millencolin
28.11.06, 17:59
wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8621615&rfbawp=1164731493.363&ticaid=12c3a
Teraz to, kilka tygodni temu wiadoma sprawa w trójmieście.
Koncentrujac się na problemach polskiej oświaty, zapomniano chyba o pewnej
rzeczy. Co te dzieci popycha do takich kroków? Czy można je usprawiedliwiać?
Nie mamy przypadkiem do czynienia z jakimś kultem samobójców? Mianowicie czy
usprawiedliwienie czynu tej dziewczyny z Gdańska, a teraz pewnie i tego nie
tworzy błędnego koła? Dla mnie tą największą tragedią nie jest tutaj zjawisko
gnębienie dzieci przez dzieci, bo nie oszukujmy się, takie było, jest i
będzie. W rzeczywistości zapewne mało kto by o tym mówił gdyby dzieciaki nie
targnęły się w efekcie na własne życie. Niepokojące jest jednak milczenie
wobec ich postawy, koncentrowanie się na tym jak podli musieli być ich
równieśnicy aby zmusić młodą osobę do takiego czynu itp. Tylko pojawia się
pytania czy ci rówieśnicy to faktycznie jedyny powód.
Efekt Wertera (za wikipedią)
'Istnieje udowodniony związek pomiędzy nagłośnieniem w mass mediach faktu
popełnienia samobójstwa a wzrostem liczby popełnionych samobójstw. Wzrost ten
sięga średnio 1000 % w przypadkach samobójstw sławnych ludzi i kilkaset
procent w przypadku mniej znanych osób.'
Ciekawe jak się ma taki procent w sytuacjach gdy mass media nie dość, że fakt
nagłaśniają to jeszcze zupełnie bagatelizują negatywny wymiar samobójstwa,
skupiając się na mniej lub bardziej sensacyjnych przyczynach...