Dodaj do ulubionych

Norma a seks

13.01.07, 17:26
Bardzo ciekawy wywiad z seksuologiem:
kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,57324,3835663.html
"Pyt: Gdybyśmy się jednak trzymali pojęcia normy, jaki byłby jej zasadniczy
wykładnik?
Odp: Dojrzałość obojga partnerów, obustronna akceptacja, obustronne dążenie do
sprawienia sobie i partnerowi rozkoszy, nieszkodzenie sobie i nieszkodzenie
innym. Jeżeli te kryteria są spełnione, z punktu widzenia seksuologa wszystko
jest w porządku. O ile zachowanie dwojga ludzi nie hamuje rozwoju żadnego z
nich i jest podstawą do budowania związku, to niech oni sobie robią, co chcą -
niech się gryzą, ssą, biją, przywiązują do łóżka, nacierają miodem - nikomu
nic do tego."

Całość do rozwagi szczególnie forumowym specjalistom od "normalności".
Obserwuj wątek
    • mike.recz Re: Norma a seks 13.01.07, 17:43
      A ciekawych, którzy lubują się w zaglądaniu do łóżek jest mnóstwo.Wykrzywionych
      krytykantów i strażników moralności również nie brakuje.
      • supaari Re: Norma a seks 13.01.07, 18:30
        mike.recz napisał:

        > A ciekawych, którzy lubują się w zaglądaniu do łóżek jest mnóstwo.

        Takich seksuologów na przykład...

        > Wykrzywionych krytykantów i strażników moralności również nie brakuje.

        Na każdego seksuologa przypada okolo setki.
    • supaari Re: Norma a seks 13.01.07, 18:29
      xtrin napisała:

      > Bardzo ciekawy wywiad z seksuologiem:
      > kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,57324,3835663.html
      > "Pyt: Gdybyśmy się jednak trzymali pojęcia normy, jaki byłby jej zasadniczy
      > wykładnik?
      > Odp: Dojrzałość obojga partnerów, obustronna akceptacja, obustronne dążenie do
      > sprawienia sobie i partnerowi rozkoszy, nieszkodzenie sobie i nieszkodzenie
      > innym. Jeżeli te kryteria są spełnione, z punktu widzenia seksuologa wszystko
      > jest w porządku. O ile zachowanie dwojga ludzi nie hamuje rozwoju żadnego z
      > nich i jest podstawą do budowania związku, to niech oni sobie robią, co chcą -
      > niech się gryzą, ssą, biją, przywiązują do łóżka, nacierają miodem - nikomu
      > nic do tego."
      >
      > Całość do rozwagi szczególnie forumowym specjalistom od "normalności".

      Opinia jak opinia...
      • kamajkore Re: Norma a seks 13.01.07, 18:50
        > Opinia jak opinia...
        >

        Życzyłabym nam powszechności takich mądrych opinii...
        • supaari Re: Norma a seks 13.01.07, 22:48
          kamajkore napisała:

          > > Opinia jak opinia...
          > >
          >
          > Życzyłabym nam powszechności takich mądrych opinii...
          >

          Oh, dziękuję! Bo to o moim wpisie, nieprawdaż? ;-) Jeśli nie, to dziękuje w
          imieniu doktora Depko...
      • xtrin Re: Norma a seks 13.01.07, 19:01
        > Opinia jak opinia...

        Specjalistyczna :).
        • jdbad Re: Norma a seks 13.01.07, 19:01
          I bardzo wyważona.
          • xtrin Re: Norma a seks 13.01.07, 19:03
            > I bardzo wyważona.

            Niewątpliwie.
            Facet bardzo spokojnie i rzeczowo pochodzi do sprawy, stąd polecam ten tekst
            wszystkim bywalcom tego forum, na którym tak często rozważa się kwestie
            seksualnej "normalności".
    • oxin Re: Norma a seks 13.01.07, 18:34
      Dla mnie normalność to czerpanie przyjemności bez sprawiania innym krzywdy.
    • Gość: chwila Re: Norma a seks IP: *.chello.pl 13.01.07, 19:14
      O jakiej normie piszesz? O społecznej czy medycznej?
      Bo są dwie i jak mniemam na forum omawiana jest ta pierwsza.

      Cytat z tego samego artykułu:
      "Czy w seksuologii stosuje się pojęcie normy?

      Stosuje się. Seksuolog, jak każdy lekarz, musi wiedzieć, co jest normalne i
      zdrowe, a co chore i co należy leczyć. Problem polega na tym, że w seksuologii
      trudno jest ustalić uniwersalną definicję normalności. Inaczej formułuje się ją
      z punktu widzenia czysto medycznego, a inaczej społecznego. Społeczne ujęcie
      normy jest znacznie bardziej restrykcyjne - spora grupa zachowań, które medycyna
      uznaje za niewymagające leczenia, jest społecznie nieakceptowana".
      • Gość: jdbad Re: Norma a seks IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 13.01.07, 19:17
        Ale powinno byc uważane za normę, jeżeli odpowiada obu stronom i pod warunkiem,
        że nikomu nie szkodzi. W Polsce tak niestety nie jest, często.
        • Gość: chwila Re: Norma a seks IP: *.chello.pl 13.01.07, 19:23
          Gość portalu: jdbad napisał(a):

          > Ale powinno byc uważane za normę, jeżeli odpowiada obu stronom i pod warunkiem,
          > że nikomu nie szkodzi.

          Jest to wtedy norma tych dwóch, konkretnych osób, a nie norma społeczna.
          Przykład? Ulubiona przez mg2005 koprofilia.
          • xtrin Re: Norma a seks 13.01.07, 19:56
            > Jest to wtedy norma tych dwóch, konkretnych osób, a nie norma społeczna.

            Nie, jest to obiektywne norma medyczna, a nie ciężka do sprecyzowania norma
            społeczna.
            • mg2005 Re: Norma a seks 13.01.07, 20:16
              xtrin napisała:

              > ciężka do sprecyzowania norma
              > społeczna.

              Nie taka ciężka - przy odrobinie dobrej woli...))
              • xtrin Re: Norma a seks 13.01.07, 20:54
                > Nie taka ciężka - przy odrobinie dobrej woli...))

                Spróbuj więc :).
                • mg2005 Re: Norma a seks 13.01.07, 22:57
                  xtrin napisała:

                  > Spróbuj więc :).

                  Myślę, że z nas dwojga to Ty masz z tym problem...
                  • xtrin Re: Norma a seks 14.01.07, 00:56
                    Nie, ja twierdzę, że nie da się tego jednoznacznie określić. I daję Ci szansę,
                    byś mnie przekonał, że jest inaczej.
                    • mg2005 Re: Norma a seks 14.01.07, 13:51
                      xtrin napisała:

                      > Nie, ja twierdzę, że nie da się tego jednoznacznie określić. I daję Ci szansę,
                      > byś mnie przekonał, że jest inaczej.


                      Powyżej twierdzisz, że to trudne do określenia, teraz twierdzisz, że niemożliwe
                      - to zdecyduj się...
                      Znów poniżej przyznajesz, że taka norma istnieje. Czy może istnieć zjawisko,
                      którego nie można określić ?...

                      Dlaczego badania socjologiczne nie określają normy społecznej ?...
            • Gość: chwila Re: Norma a seks IP: *.chello.pl 13.01.07, 22:00
              xtrin napisała:

              > > Jest to wtedy norma tych dwóch, konkretnych osób, a nie norma społeczna.
              >
              > Nie, jest to obiektywne norma medyczna, a nie ciężka do sprecyzowania norma
              > społeczna.

              Dr Andrzej Depko określa ją jako normę partnerską, nie medyczną!
      • xtrin Re: Norma a seks 13.01.07, 19:53
        > O jakiej normie piszesz? O społecznej czy medycznej?
        > Bo są dwie i jak mniemam na forum omawiana jest ta pierwsza.

        Na forum jest to wszystko zwykle mieszane bez ładu i składu :).

        "Im bardziej liberalne podejście społeczeństwa do seksualności, tym norma
        społeczna jest bliższa medycznej."
        • mg2005 Re: Norma, ale jaka ?... 13.01.07, 20:14
          Biologiczna, psychologiczna, społeczna ,prawna ?...
          Bez określenia tego trudno sensownie dyskutować.


          xtrin napisała:

          > Na forum jest to wszystko zwykle mieszane bez ładu i składu :).

          Jeszcze śmieszniejsze, że sama też mieszasz, bo tego nie określasz...

          Wg zacytowanych przez Ciebie kryteriów -normą jest seks grupowy, seks z własną
          matką, koprofagia, już nie mówiąc o starym, poczciwym sado-masochiźmie...))
          • xtrin Re: Norma, ale jaka ?... 13.01.07, 20:53
            mg, znasz mnie chyba już na tyle, by wiedzieć, że z zasady uciekam od określania
            czegoś jako "normy". Właśnie m.in. dlatego, że bez określenia o co chodzi nic to
            nie znaczy.

            Seks grupowy, Twoja ukochana koprofagia czy "poczciwe" SM nie krzywdzą nikogo.
            Stąd nikomu nic do tego kto je uprawia i nie ma sensu oceniać nikogo po tej
            stronie jego osoby.
            • mg2005 Re: Norma, ale jaka ?... 13.01.07, 22:59
              xtrin napisała:

              > mg, znasz mnie chyba już na tyle, by wiedzieć, że z zasady uciekam od
              określani
              > a
              > czegoś jako "normy".

              To po co założyłaś ten wątek ?...

        • Gość: chwila Re: Norma a seks IP: *.chello.pl 13.01.07, 21:09
          xtrin napisała:

          > Na forum jest to wszystko zwykle mieszane bez ładu i składu :).

          Proponuję zatem przyjąć jako bazową normę społeczną. Nie jesteśmy seksuologami,
          nie mamy zatem uprawnień stosować nomenklatury przyjętej w tej dziedzinie wiedzy.
          Poza tym, parafrazując wypowiedź seksuologa z cyt. artykułu, każdy przypadek nie
          wymagający interwencji lekarza jest poprawny z punktu widzenia normy medycznej.
          I w ten oto zaowaluowany sposób można dowodzić, że wszelkiego typu dewiacje
          seksualne są normą. Medyczną - tak, ale nie społeczną.
          • xtrin Re: Norma a seks 13.01.07, 21:21
            > Proponuję zatem przyjąć jako bazową normę społeczną.

            Tyle że ona mocno ewoluuje, wręcz przechodzi rewolucje. Zmienia się nie tylko z
            czasem ale i geografią. Nie jest nigdzie sprecyzowana, nie jest jednorodna.
            Norma medyczna jest o wiele bardziej stabilna, rzeczowa, obiektywna. Jest
            podstawą, do której norma społeczna winna dążyć. I dąży.
            • Gość: chwila Re: Norma a seks IP: *.chello.pl 13.01.07, 21:44
              xtrin napisała:

              > Tyle że ona mocno ewoluuje, wręcz przechodzi rewolucje. Zmienia się nie tylko
              > z czasem ale i geografią. Nie jest nigdzie sprecyzowana, nie jest jednorodna.

              Można jednak przyjąć, że w danym okresie, w określonym kręgu kulturowym czy
              geograficznym przyjmuje wartość constans. Ewolucje, czy rewolucje obyczajowe nie
              dokonują się z dnia na dzień. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy też założyć,
              że ta sama norma społeczna będzie obowiązywać w Polsce w grudniu 2007.
              Zatem mamy duży margines czasu do prowadzenia dyskusji, mając do dyspozycji
              ustaloną, bazową normę społeczną.

              > Norma medyczna jest o wiele bardziej stabilna, rzeczowa, obiektywna.

              Norma medyczna jest w moim przekonaniu idealnym narzędziem do wykorzystywania
              przy wszelkiego typu manipulacjach i fałszerstwach w obrazie rzeczywistości.
              Oczywiście mam tu na myśli zwykłych zjadaczy chleba, nie specjalistów ze świata
              medycyny czy szeroko rozumianej psychologii. Pozostawmy ją w rękach fachowców...
              • xtrin Re: Norma a seks 14.01.07, 00:53
                > Można jednak przyjąć, że w danym okresie, w określonym kręgu
                > kulturowym czy geograficznym przyjmuje wartość constans.

                Ależ skąd. Każdy pojedynczy człowiek będzie mieć inne o niej pojęcie. I nie ma
                niczego, co mogłoby jednoznacznie określić "Kowalski się myli, a Nowak ma
                rację". Bo już to, że jeden z nich nie zgadza się z drugim stwarza zmianę w
                normie społecznej.
                • Gość: chwila Re: Norma a seks IP: *.chello.pl 14.01.07, 07:43
                  xtrin napisała:

                  > Bo już to, że jeden z nich nie zgadza się z drugim stwarza zmianę w
                  > normie społecznej.

                  Nie, stanowi podstawę do jej analizy lub przemysleń. A tego nigdy za wiele,
                  przynajmniej dla ludzi inteligentnych.
            • marysia_b Hauk! 13.01.07, 22:11
            • mg2005 Re: Norma a seks 13.01.07, 23:09
              xtrin napisała:

              > Tyle że ona mocno ewoluuje, wręcz przechodzi rewolucje. Zmienia się nie tylko
              z
              > czasem ale i geografią. Nie jest nigdzie sprecyzowana,

              ? Czy nie precyzują jej badania socjologiczne ?


              > Norma medyczna jest o wiele bardziej stabilna, rzeczowa, obiektywna. Jest
              > podstawą, do której norma społeczna winna dążyć.

              ?? Chcesz wyprowadzić etykę i kulturę z medycyny ??...
              Chyba czeka Cię kolejna nominacja do Ig-Nobla...))

              > I dąży.

              "Cywilizacja biologiczna" ?
              Nie daj Boże...

              • xtrin Re: Norma a seks 14.01.07, 00:58
                > ? Czy nie precyzują jej badania socjologiczne ?

                Nie.

                > ?? Chcesz wyprowadzić etykę i kulturę z medycyny ??...

                Etyka może mieć zastosowanie w stosowaniu medycyny.
                Nie powinna wpływać na wyniki badań.
                • mike.recz Re: SEKS 14.01.07, 01:15
                  Nie powinien być określony w jakieś normy bo przecież nie o to chodzi.
                  Ważne natomiast aby był efektem kochających lub pożądających ( lub jedno i
                  drugie) się świadomych ludzi,czerpiących z tego obupulną przyjemność i
                  zaspokojenie. Pozdrawiam wszystkie kobiety.Kocham Was.
                • mg2005 Re: Norma a seks 14.01.07, 14:01
                  xtrin napisała:

                  > > ? Czy nie precyzują jej badania socjologiczne ?
                  >
                  > Nie.

                  Dlaczego ?


                  > > ?? Chcesz wyprowadzić etykę i kulturę z medycyny ??...
                  >
                  > Etyka może mieć zastosowanie w stosowaniu medycyny.
                  > Nie powinna wpływać na wyniki badań.

                  Chyba mnie nie zrozumiałaś, więc wyjaśnię :
                  chcesz, aby norma społeczna (NS) wynikała z normy medycznej (NM).
                  Z drugiej strony ,NS wynika z etyki i kultury społeczeństwa.
                  Czyli wg Ciebie etyka i kultura powinna być określona przez medycynę...
                  Ig-Nobel !...:))
                  • xtrin Re: Norma a seks 14.01.07, 14:58
                    > Ig-Nobel !...:))

                    I Nobel dla Ciebie!

                    Ale po kolei. Na początek oznaczenia:
                    NS = norma społeczna,
                    NM = norma medyczna,
                    EK = etyka i kultura społeczeństwa.

                    I teraz prezentujesz następujące rozumowanie:

                    > chcesz, aby norma społeczna (NS) wynikała z normy medycznej (NM).

                    NM=>NS

                    > Z drugiej strony ,NS wynika z etyki i kultury społeczeństwa.

                    EK=>NS

                    > Czyli wg Ciebie etyka i kultura powinna być określona przez medycynę...

                    NM=>EK

                    Genialne!

                    (p=>q i s=>q) => (p=>s)

                    Udowodnij to zdanie, a odwrócisz całą logikę do góry nogami (zresztą to dla
                    Ciebie chyba nie pierwszyzna :)).

                    Z napięciem czekam na dowód. Lub (mam nadzieję, że jednak mnie zaskoczysz
                    dowodem) próby wykręcenia się. W tym drugim przypadku wręcz dech w piersiach mi
                    zapiera pytanie "i jaki z tym związek będzie miała koprofilia?".
                    • Gość: chwila Lapsus IP: *.chello.pl 14.01.07, 17:43
                      Sorry,
                      Musze jednak zabrać głos, by ustalić pewne fakty.

                      xtrin napisała:

                      > I teraz prezentujesz następujące rozumowanie:
                      >
                      > NM=>NS

                      To była Twoja teza, której zresztą nie udowodniłaś, więc dlaczego przypisujesz
                      ją mg2005!!!!

                      Zgodnie z zasadami matematyki, popełniony błąd w założeniach dyskredytuje całe
                      twierdzenie, zatem dalszy ciąg wywodu jest do wyrzucenia!
                      • xtrin Re: Lapsus 14.01.07, 19:08
                        Ależ ja krytykowałam wyłącznie wywód "logiczny" mg, w oderwaniu od prawdziwości
                        użytych stwierdzeń.
                        • Gość: chwila No chyba że tak....:))))) IP: *.chello.pl 14.01.07, 19:47
                          • xtrin Re: No chyba że tak....:))))) 14.01.07, 19:59
                            Znowu coś nie pasuje czy przyznajesz się do czepiactwa pospolitego?
                            • Gość: chwila Resume IP: *.chello.pl 14.01.07, 20:40
                              Kobieto, gdybym na prawdę była złosliwa i stosowała "czepiactwo pospolite", to
                              już wielokrotnie poddawałabym w wątpliwość, delikatnie mówiąc, Twoje wypowiedzi,
                              w których odwołujesz się do logiki. Popełniasz błąd za błędem, co pozwala mi na
                              przypuszczenie, że logikę znasz, owszem, ale tylko z widzenia.
                              Szydzenie z cudzych błędów, podobnie jak ocenianie poziomu intelektualnego
                              wypowiedzi na forum nie leży w mojej naturze. Z Tobą też nie mam najmniejszych
                              zamiarów sprowadzać dyskusji do pyskówki. Ani też stosować rynsztokowego słownictwa.
                              Nie podzielam Twego zdania na temat norm, czemu dałam wyraz w toku dyskusji.
                              Takie jest moje stanowisko w tej sprawie, i tyle. Kropka.
                              • xtrin Re: Resume 14.01.07, 21:09
                                Masz pełne prawo nie podzielać mojego zdania. Masz prawo kiepsko oceniać moje
                                zdolności w zakresie wyrażania się w języku ojczystym, bo i nie są
                                najwybitniejsze. Na płaszczyźnie właśnie języka i podejścia do dyskusji rodzą
                                się nieporozumienia między nami.
                                Ale logiki mi nie odmówisz, bo to akurat jest dziedzina z którą nigdy problemów
                                nie miałam. Błędy oczywiście popełniać mogę, jestem tylko człowiekiem, do tego
                                często zmęczonym. W takich wypadkach jestem otwarta na krytykę. Krytykę
                                rzeczową, wskazującą błąd, a nie określenia "logikę znasz tylko z widzenia".

                                A jeżeli już włączasz się do mojej przepychanki z mg2005 to wiedz, że mamy za
                                sobą już długą historię takowych i przynajmniej ja traktuję je z pewnym
                                przymrużeniem oka.

                                A najlepiej po prostu załóż sobie konto, zaloguj się i dodaj mnie do
                                użytkowników ignorowanych :).
                    • mg2005 Re: Norma a seks 14.01.07, 20:11
                      xtrin napisała:

                      > (p=>q i s=>q) => (p=>s)
                      >
                      > Udowodnij to zdanie,

                      :))
                      To zdanie jest fałszywe, ale to nie jest moje zdanie...

                      >a odwrócisz całą logikę do góry nogami (zresztą to dla
                      > Ciebie chyba nie pierwszyzna :)).

                      Naprawdę ?...To podaj przykład. Tylko nie podawaj tego: "Istota z ludzkim DNA
                      nie jest istotą ludzką" - bo to twoja 'logika'...:)


                      >
                      > Z napięciem czekam na dowód.

                      :))
                      Źle zrozumiałaś moje rozumowanie, więc spróbuje jeszcze raz:

                      Postulujesz, aby NS wynikała z NM (NM -> NS).
                      Jednocześnie wiadomo, że NS wynika bezpośrednio z EK (EK -> NS) ,
                      więc aby NM określała NS, musi najpierw określać EK (NM -> EK -> NS).
                      Teraz rozumiesz?...
                      Bo chyba nie postulujesz, żeby EK -> NM ?...:)
                      • xtrin Re: Norma a seks 14.01.07, 20:53
                        > To zdanie jest fałszywe, ale to nie jest moje zdanie...

                        Ależ Twoje! To Ty przeprowadziłeś takie właśnie rozumowanie, panie Mistrzu Logiki.

                        > Naprawdę ?...To podaj przykład.

                        Nie tak dawno dość dokładnie opisałam Twój alogiczny sposób korzystania z
                        dowodzenia niewprost.

                        > Źle zrozumiałaś moje rozumowanie, więc spróbuje jeszcze raz:

                        Nie, mój drogi. To Ty błędnie je przeprowadziłeś. A opisane było tak, że nie
                        pozostawiało pola do interpretacji.

                        > Postulujesz, aby NS wynikała z NM (NM -> NS).
                        > Jednocześnie wiadomo, że NS wynika bezpośrednio z EK (EK -> NS) ,
                        > więc aby NM określała NS, musi najpierw określać EK (NM -> EK -> NS).

                        Brniesz dalej.
                        Przedstawmy to symbolicznie:
                        (p=>q i s=>q) => (p=>s i s=>q)
                        To zdanie także nie jest prawdziwe.
                        • mg2005 Re: Norma a seks 14.01.07, 21:14
                          xtrin napisała:

                          > Ależ Twoje! To Ty przeprowadziłeś takie właśnie rozumowanie, panie Mistrzu
                          Logi
                          > ki.

                          Tak Ci się tylko wydaje...))


                          > Nie tak dawno dość dokładnie opisałam Twój alogiczny sposób korzystania z
                          > dowodzenia niewprost.

                          Myślałem, że tamto już sobie wyjaśniliśmy... Tam nie chodziło logikę, ale
                          o 'zdrowy rozsądek' (jeśli myślimy o tym samym).

                          > Nie, mój drogi. To Ty błędnie je przeprowadziłeś. A opisane było tak, że nie
                          > pozostawiało pola do interpretacji.

                          :)))
                          Twoja pewność siebie jest wprost proporcjonalna do ignorancji...
                          To typowe...))



                          > (p=>s i s=>q)
                          > To zdanie także nie jest prawdziwe.

                          Czynisz postępy, ale nadal błądzisz...
                          Spróbuj jeszcze raz - do 3 razy sztuka...))

                          • xtrin Re: Norma a seks 14.01.07, 21:21
                            > Tak Ci się tylko wydaje...))

                            To znaczy, że nie napisałeś, tego co napisałeś? Tylko mi się wydawało?!
                            Oh, ta paskudna Agora, zmienia posty!

                            > Myślałem, że tamto już sobie wyjaśniliśmy... Tam nie chodziło logikę, ale
                            > o 'zdrowy rozsądek' (jeśli myślimy o tym samym).

                            O nie, mój drogi, co to to nie, nie wywiniesz się tak łatwo :).
                            Nie odniosłeś się do logiki tamtego wywodu, jedynie starałeś się go obejść

                            > Twoja pewność siebie jest wprost proporcjonalna do ignorancji...
                            > To typowe...))

                            Blablabla.
                            Pewność siebie nie ma tutaj nic do rzeczy. Ja przeprowadzam dowód. Ty, jeżeli
                            chcesz go obalić musisz wskazać w nim błąd.

                            > > (p=>s i s=>q)
                            > > To zdanie także nie jest prawdziwe.
                            >
                            > Czynisz postępy, ale nadal błądzisz...
                            > Spróbuj jeszcze raz - do 3 razy sztuka...))

                            Ależ to ja daję Ci szanse, które marnujesz.
                            A szansę masz, istnieje maleńka furtka.
                            • mg2005 Re: Norma a seks 15.01.07, 21:38
                              xtrin napisała:

                              > To znaczy, że nie napisałeś, tego co napisałeś?

                              Tzn. że źle to zinterpretowałaś.

                              > Tylko mi się wydawało?!

                              No właśnie...))


                              > Nie odniosłeś się do logiki tamtego wywodu, jedynie starałeś się go obejść

                              Napisałem jasno, że błąd nie tkwił w logice, ale w braku 'zdrowego rozsądku'.
                              Jeśli coś jest dla Ciebie nadal niejasne, to postaram sie wyjaśnić - tylko
                              napisz co konkretnie.

                              > Ależ to ja daję Ci szanse, które marnujesz.

                              No cóż, liczyłem na większą ambicję z twojej strony...))
                              Skoro tak ,to wyjaśniam gdzie leży twój błąd:

                              w owym rozumowaniu NS jest 'sztywno' zdeterminowana przez EK, a jednocześnie
                              przez NM - dlatego symbol "=>" jest nieadekwatny.

                              Teraz spróbuj napisać swoje równanie prawidłowo...
                              • mg2005 Czekam, xtrin, czekam... )) 18.01.07, 20:33
                                mg2005 napisał:

                                > Teraz spróbuj napisać swoje równanie prawidłowo...
    • woda.woda Nie rozumiem. 13.01.07, 19:23
      Czy ktoś komentuje to, co dwoje dorosłych ludzi robi w łózku?
      • alexanderson Re: Nie rozumiem. 13.01.07, 19:32
        W Polsce co druga osoba.
        • oxin Re: Nie rozumiem. 13.01.07, 19:57
          Współczuję znajomych.
      • a.giotto prowokacja! 13.01.07, 20:40
        woda.woda napisała:

        > Czy ktoś komentuje to, co dwoje dorosłych ludzi robi w łózku?

        prowokujesz, czy rzeczywiście Twoja wyobraźnia jest tak uboga, że próbujesz
        narzucić normę "dwojga" w łózku?

        Czemu nie troje, pięcioro, dziesięcioro?? Skoro wszystkim sprawi to "rozkosz",
        to znaczy, że jest to normalne!!!
        • woda.woda Re: prowokacja! 14.01.07, 00:58
          A co mnie toobchodzi, ile osób jest w łózku?
          • mike.recz Re: prowokacja! 14.01.07, 01:05
            Dwie osoby uprawiające seks - jak najbardziej w porządku.Piętnaście -
            również.Jeżeli wszystkim sprawia to przyjemność to jest OK.
    • Gość: bozia Re: Norma a seks IP: *.chello.pl 13.01.07, 20:44
      Wszystko jest do akceptacji jeśli dwojgu dorosłym ludzią sprawia to
      satysfakcję<jesli nie jest to dla nich dyskonfortem,poniżeniem,szantażem>Jestem
      z tego pokolenia,gdzie sex łaczy się z uczuciem.A akt seksualny to pełna
      harmonia.<dwojga ludzi,którzy chcą być z sobą.>Pozdrowionka.
      • marysia_b Re: Norma a seks 13.01.07, 22:10
        Gość portalu: bozia napisał(a):

        > Jestem z tego pokolenia,gdzie sex łaczy się z uczuciem.

        W kazdym pokoleniu znajda sie ludzie, dla ktorych seks = uczucie,jak rowniez i
        tacy, ktorzy lubia sporty wyczynowe, choc nie maja szans na start w prawdziwych
        zawodach (tzw. wishful thinking ;)
    • Gość: Majka Zgadzam się :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.07, 00:05
      Zresztą takie podejście seksuologów jest ogólnie znane, to samo zawsze mówił
      Lew-Starowicz.
      Tylko wazny jest ten punkt szczególnie - za obopólna zgodą, nikt nikogo nie
      zmusza fizycznie ani psychicznie, nikt nie jest wykorzystywany, nikomu nie
      dzieje się krzywda.
    • Gość: trrrr a homoseksualizm? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 14.01.07, 00:46
      • mike.recz Re: a homoseksualizm? 14.01.07, 01:03
        Jest normą dla homoseksualistów niezależnie od płci.
        • Gość: Majka Re: a homoseksualizm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.07, 01:23
          Ale dla heteroseksualistów nie jest i mają prawo go nie akceptować, chociaż mogą
          tolerowac.
          • mike.recz Re: a homoseksualizm? 14.01.07, 01:46
            Chyba nawet powinni tolerować,przynajmniej ja tak robię.Dopuki gej nie zaczyna
            mnie podrywać, to nic mu z mojej strony nie grozi, a co robi ze swoim
            partnerem, to już jego sprawa. Tak uważam.
            • Gość: Majka Re: a homoseksualizm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.07, 12:01
              Ja też :) Z tym że nie przepadam za geyami czy tez lesbijkami, sa dla mnie lekko
              śmieszni i karykaturalni.
    • Gość: chwila Re: Norma a seks IP: *.chello.pl 14.01.07, 09:35
      Tytułem wstępu,
      Istnieją w otaczającej nas rzeczywistości zjawiska mierzalne i niemierzalne. Do
      tych drugich należy pojęcie moralności, norm obyczajowych, kultury osobistej, itp
      Podejmowane są zatem próby zdefiniowania tych pojęć. Inne brzmienie będzie miała
      definicja sprecyzowana przez lekarza od tej, podawanej np. przez etyka.
      Nawet w tym cytowanym przez autorkę wątku artykule, gdzie wypowiada się
      specjalista z jednej tylko dziedziny wiedzy, występują aż trzy pojęcia normy.
      I tak określana jest norma medyczna, norma partnerska i norma społeczna.

      Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest próba żonglowania tymi pojęciami przez
      przedstawicieli istniejących różnych subkultur. Proszę zauważyc, że zgodnie z
      cytowaną przez Ciebie definicją normy, homoseksualizm spełnia wszystkie jej
      kryteria. Zatem, można wysnuć chory wniosek, że mieści się w granicach normy,
      przyjetej przez autorytety naukowe. A to jest nic innego jak wspomniane przeze
      mnie fałszerstwo!!! I na to pragnę zwrócić uwagę!!!
      I nie przekonasz mnie w ten sposób, że miłość lesbijska jest normą.
      Jest normą, ale tylko medyczną lub partnerską.
      Z normą społeczną nie ma nic wspólnego, ale to kompletnie NIC.
      I być może określenie czy zdefiniowanie normy społecznej jest dla Ciebie trudne,
      ale to wcale nie oznacza, że stanowi trudność dla każdego, w miarę
      inteligentnego człowieka, o bardzo inteligentnych nie wspominając...



      • xtrin Re: Norma a seks 14.01.07, 10:08
        > Proszę zauważyc, że zgodnie z cytowaną przez Ciebie definicją normy,
        > homoseksualizm spełnia wszystkie jej kryteria.

        Niewątpliwie spełnia.

        > Zatem, można wysnuć chory wniosek, że mieści się w granicach normy,
        > przyjetej przez autorytety naukowe. A to jest nic innego jak wspomniane
        > przeze mnie fałszerstwo!!! I na to pragnę zwrócić uwagę!!!

        Jakie przepraszam fałszerstwo?

        > I być może określenie czy zdefiniowanie normy społecznej jest dla Ciebie
        > trudne, ale to wcale nie oznacza, że stanowi trudność dla każdego, w miarę
        > inteligentnego człowieka, o bardzo inteligentnych nie wspominając...

        Dla każdego pewnie nie, ale dla niektórych tak, czego jestem skromnym przykładem.

        A co do unormowania homoseksualizmu - wyłącznie kwestia czasu.
        • Gość: chwila Re: Norma a seks IP: *.chello.pl 14.01.07, 10:25
          xtrin napisała:

          > Jakie przepraszam fałszerstwo?

          Identyfikowanie normy medycznej z normą społeczną.
          Jesli nadal nie rozumiesz, no cóż, nie potrafię tego jasniej wytłumaczyć...
          ---
          > A co do unormowania homoseksualizmu - wyłącznie kwestia czasu.

          Być może, a tymczasem nie jest to norma społeczna, i to jest pewnik...
          • xtrin Re: Norma a seks 14.01.07, 11:09
            > Identyfikowanie normy medycznej z normą społeczną.

            To nie jest żadne "fałszowanie". To pewien ideał, do którego winno się dążyć.

            > Być może, a tymczasem nie jest to norma społeczna, i to jest pewnik...

            Norma, która się na naszych oczach zmienia.
            • Gość: chwila Re: Norma a seks IP: *.chello.pl 14.01.07, 11:21
              xtrin napisała:

              > To nie jest żadne "fałszowanie". To pewien ideał, do którego winno się dążyć.

              Nie każdy ma ten sam wzorzec ideału, więc nie widzę potrzeby jego ujednolicania.
              ---
              > Norma, która się na naszych oczach zmienia.

              Który rodzaj normy? Znów próbujesz manipulować....
              • xtrin Re: Norma a seks 14.01.07, 12:08
                > Nie każdy ma ten sam wzorzec ideału

                To on nie podlega normie społecznej?! :)

                > Który rodzaj normy?

                A o którym rozmawiamy?
                • Gość: chwila Re: Norma a seks IP: *.chello.pl 14.01.07, 17:34
                  xtrin,
                  Dyskusja z Tobą przypomina rozmowę ze ślepcem o kolorach i wymaga
                  benedyktyńskiej wprost cierpliwości. Wysnuwasz tezę, którą ktoś obala, więc Ty
                  przypisujesz jej autorstwo adwersarzowi, zamiast dalej jej bronić lub przyznać
                  się do błędu. Nie mam ochoty kontynuować z Tobą dyskusji. Przekonana o własnej
                  nieomylności nie przyjmujesz żadnych argumentów, mataczysz, mataczysz i jeszcze
                  raz mataczysz. Przykład, proszę bardzo:

                  Nazywasz ideałem identyfikowanie normy medycznej z normą społeczną, do którego z
                  Twojego punktu widzenia powinno sie dążyć.
                  Odpowiadam, że nie każdy ma ten sam wzorzec ideału, co oznacza, że nie dla
                  każdego utożsamianie tych dwóch pojęć jest pożądane. Powiem więcej, optuję za
                  utrzymaniem obu tych, zróżnicowanych zresztą pojęć.
                  Ty odpowiadasz:"To on nie podlega normie społecznej?!".

                  Co nie podlega, identyfikowanie????
                  Gdzie tu sens i logika, na którą sie notorycznie powołujesz?



                  • xtrin Re: Norma a seks 14.01.07, 18:10
                    > Dyskusja z Tobą przypomina rozmowę ze ślepcem o kolorach

                    Po co więc dyskutujesz?

                    > Odpowiadam, że nie każdy ma ten sam wzorzec ideału, co oznacza,
                    > że nie dla każdego utożsamianie tych dwóch pojęć jest pożądane.
                    > Powiem więcej, optuję za utrzymaniem obu tych, zróżnicowanych zresztą pojęć.
                    > Ty odpowiadasz:"To on nie podlega normie społecznej?!".

                    Ostatnie było swoistym żartem, jakkolwiek żartem, w którym próbowałam przemycić
                    coś więcej. Jak widać nie udało się, więc spróbuję łopatologicznie.

                    Czym jest norma społeczna? W dużym skrócie jest to pewien wzorzec postępowania
                    akceptowany przez większość. To piekielnie nieścisłe określenie, bo co to znaczy
                    "większość"? A nie sposób jej z definicji wykreślić, bo nie ma takiego wzorca,
                    który będzie wspólny dla absolutnie każdego. Choćby założyć, że wszyscy mają
                    wyrobione zdanie, a większość to 50%+1 to i tak nie sposób określić tego z taką
                    dokładnością. A choćby i można było to czy w takim razie norma zmienia się na
                    przeciwną w przypadku, gdy dwie jednostki zmienią zdanie?

                    Z pewnymi normami nie ma problemów. Normą społeczną jest to, że nie łazi się
                    nago po ulicy i przytłaczająca większość się z tym zgodzi. Nie ma też specjalnie
                    wiele postulujących by to zmieniać, nic nie wymusza takiej zmiany.
                    Z pewnymi normami jednak są problemy. Społeczeństwo jest podzielone, nawet nie
                    musi być po równo, już pewna mniejszościowa, lecz wyraźna grupa "innomyślicieli"
                    stanowi pewne zagrożenie dla tej normy. Jeżeli do tego mają po swojej stronie
                    pewne argumenty (np. normę naukową), to z czasem będą grupą coraz liczniejszą.
                    Jeszcze nie tak dawno "normą społeczną" było to, że kobieta przechodzi z domu
                    ojca do domu męża, nie miała prawa podejmować decyzji nawet dotyczące własnej
                    osoby, jej ewentualny wybór życiowy sprowadzał się do opcji "mąż lub klasztor".
                    Dziś ciężko chyba uznać to za "normę społeczną", jakkolwiek wiele jest wciąż
                    jednostek, które do takiej wizji się choć częściowo przychylają.

                    Socjologiem nie jestem, ale tak jak ja to widzę rozwarstwienie norm jakie tutaj
                    rozważamy (normy społeczne, prawne, religijne, naukowe) jest wynalazkiem
                    stosunkowo nowym. Rozwój nauki rozwija normy naukowe, a edukacji - wzmaga ich
                    społeczną świadomośc. Sekularyzacja odrywa normy prawne od religijnych. Norma
                    społeczna jest pewną wypadkową ich wszystkich. W czasach, gdy nauka była magią
                    norma społeczna spełniała i jej rolę - pewne zasady, które dla nas są prawami
                    naukowymi dla przodków były obyczajem.
                    I tak w szeroko rozumianej współczesności nauka z niespotykaną wcześniej siłą
                    popędziła w przód, ale umysłowość ogółu zwykle posiada o wiele większą inercję
                    (co zresztą jest niezwykle ważnym i pożytecznym elementem stabilizującym). W
                    efekcie norma społeczna odeszła daleko od normy naukowej. Jednakże można chyba
                    przypuszczać, że powoli będzie do niej wracać. Bo takie m.in. jest jej pochodzenie.
                    • Gość: chwila Pani profesur ma głos.... IP: *.chello.pl 14.01.07, 18:30
                      xtrin napisała:

                      > Ostatnie było swoistym żartem, jakkolwiek żartem, w którym próbowałam przemycić
                      > coś więcej. Jak widać nie udało się, więc spróbuję łopatologicznie.

                      Niepotrzebnie się męczysz, wkładasz tyle pracy. Powtarzasz truizmy znane od lat.
                      Ale chciałaś się popisać, to się popisałaś.
                      Na mnie nie zrobiło to jednak żadnego wrażenia...
                      • xtrin Re: Pani profesur ma głos.... 14.01.07, 19:08
                        I z kim tutaj dyskusja nie ma sensu? :)
                        • Gość: chwila Przecież to oczywiste.... IP: *.chello.pl 14.01.07, 19:45
                          xtrin napisała:

                          > I z kim tutaj dyskusja nie ma sensu? :)
                          • xtrin Re: Przecież to oczywiste.... 14.01.07, 19:57
                            Dziękujemy za złożenie samokrytyki.
                            • Gość: chwila Re: Przecież to oczywiste.... IP: *.chello.pl 14.01.07, 20:18
                              xtrin napisała:

                              > Dziękujemy za złożenie samokrytyki.

                              Tzn. Ty i kto jeszcze dziekujesz mi za coś, czego nie zrobiłam?
                              Jakieś omamy, przywidzenia? A może tylko zmęczenie?
                              Idź już spać, odpocznij.
                              Dobranoc
                              • xtrin Re: Przecież to oczywiste.... 14.01.07, 20:55
                                Dziewczyno, wyluzuj troszkę, bo piekielnie poważnie do wszystkiego podchodzisz.
                    • mg2005 Re: Norma a seks 14.01.07, 20:54
                      xtrin napisała:

                      > Czym jest norma społeczna? W dużym skrócie jest to pewien wzorzec postępowania
                      > akceptowany przez większość. To piekielnie nieścisłe określenie, bo co to
                      znaczy
                      > "większość"?

                      Oczywiście, jest to 'nieostre' - socjologia to nie matematyka.
                      Myślę, że dobrą granicą jest 'większość kwalifikowana' (2/3).
                      Taka większość w parlamencie może zmienić Konstytucję, a więc zmienić charakter
                      państwa.
                      Analogicznie - może określać normy w społeczeństwie .


                      > Jeszcze nie tak dawno "normą społeczną" było to, że kobieta przechodzi z domu
                      > ojca do domu męża, nie miała prawa podejmować decyzji nawet dotyczące własnej
                      > osoby, jej ewentualny wybór życiowy sprowadzał się do opcji "mąż lub
                      klasztor".

                      Kiedy to było to 'niedawno' ?...:)

                      > norma społeczna odeszła daleko od normy naukowej. Jednakże można chyba
                      > przypuszczać, że powoli będzie do niej wracać.

                      Znów mieszasz kategorie z różnych sfer.Co to znaczy,że NS będzie wracać do NN ?
                      W czym obecna NS jest sprzeczna z NN ?

                      • xtrin Re: Norma a seks 14.01.07, 21:16
                        > Oczywiście, jest to 'nieostre' - socjologia to nie matematyka.
                        > Myślę, że dobrą granicą jest 'większość kwalifikowana' (2/3).

                        50%+1 czy 2/3 - to wciąż granica nadawana arbitralnie. I wciąż nieostra, bo
                        pojedyncze jednostki nie powinny jej zmieniać.

                        > Taka większość w parlamencie może zmienić Konstytucję,
                        > a więc zmienić charakter państwa.

                        Jeżeli już tak do sprawy podchodzić to należałoby przeliczyć jaki procent
                        wyborców musi zagłosować, by ustanowić 2/3 w parlamencie. Akutalny system
                        wyborczy nie jest w pełni proporcjonalny, więc nie musi to być 2/3. To raz.
                        Dwa - zmieniając Konstytucję można także zmienić te "2/3" :).

                        > Kiedy to było to 'niedawno' ?...:)

                        Jeszcze w początkach ubiegłego wieku. Dla normy społecznej nie jest to długi okres.

                        > Znów mieszasz kategorie z różnych sfer.

                        Wybacz, ale czy stwierdzenie, że jedna sfera zbliża się do drugiej jest ich
                        mieszaniem?

                        > Co to znaczy,że NS będzie wracać do NN?
                        > W czym obecna NS jest sprzeczna z NN?

                        Choćby w podejściu do homoseksualizmu. NN określa go jako zupełnie neutralny, NS
                        ma z tym problemy.
                        • mg2005 Re: Norma a seks 15.01.07, 17:47
                          xtrin napisała:


                          > Wybacz, ale czy stwierdzenie, że jedna sfera zbliża się do drugiej jest ich
                          > mieszaniem?

                          Odpowiem 'łopatologicznie': chcesz, żeby gruszki zbliżały się do jabłek
                          - pod względem kształtu i smaku...:)

                          > > Co to znaczy,że NS będzie wracać do NN?
                          > > W czym obecna NS jest sprzeczna z NN?
                          >
                          > Choćby w podejściu do homoseksualizmu. NN określa go jako zupełnie
                          neutralny, NS
                          > ma z tym problemy.


                          To nie jest sprzeczność - to jest ocena pod innym kątem.
                          Znów 'łopatologia': tę sama kobietę mogę oceniać negatywnie (pod względem urody)
                          i pozytywnie ( bo ma wysokie kwalifikacje zawodowe).

                          Sprzeczność byłaby wtedy, gdyby NS nie uwzględniała aktualnej wiedzy naukowej.

                          Jeśli chodzi o homoseksualizm, to sprawa nie jest jednoznaczna:
                          dla normy medycznej jest on neutralny, natomiast dla n.biologicznej
                          niekoniecznie - utrudnia rozmnażanie gatunku.
            • mg2005 Re: Norma a seks 14.01.07, 13:33
              xtrin napisała:

              > > Identyfikowanie normy medycznej z normą społeczną.
              >
              > To nie jest żadne "fałszowanie". To pewien IDEAŁ, do którego WINNO SIĘ dążyć.

              Orzekła xtrin, nasz "Autorytet Moralny"...:))))
              Ig-Nobel należy Ci się jak nic !...:))))

              >
              > > Być może, a tymczasem nie jest to norma społeczna, i to jest pewnik...
              >
              > Norma, która się na naszych oczach zmienia.

              Skoro potwierdzasz, że norma społeczna istnieje , to dwa pytania:
              1. Co określa tę normę (jakie kryterium) ?
              2. Czy stosunki 'homo' są zgodne z tą normą w Polsce '2007r. ?
              • xtrin Re: Norma a seks 14.01.07, 13:38
                > Orzekła xtrin, nasz "Autorytet Moralny"...:))))
                > Ig-Nobel należy Ci się jak nic !...:))))

                Daruj sobie. Wystawiasz tym świadectwo nie mnie, a sobie samemu. Marne.

                > Skoro potwierdzasz, że norma społeczna istnieje , to dwa pytania:
                > 1. Co określa tę normę (jakie kryterium) ?
                > 2. Czy stosunki 'homo' są zgodne z tą normą w Polsce '2007r. ?

                A cholera ją wie - zmienia się :).
    • onlyoner Norma a seks ludzi "nienormalnych" 15.01.07, 20:18
      Mam na myśli ludzi na tyle upośledzonych umysłowo że zostali poddani
      ubezwłasnowolnieniu. Skoro w ich przypadku trudno mówić o spełnieniu warunków
      dojrzałości i świadomości czy to znaczy że są skazani tylko na masturbację ?
      • mike.recz Re: Norma a seks ludzi "nienormalnych" 15.01.07, 20:25
        Bardzo dobre pytanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka