Dodaj do ulubionych

Samochód musi być!

07.01.07, 20:18
Czy nie drażni was to podejście?
Partie prześcigają się w statystykach ileż to procent społeczeństwa żyje
poniżej jakiegoś tam minimum, społeczeństwo narzeka jaka to bieda i
bezrobocie, miliony wyjeżdżają za chlebem na zmywak do Londynu, a na
ulicach... coraz większe korki.
I to jeszcze jak się popatrzeć po tych autach, to coraz rzadziej są to
rozkletotane polonezy czy nawet "nowe maluchy" vel Matizy. I jęczą, że korki
to wina władz i złej organizacji...
A mnie szczerze mówiąc szlag trafia. W przytłaczającej większości tych aut
siedzi tylko kierowca. Ja rozumiem, jak ktoś mieszka pod miastem i dojeżdżać
musi kilkadziesiąt kilometrów, ale ile procent ma taką sytuację? Większość
pakuje się w brykę, bo to "wypada", bo bez auta to nie jesteś gość. Zwykła
paranoja.
Obserwuj wątek
    • Gość: jaija Re: Samochód musi być! IP: *.elblag.dialog.net.pl 07.01.07, 23:44
      Wiesz, ja też tak uważam. Środowisko coraz bardziej zatrute, korki, piesi nie
      mogą przejść, bo panowie miejskich dróg im tego nie dadzą nawet na pasach. Masa
      ludzi nie potrafi korzystać z samochodu - nie dość, że nie znają oni zasad
      ruchu drogowego, to jeszcze np. jeżdżą 200 m do sklepu, itd. To jest dla mnie
      jakiś koszmar. I jeszcze narzekają, że wszędzie korki. Mają za swoje. Tylko
      dlaczego muszą w tym wszystkim brać udział osoby w np. autobusach?
          • Gość: ave Re: Samochód musi być! IP: *.broker.com.pl 08.01.07, 15:26
            Nie rozumiem tego podejścia - mam samochód, potrzebuje, jadę. Nie widzę powodu
            czemu samochód miałby stać, a ktoś miałby tłuc się przez całe miasto autobusem.

            Większym buractwem jest chyba posiadanie samochodu, parkowanie pod domem (żeby
            sąsiedzi widzieli) i chodzenie z buta.

            No ale tak to jest, że jak nie jest bogaty to musi śmierdzieć, jeździć
            autobusami, być niewykształcony, chodzić w obdartych ciuchach i mieszkać w melinie.
            • andzialipka Re: Samochód musi być! 08.01.07, 16:39
              A ja nie rozumiem Twojego podejscia. Też mam samochód ale zazwyczaj jeżdżę autobusem bo jest taniej, ekologiczniej (zatruwa tylko autobus a nie autobus+moje auto) i zmniejsza się korek. Pozatym nieuznaję jeżdżenia bez potrzeby, jak mam 2 przystanki to idę na piechotę bo im więcej kupujemy benzyny tym większy jest na nią popyt a za tym idzie wzrost cen. Najbardziej śmieszą mnie ludzie jeżdżący autem do kościoła, przecież kościół zawsze jest w pobliżu... to dopiero jest szpan...A jeżeli chodzi o auto to przydaje się na duże zakupy, wycieczki i jak wracam późno.W ostatecyzno
              • Gość: zdrower A może lepiej wsiąść na rower skoro tak ciepło? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 17:39
                Ja nie kupiłem samochodu CELOWO. Jeśli już są jakieś straszliwe potrzeby tego rodzaju to po prostu dzwonię po taxi. Często chodzę piechotą i jeżdżę komunikacją miejską.
                Niestety problemem jest to, że rowerzyści są w Polsce (w Warszawie bardzo) lekceważeni. Drogi są najczęściej bezsensowne, brak jest ciągłości (a to jest najważniejsze!)
                Drugim problemem jest buraczane podejście do samochodu. POLYTYCY nie znają potrzeb ludzi jeżdżących komunikacją miejską, bo jej nie używają.
                Jeżdżą samochodami i to kompletnie ich odciąga od rozwiązań typu:
                Zwężenie (TAK,TAK! :-) dróg prowadzących do centrum.
                Ograniczanie prędkości przez budowanie progów spowalniających (takich prawdziwych, szerokich a nie ich polskiej sparodiowanej wersji)
                Budowanie BUS/Tram-pasów.

                i wielu innych rozwiązań.

                zajrzyjcie zresztą na stronę www.zm.org.pl
                • Gość: p Re: A może lepiej wsiąść na rower skoro tak ciepł IP: 195.245.204.* 08.01.07, 17:54
                  1.
                  Rowerzysci to najbardziej bezczelni uzytkownicy drogi. Czesto to widac, jak
                  wpadna pod samochod i krzycza, ze to oni maja pierwszenstwo. Owszem maja! Ale
                  nie wolno im jechac 25km/h przez przejazd dla rowerow. Co z tego, ze daja rade,
                  jak nawet najbystrzejszy kierowca samochodu czasem nie jest w stanie ich wypatrzyc.

                  A awanturuja sie! A OC miec nie musza - a lakierowanie kosztuje czesto nie mniej
                  niz ten ichni rower.


                  2.
                  A pomysleliscie o tych, co nie maja ochoty tluc sie w smierdzacych autobusach i
                  wola nawet stac w korkach zamiast obok smierdzacej Pani/Pana Gieni/Gienia.


                  3.
                  Idac dalej tym tropem: jesli nie mozemy zrozumiec ze wolno mi zadecydowac czy do
                  pracy/sklepu jade samochodem - moze zaczniemy rozmyslac o tym, czy przypadkiem
                  nie wprowadzic jednego rodzaju butow dla wszystkich? Tzn rozmiary ewentualnie
                  moga pozostac, chociaz na moja stope (46) to i tak ciezko dostac cos ponizej
                  350zl. (Nie wiem czemu - wielu ludzi ma ten problem - a w sklepach obuwia z nr
                  46 jak na lekarstwo -tutaj dwie opcje - wszyscy kupuja jak sie pojawi - albo sie
                  nie pojawia). Ewentualnie jak w PRLu- kupujesz co jest. :-) Taka wola sprzedawcow.

                  p


                    • mageillusionist Rower dobry jest do parku 09.01.07, 15:31
                      U mnie w rodzinie tak jest, że często mamy więcej aut niż członków rodziny.
                      Jak się mieszka na wsi wszędzie jest daleko, do najbliższego supermarketu mam
                      30min piechota, oczywiście poboczem 2 pasmowej drogi, bo chodników nie ma..
                      Ale z drugiej strony, pod hipermarketami zawsze dużo miejsca na parking, sto
                      razy wygodniej autem jechać.
                      A autobusem jeździć to bym mógł jakbym mieszkał w Wawie, ale nie w mniejszych
                      miastach.
                      Poza tym niektórzy, jak np. na Politechnice śląskiej w Gliwicach maja zajefajne
                      pomysły - skoro ilość aut się zwiększa, to oni zmniejszają parkingi.
                      No i spoko, mogę przecież jechać na rowerze na uczelnie, jakieś 3h w jedną
                      stronę lub autobusem z 2 przesiadkami niewiele mniej. Autem 45min...
                  • andzialipka Re: A może lepiej wsiąść na rower skoro tak ciepł 09.01.07, 15:00
                    Nie rozumiem co masz do awanturującego się rowerzysty którego przejechałeś mimo że miał pierszeństwo?Bo ci lakier porysował?On mógł stracić życie bo jesteś ślepy a ty jedynie lusterko lub co najwyżej szybę...
                    Kierowcy naprawde nie patrzą na rowerzystów i nie szanują ich praw, mimo że są bardziej ekologiczni i powinno się ich popierać a nie twierdzić że są wredni!Ty wciśniesz gaz do dechy, a on musi pedałować od nowa bo jakiś idiota zajechał im drogę dla rowerów.
                  • robertrobert1 ... 09.01.07, 20:23
                    Gość portalu: p napisał(a):

                    > 1.
                    > Rowerzysci to najbardziej bezczelni uzytkownicy drogi.

                    Nie sadze. Na codzien spotykam sie z wieloma bezczelnymi uzytkownikami i zaden
                    z nich nie dosiadal roweru tylko...samochodu.

                    > Czesto to widac, jak
                    > wpadna pod samochod i krzycza, ze to oni maja pierwszenstwo. Owszem maja! Ale
                    > nie wolno im jechac 25km/h przez przejazd dla rowerow.

                    Jak to nie wolno! Od kiedy! Gdzie to jest napisane! Byly jakies zmiane w
                    kodeksie? Nic o tym nie wiem!
                    aaaa.......Jasne.....! Zapewne chodzi ci o przypadek kiedy to sciezka dla
                    rowerow przebiega przez jezdnie z sygnalizacja swietlna na ktorej to jest
                    zielona strzalka czyli WARUNKOWY SKRET W PRAWO. Jak mniemam denerwuje cie fakt,
                    ze rowerzysci majac zielone swaitlo nie zwalniaja tylko tna a ty musisz nagle
                    hamowac. A czy to przypadkiem to nie twoim psim obowiazkiem jest zatrzymac sie
                    przed swiatlami? Gdybys sie zatrzymal i rozejzal sie w lewo i w prawo czy
                    MOZESZ jechac to wowczas zaden rowerzysta nie wpadalby przed maske, nieprawdaz?
                    A tak winisz Bogu Ducha winnych ludzi za swoje bledy i niewiedze.

                    Co z tego, ze daja rade,
                    > jak nawet najbystrzejszy kierowca samochodu czasem nie jest w stanie ich
                    wypatr
                    > zyc.

                    No wlasnie! A wystarczylo tylko nacisnac wczesniej na hamulec. To naprawde nie
                    boli!


                    > A awanturuja sie!

                    A co. Ty sie nie awanturujesz jak ci TIR przejedzie po masce?

                    > A OC miec nie musza - a lakierowanie kosztuje czesto nie mnie
                    > j
                    > niz ten ichni rower.

                    Lakierowanie drzwi za 5 000 pln... ? To czym ty jezdzisz????
                • Gość: ox Re: A może lepiej wsiąść na rower skoro tak ciepł IP: *.timplus.net 08.01.07, 22:27
                  chyba rzadko jezdzisz autobusami itp, albo jestes masochista :) Ja jezdzilem
                  autobusami i pociagami tak dlugo, jak dlugo roznica miedzy biletem a paliwem
                  byla znaczna. Teraz (czesto jezdze z zona) okazuje sie, ze w 2 jest ZAWSZE
                  taniej samochodem, a czesto takze samemu jest taniej samochodem, albo niewiele
                  drozej, ale wygodniej. Do kosztow jazdy autobusem doliczam tez stracony czas i
                  koszty lekarstw (zimno i latwo sie od kogos zarazic). Od kiedy nie korzystam z
                  publicznej komunikacji wlasciwie nie choruje na zadne przeziebienia itp.
              • iberia.pl do andzialipka 08.01.07, 19:04
                andzialipka napisała:

                > A ja nie rozumiem Twojego podejscia. Też mam samochód ale zazwyczaj jeżdżę
                auto busem bo jest taniej, ekologiczniej (zatruwa tylko autobus a nie
                autobus+moje auto) i zmniejsza się korek. Pozatym nieuznaję jeżdżenia bez
                potrzeby, jak mam 2 przystanki to idę na piechotę bo im więcej kupujemy benzyny
                tym większy jest na nią popyt a za tym idzie wzrost cen. Najbardziej śmieszą
                mnie ludzie jeżdżący autem do kościoła, przecież kościół zawsze jest w
                pobliżu... to dopiero jest szpan...

                to po ci auto?wiadomo, ze komunikacja miejska jest tansza, a auto jets po to
                zbey nim jezdzic.


                >A jeżeli chodzi o auto to przydaje się na duże zakupy, wycieczki i jak wracam
                późno.W ostatecyzno

                i to jest dopiero bezsens:miec auto i jezdzic nim raz na tydzien buahahahahah,
                nie stac cie na paliwo to po diabla kupujesz auto???
                • Gość: foka Nie rozumiem niektórych - piszą że sobie kupili sa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 21:20
                  Nie rozumiem niektórych - piszą że sobie kupili samochód i jerzdzą autobusem
                  To poco kupowali samochód! Ja mam auto i dojeżdzam nim dziennie 20km w obie
                  strony i wydaje mi się że na bilet bym wydał niewiele mniej co na benzynę. Na
                  paliwo 7zł Na autobus jakieś 4.8 za bilet w obie strony. albo 70/ mies. Pozatym
                  inni mają rację - jedni mogą nie chcieć jechać obok jakiegś menela, który
                  właśnie spod żabki jedzie do polskiej chaty na przykład.
                • pshem.co Re: do andzialipka 09.01.07, 08:21
                  Jak to po co jej auto??
                  Po to by w niedzielę z piskiem oponek bujnąć się do kościółka no i oczywiście
                  sąsiedzi muszą wiedzieć, że auto w domu jest;)... no ewentualnie machnąć się za
                  miasto by powdychać świeże leśne powietrze...
                  A potem jeszcze się dziwi, że w prasie pojawiwa się hasło "niedzielny kierowca".

                  A teraz już poważniej. Oczywiste jest że jak się jedzie 100 m do sklepu autem
                  po 10 jajek to głupota albo schorzenie nóg. Ale dojazd do pracy??
                  Miałem okazję obejrzeć sobie poranne autobusy od środka - wolę wydać kilka
                  złotych byle nie iść na zwolnienie, bo nie wiadomo z ilu ludzi zbierze się grypę
                  Z drugiej strony nie lubię jak się na mnie ktoś opiera, i ogólnie scisku.
                  więc auto mnie od tego wyzwala, że już nie wspomnę o tak prozaicznym powodzie
                  jak konieczność używania auta za dnia, w pracy.

                  Jeszcze jedno... taka ciekawostka...
                  andzialipko: z góry wiesz kiedy będziesz późno wracać? zawsze?
                  a może wtedy usłużny "domowy szofer", który używa autka na codzień, myka nim do
                  pracy i po zakupy wyskoczy po ciebie i przywiezie ( bo taxi nocą drogie)?
                  Może zwyczajnie mąż/ojciec nie wpuszcza cię "za kółko"??

                  A co do rowerezystów w mieście... trzeba być kamikadze by jadąc bez praktyczne
                  żadnej osłony poruszać się między samochodami w ruchu -wolałbym już jechać
                  autobusem. Wolę żyć. Ale państwo rowerkowicze uważają że są pełnoprawnymi
                  użytkownikami dróg... otóż nimi nie są. Równości nie nawet z tak prozaicznego
                  powodu, że mnie za użytkowanie dróg obciążają podatkami, ubezpieczeniami itp.,
                  a rowerkowicza nie.
                  Ponadto "mam stresa" jak muszę takiego ominąć bo właśnie sobie "przelawirował"
                  między samochodami na światłach i wyjechał na czoło kolumny stojących
                  samochodów, zapaliło się zielone ... i oczywiście gościu wstrzymał sobie jeden
                  z pasów bo przecież na rowerku 50tką to można sobie jechać przez kilka minut a
                  potem to już normalnie 20-25 km/h, i jeszcze się dziwi, że ktoś jest
                  niezadowolony.

                  Rowerkom na jezdni zdecydowanie STOP - dla ich własnego bezpieczeństwa.

                  Głupotę ekonomiczną kupowania samochodu i nie używania go, pozostawiam... tym
                  co cierpią na nadmiar gotówki i to robią, chyba że potraktujemy to
                  jako "wydatki reprezentacyjne";)

                  pozdrawiam

                  P.S. zaznaczam... zwolennik ekologii i komunikacji miejskiej, posiadający auto
                  i nieużywający go... cierpi na syndrom psa ogrodnika, sam nie użyje, innemu nie
                  da... :D
                  P.S.II czy wiecie że na 10 wojujących ekologów 8 z nich ma auto w najbliższej
                  rodzinie??
                  • silic Re: do andzialipka 09.01.07, 13:30
                    > A co do rowerezystów w mieście... trzeba być kamikadze by jadąc bez praktyczne
                    > żadnej osłony poruszać się między samochodami w ruchu -wolałbym już jechać
                    > autobusem. Wolę żyć.
                    Kamikadze? Tylko zastanów sie skąd to zagrożenie na drodze- czyżby od samochodów
                    ?...
                    > Ale państwo rowerkowicze uważają że są pełnoprawnymi
                    > użytkownikami dróg... otóż nimi nie są
                    Poczytaj Prawo O Ruchu Drogowym, ciekawa lektura i wyjaśnia co kto może i kim jest.

                    > Ponadto "mam stresa" jak muszę takiego ominąć

                    Nie omijaj bądź przesiadź się w autobus.

                    > Głupotę ekonomiczną kupowania samochodu i nie używania go, pozostawiam... tym
                    > co cierpią na nadmiar gotówki i to robią, chyba że potraktujemy to
                    > jako "wydatki reprezentacyjne";)

                    Głupotą to jest myślenie że jak coś mam to muszę tego używać cały czas i
                    bezmyślnie. Samochód do pewnych celów jest lepszym wyborem do innych gorszym.
                    Tak jak kalosze sprawdzają się w pewnych warunkach a w innych są mało wygodne.
                    Ty pewnie chodzisz w kaloszach bez przerwy - bo szkoda by się marnowały.

                • andzialipka Re: do andzialipka 05.02.07, 23:31
                  No właśnie po to, aby w razie czego móc szybko gdzieś dotrzeć! Rzecz w tym żeby nie przeginać i pamiętać o innych tańszych i bardziej ekologicznych środkach transportu a nie wozić dupkę w każdej sytuacji. Patrzcie państwo jak kasa wpływa na ludzi: zapominają o takiej prostej rzeczy jak oszczędność i wyśmiewają tych, którzy czasem nie mają co wrzucić do gara lub do baku...
              • Gość: K Re: Samochód musi być! IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.07, 19:24
                andzialipka napisała:

                > A ja nie rozumiem Twojego podejscia. Też mam samochód ale zazwyczaj jeżdżę auto
                > busem bo jest taniej, ekologiczniej (zatruwa tylko autobus a nie autobus+moje a
                > uto) i zmniejsza się korek. Pozatym nieuznaję jeżdżenia bez potrzeby, jak mam 2
                > przystanki to idę na piechotę bo im więcej kupujemy benzyny tym większy jest n
                > a nią popyt a za tym idzie wzrost cen. Najbardziej śmieszą mnie ludzie jeżdżący
                > autem do kościoła, przecież kościół zawsze jest w pobliżu... to dopiero jest s
                > zpan...A jeżeli chodzi o auto to przydaje się na duże zakupy, wycieczki i jak w
                > racam późno.W ostatecyzno

                Zgadzam się z tobą w zupełności, ale skoro jeździsz autobusami to dlaczego masz samochód. Dla szpanu? Tłumaczysz się, że benzyna zatruwa, a nie pomyślałaś, że samo wyprodukowanie takiego samochodu wiąże się z ogromnym zatruciem i zniszczeniem środowiska naturalnego, zaczynając od hut i kończąc na przemyśle chemicznym.
                Bo ja nie mam takich oporów i wiem, że zatruwam środowisko, jeżdżę gdzie się da, bo wszędzie mam daleko, ale nie tak do końca, bo lubię wypalać benzynę i robię to bezmyślnie, bo mi palma odbije i zasuwam bez sensu, z nudów kilkaset kilometrów. Do tego wszystkiego mam samochód bardzo bezynożerny z wielkim silnikiem i zużywam jej ogromne ilości na przekór amerykańskiemu wzmorzonemu popytowi na ropę. Jak oni mi na maksa, to ja im też. Szowinistyczna ze mnie polska szuja i tyle, przecież każdy ma jakieś wady, poza tym segreguje śmieci, staram się z głową gospodarować i dbać o środowisko, ale ze mnie obłudnik.
                • Gość: ika komplikowanie prostych spraw IP: *.icpnet.pl 09.01.07, 13:07
                  1. Wielu ludzi kupuje samochód, mimo że wcale go nie potrzebuje, a później
                  narzeka, ze go utrzymanie tego samochodu drogo kosztuje, że korki itp. Dali
                  sobie wmówić, że samochód mieć trzeba, bo jak nie to straszny wstyd.
                  2. Argument: "a może ktoś lubi samochodem albo nie lubi komunikacją miejską" i w
                  związku z tym ma prawo bez wyraźnej potrzeby zużywać benzyne i zatruwać
                  środowisko jest podobny do argumentu palacza, który "ma prawo" kopcić gdzie
                  chce, bo lubi i przecież za swoje te fajki kupił. Wolność nie oznacza, że można
                  zlać racjonalne argumenty przemawiające za dobrem ogółu.
                  3. Posiadanie samochodu i nie jeżdżenie nim wszędzie jest jak najbardziej
                  sensownie. Używa się samochodu wtedy kiedy jest faktycznie potrzebny, a nie,
                  żeby nim wozić leniwe dupsko. Po mieście spokojnie można się poruszać na
                  piechotke i komunikacją miejską. Zapewniam, że menele w autobusach i tramwajach
                  stanowią zdecydowaną mniejszość.
                  4. Rowerzyści sprawiają problemy na polskich drogach (małe w porównaniu z
                  chamskimi kierowcami, których nie barkuje) bo nie ma tam dla nich miejsca. A
                  szkoda.
                  4.
                • Gość: ika komplikowanie prostych spraw IP: *.icpnet.pl 09.01.07, 13:08
                  1. Wielu ludzi kupuje samochód, mimo że wcale go nie potrzebuje, a później
                  narzeka, ze go utrzymanie tego samochodu drogo kosztuje, że korki itp. Dali
                  sobie wmówić, że samochód mieć trzeba, bo jak nie to straszny wstyd.
                  2. Argument: "a może ktoś lubi samochodem albo nie lubi komunikacją miejską" i w
                  związku z tym ma prawo bez wyraźnej potrzeby zużywać benzyne i zatruwać
                  środowisko jest podobny do argumentu palacza, który "ma prawo" kopcić gdzie
                  chce, bo lubi i przecież za swoje te fajki kupił. Wolność nie oznacza, że można
                  zlać racjonalne argumenty przemawiające za dobrem ogółu.
                  3. Posiadanie samochodu i nie jeżdżenie nim wszędzie jest jak najbardziej
                  sensownie. Używa się samochodu wtedy kiedy jest faktycznie potrzebny, a nie,
                  żeby nim wozić leniwe dupsko. Po mieście spokojnie można się poruszać na
                  piechotke i komunikacją miejską. Zapewniam, że menele w autobusach i tramwajach
                  stanowią zdecydowaną mniejszość.
                  4. Rowerzyści sprawiają problemy na polskich drogach (małe w porównaniu z
                  chamskimi kierowcami, których nie brakuje) bo nie ma tam dla nich miejsca. A
                  szkoda.
                • andzialipka Re: Samochód musi być! 05.02.07, 23:42
                  Żyjemy w wolnym kraju i masz pełne prawo korzystać ze swojego auta kiedy chcesz! Ja nie dyskryminuję tych którzy tak robią, tylko przedstawiam swoje zdanie z nadzieją że ktoś przyzna mi rację i postąpi podobnie. Nie wyśmiewam też tych, którzy parę postów wyżej troszkę mnie obrazili, nie odpowiadam na nie nawet. Każdy robi to co chce, a tutaj poprostu o tym opowiada!
                  A samochód mam nie dla szpanu, tylko np żeby czasem dojechać do pracy (pracuję dorywczo więc w różnych miejscach miasta, często trudno tam dojechać bez auta), za miasto na rajd samochodowy (jako kibic oczywiście), ale zawsze w granicach zdrowego rozsądku i nigdy bez potrzeby.
                  Co innego gdy ktoś mieszka poza miastem, wtedy auto to skarb nie wyobrażam sobie innego wyjscia gdy sklep jest 2 km od domu
              • Gość: 100NX Re: Samochód musi być! IP: 213.17.223.* 09.01.07, 07:03
                Ale takich osob jak TY jest malutka garsteczka ktorzy tak mysla a wy nie
                zmienicie swiata i bedzie on dalej ztruty.w Twoje miejsce i w miejsce tej
                garsteczki przyjda inni.Takie rozumowanie jak Twoje jest bez sensu.Samochod jest
                po to zeby jezdzil.benzyna jest po to zeby ja kupowac,a ozon jest po to zeby go
                zniszczyc.to jest nieuniknione.TY tego nie dozyjesz nawet twoje dzieci tego nie
                dozyja,i nie wszyscy mieszkaja kolo kosciola.
              • Gość: luk Re: Samochód musi być! IP: 193.111.175.* 09.01.07, 13:00
                a ja nie bede jezdzil komunikacja miejska w wawie, wy moze lubicie jezdzic
                codziennie rano do pracy "na glonojada". po co mam sie tak upychac w autobusie
                jak moge sie wygodnie przejechac swoim autem. w koncu cywilizacja rozwija sie
                po to zeby ludziom zylo sie coraz wygodniej. nie mam zamiaru sie cofac. to jest
                wolny kraj i kazdy ma swoj wybor.
                • Gość: minard Re: Samochód musi być! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 14:52
                  A ja w wieku 30 lat stwierdziłem, że mam dość jeźdzenia autobusami, wystawania
                  na przystankach, marznięcia, moknięcia i kupiłem samochód, który zapewnia mi
                  poprostu lepszy komfort życia. Po mieście chodzę piechotę (nie pcham się na
                  siłe do centrum) a do kościoła jeźdże samochodem bo mam daleko.
            • andzialipka Re: Samochód musi być! 08.01.07, 16:40
              A ja nie rozumiem Twojego podejscia. Też mam samochód ale zazwyczaj jeżdżę autobusem bo jest taniej, ekologiczniej (zatruwa tylko autobus a nie autobus+moje auto) i zmniejsza się korek. Pozatym nieuznaję jeżdżenia bez potrzeby, jak mam 2 przystanki to idę na piechotę bo im więcej kupujemy benzyny tym większy jest na nią popyt a za tym idzie wzrost cen. Najbardziej śmieszą mnie ludzie jeżdżący autem do kościoła, przecież kościół zawsze jest w pobliżu... to dopiero jest szpan...A jeżeli chodzi o auto to przydaje się na duże zakupy, wycieczki i jak wracam późno.W ostatecznosci.
                • andzialipka Re: Samochód musi być! 05.02.07, 23:52
                  Jak to nie? Znasz prawa rynku, krzywą popytu i podaży? Manipulując na podstawie tego modelu dochodzimy do wniosku że jeśli rośnie popyt a podaż jest bez zmian to cena idzie w górę. Widać to gołym okiem na naszym świecie, kraje które eksportują ropę nie zwiększają jej podaży z wiadomych powodów i dlatego tak się dzieje. Jeśli się mylę proszę o poprawienie, bo to jest moja teoria pzdr
                • andzialipka Re: Samochód musi być! 05.02.07, 23:57
                  Jak to nie? Znasz prawa rynku? Patrząc na krzywą popytu i podaży, jeśli rośnie popyt a podaż jest stała to cena rośnie. Z naszą kochaną ropą to jest tak, że kraje które ją eksportują nie zwiększają podaży z wiadomych powodów (m. in ograniczone złoża), więc ceny lecą w górę. Jak się mylę proszę mnie sprostować, to jest moja teoria pzdr
      • Gość: janusz_au Re: Samochód musi być! IP: *.dyn.iinet.net.au 09.01.07, 05:09
        I ja jestem z Wami.Mieszkalem w polsce dosc dlugo by zauwazyc ze komunikacja
        miejska jest wprost doskonala ,mozna dojechac nieomal wszedzie i.... wcale nie
        dluzej niz wlasnym samochodem.Z racji mego zawodu czesto zmienialem miejsca
        pracy wiec podrozowalem naokolo trojmiasta uzywajac komunikacji miejsckiej i ani
        mi przez glowe nie przeszlo bym kupowal samochod.Kupilem go dopiero wtedy kiedy
        rozpoczalem wlasna dzialalnosc fgospodarcza i oprocz dowozenia mej osoby do
        pracy przewozilem narzedzia ,materialy co byloby nie wygodne autobusem.A ze
        teraz wszyscy samochodami jezdza to sie bardzo dziwie >Uwazam ze paliwo jest
        drogie w panstwie w ktorym mieszkam lecz nie mam wyjscia komunikacja omalze nie
        istnieje lecz polsce kiedy paliwo jest omalze dwokrotnie drozsze od
        australijskiego nie widze ,naprawde nie widze zadnych innych przeslanek do
        jezdzenia samochodem jak glupota i chec pokazania sie ,tylko komu????
        • Gość: Arw Re: Samochód musi być! IP: *.devs.futuro.pl 09.01.07, 09:09
          Sąsiadowi..przecież wiesz jak Polacy są zazdrośni i zawistni..mieszkam na
          osiedlu nowobogackich (dawno się wybudowałem), można wiele rzeczy ciekawych
          pooglądać:) jak 3 samochody typu BMW (rodzina z małym dzieckiem - tatuś podobno
          zajmuje się szemranymi interesami) czy też włąśnie jazdy do kościoła - 500m czy
          do sklepu - 100 m!!! (poważnie - pieszo idę tam 5 minut, niektórzy sąsiedzi
          jeżdżą autem)
          Wogóle Polska jest bardzo wesołym krajem i ciekawym (takim MontyPythonowskim) o
          ile się spojrzy na wszystko z odpowiedniej perspektywy:)

          P.S
          Kiedyś czytałem że auto jest jakby odzwierciedleniem statusu w ubogich czy
          bogacących się społeczeństwach - to chyba dlatego tyle mamy aut (pensje lepsze,
          ale polska mentalność dalej albańska czy azjatycka) (a gdzie jest najwięcej
          używanych mercedesów i BMW? właśnie tam)
        • Gość: fanfar Re: Samochód musi być! IP: *.chello.pl 09.01.07, 10:13
          moze w 3miescie jest fajna komunikacja, ale nie w w-wie

          jezdze metrem do pracy - o godz. 8:30 jest taki scisk, ze sobie nie wyobrazasz.
          powrot nawet o godz. 20 jest taki sam, czesto nawet gazety poczytac nie mozna

          jedynym powodem, dla ktorego nie jezdze z reguly samochodem, to strefa platnego
          parkowania w centrum
      • Gość: piwa2 Re: Samochód musi być,ale nie musi ciagle jezdzic IP: *.merinet.pl 09.01.07, 14:39
        mam auto, ale jezdze tez trawajem i rowerem, zaleznie od pogody celu, pory dnia itp.
        Podobnie robia moi sasiedzi... spod mojego bloku w ciagu dnia wyjezdza najwyzej polowa samochodow.
        A co do klasy aut, mysle, ze to jest nasz problem.... pojedzmy sobie na zachod np. Francja, Belgia, oni czesto jezdza gorszymi samochodami niz my, bo my musimy miec nowe, bajeranckie - ponad nasz stan.
        pozdrawiam
    • nessie-jp Re: Samochód musi być! 08.01.07, 01:34
      Zgadzam się. Irytujące jest też podejście samochodziarzy do cudzej własności,
      czyt. trawników, chodników, krawężników... Połowa trawników w mieście zamienia
      się w błotniste dzikie parkingi, bo przecież skoro ja mam samochód, to miasto ma
      psi obowiązek zadbać o to, żebym ja miał gdzie parkować, nie?

      Chodniki - zastawione do połowy samochodami. Nie da się przejść swobodnie, nie
      mówiąc już o przejechaniu wózkiem.

      Jakoś tak jest, że wejście do samochodu wyłącza kulturę. Nagle kierowca znajduje
      się w swoim prywatnym świecie, w którym on jest najważniejszy, tylko on się
      liczy i tylko on rządzi.

      Czekam z utęsknieniem na wprowadzenie uprzywilejowania komunikacji miejskiej w
      moim mieście (W-wa). Choćby wydzielenia pasów jezdni tylko dla autobusów, na
      które samochody nie miałyby wstępu. No i oczywiście wprowadzenia surowych kar za
      wjeżdżanie na tory tramwajowe, gdy widać, że nie da się z nich zjechać po
      drugiej stronie na jednym cyklu świateł.

      A w ogóle niegłupim rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zakazu prywatnego ruchu
      samochodowego w centrum w godzinach 8-11 i 15-19.
        • sushi4004 Re: Samochód musi być! 08.01.07, 16:55
          Chyba nie wiesz co piszesz. Czesc osob nie jezdzi do centrow samochodem wlasnie
          dlatego, ze nie ma gdzie zaparkowac. Wiecej miejsc parkingowych w centrum to po
          prostu wiecej korkow, takie sa fizyczne ograniczenia miast europejskich (nie
          mozna poszerzac ulic w nieskonczonosc) i jesli ktos nie przyjmuje do wiadomosci
          prostej matematyki, pozostaje mu tylko wspolczuc.

          W krajach cywilizowanych zrozumiano to juz w latach 70-tych, my musimy jeszcze
          poczekac z dekade, az halas i smrod bedzie nie do wytrzymania.
      • lilimeye Re: Samochód musi być! 08.01.07, 09:34
        nessie-jp napisała:

        > Jakoś tak jest, że wejście do samochodu wyłącza kulturę. Nagle kierowca
        znajduje się w swoim prywatnym świecie, w którym on jest najważniejszy, tylko on
        się liczy i tylko on rządzi.

        Trafiłaś w sedno. A największy chyba problem to to, że taki bezmyślny egoista w
        samochodzie stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia i życia innych, zachowuje się
        jak nieodpowiedzialne dziecko, któremu dano do ręki niebezpieczną zabawkę.
        Tak sobie myślę, że posiadanie broni wymaga specjalnego zezwolenia, a prawo
        jazdy może zrobić każdy bezmyślny kretyn.

        Mnie też trafia szlag na ten smród, hałas, korki i poczucie zagrożenia za każdym
        razem, kiedy muszę przejechać jezdnią na rowerze, czy przejść na pasach tam,
        gdzie nie ma świateł :(

        --
        "Wiesz, że to zabawne zajadać racuszki z zawiązanymi oczami. Wyobrażam sobie, że
        tak się trenuje kosmonautów"
        • Gość: ant Re: Samochód musi być! IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.07, 11:20
          > Mnie też trafia szlag na ten smród, hałas, korki i poczucie zagrożenia za
          każdy
          > m
          > razem, kiedy muszę przejechać jezdnią na rowerze, czy przejść na pasach tam,
          > gdzie nie ma świateł :(

          to pewnie uleczalne !! nie bój się!
          a jedżąc po chodniku łamiesz przepisy.
          :))
        • Gość: sandman Re: Samochód musi być! IP: 217.79.151.* 08.01.07, 15:26
          Mówisz o wszystkich? nie wydaje mnie się.... Sądzę że nei jesteś kierowcą i nie
          miałeś nigdy sytuacji gdzie po nieoświetlonej drodze śmigają ludzie. oczywiście
          bez odblasków bo po co przecież to obciach.... a rower z oświetleniem a po co??
          a przechodzenie na pasach na ZIEOLONYM po co?? przecież kierowca ma światła i
          wszystko widzi....
          zgadzam się ze jest wielu, bardzo wielu kierowców którzy uważają się za panów i
          władców, nie wiedzą co to jest kierunkowskaz i że używa się go do SYGNALIZACJI
          ZAMIARU WYKONANIA manewru, a nie w trakcie wykonywania manewru. Ja sam
          niewyobrażam sobie zycia bez auta, do pracy w jedną stronę mam 30 km, fatalny
          dojazd komunikacją miejscką. Także bardzo proszę nie uogólniać.
          • Gość: niekierowca Re: Samochód musi być! IP: 82.177.11.* 08.01.07, 16:39
            Ale nie dotykacie istoty problemu o ktorym mowil tworca watku.
            Samochodow byloby mniej gdyby zamiast jednegi kierowcy jechalo nim cztery
            osoby. Zaoszczedzilibyscie paliwo, czas... i do tego jechali w towarzystwie
            znajomych a nie radia...

            Ale nieeeeeeeeee!
            Kazdy posiadacz musi sie pokazac....
            • sushi4004 Re: Samochód musi być! 08.01.07, 16:58
              > osoby. Zaoszczedzilibyscie paliwo, czas... i do tego jechali w towarzystwie
              > znajomych a nie radia...
              >
              > Ale nieeeeeeeeee!
              > Kazdy posiadacz musi sie pokazac....

              Wniosek z tego prosty: pomimo lamentow kierowcow, benzyna jest po prostu za
              tania skoro mozna ja marnowac bezmyslnie stojac w pojedynke w korku.
            • Gość: LordY Re: Samochód musi być! IP: *.netia.pl 08.01.07, 17:35
              Do pracy mam 70 kilometrów i samo paliwo kosztuje mnie 800 zł miesięcznie, nie
              licząc innych materiałów eksploatacyjnych oraz zakupu samochodu i jego zużycia w
              czasie. Ale jakbym miał przewozić współpasażerów, których zbiorę w punkcie
              startowym i wysadzę w docelowym, to droga zajęłaby mi 2x tyle czasu i uczyniła
              całość bezsensowną. Bo samochód to (przynajmniej dla mnie) nie szpan, to środek
              dla oszczędzenia czasu. Wychodzę z pracy o której chcę, a nie tak jak mi rozkład
              ułożyli, a droga zajmuje mi o 2 godziny dziennie mniej. To daje mi blisko 500
              godzin rocznie, czyli ponad 60 ośmiogodzinnych dni pracy mniej. To czas jaki
              mogę poświecić dla rodziny albo na dodatkową pracę.
              Wkurza mnie traktowanie szufladkowanie wszystkich wedle kategorii, że jak ma
              samochód to burak, a jak dobry samochód to już burak i złodziej. Trochę opamiętania!
              • Gość: Arw Re: Samochód musi być! IP: *.devs.futuro.pl 09.01.07, 09:19
                Uważam że twoje poglądy są śmieszne...tracisz 800zł miesięcznie na 70km?!!! to
                już jest moim zdaniem głupota ... i to takiego największego kalibru.

                Ja, dopóki sobie nie wynająłem mieszkania, dojeżdżałem do domu jakieś
                30km...jakoś też wychodziłem z pracy kiedy chciałem...nigdy przez
                rozkład...wiedziałem że do 22 zawsze coś jeździ, więc między 15-17 a 22 jest
                duużo czasu..jak nie autobus, to bus....a to że poczekam 15 minut to żadna
                różnica...może spotkam kogoś znajomego...w autobusie i busie też się bardzo
                fajnie drzemie po pracy:) Bilety, łącznie z tramwajami kosztowały około 200 zł
                miesięcznie...

                Może nie pisałbyś o tym Twoim zysku, tylko to że auto to dla ciebie wygoda ot i
                tyle, bo z postu nie wynika żebyś coś zyskiwał...z wyjątkiem dobrego samopoczucia...
                • Gość: LordY Re: Samochód musi być! IP: *.netia.pl 09.01.07, 11:24
                  Arw, znasz mnie, że tak szczegółowy rys psychologiczny mojej osoby
                  przygotowałeś? Mnie bilety transportu zbiorowego kosztowałyby 350 zł, a podróż
                  zajmowała dziennie przeszło 4 godziny i wymagała w zależności od wariantu 2 do 4
                  przesiadek między różnymi środkami lokomocji. A tak się składa, że mam rodzinę z
                  którą chcę spędzać czas, chcę widzieć się z córeczką zanim położy się spać,
                  porozmawiać wieczorem z żoną, pójść na basen, spotkać się ze znajomymi. Nie chcę
                  pod koniec życia spojrzeć wstecz i stwierdzić, że nie widziałem jak moje dzieci
                  dorastały, żona jest dla mnie obca, nie mam znajomych, bo nie znalazłem dla
                  wszystkich tych osób czasu bo chciałem oszczędzić kilkaset złotych na dojeździe
                  do pracy.
                  A że ktoś uważa, że to się nie opłaca? Jego sprawa. Przecież wychodzić do kina,
                  słuchać muzyki, jeść smaczne potrawy, pić wino, jeździć na wakacje też się nie
                  opłaca. A żyć się opłaca?
                  • Gość: Arw Re: Samochód musi być! IP: *.devs.futuro.pl 09.01.07, 12:26
                    Nie , nie znam Cię...ale jak dla mnie wydawanie 800zł na dojazdy to baardzo dużo
                    (może troszkę mnie poniosło z tą "głupotą" (tu jednak znam parę osób ode mnie
                    które w podobny sposób dojeżdżają do pracy..pomimo bardzo dobrej
                    komunikacji,dużych korków no i tym że nie zarabiają zbyt wiele a są samotne do
                    tego))...domyslam się liczysz sam koszt dojazdów do pracy, bez weekendowych
                    wypadów czy rajdów do sklepu?

                    Z Twoim ostatnim argumentem sie zgadzam..pieniądze nie powinny być celem samym w
                    sobie, a raczej środkiem...zresztą przy rodzinie, samochód jest raczej
                    niezbędny, z tym też sie zgadzam..bo ja też bede musiał kupić autko...

                    Ale 800 zł:( ...duużo...plus OC plus przeglądy...to wychodzą duże sumki...jak
                    dla mnie duże (a zarabiam w miare dobrze)...wiem, samochód to wygoda, można
                    sobie z rodzinką pojechać gdzieś na weekend, czy też na większe zakupy...ale
                    mimo wszystko koszty utrzymania straszne...wliczając czynsz, jedzenie,kredyt
                    mieszkaniowy...ehh...
                    • Gość: LordY Re: Samochód musi być! IP: *.netia.pl 09.01.07, 16:57
                      Zgadza się, że 800 zł na dojazdy to dużo i wolałbym płacić mniej. Kiedy miałem
                      pracę w centrum, 5 minut od dworca PKP to bez wahania wybierałem pociąg, jak
                      wielu z moich znajomych. Można poczytać książkę albo gazetę, porozmawiać, pospać
                      nawet jak ktoś lubi. Jest też bezpieczniej niż na drogach, a przy rodzinie na
                      utrzymaniu to ważne kryterium. I jest 2-3 razy taniej.Ale zmiana pracy na inną,
                      której siedziba jest na obrzeżach miasta zmusiła mnie do wybrania samochodu jako
                      środka transportu.
                      Jednak samochód tak czy siak jest potrzebny przy rodzinie z dzieckiem. Pojechać
                      do znajomych, rodziny w drugim końcu Polski, czy też na zakupy, do lekarza,
                      przywieść krzesła z IKEI, wybrać się z dzieckiem na spacer do lasu, pomóc
                      siostrze w przeprowadzce do akademika...
                      Ktoś kiedyś powiedział, że taniej byłoby nawet taksówką jeździć. Może, ale liczy
                      się też "gotowość do użycia", czyli to, że mogę po środek transportu sięgnąć w
                      każdej chwili. Bo dla mnie posiadanie samochodu to taka sama przewaga, jak
                      posiadanie komórki zamiast karty do automatu telefonicznego.
            • Gość: Pewex Re: Samochód musi być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 17:53
              akurat jak kulą wpłot, mam stare clio z 91 roku, nie ma czym się pokzać, jeździ ot i tyle, jest wygodniej, do tego został zaprojektowany samochód, jedni lubią stać w autobusie gdzie śmierdzi inni wolą sami samochodem, stać ich ich sprawa, i w tym także moja, mam ochotę podjechać 10 metrów to podjadę i nic nikomu do tego, chce stać w korkach to stoję, mój świadomy wybór, jest nie zawsze szybciej ale o ile wygodniej...
            • Gość: Anda Re: Samochód musi być! IP: *.netcontrol.pl 09.01.07, 00:18
              Wiesz co? to musiałaby być zmiana w kulturze - ogólnie.
              U mnie do pracy mamy 15 km. Dojazd autobusem słaby - trzeba isc na przystanek 30
              minut lub na busa 20 min., ale kursuje tylko 2 razy dziennie i nie zawsze.
              Ja mogę pracować w domu i często to wybieram. Autem jadę niezmiernie rzadko, bo
              drogo i korki. Kiedyś jezdziłam autem częściej, brałam 1 - 3 osoby, dzwoniłam
              wieczór wcześniej i proponowałam. Nigdy nikt mi za to nawet kawy w pracy nie
              postawił. Za benzynę płaciłam ja i tak za 10. razem poczułam się jak frajerka,
              wożąc ludziom tyłki. A niektórzy jeszcze lekko obruszeni, że po pracy ich nie
              odstawiam do domu tylko mogą wysiąść tak jak mi jest po drodze...
              Także zabierajcie się z kierowcami, ale mógłby jakiś pasażer zaproponować
              kubeczek do którego się wrzuca po 2 zł na benkę albo postawić piwo raz na jakiś
              czas...
            • andzialipka Re: Samochód musi być! 06.02.07, 00:27
              Prawda, ale nie taka prosta do wykonania. U mnie w klatce są zupełnie aspołeczni ludzie, widzą że stoję w mrozie na przystanku ale nikt sie nie zatrzyma. Kiedyś jednego młodego kolesia poprosiłam o podwózkę bo byłam spóźniona, zrobił to ale tylko raz. Nigdy to on nie zaproponował miejsca w swoim extra seicento, ani nawet dzień dobry nie powiedział. Trudno dogadać się z ludźmi, są zbyt egoistyczni i ograniczeni żeby wpaść na genialny pomysł i pomóc komuś a przy okazji może i zaoszczędzić na bajurce.
      • Gość: ant Re: Samochód musi być! IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.07, 11:09
        > A w ogóle niegłupim rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zakazu prywatnego ruchu
        > samochodowego w centrum w godzinach 8-11 i 15-19.

        jasne, a podatek drogowy który stolica pobiera od samochodziarzy, zaczniesz
        płacić TY ??
        :))
        NIEGŁUPIE ROZWIĄZANIE !!!!!
        benzyna potanieje.
      • Gość: K Re: Samochód musi być! IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.07, 19:52
        nessie-jp napisała:
        ...
        Jak Konowicz, nic nie będzie. Nie pomyślałaś, że ludzie płacą za to żeby były drogi, były parkingi itd. 90% podatków na paliwo jest przeznaczanych na inne cele niż budowanie dróg i usprawnianie już istniejących. Jak by na odwrót przeznaczyć te 90% na drogi to by na tym rowerzyści i piesi skorzystali, do tego zmniejszyłoby się zatrucie środowiska...itd.
      • Gość: TomKs Re: Samochód musi być! IP: *.pai.net.pl 09.01.07, 11:21
        Do nessie-jp
        Dlaczego tylko 8-11 i 15-19? Wprowadźmy przepis, że każdy, kto chce gdzieś jechać własnym samochodem musi mieć zaświadczenie z Urzędu d/s Komunikacji Indywidualnej, że naprawdę musi jechać. To się korki zmniejszą! Gratuluję pomysłu!
        Owszem, miasto ma obowiązek zadbać o wygodę swoich mieszkańców. Niby o co ma dbać?
        Piesi są dużo bardziej niekulturalni niż kierowcy. Łażą jak chcą, bez patrzenia dookoła siebie, i jeszcze mają pretensje. Mało kto pamięta, że na przejściu (i NIGDZIE więcej!) pieszy ma pierwszeństwo, ale to nie znaczy, że może nagle wychodzić tuż przed maską samochodu.
      • Gość: Aggie Re: Samochód musi być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 10:07
        Zgadzam się, ja też jestem z Wawy i marzy mi sie oddzielny pas TYLKO dla
        autubusów. Ale znając polska mentalność, zaraz znajdzie się ktoś, kto chciał
        tylko wyminąc, komu się spieszy, itp. Mozna wprowadzić takie pasy wraz ze
        wzmozona kontrolą policji, taka, która trwałaby pół godziny i słono kosztowała.
        • xtrin Re: Samochód musi być! 10.01.07, 13:07
          > Zgadzam się, ja też jestem z Wawy i marzy mi sie oddzielny pas TYLKO dla
          > autubusów. Ale znając polska mentalność, zaraz znajdzie się ktoś, kto chciał
          > tylko wyminąc, komu się spieszy, itp. Mozna wprowadzić takie pasy wraz ze
          > wzmozona kontrolą policji, taka, która trwałaby pół godziny i słono kosztowała.

          Takie pasy - za krótkie, ale zawsze - są w centrum Krakowa. I notorycznie jeżdżą
          po nich samochody nie mające do tego prawa. Ale pasy te są coraz lepiej
          kontrolowane i mam nadzieję, że to piractwo drogowe w końcu zostanie zniwelowane.
    • andrzejzb Re: Samochód musi być! 08.01.07, 02:13
      Nie rozumiem Twojego toku myślenia. Żyjemy w wolnym kraju, tak? Każdy ma prawo
      wyboru, tak? Więc w czym wybór tego, który chce jeździć samochodem jest gorszy
      od wyboru tego, który woli komunikację miejską? I na co idą podatki które się
      płaci przy każdym naparstku benzyny czy ropy? Za taka furę kasy Warszawa mogła
      by mieć już nie jedną a trzy obwodnice...
      • xtrin Re: Samochód musi być! 08.01.07, 18:56
        > Nie rozumiem Twojego toku myślenia. Żyjemy w wolnym kraju, tak? Każdy ma prawo
        > wyboru, tak?

        To, że w wolnym kraju każdy ma prawo wyboru nie oznacza, że nie wolno tego jego
        wyboru krytkować. Przecież to wolny kraj!
    • Gość: Majka Nie żartuj :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 02:36
      Dzis samochód można kupic za grosze. To nie to co kiedyś, samochód nie jest
      żadnym wyznacznikiem bogactwa. No zalezy jeszcze jaki samochód, ja np jezdzę
      Seicento i jestem zadowolona, po mieście idealny. Dla mnie samochód to wyłącznie
      maszyna do poruszania się po drodze.
      • Gość: betina45 Re: Nie żartuj :) IP: *.icpnet.pl 08.01.07, 21:48
        Nie mam samochodu,tylko mój mąż.Nigdy nie zrobię prawa jazdy,bo absolutnie nie
        nadaję się do prowadzenia samochodu,jednej glupiej mniej na drodze.Zazdroszczę
        czasami innym umiejętności prowadzenia auta,ale nie rozpaczam szczególnie z
        tego powodu,korzystam z komunikacji miejskiej-Poznań-i długą drogę -30min.,na
        szczęście jeden tramwaj dp pracy-uprzyjemniam sobie zawsze czytaniem książki
        lub gazety.Czy w tramwajach i autobusach śmierdzi?Właściciele samochodów nie
        zawsze zdają sobie sprawę jak śmierdzi w ich pojazdach!
    • heretic_969 A ja olewam samochody:) Z kilku powodów: 08.01.07, 03:14
      1. Brak mi podzielności uwagi, co dla kierowcy może byc fatalne
      2. Samochód mi do niczego nie jest potrzebny - choc owszem, czasami się bardzo
      przydaje, zwłaszcza w nocy
      3. Nigdy nie mam czasu/ nie chce mi się robic prawa jazdy
      4. Wychodzi taniej. Rodzice od kilku miesięcy jeżdżą głównie autobusami i
      zanotowali kilka setek złotych oszczędnosci co miesiac, jeśli nie lepiej. A czas
      praktycznie ten sam.
      5. Jako zwolennik ochrony przyrody uważam, że im mniej pojazdów
      zanieczyszczających powietrze, tym lepiej:)
      • des4 Re: rodzice...i wszstko jasne 08.01.07, 09:46
        heretic_969 napisał:

        > Rodzice od kilku miesięcy jeżdżą głównie autobusami i
        > zanotowali kilka setek złotych oszczędnosci co miesiac, jeśli nie lepiej. A
        cza
        >

        Jka się dzieciaku dorobisz żony dzieci, domu, to poglądy ci się zmienią.
        Fajnie być ekoleogiem bedąc na utrzymaniu mamusi i tatusia, kiedy jednak trzeba
        bedzie odwieźc dzieci do szkoły, zrobić zakupy, czy nawet pojacheć z rodziną na
        wakacje, w te pędy kupisz auto...

        BTW, koszty dojazdu samochodem dwoch osob są średnio o 30% niższe niż podróz
        komunikacją miejską, o PKP nie wsponminając...
        • xtrin Re: rodzice...i wszstko jasne 08.01.07, 10:06
          > Fajnie być ekoleogiem bedąc na utrzymaniu mamusi i tatusia

          To, że ktoś posiada rodziców i wie o tym co robią i na czym oszczędzają nie
          oznacza jeszcze, że jest na ich utrzymaniu. To tak w temacie logiki wnioskowania.
          • des4 Re: rodzice...i wszstko jasne 08.01.07, 11:12
            xtrin napisała:

            > > Fajnie być ekoleogiem bedąc na utrzymaniu mamusi i tatusia
            >
            > To, że ktoś posiada rodziców i wie o tym co robią i na czym oszczędzają nie
            > oznacza jeszcze, że jest na ich utrzymaniu. To tak w temacie logiki
            wnioskowani
            > a.

            No właśnie, że nie za bardzo oszczędzają, zakładając, że dojeżdzają w zbliżonym
            kierunku. Koszt dojazdu samochodzem jest wtedy niższy niż kwota pieniędzy
            wydana na biletykomunikacji miejskiej.

            A że jest na utrzymaniu, łatwo się domyśleć po tym co pisze. Osoba z małymi
            dziećmi i kupą spraw do zalatwienia na głowie, nigdy nie będzie zachwalała
            komunikacji miejskiej...

            A to, że w sobotni ranek, do piekarni jadę rowerem łacząc przyjemne z
            pożytecznym jest równie naturalne jak jazda samochodem. Najgorze jest ja
            ideologia zasłania zdrowy rozsądek...
          • Gość: ant Re: rodzice...i wszstko jasne IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.07, 11:14
            a propos logiki wnioskowania, jak sie pisze takie posty, to ZAZWYCZAJ JEST sie
            dzieckiem na utrzymaniu rodziców, więc wywnioskował zgodnie z logiką, a jak sie
            wypisuje takie jak ty, to nie pozostaje nic innego jak ciebie też
            zaklasyfikowac do grupu dzieci na utrzymaniu rodziców. bo na pewno nie masz
            obowiązków wychowawczych i na pewno nie pracujesz (zbyt intensywnie) i dlatego
            nie możesz cierpieć na brak czasu- wniosek jesteś utrzymanką.
            :))
            • des4 Re: rodzice...i wszstko jasne 08.01.07, 11:27
              Gość portalu: ant napisał(a):

              > a propos logiki wnioskowania, jak sie pisze takie posty, to ZAZWYCZAJ JEST
              sie
              > dzieckiem na utrzymaniu rodziców, więc wywnioskował zgodnie z logiką, a jak
              sie
              >
              > wypisuje takie jak ty, to nie pozostaje nic innego jak ciebie też
              > zaklasyfikowac do grupu dzieci na utrzymaniu rodziców. bo na pewno nie masz
              > obowiązków wychowawczych i na pewno nie pracujesz (zbyt intensywnie) i
              dlatego
              > nie możesz cierpieć na brak czasu- wniosek jesteś utrzymanką.
              > :))

              Lepie nie wnioskuj, bo z tym u ciebie kiepsko, skoro wywnioskowaleś, że jestem
              kobietą, hehe...
            • xtrin Re: rodzice...i wszstko jasne 08.01.07, 19:01
              > jak ciebie też zaklasyfikowac do grupu dzieci na utrzymaniu rodziców

              Pudło.

              > bo na pewno nie masz obowiązków wychowawczych

              Aktualnie nie mam. Ale niedawno w pewnym sensie miałam i wcale samochód nie był
              mi do tego potrzebny. Więc pudło.

              > i na pewno nie pracujesz (zbyt intensywnie)

              Pudło.

              > nie możesz cierpieć na brak czasu

              Pudło.

              > wniosek jesteś utrzymanką

              Pudło.

              Jeszcze jakaś zgadywanka?
        • programistajava Re: rodzice...i wszstko jasne 08.01.07, 11:38
          > BTW, koszty dojazdu samochodem dwoch osob są średnio o 30% niższe niż podróz
          > komunikacją miejską, ...
          chyba nie 30% a 100% i nizsza a wyzsze, uwzgledniles koszty paliwa ubezpieczenia
          napraw itp.... to sa takeisame pieniadze jakie sie placi.
          • Gość: Marcin Re: rodzice...i wszstko jasne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 18:15
            Myślę, ze nie powinieneś sie wypowiadać mając tak małe wiadomości i porównanie
            w temacie w którym zabierasz głos. Dam Tobie darmową, krótką lekcję matematyki.
            Bilet na PKS (pośpieszny) na trasie 65 km. zależnie od PKS-u kosztuje 13-16 zł.
            Na trasie 130 km auto spala 1,3x5,5=7,15 litra ropy. 7,15x3,75=26,81 zł.
            Wychodzi na to, że jadąc sam samochodem w najlepszym przypadku płacę tyle co
            jadąc autobusem a i tak jestem szybciej. Jadąc z żoną oszczędzam połowę
            pieniędzy. Opłaty i wszystkie koszty o których piszesz nie podwajają kosztów
            jazdy. Chyba, że ktoś jeżdzi do 1 tys. km rocznie. Brak Tobie fundamentalnej
            wiedzy z matematyki. Jak gdzieś idziesz to zabieraj ze sobą kalkulator bo
            wszędzie Cię orżną. Pozdrawiam.
            • xtrin Re: rodzice...i wszstko jasne 08.01.07, 19:03
              > Myślę, ze nie powinieneś sie wypowiadać mając tak małe wiadomości
              > i porównanie w temacie w którym zabierasz głos.

              Myślę, że nie powinieneś się wypowiadać przed uważnym przeczytaniem tematu.
              Dajesz przykład dojazdu między miastami, co nijak ma się do dojazdu w ramach
              miasta. Zarówno pod względem łatwości, jak i czasu, jak i finansów.
              • Gość: Gustaw Re: rodzice...i wszstko jasne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 21:29
                Ty naprawdę nie potrafisz liczyć! Kto Ci powiedział, że "dojazd w ramach miasta" jak to niezbyt zgrabnie ująłeś wygląda inaczej? Ja mam do pracy 4km czyli kilka przystanków autobusem. Bilet normalny w jedną stronę kosztuje w moim mieście 2,2 zł. W dwie strony autobusem musiałbym zapłacić 4,4. Samochód pali mi max. do 10 l gazu (jeżeli są korki). Jeden km więc to 20 gr x 8km to jest 1.6 zł. I nie muszę kawał zapierniczać do przystanku, czekać na autobusy i marznąć ani gnieść się w środku. A wracając po drodze robię jeszcze zakupy i załatwiam sprawy. Nie muszę niczego dźwigać i obładowany siatami latać od sklepu do sklepu a potem jeszcze z tym wszystkim na autobus i z autobusu do domu. Musiałbym upaść na głowę, żeby jeździć autobusami. Wolę już rower.
            • Gość: kgsz Re: rodzice...i wszstko jasne IP: *.blich.krakow.pl 08.01.07, 21:00
              Ależ nie wszędzie jest tak drogo.

              Trasa 55 km w jedną stronę, autobus pospieszny w obie strony, bilet kosztuje 6,50. 2*6.50 = 13 zł.
              Paliwo (niech będzie ta ropa i to zużycie), 1.1*5,5=6,05 litra, co daje (6,05*3,75) 22,69zł.

              Prawie dwa razy drożej - za samo paliwo. Nie wliczam pozostałych płynów eksploatacyjnych, ubezpieczenia, etc, etc.

              ...więc wiesz - racja jest jak d*pa, każdy ma swoją, ale zanim coś kupisz porównaj ceny, bo znów Cię orżną, jak na tym bilecie :) (ostatnia dłuższa trasa jaką jechałem autobusem to był Szczecin - Gryfice - 10 zł za ca.100 km. Da się taniej?)

              PS Jazda publicznymi środkami komunikacji ssie - one i ludzie w nich - śmierdzą. To jest powód dla którego preferuję samochód (ale też bez szaleństw).
            • Gość: netka Re: rodzice...i wszstko jasne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 12:30
              Zapominasz jeszcze o tym, że za samochód trzeba zapłacić, trzeba opłacić koszty
              napraw, wymiany części, konserwacji, ubezpieczeń, parkowania i tak dalej.
              Jeśli sobie to wszystko pododajesz i podzielisz, to samochód wychodzi DUŻO
              drożej, niż środki komunikacji publicznej.
              Mieliśmy z mężem (i dzieckiem) samochód, ale z niego zrezygnowaliśmy.
              Owszem, samochód się przydaje, gdy ktoś mieszka w okolicy z/do której trudno
              dojechać. Ale gdy się mieszka w większym mieście, to samochód jest kulą u nogi,
              a nie pomocą. O finansach nie wspomnę.
        • lilimeye Re: rodzice...i wszstko jasne 08.01.07, 13:12
          des4 napisał:

          > Jka się dzieciaku dorobisz żony dzieci, domu, to poglądy ci się zmienią.
          > Fajnie być ekoleogiem bedąc na utrzymaniu mamusi i tatusia, kiedy jednak
          trzeba bedzie odwieźc dzieci do szkoły, zrobić zakupy, czy nawet pojacheć z
          rodziną na wakacje, w te pędy kupisz auto...

          A pamiętasz lata 80? Wtedy samochodów było może 1/10 tego co teraz i też ludzie
          mieli dzieci, które chodziły do szkoły. Sama byłam takim dzieckiem - chodziłam
          do szkoły podstawowej, do szkoły muzycznej i na angielski - wszędzie autobusem i
          dało się.
          A dzieciakiem moim zdaniem jest przede wszystkim ten, kto widzi tylko koniec
          własnego nosa i nie dba o środowisko.
            • Gość: lilimeye Re: a zwyczajna kosztowała 44 zeta, no i co z teg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 16:55
              Gość portalu: ant napisał(a):

              > nie widzisz różnicy między "wtedy" i "teraz" ??
              > choćby - czy sie stoi czy sie leży i tak każdemu sie należy - PO RÓWNO
              > (przynajmniej teoretycznie), no i po równo - nikt nie miał samochodu,a
              > przynajmniej wyraźna większość,

              Oczywiście, że widzę różnicę, ale 'czy się stoi czy się leży' nie ma znaczenia w
              odniesieniu do kwestii poruszania się samochodami i autobusami. Faktem jest, że
              wtedy ludzie też mieli dzieci, które jakoś dawały radę chodzić do szkoły i na
              inne zajęcia pomimo braku samochodu u rodziców, ludzie tak samo pomimo braku
              samochodu załatwiali różne sprawy i dało się. Teraz też się da, jeśli są dobre
              chęci.

              >ale jak może mieć i ma to co ?? ma zrezygnować bo komuś sie nie podoba?? chore!

              Ale tu nie chodzi o to, czy się komuś tam nie podoba, tu chodzi o nasze wspólne
              środowisko, o jego zanieczyszczenie spowodowane przez ludzkie wygodnictwo i
              bezmyślność. Wszyscy chcielibyśmy oddychać czystym powietrzem, więc musimy
              zadbać o to sami, bozia z nieba nie skinie palcem i nie oczyści nam otoczenia :)

              Ja w żadnym razie nie twierdzę, że wszyscy powinni zostawić samochody w garażu i
              jeździć autobusami, bo czasem jest to trudne, gdy ktoś mieszka daleko za
              miastem, jest niepełnosprawny lub opiekuje się starszą osobą. Ale nie popadajmy
              w drugą skrajność jeżdżenia samochodem zawsze i wszędzie, choćby te 200 m do
              sklepu, bo to czysty egoizm i to jest dopiero chore :)
              • Gość: ant Re: a zwyczajna kosztowała 44 zeta, no i co z teg IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.07, 17:15
                > Oczywiście, że widzę różnicę, ale 'czy się stoi czy się leży' nie ma
                znaczenia
                > w
                > odniesieniu do kwestii poruszania się samochodami i autobusami. Faktem jest,
                że
                > wtedy ludzie też mieli dzieci, które jakoś dawały radę chodzić do szkoły i na
                no to znaczy że nic nie widzisz i tyle widzisz, dawniej ilu ludzi zarabiało
                smych na siebie ??1 na 10000 ??a teraz ilu ?? co 3-ci. ilu było usługodawców ??
                pizze to byś chciała do domu nie?? :)

                a ogólnie bo po co dużo pisać, czy to znaczy że mamy sie cofać w rozwoju??
                to już nam PZPR serwowała pół wieku i mamy to co mamy.

                > Ale tu nie chodzi o to, czy się komuś tam nie podoba, tu chodzi o nasze
                wspólne
                > środowisko, o jego zanieczyszczenie spowodowane przez ludzkie wygodnictwo i
                > bezmyślność. Wszyscy chcielibyśmy oddychać czystym powietrzem, więc musimy
                > zadbać o to sami, bozia z nieba nie skinie palcem i nie oczyści nam
                otoczenia :
                > )

                to zamknijmy wszelkie zakłady chemiczne i przejdźmy do orki radłem.
                ale ja wtedy wyjedżam daleko od takich poglądów i ludzi którzy je głoszą.
                :)
                a każda zachcianka(nawet przejechanie 200 m do sklepu, albo wyjście na zbędne
                zakupy) niszczy przyrodę - zakazać kupowania zbędnych rzeczy ??

                wow, ale sie rozpisałem :)
                • Gość: lilimeye Re: a zwyczajna kosztowała 44 zeta, no i co z teg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 17:44
                  > no to znaczy że nic nie widzisz i tyle widzisz, dawniej ilu ludzi zarabiało
                  > smych na siebie ??1 na 10000 ??a teraz ilu ?? co 3-ci. ilu było usługodawców ?
                  > ? pizze to byś chciała do domu nie?? :)

                  Ależ ja nie wymagam, by usługodawcy jeździli autobusami, bo to byłby nonsens :P
                  Cały czas mam na myśli użytkowników prywatnych. A pizzy do domu nie zamawiam,
                  wolę wyjść do pizzerii (mam taką ulubioną blisko)

                  > a ogólnie bo po co dużo pisać, czy to znaczy że mamy sie cofać w rozwoju??
                  > to już nam PZPR serwowała pół wieku i mamy to co mamy.

                  O, broń boże! :) Choć ostatnio tak zapachniało tym PRLem...
                  A poważnie - przykład podałam li tylko na to, że jak się chce to można
                  (oczywiście w określonych przypadkach)

                  > to zamknijmy wszelkie zakłady chemiczne i przejdźmy do orki radłem.
                  > ale ja wtedy wyjedżam daleko od takich poglądów i ludzi którzy je głoszą.
                  > :)

                  Ej, demagogia :) Dbajmy o to, by środowisko maksymalnie ile możemy chronić i bez
                  potrzeby i wyłącznie dla zaspokajania zachcianek nie niszczyć. I to już będzie coś.
          • winnix Re: rodzice...i wszstko jasne 08.01.07, 16:21
            > A pamiętasz lata 80? Wtedy samochodów było może 1/10 tego co teraz i też
            ludzie
            > mieli dzieci, które chodziły do szkoły.

            Tylko że wtedy ludzie pracowali do 14-15tej. To dość kluczowa różnica przy
            gospodarowaniu wolnym czasem.
          • Gość: emi Re: rodzice...i wszstko jasne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 20:47
            lilimeye napisała:

            > A pamiętasz lata 80? Wtedy samochodów było może 1/10 tego co teraz i też ludzie
            > mieli dzieci, które chodziły do szkoły. Sama byłam takim dzieckiem - chodziłam
            > do szkoły podstawowej, do szkoły muzycznej i na angielski - wszędzie autobusem
            > i dało się.

            Owszem, tylko tamte czasy to była zupełnie inna bajka. Przy wszystkich
            uciążliwościach mieliśmy o wiele więcej czasu. Moi rodzice pracowali 8
            (słownie:osiem) godzin dziennie, a z pracy nie przychodzili tak zmęczeni jak my
            teraz, bo nie musieli się ciągle bać, że za niewystarczająco szeroki uśmiech na
            widok szefa wylecą na bruk. A moja mama załatwiała wiele spraw... w godzinach
            pracy, bo w razie potrzeby mogła bez problemu wyjść. Nie mieliśmy telefonu, ale
            gdy znajomi wpadali w sobotę wieczorem bez zapowiedzi na herbatkę, to nikt nie
            uważał tego za niestosowne (dzis nie do pomyślenia). Nie mówiąc o tym, że na
            ulicach i w autobusach było o wiele bezpieczniej.
          • paero123 Re: rodzice...i wszstko jasne 10.01.07, 14:26
            lilimeye napisała:

            > A pamiętasz lata 80? Wtedy samochodów było może 1/10 tego co teraz i też ludzie
            > mieli dzieci, które chodziły do szkoły. Sama byłam takim dzieckiem - chodziłam
            > do szkoły podstawowej, do szkoły muzycznej i na angielski - wszędzie autobusem
            > i
            > dało się.

            Pewnie, ze tak ale wyobrazasz sobie te dzisiejsze dzieci spaślaki, ktore moga
            sobie zrobic krzywde podbiegajac do autobusu czy tez wsiadajac, wysiadajac,
            stojac/siedzac w autobusie ;-)

            Obok mnie mam szkolę podst i wychodzac z psem mam mozliwosc jak jest cieplo
            widziec lekcje wf-u - albo grubasy albo garbate protezy - sprawdzian biegu na
            60m wygladal jak bieg gosci z Dirty Sanchez przez plotki z drutem kolczastym,
            tyle ze dzieci nie udawaly i nie musialy poskakiwac biegnac bo ani plotkow ani
            drutu nie bylo... Pamietacie M.Koterskiego na boisku w filmie Ajlawju? :-)))
        • hjalmar Re: rodzice...i wszstko jasne 08.01.07, 18:32
          > Jka się dzieciaku dorobisz żony dzieci, domu, to poglądy ci się zmienią.

          Dokladnie. Az dziw ze nikt o tym nie pisze. Ja mam trojke malych dzieci i
          podrozowanie z nimi komunikacja miejska to jest horror. Nikt nie ustapi miejsca,
          wszyscy maja za zle, ze dzieci halasuja i w ogole sa niezadowoleni. A gdy do
          tego dochodzi wozek... Kierowcy zawsze sie spieszy, wiec profilaktycznie
          przytnie matke/ojca samodzielnie wnoszaca wozek przez za waskie drzwi. Nikt nie
          pomoze, bo to nie jego sprawa. Itd. Itd. Dlatego teraz wozimy dziecmi do
          przedszkola i szkoly samochodem i nie jestesmy narazeni na "bierna" agresje
          kierowcow i wspolpasazerow.

          Cale buractwo jezdzace autobusami narzeka na samochodziarzy, ale niech ja tylko
          sprobuję wziac rodzine i wozek na przejazdzke autobusem, to ryzykuje kalectwo w
          wyniku chamstwa kierowcow i obojetnosci pasazerow; musze sie nasluchac, jakie te
          dzieci uciazliwe...

          Reasumujace, mimo calej zafajdanej polityki prorodzinnej, w Polsce rodzina z
          wieksza liczba dzieci najlepiej zeby nie istniala. Bo jak pojedzie samochodem,
          to sa burżuje, smrodziuchy i wrogowie srodowiska. A jak pojada komunikacja
          miejska, to ryzykuja smierc i kalectwo przy wsiadaniu i wysiadaniu oraz wredne i
          niechetne uwagi w czasie jazdy.
          • Gość: Arw Re: rodzice...i wszstko jasne IP: *.devs.futuro.pl 09.01.07, 09:39
            Mimo, że raczej jestem przeciwnikiem samochodów...to w tym wypadku się z Tobą
            zgadzam...dlatego też kupuję auto...choć tak się przed nim broniłem...jakoś nie
            wyobrażam sobie dalszych wyjazdów z rodziną i dzieckiem pociągami ("piwo, piwo",
            "wspomóżcie biednego narkomana" itd.itp) czy PKSami..

            do tego, co zrobić jak małe dziecko zachoruje? i trzeba szybko zawieźć do
            lekarza? nie wszędzie są taksówki..szczególnie na wsiach i małych
            miasteczkach...a na karetkę to się można nie doczekać...
        • andzialipka Re: rodzice...i wszstko jasne 06.02.07, 00:49
          No pewnie, jak sie ma auto to można wyzywać od dzieciaków i twierdzić że bez auta ani rusz! A nie słyszałeś o rodzinach które sobie bez niego świetnie radzą? I dzieci do szkoły, i zakupy, wszystko to samo robią autobusem i nie płaczą. Zależy oczywiście od miejsca zamieszkania i innych czynników.
      • Gość: Kalafior Re: A ja olewam samochody:) Z kilku powodów: IP: 148.122.35.* 08.01.07, 16:15
        Niech zgadnę: jesteś gejem, bierzesz udział w paradach równości, sympatyzujesz
        z Zielonymi ale będziesz głosował na Partię Kobiet i uważasz, że wszyscy mają
        równe żołądki. Czy tak?

        heretic_969 napisał:

        > 1. Brak mi podzielności uwagi, co dla kierowcy może byc fatalne
        > 2. Samochód mi do niczego nie jest potrzebny - choc owszem, czasami się bardzo
        > przydaje, zwłaszcza w nocy
        > 3. Nigdy nie mam czasu/ nie chce mi się robic prawa jazdy
        > 4. Wychodzi taniej. Rodzice od kilku miesięcy jeżdżą głównie autobusami i
        > zanotowali kilka setek złotych oszczędnosci co miesiac, jeśli nie lepiej. A
        cza
        > s
        > praktycznie ten sam.
        > 5. Jako zwolennik ochrony przyrody uważam, że im mniej pojazdów
        > zanieczyszczających powietrze, tym lepiej:)
      • Gość: Marcin Re: A ja olewam samochody:) Z kilku powodów: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 18:02
        Jeden bilet PKS na trasie którą najczęściej jeżdzę, tj. 65 km wynosi 13-16 zł.
        Moje auto pali 5,5 litra ropy po jakieś 3,75. przejazd PKS-em w dwie strony
        wynosi 26-32 zł. (zależy od PKS-u -z którego miasta przewoźnik). Na trasie 130
        km auto spala 1,3x5,5=7,15 litra ropy. 7,15x3,75=26,81 zł. Wychodzi na to, że
        jadąc sam samochodem w najlepszym przypadku płacę tyle co jadąc autobusem.
        Owszem, zaraz ktoś powie o kosztach amortyzcji. Tak. Zgadzam sią. Ale jadąc
        autem nie interesuje mnie to, że muszę jeszcze dotrzeć na przystanek (i czasami
        moknąć podczas deszczu) i to na tą godzinę na którą jest zaplanowany autobus a
        nie wtedy kiedy ja chcę jechać. A jak jadę z rodziną? Idź do swojego
        nauczyciela matematyki i go opier..., że nie nauczył Cię podstawowej
        matematyki.
        • obaryb To moje wyliczenie 09.01.07, 12:01
          Mieszkamy pod Warszawą, ok. 20 km od centrum (gdzie pracujemy). Na dojazdy w 3
          miesiące wydajemy:
          Bilet 90-dniowy sieciowy 226 zł. x2 =452 zł.
          "Busik" - powiedzmy że 5 razy = 10 zł
          Taksówka (raz się przydarzyło na 20 miesięcy) = 45 zł.

          W sumie: 452+10+45=507 zł.

          Gdyby żona pracowała tam, gdzie ja i w tych samych godzinach (a tak nie jest) i
          jeździlibyśmy tylko do pracy i z powrotem to na samochód wydalibyśmy:
          Paliwo - 40 km dziennie x 60 dni roboczych x 5,5 litra : 100 km x 3,75 = 495 zł.
          Miejsce postojowe pod pracą 90 zł/mies x 3 mies = 270 zł.

          Samo użytkowanie samochodu w mieście to 765 zł czyli ok. 260 zł drożej. Nie
          doliczyłem kosztów ubezpieczenia i napraw. No i kosztu samego samochodu
          (amortyzacja). Koszty paliwa wziąłem z postu pwyżej, myślę że w mieście będą
          większe.

          Nie mamy jeszcze dzieci, jednak jak sobie patrzę z okien tramwaju na stojące w
          korku samochody, to dzieci w nich nie widzę (najczęściej siedzi tam jedna
          osoba). Bardziej opłaca się trzymać samochód w garażu i wozić dzieci jak trzeba.

          Teraz pytanie - ilu jest takich jak Marcin (dojeżdża 65 km, kiepska
          komunikacja) a ilu takich jak ja (dojeżdża 20 km lub mniej, dobra lub bardzo
          dobra komunikacja)?
    • znj2 Re: Samochód musi być! 08.01.07, 06:00
      Nie, to nie paranoja. Wystarczy zobaczyć co się dzieje w soboty i niedziele.
      Pełny luz, gdyż "warszawiacy" wyjechali do mamusi i tatusia.
      Można jedynie narzekać na fakt, że nie wymyślono samochodu 1 osobowego.
      • Gość: P.S.J. Re: Samochód musi być! IP: *.itpp.pl 08.01.07, 09:59
        Pewnie się pojawią. Zobacz, jaką ogromną popularność zdobyły w miastach Europy
        Zachodniej samochody dwuosobowe (lub jedna osoba+zakupy) typu Smart.

        A ja nie wyobrażam sobie normalnej egzystencji bez samochodu w takich np.
        niewydumanych przypadkach:

        1. jazda na trening - czy po pracy mam jechać ok. 7 km na trening w garniturze
        z laptopem, dźwigając ze sobą dodatkowo: strój i buty sportowe, maskę
        szermierczą, kurtkę i broń, którą w tłoku można komuś oko wyjąć, autobusem?

        2. wieczorne wyjście do teatru lub opery - nie dość, iż spektakle koncza sie
        zazwyczaj juz po tym, jak dzienna komunikacja miejska przestaje jezdzic (a
        czekanie 30 minut na najblizszy nocny, ktory oczywiscie jedzie tylko gdzies w
        najblizsze okolice, wynoszące c.a. 2 km od mojego domu, jest srednio
        podniecajace), to w dodatku wystarczy niesprzyjajaca aura, by zniszczyc sobie
        wyjsciowe buty czy (w przypadku płci pięknej) sukienkę.

        3. zakupy spozywczo-gospodarcze większej rangi, tzw. "miesieczne". Nie mam
        fizycznej mozliwości, by w dwie osoby przeniesc to "na raz", zwlaszcza, jezeli
        pojawiają się zakupy o większym gabarycie, np. zgrzewka wody mineralnej. O
        transporcie rozniastych rzeczy z zakresu AGD juz nie wspomne.
        • xtrin Re: Samochód musi być! 08.01.07, 10:30
          > 1. jazda na trening - czy po pracy mam jechać ok. 7 km na trening w garniturze
          > z laptopem, dźwigając ze sobą dodatkowo: strój i buty sportowe, maskę
          > szermierczą, kurtkę i broń, którą w tłoku można komuś oko wyjąć, autobusem?

          Najprościej byłoby trzymać broń, maskę i insze utensylia w miejscu treningu.

          > 2. wieczorne wyjście do teatru lub opery

          Czyżby w Twoim miejście nie znano taksówek?

          > 3. zakupy spozywczo-gospodarcze większej rangi, tzw. "miesieczne".

          To jedyny moment w życiu, kiedy mnie osobiście jakkolwiek auta brakuje. Ale też
          nie jakoś specjalnie mocno.
          • Gość: P.S.J. Re: Samochód musi być! IP: *.itpp.pl 08.01.07, 10:33
            > Najprościej byłoby trzymać broń, maskę i insze utensylia w miejscu treningu.
            >

            Najprościej, ale wyobraź sobie, że nie wszedzie jest to możliwe, a nawet sama
            wyprawa w garniturze z laptopem i dodatkowo strojem i butami + wieszakiem jest
            a) średnio wygodna, b) średnio bezpieczna.

            > Czyżby w Twoim miejście nie znano taksówek?

            Są znane, owszem. Znane są również liczne przypadki, kiedy dyspozytorzy w
            godzinach około 23.00 nie odbierają lub nie przyjmują zgłoszeń. Zdarzyło mi się
            przez to parę razy "wymuszone" nocowanie na imprezach, bo okazało się, że w
            2milionowym mieście nie mogę zamówić taksówki.
            • xtrin Re: Samochód musi być! 08.01.07, 10:36
              > Najprościej, ale wyobraź sobie, że nie wszedzie jest to możliwe, a nawet sama
              > wyprawa w garniturze z laptopem i dodatkowo strojem i butami + wieszakiem jest
              > a) średnio wygodna, b) średnio bezpieczna.

              Eee.. a po co wieszak wozić?
              Tworzenie problemów. Dla chcącego...

              > Są znane, owszem. Znane są również liczne przypadki, kiedy dyspozytorzy w
              > godzinach około 23.00 nie odbierają lub nie przyjmują zgłoszeń.

              Nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło, a taksówki zamawiałam o wszelakich porach
              dnia i nocy. Ale cóż, moje miasto jeszcze miliona się nie dorobiło :).