alexanderson
12.02.07, 00:10
Dziś ton nadają brzydcy ludzie – zdecydowanie prą naprzód i obejmują władzę
nad krajem, a ja czuję bezsilność i złość, bo nie potrafię nie przejmować się
otaczającą mnie rzeczywistością. Mój Boże, cóż to za wyrosłe z
gomułkowszczyzny męty – te obrzydliwe zakłamane mordy, te ujawniające się na
każdym kroku kompleksy (zresztą, uzasadnione, jeśli spojrzeć na ich
nosicieli), to schizofreniczne myślenie, ten bełkotliwy język, te absurdalne
decyzje i posunięcia. Ta zadufana w sobie kasta "chorych na własną
niewinność", buńczucznymi hasłami kryjąca lęk przed współczesnym światem, ta
banda nieudaczników, cyników i frustratów, biorących dziś odwet za lata
czekania w kolejce, te skarlałe, zaplute, wynaturzone typy, ta zgraja błaznów
i potakiwaczy, "Wódz, a za Wodzem wierni" prawdziwie bierni i mierni. Im
gorszy władca, tym więcej takich typów na jego dworze.
Dość tylko wyliczyć: Kaczyńscy, Gosiewski, Zawisza, Cymański, Dorn, Kurski,
Kuchciński, Jurek, Ziobro, Piłka, Wassermann, Suski, Bielan, Kamiński,
Mojzesowicz, Putra, Fotyga, Polaczek, Jasiński, Marcinkiewicz, Szczygło,
Legutko, Kruk... Można by niczym Demostenes przejść się z lampą po PiS-ie i
wołać: "Szukam (normalnego) człowieka!"
A do tego jeszcze: Lepper, Łyżwińscy, Filipek, Beger, Maksymiuk, Hojarska,
Bestry, Wiśniowska, Giertychowie, Wierzejski, Bosak, Dobrosz, Sobecka...
Ludzie, których kiedyś prano po pysku w korytarzu, dzisiaj zasiedli w
salonie. Aż chce się zacisnąć pięści i udzielić im lekcji w starym stylu...