strzechwa
16.02.07, 22:16
Miałam jutrzejszt (sobotni) wieczór spędzić w pracy i dopiero w ostatniej
chwili okazało się że będzę miała wolne. W związku z tym nie zaplanowaliśmy
żadnej ostatkowej imprezy. Ale i tak cieszyłam się na miły domowy wieczór,
jakis film czy coś.
Tymczasem przed chwilą zadzwonił dobry znajomy i spytał, czy moglibyśmy jutro
wieczorem zająć się ich dziećmi, bo oni idą na koncert. Wiadomo, jak będzie
wyglądał wieczór z dziećmi. Inaczej niz planowałam, w każdym razie. Mam
poczucie, że to nietaktowne, że nam to zaproponowali, bo sami chętnie
poszlibyśmy na ten koncert, tylko ze oczywiście teraz nie ma szans na
bilety. Z drugiej strony znajomi wiele razy w różnych sytuacjach nam
pomagali no i głupio być psem ogrodnika - i tak przeciez będziemy siedzieli
w domu. Czy uważacie, ze jestem wredna, skoro mam ogromną ochotę wykpić się
czymkolwiek od tej przysługi?