Gość: pegaz Re: Samochód musi być! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 09:53 Dla mnie to narzędzie, po prostu. Staram się wybierać optymalne pod względem czasowym i finansowym połączenie, uwzględniając zadania w ciągu dnia. Do pracy jeżdżę głównie rowerem naprzemiennie z samochodem, bo: a) rowerem dojazd zajmuje mi < 10min tam i 12-15min z powrotem (pod górkę) b) samochodem jadę 20-25min c) jeżeli w ciągu dnia muszę jechać do klienta lub załatwić coś w paru miejscach, to często samochód wygrywa, chociaż coraz częściej nie rezygnuję z roweru d) jak pogoda pod psem, to wolę jednak samochodem ;) e) autobus niestety odpada, ze względów praktycznych - czas podróży 30min (łącznie z dojściem na przystanek), dałoby się jeszcze przeżyć, ale jakiekolwiek wizyty u klientów są mocno utrudnione. Natomiast z samochodu korzystam intensywnie w czasie wolnym - wycieczka za miasto z małym dzieckiem, czy wyprawa do dziadków (230km i 550km) pociągami i autobusami, niby możliwa, byłaby jednak bardzo uciążliwa i jednak droższa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: quark Re: Samochód musi być! IP: *.pl.tesco-europe.com 09.01.07, 10:34 Mam dymać autobusem do biura. A samochodu używać w niedziele do kościoła? Pogieło cię pajacu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TomKs Samochód musi być, bo nie ma metra IP: *.pai.net.pl 09.01.07, 10:58 Używam samochodu, bo mimo korków jest po prostu szybszy, o wygodzie nie wspominając. Wlokący się autobus, czy tramwaj zatłoczony ludźmi (sorry, ale prawda: często śmierdzącymi), nie jest żadną alternatywą. Dopóki mnie stać będę jeździł samochodem! Sam, 5-osobowym, bo na smarta mnie nie stać. Tam, gdzie jest metro (nie mówię o tej namiastce w Warszawie) nie ma sensu jeździć samochodem, bo metro jest szybsze, dość często jeździ, ma gęstą sieć przystanków i odpadają kłopoty z parkowaniem. Jak zbudują w Łodzi metro, będę nim jeździł. Do tego czasu samochód. Ustawcie na al. Włókniarzy i Piłsudskiego/Mickiewicza zieloną falę na 70 km/h i zlikwidujcie to debilne ograniczenie (którego, na szczęście, i tak nikt nie przestrzega). Stawiam moje prawo jazdy, że korki znacząco się zmniejszą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mart Do pracy spacerkiem, samochód w weekendy... IP: *.starcom.com.pl 09.01.07, 11:06 Mam samochód, ale używam go głównie w weekendy. Dlaczego, zapytacie... Bo do pracy mam wystarczająco blisko, by się przespacerować. Jest przyjemnie, czuję się zdrowszy i spalam to, czego nie mam okazji spalić pracując w biurze. Spacer przez Park pomiędzy Sobieskiego a Puławską jest dość przyjemny, swoje robi różnica poziomów skarpy wiślanej. Czuję bicie serca i zadowolenie, gdy innym rosną brzuchy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hela Samochód: Tak, bo higiena musi być! IP: *.aster.pl 09.01.07, 11:15 Nie mam samochodu i jeżdżę komunikacją miejską, ale z tego powodu jest mi przykro i czuję się z tym źle, więc bardzo chciałabym kiedyś kupić autko kochane - bez względu na to, czy to się komuś podoba, czy nie. Ważne, że mnie się nie podoba jazda autobusem czy tramwajem. Argumenty: 1> Obrzydzenie W zatłoczonym pojeździe komunikacji zbiorowej muszę fizycznie stykać się z odrażającymi osobnikami: cuchnącymi, niedomytymi, czasem nawet zaszczanymi, bez pardonu kichającymi grypą na współpasażerów. Nie jest rzadkością, że jakieś "ciekawe" egzemplarze ludzkie z łupieżem sypkim, grzybicą paznokci, wypryskami, insektami i wszelkimi możliwymi syfami siedzą na miejscu, które następnie ja zajmuję (nie wiedząc, kto tam był przedtem) i zgarniam na siebie te łupieże, grzybnie itd. Zdarza się nawet, że jakiś pijak zaszcza siedzenie, potem opuści je, ono przschnie, i nieswiadomy niczego inny podróżny siada swoim czystym ubraniem na czyichś odchodach. Nikt mi nie wmówi, że takie podróżowanie jest zbawienne, albowiem jest raczej udupiające i spycha mnie w bliskie towarzystwo modeli ludzkich, z którymi nie chce się zadawać ze wzgledu na ich chamstwo i brak higieny. 2) Niechęć do wymuszonego kolektywizmu i planowania mi życia To argument związany z tym, co przedtem. Chciałabym móc sobie wybierać towarzystwo, z którym przebywam w fizycznej bliskości, a nie musieć dzielić przestrzeń z każdym syfiarzem czy zaszczańcem, którego stać na bilet za 2.50. Nie lubie też sytuacji, w której mam dostosowywać swoje plany do rozkładów jazdy, przy czym komunikacja i tak nawala i nie ze swojej winy się spóźniam, etc. Nie lubię liczyć na jakieś niepewne na 100% rozkłady i cudze widzimisię. Wolę liczyć w każdej sytuacji na siebie, bo naprawdę lepiej na tym wychodzę. Ergo: Kupię samochodzik, gdy tylko bedzie mnie na to stać. Będę mieć kawałek domku i moje miejsce na ulicach miasta, a w nim: moją muzykę, ulubiony zapach, czyste siedzenia - naprawdę jestem gotowa pokochać własny samochodzik! Marzę o autku typu Smart, bo rzeczywiście uważam, że auto-landara z jednym pasażerem to przesada. Ale: dlaczego małe Smarty są takie drogie?... Droższe od landar?.. No, oczywiście gdyby ktoś wymyślił idealną komunikację miejską: punktualną, higieniczną, z izolatką dla zaszczańców, zagrypionych, ocieraczy i zasyfionych - chętnie bym taką jeździła! ;) W praktyce radzę sobie tak, że chodzę, nawet jeśli mam po 45 min. w obie strony. Jeśli już muszę jechać, to staram się jednym środkiem komunikacji, żeby przynajmniej nie kiblować na zadymionych przystankach - już naprawdę lepiej kawałek podejść. Tylko czas ucieka. Ale kalorie też. Kto mnie przekona, że powinnam lubić chwytać ręką za rurę, którą przez godzinę piastował grzybicznik, albo zamiatać długimi włosami łupież pstry z oparcia siedzenia, na którym tkwił autobusowy łupieżca?... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód: Tak, bo higiena musi być! 09.01.07, 19:16 > Obrzydzenie > W zatłoczonym pojeździe komunikacji zbiorowej muszę fizycznie stykać się z > odrażającymi osobnikami: cuchnącymi, niedomytymi, czasem nawet zaszczanymi, > bez pardonu kichającymi grypą na współpasażerów. Nie jest rzadkością, że > jakieś "ciekawe" egzemplarze ludzkie z łupieżem sypkim, grzybicą paznokci, > wypryskami, insektami i wszelkimi możliwymi syfami siedzą na miejscu, które > następnie ja zajmuję (nie wiedząc, kto tam był przedtem) i zgarniam na siebie > te łupieże, grzybnie itd. Zdarza się nawet, że jakiś pijak zaszcza siedzenie, > potem opuści je, ono przschnie, i nieswiadomy niczego inny podróżny siada > swoim czystym ubraniem na czyichś odchodach. > Kto mnie przekona, że powinnam lubić chwytać ręką za rurę, którą przez godzinę > piastował grzybicznik, albo zamiatać długimi włosami łupież pstry z oparcia > siedzenia, na którym tkwił autobusowy łupieżca?... ;) Jak rozumiem po ulicach też nie chodzisz, bo jeszcze o kogoś się otrzesz. Do sklepów wchodzisz wyłącznie, gdy są puste i nigdy w żadnym (nawet z obuwiem) nie siadasz. O ławkach w parkach lepiej wcale nie wspominać. Na pocztach, w urzędach i przychodniach także nie bywasz, a jeżeli już jest to niezbędne to trzymasz się o minimum 2m (jaki jest zasięg kichnięcia?) od wszystkich innych. Do marketu wchodzisz ze specjalnymi rękawiczkami, by przypadkiem nie dotknąć gołą ręką wózka, którym wcześniej posługiwał się ktoś z grzybicą. W pracy masz własne krzesło, na którym nikt inny nigdy nie usiadł. Na studiach i w szkole zawsze stałaś (odpowiednio daleko od innych) na zajęciach, przed podejściem do tablicy zakładałaś rękawiczki. Wolę nie myśleć, jaki koszmar przeżywasz musząc np. usiąść w knajpie (oczywiście przynosisz własne szklanki) czy korzystając z klawiatury publicznego komputera. A ja tam osobiście wolę po prostu po powrocie do domu umyć ręce i zmienić ubranie. Jedno co mnie rzeczywiście drażni to długie włosy, które ocierają się o siedzenia i insze takie. Ale po prostu układam je tak, by to się nie zdarzało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hela Re: Samochód: Tak, bo higiena musi być! IP: *.aster.pl 10.01.07, 11:04 Wbrew temu, co sugerujesz, poza komunikacją miejską nie ma miejsc, w których miałabym realną szansę usiąść "po zaszczańcu". 1) Do sklepów z obuwiem ochrona nie wpuści menela. Widziałeś kiedyś pijanego menela w sklepie obuwniczym sikającego na stołeczek i przymierzającego kolejne pary obuwia, które z uśmiechem dostarcza mu sprzedawca?.. A widziałeś cuchnącego moczem i popuszczającego żula w tramwaju? Bo ja takich widziałam sporo! Nikt mi nie wmówi, że żul to nieodłączna część mojego zycia i że wszędzie ma on prawo być a ja mam się z tym godzić. Otóż nie, ochrona działa i nie wpuszcza do szanujących się punktów handlowych osób urągających higienie. 2) Jeśli dotykam klamek i innych przedmiotów użytku publicznego poza komunikacją miejską, to robię to przez kilka sekund, a równie krótko dotyka tych urządzeń ktoś z grzybicą. Nie jest to wówczas bardzo groźne, bo to minimalna ilość złuszczonego naskórka z grzybnią. Co innego w komunikacji miejskiej. TYLKO tam jest okoliczność, kiedy ktoś przez godzinę może bardzo zasyfioną, spoconą ręką trzymać uchwyt, który następnie ty też przez godzinę będziesz szorowac własną ręką, absorbujac wszystkie syfy. 3) Rzeczywiście chodząc po ulicy nie ocieram się o nikogo! I nie zauważyłam, aby inni przechodnie ocierali się o siebie! A ty się ocierasz?.. To chyba powinienieś/powinnaś udać się po poradę do psychiatry-seksuologa! 4) Na pocztę czy do urzędu menela by się nie wpuściło. Podobnie nie chadzam do knajp gdzie się zaszczywa krzesła, nie pracuję też w pracy gdzie pełno brudasów i grzybiczników, w szkole też nie miałam kolegów zagrzybionych czy zaświerzbionych (młodzież na ogół jest zdrowa pod tym względem, co innego tramwajowe menelstwo), więc naprawde nie mam powodu brzydzić się miejsc, w których bywam, gdyż, w przeciwieństwie do komunikacji miejskiej, nie sąsiaduję tam z menelami. 5) Od zagrypionych w istocie się odsuwam - jak reszta normalnych ludzi. A ty lgniesz do tych, którym kapie z nosa, czy raczej zwiększasz dystans? Normalne jest, że ludzie się odsuwają od kichaczy, nawet reklamy leków to pokazują. 6) Hm, czyli przyznajesz, że po każdej przejażdżce komunikacją miejska należy się porządne mycie i zmiana ubrania! No właśnie, ale kogo stać czasowo na to, żeby parę razy dziennie pławić sie pod prysznicem?... I tyle cennej wody się marnuje, co jest bardzo nie pro-eko! Reasumując: Twoje argumenty w typie: Środki komunikacji zbiorowej sa zdrowe i higieniczne, ale jak z nich wyjdziecie, to lepiej się porządnie umyjcie! - nie barzdo mnie przekonują... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód: Tak, bo higiena musi być! 10.01.07, 13:28 > Reasumując: Twoje argumenty w typie: Środki komunikacji zbiorowej sa zdrowe i > higieniczne, ale jak z nich wyjdziecie, to lepiej się porządnie umyjcie! - nie > barzdo mnie przekonują... W którym to miejscu napisałam, że środki komunikacji zbiorowej są "zdrowe i higieniczne"? Potrafisz wskazać? To na przyszłość nie pisz bzdur! Wskazuję jedynie na poważne przewrażliwienie, jakie na punkcie komunikacji zbiorowej wykazujesz. Wszędzie poza własnym domem jest mniej lub bardziej brudno, nie sposób uciec od kontaktów z innymi, z których część zawsze będzie na bakier z higieną. Więc oburzanie się wyłącznie na komunikację jest po prostu komiczne. > A widziałeś cuchnącego moczem i popuszczającego żula w tramwaju? Nigdy. > Bo ja takich widziałam sporo! Może właśnie stąd owo przewrażliwienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hela Re: Samochód: Tak, bo higiena musi być! IP: *.aster.pl 11.01.07, 08:05 Wszędzie poza własnym domem jest mniej lub bardziej > brudno, No i właśnie ja wolę być tam, gdzie jest mniej brudno! Poza tym twoje opierdzielanie mnie że piszę bzdury to jedyna odpowiedź na kilka sensownych pytań, które Ci zadałam. O czym może to świadczyć? O braku kontrrargumentów wobec moich twierdzeń! Sugerujesz mi przewrażliwienie - ale zauważ, że wszyscy posiadacze samochodów wysuwają jako argument na "tak" większą higienę w osobistym pojeździe. Czyli owo "przewrażliwienie" to norma, a twoje odwrażliwienie na brudy i smrody - jest nienormalne. Istnieje coś takiego, jak "społeczny dowód słuszności", czyli: jak ci parę osób mówi, że masz rozmazany tusz, a ty jedna wierzysz, że nie, bo w gazecie napisano "wodoodporny" - to lepiej jednak przejrzyj sie w lusterku. Co do śmierdziuchów w komunikacji miejskiej - widuję ich bardzo często, ale mieszkam w Warszawie i przyznam, że w tym mieście jest wyjątkowo dużo nie dbających o siebie ludzi z marginesu, którzy pokonują środkami komunikacji miejskiej drogę do róznych jadłodajni, których też wiele, z dworcana dworzec, itd. Po prostu stolica przyciąga takie osoby, bo tu są liczne noclegownie i stołówki. Jestem skłonna wierzyć w to, że rzeczywiście nie spotykasz takich ludzi w Krakowie, bo, przyznam szczerze, w żadnym mieście poza Warszawą nie widziałam tak odrażających warunków w komunikacji miejskiej i takiego brudu. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód: Tak, bo higiena musi być! 11.01.07, 08:56 > Poza tym twoje opierdzielanie mnie że piszę bzdury to jedyna odpowiedź na kilka > sensownych pytań, które Ci zadałam. O czym może to świadczyć? O braku > kontrrargumentów wobec moich twierdzeń! Na co mam podawać kontrargumenty? Na wywód o ilości grzybicy na poręczy w zależności od długości kontaktu? Wybacz, szkoda mi troszkę czasu na takie zabawy. > Jestem skłonna wierzyć w to, że rzeczywiście nie spotykasz takich > ludzi w Krakowie, bo, przyznam szczerze, w żadnym mieście poza Warszawą nie > widziałam tak odrażających warunków w komunikacji miejskiej i takiego brudu. To na przyszłość nie oceniaj wszystkich własną miarą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hela Re: Samochód: Tak, bo higiena musi być! IP: *.aster.pl 11.01.07, 17:34 Na przyszłość nie będę się wdawała w dysputy z nadętymi fanatyczkami nader pewnymi siebie i chcącymi ustawiać świat i zycie innych ludzi zgodnie z własnym widzimisię. Żegnaj, nawiedzona: z wzniesionym ekologicznym transparentem oraz śmierdzącą pachą, woniejąca olejami, które tłoczy się w tramwaju! :))) He he he!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód: Tak, bo higiena musi być! 11.01.07, 18:50 > Na przyszłość nie będę się wdawała w dysputy z nadętymi fanatyczkami nader > pewnymi siebie i chcącymi ustawiać świat i zycie innych ludzi zgodnie z własnym > widzimisię. Żegnaj, nawiedzona: z wzniesionym ekologicznym transparentem oraz > śmierdzącą pachą, woniejąca olejami, które tłoczy się w tramwaju! :))) > He he he!!!!!!!!!! Nie wiem, śmiać się czy płakać... Zadziwia mnie, wręcz szokuje, tak jawny przykład totalnego braku umiejętności zrozumienia innych, tego, że ktoś może mieć inne zdanie i należy mu się szacunek jak każdemu innemu. Ale to w zasadzie pasuje to tego potwornego egoizmu, wygodnictwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Autobusiarze pozbawieni węchu??? 11.01.07, 19:00 > > owo "przewrażliwienie" to norma, a twoje odwrażliwienie na brudy i smrody - > jest nienormalne. Bzdura, zapewniam cię, że nie jesteśmy odwrażliwieni (patrz 100 moich wątków "Ludzie śmierdzą w autobusach"). Nie wpadamy też w ekstazę estetyczną na widok autobusu. ;-))) Mamy taki sam gust jak ty albo i lepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oskar zeszczać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 12:56 Przesadzasz. Powiedz szczerze, czy Tobie nigdy sie nie zdarzyło zeszczać lub popuścić w tramwaju? Albo przynajmniej zwymiotować? Nigdy? W to nie uwierzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hela Re: zeszczać IP: *.aster.pl 11.01.07, 08:08 Parę razy zdarzyło mi się prawie zwymiotować wskutek doznań towarzysko- zapachowo-wizualnych doświadczanych w tramwaju! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewwa8 Re: Samochód musi być! IP: *.gliwice.pl 09.01.07, 12:04 mam samochód, wiem też co znaczy jeździć do pracy autobusem. Podam dla przykładu mój poranek, kiedy jeździłam autobusem (1)i teraz kiedy jadę samochodem (2): wersja 1 (autobus): pobudka - 5.30 wyjście na przystanek 6.10 jazda pierwszym autobusem ok.10-15 minut czekania na drugi autobus ok 10-15 minut jazda drugim autobusem ok. 15-25 minut dojscie do pracy ok. 5 minut teraz wersja 2 (samochód): pobudka 6.10 wyjazd do pracy 6.50 dojazd do pracy 6.55 w pracy jestem 6.57 Jak widać z powyzszego dotarcie do pracy zajmuje mi albo 1,5godziny w niezłym galopku albo 50 minut powolutku i bez nerwów. Dlaczego więc mam rezygnować z wygody i spokoju? Pomijam inne niedogodności w autobusach, na przystankach, z parasolem, kałużami itp. A tak na marginesie, popatrz ile z tych tłumów zmotoryzowanych posiada NOWE samochody, a ile to auta z ODZYSKU, kupione za niewielkie pieniądze np. w niemczech? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Samochód musi być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 12:10 Nowego samochodu w ogóle nie ma sensu kupować, samochód który ma 2 lata juz spada bardzo na wartości a jest to jeszcze nowe auto, które bez problemu kilka lat pojeździ. Wszystko też zależy od przebiegu, mozna trafić na perełki, ja kupiłam 5-letnie z ok 16 tyś przebiegu ;) Unikat. W ciągu 2 lat wyjeździłam drugie tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pegaz Re: Samochód musi być! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 12:41 Oj, coś przesadziłaś z tym szacunkiem czasu jazdy samochodem, tylko 5 minut? A autobusy wleką się 25-40min? 5min samochodem to w najlepszym wypadku ok 5km, autobusy muszą robić niezłe kółko ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał M. Re: Samochód musi być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 12:06 Przez lata dobrobyt w Polsce mierzono ilością kupionych nowych samochodów. Wmawiano nam, że kraj się rozwija, bo kupujemy auta. I w społeczeństwie powstało przekonanie, że w kapitaliźmie tylko biedota korzysta z autobusów i pociągów. Pociągi są szybsze, wygodniejsze (chodzi o komfort jazdy), bez porównania bezpieczniejsze i tańsze. Mają oczywiście też wady: trzeba wyjechać o konkretnej godzinie, bardziej hałasują. Ale można jechać nimi po pijaku. Każdy kraj ma swojego hopla. Niemcy podobno dbają tylko o buty (nie byłem w Niemczech:) A Polacy mają samochody. Wiele lat minie zanim zaczniemy patrzeć na transport, dojeżdżanie do pracy tak jak Brytyjczycy na przykład. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krystino Re: Samochód musi być! IP: *.adsl.inetia.pl 09.01.07, 12:18 nie mam nie chce to po prostu jakis absurd , mniej masz mniej problemów i spoko zycie, za ten szmal (auto) pól europy zobaczyłem miesiacami a czase latami(sa sposoby)były auta jak były potzrebne. Odpowiedz Link Zgłoś
bateria_sloneczna Re: Samochód musi być! 09.01.07, 12:47 a co mam sobie odmawiać przyjemności dla czyjegoś widzi-misię? jak nie chce - niech nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
mcgoo Re: Samochód musi być! 09.01.07, 13:36 Gdyby nasza metropolia stoleczna miala jakakolwiek normalna komunikacje jak nie przymierzajac np. Berlin za miedza, chetnie przesiadlbym sie do takiego systemu warszawskich Ubahnow i Sbahnow. Nie moglem sie nadziwic siostrze i szwagrowi jak mowili ze u nich w Berlinie nie jest potrzebny samochod. Sprawdzilem rzeczywiscie nie jest.Berlin komunikacyjnie ponad wszystko :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rowerzystka Re: Samochód musi być! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.01.07, 14:08 mcgoo, zgadzam sie w zupelnosci. Tak jest nie tylko w Berlinie, ale i w innych miastach. Mieszkam i pracuje w niewielkiej miejscowosci, do pracy i na mniejsze zakupy, do urzedow dojezdzam rowerem (nawet teraz, bo o dziwo nie ma sniegu). I bardzo sobie to chwale: robie cos dla siebie i dla srodowiska. Mamy samochod, bo moj chlopak musi dojezdzac kolo 25 km do pracy i tam nie ma zadnej komunikacji. Pamietam jak kiedys moja ciotka, mieszka w W-wie stwierdzila, ze ona w zyciu by zadnym autobusem ani pociagiem do centrum nie pojechala... Odpowiedz Link Zgłoś
egipcjanin.shinue Motocykl lepszym wyborem od samochodu !!!! 09.01.07, 14:05 Też uważam że rosnąca ilość samochodów to skandal, dlatego wybrałem alternatywne - i nie mam wątpliwości że lepsze - rozwiązanie. Za pierwsze duże pieniądze jakie mi się w życiu przydarzyły, kupiłem porządny motocykl. Zamiast masowego i pozbawionego rysu indywidualnego samochodu. To o wiele lepsze rozwiązanie, co prawda tylko od marca do listopada, ale za to jaka przyjemność z poczucia wolności! No i korki dla mnie nie istnieją :-) Rodacy - kupujcie motocykle! Nie dajcie się ogłupiałej propagandzie producentów samochodów głoszących, że tylko samochód da Wam szczęście! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ekolog ekologicznie żyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 14:53 przypominam wszystkim o odchyleniach ekologicznych że najwiekszą krzywdą środowisku wyrządzamy kąpiąc się :) (tez pod prysznicem) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kris Re: Samochód musi być! IP: *.crowley.pl 09.01.07, 14:58 To jest fakt, dojeżdżanie autem jest nieefektywne, ale komunikacja w Warszawce pozostawia wiele do życzenia. Sama Hanka cudów nie wykona. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód musi być! 09.01.07, 19:05 > To jest fakt, dojeżdżanie autem jest nieefektywne, ale komunikacja w Warszawce > pozostawia wiele do życzenia. Sama Hanka cudów nie wykona. Komunikacja niewątpliwie wiele do życzenia pozostawia, w jednych miastach więcej, w innych mniej. Ale oczywistym jest chyba, że wzrastająca liczba samochodów niczego nie rozwiąże. Przeciwnie - problem tylko rośnie. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Popieram xtrin i jaija 09.01.07, 19:21 Samochodziarze niech w swoich korkach tkwią sami! Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 19:25 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=55215842 trochę inny aspekt podjęłam - nasze wątki uzupełniają się ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 19:28 Cieszy mnie - i napawa pewnym optymizmem - że wiele osób zauważa ten problem. Bo niestety zwykle gdy poruszę go wśród znajomych to większość patrzy się na mnie jak na ufoludka. Odpowiedz Link Zgłoś
iberia.pl Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 19:37 xtrin napisała: > Bo niestety zwykle gdy poruszę go wśród znajomych to większość patrzy się na mnie jak na ufoludka. i to Cie dziwi?hahaha A propos:co TY robisz dla srodowiska skoro jego dobro tak bardzo lezy Ci na sercu?Wiemy juz, ze wolisz dymiacy autobus niz samochod a jakies inne dzialania proekologiczne? Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 19:42 > > i to Cie dziwi?hahaha Tak, to go dziwi, bo sądzi, że jego znajomi nie mają sformatowanych umysłów, tzn. nie myślą tak, jak akurat każą media (także media prywatne) > > A propos:co TY robisz dla srodowiska skoro jego dobro tak bardzo lezy Ci na > sercu?Wiemy juz, ze wolisz dymiacy autobus niz samochod Przeliczając ilość syfu, jaką wytwarza autobus wiozący KILKADZIESIąT osób, na osobę, to bardzo ekologiczny środek transportu. Iberia. Przyznaj się od razu, masz samochodzika. Odpowiedz Link Zgłoś
iberia.pl Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 20:14 kochanica-francuza napisała: > Tak, to go dziwi, bo sądzi, że jego znajomi nie mają sformatowanych umysłów, > tzn. nie myślą tak, jak akurat każą media (także media prywatne) nie bardzo rozumiem, ale Ty chyba masz jakas schize, ze media to czy tamto.Sa tacy, ktorzy zyja po swojemu i nie ogladaja sie na to o czym media trabia. > Przeliczając ilość syfu, jaką wytwarza autobus wiozący KILKADZIESIąT osób, na > osobę, to bardzo ekologiczny środek transportu. :-) > > Iberia. Przyznaj się od razu, masz samochodzika. To nie jest zadna tajemnica, owszem jestem zmotoryzowana, malo tego nie wyobrazam sobie funkcjonowania bez auta, ktore daje mi niezaleznosc i oszczednosc czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 20:20 > nie bardzo rozumiem, ale Ty chyba masz jakas schize, ze media to czy tamto. Co mam, przepraszam cię bardzo? Nie wiem, co oznacza pojęcie "schiza" w powyższym zdaniu. Posługuję się trzema językami obcymi, ale nigdy nie przyswoję "języka kościelnego" i aktualnego slangu. Sa > tacy, ktorzy zyja po swojemu i nie ogladaja sie na to o czym media trabia. A są tacy, którzy myślą to, co media trąbią. > > :-) Co tu śmiesznego? X osób "wytwarza" ileśtam syfu. W samochodziku ten syf wytwarza 1 osoba. > > > > > Iberia. Przyznaj się od razu, masz samochodzika. > > To nie jest zadna tajemnica, owszem jestem zmotoryzowana, malo tego nie > wyobrazam sobie funkcjonowania bez auta, ktore daje mi niezaleznosc i > oszczednosc czasu. Ja nie wyobrażam sobie funcjonowania z samochodzikiem. Kupa idiotycznie wydanych pieniędzy (nic tak szybko nie traci wartości jak samochodzik) oraz stresy związane z możliwością rąbnięcia go przez osoby chcące szybko się wzbogacić. Oraz kupa pierdoł (ubezpieczeń) do załatwienia. Załatwiania na co dzień mam wystarczającą ilość. Odpowiedz Link Zgłoś
iberia.pl Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 20:24 kochanica-francuza napisała: >> Co mam, przepraszam cię bardzo? alez nic sie nie stalo :-) > Nie wiem, co oznacza pojęcie "schiza" w > powyższym zdaniu. Posługuję się trzema językami obcymi, ale nigdy nie przyswoję "języka kościelnego" i aktualnego slangu. no chyba juz przyswoilas w szczegolnosci slowo : "syfi"..... > A są tacy, którzy myślą to, co media trąbią. na szczescie sie do nich nie zaliczam. > Co tu śmiesznego? X osób "wytwarza" ileśtam syfu. W samochodziku ten syf > wytwarza 1 osoba. kazda jednostka wytwarza odpady czy nam sie to podoba czy nie. > Ja nie wyobrażam sobie funcjonowania z samochodzikiem. to akurat potrafie zrozumiec. > Kupa idiotycznie wydanych pieniędzy to juz subiektywne odczucie, przyjemnosci kosztuja:-) > (nic tak szybko nie traci wartości jak samochodzik) oraz stresy związane z możliwością rąbnięcia go przez osoby chcące szybko się wzbogacić. to zalezy czym sie jezdzi :-), sa marki mneij i bardziej chodlwie wsrod amatorow cudzej wlasnosci. > Oraz kupa pierdoł (ubezpieczeń) do załatwienia. nie narzekam. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 20:27 > > no chyba juz przyswoilas w szczegolnosci slowo : "syfi"..... > > Słowa "syfić" używam osobiście i jeśli jest elementem slangu, nic o tym nie wiem , szczerze. > kazda jednostka wytwarza odpady czy nam sie to podoba czy nie. No i chyba powinniśmy to ograniczać? > > > > > Kupa idiotycznie wydanych pieniędzy > > to juz subiektywne odczucie, przyjemnosci kosztuja:-) Ale są różne priorytety. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Ludzie kochane ;-) co to "schiza"??? 09.01.07, 20:25 Wychodzi mi , że to pojęcie worek , oznaczające zależnie od użycia: stany lękowe; wszelkiego rodzaju zaburzenia nerwicowe; lęki egzystencjalne; głupawkę; nietypowe nastroje; obsesję; paranoję; strach przed utratą bliskich/pozycji zawodowej/majątku/strach przed starością/strach przed... (niech sobie każdy wstawi co mu pasuje); refleksje na temat własnej osobowości itp. itd. Czy można by konkretniej? Poza tym schizofrenia (od której pochodzi nazwa)nie jest zabawna. Odpowiedz Link Zgłoś
iberia.pl Re: Ludzie kochane ;-) co to "schiza"??? 09.01.07, 20:27 zaloz nowy watek pod tytulem:"co to jest schiza?" Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Ludzie kochane ;-) co to "schiza"??? 09.01.07, 20:30 iberia.pl napisała: > zaloz nowy watek pod tytulem:"co to jest schiza?" Mmmm, stanowczo wolę czytać sobie telegazetę na TV5, jeśli już chodzi o kontakty z językami niepolskimi. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 20:18 > Tak, to go dziwi, bo sądzi, że jego znajomi nie mają sformatowanych umysłów, > tzn. nie myślą tak, jak akurat każą media (także media prywatne) "Jej" znajomi, jestem kobietą :p. Tak, dziwi, bo myślące osoby (a z innymi się nie zadaję) raczej nie powinny popadać w ogólnospołeczną manię motoryzacyjną, a spokojnie rozważać za i przeciw. Zresztą po początkowym szoku wielu dałam do myślenia, raz nawet z praktycznym skutkiem (zaplanowany zakup samochodu został przesnunięty na czas bliżej nieokreślony :)). > Iberia. Przyznaj się od razu, masz samochodzika. Ma, co od razy zaznaczyła w pierwszym tuta poście, przy okazji z miejsca osobę (moją skromną), która takowego z wyboru nie posiada uznając za paskudnego zazdrośnika. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 20:21 > "Jej" znajomi, jestem kobietą :p. Ech, przepraszam. Nick nie pozwala na identyfikację płciową i kojarzy mi się raczej męsko. ;-) > Tak, dziwi, bo myślące osoby (a z innymi się nie zadaję) raczej nie powinny > popadać w ogólnospołeczną manię motoryzacyjną, a spokojnie rozważać za i > przeciw. Zresztą po początkowym szoku wielu dałam do myślenia, raz nawet z > praktycznym skutkiem (zaplanowany zakup samochodu został przesnunięty na czas > bliżej nieokreślony :)). > > > Ma, co od razy zaznaczyła w pierwszym tuta poście, przy okazji z miejsca osobę > (moją skromną), która takowego z wyboru nie posiada uznając za paskudnego > zazdrośnika. A, widzisz. Nie czytałam całości. Wiadomo, że jak ktoś krytykuje usamochodzikowionych , to tylko z zazdrości. A to Polska właśnie. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
iberia.pl Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 20:26 kochanica-francuza napisała: > > A, widzisz. Nie czytałam całości. Wiadomo, że jak ktoś krytykuje > usamochodzikowionych , to tylko z zazdrości. A to Polska właśnie. ;-) taaa dziwne, bo jakos jak nie bylam zmotoryzowana to nie krytykowalam tych co mieli samochody... Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 20:29 > taaa dziwne, bo jakos jak nie bylam zmotoryzowana to nie krytykowalam tych co > mieli samochody... To wcale nie jest dziwne. Napisałam "Jak (= jeśli) ktoś krytukuje, to..." Nie wypowiadałam się o osobach, które NIE krytykują. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
iberia.pl Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 20:57 osoba , ktora nie ma auta krytykuje zmotoryzowanych, sa rowniez osoby nie majace 4 kolek i nie krytykujace posiadaczy aut, widzisz roznice?Ja tak, zaliczalam sie do tej drugiej grupy. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Logika zdań. 09.01.07, 21:28 iberia.pl napisała: > osoba , ktora nie ma auta krytykuje zmotoryzowanych, sa rowniez osoby nie > majace 4 kolek i nie krytykujace posiadaczy aut, widzisz roznice? Oj, kolejne nieporozumienie, tym razem banalnie proste do rozstrzygnięcia. Kochanica napisała: "jak ktoś krytykuje usamochodzikowionych , to tylko z zazdrości". Czyli upraszczając bez straty znaczenia: "X krytykuje Y => X zazdrości Y". W domyśle "X zazdrości Y => X nie ma Y". (p=>s i s=>q) => (p=>q), więc "X krytykuje Y => X nie ma Y". Iberia odpisała: "taaa dziwne, bo jakos jak nie bylam zmotoryzowana to nie krytykowalam tych co mieli samochody..." Z polskiego na nasze: "X nie ma Y i X nie krytykuje Y". Mamy więc: p=>q oraz q i ~p Nie ma w tym sprzeczności (logika klasyczna głosi: z fałszu może wynikać prawda). Logika stoi po stronie Kochanicy. Disclaimer: powyższe nie ma na celu nikogo obrażać, jest jedynie zabawą :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chwila Re: Logika zdań. IP: *.chello.pl 09.01.07, 22:30 xtrin, Może zanim zaczniesz "stosować" zasady logiki, najpierw zdefiniuj pojęcia. Co rozumiesz przez zdarzenie p, q i s. Inaczej cały ten wywód traci sens i jest tylko, jak dla mnie, przytoczeniem z podrecznika formułek. Nie wiem tylko w jakim celu????? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Logika zdań. 09.01.07, 22:38 Gdzie Ty tam jakąkolwiek "formułkę" widzisz? Dla kogokolwiek zaznajomionego z logiką zdań choć w formie najbardziej podstawowej całość powinna być zupełnie jasna, posługuje się standardowymi sybolami i raczej przejrzystym rozumowaniem. Jeżeli widzisz w powyższym błąd logiczny (nie wykluczam, że takowy się wkradł) to proszę o wskazanie. > Nie wiem tylko w jakim celu????? Bo tak najprościej było wskazać błąd logiczny w cytowanej wypowiedzi. Można było i tak: "Nie myl warunku koniecznego z wystarczającym. Implikacja to nie równoważność". Tak lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chwila Re: Logika zdań. IP: *.chello.pl 09.01.07, 23:08 Nie kwestionuję cytowanych tu zasad logiki zdań, znanych już uczniom szkół podstawowych, kwestionuję jedynie sposób, w jaki je wykorzystujesz. I tyle. A o tym, że implikacja nie jest tożsamością, wie chyba każdy na forum. Stosujesz tu przedziwny schemat rozumowania: - podajesz kilka zasad logicznych (np. negacja implikacji), - nie definiujesz używanych tu pojęć, co jest warunkiem koniecznym do sformułowania tezy, a następnie wyciągasz niczym nie uzasadnione wnioski, poparte niby zasadami logiki. Jeśli ktoś podważa Twoje pseudo dowody, prosisz o wskazanie błędu. Cwana bestia z Ciebie... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Logika zdań. 09.01.07, 23:21 > A o tym, że implikacja nie jest tożsamością, wie chyba każdy na forum. Nawet jeżeli, to ogromna większość ma kolosalne wręcz problemy z praktycznym zastosowaniem tej zasady. Utożsamianie warunku koniecznego z wystarczającym jest najpowszechniejszym błędem logicznym, jaki zdarza się homo sapiens popełnić, nie tylko na tym forum. > Stosujesz tu przedziwny schemat rozumowania: > - podajesz kilka zasad logicznych (np. negacja implikacji), > - nie definiujesz używanych tu pojęć, co jest warunkiem koniecznym do > sformułowania tezy, a następnie wyciągasz niczym nie uzasadnione wnioski, > poparte niby zasadami logiki. Wybacz, ale czy przeczytałeś wcześniejsze posty, do jakich mój był odwołaniem? Forumowiczka A (wybacz, że nie zdefiniuję po imieniu, ale nie ma to żadnego znaczeia) przedstawiła zdanie "p=>q", na co forumowiczka B odpowiedziała "ależ skąd, ja udowadniam, że ~p i q". Ja wskazałam jedynie logiczny absurd tej wypowiedzi z wrodzonego wygodnictwa stosując pseudoformalną symbolikę. Aby stworzyć z tego formalny dowód należałoby chociażby wprowadzić kwantyfikatory, które by nie zaciemniać obrazu pominęłam. > Jeśli ktoś podważa Twoje pseudo dowody, prosisz o wskazanie błędu. To nie był dowód, a przedstawienie wcześniejszych wypowiedzi w formie symbolicznej, aby uprościć wskazanie błędu. > Cwana bestia z Ciebie... Staram się :p. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chwila Re: Logika zdań. IP: *.chello.pl 09.01.07, 23:45 xtrin napisała: > To nie był dowód, a przedstawienie wcześniejszych wypowiedzi w formie > symbolicznej, aby uprościć wskazanie błędu. > Sęk w tym, a w sęku dziura, że nie wykazałaś, ale mniejsza z tym... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Logika zdań. 09.01.07, 23:53 > Sęk w tym, a w sęku dziura, że nie wykazałaś, ale mniejsza z tym... Sęk w tym, że nie miałam najmniejszej ochoty niczego udowadniać, a jedynie wskazać. Zrobiłam to chaotycznie - być może, ale wydaje mi się, że jest w pełni zrozumiałe. Więc nie rozumiesz, czy czepiasz się formy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chwila Re: Logika zdań. IP: *.chello.pl 10.01.07, 00:20 xtrin napisała: > Więc nie rozumiesz, czy czepiasz się formy? Ani jedno, ani drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Logika zdań. 10.01.07, 00:36 > Ani jedno, ani drugie. To nic już nie rozumiem :). Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 10.01.07, 14:04 iberia.pl napisała: > osoba , ktora nie ma auta krytykuje zmotoryzowanych Osoba, która nie ma auta, krytykuje zmotoryzowanych lub nie krytykuje. Cały czas o tym piszę. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 09.01.07, 21:11 > Ech, przepraszam. Nick nie pozwala na identyfikację płciową i kojarzy mi się > raczej męsko. ;-) Nie Tobie jednej, nie mam pojęcia czemu :). > A, widzisz. Nie czytałam całości. Wiadomo, że jak ktoś krytykuje > usamochodzikowionych , to tylko z zazdrości. A to Polska właśnie. ;-) Najbardziej to mnie fascynuje brak konsekwencji w obronie tych nieszczęsnych autek - najpierw z zapałem udowadniają, że auto jest o wiele tańsze od autobusu, a później, na tym samym nieomal wdechu, z pogardą oświadczają "mnie stać na auto, jak ciebie nie to się gnieć w autobusie"... Kurcze, mnie innej chyba logiki uczono :). Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Xtrin, zdublowałam twój wątek 10.01.07, 14:06 > > Najbardziej to mnie fascynuje brak konsekwencji w obronie tych nieszczęsnych > autek - najpierw z zapałem udowadniają, że auto jest o wiele tańsze od autobusu Naprawdę? Jeżdżenie komunikacją kosztuje mnie 28 zł miesięcznie. POkażcie mi tańsze auto (koszty zakupu auta + benzyny + parkingów + ubezpieczenia itd.) Odpowiedz Link Zgłoś
kora251 Re: Samochód musi być! 09.01.07, 19:28 no wiesz u nas nie jest tak popularna komunikacja miejska jak na zachodzie,tam nie wypada jechac do pracy autem,tylko sie zostawia woz na parkingu i w metro lub pociag,no ale u nas tez jest problem komunikacji,jak pomysle ze mam isc 20min do autobusu z rana to wole wziac samochod.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m.t. Re: Samochód musi być! IP: *.flashnet.pl 09.01.07, 21:16 kora251 napisała: > no wiesz u nas nie jest tak popularna komunikacja miejska jak na zachodzie,tam > nie wypada jechac do pracy autem,tylko sie zostawia woz na parkingu i w metro > lub pociag to prawda. tam to jest naturalne, podobnie jak segregowanie śmieci. a u nas, jak przesiadasz się w to metro lub pociąg, to jesteś (do wyboru z tego wątku): oszołomem, biedakiem, którego nie stać na benzynę na dojazd do centrum, lewakiem, komuchem, a pewnie jeszcze żydem, masonem i cyklistą. niestety, do takiego zachodu, o jakim piszesz, jeszcze nam daleko. czytałam kiedyś o kursie MBA, jaki zorganizowano dla pasażerów kolejki podmiejskiej - nie pomnę w jakim kraju, w każdym razie niewątpliwie bardziej cywilizowanym od naszego. zamiast marnować godzinę na kierowanie autem - siedzisz sobie i słuchasz ciekawego wykładu. wyobrażacie sobie coś takiego w polsce? inny świat. dopóki ludzie w tym kraju nie pojmą, że patrzenie dalej niż na czubek własnego nosa nie równa się byciu komuchem, a zainteresowanie ekologią to coś normalnego, a nie oszołomstwo, dopóty w stronę takich ludzi jak xtrin będą lecieć obelgi. obawiam się, że to jeszcze dłuuugo :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alina Nie mam auta, nie mam prawka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 21:22 Nie narzekam. Wcale a wcale. Przez wiele lat nie miałam też telewizorni, a jakoś na bieżąco byłam ze wszystkim... Mąż pokusił się jednak i mistrzostwa świata w piłce-kupił. A wracając do samochodu... Tramwaj i autobus, czasem taxi, zero stresu dotyczącego opon, bezpieczeństwa, ubezpieczenia itd. Mniejsze wydatki. Ale bycie bezsamochodową osobą w Warszawie natrafiło na przeszkody: a) trudności w znalezieniu pracy (brak prawa jazdy jest czasem ważniejsze od innych umiejętności) b) przymus kupowania mieszkania z garażem (developer zdziwiony moją antysamochodową postaą stwierdził, że i tak mce parkingowe kupić muszę bo przynależy do mieszkania, najwyżej postawię tam rower...) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód musi być! 09.01.07, 21:36 > dopóki ludzie w tym kraju nie pojmą, że patrzenie dalej niż na czubek > własnego nosa nie równa się byciu komuchem, a zainteresowanie ekologią to > coś normalnego, a nie oszołomstwo, dopóty w stronę takich ludzi jak xtrin > będą lecieć obelgi. obawiam się, że to jeszcze dłuuugo :( Dziękuję za dobry post. I moralne wsparcie :). Ze swojej strony dodam: niech lecą. Jeżeli cokolwiek ma się zmienić to należy o tym mówić, bez względu na reakcje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka A co ma piernik do wiatraka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 22:00 dopóki ludzie w tym kraju nie pojmą, że patrzenie dalej niż na czubek własnego nosa nie równa się byciu komuchem, a zainteresowanie ekologią to coś normalnego, a nie oszołomstwo, dopóty w stronę takich ludzi jak xtrin będą lecieć obelgi. obawiam się, że to jeszcze dłuuugo :(" Nie o tym był ten wątek, chyba nie pojęłaś :) Pierwotny wątek był o tym że rzekomo zmotoryzowani żyją ponad stan, chwalą sie że mają samochody, i w ogóle kolą w oczy tych co samochodu nie posiadają :) I tak to większość odebrała. Potem dla obrony swoich zamiłowań do jazdy komunikacją coponiektórzy zeszli na ekologię, jakby autobusy to na wodę jeździły ;)) Tramwaje tak, ekologiczne są i pociągi, ale siłą rzeczy tramwaj nie jest środkiem nowoczesnego transportu - te szyny, przewody, tory w mieście, nieeee. Co innego metro. Nie wiem co ma patrzenie na czubek nosa do posiadania samochodu, raczej nic. Weszły katalizatory, weszła bezołowiowa, może wejdzie coś jeszcze lepszego. Na pewno nie wyeliminuje się samochodów. Może będą miały inny napęd :) Więc wasze oszołomskie gadki sa bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Mąkę :p 09.01.07, 22:19 > Nie o tym był ten wątek, chyba nie pojęłaś :) Jako twórczyni wątku muszę tutaj zaprzeczyć - wątek jest dokładnie o tym. > Pierwotny wątek był o tym że rzekomo zmotoryzowani żyją ponad stan, > chwalą sie że mają samochody, i w ogóle > kolą w oczy tych co samochodu nie posiadają :) Nie nie, o tym był wątek "Moi teściowie nie posiadają samochodu" :). > Potem dla obrony swoich zamiłowań do jazdy komunikacją coponiektórzy > zeszli na ekologię, jakby autobusy to na wodę jeździły ;)) Biorąc pod uwagę koszty i zyski - w zasadzie to na wodę. > Nie wiem co ma patrzenie na czubek nosa do posiadania samochodu, raczej nic. Bardzo wiele. Ekologia to jedna sprawa, też ważna, ale tak ogólnie olewana, że nawet nie mam siły się o to kłócić. To co natomiast może do niektórych jest w stanie dotrzeć: ULICE NIE SĄ Z GUMY. Następnym razem mijając autobus i podróżujących w nim "niczym sardynki w puszcze" wyobraź sobie, że zamiast tego każdy z nich jedzie własnym autem, choćby nawet najmniejszym. I co, na którą dotrzesz do pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 23:27 No i co w związku z tym postulujesz?? :D Może jak to ktoś niżej napisał: zakazać samochodów, tylko dla rodzin z dwójką dzieci i zasłużonych dla narodu a benzyna na kartki? Trochę realizmu :) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Mąkę :p 09.01.07, 23:39 > No i co w związku z tym postulujesz?? :D Pisałam w tym wątku już kilkukrotnie, jakie działania powinny moim zdaniem zostać w tej kwestii podjęte. W dużym skrócie: promowanie komunikacji zbiorowej kosztem osobowej. Masz jakikolwiek lepszy pomysł? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 02:05 No i co da to promowanie? Jak ktoś może i chce jeździć komunikacją to jeździ a reszcie tego nie narzucisz. Promowac się tego nijak nie da :) Wszyscy znają zalety i wady jednego i drugiego i to sa ich wybory, każdy kalkuluje co mu sie opłaca i co woli. Tak, ja mam pomysł aby pracować nad ekologicznymi i mniej szkodliwymi paliwami, aby nie dopuszczać do ruchu samochodów bez katalizatorów, aby budowac drogi i autostrady, skrzyżowania bezkolizyjne, wiadukty itp. Może kiedyś będzie się budować sieć dróg nadziemnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m.t. Re: Mąkę :p IP: *.flashnet.pl 10.01.07, 08:39 Gość portalu: Majka napisał(a): > No i co da to promowanie? Jak ktoś może i chce jeździć komunikacją to jeździ a > reszcie tego nie narzucisz. Promowac się tego nijak nie da :) ależ da się. mnóstwo ludzi obecnie unika komunikacji miejskiej, bo: a) w autobusach jest tłok b) można dostać z liścia od narąbanego współpasażera (kolejny polski fenomen - nigdzie na świecie nie widziałam takiej ilości pijanych mężczyzn w komunikacji miejskiej, już od samego rana) c) autobusy stoją w tych samych korkach co samochody d) autobusy jeżdżą za rzadko i bezsensownymi trasami e) w autobusach bywa zimno i syfiasto można promować jeżdżenie komunikacją miejską: a) zwiększając liczbę kursów b) egzekwując martwy przepis mówiący o tym, że spożywanie alkoholu w komunikacji miejskiej jest zabronione (ludzie, zamiast troskliwie robić pijaczkowi miejsce, zgłaszają go kierowcy, który bierze go za kołnierz i wywala z autobusu - ale tu by trzeba zmiany mentalności) c) wprowadzając buspasy d) sensownie planując trasy e) inwestując w nowoczesne autobusy i ich utrzymanie w takim np. berlinie dawno już pojęli, że inwestowanie w komunikację miejską się opłaca, może kiedyś pojmą i u nas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 10:54 Myśle że jednak sie nie da bo zaley włąsnego samochodu są niepodważalne. To chodzi o pewne poczucie wolności i niezależności, w pewnych kręgach jest to wymóg statusu społecznego. Wyobraża sobie ktoś dyrektora dużej firmy czy np banku tuptającego w garniturze od Diora i z teczuszką na przystanek?:DDD Do mnie żadne argumenty za komunikacją nie przemawiają, jest to przewóz zbiorowy, trzeba sie dostosować do autobusu a nie autobus do nas, i komus może to nie odpowiadać i juz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: em Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 11:03 Gość portalu: Majka napisał(a): Wyobraża sobie ktoś dyrektora dużej firmy czy np > banku tuptającego w garniturze od Diora i z teczuszką na przystanek?:DDD Niby czemu nie? Taki sam homo sapiens tak jak wszyscy inni :p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 11:20 Ale straciłby szacunek współpracowników :) Zacząłby być odbierany niepowaznie, taka prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Mąkę :p 10.01.07, 13:18 > Ale straciłby szacunek współpracowników :) Zacząłby być odbierany niepowaznie, > taka prawda. Totalny absurd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 13:21 Totalna prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Mąkę :p 10.01.07, 13:30 Jak rozumiem zaciekle broniłaś Gajowego, który narzekał na niski status teściów? Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Mąkę :p 10.01.07, 13:24 Gość portalu: Majka napisał(a): > Ale straciłby szacunek współpracowników :) Zacząłby być odbierany niepowaznie, > taka prawda. Myślę, że gdyby konsekwentnie, cały czas jeździł autobusami, a przy tym był dobry w swojej pracy, to pracownicy w końcu by przywykli. Mój szacunek zyskałby na pewno za nieszablonowe postępowanie i konsekwencję, poza tym nietypowy styl życia świadczy o kreatywności :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 13:28 Wg mnie to byłoby raczej dziwactwo :) Nikt przy zdrowych zmysłach nie robi sobie pod górkę. Jeśli kogoś stac na Lexusa to nie jeździ autobusem bo to zakrawa na schizofrenię ;) To wszystko jest teoria, która nie występuje w praktyce. Jesi ktoś zobaczy dyrektora dużej firmy (nie budki z kebabami) w autobusie lub tramwaju to czekam na doniesienia :))) Odpowiedz Link Zgłoś
michal_powolny1 Re: Mąkę :p 10.01.07, 14:36 Szanowna Pani Uprzejmie pani donoszę (co ta słowo)że Pani chorą ciekawość można zaspokoić udając się rano na Dworzec W-wa Śródmieście WKD. Otóż ową kolejką dojeżdżają i sędziowie Sądu Najwyższego, prezesi dwóch dużych banków, szef jednego dużego funduszu inwestycyjnego i były członek RPP. Nazwisk nie podaję bom nie agent WSI. A BYŁBYM zapomniał znany ekonomista i były poseł oraz pani socjolog też korzystają z usług komunikacji zbiorowej. I do wyborów 2006 pewna pani poseł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 15:50 Wiesz, ja sobie moge napisac że mam w ogródku słonia na złotym łańcuszku :) Poza tym WKD to nie autobus i nie tramwaj. Odpowiedz Link Zgłoś
michal_powolny1 Re: Mąkę :p 10.01.07, 16:00 Szanowna Pani Dla mieszkających w pasie na zachód od W-wy WKD to taki nieco większy tramwaj. Nie wierzysz to sama sprawdź. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Mąkę :p 10.01.07, 14:44 Gość portalu: Majka napisał(a): > Wg mnie to byłoby raczej dziwactwo :) A według mnie odwaga, by postępować zgodnie z własnymi przekonaniami, nie oglądając się co ludzie powiedzą :) Nikt przy zdrowych zmysłach nie robi sobie pod górkę. Jeśli kogoś stac na Lexusa to nie jeździ autobusem bo to zakrawa na schizofrenię ;) Jest coś takiego jak poświęcenie w imię idei - coś, co osobiście bardzo cenię. Rezygnacja z własnej zachcianki, aby choć w drobny sposób przyczynić się, by było troszkę lepiej na świecie. Patrzenie na świat z szerszej perspektywy niż własna wygoda. Mamy to, co mamy (począwszy od polityki, skończywszy na korkach i zasyfionej Ziemi) choćby dlatego, że wielu ludzi nie jest tego w stanie pojąć, bo ich postrzeganie świata ogranicza się do własnej osoby i portfela. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 15:52 A komu bedzie lepiej na świecie od tego że jakis dyrektor przejedzie się autobusem??? Dobre :D Ekologia to wazna sprawa ale likwidacja samochodów to utopia. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Mąkę :p 10.01.07, 16:20 Gość portalu: Majka napisał(a): > A komu bedzie lepiej na świecie od tego że jakis dyrektor przejedzie się > autobusem??? O jeden samochód w korku mniej :) Gdyby się znalazło 100 takich dyrektorów, byłoby o 100 samochodów w korku mniej. > Ekologia to wazna sprawa ale likwidacja samochodów to utopia. A czy ktoś tu proponuje likwidację samochodów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 17:40 No w sumie tak. Obrzuca się kierowców błotem. I że w ogóle jak śmią jezdzić swoimi autami!!:) Taki to ma wydźwięk. Nie każdy robi to na co ma ochotę, ja nikomu nie bronię jeżdzić autobusem, nawet wolę - więcej miejsca na drodze dla mnie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m.t. Re: Mąkę :p IP: *.flashnet.pl 10.01.07, 18:03 > Nie każdy robi to na co ma ochotę, ja nikomu nie bronię jeżdzić autobusem, nawet > wolę - więcej miejsca na drodze dla mnie :) no właśnie o to chodzi, że to nie jest ten sam typ relacji. ja, jadąc autobusem, tobie nie przeszkadzam - bo nie powiększam korka i nie truję dodatkowymi spalinami. ty, jadąc autem, mi przeszkadzasz - bo powiększasz korek i trujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 23:06 Ja jeżdze na bezołowiowej i mam katalizator, kilkuletni samochód i nikogo nie truję. Twój autobus też jezdzi na benzynie, zapewne nie miał dawno przeglądu, jest stary i truje podwójnie! Autobus mi przeszkadza na drodze bo ogranicza pole widzenia i stwarza zagrożenie! Ooo. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Mąkę :p 10.01.07, 23:19 > Ja jeżdze na bezołowiowej i mam katalizator, kilkuletni samochód > i nikogo nie truję. Matko boska, Majka ma samochoód na wodę! Dziewczyno, sama chyba nie masz pojęcia o tym co piszesz. To, że masz katalizator nie oznacza jeszcze, że nie trujesz... trujesz troszkę mniej. > Twój autobus też jezdzi na benzynie, zapewne nie miał dawno przeglądu, > jest stary i truje podwójnie! Jak grochem o ścianę... Odpowiedz Link Zgłoś
ag_k Re: Mąkę :p 11.01.07, 08:27 Majka, Kilka tuzinów samochodów porusza się szybciej niż jeden autobus? Byłaś Ty kiedyś na drodze i widziałaś coś takiego jak korek? Bo ja tak, i był on spowodowany właśnie przez kilka tuzinów samochodów. A w kwestii katalizatorów, bezołowiowej i 'podwójnego trucia' przez autobusy. Żeby to miało sens, nie można porównywać _jednego_ autobusu z _jednym_ samochodem, ponieważ w autobusie jedzie kilkadziesiąt osób. Gdyby te osoby przesiadły się każda do jednego samochodu, to jak myślisz - te kilkadziesiąt samochodów truło by mniej niż ten jeden autobus? Porównujesz autobus z samochodem, a żeby było logicznie, musiałabyś porównać autobus z osiemdziesięcioma samochodami. Katalizator, tak się składa, nie zmienia spalin w mleko z miodem, ale _minimalnie_ zmniejsza ich szkodliwość. Licząc na jednego człowieka, autobus w kwestii ekologii bezdyskusyjnie wygrywa. I dlatego organizuje się 'dni bez samochodu', a nie bez autobusu. Poczytaj sobie np. tu: www.22september.org ,a potem gadaj bzdury o tym, że katalizator załatwia sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
ufus Re: Mąkę :p 11.01.07, 09:44 Akurat akcje typu "Dzien bez samochodu" sa moim zdaniem troche glupie. Nie wiem jak w innych miastach, ale komunikacja miejska w Warszawie nie jest w tym momencie w stanie przewiezc wszystkich mieszkancow Warszawy. Ja mam ta przyjemnosc, ze jezdze autobusem na trasach bardzo uczeszczanych i juz teraz mam klopoty, zeby sie zmiescic do autobusu. Nie chce nawet myslec co by bylo gdyby dwa Ci wszyscy ludzie z samochodow zaczeli jezdzic autobusem. Niech ZTM najpierw dolozy pare dodatkowych linii, a pozniej organizuje takie akcje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 11:09 Wiesz co robi największe korki? TIRy, ciężarówki, autobusy, autokary i inne zawalidrogi! Dlatego powinny być obwodnice. Korki rzecz normalna, da się życ, ja jakoś wszedzie gdzie chcę dojeźdzam i wszyscy też. Robicie z tych korków jakis kataklizm ogólnoświatowy :D Nooo, widziałam autobusy poza godzinami szczytu w których jada 4 osoby :))) Nie mówię że katalizator spławie ale zmniejsza zanieczyszczenia. Czlowiek brudził i brudzić będzie, już przez samo to że żyje, na codzień brudzisz i ty i to tak że nawet sobie nie wyobrażasz. Brudzisz plastikiem - który się nie rozkłada, do atmosfery wysyłasz freon z dezpodorantów który niszczy dziurę ozonową itp itd. Nie badzmy naiwni i nie popadajmy w paranoję :) Bo to jets rozmowa bez sensu. Jak ktos chce życ ekologicznie to neich zamieszka w chatce z bali w lesie i żyje jak przed wiekami, bez żadnych zdobyczy cywilizacji. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Mąkę :p 11.01.07, 11:50 > Wiesz co robi największe korki? TIRy, ciężarówki, autobusy, autokary i inne > zawalidrogi! Oj Majka... a żyj sobie dalej w swoim wyimaginowanym świecie, w którym katalizatory zamieniają paliwo w wodę, a głównym problemem komunikacyjnym jest to, że autobus ogranicza widoczność. Tylko się nie dziw, jak ujrzysz uśmiechy politowania na twarzach innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 12:01 Na razie to widze bezsensowną dyskusję o wyższości komunikacji miejskiej nad komunikacją indywidualną i przypomina mi to dysputy o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy :D Ja mam się super i u mnie wszystko ok a na twarzach ludzi widzę różne rzeczy ale politowania chyba nigdy, w każdym razie nie pod moim adresem bo nie maja powodu :)) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Mąkę :p 11.01.07, 12:48 > Na razie to widze bezsensowną dyskusję o wyższości komunikacji miejskiej > nad komunikacją indywidualną i przypomina mi to dysputy o wyższości > świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy :D Niewątpliwie dyskusja z Tobą jest całkowicie bezsensowna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 19:57 Zawsze musisz odpisac na to co napiszę? Nawet jakąś bzdurę wcisnąć byle by wcisnąć. Ostatni zamyka drzwi, bye. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Mąkę :p 11.01.07, 20:18 To Ty w kółko piszesz te same bzdury, np. zacięłąś się na "mam katalizator", czemu nikt nie zaprzecza. Ale już na wskazanie, że to niewiele zmienia nie potrafisz odpowiedzieć nic poza powtarzaniem tej swojej mantry. Odpowiedz Link Zgłoś
ag_k Re: Mąkę :p 13.01.07, 15:27 > Brudzisz plastikiem - który się nie rozkłada Wrzucam do specjalnego kubła na plastik. > do atmosfery wysyłasz freon z dezpodorantów Nie wysyłam, a dezodorant mam w sztyfcie. To oczywiście tylko małe przykłady, ale pokazują, że COŚ można jednak robić. Sama jedna nie powstrzymam zaśmiecania planety, ale nie muszę do tego przykładać ręki. > Czlowiek brudził i brudzić będzie, już przez samo to że żyje To znaczy, że mamy radośnie i bez krempacji brudzić ile wlezie? Śmiecę plastkiem, więc pośmiecę jeszcze spalinami, tak do kompletu? A po mnie choćby potop? > Nie badzmy naiwni i nie popadajmy w paranoję :) Ograniczanie korzystania z samochodu to jest paranoja? > Jak ktos chce życ ekologicznie to neich zamieszka w chatce z > bali w lesie i żyje jak przed wiekami, bez żadnych zdobyczy cywilizacji. Naprawdę widzisz tylko dwie opcje? Albo totalnie olewamy ekologię, albo mieszkamy w szałasie i jemy korzonki? Współczuję braku wyobraźni. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Mąkę :p 10.01.07, 13:11 > Myśle że jednak sie nie da bo zaley włąsnego samochodu są niepodważalne. To > chodzi o pewne poczucie wolności i niezależności, w pewnych kręgach jest to > wymóg statusu społecznego. A jak Gajowy o tym pisał to się śmiałaś, czy brałaś go w obronę? > Wyobraża sobie ktoś dyrektora dużej firmy czy np > banku tuptającego w garniturze od Diora i z teczuszką na przystanek?:DDD Nie muszę sobie wyobrażać, widywałam takich w cywilizowanym świecie. A jeżeli już ktoś nie jest w stanie zniżyć się do tego - zawsze może latać helikopterem. > Do mnie żadne argumenty za komunikacją nie przemawiają, jest to przewóz > zbiorowy, trzeba sie dostosować do autobusu a nie autobus do nas, > i komus może to nie odpowiadać i juz. Proszę jeszcze raz - wyobraź sobie, że wszyscy z autobusów przesiadają się na samochody. To będzie dopiero "wolność i niezależność", nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 13:25 Nie wiem kto to jest gajowy :) "> Nie muszę sobie wyobrażać, widywałam takich w cywilizowanym świecie. > A jeżeli już ktoś nie jest w stanie zniżyć się do tego - zawsze może latać > helikopterem." Fajny wybór, albo autobus albo helikopter :D Kobieto ty zejdź na ziemię :) Nie ma takiej obawy, jest spora rzesza ludzi korzystających z komunikacji z różnych powodów i oni zawsze będą. Komunikacja raczej sie rozrasta, linii przybywa. Jak jeszcze nią jezdziłam wieki temu było o wiele mniej linii niż teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Mąkę :p 10.01.07, 13:36 > Nie ma takiej obawy, jest spora rzesza ludzi korzystających z komunikacji z > różnych powodów i oni zawsze będą. A Ty byś się przesiadła? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m.t. Re: Mąkę :p IP: *.flashnet.pl 10.01.07, 17:09 > Do mnie żadne argumenty za komunikacją nie przemawiają widzę. ale to, że do ciebie jednej nic nie przemawia, to jeszcze nie znaczy, że "nie da się promować"... > w pewnych kręgach jest to wymóg statusu społecznego. Wyobraża sobie > ktoś dyrektora dużej firmy czy np banku tuptającego w garniturze od > Diora i z teczuszką na przystanek?:DDD owszem, dlatego podałam wcześniej przykład z kursem MBA w kolejce. tam było takich pełno. no, ale to nie była polska. u nas rzeczywiście jest masa ludzi, którzy jeżdżą autem dla szpanu, choćby miało im to zająć dwa razy więcej czasu niż przejazd tramwajem. i co z tego wynika? że trzeba zadawać szyku samochodem, bo tak wypada? no cóż, mam inne zdanie. aha, tak, znam jednego takiego dyrektora. ale on jest z tych, co niezbyt się kierują "wymogami statusu społecznego", a bardziej własną wygodą i rozsądkiem. i nie używa sformułowania "w pewnych kręgach" :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 17:42 Wyobraź sobie że dla większości jeżdzących samochód to jest właśnie wygoda a komunikacja miejska niewygoda i marnowanie czasu. (na stanie na przystankach) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m.t. Re: Mąkę :p IP: *.flashnet.pl 10.01.07, 18:02 > Wyobraź sobie że dla większości jeżdzących samochód to jest właśnie wygoda a > komunikacja miejska niewygoda i marnowanie czasu. (na stanie na przystankach) dlaczego uważasz, że sobie tego nie wyobrażam? wyobrażam sobie. więcej - wiem, że właśnie dla większości tak jest wygodniej, i stąd się właśnie biorą korki... pytałaś, czy wyobrażamy sobie dyrektora w komunikacji miejskiej - więc opisałam konkretny przypadek. w przeciwieństwie do ciebie nie uogólniam i nie mówię, że skoro "większość" coś robi, to jest to najlepsze dla każdego i zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 20:14 No to o co ci własciwie chodzi?:) Korki sa w określonych godzinach i w okreslonych miejscach zwykle i z określonej przyczyny - ludzie jada do pracy lub z pracy. Ja czesto jezdze w różnych godzinach i stanie w korkach zdarza mi się rzadko. A czy ja gdzies pisałam że to jest najlepsze dla każdego???? Pisałam własnie że każdy niech robi co chce i wybiera co chce. I cały czas narzuca się tu swój punkt widzenia - samochody be, komunikacja zbiorowa cacy. Jałowa dyskusja, już mi się znudziła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m.t. Re: Mąkę :p IP: *.flashnet.pl 10.01.07, 21:05 widzę, że się nie zrozumiemy. ty cały czas piszesz, że niech każdy jeździ, czym mu wygodnie, a wszyscy będziemy zadowoleni. ja twierdzę, że to nie wystarczy, bo wybory innych ludzi wpływają również na to, jak będzie wyglądała MOJA droga z pracy do domu. gdyby 1000 osób w samochodach przede mną na trasie centrum - okęcie wybrało autobus, to miałabym przed sobą 10 pojazdów zamiast 1000 i byłabym szybciej w domu. jak ktoś lubi, to niech choćby płynie codziennie do pracy kajakiem przez wisłę - dopóki nie zatruwa to środowiska i nie powiększa korków w moim mieście, to nic mi do tego. ale akurat samochody i zatruwają, i powiększają, i to mi przeszkadza. ty piszesz, że jeździsz autem, bo tobie jest tak wygodnie, i kropka. ja oprócz własnej wygody staram się brać pod uwagę kilka innych czynników. środowisko naturalne, takie tam pierdoły. nie zrozumiemy się, trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 21:30 A to jest już wyłacznie twój problem. Może kup sobie helikopter? Ja też bym wolała żeby mi te autobusy nie zagracały drogi i nie zajeżdzały wyjezdzając znienacka z zatoczki. I żeby mnie nie taranowały zmieniając pas - kiedys o mało nie zostałam staranowana, zabrakło kilku cm i ja jechałam swoim pasem wg przepisów. Autobusy to niby na co jezdzą, na sok pomarańczowy?:D I nie trują? Własnie bardziej trują niż samochody, za niektórymi to aż się kurzy. (stare są) Już pisałam dziesiątki razy że dba się o środowisko, katalizatory sa obowiązkowe, benzyna bezołowiowa normą! Faktycznie się nie rozumiemy bo ty masz zielone pojęcie o motoryzacji i o ruchu na drogach. Nie wiem nadal o co postulujecie bo samochodów sie nie zakaże, o ekologię się dba (póki co w Polsce nie ma trującyh smogów). I tyle. Może weź sztandar i pod Sejm czy co?;) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Mąkę :p 10.01.07, 22:06 > A to jest już wyłacznie twój problem. To jest problem nas wszystkich, chcesz tego czy nie. Możesz na niego zamykać oczy, ale to nic nie zmieni, prędzej czy później Cię dopadnie. > Ja też bym wolała żeby mi te autobusy nie zagracały drogi > i nie zajeżdzały wyjezdzając znienacka z zatoczki. No to sobie wyobraź, że zamiast tego autobusu masz kilka tuzinów aut. Fajnie, co? > Autobusy to niby na co jezdzą, na sok pomarańczowy?:D I nie trują? Własnie > bardziej trują niż samochody, za niektórymi to aż się kurzy. W przeliczeniu na pasażera, nawet te stare, nawet jeżdżąć często pustawe i tak trują nieporównywalnie mniej niż samochody prywatne. > Już pisałam dziesiątki razy że dba się o środowisko, katalizatory sa > obowiązkowe, benzyna bezołowiowa normą! Ta i ten katalizator robi z benzyny sok pomarańczowy? > Nie wiem nadal o co postulujecie bo samochodów sie nie zakaże Majka, doprawdy nie podejrzewam Cię o tak poważne problemy z myśleniem, więc musi to być jednak zła wola. Bo jakże inaczej wytłumaczyć takie reakcje w wykonaniu B: A: Uważam, że jest sporym problemem i należy zastosować rozwiązanie Alfa. B: Przecież nie możesz zastosować rozwiązania Beta! A: Oczywiście, dlatego postuluję Alfa. B: Ale co Ty postulujesz, przecież Beta jest niemożliwe! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 23:11 Co mnie dopadnie? Jezdzę samochodem od dawna i zapewne będe jezdzić do starości (jak dożyję: :) Wolę kilak tuzinów niewielkich aut, które jada z normalną szybkością niż jeden wielki autobus który ogranicza pole widzenia i manewru i wlecze się 30/h. Katalizator ogranicza emisję szkodliwych związków do atmosfery. Nie wiem co tam bredzisz ale faktem jest że jak pisałam juz wielokrotnie ograniczanie ilości samochodów na drogach jest utopią, sensowne jest zwiększanie ilości dobrych dróg i skrzyżowań, autostrad oraz obwodnic. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Mąkę :p 10.01.07, 23:28 > Wolę kilak tuzinów niewielkich aut, które jada z normalną szybkością niż jeden > wielki autobus który ogranicza pole widzenia i manewru i wlecze się 30/h. Sto osób w autobusie: 12m. Prędkość: 30km/h. Sto osób parami w Smartach (nie licząc odstępów między autami): 125m. Prędkość: 50km/h. Odpowiedz Link Zgłoś
michal_powolny1 Re: Mąkę :p 11.01.07, 00:10 Majka Centrum miast oraz drogi dojazdowe do nich mają określoną pojemność. Nie da się ich rozbudowywać bez końca. Rozwiązania są dwa: -budoiwać drogi i tylko drogi, -wprowadzić drakońskie opłaty za wjkazd co centrum i dobrą tanią komunikację publiczną. Który wybierasz? Pierwsze -czyli stanie w korkach już nie po godzinie ale po trzy, drogi zastępukjące trawniki czy może drugie-czysto schludnie, ograniczone korki, taniej i mniej zmarnowanego czasu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 11:14 Miasta sie rozrastają i nie wszyscy walą do centrum :) Ja wybieram wolność. Jezdze od wielu lat i widze jak rozwija sie miasto, drogi, komunikacja i zapewniam cię że nie jest wcale gorzej niż było np 5 czy 10 lat temu. Jest mniej więcej to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Mąkę :p 11.01.07, 11:47 (za wcześnie poszło) Ja też :). I co więcej moja wolność nikogo nie ogranicza. Twoja - tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Mąkę :p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 12:03 Moja też nikogo nie ogranicza :) Generalnie wyznaję zasade żyj i daj żyć innym. Paaaa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m.t. Re: Mąkę :p IP: *.flashnet.pl 10.01.07, 23:01 Gość portalu: Majka napisał(a): > Ja też bym wolała żeby mi te autobusy nie zagracały drogi wolisz zagracanie drogi przez stu ludzi w jednym autobusie, czy zamiast tego autobusu sto samochodów, każdy z jednym pasażerem? > Autobusy to niby na co jezdzą, na sok pomarańczowy?:D wcześniej pytałaś, czy jeżdżą na wodę. odpowiedziałam ci, ale widzę, że muszę powtórzyć: w przeliczeniu na pasażera produkują znacznie, znacznie mniej spalin. > Faktycznie się nie rozumiemy bo ty > masz zielone pojęcie o motoryzacji i o ruchu na drogach. że jak? jestem za tym, żeby było mniej spalin, więc nie mam pojęcia o ruchu drogowym? ciekawa logika... > Nie wiem nadal o co postulujecie bo samochodów sie nie zakaże co najmniej kilka osób już ci tłumaczyło, że - uwaga - nikt-tu-nie-chce-zakazania-samochodów. ale ty nie chcesz słyszeć tego, co ludzie do ciebie mówią. wolisz wkładać im w usta jakieś absurdalne pomysły, bo te łatwiej wyśmiewać. nie lubię takich gierek, więc dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Generalnie "nie chce mi sie z tobą gadac" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 23:14 jak powiedział Linda bo jestem już zmęczona gadaniem do ściany w kółko tego samego. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: c. Re: A co ma piernik do wiatraka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 23:37 co do faktu posiadania samochodu i zamożności.. w Polsce jest dość dziwna "przypadłość" oceniania ludzi po samochodzie :| sądzę, że jest to jeszcze jakaś zaszłość poprzedniego systemu, gdzie jak ktoś miał auto -szczególnie zachodnie- to był to przysłowiowy bogacz :) dziś na auto pozwolić może sobie chyba każdy, za to posiadanie domu, to już jest coś :) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: A co ma piernik do wiatraka? 09.01.07, 23:41 Gość portalu: c. napisał(a): > co do faktu posiadania samochodu i zamożności.. > > w Polsce jest dość dziwna "przypadłość" oceniania ludzi po samochodzie :| > sądzę, że jest to jeszcze jakaś zaszłość poprzedniego systemu, gdzie jak ktoś > miał auto -szczególnie zachodnie- to był to przysłowiowy bogacz :) > dziś na auto pozwolić może sobie chyba każdy, za to posiadanie domu, to już > jest coś :) Zabawne jest to, że gdy nieśmiertelny Gajowy napisał o tym wprost, że tak ludzi ocenia, to spotkało się to z powszechnym oburzeniem. A napisanie "samochodu nie trzeba mieć" spotyka się z pogardliwym "hehehe nie stać cie i zal du.. sciska" i wszystko gra :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Ale jest druga strona medalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 02:11 Jak kupi się samochód za 1000 zł to w przeciągu roku wyda się na niego 3 razy tyle albo i więcej ;) I tu jest pies pogrzebany, więc jednak nie każdego stać. Aby to w ogóle jeżdziło i sie nie psuło jakiś czas to trzeba koło 10 tyś wydac i na to chyba już wielu nie stac. Więc jednak ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 02:08 Teoretycznie każdy bo kilkuletniego malucha mozna kupić za 1000 zł :) Za 2 tys już coś lepszego - to sa śmieszne pieniądze w porównaniu z tym co było kiedyś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Porschemaniak Re: A co ma piernik do wiatraka? IP: *.man.bydgoszcz.pl 10.01.07, 21:26 A co to dom jakieś niedoścignione marzenie czy jak? Nowy Mercedes S 500 l kosztuje w mojej wersji 590 tys zł a Porsche Cayenne Turbo S 500 tys., Carrera 4S 440 tys. - za takie samochody już coś wybudujesz ale już pewnie na takie auta ci nie starczy. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: A co ma piernik do wiatraka? 10.01.07, 21:29 > A co to dom jakieś niedoścignione marzenie czy jak? Dla wielu - tak. Dla innych - doścignione. Dla jeszcze innych - wcale nie marzenie. :) > Nowy Mercedes S 500 l kosztuje w mojej wersji 590 tys zł a Porsche Cayenne > Turbo S 500 tys., Carrera 4S 440 tys. Cieszymy się Twoim szczęściem :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Porschemaniak Re: A co ma piernik do wiatraka? IP: *.man.bydgoszcz.pl 10.01.07, 21:37 Fakt że obecnie ziemia poszła do góry co mnuie niezmiernie cieszy ale i tak dobry dom zawsze kosztował powyżej 1mln zł a obecnie ta kwota szczególnie w Warszawie na szcęście mieszkam daleko od niej jest śmiesznie niska. Gdy powiedziałem Warszawiakowi że za cenę jego mieszkania 2 mln zł za 240 m2 wybudowałem dom 850m2 z zabudowaniami gosp. 1200m2 basenem krytym na działce 42ha to go dosłownie zatkało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m.t. Re: A co ma piernik do wiatraka? IP: *.flashnet.pl 10.01.07, 08:23 Gość portalu: Majka napisał(a): > Nie o tym był ten wątek, chyba nie pojęłaś :) Pierwotny wątek był o tym że > rzekomo zmotoryzowani żyją ponad stan, chwalą sie że mają samochody, i w ogóle > kolą w oczy tych co samochodu nie posiadają :) I tak to większość odebrała. jak już wyjaśniła xtrin - właśnie o tym, a że większość samochodziarzy odebrała to jako osobisty atak i zaczęła się wściekle bronić, to już trudno. > Potem dla obrony swoich zamiłowań do jazdy komunikacją coponiektórzy zeszli na > ekologię, jakby autobusy to na wodę jeździły ;)) były kiedyś w w-wie takie plakaty z wykresami - przeliczenie spalin produkowanych przez autobus i samochód w przeliczeniu na jednego pasażera - szkodliwość samochodu jest nieporównywalnie większa. szkoda, że nie wpadłam na pomysł, żeby zerwać i zeskanować, ale może są gdzies w sieci? niestety nie mam czasu szukać. > Tramwaje tak, ekologiczne są i pociągi, ale siłą rzeczy tramwaj nie jest > środkiem nowoczesnego transportu - te szyny, przewody, tory w mieście, nieeee. > Co innego metro. np. taka francja przeżywa właśnie wielki powrót tramwaju, bo to naprawdę dobry środek transportu. oczywiście do innych zastosowań niż metro, bo trudno przez pół warszawy jechać powolnym tramwajem. a rozbudowę metra popieramy chyba wszyscy, tu pełna zgoda. > Nie wiem co ma patrzenie na czubek nosa do posiadania samochodu, raczej nic. sporo. i przypominam, że nie mówimy o posiadaniu, a nadmiernym wykorzystywaniu. pewien pan się tu uroczo wyraził - "ja się nie interesuję ekologią". szkoda, że dzięki temu, że ON się nie interesuje, JA mam bardziej zatrute spalinami i zakorkowane miasto. > Na pewno nie wyeliminuje się samochodów. a ktoś to postuluje? musimy popadać ze skrajności w skrajność? chyba nikt tu nie pisze, żeby wszystkie samochody oddać na złom, wozić dzieci i zniedołężniałe babcie do lekarza ikarusem itp. chodzi o to, że nie trzeba używać auta codziennie, na każdą podróż. dla twojej wiadomości - mam samochód, prawo jazdy zrobiłam mając 17 lat i jeżdżę: - z kotem do weterynarza - był taki okres, że to było co drugi dzień przez miesiąc na drugi koniec miasta - do rodziny kilkaset km od mojego miasta - kiedy wiem, że pociąg będzie nieludzko zatłoczony (np. w swięta) - na wypady za miasto ze znajomymi - zawsze, kiedy gorzej się czuję i wiem, że mogę nie mieć siły ustać w autobusie - na wakacje - na narty - gdziekolwiek późno wieczorem - itp. natomiast NIE jeżdżę: - dzień w dzień do pracy, bo na trasie okęcie - centrum alejami jerozolimskimi w w-wie w godzinie szczytu stoi niemożliwy korek aut, a obok szybciutko (w porównaniu do tych aut) pomykają tramwaje. o to chodzi. nie o to, żeby wszystkie samochody zarekwirować a właścicieli wsadzić do paki. > Więc wasze oszołomskie gadki sa bez sensu. no, na ten powalający argument brak mi słów :) Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 Re: Samochód musi być! 09.01.07, 21:26 Zakazać samochodów. Wprowadzić ograniczenia, np. samochód może posiadać rodzina co najmniej jednodzietna w wieku małżonków po 35 lat (± 5 lat). Samochody sprzedawać na talony po przedstawieniu zaświadczenia z urzędu gminy oraz z banku i zakładu pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
paulajal Re: Samochód musi być! 09.01.07, 22:03 xtrin napisała: > A mnie szczerze mówiąc szlag trafia. W przytłaczającej większości tych aut > siedzi tylko kierowca. Ja rozumiem, jak ktoś mieszka pod miastem i dojeżdżać > musi kilkadziesiąt kilometrów, ale ile procent ma taką sytuację? Większość > pakuje się w brykę, bo to "wypada", bo bez auta to nie jesteś gość. Zwykła > paranoja. E, tam głupoty z tym "gościem" wymyślasz... A ja tam się cieszę wolnością i własnym wyborem, ja mam swój samochód, mąż swój, mamy 8km do centrum, czyli niby niedużo, dojazd dość szybki autobusem wyłącznie, ale ja wolę się tłoczyć w natłoku aut, słuchając radia niż w tłumie ludzi tych z autobusu. Co w tym dziwnego, ze każedy woli wygodę, zwłaszcza przy takiej beznadziejnej infrastrukturze. Mieszkałam chwilę w Paryżu i z wielką przyjemnością metrem jeździłam, było tam też cieplej, wiec nie odmrazałam jak u nas na przystankach, a u nas nie ma sprawnej i rozwiniętej komunikacji miejskiej + mróz, wiec wolę autem się wozić jednak. Ps. Latem-wiosną przez 3-5 miesiecy mój maż rowerem jeździ:-) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód musi być! 09.01.07, 22:09 Tak w kwestiach praktycznych: * czas - tutaj wszystko w zasadzie zależy od sytuacji. Jednemu wyjdzie szybciej autem, innemu bez auta, nie ma zupełnie co się w tej kwestii kłócić, obie sytuacje są jak najbardziej możliwe. O ile jednak wszyscy prawie mówiąc o czasach dojazdu komunikacją zbiorową wliczają w to czas dojścia na przystanek i oczekiwania na autobus, to w przypadku wyliczeń samochodowych wielu "zapomina" nie tylko o czasie dojścia do auta czy zaparkowania go, ale też o czasie, jaki na ogólną "obsługę" auta poświęcić należy. A nie jest tego mało - stacje benzynowe, myjnie, warsztaty, urzędy, etc. * finanse - ciężko mi uwierzyć w to, by jazda solo była finansowo opłacalna. Ba, nawet w dwójkę jest to mało możliwe (chyba, że w grę wchodzą PKSy czy inne dalekie dojazdy). Przedstawiano tutaj wiele mniej lub bardziej wiarygodnych wyliczeń. Wszystkie ignorowały koszty auta inne niż sama benzyna - ubezpieczenia, naprawy, przeglądy, parkingów, zabezpieczeń, wreszcie sam jego zakup. Opłata w komunikacji zbiorowej (wciąż ograniczając się do przejazdów w granicach miasta) rzadko chyba przekracza 100zł miesięcznie. Za pięć lat zapłacimy 6tyś złotych. Za 6tyś ciężko chyba kupić auto, które pięć lat posłuży. * niezależność - to już zależy, jak kto ją definiuje :). Dziś na ten przykład wracając z pracy zrobiłam sobie mały tour de sklepes, wysiadając ze środka komunikacji zbiorowej przy jednym końcu strefy ograniczonego ruchu i wsiadając w kolejny na drugim jej końcu. Gdybym zostawiła tam samochód (wcześniej będąc świadkiem cudu w postaci wolnego miejsca parkingowego) musiałabym wrócić w miejsce rozpoczęcia wycieczki. Jakoś wolę wolność łażenia gdzie chcę i kiedy chcę. * wygoda - samochód formalnie jest wygodniejszy, bez dwóch zdań. Ale wygoda to też to, że nie muszę się martwić tym, czy mi ktoś auta sobie nie przywłaszczył, gdzie zaparkuję, kiedy co płacić, czy bak pełny, czy mnie szał zakupów za daleko od parkingu nie zaniesie (j.w.), że mogę sobie wypić gdy mam na to ochotę, i.t.d i.t.p. No i - dla mnie sprawa ważna - czas dojadzu, choć i może minimalnie dłuższy, nie jest do końca stracony: poczytam gazetkę czy książkę, przejrzę notatki (do połowy kolokwiów uczyłam się w autobusie ;), a w liceum nigdy nie robiłam zadań z matematyki w domu, po co, jak można w drodze?). * brud i smród - ok, autobusy to nie jest szczyt higieny. Własne auto być nim może :). Ale albo potowrnie demonizujecie tą autobusową tłuszczę albo ja mam niezwykłe szczęście - o wiele częściej osobnika w typie "od mycia to jest druga niedziela miesiąca" spotykam na ulicy czy w sklepie niż w pojeździe. Na tyle dobrze znam rozkład komunikacji, by bez większych problemów i wyrzeczeń unikać wielkich tłumów i rzadko kiedy nie mam miejsca by od ewentualnego śmierdziela się odsunąć o pół autobusu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maddox Re: Samochód musi być! IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl 10.01.07, 02:38 Mówcie sobie co chceciem, ja tam po prostu lubię jeździć samochodem i tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
papryczka_ag Re: Samochód musi być! 10.01.07, 11:28 Nie mam samochodu niejako z wyboru, bo chociaż lubię prowadzić, to nie widzę sensu posiadania go przy mojej "sytuacji komunikacyjnej". Mieszkam na Bielanach, pracuje w centrum. Jeśli dojeżdżam komunikacja miejską, jadę do pracy niecałe 30 minut. Kilkakrotnie przebywałam tę trasę samochodem i wychodzi co najmniej kwadrans dłużej. Jeżdżę na 8.00 żeby nie było wątpliwości. Jeśli chcę wyjechać na weekend poza Warszawę, zrobić gigantyczne zakupy albo coś przewieżć - pożyczam samochód od rodziców. Nie widzę sensu w "przykładaniu opony" do wszechobecnych korków. Nie przeczę, że gdybym pracowała po drugiej stronie Warszawy niż mieszkam, to pewnie jednak jeździłabym samochodem. Natomiast zdumiewa mnie cała rzesza osób, pracujących 15 min na piechotę od domu, ale jeżdżących do pracy samochodem, pomimo iż go w ciągu dnia nie używają. Jest to dla mnie szczyt idiotyzmu. Co do rowerzystów - sama jeżdżę na rowerze rzadko, ale sposób w jaki są traktowani przez kierowców to skandal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hania Re: Samochód musi być! IP: *.aster.pl 10.01.07, 13:09 Ja jeźdzę do pracy samochodem sama. Nie pracuje w ścisłym centum aczkolwiek muszę przyznać, że komunikacja miejska łącząca moja pracę i dom jest OK. Dlaczego więc wybieram samochód, który przy jednej osobie wychodzi jednak drożej? 1. Nie marznę na przystanku, nie stoje w deszcz- naprawdę odkąd jeżdzę samochodem nie choruje na typowo przystankowe zaziębienia. Moze dlatego, że nie łapie chorób "tłoku" 2. Nie wychodzę w zimie rano z autobusu w przepoconym (juz przed 8 rano) ubraniu. No bo na przystanek jakoś muszę dojść, potem zaduch, a potem znowu 10 min piechotka do biura. Tak wiec jestem nie-wymieta i pachnaca. 3. Przychodze do pracy w dobrym nastroju, nastawiona optymistycznie przez muzyczke słuchaną w samochodzie (jak jakiś burak nie zajedzie mi drogi i nie wkurzy mnie na drodze) to nikt mnie nie przepycha, nie śmierdzi, nie podepcze butów (w pracy mam być elegancka). 4. No i przemieszczam sie z laptopem który troche waży i troche kosztuje. 5. No i jak "mój" autobus mi "ucieknie" bo przyjechał 5 minut wcześniej to mam 15 minut w plecy. Samochodem kiedy wyjadę moja sprawa (oczywiście są minusy jak korki, ale jak juz jest wielki korek to i autobus w nim stoi, a przepywanie wtedy w zatłoczonym autobusie czy w aucie to WIELKA różnica. Tyle ja, ale chyba wieksza część społeczeństwa ma podobne argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód musi być! 10.01.07, 13:34 > Tyle ja, ale chyba wieksza część społeczeństwa ma podobne argumenty. No własnie... I jak już się cała ta część przesiądzie na auta, to wtedy sobie radośnie postoicie we własnych samochodach przynajmniej do pory obiadowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Porschemaniak Re: Samochód musi być! IP: *.man.bydgoszcz.pl 10.01.07, 21:42 A kto by chciał stać w korkach? Ja nie wjeżdżam do centrum a jak już to robię bezproblemowo bop biorę terenówkę i mi ludzie sami zjeżdżają. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
des4 Re: Samochód musi być! 10.01.07, 13:54 Jak to już pisałem komuś wcześniej: dorób się dwojki dzieci, które trzeba zawiźć do szkoły/przedszkola i na zajęcia pozalekcyjne, wyjedż z nimi i bagażem na wakacje, wybuduj dom pod miastem gdzie najbliższy przystanek jest 2 km dalej, z autobus jeżdzi wyłacznie w dni powszednie do 19. Gdzie do pracy trzeba jechać z dwiema przesiadkami co zajmuje prawie 1,5 godziny do domu do biura. Dowieź do tego domu zakupy dla calej rodziny, skocz nocą po lekarstwo dla dziecsa, które ma zapalenie ucha itp etc, wtedy dziecko zrozumiesz, że jedna lepiej jest mnieć samochód niż nie mieć. Łatwo być ekologicznym i politycznie poprawnym mieszkając w Warszawie lub innym dużym mieście gdzie się ma pod nosem przystanek autobusu/tramwaju, linie nocne, kilkanaście korporacji taksówkowych do wyboru, a mam z tatą wspomagają pieniążkami tzw. "alternatywnie myslace" lewactwo czyli młodych gniewnych zbuntowanych. Niestety więszkość ludzi w naszym kraju tak dobrze nie ma. Ja, studiując w Wawie i mieszkając na bliskim Ursynowie i dolnym Mokotowie też nie potrzebowałem własnej bryki, potem jednak przychodzi dorosłość i proza życia, której chyba do tej pory nie zaznałaś... I nie piszę tu o konieczności dojazdu kilkuset metrów do pracy co jest oczywiście nonsensem, ale o traktowaniu samochodu jako normalnego środka transportu... Odpowiedz Link Zgłoś
michal_powolny1 Re: Samochód musi być! 10.01.07, 14:30 Szanowna Pani Tak się dziwnie składa że pracuję w Łodzi i W-wie, mieszkam pod Łodzią i coraz pod W-wą i mam żonę, syna i nie mam i mieć nie będę samochodu. Korzystam wyłącznie z usług komunikacji publicznej. Co przeważyło? Rachunek ekonomiczny. Roczny koszt utrzymania tego czegoś na kółkach przewyższał n-krotnie koszt zakupu migawek dla całej rodziny. W zamian za to mam swobodę bo mam więcej kasy w kieszeni. Nie boję się że ukradną wózek. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód musi być! 10.01.07, 15:00 > Łatwo być ekologicznym i politycznie poprawnym mieszkając w Warszawie > lub innym dużym mieście gdzie się ma pod nosem przystanek autobusu/tramwaju, > linie nocne, kilkanaście korporacji taksówkowych do wyboru Jeżeli byś na spokojnie czytała wypowiedzi zamiast z miejsca piać z oburzenia to zauważyłabyś, że o takie właśnie osoby głównie się rozchodzi. > a mam z tatą wspomagają pieniążkami tzw. "alternatywnie myslace" > lewactwo czyli młodych gniewnych zbuntowanych. No tak... brak argumentów, brak chęci zrozumienia - za to zawsze można wyzwać od "lewactwa"... A i logika mocno zawodzi - auto swoje kosztuje, więc "wspomaganie pieniążkami" raczej generuje "automanów". > Niestety więszkość ludzi w naszym kraju tak dobrze nie ma. Ja, studiując > w Wawie i mieszkając na bliskim Ursynowie i dolnym Mokotowie też nie > potrzebowałem własnej bryki, potem jednak przychodzi dorosłość > i proza życia, której chyba do tej pory nie zaznałaś... A wnosisz to po tym że... nie mam kilkudziesięciu km drogi do pracy, tak? Pogratulować błyskotliwości :). Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Samochód musi być! 10.01.07, 15:08 xtrin napisała: > > Łatwo być ekologicznym i politycznie poprawnym mieszkając w Warszawie > > lub innym dużym mieście gdzie się ma pod nosem przystanek autobusu/tramwa > ju, > > linie nocne, kilkanaście korporacji taksówkowych do wyboru Jakbyś czytała dokładniej - okazujemy zrozumienie ludziom, którzy mają POWAżNE PROBLEMY z komunikacją w swoim mieście/rejonie. > > No tak... brak argumentów, brak chęci zrozumienia - za to zawsze można wyzwać o > d > "lewactwa"... Nic dodać, nic ująć. > > potrzebowałem własnej bryki, potem jednak przychodzi dorosłość > > i proza życia, której chyba do tej pory nie zaznałaś... > A jak się proza życia przekłada na brykę? Że koniecznie trzeba zajeżdżać do pracy dobrym samochodzikiem, żeby pokazać status? Odpowiedz Link Zgłoś
anti.dot.com No po prostu rozwalił mnie tekst... 10.01.07, 15:45 "A mnie szczerze mówiąc szlag trafia. W przytłaczającej większości tych aut siedzi tylko kierowca" *********************************** Czyli co? Ma być kolektywnie? W samochodzie mają być wszystkie miejsca obłożone, żeby można było ruszyć? Tragikomedia. Lenin by się ucieszył. Ja sam przez dłuuuuugie lata nie miałem samochodu. I powiem szczerze było to uciążliwe. To wszystko zależy od treybu życia. Jeśli ktoś pracuje na miejscu, przychodzi do domu i po pracy ma luz - to samochód nie jest potrzebny. Ale jeśli ktoś prowadzi inny tryb życia: np. coś stale załatwia, jeździ, spotyka się itp. To życie bez samochodu jest uciążliwe. A nie daj Boże jak pracujesz na swoim i sam musisz wszystkiego pilnować (tak jest w moim przypadku). Samochód to podstawa. Ja sam z żalem wspominam czasy, gdy drogi świeciły pustkami, nie było korków. No, ale czasy się zmieniły. Nie zamierzam mieć wyrzutów sumieni poniważ jeżdżę samochodem. A nawet, gdybym nim jeździł tylko do kościoła, to co w tym złego. Wsiadam i jadę - nikogo z tego powodu nie dyskryminuję, ani nie krytykuję. Jak ktoś chce, to niech tak robi. Zresztą - wracając do początku mojego wpisu - lubię jeździć sam. A tu ktoś się oburza, że widzi tylko kierowcę w samochodzie. No właśnie po to m.in. jest samochód: żeby nie być zmuszonym dzielić kilku metró kwadratowych z kimś, z kim przykładowo nie mam ochoty jechać. Wystarczy wsiąść w godzinach szczytu do autobusu: rycząca młodzież (żygać się chce, jak się posłucha niektórych tekstów), tłok, zaduch. Cwiczyłęm taką jazdę przez naprawdę dłuuugie lata. Nie, dziękuję, wolę samochód - nawet jeśli muszę stać w korku. Poza tym niezależność czasowa. Jedni ludzie mają czas, drudzy pieniądze. CZasem niektórzy mają i jedno i drugie. Kiedyś miałem czas i mało pieniędzy :) Dziś sytuacja się odwraca, dlatego szanuję swoją niezależność czasową. A samochód mi ją ułatwia (nie mówię, że w 100%, ale jednak). Nie chcę być uzależniony od rozkłądu jazdy. Wolę go sobie sam ustalać. Pa:) Odpowiedz Link Zgłoś
anti.dot.com Dodam jeszcze, że... 10.01.07, 15:55 ...nie jestem ZA, ani PRZECIW GENERALNIE. Ja wypowiadam się tylko w swoim imieniu. Mi samochód: a) jest potrzebny do pracy b) ułatwia życie prywatne c) daje niezależność czasową (nie znaczy to, że więcej czasu, bo włąśnie trzeba uwzględnić korki) - ale NIEZALEŻNOŚĆ - nie muszę zdążać co do minuty na autobus Jeśli ktoś nie lubi, jego sprawa. Ja osobiście wybieram samochód :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Zgadzam się w całej rozciągłości :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 17:51 Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Wiesz, anti.dot. ... 10.01.07, 20:21 twoje argumenty są sensowne, ale ten "Lenin" i "kolektywizm" powoduje, że nie będę z tobą pisać. Chodziło o osoby, którym samochód NIE JEST POTRZEBNY, jasne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Porschemaniak Re: No po prostu rozwalił mnie tekst... IP: *.man.bydgoszcz.pl 10.01.07, 21:29 Niektórzy nie wyrośli jeszce z komunizmu- żeby jakieś brudne dupska miały mi się do auta pakować żałosne- za 300 zł to ja bym nawet klamki nie dał dotknąć a co dopiero dać się powieżć. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: No po prostu rozwalił mnie tekst... 10.01.07, 22:11 > Czyli co? Ma być kolektywnie? Ma być ROZSĄDNIE. > Nie chcę być uzależniony od rozkłądu jazdy. Wolę go sobie sam ustalać. Śmieszy mnie nieco to podkreślanie "niezależności" usamochodowionych. Od rokładu jazdy nie można być uzależnionym. Ale od maszyny, mechaników, parkingów, przepisów drogowych, producentów benzyny i inszych takich - to jakoś nie przeszkadza :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Porschemaniak Re: Samochód musi być! IP: *.man.bydgoszcz.pl 10.01.07, 21:31 Mój samochód świadczy o mnie! Jakbym dojeżdzał kilkunastoletnim rzęchem to nie byłbym wiarygodny w oczach mocih partnerów handlowych a tak jak podjadę niezłym wózkiem lub jakimś youngtimerem to świadczy to korzystnie o mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Samochód musi być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 21:49 Coś w tym jest bo przedstawiciele handlowi jeźdza zwykle dobrymi samochodami. Samochód buduje prestiz, podobnie jak markowe ubranie. Można się na to oburzać ale to jak oburzanie się, że słońce świeci :) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód musi być! 10.01.07, 21:59 > Coś w tym jest bo przedstawiciele handlowi jeźdza zwykle dobrymi samochodami. Jeżeli wszyscy prezentują kulturę i "ynteligencję" Porchemaniaka to nie pomoże im nie tylko setka Maybachów i Rolsrojsów, ale nawet flota Boeingów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Samochód musi być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 23:16 Jeśli on jest przedstawicielem to jest typowy i mu to własnie wbrew pozorom ułatwia. To niestety taki zawód :) Odpowiedz Link Zgłoś
des4 Re: Samochód musi być! 11.01.07, 08:03 kochanica-francuza napisała: > xtrin napisała: > > > > Łatwo być ekologicznym i politycznie poprawnym mieszkając w Warszaw > ie > > > lub innym dużym mieście gdzie się ma pod nosem przystanek autobusu/ > tramwa > > ju, > > > linie nocne, kilkanaście korporacji taksówkowych do wyboru > > Jakbyś czytała dokładniej - okazujemy zrozumienie ludziom, którzy mają POWAżNE > PROBLEMY z komunikacją w swoim mieście/rejonie. > > > > No tak... brak argumentów, brak chęci zrozumienia - za to zawsze można wy > zwać o > > d > > "lewactwa"... > > Nic dodać, nic ująć. > > > >> A jak się proza życia przekłada na brykę? Że koniecznie trzeba zajeżdżać do > pracy dobrym samochodzikiem, żeby pokazać status? Stwierdzenie żalosne. Widać ty traktujesz samochód jako wyznacznik prestiżu i lszpanu. Dla mnie jest to normalne urządzenie, które ułatwia mi przemieszczenie się z punktu A do B. Proza życia? Proszę bardzo: dziecko do szkoły, drugie dziecko do przedszkola, zaqjęcia pozalekcyjne, basen (spróbuj wozić dziecko na basen w zimie autobusem, choroba gwarantowana), zakupy, załatwianie spraw w urzędach, wykończenie domu, praca, wyjazdy do teściów (ponad 300 km, brak bezpośredniego połączenia), wyjazdy wakacyjne...etc etc... Życzę powodzenia w środkach komunikacji masowej.... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód musi być! 11.01.07, 08:53 > Proza życia? Proszę bardzo: dziecko do szkoły, drugie dziecko do przedszkola, > zaqjęcia pozalekcyjne, basen (spróbuj wozić dziecko na basen w zimie autobusem, > choroba gwarantowana), zakupy, załatwianie spraw w urzędach, wykończenie domu, > praca, wyjazdy do teściów (ponad 300 km, brak bezpośredniego połączenia), > wyjazdy wakacyjne...etc etc... des4, popełniasz kardynalny błąd w swoich wywodach - zakładasz, że "proza życia" każdego wygląda tak samo jak Twoja. Odpowiedz Link Zgłoś
des4 Re: Samochód musi być! 11.01.07, 09:13 xtrin napisała: > > Proza życia? Proszę bardzo: dziecko do szkoły, drugie dziecko do przedszk > ola, > > zaqjęcia pozalekcyjne, basen (spróbuj wozić dziecko na basen w zimie auto > busem, > > choroba gwarantowana), zakupy, załatwianie spraw w urzędach, wykończenie > domu, > > praca, wyjazdy do teściów (ponad 300 km, brak bezpośredniego połączenia), > > wyjazdy wakacyjne...etc etc... > > des4, popełniasz kardynalny błąd w swoich wywodach - zakładasz, że "proza życia > " > każdego wygląda tak samo jak Twoja. I dobrze zakładam. Nie będę daleki od prawdy jeśli to jest 80% społeczeństwa. Oczywiście single i inni mają święte prawo do jeżdżenia autobusem... Dziś rano dmuchało i padało poziomo. Parasole się łamały i fruwały w powietrzu. Fajnie by się prowadziło dzieciaka 700 m na przystanek.... Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód musi być! 11.01.07, 09:22 > I dobrze zakładam. Nie będę daleki od prawdy jeśli to jest 80% społeczeństwa. > Oczywiście single i inni mają święte prawo do jeżdżenia autobusem... Są jeszcze bezdzietni i ci, których dzieci już co nieco odrosły, są tacy, co wszędzie mają blisko, tacy, co mają czas i tacy, co mają inne niż Ty priorytety. Śmiem twierdzić, że to oni stanowią co najmniej 80% społeczeństwa. Tak więc Twoje twierdzenie, że jeżeli ktoś uważa inaczej niż Ty to nic nie wie świadczy jedynie o Twojej własnej ignorancji. > Dziś rano dmuchało i padało poziomo. Parasole się łamały i fruwały w > powietrzu. Fajnie by się prowadziło dzieciaka 700 m na przystanek.... U mnie było pięknie :) Odpowiedz Link Zgłoś
des4 Re: Samochód musi być! 11.01.07, 09:43 xtrin napisała: > Są jeszcze bezdzietni i ci, których dzieci już co nieco odrosły, są tacy, co > wszędzie mają blisko, tacy, co mają czas i tacy, co mają inne niż Ty priorytety > . > Śmiem twierdzić, że to oni stanowią co najmniej 80% społeczeństwa. > Tak więc Twoje twierdzenie, że jeżeli ktoś uważa inaczej niż Ty to nic nie wie > świadczy jedynie o Twojej własnej ignorancji. Fakty, tj. ilość samochodów na drogach przeczą twojej koncepcji. I to by było na tyle. Nie każdy jest sponsorowany i może sobie pozwolić na non-stoop w sieci, trzeba zarabiać pieniążki, samochód zony się starzeje, trzeba odłozyć na nowy.... > Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Samochód musi być! 11.01.07, 11:46 > Fakty, tj. ilość samochodów na drogach przeczą twojej koncepcji. Faktem jest ilość samochodów. To czemu przeczą jest już faktów interpretacją. Moja brzmi: większość, a w każdym razie bardzo wielu kupuje auto "z rozpędu", nie zastanawiająć się nad rzeczywistą potrzebą. > Nie każdy jest sponsorowany Ponownie wysuwasz abrudralnie błędne wnioski z niezwykle słabych przesłanek. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: Samochód musi być! 10.01.07, 17:46 przesadzasz! około 80% tego co jeździ to złomy sciągniete z zachodu, nie wiem jak w innych miastach ale korki w moim to wynik dużej ilości remontów, układ ulic odpowiada potrzebom motoryzacji z początku XXw. i wizji prl'owskich decydentów w której samochód miał byc dobrem luksusowym dostępnym jedynie dla nielicznych, itp. - np. nie ma żadnej obwodnicy, komunikacja miejska przepełniona (niebezpieczna), droga, nie dostosowana do potrzeb, czas przejazdu długi, i nie punktualna. osobiście wolę rowerek akle co z tego 1. brakuje ścieżek rowerowych a jazda po jezdniach i/lub chodnikach ani nie jest szybka ani bezpieczna 2. w rynku "gonią" za jazdę na rowerze 3. nie ma gdzie go zostawić (z ulicy skroją a do wielu miejsc - co jest jak najbardziej normalne- nie wpuszczają i nawet nie chca się zgodzić by zostawić zaraz przywejściu ale na widoku portiera) Odpowiedz Link Zgłoś
wytuli Re: Samochód musi być! 10.01.07, 20:35 Większość > pakuje się w brykę, bo to "wypada", bo bez auta to nie jesteś gość. A CO, ZNASZ WIEKSZOSC LUDZI ZYJACYCH W POLSCE?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Porschemaniak Ludzie jesteście żałośni- 800 zł na paliwo co mies IP: *.man.bydgoszcz.pl 10.01.07, 21:20 Ludzie jesteście żałośni- 800 zł na paliwo co miesąc to nie jest wielka kwota- ja jeżdzę swomi autami a mam ich kilkanaście (m.in. Mercede S 500long 2005 Skoda Octavia Tdi 2002 Honda Civic 1.8 2006 Porsche Cayenne Turbo S 2004 Porsche 911 Carrera 4S Fiat 125p Fiat 126p Cadillac Eldorado 1961 Chevrolet Corvette Stingray 1972) i powiem że jeżdżąc biznesowo 30 tys. rocznie płacę miesięcznie w granicach 1900 zł brutto i nie jest to wielka kwota zważywszy na komfort podrózy jak w samolocie i szybkość nieporównywalną z niczym innym. Co do kosztów OC i AC to powiem tylko tyle że samo ubezpieczenie nowego Merceda mam gratis za to ubezp. Porsche kosztowało mnie 30 tys. zł i nie są to stracone pieniądze bo dla takich aut dla takich wrażeń warto żyć!! I dlatego w weekend zamiast do lasu który de facto mam na co dzień na moim terenie wolę przejechać się zabytkowym autem np. Fiatem 125 a nie rowereczkiem między autami:-)- na pewno mieszkanie w miastach i jeżdzenie w spalinach na rowerrze wam ludzie nie przedłuży życia możecie je co najwyżej szybciej ukończyć pod kołami jakiegoś TIRA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
staryrybak brawo! 10.01.07, 23:21 gdy się tłukem autobusem w korkach to ku..ca mnie bierze , kraj biedny a tyle aut. Odpowiedz Link Zgłoś
anti.dot.com Ja tylko pozwolę sobie na małą dygresję:) 11.01.07, 01:03 Takie wypowiedzi, jak np. "dziwne biedny kraj, a tyle aut", albo: "dziwne, biedny kraj, a ludzie z pełnymi koszami wychodzą z hipermarketów".. itp. są moim skromnym zdaniem... dziwne. No bo czy według tego wszyscy powinni "bidować"? Czy wszyscy powinni jeździć rowerami? Kraj wcale nie jest taki biedny. Owszem jest dużo ludzi biednych. Ale to nie znaczy, że skoro jest taki stereotyp, to wszyscy muszą mieć po równo. Bardzo dobrze, że ludzie się bogacą (byle uczciwie). Bardzo dobrze, że co niektorych stać na samochód, albo inne dobra. Jak ja tłukłem się autobusami, to też mnie k***wica brała. ALE NIE z powodu, że inni jeżdżą a ja nie. Brała mnie ponieważ myślałem sobie: "dlaczego jeszcze nie zarobiłem na ten cholerny samochód i muszę się tu gnieść". I to mi dodawało kopa, żeby coś w życiu robić, żeby ten stan zmienić. Ja wiem, ze nie wszyscy tak mają - proszę się nie oburzać. Jeszcze raz powtarzam : prezentowane w moich postach poglądy są prywatne i subiektywne. Ja nikogo nie potępiam, ani nie krytykuję za brak lub posiadanie 4 kółek. Przedstawiam swoje zdanie, a w odniesieniu do mojej sytuacji, charakteru i potrzeb brzmi ono: Samochód: jestem na TAK. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Ja tylko pozwolę sobie na małą dygresję:) 11.01.07, 08:51 > Takie wypowiedzi, jak np. "dziwne biedny kraj, a tyle aut", albo: > "dziwne, biedny kraj, a ludzie z pełnymi koszami wychodzą z hipermarketów" > ..itp. są moim skromnym zdaniem... dziwne. Nic dziwnego. Opacznie rozumiesz sens tych wypowiedzi. Nie chodzi bynajmniej o to, żę wszyscy mają mieć po równo tydzież, że ktoś ma "bidować" choć nie musi. Nie mam pojęcia skąd wogóle taki pomysł. Chodzi tylko i wyłącznie o to, że obserwowana rzeczywistość (w formie ogromu aut) stoi w sprzeczności z ogólnym pojęciem biedy w społeczeństwie. Obserwowanej rzeczywistości zaprzeczać nie sposób, pozostają więc dwa rozwiązania: uznać pojęcie biedy za fałszywe lub wyjaśnić tą sprzeczność - bieda nie przeszkadza ludziom w posiadaniu samochodu. Osobiście optuję za tym drugim wyjaśnieniem. > Jak ja tłukłem się autobusami, to też mnie k***wica brała. ALE NIE z powodu, > że inni jeżdżą a ja nie. Skąd pomysł, że innych z tego powodu bierze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Ja tylko pozwolę sobie na małą dygresję:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 11:18 Kto jest biedny ten jest biedny. Ludzie naprawdę biedni nie posiadają samochodu. Ja uważam że opinie o biedzie sa przesadzone. Bieda dotyczy głównie ludzi starszych, na emeryturach, ludzi z małych miejscowości. I bardzo dobrze to widac - jak się pojedzie na wieś to tam jeśli już w ogóle coś jezdzi to maluchy i duże fiaty! W Warszawie malucha widze tak cos jednego na miesiąc jako kuriozum :) Odpowiedz Link Zgłoś
anti.dot.com Re: Ja tylko pozwolę sobie na małą dygresję:) 11.01.07, 13:26 Ależ nie o biedę chodzi. Wracając do tematu: jak ktoś kilka(naście) postów wyżej podał przykłady: zawieźć dziecko na basen/do szkoły, odwiedzić rodzinę, zrobić zakupy, pojechać coś załatwić... toż w takich sytuacjach samochód jest jak znalazł. Zresztą kiedyś dawno temu obiecałem sobie, że nie pozwolę, żeby moja żona np. tułała się z wózkiem po autobusach. Proszę się nie obruszać. Nie mam nic przeciwko ludziom w autobusach (powtarzam: sam długie lata jeździełem komunikacją miejską). Wypowiadam się w swoim imieniu. A właśnie jeśli chodzi o moją rodzinę, to nie chcę, żeby np. żona gnieździła się z wózkiem w autobusie. To nic przyjemnego (no, chyba, że ktoś lubi). Podam jeszcze jedne przykład. W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia jechałem odwiedzić rodzinę (ok. 20 km). Jadę - patrzę w szczerym polu przystanek autobusowy, a na nim rodzina czeka na autobus. Ja kiedyś też tak "borokowałem" i teraz pomyślałem sobie tak: właśnie dlatego wolę mieć ten samochód i teraz spokojnie jechać - niż sprawić, żeby moja rodzina stała, marzła i czekała (MOŻE przyjedzie autobus, a MOŻE nie przyjedzie). Zaraz pewnie odezwą się głosy "solidarnych", że trzeba było ich zabrać, podwieźć itp. No to już uprzedzam - nie jechałem sam. Ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że każdy powinien wypowiadać się za siebie, a nie uogólniać. Ja przez kilka lat mieszkałem w samym centrum dużego miasta. Do pracy miałem super połączenie komunikacją miejską. Zatem wtedy nie potrzebowałem auta - i go NIE miałem. Dopiero potem okazało się, że samochód JEST mi potrzebny. Dlatego warto wziąć poprawkę na własne potrzeby, a nie krytykować samochodziarzy. Bo zaraz i tak pewnie zazcnie się wzajemne wyzywanie itp. Ale to już nie mój problem. Mam samochód, używam go i raczej będę już zmotoryzowany do końca mych dni:) Szanuję tych, któzy nie mają i nie polemizuję mieć/nie mieć. Wypowiadam się tylko w swoim imieniu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Ja tylko pozwolę sobie na małą dygresję:) 11.01.07, 13:58 > Dlatego warto wziąć poprawkę na własne potrzeby, a nie krytykować > samochodziarzy. Wskaż mi proszę, w którym to niby miejscu krytykowałam samochodziarzy bez względu na ich potrzeby. > Bo zaraz i tak pewnie zazcnie się wzajemne wyzywanie itp. Póki co wyzywaniem zajmują się tutaj wyłącznie samochodziarze, których zdolności pojmowania przekracza to, że ktoś może mieć inne potrzeby i priorytety i nie mieć auta z wyboru, a nie przymusu. Odpowiedz Link Zgłoś
anti.dot.com Re: Ja tylko pozwolę sobie na małą dygresję:) 11.01.07, 14:01 "Wskaż mi proszę, w którym to niby miejscu krytykowałam samochodziarzy bez względu na ich potrzeby." ********************************* Wskaż mi, proszę w którym miejscu piszę, że to Ty krytykowałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Ja tylko pozwolę sobie na małą dygresję:) 11.01.07, 18:52 Do mnie pisałeś, prawda? Ale niech będzie: wskaż mi więc w którym miejscu ktokolwiek to krytykuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Ja tylko pozwolę sobie na małą dygresję:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 20:04 Nie znajde w tym gąszczu ale krytykuje! Gdy ja pisałam że każdy niech sobie robi co chce i ten co chce to jezdzi komunikacją a ten co nie to nie, to zostałam skrytykowana że absolutnie, to nie wystarczy bo JA im przeszkadzam, mam zniknąć z powierzchni ziemi razem ze swoim samochodem. Oto tolerancja fanatyków, fanatycy komunikacji miejskiej, niezłe :) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Ja tylko pozwolę sobie na małą dygresję:) 11.01.07, 20:31 > Oto tolerancja fanatyków Jakbyś tak spokojnie i obiektywnie przejrzała ten wątek, to byś zapewne zauważyła, że "fanatycy komunikacji miejskiej" nie wypluli z siebie nawet marnej części tych osobistych obelg, jakimi > fanatycy komunikacji miejskiej, niezłe :) Niewątpliwie lepsze to, niż fanatyk samochodowy. Pierwszy przynajmniej nikomu nie szkodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka To ty wiesz i ja wiem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 20:01 I ja się z tobą zgadzam i myslę podobnie. Ale to grono z xtrin na czele nie trawi samochodziarzy, ono by nas wystrzeliło w kosmos i wsiadło na rowery, może 2 Chiny im się marzą ;) Na szczęście mogą sobie tylko popisac bzdury i na tym się kończy. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: To ty wiesz i ja wiem :) 11.01.07, 20:04 Gość portalu: Majka napisał(a): > I ja się z tobą zgadzam i myslę podobnie. Ale to grono z xtrin na czele nie > trawi samochodziarzy, ono by nas wystrzeliło w kosmos i wsiadło na rowery, może > 2 Chiny im się marzą ;) Na szczęście mogą sobie tylko popisac bzdury i na tym > się kończy. No, no, cóż za argumentacja. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: To ty wiesz i ja wiem :) 11.01.07, 20:21 > Ale to grono z xtrin na czele nie trawi samochodziarzy Jak grochem o ścianę... Wskaż mi proszę jedno miejsce, gdzie wyrażam choćby lekką niechęć do kogokolwiek tylko i wyłącznie dlatego, że ma samochód. Krytykuję wyłącznie bezmyślność. Jeżeli to uznajesz za atak na samochodziarzy to sama im wystawiasz świadectwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motomaniaczka Re: Ja tylko pozwolę sobie na małą dygresję:) IP: 83.168.109.* 15.01.07, 01:55 Majka, nie denerwuj sie ;) Uwazam, ze niepotrzebnie wdalas sie w dyskusje z osobami, ktore prezentuja z gruntu odmienne stanowisko niz Ty. Oni chca jezdzic autobusami - ich sprawa. Ty czy ja mamy samochody (ja mam poza tym jeszcze motocykl, pewnie zaraz spadna na mnie takie joby, ze sie nie pozbieram :p) i korzystamy z tej wygody zyskujac przede wszystkim na czasie (polecam kupno motocykla, to co autem robisz w 40 minut, motocyklem jestes w stanie uczynic w 20 ;) ale to juz dla osob lubujacych sie w jednosladach), zdrowiu i dobrym nastroju (pamietam te straszne zamierzchle czasy, kiedy musialam jechac w opisanych juz autobusach, szukac przed 8 rano glupiego miejsca do trzymania sie, o miejscu do siedzenia nie wspominajac - psulo mi to humor nieodmiennie, dlatego naprawde SZCZERZE podziwiam osoby, ktore rzeczywiscie tak samo SZCZERZE jak ja je podziwiam, sa w stanie powiedziec, ze rzeczywiscie tego typu sytuacje nie sa im w stanie popsuc humoru. I ze faktycznie sa w stanie nadal sie usmiechac wysiadajac z autobusu, gdzie ludzie usilujac zlapac sie raczki do trzymania, burza im fryzury, czy popychaja. Mi tego typu sytuacje na ogol psuly humor i to bardzo). Nie uwazam zwolennikow komunikacji miejskiej za "gorszych", ale naprawde szczerze ich podziwiam - ja bym tak nie potrafila. Moj post jest niejako gloryfikacja owych. Zalety z jazdy autem albo motocyklem jak dla mnie to: 1) zdrowie (nie chorowalam na zadna infekcyjna chorobe odkad zaczelam jezdzic samochodem, a troche juz lat minelo). 2) czas przejazdu - argument niezbity, bo wyrazajacy sie jednak w liczbach 3) o wiele lepszy nastroj wynikajacy z opisanych powyzej sytuacji w autobusach (jestem pewnie jakas niedostosowana) 4) elastycznosc i komfort psychiczny oraz swiadomosc, ze w ciagu do pol godziny o kazdej porze dnia i nocy moge sie znalezc na drugim koncu mojego miasta, a czasem to naprawde konieczne 5) wygoda polegajaca na tym, ze w samochodzie moge wozic wieeeele rzeczy i jesli np. nagle czegos potrzebuje, to mam szanse znalezc to w bagazniku, a raczej chyba trudno byloby nosic tyle samo rzeczy w torebce. Reasumujac - podziwiam osoby, ktore szczerze przedkladaja komunikacje miejska nad wlasne auto (zakladam, ze stac je na nie i nie kupuja tylko ze wzgledow ideologicznych) - jak dla mnie to lekki masochizm. Pozdrawiam wszystkich - i tych co jezdza samochodami i tych co nimi nie jezdza oraz naturalnie wszystkich motocyklistow :) M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Ja tylko pozwolę sobie na małą dygresję:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 02:33 No a cóż poradzic ;)) Forum do dyskusji jest. Tylko nie wiem czemu jedni próbują udowadniać wyzszośc jazdy autobusem nad jazdą samochodem. Ja nikomu nie bronię komunikacją miejska, a ci masochiści mnie dyskryminowac chca i cała rzesze zmotoryzowanych. A veto! Żyję w wolnym kraju. (nareszcie) Dołaczę sie do twoich argumentów bo sa słuszne, kiedyś jezdziłam autobusami i wspominam to jak horror prawie. Za nic nie zamienię swojego autka na rozklekotaną i slimaczącą się jak żółw - albo na odwrót gnającą z ludźmi jak z workiem kartofli, komunikacje miejską. Fajnie że zauważyłas aspekt zdrowia, masz rację, od tego stania na przystanku miałam wieczne katary, przeziębienia i grypy. Teraz raz na rok trafi mi się jakiś katarek drobny :) I jeszcze jedno dodam - kieszonkowcy. W autobusach grasują, w samochodzie mi to nie grozi. A na deser - zboczeńcy. Zdarzyły mi się w życiu takie sytuacje, że ktos mnie niby przypadkiem w tłoku obmacywał, brrrrrr. W aucie jestem bezpieczna :)) Uffff. Odpowiedz Link Zgłoś