Dodaj do ulubionych

Czy 13-latek to potencjalny imigrant do USA

IP: *.porta-complex.com.pl 06.06.03, 18:14
Starałam się o wizę USA (nieemigracyjną) dla mojego 13-letniego dziecka,
które na wakacje do Nowego Jorku zaprosił jego chrzestny ojciec, a mój brat.
Urzędnik zadał 3 pytania:
1)ojcu dziecka: gdzie pan pracuje i ile zarabia?
Odp. w sklepie, jestem sprzedawcą, zarabiam 1000 zł.
2) matce - to samo. Odp. nie pracuję, kończę studia.
3) dziecku: Kiedy ostatnio widziałeś wujka? Odp. 2 lata temu, na Boże
Narodzenie.
Odpowiedź urzędnika: niestety, nie kwalifikujesz się do otrzymania wizy.
Na moją wypowiedź, że całą podróż oraz pobyt w NY opłaca mój brat, odparł:
Nie takie zadałem pytanie! Na pytanie o powód wydania wizy, dał mi
standardowy druk "z przykrością zawiadamiamy, że nie ma Pan prawa otrzymać
wizy nieemigracyjnej", na którym nie w ogóle zaznaczył przepisu, na podstawie
którego dziecko nie otrzymało wizy.
Zaznaczam, że chciałam przedstawić mu oficjalne zaproszenie od brata (zielona
karta, żonaty z obywatelką USA) i jego żony (obywatelki USA), zaświadczenia z
ich firm o zarobkach, ostatni wyciąg z konta bankowego, informacje o
posiadanych akcjach i oszczędnościach, ale jego to nie interesowało!!!
"Nie takie było moje pytanie!"
Potraktował moje dziecko jak nielegalnego imigranta, który nie może wykazać
się silnymi związkami społecznymi, rodzinnymi i ekonomicznymi, łączącymi go z
Polską. To, że chodzi do gimnazjum i do szkoły muzycznej, śpiewa w zespole, w
Polsce ma matkę i ojca, a także babcie i dziadków, to nieważne; to, że matka
ma dyplomy 2 uniwersytetów, a obecnie jest bezrobotna, bo mieszka w mieście,
w którym jest 20% bezrobocia (Szczecin) a pracę proponuje się głównie na
czarno, nieważne - NA PEWNO DZIECKO BĘDZIE CHCIAŁO ZOSTAĆ W USA. Samo, bez
rodziców, bo nie mamy wiz USA i wcale się o nie nie ubiegamy!
Ręce opadają; demokracja dla bogatych... Ponieważ nie mam forsy, mój brat nie
może fundnąć chrześniakowi wakacji.
Nie wierzcie w zapewnienia Amerykanów o równości wobec prawa i o ich szacunku
dla Polaków. Mając takie doświadczenia, nie zamierzam się ubiegać
kiedykolwiek o wizę (bo w końcu znajdę pracę). W nosie mam taki kraj! Europa
jest piękna, wielokulturowa, ma bogatą tradycję i długą historię, a ja - mam
swój honor. Tylko jak powiedzieć dziecku, że nie pojedzie na wakacje, bo na
wizę poszło 420 zł, na dojazd do Warszawy dla 3 osób - 300 zł, na jedzenie w
podróży - 100 zł. Na te pieniądze złożyli się jego dziadkowie emeryci, na
więcej już ich nie stać.
WIZY DLA AMERYKANÓW!!!
PS. Obraźliwe komentarze (przez mikrofon) pana wpuszczającego interesantów do
konsulatu do odzielny temat. Oto próbka: "Nie tym wejściem, nie umie pani
czytać?" "Do wiadomości wszystkich: paszport to taka mała,zielona książeczka"
na pytanie interesanta, gdzie jest najbliższy punkt Servisco (konsulat wysyła
przezeń paszporty),zrobił głupią minę: oczu pan nie ma,za mną z tyłu!
Boże broń przed taką kulturą, głosuję za naszą, Europejską.
CO WY NA TO?


Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: Czy 13-latek to potencjalny imigrant do USA 06.06.03, 22:39
      Gość portalu: Rozgoryczona matka napisał(a):
      PS. Obraźliwe komentarze (przez mikrofon) pana wpuszczającego interesantów do
      > konsulatu do odzielny temat. Oto próbka: "Nie tym wejściem, nie umie pani
      > czytać?" "Do wiadomości wszystkich: paszport to taka mała,zielona książeczka"
      > na pytanie interesanta, gdzie jest najbliższy punkt Servisco (konsulat
      wysyła
      > przezeń paszporty),zrobił głupią minę: oczu pan nie ma,za mną z tyłu!
      > Boże broń przed taką kulturą, głosuję za naszą, Europejską.
      > CO WY NA TO?

      swieta racja! bron panie boze, nie wiem czy to jakies usprawiedliwienie, ale
      ten amerykanski cham chociaz sie po polsku nauczyl mowic, zeby mogl lzyc
      petentow w ich rodzimym jezyku, a przeciez mogl po ichniemu!
      • Gość: as Re: Czy 13-latek to potencjalny imigrant do USA IP: *.dip.t-dialin.net 06.06.03, 23:43
        masz calkowita racje. nie mam nic przeciwko ameryce, bron boze, ale jak moze
        taki bush mowic nam ze polska to wielki przyjaciel polski skoro my nawet tam
        nie mozemy wyjechac w celu urlopu....
        czego oni sie boja , ze ja tam chce u nich mieszkac? nigdy w zyciu. niemcy
        otwozyli nam granice i co zawaleni sa polakami? totalna bzdura.
        powinnismy trzymac sie europy . tu jest nasza przyszlosc
    • Gość: TI Re: Czy 13-latek to potencjalny imigrant do USA IP: *.devs.ac-net.pl 07.06.03, 00:10
      To jest wylacznie loteria. Amerykanie sami przyznaja, ze traktuja wszystkich
      starajacych sie o wize jak jadacych do pracy na czarno lub planujacych tam
      pozostac na stale. Nic ich nie usprawiedliwia, ale ja czytam, ze teraz nawet
      tam w USA, sluzby imigracyjne zaczynaja zle traktowac cudzoziemcow studiujacych
      tam i sprawdzac(a takze nekac) innych imigrantow.
      Dwa lata temu moj syn -wowczas 12-letni- dostal wize bez problemu. Co ciekawe
      byl tylko z ojcem, ktory zwolniony z FSO zeznal, ze wlasnie planuje otworzenie
      wlasnego biznesu, a na pyt. gdzie matka - odpowiedzial, ze w sanatorium.
      Tak wiec to jest loteria a Amerykanie niezle na niej zarabiaja.
      Naprawde wspolczuje - nie tylko zawod ale i koszty! Moi przynajmniej nie
      musieli dojezdzac. A jednak warto tam pojechac!
      Pozdrawiam
      • yagnieszka Praktyczna rada 07.06.03, 03:17
        Jesli sie zonie Twojego brata chce, powinna sie skontaktowac ze swoim
        reprezentantem do Kongresu i zrobic lekka aferke. Powinna tez ZADZWONIC do
        ambasady amerykanskiej czy konsulatu amerykanskiego, w ktorym zalatwialiscie
        sprawe i domagac sie rozmowy z konsulem po czym domagac sie wytlumaczenia NA
        PISMIE dlaczego Twojemu 13-latkowi odmowiono wizy. W miedzyczasie powinna
        wyslac list ze skarga do ambasadora amerykanskiego w Warszawie i naciskac na
        odpowiedz DLACZEGO. To najczesciej pomaga - jesli obywatel amerykanski
        poslugujacy sie przyzwoitym angielskim walczy o kogos ze swojej rodziny na obu
        frontach - w Polsce i u swojego reprezentanta Kongresu. Moze to nie pomoc na
        te wakacje, bo juz malo czasu ale powinno otworzyc Twojemu synowi drzwi na
        przyszle lato. Biurokracja jest wszedzie na swiecie taka sama i czasem,
        niestety, trzeba miec tupet i cierpliwosc zeby z nia powalczyc. Co ciekawe,
        najczesciej taki "upierdliwy" petent w koncu wygrywa, bo urzednicy wszedzie sa
        leniwi i dla swietego spokoju daja za wygrana. To musi tylko byc robione przez
        OBYWATELA AMERYKANSKIEGO czyli w Twoim przypadku - przez Twoja szwagierke.
        Zycze powodzenia,
        Jagusia
        • Gość: Rozgoryczona Re: Praktyczna rada IP: *.porta-complex.com.pl 09.06.03, 11:19
          Serdecznie dziękuję za Twoją radę i za opinie pozostałych internautów
          (zajrzyjcie sobie na forum warszawskie i przeczytajcie, jak potraktował mnie
          jeden typ...)Co do mojego rozgoryczenia - trochę mi przeszło, choć pozostał
          niesmak. Rodzina w NY jest w szoku, nie mogą zrozumieć, dlaczego?
          Tylko dzieciaka szkoda (mówi, że świat mu się nie zawalił, ale jest smutny).
          Pozdrawiam
          • elodia Re: Praktyczna rada 12.06.03, 02:47
            Wielu ludzi opowiadało mi o Ameryce co i jak ale mimo to po przeczytaniu
            książki "Delicje ciotki Dee " Teresy Hołówki (gorąco polecam wszystkim
            wybierającym się do USA ) byłam nieźle zszokowana . Na pewno warto ten kraj
            zobaczyć ale mieszkać tam na stałe - nigy w życiu , za żadne pieniądze !!! Nie
            ma to ja nasza kochana EUROPA :)))
          • Gość: nuna Re: Praktyczna rada IP: 195.136.95.* 12.06.03, 09:35
            Gość portalu: Rozgoryczona napisał(a):

            > Serdecznie dziękuję za Twoją radę i za opinie pozostałych internautów
            > (zajrzyjcie sobie na forum warszawskie i przeczytajcie, jak potraktował mnie
            > jeden typ...)Co do mojego rozgoryczenia - trochę mi przeszło, choć pozostał
            > niesmak. Rodzina w NY jest w szoku, nie mogą zrozumieć, dlaczego?
            > Tylko dzieciaka szkoda (mówi, że świat mu się nie zawalił, ale jest smutny).
            > Pozdrawiam


            no cóż takie jest życie. nie zawsze dostajemy to, czego byśmy chcieli. sama to
            pewnie wiesz i prędzej czy później twój syn też musi się tego nauczyć.
        • Gość: nuna Re: Praktyczna rada IP: 195.136.95.* 12.06.03, 09:34
          yagnieszka napisała:

          > Jesli sie zonie Twojego brata chce, powinna sie skontaktowac ze swoim
          > reprezentantem do Kongresu i zrobic lekka aferke. Powinna tez ZADZWONIC do
          > ambasady amerykanskiej czy konsulatu amerykanskiego, w ktorym zalatwialiscie
          > sprawe i domagac sie rozmowy z konsulem po czym domagac sie wytlumaczenia NA
          > PISMIE dlaczego Twojemu 13-latkowi odmowiono wizy. W miedzyczasie powinna
          > wyslac list ze skarga do ambasadora amerykanskiego w Warszawie i naciskac na
          > odpowiedz DLACZEGO. To najczesciej pomaga - jesli obywatel amerykanski
          > poslugujacy sie przyzwoitym angielskim walczy o kogos ze swojej rodziny na
          obu
          > frontach - w Polsce i u swojego reprezentanta Kongresu. Moze to nie pomoc na
          > te wakacje, bo juz malo czasu ale powinno otworzyc Twojemu synowi drzwi na
          > przyszle lato. Biurokracja jest wszedzie na swiecie taka sama i czasem,
          > niestety, trzeba miec tupet i cierpliwosc zeby z nia powalczyc. Co ciekawe,
          > najczesciej taki "upierdliwy" petent w koncu wygrywa, bo urzednicy wszedzie
          sa
          > leniwi i dla swietego spokoju daja za wygrana. To musi tylko byc robione
          przez
          > OBYWATELA AMERYKANSKIEGO czyli w Twoim przypadku - przez Twoja szwagierke.
          > Zycze powodzenia,
          > Jagusia

          bzdura
          • yagnieszka Re: Praktyczna rada 12.06.03, 13:09
            Gość portalu: nuna napisał(a):


            >
            > bzdura

            Poniewaz?
            Nuna - metoda jest wyprobowana nie tylko przeze mnie ale
            i przez znajome grono, nie tylko w Stanach ale i w
            Kanadzie. Z biurokracja da sie czasem wygrac pod
            warunkiem, ze ma sie duzo czasu, cierpliwosci i
            samozaparcia. A w tym przypadku zlosliwosc urzednika jest
            oczywista - ja bym powalczyla.
            Jagusia
            • Gość: chariska Re: Praktyczna rada IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 15:23
              moi znajomi - wlasciciele paru osrodkow wypoczynkowych chcieli mi w taki sposob
              pomoc. Dowiedzieli sie , ze decyzja konsula sie nieodwolalna i on wie co robi
              wiec KONIEC
              • yagnieszka Re: Praktyczna rada 13.06.03, 15:38
                Gość portalu: chariska napisał(a):

                > moi znajomi - wlasciciele paru osrodkow wypoczynkowych chcieli mi w taki
                sposob
                >
                > pomoc. Dowiedzieli sie , ze decyzja konsula sie nieodwolalna i on wie co robi
                > wiec KONIEC

                Ta JEDNA odmowna decyzja jest nieodwolalna ale to nie jest jedna decyzja na
                cale Twoje i konsula zycie - nalezy zabiegac o pozytywna decyzje PRZED - jezeli
                konsul odmawia w 2003, to nalezy podjac kroki aby w 2004 nie odmowil. Ludzie -
                zawsze mi sie wydawalo, ze Polacy sa naprawde doswiadczeni w interpretacji
                przepisow na swoja korzysc a tu takie proste rzeczy trzeba tlumaczyc. I jeszcze
                jedno - to, ze znajomi maja kredyty zaciagniete w bankach na pare osrodkow
                wczasowych, to za malo zeby kogokolwiek przekonac - oni musza miec upor i
                cierpliwosc. Jak mozna sie tak zniechecac po pierwszym glupim "NIE"?
                No i pokazcie mi kraj, w ktorym urzednik nie czuje sie panem i wladca - czy to
                konsul, czy pani na poczcie?
    • Gość: Cagan Re: Czy 13-latek to potencjalny imigrant do USA IP: *.its.unimelb.edu.au 12.06.03, 13:21
      Po cholere sie pchacie do USA, jak nie jestescie zydami?
    • Gość: chariska Re: Czy 13-latek to potencjalny imigrant do USA IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 15:17
      niestety ja tez nie dostalam wizy, bo nie mam silnych wiezi z Polska - brak
      meza + pieciorga dzieci chyba. Bo nie wiem jakimi innymi wiezami mogli sie
      kierowac.
      Bylam juz w USA na wymianie i chcialam odwiedzic znajomych. Nie moge
      Czulam sie wtedy jak ... nie wiem jak. Jak z trzeciego swiata, jak z jakiegos
      buszu, jak potencjalny przestepca lub swir ktorego nie wolno wpuszczac. Cholera
      mam kase i chce ja wydac w NY - nie moge :( (oczywiscie nie jest to jakas
      kosmiczna kasa, ale wystarczyloby)
      • Gość: americana Re: Czy 13-latek to potencjalny imigrant do USA IP: 148.228.174.* 17.06.03, 18:52
        ja dostalam bez wiezow, bez kasy na dziesiec lat. pokazalam konsulowi stary
        paszport i wize do innego kraju.
        poczulam sie dobrze.
        gdybym nie dostala to bylby cios, a tak nie mam stresu.
    • Gość: polak z USA Moja Rada IP: 208.29.168.* 13.06.03, 15:49
      Nie ma sie czym przejmowac tutaj az tak wiele do zobaczenia nie ma jak was nie
      chca jedzcie do europy zachodniej czy gdzies indziej , wieksza kultura ludzi i
      wiecej do zobaczenia ,ameryka wpuszcza tylko zydow bez pytania
    • beers A mnie sie mimo wszystko wydaje... 17.06.03, 16:12
      ...ze wizy USA nie dostaja przede wszystkim ci, ktorzy maja cos na sumieniu, a
      podejrzenia urzednikow ambasady sa w wiekszosci uzasadnione. Z drugiej strony
      znam mnostwo osob, ktore nie mialy zadnych problemow z otzrymaniem
      amerykanskiej wizy. Przyklad: wyjazd na kilkudniowa konferencje, czlowiek
      mlody, stanu wolnego, zadnych specjalnych wiezow i majatku do pozostawienia, i
      dostaje 10-letnia wielokrotna wize, a wszystkie formalnosci zalatwia uczelnia,
      on nie musi nawet fatygowac sie na rozmowe z konsulem. Ja sam nie mialem
      zadnych problemow wyjezdzajac turystycznie na 2 tygodnie - wize dostalem 10-
      letnia wielokrotna. Aha, i na immigration na roznych lotniskach w USA, (lacznie
      z NY) zadnych problemow!!!

      Moja rada: jak sie nie ma kasy, to sie nie pchac na zamorskie wakacje. Jak ktos
      probuje wyjechac, zeby sobie nielegalnie dorobic, to niech sie nie dziwi ze go
      nie wpuszczaja: wole, zeby takich wiesniakow nie wpuszczali do USA niz maja mi
      tam robic wstyd...

      Droga Rozgoryczona, jezeli rzeczywiscie Twoja sytuacja wyglada tak jak
      opisalas, to jest to raczej jednostkowy wypadek niesprawiedliowsci i
      uznaniowosci urzednika. Nie wiem jak to jest dokladnie, ale jakies procedury
      odwolawcze chyba jednak sa...

      Cos mi sie jednak wydaje, ze nie napisalas nam wszystkiego i cos tam w
      ambasadzie na Ciebie lub meza mieli, a odbilo sie na dziecku.

      pozdrawiam
      MARCIN
      • Gość: lolyta Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... IP: *.mia.bellsouth.net 18.06.03, 04:59
        Bzdura. Ja wize turystyczna jako studentka dostalam bez problemu, na
        zaproszenie brata mojej mamy, ale juz moja mama, chcac odwiedzic brata, majac w
        Polsce meza, matke, mieszkanie i dobrze prosperujaca firme - nie. Gdyby mieli
        cos na moja mame (a nie mieli bo nie mieli czego miec) to mieliby i na mnie. Po
        prostu im sie oplaca import swiezo upieczonych, wyksztalconych za nie-ichnie
        pieniadze studentow i absolwentow i tyle. Przy okazji, wize na konferencje sie
        dostaje chyba zawsze, i to w innym trybie - sama sie o taka tez staralam,
        zajelo to 1 dzien bez zadnego przesluchania, wiza na 10 lat bez problemu. Ale
        nie mozna tej sytuacji porownywac ze "zwyklym" staraniem sie o wize.
        • beers Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... 18.06.03, 10:07
          Gość portalu: lolyta napisał(a):

          > Bzdura. Ja wize turystyczna jako studentka dostalam bez problemu, na
          > zaproszenie brata mojej mamy, ale juz moja mama, chcac odwiedzic brata, majac
          w
          >
          > Polsce meza, matke, mieszkanie i dobrze prosperujaca firme - nie. Gdyby mieli
          > cos na moja mame (a nie mieli bo nie mieli czego miec) to mieliby i na mnie.
          Po
          >
          > prostu im sie oplaca import swiezo upieczonych, wyksztalconych za nie-ichnie
          > pieniadze studentow i absolwentow i tyle.

          Ale nie rozumiem dlaczego przeszkadzaloby im, gdyby USA odwiedzila osoba w
          srednim wieku raczej nie planujaca sie tam osiedlic, legalnie czy nie.
          BTW, moi rodzice zadnego problemu nie mieli, a sa w wieku raczej emerytalnym ;)


          Przy okazji, wize na konferencje sie
          > dostaje chyba zawsze, i to w innym trybie - sama sie o taka tez staralam,
          > zajelo to 1 dzien bez zadnego przesluchania, wiza na 10 lat bez problemu. Ale
          > nie mozna tej sytuacji porownywac ze "zwyklym" staraniem sie o wize.

          Ja nie porownuje, tylko staram sie pokazac, ze jak ktos nie chachmeci, to w
          ambasadzie USA nie ma problemow.
          A najbardziej przekonujaco to chyba dziala na Amerykanow kasa. Moze sie to
          komus podobac lub nie, ale that's just the way it is.....;)
          • otto_1 Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... 18.06.03, 11:42
            Na jakiej podstawie oskarżasz nieznajoma Ci osobę o ,chachmęcenie' ? BTW, ja
            też dostałem wizę bez problemów, a jakby poszperali, to mieliby sie do czego
            przyczepić. Czego to dowodzi?
            • beers Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... 18.06.03, 15:31
              otto_1 napisał:

              > Na jakiej podstawie oskarżasz nieznajoma Ci osobę o ,chachmęcenie' ?

              moglbym rownie demagogicznie zapytac dlaczego mam nieznajoma osobe uznawac od
              razu bez zastrzezen za wzor uczciwosci...

              BTW, ja
              > też dostałem wizę bez problemów, a jakby poszperali, to mieliby sie do czego
              > przyczepić. Czego to dowodzi?

              Sa 2 mozliwosci:
              -albo dowodzi to niejasnych kryteriow i zbyt duzego udzialu "widzimisie"
              urzednika w decyzji o przyznaniu wizy, albo tez

              -swiadczy to o niesprawnosci aparatu urzedniczego ambasady, skoro byloby sie o
              co przyczepic, a tego nie znalezli

              pozdrawiam
              • Gość: lolyta Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... IP: *.bct.bellsouth.net 19.06.03, 03:34
                beers napisał:

                > otto_1 napisał:
                >
                > > Na jakiej podstawie oskarżasz nieznajoma Ci osobę o ,chachmęcenie' ?
                >
                > moglbym rownie demagogicznie zapytac dlaczego mam nieznajoma osobe uznawac od
                > razu bez zastrzezen za wzor uczciwosci..

                O rany. Czy moge rownie demagogicznie - a wlasciwie majac ku temu podstawe,
                mianowicie twoj post dot. mojej mamy uznac cie za ostatniego chama i skurwiela?
                • beers Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... 19.06.03, 09:18
                  Gość portalu: lolyta napisał(a):

                  > beers napisał:
                  >
                  > > otto_1 napisał:
                  > >
                  > > > Na jakiej podstawie oskarżasz nieznajoma Ci osobę o ,chachmęcenie' ?
                  > >
                  > > moglbym rownie demagogicznie zapytac dlaczego mam nieznajoma osobe uznawac
                  > od
                  > > razu bez zastrzezen za wzor uczciwosci..
                  >
                  > O rany. Czy moge rownie demagogicznie - a wlasciwie majac ku temu podstawe,
                  > mianowicie twoj post dot. mojej mamy uznac cie za ostatniego chama i
                  skurwiela?

                  No prosze, ja sie probuje odwolac do logiki, a Ty mi tu od razu z wyrazami...;)
                  Troche mniej emocji. Popatrz na swiat chlodnym okiem, nie mowie zeby od razu
                  lekko cynicznym, chociaz dlaczego nie ... ;)

                  uklony :)


          • Gość: lolyta Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... IP: *.bct.bellsouth.net 19.06.03, 03:30
            Moja mama nie byla jeszcze w wieku emerytalnym (nadal nie jest), gdyby byla, to
            moze by uwierzyli, ze jedzie wylacznie wydawac pieniadze, niestety w tym czasie
            wielu Polakow probowalo wyemigrowac "za chlebem", moja mama do nich nie
            nalezala, ale nie miala nawet jak tego udowodnic bo wlasciwie nie doszlo do
            zadnej rozmowy z konsulem. Byl czas, kiedy wizy dostawala wiekszosc starajacych
            sie i spelniajacych ich warunki - pewnie i Ty, i twoi rodzice wlasnie wtedy sie
            o wize starali.
          • Gość: lolyta Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... IP: *.bct.bellsouth.net 19.06.03, 03:31
            Acha, posadzanie ludzi - w tym mojej mamy, ktorej na oczy nie widziales - o
            chachmecenie to jest obraza, chlopie.
            • beers Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... 19.06.03, 09:16
              Gość portalu: lolyta napisał(a):

              > Acha, posadzanie ludzi - w tym mojej mamy, ktorej na oczy nie widziales - o
              > chachmecenie to jest obraza, chlopie.

              Nikogo nie posadzam o chachmecenie, traktuj moja wypowiedz w szerszym niz
              personalny kontekscie.

              Nadal uwazam, ze bardzo wiele odmow wydania wizy jest uzasadnionych. Moze sie w
              swoich opiniach myle, moze za malo jeszcze wiem, i kiedys mi sie te opinie
              zmienia. Ale na pewno nie zmienia sie pod wplywem histerycznych reakcji
              interlokutorek i posadzen o obrazanie ich krewnych.

              Lacze pozdrowienia
      • bob1111 Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... 18.06.03, 10:33
        beers napisał:

        > Droga Rozgoryczona, jezeli rzeczywiscie Twoja sytuacja wyglada tak jak
        > opisalas, to jest to raczej jednostkowy wypadek niesprawiedliowsci i
        > uznaniowosci urzednika. Nie wiem jak to jest dokladnie, ale jakies procedury
        > odwolawcze chyba jednak sa...
        >
        > Cos mi sie jednak wydaje, ze nie napisalas nam wszystkiego i cos tam w
        > ambasadzie na Ciebie lub meza mieli, a odbilo sie na dziecku.
        >
        > pozdrawiam
        > MARCIN

        Niestety się mylisz nie ma żadnych procedur odwoławczych, decyzja jest
        nieodwołalna można jedynie próbować jeszcze raz za rok i tak dalej.
        Decyzje są bardzo uznaniowe wszystko zleży od urzędnika nie ma uzasadnienie
        odmowy jest jedno standardowe dla wszystkich co jest zresztą bardzo wygodne nie
        trzeba się tłumaczyć.
        O jedynym kryterium o jakim nieoficjalnie słyszałem jest procent osób
        nielegalnie przedłużających pobyt 20% zostaje to 20% odmów
      • Gość: Rozgoryczona Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... IP: *.porta-complex.com.pl 18.06.03, 13:39
        Nie będę się tłumaczyć za niepopełnione winy, nie czuję się też obywatelką
        kategorii B, jak sugerują niektórzy. Oto ja: mgr, studia podyplomowe, ponad 10
        lat pracy zawodowej (obecnie bez pracy), niekarana, nigdy nie starałam się o
        wizę do USA dla siebie, ani dla dziecka. Nigdy nie przedłużyłam nielegalnie
        pobytu w żadnym z krajów europejskich (Niemcy, Hiszpania, Szwecja, Włochy),
        moje podróże miały zawsze charakter turystyczny. Moja mama ma wizę na 10 lat,
        ojciec (oboje emeryci) właśnie wczoraj ją otrzymał. Mój syn po prostu nie
        zasługuje na wakacje u wujka! Teraz mam problem, co zrobić, aby nie włóczył się
        po Szczecinie przez 2 miesiące wakacji, bo przecież już nigdzie nie wyjedzie
        (finanse). No coments. Mam nauczkę - jak najdalej od USA, choćbym miała nigdy
        nie odwiedzić brata i jego rodziny (właśnie urodził mu się syn).
        Minęło już trochę czasu, ale niesmak pozostał... Dziękuję wszystkim za opinie;
        przynajmniej przekonałam się, że ludzie nie są aż tak obojętni na sprawy innych.
        PS. A co do sugestii, że brak pieniedzy nie upoważnia mnie do starania się o
        wizę dla dziecka - nie zgadzam się z nią; w końcu - finanse zapewniał mój brat
        i chyba ma prawo mnie wspomóc jako najbliższa rodzina. Czyż nie?
        • Gość: lolyta Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... IP: *.bct.bellsouth.net 19.06.03, 03:41
          Oczywiscie ze nie jestes zadna obywatelka kategorii B. Opiniami osob typu beers
          ktory wize dostal i mysli ze juz wszystko wie sie nie przejmuj, bo to nie on
          udziela wiz. Mysle, ze to jest specyficzna polityka rzadu amerykanskiego -
          utrudniac jak najbardziej wyjazd, zeby Polacy mysleli, ze tu jest nie wiadomo
          jaki raj i zeby ci wszyscy ludzie, ktorzy tu przyjezdzaja do pracy budowac ten
          kraj za poldarmo mysleli ze Pana Boga za ogon zlapali.
          W konsulacie i w ambasadzie wiekszosc urzednikow to zwykle chamy. Nie przemawia
          przeze mnie rozgoryczenie bo mam zielona karte i oni mnie moga w d...
          pocalowac, ale widzialam, jak traktuja ludzi.
          • beers Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... 19.06.03, 09:23
            Mimo wszystko probuje znalezc zrozumienie i wytlumaczenie dla tej polityki. Bez
            wzgledu na to, czy urzednik jest chamem czy nie, moze mu sie wydawac
            podejrzane, jesli ktos o niskich dochodach jedzie na zaproszenie rodziny.
            Przeciez glownie z tej grupy rekrutuja/rekrutowali sie ci, ktorzy w USA
            pozostali nielegalnie.
            Zaznaczam, ze ten post nie ma zadnego odniesienia do Autorki watku i sytuacji
            Jej syna.

            pozdrowienia


            Gość portalu: lolyta napisał(a):

            > Oczywiscie ze nie jestes zadna obywatelka kategorii B. Opiniami osob typu
            beers
            >
            > ktory wize dostal i mysli ze juz wszystko wie sie nie przejmuj, bo to nie on
            > udziela wiz. Mysle, ze to jest specyficzna polityka rzadu amerykanskiego -
            > utrudniac jak najbardziej wyjazd, zeby Polacy mysleli, ze tu jest nie wiadomo
            > jaki raj i zeby ci wszyscy ludzie, ktorzy tu przyjezdzaja do pracy budowac
            ten
            > kraj za poldarmo mysleli ze Pana Boga za ogon zlapali.
            > W konsulacie i w ambasadzie wiekszosc urzednikow to zwykle chamy. Nie
            przemawia
            >
            > przeze mnie rozgoryczenie bo mam zielona karte i oni mnie moga w d...
            > pocalowac, ale widzialam, jak traktuja ludzi.
            • Gość: visa Re: A mnie sie mimo wszystko wydaje... IP: *.proxy.aol.com 19.06.03, 11:23
              wizy 4 ever
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka