Dodaj do ulubionych

nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych

13.10.07, 14:37
Dlaczego ludzie są wrogo nastawieni do bezdzietnych z wyboru?
Przecież to ich wybór i nie krzywdzą tym nikogo. Każdy ma prawo do
układania sobie życia tak jak chce. Mamy wolny kraj. Nie rozumiem
skąd u nas takie zainteresowanie życiem innych. To jakaś paranoja,
co to kogo obchodzi ile kto ma dzieci? Mieszkałam przez wiele lat w
UK i Szwecji. Mimo niskiego przyrostu naturalnego, jaki miały te
kraje nie dostrzegłam takich postaw w społeczeństwie. masz rodzinę -
OK, nie masz też OK. Ludzie, żyjcie i dajcie żyć innym.
Obserwuj wątek
    • jop Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 13.10.07, 21:47
      Przede wszystkim dlatego, że oni już nie mają wyboru. Spora część bezdzietnych z
      wyboru może sobie jeszcze dzieciaka strzelić, jakby im się odwidziało, a
      dzieciaty, cóż, już taki pozostanie ze wszystkimi konsekwencjami. (Pomijam
      świadomie rozwiązania drastyczne typu beczka na kapustę.)

      Dodaj do tego jeszcze, że w Polsce jest większa liczba dzieci z wpadki, jak
      również dzieci poczętych wskutek niespecjalnie przemyślanych decyzji (bo presja
      społeczna, bo nacisk partnera i rodziny, bo "wszyscy mają, a jak nie mają, to
      nienormalni i ja chcę być normalna(-y)" itp.) i już masz obraz społeczeństwa, w
      którym statystycznie częściej spotkasz ludzi, którzy wpieprzyli się w
      rodzicielstwo bez pomyślunku, nie przyznają się do tego, bo nie wypada, więc
      choć tak sobie ulżą.

      Szczęśliwy i spełniony rodzic nie będzie się włóczył po forach dla bezdzietnych,
      żeby im tłumaczyć, jacy to są nienormalni - w najlepszym razie wzruszy ramionami
      i pójdzie sobie zagospodarować ten czas sensowniej (np. spędzając "quality time"
      z dzieckiem).

      A tak w ogóle witam forum i zapowiadam, że będę tu często wpadać.
      • kaga9 Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 13.10.07, 22:16
        Też witam, choć zaocznie zdążyłam już strzelić dwa posty w innych wątkachwink
        Jop-dzielę Twoje zdanie w 100%smile
        Pracuję w bardzo sfeminizowanym zawodzie. Spora część moich znajomych z pracy,
        tych dzieciatych, z wypiekami na twarzach przygląda się nam-sporej grupie
        niedzieciatych-zaczynają im te brzuchy rosnąć czy nie? Tak się składa, że w tej
        mniejszościowej grupce mam przyjaciółkę i bardzo dobre koleżanki. Z rozbawieniem
        przyglądamy się tym, które nie mają nic lepszego do roboty, jak planować nam
        życie. I plotkować, plotkować, achchch...Bo przecież niemożliwe, że nie chcemy-
        na pewno nie możemy-takie z nas bidule;PPP W moim przypadku miały nadzieję na
        szybki rozwój wypadków, bo, nie będąc fanami ślubnych ceremonii i sznuru gości,
        zorganizowaliśmy w krótkim czasie cichy ślub, a to wszakże zawsze podejrzane jest!!

        I powiem Wam jeszcze, jak się cieszę, ze mój kochany mąż dzieli moje poglądysmile))
        • jop Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 13.10.07, 23:03
          To całe nagabywanie w stylu "wy też powinniście, dzidziusie są taaakie fajne"
          kojarzy mi się jednoznacznie z taką śmieszną historyjką z Marka Twaina, nie
          pamiętam, czy z "Tomka Sawyera" czy z "Przygód Hucka".

          Do miasteczka przybywają oszuści - wabią ludzi na przedstawienie, które ma być
          scenami z Szekspira, a jest jakąś jedną kichą (nieistotne, w każdym razie tania
          błazenada zamiast teatru). Pierwsza partia oszukanych chce pędzić i ostrzec całe
          miasteczko, a potem sprawić manto oszustom - ale podnosi się jeden cwaniak i mówi:

          - No co wy, jak pójdziemy i powiemy, co się stało, to się z nas będą natrząsać,
          że daliśmy się wykiwać. Nie, nie, idziemy do miasteczka i głośno chwalimy
          przedstawienie. Jak już całe miasteczko będzie nabite w butelkę, to im pokażemy!

          Mam czasami brzydkie podejrzenie, że takie same motywy kierują niektórymi
          dzieciatymi opowiadającymi, jak to źle nie mieć dzieci - "ja mam przerąbane, to
          niech jak największa liczba ludzi też ma, dlaczego oni mają mieć lepiej."

          Natomiast mam ogromny szacunek dla osób, które - tu czy gdziekolwiek indziej -
          przyznają się, że zostały rodzicami, ale że była to zła decyzja. Bynajmniej nie
          dlatego, że mi to w czymś pomoże - ja już swoją decyzję podjęłam dawno temu i
          ani żadna historia jej nie zmieni, ani nie muszę się w niej utwierdzać - ale
          przyznać się do czegoś tak niepopularnego, nawet anonimowo, nawet przed samym
          sobą - to trzeba być naprawdę KIMŚ. Chapeau bas, proszę państwa. Kłaniam się
          nisko. I nie ma w moich słowach ani szczypty ironii.
          • alba.alba Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 17.10.07, 22:23
            Jop, jestem pod wrażeniem. Doskonale znasz się na psychologii człowieka. Chyba to tobie się trzeba ukłonić za rewelacyjne ujęcie problemu.












      • katikot Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 14.10.07, 18:43
        Mądrze piszesz jop, zgadzam się w zuoełności. Ehh, kiedy Polska się wreszcie ucywilizuje...
      • alba.alba Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 17.10.07, 22:18
        Jop, zgadzam się w 100%. Wyjęłaś mi to z ust.
      • samaela Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 18.10.07, 13:09
        a widzisz i tu się mylisz ja "dzietna" włóczę się tu z ciekawości; prawdą jest
        też, że gdyby te forum umieszczone było w innym dziale niż dziecko pewnie nie
        dowiedziałbym się o nim. Ktoś widocznie miał jakiś cel w tym by zainteresować
        tym forum dzieciatych ludzi. A co do niechęci do bezdzietności to bez przesady,
        kto wam niby tak dokucza?
    • kosmitka13 Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 13.10.07, 22:11
      mam szerokie grono bezdzietnych i nie zauważyłam niechęci do
      nich ...bo niby czemu ich wybór...
    • kasian00 Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 13.10.07, 22:27
      Jakoś nie zauważyłam takiej niechęci. Mam sporo znajomych bezdzietnych, zresztą
      sama długo tak byłam.
      • jop Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 13.10.07, 22:47
        Nie jesteś bezdzietna, nie uważasz niechęci do bezdzietnych za problem. Mogę
        spytać, co tu robisz? (I może zdecyduj się na jednego nicka.)
        • kasian00 Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 14.10.07, 10:48
          Bo czytając to forum widzę siebie (i nie tylko siebie) z przed paru latsmile

          (I może zdecyduj się na jednego nicka.) - a niby dlaczego?
          • jop Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 14.10.07, 10:56
            > Bo czytając to forum widzę siebie (i nie tylko siebie) z przed paru
            > latsmile

            To idź na jakieś, na którym widzisz siebie teraz, proszę.

            > (I może zdecyduj się na jednego nicka.) - a niby dlaczego?

            Bo pisanie z dwóch kont, żeby stworzyć wrażenie tłumu osób o takich samych
            poglądach, to buractwo.
            • kasian00 Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 14.10.07, 11:09
              >To idź na jakieś, na którym widzisz siebie teraz, proszę.<

              Jest to forum otwarte więc każdy może na nim być, bez względu czy lubi dzieci
              czy nie, czy ma czy nie.
              A jeśli przeszkadzają Wam osoby które mają dzieci (co nie zawsze znaczy że
              automatycznie lubią dzieci) to ukryjcie to forum i będziecie mieć towarzystwo
              wzajemnej adoracji.

              > Bo pisanie z dwóch kont, żeby stworzyć wrażenie tłumu osób o takich samych
              > poglądach, to buractwo.
              hehehe niezłe ale coś Ci się pomyliło.
      • daria_nowak Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 17.10.07, 16:12
        Ja zauważyłam. Być może właśnie dlatego, ze jestem bezdzietnawink Rodzina i
        znajomi powyżej pewnego wieku, dopytują "no kiedy wreszcie", albo "czemu jeszcze
        nie mam dziecka". Ciebie pewnie o takie rzeczy nie pytają, bo zwyczajnie Ciebie
        to nie dotyczy. Ja czuję pewną wrogość (?), to może zbyt mocno powiedziane, ale
        niezrozumienie i werbalizowaną niechęć. A także trywializowanie mojego
        świadomego wyboru.
    • bubster Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 17.10.07, 15:04
      Bo w ten sposób udawadniają sobie, że to oni dokonali dobrego wyboru.
      Dotyczy to osób, które wyboru nie są pewne albo wręcz wiedzą, że źle
      zrobiły, ale nie chca się do tego przyznać same przed sobą.

      Ktoś już tu slusznie napisał że zadowolony z posiadania dzieci
      rodzic najwyżej mruknie do siebie "nie wiedzą co tracą" i
      niedzieciatych 'ileje".
      • vvrotka Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 17.10.07, 15:21
        A zadowolona osoba bezdzietna ze swojego wyboru najwyżej wzruszy ramionami i nie
        będzie siedzec na forum i ogłaszać całemu światu, że nie lubi dzieci...

        To kto powinien dyskutować i o czym na tym szanownym forum .... bo argumenty sie
        robią idiotyczne
        • jop Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 17.10.07, 18:38
          Niestety, to nie jest takie proste - osoby bezdzietne nie chodzą za
          rodzicami i nie tłumaczą im, że popełnili największy błąd swojego
          życia i powinni rozważyć wariant "beczka na kapustę" albo "worek +
          Wisła", natomiast osoby dzieciate uwielbiają tłumaczyć bezdzietnym,
          jak głupio robią nie strzelając sobie słodkiego dzidziusia, bo nie
          będzie miał kto im szklanki wody podać na starość.
        • bubster Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 17.10.07, 19:01
          To nie tak łatwo.
          Zadowolona osoba "dzietna" odczuwa zewsząt społeczną akceptację
          swojej dzietności
          zadowolona osoba bezdzietna odczuwa niechęć i często zmaga się z
          głupawymi stwierdzeniami o swojej głupocie i braku rozeznania w
          stylu "ale ty głupia jesteś dzieci to najlepsze co cię może spotkać"
          ipt itd - nawet ci z najlepszymi nerwami mogą się wkurzyć
        • vvrotka Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 17.10.07, 20:14
          Zgodzę się z wami że faktycznie, znajomi potrafią byc pod tym względem
          upierdliwi, sama doświdczyłam nagabywania keidy dzieci, że powinnam. Kiedy
          odpowiadałam, że spokojnie, jeszcze nie teraz, padały podejrzenia, że pewnie nie
          możemy że coś jest nie tak. Do nikogo nie docierały argumenty, że nie mam
          zamiaru męczyć dziecka i siebie mieszkając u teściów czy z rodzicami. Jak sie
          dorobiłam własnego lokum to i na dwójke pora przyszła. U znajomych widziałam
          czasami smiech przez łzy, ale sami zgotowali sobie taki los, do dziecka trzeba
          przygotować grunt. Nauczyłam się ignorować komentarze, przekonywania i dalej
          robiłam swoje.

          Natomiast jednego nie rozumiem przesady, że to jakaś zawiść wobec osób nie
          posiadających dzieci jest czy coś... odrobinę rozsądku, albo zmieńcie znajomych.
          Nie musicie bywać tam gdzie się źle czujecie, to też wolny wybór.
    • daria_nowak Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 17.10.07, 16:09
      A może to nawet z pozytywnych pobudek? Może sadzą, że to, co uszczęśliwiło ich,
      uszczęśliwi i innych? Nie biorą tylko poprawki na to, że każdy jest inny i nie
      wszyscy muszą to samo lubić i w ten sam sposób sie spełniać.
    • yagiennka Nie są 17.10.07, 16:16
      Mało kto jest z zasady wrogo nastawiony do bezdzietnych bo i po co? Ale mnei
      wkurza jedno - jak czytam tak idiotyczne argumenty na nieposiadanie dzieci, jak
      czytam jakieś banialuki o tym jakie to sa a jakie nie są dzieci. Jakie sa każdy
      widzi, ani obrzydliwe, ani głupie ani straszne. Jedni lubią inni nie, jedni chcą
      mieć a inni nie i dobrze. Tylko niech mi nikt nie wypisuje bredni o złym świecie
      i strasznych dzieciach bo mi słabo się robi wink Dziękuję.
      • daria_nowak Re: Nie są 17.10.07, 16:20
        Proszę. Wielokrotnie spotkałam się z natarczywym wchodzeniem w moje życie
        prywatne, właśnie w temacie posiadania dziecka. Być może Ty nie - i dobrze, bo
        to średnia przyjemność.
        Jakie są dzieci - każdy widzi, tu masz pełna rację. Tylko, ze każdy
        interpretuje, to co widzi i ma prawo różnie oceniać.
    • ciezka_cholera Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 18.10.07, 13:54
      to nie dotyczy tylko osób bezdzietnych. wielokrotnie spotykałam się z opinią o
      mnie jako o totalnym dzieciorobie, a mam raptem troje dzieci smile moim zdaniem
      grunt to nie dać się sprowokować do argumentowania właśnie, ja nie czuję się w
      obowiązku tłumaczyć mniej lub bardziej obcym ludziom z moich wyborów. i tego nie
      robię.
    • judytak Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 18.10.07, 22:42
      pozwolę sobie się nie zgadzać z rozważaniami pseudopsychologicznymi
      z tego wątku, które można streścić mniej-więcej tak: ludzie, którzy
      mówią innym (w tym też bezdzietnym), że fajnie jest mieć dzieci,
      robią to z czystej perfidii - bo oni dzieci mieć nie lubią, więc
      chcą w to wrobić innych też, niech zdechnie też krowa sąsiada

      jakbym chciała się bawić w pseudopsychologię, powiedziałabym, że to
      pięknie pokazuje negatywny stosunek do świata tych (bezdzietnych),
      którzy tak uważają

      ja myślę, że ludzie, którzy mają dzieci, dlatego mówią innym, że
      fajnie jest mieć dzieci, bo uważają, że fajnie jest mieć dzieci

      nie jest to zachowanie odosobnione - ludzie, którzy mają psy,
      opowiadają tym, którzy nie mają, że fajnie jest mieć psy, i
      że "spróbuj, sam się przekonasz", ludzie, którzy jeżdżą do pracy
      samochodem, mówią tym, którzy jeżdżą tramwajem, że fajnie jest
      jeżdzić samochodem, i że "spróbuj, to sam się przekonasz", i tak
      dalej, i tak podobnie...

      normalnie, jeśli człowiek dobrze się czuje ze swoim wyborem, z
      zainteresowaniem wysłucha, co cieszy innych
      a jeśli czuje się w jakiś sposób ze swoim wyborem "nie w porządku",
      to się wkurza...

      pozdrawiam
      Judyta
      • pietnacha40 Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 18.10.07, 23:14
        I tak i nie.Zakup samochodu,czy psa jest bardziej osiągalny niż
        urodzenie dziecka. Nieposiadanie dziecka nie zawsze wiąże się z
        niechęcią do jego posiadania.Czasami jest to niemożność posiadania.I
        pytanie dlaczego nie,namawianie i reklamowanie wspaniałości
        posiadania dzieci,może byc bolesne i według mnie jest dużym
        nietaktem.Mam dziecko,ale jednocześnie nigdy nie odczuwalam potrzeby
        posiadania drugiego.z tego tytułu byłam przez różne osoby
        nagabywana.Więc rozumiem ten problem,tyle tylko,że nie robię z niego
        jakieś misji.Nie zniżam się do poziomu nadgorliwych obrończyń
        jedyniesłusznejsprawyposiadaniadzieciaka.Nie są mnie w stanie
        wyprowadzić z równowagi.Nos w sos.A dziewczynom nie lubiącym dzieci
        powiem tylko,że kobiety,które ich posiadają więcej,często mają
        wrażenie,ze się wywyższacie,uważacie je za glupie kury domowe,słyszą
        Wasze niesprawiedliwe osądy.Tak więc z obu stron są normalne i te
        mniej.Zawsze mi żal,że ludzie nie potrafią uszanować wyborów drugiej
        osoby.Kochaj bliżniego swego,jak siebie samego - to niegłupie nie ?
    • vhemt Re: nie rozumiem niechęci wobec bezdzietnych 19.10.07, 15:53
      stereotyp?
      wpływ kościoła?
      pamiętaj biblię: "rozmnażajcie się", "ziemia, zwierzęta są
      wasze", "bądź płodny" i inne takie banialuki, które sprawiły, że
      coraz ciężej żyć na Ziemi.

      no i najstarszy na świecie odruch dziobania malowanego ptaka.
      • pietnacha40 nie,nie :)))) 19.10.07, 18:44
        vhemt napisał:

        > stereotyp?
        > wpływ kościoła?
        > pamiętaj biblię: "rozmnażajcie się", "ziemia, zwierzęta są
        > wasze", "bądź płodny" i inne takie banialuki, które sprawiły, że
        > coraz ciężej żyć na Ziemi.
        >
        Jak również nie zabijaj,nie kradnij - bez przesady - nie wszystko czego kosciół
        naucza jest zle i szkodliwe.Często takie jest,bo ludzie wykrzywili prawdy
        kościoła.ale nie mnie o tym dyskutować.Za mało wiem,wpływu żadnego kosciół na
        mnie nie ma.Zaprzestałam edukację ,w temacie religia ,w piątej klasie,ale
        pamiętam 10 przykazan z dzieciństwa.Chciałam tylko powiedzieć,że było by
        wszystkim milej,gdyby potrafili dojrzeć mimo wszystko racje drugiej strony,a
        jednocześnie traktowali innych ,tak jak sami by chcieli być traktowani.
        • vhemt Re: nie,nie :)))) 20.10.07, 12:48
          ja przecież nie napisałem, że wszystko, czego naucza kościół jest
          złe i szkodliwe.
          ja napisałem, że niechęć do bezdzietnych może być podyktowana
          naukami kościoła.
          jeżeli kościół dopuszcza seks tylko w imię prokreacji, jeżeli wciąż
          mówi o "byciu płodnym" sratatata itd itp - a 95% społeczeństwa to
          katolicy, to jasne, że ludzie, którzy nie chcą dzieci, będą
          traktowani z pewnym eeeee... dystansem...
          • vvrotka Re: nie,nie :)))) 20.10.07, 21:46
            Gdzie wyczytałaś , ze kościół dopuszcza seks tylko w celu prokreacji ... może
            tak najpierw coś sie dowiedzieć na ten temat. Poza tym jak ktoś myśli tylko "o
            jednym" to cóż się dziwić ze nic nie rozumie. Bycie płodnym nie oznacza tylko
            rodzenia dzieci, ale również rozwijanie się w innych dziedzinach życia chodzi
            też o płodność umysłu. Jak się czegoś nie rozumie najłatwiej krytykować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka