Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie chcecie mundurków?

11.06.07, 20:01
Większość forumowiczów jest przeciwna mundurkom. Nie rozumiem dlaczego.
Przemierzając miasto i popularny deptak widzę w upalny dzień pełno
"umundurowanych":
- 90% pań bez wzgl. na wiek i stan stóp nosi klapki, z czego większość to
klapki-japonki (szwagier ortopeda już się cieszy - one mają tak cienkie
podeszwy i fatalny wpływ na stopy, że bezrobotny nie bedzie)
- 90% pań bez wzgl. na figurę i inne parametry w spodniach typu biodrówki,
zazwyczaj o długości 3/4 (capri)
- osobny rozdział to styl tipsiaro-solara, ale też rodzaj "mundurka"
- 90% pań bez wzgl. na stan ciała i pach nosi koszulki na ramiączkach, panie
po 60-ce obowiązkowo białe z wstawką koronkową - ekspedientka w sklepie z
bielizną zapewniała, że to podkoszulka damska (bielizna) a nie top do noszenia
zamiast bluzki
- panowie po 50-ce: koszula polo lub rozpinana, beżowe lub szare szorty,
długie skarpety i sandały - wszystko raczej niedopasowane kolorystycznie
- młodsi płci męskiej - mundurki firmy adidas lub rbk, czyli jakiś t-shirt,
szorty, skarpety i sandały/klapki/buty sportowe pełne - mix wzorów i kolorów.
Oczywiście są wyjątki, jak we wszystkim.
A może razi tylko osoba pomysłodawcy szkolnych ubiorów?
Rozejrzyjcie się wokół - prawie Chiny, na ulicach pełno klonów ; )
Obserwuj wątek
    • clockwork.orange Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 11.06.07, 20:03
      > Rozejrzyjcie się wokół - prawie Chiny, na ulicach pełno klonów ; )

      ale to sa klony z wyboru a nie z przymusu;)
      • Gość: komix Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 22:33
        Jak to nie przymusu? A dyktatorzy mody? skąd się przecież taka a nie inna nazwa
        wzięła ; )
    • dziwny_gosc Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 11.06.07, 20:19
      Ale to nie Giertych każe nosić japonki, biodrówki, tipsy itd.
      • camel_3d Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 12.06.07, 16:56
        tylko TV :) i moda..
    • truten.zenobi i chodzi własnie o te wyjątki! 11.06.07, 22:21
      > Oczywiście są wyjątki, jak we wszystkim.
      o o wolnosć wyboru! nie chce by jakis głupek narzucał mojemu dziecku co ma
      ubrać, tak samo tak jak ja nie chciałem by mi to ktos narzucał

      ubiór wyraża osobowośc i przynaleznaość grupową, mundurek szkolny ma udawać że
      wszyscy tworzą jednolita grupę - to bzdura którą mógł "wymyślić" tylko ktoś z
      LPR,u

      z drugiwej jednak strony oni nigdy nie ukrywali swoich fascynacji mundurami
      • xtrin Re: i chodzi własnie o te wyjątki! 11.06.07, 22:31
        truten.zenobi napisał:
        > o o wolnosć wyboru! nie chce by jakis głupek narzucał mojemu dziecku co ma
        > ubrać, tak samo tak jak ja nie chciałem by mi to ktos narzucał

        Bardziej przejmowałabym się tym, że te głupek narzuca Twojemu dziecku co ma czytać.

        > ubiór wyraża osobowośc i przynaleznaość grupową

        Aby osobowość wyrazić trzeba ją wpierw mieć. Niestety, dziś ubiór jest zwykle
        zamiast osobowości.
        • Gość: Marta50 Re: i chodzi własnie o te wyjątki! IP: *.pools.arcor-ip.net 11.06.07, 23:22
          Odpowiadasz na :

          xtrin napisała:
          Aby osobowość wyrazić trzeba ją wpierw mieć. Niestety, dziś ubiór jest zwykle
          > zamiast osobowości.
          ****************
          Xtrin, ja rzadko zgadzam sie z twoimi wypowiedziami, tu przyznam ci 100% racje.
          Ubior nie odzwierciedla tego co ma sie w glowie.
          • xtrin Re: i chodzi własnie o te wyjątki! 12.06.07, 01:53
            Gość portalu: Marta50 napisał(a):
            > Ubior nie odzwierciedla tego co ma sie w glowie.

            Ubiór niewątpliwie może być pewną manifestacją "głowy" - naszych przekonań,
            zainteresowań, poglądów. Ale one doskonale poradzą sobie i bez niego. Więcej -
            ubiór jest w stanie w pewien sposób ograniczyć rozwój naszej osobowości. Dlatego
            uważam, że pewna uniformizacja młodzieży wcale nie jest złym pomysłem.
        • truten.zenobi Re: i chodzi własnie o te wyjątki! 12.06.07, 16:27
          > Bardziej przejmowałabym się tym, że te głupek narzuca Twojemu dziecku co ma czy
          > tać.

          wiesz jeśli ktoś chce czytać to nikt mu nie narzuci co ma czytać - nawet 10
          letniemu dziecku, jeśli nie chce czytać to czytać nie będzie...

          Niestety, dziś ubiór jest zwykle
          > zamiast osobowości.

          i dzięki temu od razu wiesz z kim masz do czynienia
          • xtrin Re: i chodzi własnie o te wyjątki! 19.06.07, 06:47
            truten.zenobi napisał:
            > wiesz jeśli ktoś chce czytać to nikt mu nie narzuci co ma czytać
            > - nawet 10 letniemu dziecku, jeśli nie chce czytać to czytać nie będzie...

            Są lektury, które dziecko ma do szkoły przeczytać, jeżeli nie przeczyta, to
            zostaną z tego wyciągnięte konsekwencje. Co czyta poza tym jest jego prywatną
            sprawą.
            Podobnie - do szkoły ma się ubierać tak i tak, poza szkołą - wedle woli.

            > i dzięki temu od razu wiesz z kim masz do czynienia

            Trzeba być niezwykle wnikliwym obserwatorem, by z miejsca poznać, czy dany ubiór
            jest czegokolwiek prawdziwym wyrazem, czy li tylko pozą.
            • truten.zenobi Re: i chodzi własnie o te wyjątki! 21.06.07, 20:19
              > Są lektury, które dziecko ma do szkoły przeczytać, jeżeli nie przeczyta, to
              > zostaną z tego wyciągnięte konsekwencje.

              ale są też opracowania, starsi koledzy itp. a dodatkowo internet, tak więc z
              amoich czasów dawałem sobie z tym radę to i teraz jak ktoś jest inteligentny to
              może się dowiedzieć co trzeba mówić bez czytania lektur...
              (a tak przy okazji o mały włos dostał bym 2 za lekturę którą lubie i
              wielokrotnie przeczyrtałem inne wiedziałem co mam mówić i "co autor chciał
              powiedziec mówiąc..." ;)

              > Podobnie - do szkoły ma się ubierać tak i tak, poza szkołą - wedle woli.
              szkoła nie tylko powinna uczyć ale i wychowywać. czyli powinna też uczyć jak
              się ubierać. czyli ubiur ucznia powinien być dopasowany do sytuacji ale powinno
              mu się pozwolić na indywidualny wg własnego gustu dobór.
              to świadczy o jego kulturze, obyciu i nic więcej. jeśli szkoła nie spełnia to
              poprostu wiać po jej uczniach...

              poza tym nie rozpaczałbym tak strasznie nad ubiorem uczniów gdyż
              1 to co dziś razi jutrto jest traktowane jako coś zupełnie normalnego (np.
              dzinsy jeszcze 30 lat temu nikt by w nich nie przyszedł do biura a teraz prosze
              nawet prezenterzy występują w nich w telewizji!!!)
              2 jest rzeczą naturalną że młodzież przeżywa okres buntu i dobrze jest że
              wyraża to przy pomocy stroju a nie rozboju! dobrze że wyraża się to w kulturze
              a nie w wstępowaniu do bojówek faszystowskich, "komunistycznych" czy
              fundamentalno-religijnych

              > Trzeba być niezwykle wnikliwym obserwatorem, by z miejsca poznać, czy dany
              ubió
              > r
              > jest czegokolwiek prawdziwym wyrazem, czy li tylko pozą.
              nie chodzi mi o dogłębna psychoanalizę ale o codzienne ludzkie kontakty.
              (wszyscy i zawsze gramy kogos kim nie jesteśmy. czyli zawsze jest to jakaś poza
              więc jakie ma to znaczenie;) )
    • hypatia69 Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 11.06.07, 22:38
      Jest zasadnicza różnica między modą i wyborem, a sztucznym narzucaniem
      ochydnych kamizelek khaki [czyli w kolorze krowiego łajna bądź komunistycznych
      mundurów wojskowych] kosztujących w dodatku krocie, nie sądzisz?
      • Gość: Marta50 Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.pools.arcor-ip.net 11.06.07, 23:27
        Coz, mundurki staly sie problemem i slusznie
        Mniester Zawisza chcial zabronic, mini, makijazu, dekoldow, wpadajacych w oko
        ubiorow damskich... w Polsce.
        Od kiedy mezczyzni decyduja w czym, z czym i jak kobiety czuja sie najlepiej?
        • hypatia69 Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 12.06.07, 00:39
          Należałoby zatem wprowadzić modę stosowaną przez ortodoksyjne Arabki: dżalabia,
          kwef, etc. Na nasz klimat nawet niezłe. Ostatecznie możnaby sytl zakonnic uznać
          za społecznie i politycznie poprawny. Dodać tylko woalkę, coby bardziej
          tajemniczo i niewidocznie.
          Panów proponuję dla odmiany przozdobić mini-kiltami i koniecznie bez gaci.
          Berety z pomponem wedle uznania.
          • Gość: ... Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 15:56
            galabiję ( a nie dżalabiję ) noszą Arabowie a nie Arabki

            to strój męski

            takei drobiazg
            • hypatia69 Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 19.06.07, 14:27
              No tak. Przepraszam. Ale u nas to i tak bez znaczenia:)))
    • heretic_969 Bo przymusowe mundurki to naruszenie wolności. 11.06.07, 23:53
      Co gorsze - naruszenie wolności bez jakichkolwiek powodów...

      A młode, ładne kobiety w klapkach są super:) Mniam, mniam:)
      • xtrin Re: Bo przymusowe mundurki to naruszenie wolności 19.06.07, 06:40
        heretic_969 napisał:
        > A młode, ładne kobiety w klapkach są super:) Mniam, mniam:)

        Gimnazjalistki?!
        • hypatia69 Re: Bo przymusowe mundurki to naruszenie wolności 19.06.07, 19:02
          ...pachnie pedofilią...
          ;)
    • Gość: gim Wina starych i tyle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 09:53
      gdyby starzy pilnowali jak sie małolaty ubierają to bym teraz nie musiał w
      jakieś głupie mundurki się stroić. No ale jak się panieny nie nauczy, że strój
      trzeba dobrać do okoliczności (miejsca i czasu) to teraz wszyscy cierpimy.
      Mieliśmy w budzie luz z ciuchami, nauczyciele się nie czepiali. Ale pobudowali
      jakieś komunałki i się zaczeło. Dziewczyny stanmtąd na lekcje zaczeły
      przychodzić ubrane jak na dyskę, a niektóre jak zwykłe k..wy (dekolty do pasa,
      miniówy, gołe pępki, "proca", bluzki na ramiączkach).Jak im nauczyciel zwrócił
      uwagę, że to niestosowny strój to byłzbluzgany i pojechany na maxa. Potem
      jeszcze ich starzy się ciskali. Nie powiem - fajnie popatrzeć, ale dla dobra
      wszystkich te 5h mogły wytrzymać.
      Był u nas remont to tak leciały na budowlańców ,że ci aż na skargę przyszli do
      dyrekcji. Jak byli u nas ci od Giertycha to zaraz to wyhaczyli te laski. I sie
      wszystkim oberwało. Bo w statucie szkoły było o o skromnym stroju, bez dekoltów,
      nagich ramion itp.
      teraz nie marudźcie bo to wasza wina - trzeba było te ... nauczyć gustu.
      • Gość: Beny Popieram n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 13:14
      • acorns Re: Wina starych i tyle 14.06.07, 16:16
        > gdyby starzy pilnowali jak sie małolaty ubierają to bym teraz nie musiał w
        > jakieś głupie mundurki się stroić.

        Przecież nie musisz i one też nie muszą się w mundurki stroić. A kto kogo
        zmusi? Ja córki zmuszać nie zamierzam. Zechce założyć to założy a i tak prędzej
        nago pójdzie niż założy. Ze szkoły nie mają prawa nikogo wywalić bo do 18 roku
        życia edukacja jest obowiązkowa.
        • xtrin Re: Wina starych i tyle 19.06.07, 06:50
          acorns napisał:
          > Ze szkoły nie mają prawa nikogo wywalić bo do 18 roku
          > życia edukacja jest obowiązkowa.

          Ale może sobie posiedzieć w tej samej klasie do owej osiemnastki.
          • acorns Re: Wina starych i tyle 21.06.07, 21:10
            > Ale może sobie posiedzieć w tej samej klasie do owej osiemnastki.

            Na tym to akurat mi najmniej zależy. Ja szkole niczego nie zawdzięczam i z
            perspektywy lat stwierdzam że podjąłem słuszną decyzję rzucając szkołę. A Młodą
            interesują nieco większe pieniądze niż 7 tysięcy miesięcznie na jakimś
            krawaciarskim stanowisku w korporacji. W sezonie na byle handlu obwoźnym w
            dobrym punkcie może zarobić kilka razy więcej a do tego żadna szkoła jej
            niepotrzebna. Jak ściągałem samochody z Niemiec to zarabiałem naprawdę dobrze.
            Szły jak świeże bułeczki. Ja się nie wyrabiałem z zamówieniami. Do tego
            wystarczyło mi prawko B i C+E i żadna szkoła do tego potrzebna mi nie była.
            Jednak do podjęcia pewnych działań trzeba mieć charakter. Bierne poddanie się
            powszechnemu obowiązkowi uniformizacji świadczy o braku charakteru. Dlatego
            bardzo się cieszę że Młoda protestuje i się nie podda. To świadczy o tym że
            charakter posiada.
      • hypatia69 Re: Wina starych i tyle 19.06.07, 19:17
        A Tobie się coś, Gim, nie pomyliło? Jak przkonać 15latkę, w co się ma ubrać?
        Zagrozić jej wydziedziczeniem? Czy stłuc tyłek? Obie metody niewątpliwie
        skuteczne... Problem tkwi raczej w ogólnym rozluźnieniu dyscypliny i obyczajów,
        wywodzącym się z faktu, że "starzy" nie mają czasu wychowywać rozwydrzonych
        smarkaczy, bo muszą tyrać, żeby owi smarkaczenie jęczeli, że "kolega ma nowy
        play station, to wy mi też kupcie". A i tak słuchają potem od owych smarkaczy
        pierdół, że wszystko zło na świecie z mundurkami włącznie to ich wina.
        A dziewczątka, skoro się mają za takie dorosłe, to chyba myśleć bez specjalnej
        pomocy "starych" też potrafią? W razie czego zawsze możesz je pouczyć.
    • miniantenka Również dla nauczycieli ;) 12.06.07, 10:01
      Ależ chcemy, chcemy. Jednak jeśli mundurki dla uczniów to również dla
      nauczycieli, bo znów poczują się dyskryminowani ;)
    • kochanica-francuza A propos szwagra... 12.06.07, 16:47
      a tzw. czeszki?
      • Gość: komix Re: A propos szwagra... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 18:25
        A co to są czeszki? jakiś rodzaj obuwia?
        • Gość: Kasia Re: A propos szwagra... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 15:00
          Jasne, że obuwie, coś w rodzaju tenisówek, białe z noskiem półokrągłym, i z
          boku z trójkolorową małą wszywką. Po środku biała gumka łącząca dwa boki. W
          końcówce lat 80-tych pół damskiej młodzieży w nich biegało. Nawet kiedyś
          widziałam dziewczę na Kasprowym w takich butach. Był październik i na dole było
          w miarę ciepło, na górze zaś śnieg po kolana i ona właśnie w tym śniegu
          brodziła w tych czeszkach :))
        • xtrin Re: A propos szwagra... 19.06.07, 15:05
          i61.photobucket.com/albums/h49/visionsofwarsaw/czeszki-1.jpg
      • Gość: shin-ken Re: A propos szwagra... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 19:58
        Szwagier stwierdził, że mają za cienką podeszwę na obuwie "uliczne", nie chronią
        stawów przed obciążeniami, sprzyjają płaskostopiu - obcas tzw. fizjologiczny to
        2-3cm. Można ew. w tym ćwiczyć, ale nie aerobic czy inne typy ćwiczeń
        obciążające układ kostny (podskoki itp.)
        Tyle szwagier - pozdrawia wszystkie stópki ;)
    • figgin1 Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 13.06.07, 08:36
      Jestem przeciwko mundurkom. Wiele badań (min. Zimbardo, Newcombe, Dienera)
      Udowodniło, ze umoformizazja sprzyja agresji, bezmyślności i jeszcze bardziej
      zmniejsza szanse na reakcję, gdy jesteśmy świadkiem różnych wypadków.
      Umundurowany człowiek traci poczucie indywidualnej odpowiedzialności.
    • magnusg Bo sa pomyslem Giertycha. 13.06.07, 09:54
      gdyby byly pomyslem kogos innego nikt by sie im nie sprzeciwial.
      • markus.kembi Re: Bo sa pomyslem Giertycha. 14.06.07, 16:16
        Mundurki są pomysłem Giertycha?? "Wspomnienia niebieskiego mundurka" też
        Giertych napisał?
    • acorns Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 14.06.07, 16:12
      Nie chcę mundurków, ponieważ obowiązek ich noszenia jest sprzeczny z moim
      sposobem wychowania. Młoda jest wolnym człowiekiem, ma 12 lat, jakiś swój gust,
      swoje upodobania, styl, ma więc prawo ubierać się zgodnie z ww. a nie tak jak
      jej minister każe. Minister niczego wzamian nie oferuje, więc na razie może
      sobie pomarzyć o tym, że Młoda założy mundurek. Zresztą jak miałbym zmusić
      dwunastolatkę żeby założyła na siebie coś czego nie chce założyć? Na siłę ją
      ubrać? Prędzej nago pójdzie niż w czymś co jej nie pasuje. Taki ma charakter i
      ja nie zamierzam go łamać zgodnie z wolą ministra, którego nawet nie wybierałem.
      • xtrin Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 19.06.07, 06:52
        acorns napisał:
        > Nie chcę mundurków, ponieważ obowiązek ich noszenia
        > jest sprzeczny z moim sposobem wychowania.

        Bardzo mocny argument za mundurkami :).
    • Gość: balonik Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.w83-194.abo.wanadoo.fr 19.06.07, 02:43
      jestem za mundurkami bo szkola to szkola a nie dyskoteka. Oczywiscie wine za
      wprowadzenie uniformow ponosza tylko i wylacznie te walniete mamuski ktore male
      dziewczynki kreuja na ulicznice. Dzieci powinny wygladac w szkole skromnie a
      nie jak kurtyzany badz zywe reklamy firm produkujacych ciuchy czy
      obuwie.Niewatpliwie trzeba polozyc kres tej "modzie" i mundurki sa tu jakims
      rozwiazaniem. Uwazam jednak, ze problem jest innej natury. Powinny byc one na
      wyposazeniu szkoly tak aby rodzice nie byli obciazeni kosztami ciaglych zmian
      uniformow bo jak wiadomo dzieci w wieku szkolnym rosna bardzo szybko i co za
      tym idzie wyrastaja z ciuchow a wiec i mundurkow. A co do samych mundurkow to
      podejrzewam ze najbardziej protestuja matki- tipsiary ktore to wlasnie
      pozwalaja dziewczynkom 8, 9 letnim nosic buty na obcasie, dekolty do pasa, gole
      pepki i kolczyki opierajace sie na ramionach. Przepraszam za szczerosc i
      dosadnosc, ale mile panie, o ile odwiedzacie forum, stuknijcie sie w glowe, bo
      z waszych dzieci nie wyrosnie nic dobrego skoro same swiecicie takim
      przykladem!
      • Gość: Kasia Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 19:00
        Powinny byc one na
        > wyposazeniu szkoly tak aby rodzice nie byli obciazeni kosztami ciaglych zmian
        > uniformow bo jak wiadomo dzieci w wieku szkolnym rosna bardzo szybko i co za
        > tym idzie wyrastaja z ciuchow a wiec i mundurkow.

        To jest problem wszystkich rodziców bez względu na to czy dziecko ma mundurek,
        czy go nie ma. Dzieciaka w coś należy ubrać, zwłaszcza zimą :))) A jak wiadomo
        dziecko wyrasta z ubrań, więc kupowanie ich to dość częste zajęcie. Kupując
        mundurek masz część ciuchów z głowy, nie musisz ich mieć tyle, co normalnie, bo
        dziecko i tak 3/4 dnia będzie chodziło w mundurku. Na resztę dnia i weekend
        potrzebujesz ubrań znacznie mniej. W sumie na jedno wyjdzie.
        A co do reszty postu to jest to święta racja. Od momentu jak na tyłku
        dziewczynki w piaskownicy zobaczyłam stringi to mnie już głupota piramidalna
        rodziców nie jest w stanie zdziwić.
        • Gość: balonik Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.w83-196.abo.wanadoo.fr 21.06.07, 15:49
          To jest problem wszystkich rodziców bez względu na to czy dziecko ma mundurek,
          > czy go nie ma. Dzieciaka w coś należy ubrać, zwłaszcza zimą :))) A jak
          wiadomo
          > dziecko wyrasta z ubrań, więc kupowanie ich to dość częste zajęcie. Kupując
          > mundurek masz część ciuchów z głowy, nie musisz ich mieć tyle, co normalnie,
          bo

          no niby tak ,ale nalezy wziazc pod uwage, ze w biedniejszych rodzinach
          zwlaszcza wielodzietnych, dzieciaki nosza ubrania po sobie lub z odzysku i
          zawsze sie cos znajdzie a to sweter, a to bluzka. Z mundurkami tak sie nie da,
          trzeba bedzie kupowac nowe dlatego rozumiem obawy rodzicow. Dlatego wlasnie
          panstwo w ramach programu bezplatnej edukacji dla wszystkich powinno wziazc ten
          ciezar na siebie, a jesli nie dla wszystkich to przynajmniej dla najubozszych.
          Zreszta podejrzewam, ze tak moze byc, bo jesli matka nie kupi bo nie bedzie
          miala zaco, a w szkole bedzie obowiazek noszenia mundurkow, to przeciez nie
          wywala takiego dzieciaka ze szkoly, tylko ktos bedzie musial ufundowac ten
          mundurek.
      • acorns Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 21.06.07, 20:59
        > Oczywiscie wine za wprowadzenie uniformow ponosza tylko i wylacznie te
        > walniete mamuski ktore male dziewczynki kreuja na ulicznice.

        Winę ponosi Giertych bo mu się tak uwidziało. Jak ja chodziłem do szkoły to też
        się gołe pępki i miniówy zdarzały. To nie nowość.

        > Dzieci powinny wygladac w szkole skromnie a nie jak kurtyzany badz zywe
        > reklamy firm produkujacych ciuchy czy obuwie.

        To rodzice są od decydowania jak dzieci wyglądać powinny.

        > Niewatpliwie trzeba polozyc kres tej "modzie" i mundurki sa tu jakims
        > rozwiazaniem.

        Czy ja się wtrącam w to jak się ubiera Twoje dziecko? Czy ja mówię Ci jak Twoje
        dziecko ma się ubierać? Nie mówię i tego samego oczekuję od Ciebie. Chcesz
        położyć kres takiej modzie, to możesz to zrobić u siebie w domu oraz w stosunku
        do własnego dziecka. Możesz zapowiedzieć, że w Twoim domu dzieci obowiązuje
        określony dress code i ośmiolatka w stringach spod biodrówek wyciągniętych nie
        ma prawa wstępu. To możesz. Ale szkoła to nie jest niczyj prywatny folwark, a
        ja jestem wolnym człowiekiem i ubieram się jak chcę. Moja córka tak samo jest
        wolnym człowiekiem i ubiera się jak chce a jakakolwiek ingerencja w to jest
        bezpodstawne ograniczanie mojej wolności i mojej córki i w razie czego sprawa
        zakończy się w Strassburgu gdzie na pewno wygram bo nikt nie ma prawa mi i
        mojej córce narzucać w co się mamy ubierać. Dopóki jest obowiązek edukacji
        wszyscy mogą Młodej naskoczyć za nie noszenie mundurka. Nie założy bo nie chce
        i kto jej co zrobi? I jeszcze zapowiedziała że jak spróbują jej obniżyć
        zachowanie to na złość zacznie się ubierać do szkoły jak typowa tipsiara
        chociaż niezbyt lubi ten styl.
        • Gość: mat. Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.chello.pl 22.06.07, 20:28
          List otwarty z protestem do min. Giertycha
          www.protestnauczycieli.pl
    • Gość: grunt11 Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.dsl.bell.ca 19.06.07, 03:35
      Ja tez nie rozumiem.
      Posiadanie mundurka eliminuje dlugie chwile namyslania sie i decydowania co
      wlozyc, czyli upraszcza zycie. Ale jeszcze bardziej nie rozumiem czemu to AZ
      musi byc rozkaz z ministerstwa? Nie wystarczyloby zeby tak szkoly wprowadzaly
      swoje mundurki i swoje kolory?
      • hypatia69 Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 19.06.07, 19:06
        "Posiadanie mundurka eliminuje dlugie chwile namyslania sie i decydowania co
        > wlozyc" Mniemasz, że pod mundurkiem będzie obowiązywać nagość? Bądź li tylko
        bielizna?
        • Gość: Kasia Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 19:08
          U nas do decyzji pozostaje: spodnie/spódnica, skarpetki, majtki, ew.
          podkoszulka :)
          • hypatia69 Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 19.06.07, 19:18
            Eeee, to dużo. Z postu przedmówcy mi wyszło, że wybór będzie ograniczony do
            problemu: stringi czy reformy;)))
      • Gość: Kasia Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 19:16
        Ale jeszcze bardziej nie rozumiem czemu to AZ
        > musi byc rozkaz z ministerstwa? Nie wystarczyloby zeby tak szkoly wprowadzaly
        > swoje mundurki i swoje kolory?

        Ano niestety obecnie w szkole nic nie może się zdarzyć bez decyzji Rady
        Rodziców, a tam czasem nie brakuje kretynek - mamuś, które właśnie ostatnią
        rzecz na jaką się zdecydują to na strój taki sam jak inne dzieci dla swojej
        księżniczki.
        Żałuj, że nie słyszałeś dyskusji nad mundurkiem jakie się toczyły na zebraniu
        Rady Rodziców. A to, że te bluzki takie nijakie (bluzka polo - niebieska), mało
        seksowne (to mamusia dziewczynki w III klasie), kamizelka mało wyrazista
        (granatowa z dzianiny), a może bez bluzek to dziewczynki będą mogły założyć coś
        pod spód co je wyróżni (mama z zerówki), a to, że bluzka za długa, źle leży na
        zgrabnej figurze (mama V klasa dziewczynka) itd. To było najdłuższe zebranie RR
        na jakim w życiu byłam.
        • grunt11 Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 20.06.07, 02:50
          Lo matko.
          Czy juz ludzie nie maja ciekawszych rzeczy w zyciu? Albo wiekszych problemow?
          Moje dziecko bylo w szkole z mundurkiem (cieply sezon: podkolanowki, spodnica,
          biala bluzka, ew. sweterek/kamizelka; zima: rajstopy, spodnica lub spodnie,
          bluzka sweter) stroj gimnastyczny szorty i t-shirt w okreslonym kolorze.
          Przepis okreslal dlugosc spodnicy, wszystkie oczywiscie podciagaly wyzej, ale
          wszyscy jakos traktowali mundurek normalnie i bez ciezkich emocji.
          Jaki problem? Ja nie widze. Wrecz przeciwnie, jakos bardziej sie te dzieci
          czuja ze soba zwiazane, wiedza ze naleza do tego samego srodowiska. Wszystko
          kwestia podejscia do sprawy.
          Ale fakt faktem to niebywala rzecz i smieszna cokolwiek, zeby takie rzeczy byly
          decydowane na poziomie rzadu panstwa.
          • Gość: Kasia Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 09:44
            Widać im się nudzi. Mi mundurki nie przeszkadzają, wręcz odwrotnie, ale
            naprawdę uwierz, że niektórym mamusiom odbija.
    • Gość: ulla Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 20:04
      nie mamy dzieci....
      to po co nam mundurki?
    • Gość: Hela Nie (z)noszę niektórych kolorów.. IP: *.aster.pl 19.06.07, 22:18
      .. i źle się w nich czuję.
      Podobnie z pewnymi materiałami czy fasonami.
      Dla mnie okropną akcją byłoby noszenie mundurka, jaki widziałam:
      ciemnogranatowy żakiet w odcieniu indygo (mnie jest dobrze tylko w
      tzw "marynarskim" granacie!), do tego biała bluzka z gatunku takich do
      codziennego prasowania, z wielką ilością guziczków i kołnierzykiem (nie cierpię
      guziczków i kołnierzyków pod sam przełyk!), spódnica układana w szkocką kratę,
      czerwona - tam, gdzie najszersza część bioder, dodatkowo poszerza dziewczynę ta
      waląca po oczach czerwień i gruba krata i nawarstwienie plis!).
      Dla mnie to masakra - tak się ubierać. Nie zamierzałabym też tak ubierać córki
      i dołożyć sobie do puli obowiązków codzienne pranie i prasowania białej
      bluzeczki. Mam ciekawzsze rzeczy do roboty a żelazka i prasowania nienawidzę!
      Jednak jeśli rodzice by ten fason wybrali, to by oznaczało, że nie tylko
      zmuszają kogoś do, pozornie niewinnego, noszenia mundurka. To by oznaczało, że
      organizują komyś życie włączając w nie codzienne prasowanie, pranie, słowem -
      udupiają rodzica!
      Nikt mi nie będzie organizowal życia i wpływał na to, jak prowzdzę mój dom. A
      prowadzę go tak, że nosimy wszyscy rzeczy nie wymagające takiego zachodu jak
      białe bluzeczki z kołnierzykami. I nie zamierzamy się upieprzyć rolą
      garderobianej!
      • Gość: balonik Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. IP: *.w83-196.abo.wanadoo.fr 21.06.07, 14:04
        a nie uwazasz, ze dzieci w szkole powinny wygladac tak samo, chociazby poto,
        aby te z biedniejszych rodzin nie czuly sie gorsze co wiecej nie byly
        dyskryminowane przez te "markowo" ubrane? Zakladam, ze wiesz, iz wszelka
        odmiennosc w wieku szkolnym jest niezrozumiana w grupie rowiesnikow i prowadzi
        czesto do dyskryminacji? Oczywiscie najlepiej by bylo gdyby to rodzice bez
        zadnych przymusow i nakazow sami wiedzieli jak dziecko ubrac do szkoly, ale na
        zdrowy rozsadek nawiedzonych starych tipsiar ktore chca aby ich 8 letnie corki
        wygladaly seksi nie ma co liczyc i wie o tym kazdy kto byl swiadkiem dyskusji
        na ten temat np. na zebraniu rodzicow. Dlatego potrzebny jest w tej sprawie
        jakis przymus odgorny bo rozsadne argumenty do niektorych nie trafiaja. A co do
        kolorow, to prawda, ze nie wszystkim pasuje np. granat w odcieniu indygo, ale
        chyba dziewczynki z podstawowki nie musza wygladac jak panny na wydaniu?
        Jeszcze beda mialy czas na ubieranie sie w odpowiednie kolory. Moze zostawmy im
        te dylematy na pôzniej bo zamiast o nauce, zaczna myslec o zamazpojsciu?
        • acorns Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 21.06.07, 20:47
          > a nie uwazasz, ze dzieci w szkole powinny wygladac tak samo, chociazby poto,
          > aby te z biedniejszych rodzin nie czuly sie gorsze co wiecej nie byly
          > dyskryminowane przez te "markowo" ubrane?

          Po raz kolejny powtarzam - nawet jak będą tak samo ubrane, to Młoda może sobie
          zmieniać piórniki za 40-100 zł co miesiąc i nie zbiednieje od tego, a jej
          koleżanka cały rok będzie miała taki za 7 zł na targu kupiony i to w dodatku po
          starszej siostrze. Tak samo z plecakiem, przyborami szkolnymi, sikorem, czy
          samochodem tatusia. Wystarczy zwykła wycieczka szkolna i jedno dziecko dostanie
          5 zł na wydanie a inne dostanie 100 zł na wydanie. I co? Nie będzie widać
          róznicy? To czy ktoś kogoś będzie dyskryminował to kwestia wychowania a nie
          posiadania. Najwięcej szpanują ci, których rodzice oszczędzają na wszystkim co
          się da żeby kupić dzieciakowi coś firmowego czym następnie dzieciak szpanuje.
          Młoda nawet gdyby była z biednej rodziny to by takiego szpanera zmieszała z
          błotem, wdeptała w ziemię, przejechała się po nim jak po burej suce i podtarła
          sobie nim tyłek, bo jest wygadana i byle lamus jej nie przegada. A jak ktoś
          wychowuje popierdółkę to potem ma problemy że ktoś go prześladuje bo ma iPoda z
          30GB na który zrzuciło się pół rodziny.

          > A co do
          > kolorow, to prawda, ze nie wszystkim pasuje np. granat w odcieniu indygo, ale
          > chyba dziewczynki z podstawowki nie musza wygladac jak panny na wydaniu?

          Owszem muszą. Wygląd dla dziewczynek jest rzeczą bardzo ważną. Co ja miałbym
          powiedzieć mojej córce, która zawsze miała, ma i będzie miała ładną figurę,
          którą odziedziczyła po matce. Młoda jest bardzo proporcjonalna, szczupła ale
          nie koścista, wszelkie kształty ma bardzo ładne bez żadnych rażących elementów
          typu wysadzone łopatki albo za klapciaty tyłek. Brzuch idealnie płaski bez
          żadnych fałdek z przodu ani po bokach, ogólnie wszystko prawie idealnie.
          Ubranie jej w jakiś żakiet i spódniczkę za kolana w kolorze szarym to byłaby
          zbrodnia. Ona musi nosić fasony podkreślające figurę i kolory pasujące do jej
          karnacji skóry, czarnych włosów i oczu. Czyli wszystko co stonowane odpada,
          odpadają również wszelkie stroje galowe czy cokolwiek w stylu "mała
          businesswoman" bo będzie to wisiało na niej jak na strachu na wróble i wyglądać
          będize jak strach na wróble że tylko kapelusz jej założyć i postawić w polu.
          Nie założy takiego mundurka i w ogóle nie ma takiej opcji żeby dwunastolatkę
          zmusić. Jak ją zmusić? Mam sobie popsuć z nią dotychczasowy świetny kontakt
          żeby zadowolić Giertycha i grupkę rodziców którym mundurki są na rękę bo nie
          mają kasy na fajne ciuchy? Sorry ale to nie mój problem. Obowiązek noszenia
          mundurków mam w tym samym miejscu co większość zakazów, nakazów i innych
          uprzykrzaczy życia.
          • Gość: balonik Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. IP: *.w83-196.abo.wanadoo.fr 22.06.07, 15:38
            jesli zostanie wprowadzony obowiazek noszenia mundurkow to zaden Strasbourg ci
            nie pomoze, bo zyjesz w pewnej spolecznosc a nie w prozni i wszedzie trzeba sie
            podporzadkowac jakims regulom. A co do mnie to ja bym byla zaniepokojona
            postawa dwunastoletniej corki ktora juz obmysla plan zemsty na nauczycielach na
            wypadek obnizenia oceny z zachowania, w dodatku o zgrozo, przy calkowitej
            akceptacji i ku zadowoleniu rodzicow. Jesli twierdzisz, ze nie jestes w stanie
            zmusic 12 latki do zalozenia mundurka to jaki bedziesz mial na nia wplyw jak
            bedzie miala 17, 18 lat? Rozumiem, ze nalezysz do pokolenia rodzicow
            wychowujacych dzieci bezstresowo?
            • acorns Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 22.06.07, 23:44
              To nie jest żaden plan zemsty. Na kim ona miałaby się mścić? Nie traktuje
              nauczycieli jak wrogów. Oni po prostu wykonują swoją pracę. Policjant który ją
              spisuje też nie jest jej wrogiem, tylko wykonuje swoją pracę. Jej wrogiem jest
              system państwowy i to przeciw niemu jest skierowany jej bunt. Po prostu uznała
              że obniżona ocena z zachowania tylko i wyłącznie za nie noszenie mundurka to
              przegięcie, więc skoro jej obniżą to ona będzie się zachowywać tak żeby
              zasługiwać właśnie na taką ocenę a nie na wyższą. Ja bunt akceptuję i popieram.
              Bunt jest dla mnie oznaką samodzielnego myślenia i walki o wolność osobistą.
              Tylko ludzie o mentalności niewolnika nie będą się buntowali kiedy zakłada im
              się kajdany. Młoda doskonale wie kiedy zakaz jest naprawdę potrzebny a kiedy to
              jest widzimisię jakiegoś palanta. Potrzebnych zakazów nie łamie i nie dlatego
              że one są, tylko dlatego że nie chce łamać. Na przykład nie wyrzuci śmietka na
              ulicy. Nie dlatego że nie wolno, ale dlatego że chce żyć w czystym otoczeniu.
              Bo to czy wolno czy nie to ona ma głęboko w poważaniu. Ale z premedytacją
              złamie zakaz jazdy na rolkach po parku. Dlatego że jeździ po alejce i nie
              szkodzi nikomu ani niczemu a że jakiś lokalny kacyk nie lubi rolkarzy to już
              jego problem.

              > Jesli twierdzisz, ze nie jestes w stanie zmusic 12 latki do zalozenia
              > mundurka to jaki bedziesz mial na nia wplyw jak bedzie miala 17, 18 lat?

              A jak ją zmusić? Nie da jej się na siłę ubrać bo ja nie chcę wyglądać jak po
              walce z tygrysem bengalskim :) Nawet gdybym tak zrobił to ona ma taki charakter
              że prędzej by ten mundurek zrzuciła i poszła nago niż pod przymusem w mundurku.
              Mogę ją namówić, zresztą ona by się zgodziła na mundurek ale ma swoje warunki.
              Bo z nią to nie jest tak że ktoś od niej sobie coś zażyczy to ona to wykona.
              Musi dostać coś wzamian. Giertych nic jej wzamian nie zaoferował, za o chce ją
              ubrać w mundurek. Więc nie będę jej namawiał na coś co jest dla niej
              niekorzystne. Nie tak ją do tej pory uczyłem i wychowywałem. Ona nie jest od
              spełniania zachcianek władzy. To władza jest dla niej a nie ona dla władzy.
              • xtrin Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 22.06.07, 23:51
                acorns napisał:
                > Po prostu uznała że obniżona ocena z zachowania tylko i wyłącznie za nie
                > noszenie mundurka to przegięcie, więc skoro jej obniżą to ona będzie się
                > zachowywać tak żeby zasługiwać właśnie na taką ocenę a nie na wyższą.

                Jak rozumiem jeżeli "Młoda" uzna, że obniżona ocena z zachowania tylko i
                wyłącznie za spaźnianie się na lekcje to przegięcie to z tej okazji będzie
                zamiast o ósmej pojawiać się w szkole po dwunastej? A Ty uznasz, że przecież jej
                nie zmusisz i niech sobie robi co chce?

                Im więcej czytam Twoich wypowiedzi tym mocniejsze mam wrażenie, że sam masz
                umysłowość dwunastolatka. Być może stąd Twoje uwielbienie dla "Młodej", o ile
                takowa w ogóle istnieje, a nie jest projekcją Twojego umysłu :).
                • acorns Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 00:38
                  > A Ty uznasz, że przecież jej nie zmusisz i niech sobie robi co chce?

                  Spóźnianie się to akurat najmniejszy problem. Ona spóźnia się zawsze, ale mało.
                  Minutę, dwie po dzwonku. Spóźnienia wpisują powyżej 5 minut albo i wcale.
                  Czasem trzeba się postawić i pokazać co to jest zachowanie poprawne,
                  nieodpowiednie, czy naganne. Ja kiedys miałem dziewczynę, która narzekała że ja
                  za ostro jeżdżę. A ja nawet nie miałem czym jeździć ostro bo miałem Forda
                  Transita, który ani szybki ani zrywny ani zwrotny nie jest. Tylko ona tak sobie
                  uznała i oceniała że ja jeżdżę ostro. No to jak jechaliśmy Caravellą VR6 to jej
                  pokazałem co to jest ostra jazda czyli podjeżdżanie pod zderzak na centymetry,
                  slalom między samochodami z mijaniem prawie po lusterkach, wyprzedzanie na
                  trzeciego, na czwartego. Pomogło. Więcej nie gadała że ja ostro jeżdżę. Czasami
                  trzeba komuś coś uświadomić bo nie wie o czym mowa.
                  • xtrin Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 00:56
                    acorns napisał:
                    > Tylko ona tak sobie uznała i oceniała że ja jeżdżę ostro. [...]
                    > Pomogło. Więcej nie gadała że ja ostro jeżdżę.

                    Najwyraźniej nie pomogło. Jakby pomogło, to więcej by z tobą do auta nie wsiadła.

                    Kretyn.
                  • xtrin Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 00:57
                    Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że acorns to forumowy twór nastawiony na
                    budzenie kontrowersji :). Zbyt stereotypowy, by być prawdziwym. Choć może i tacy
                    ludzie istnieją. Cieszę się, że nie w moim otoczeniu.
                    • acorns Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 01:09
                      A Ty zawsze musisz przeciw mnie. Chyba dla zasady. Tu nie o kontrowersje
                      chodzi. Ja po prostu mam świadomość tego że państwo polskie ma mnie w dupie i
                      mnie prześladuje poprzez swoje organy ucisku i represji i na ich utrzymanie
                      pobiera ode mnie haracze w postaci wszelkich podatków, akcyz, ceł, opłat itp.
                      Nic co państwowe nie działa dobrze, więc system jest zły. Przykladów
                      starczyłoby na całą książkę. Dlatego też chcę wychować córkę tak żeby miała
                      świadomość tego kiedy jest kopana po dupie, kiedy jest okradana, kiedy jest
                      gnębiona. Ja płacę akcyzę i VAT za paliwo a jeżdżę po dzuirawych drogach
                      krajowych razem z miejscowymi chłopami, ciągnikami, furmankami, rowerzystami i
                      innymi zawalidrogami. Gdzie te autostrady? Czy nie jestem przez to okradany?
                      Jak to tak funkcjonuje to nie dziw się że nauczę Młodą cwaniactwa i obchodzenia
                      wszelkich przepisów, zakazów i nakazów. To dla jej dobra.
                      • xtrin Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 02:11
                        acorns napisał:
                        > A Ty zawsze musisz przeciw mnie. Chyba dla zasady.

                        Tak, dla zasady. Dla jednej z najważniejszych zasad, jakimi człowiek powinien
                        się w życiu kierować: BYĆ jest ważniejsze niż mieć.
                        Ale też i dla wielu innych zasad. Choćby dla tej, że nie metka tworzy człowieka.
                        Oraz tej, że wartość kobiety nie zależy od tego, co mężczyźni są w stanie dla
                        niej zrobić. I tej, że rodzic powinien chcieć dla dziecka jak najlepiej. Że
                        trzeba umieć stosować się do pewnych zasad, nawet, jeżeli nam się nie podobają.
                        Że ciąży na nas wszystkich pewna odpowiedzialność społeczna. Że pozory nie mają
                        znaczenia. Że nie wolno gardzić innymi.

                        > Ja po prostu mam świadomość tego że państwo polskie ma mnie w dupie i
                        > mnie prześladuje poprzez swoje organy ucisku i represji i na ich utrzymanie
                        > pobiera ode mnie haracze w postaci wszelkich podatków, akcyz, ceł, opłat itp.

                        I wszystko jasne :).
                        • Gość: Hela Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. IP: *.aster.pl 23.06.07, 08:49
                          Dlaczego uważasz się za uprawniona wyznaczac ludziom cele w życiu?
                          Dlaczego chcesz im odbierac wolność narzucając system wartości, jakim powinni
                          się kierować?.. Kto ci dał prawo decydowania, ze ludzie nie mogą chcieć mieć?...
                          A może ktoś bardzo lubi mieć i woli niż być? Zabronisz mu tego? Do kibucu
                          poślesz czy od razu na Sybir do guałagu?
                          Nie metka tworzy człowieka i każdy to wie, ale jak ktoś chce miec metke, to
                          niech ją sobie ma, czyż nie? Jego prawo. Jego metka. Nie lubisz metek - nie
                          noś. Zosia B lubi metki - niech nosi. Czemu chcesz urządzać ludziom życie
                          według własnych standardów?..
                          Co do wartości kobiety, to mnie np. bardzo cieszy, gdy mezczyxni coś dla mnie
                          robia i czuje się tym zbudowana i zyskuje wtedy na poczuciu własnej wartosci.
                          Nie jestes jedyną kobieta na swiecie i warto, byś zauważyła, że mnóstwo kobiet
                          moze być innego zdania niz ty, wiec arbitralne stawianie siebie jako
                          uniwersalnego przykładu to nadużycie.
                          Rodzic chce jak najlepiej ale to jest jego najlepiej, nie twoje. Nie masz
                          monopolu na dyktowanie, co jest dla wszystkich dobre lub nie.
                          Odpowiedzialnośc społeczna. Owszem, ważna rzecz, ale właśnie mundurkowanie
                          dzieci jest przykładem nieodpowiedzialności i pozorowanym działaniem.
                          Odpowiedzialne by było zajęcie się sprawami naprawdę ważnymi: zmniejszeniem
                          liczebności klas, organizacja zajęc pozalekcyjnych, zwiększemniem pomocy
                          psychologicznej, usportowieniem młodziezy, która jest coraz słabsza
                          fizycznie... Okręt nabiera wody, a jedynym rozwiazaniem jest wciągnięcie na
                          maszt jaskrawej flagi - mundurków. Pomoże to jak umarłemu kadzidło. Prawdziwe
                          problemy sa gdzie indziej. Zaklepywanie ich mundurkami to szkodnictwo społeczne.
                          Pozory maja znaczenie, powie ci to każdy podręcznik psychologii społecznej.
                          No właśnie, nie wolno gardzic innymi, więc nie mozna dyskryminowac osób inaczej
                          wyglądających, czyli nie noszących mundurka.
                          • xtrin Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 09:55
                            Gość portalu: Hela napisał(a):
                            > Dlaczego uważasz się za uprawniona wyznaczac ludziom cele w życiu?

                            Bynajmniej tak się nie czuję. Ale mam prawo oceniać czyjeś podejście jako
                            prymitywne, głupie i szkodliwe.

                            Reszta niewarta komentarza, nie widzę sensu w komentowaniu Twoich urojeń.
                            • Gość: Hela Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. IP: *.aster.pl 23.06.07, 12:05
                              No i właśnie tu się sypiesz, lady!
                              Nie masz argumentów, więc rzucasz insynuację o urojeniach i uciekasz rakiem.
                              He he he! Bye, wszechwiedząca!
                              • xtrin Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 13:07
                                Jasne... :)
                                Wybacz, nie widzę powodu, by "bronić się" przed bzdurnymi wnioskami, jakie z
                                moich postów wyciągasz.
                        • acorns Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 13:02
                          No to się ze mną zgadzać powinnaś.

                          > Chocby dla tej, ze nie metka tworzy czlowieka.

                          Mi wcale o żadne metki nie chodzi. Chodzi o wolność którą ktoś próbuje mojej
                          córce odebrać. A konkretnie to prawo do ubierania się jak chce. I nie ma to
                          znaczenia czy to dres za 30 zł czy za 599. Ktoś próbuje decydować za nią w
                          sprawach dotyczących jej bezpośrednio, a w tej sytuacji reakcja może być tylko
                          jedna - bunt i opór. Na rozpoczęcie roku pójdzie w koszulce karykaturą
                          Giertycha i hasełkiem anty po to żeby pokazać swój stosunek do jego ustawy.

                          > wartosc kobiety nie zalezy od tego, co mezczyzni sa w stanie dla niej zrobic

                          Na to nie ma reguły. Zależy od samej kobiety jak ona postrzega swoją wartość.

                          > I tej, ze rodzic powinien chciec dla dziecka jak najlepiej

                          Z punktu widzenia rodzica ze wsi, gdzie nie ma perspektyw pojęcie "jak
                          najlepiej" dla dziecka oznaczać będzie poslanie go do szkoły w mieście, żeby
                          się wyrwał z tej wsi. W mojej sytuacji było to dokładnie odwrotnie. Tak też
                          jest z zarabianiem kasy. Ja nie mogę sobie pozwolić na to żeby ktoś z mojej
                          córki zrobił karną pokorną dziewczynkę bez swojego zdania, bo to oznacza dla
                          niej katastrofę. Ja kiedyś umrę, a gdy to się stanie, to taka pokorna, karna
                          kobietka straci cały majątek, bo nie będzie miała odpowiedniego charakteru żeby
                          dać sobie radę z biznesem. Bo niestety, realia są takie, że albo trzeba
                          kombinować, kręcić, przepisy łamać, albo zostać z pensyjką max. 6-7 tysięcy za
                          pracę grożącą zawałem około czterdziestki i napotkać "szklany sufit".

                          > Ze trzeba umiec stosowac sie do pewnych zasad, nawet, jezeli nam sie nie
                          > podobaja.

                          Ja bardzo chętnie bym używał UZI na tą całą hołotę drogową. Jak mi jakiś ćwok
                          zajedzie drogę - seria z UZI po samochodzie zamiast klaksonu. A jednak stosuję
                          się do pewnych zasad chociaż nie bardzo mi się to podoba podobnie jak obecność
                          tych wszystkich ofermów drogowych, rowerzystów jadących jak święte krowy,
                          pieszych łażących jak święte krowy i wielu innych rzeczy. Mieszkając w mieście
                          nie rozbijałem mięsa na kotlety w nocy ze względu na sąsiadów chociać czasami
                          chciałem coś zjeść jak późno wracałem. Tak więc umiem się stosować do pewnych
                          reguł, co nie oznacza że zastosuję się do każdej którą ktoś tam sobie ustali.
                          Stringi na tyłku dziewięciolatki czy goły pępek dwunastolatki nikomu nie
                          szkodzą, ani nie są uciążliwe a jak się komuś nie podoba to jego problem. A
                          może mi się jego morda nie podoba i co wtedy? Mam żądać żeby chodził w
                          kominiarce? Bez przesady.
                          • xtrin Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 13:11
                            acorns napisał:
                            > Mi wcale o żadne metki nie chodzi.

                            To na cholerę się nimi chwalisz? :)

                            > Ja nie mogę sobie pozwolić na to żeby ktoś z mojej córki zrobił karną
                            > pokorną dziewczynkę bez swojego zdania, bo to oznacza dla niej katastrofę.
                            > Ja kiedyś umrę, a gdy to się stanie, to taka pokorna, karna kobietka
                            > straci cały majątek, bo nie będzie miała odpowiedniego charakteru żeby
                            > dać sobie radę z biznesem.

                            Może też go stracić na setki innych sposobów.

                            > Bo niestety, realia są takie, że albo trzeba kombinować,
                            > kręcić, przepisy łamać,

                            I tego uczysz swoje dziecko?!
                            Realia są jakie są właśnie przez takich jak ty.

                            > albo zostać z pensyjką max. 6-7 tysięc

                            No comments.
                            • acorns Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 13:54
                              > To na cholerę się nimi chwalisz? :)

                              Żeby była jasność sytuacji. Lubię jak przekaz jest jasny i wyrazisty a nie taki
                              nijaki, zagmatwany, wyważony w stylu Jana Rokity. Wolę coś w stylu Andrzeja
                              Leppera bo on jak coś powie to jasno i konkretnie.

                              > I tego uczysz swoje dziecko?!
                              > Realia są jakie są właśnie przez takich jak ty.

                              A to ja wymyśliłem akcyzę na paliwa? Ja wymyśliłem bandycki ZUS i niewydolną
                              służbę zdrowia? Ja wymyśliłem pozwolenia na budowę? A jakim prawem na mojej
                              własnej działce za moje własne pieniądze nie mogę postawić co mi się podoba? PO
                              co mi kurs przewoźnika koni żebym mógł własne konie przewieźć? Po co komu
                              matura żeby mógł zostać instruktorem jeździectwa? Po co mi B+E żebym mógł do
                              LandCruisera podpiąć przyczepę konną skoro mam C+E? Skoro umiem manerwować
                              TIRem to z osobówką sobie nie poradzę? Zapewniam Cię że to nie ja wymyśłiłem te
                              wszystkie idiotyzmy, ja tylko się przed nimi bronię i tego uczę córkę moją.

                              > > albo zostać z pensyjką max. 6-7 tysięc
                              >
                              > No comments.

                              Może dla niektórych to szczyt marzeń, ale ja wolę mieć tak jak mój kumpel,
                              który ma 16 bud z kebabami i w sezonie ma z każdej po 15-30 tysięcy i nieraz
                              więcej. Ale on całkiem sporo zasad i reguł łamał :)
                              • xtrin Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 14:10
                                acorns napisał:
                                > Żeby była jasność sytuacji.

                                To żadna jasność, to słoma z butów. Tak u ciebie jak i u Leppera, jakkolwiek z
                                innych względów.

                                > Może dla niektórych to szczyt marzeń, ale ja wolę mieć tak jak mój kumpel,
                                > który ma 16 bud z kebabami i w sezonie ma z każdej po 15-30 tysięcy
                                > i nieraz więcej. Ale on całkiem sporo zasad i reguł łamał :)

                                A ja stokroć wolę takiego, co żyje za tysiąc miesięcznie, ale uczciwie.
                • Gość: Hela Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. IP: *.aster.pl 23.06.07, 08:21
                  Fałszywa analogia.
                  Spóźnianie się na lekcję mieści się w kategorii czynów szkodliwych, gdyż
                  wchodzenie uczniów do klasy o dowolnych porach, rozlokowywanie się itd.
                  powoduje zamieszanie i przeszakadza w lekcji, ergo: narusza cudze prawo do
                  korzystania z lekcji.
                  Niezałożenie mundurka nie narusza cudzej przestrzeni i nie szkodzi w nauce
                  innym osobom, więc to jest sprawa prywatna.
          • Gość: ona21 Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 22.06.07, 16:12
            acorns napisał:
            "Co ja miałbym powiedzieć mojej córce, która zawsze miała, ma i będzie miała ładną figurę (...) Młoda jest bardzo proporcjonalna (...) wszelkie kształty ma bardzo ładne (...)Brzuch idealnie płaski (...)ogólnie wszystko prawie idealnie.
            Ona musi nosić fasony podkreślające figurę i kolory pasujące do jej
            karnacji skóry, czarnych włosów i oczu."

            Matko jedyna... Przecież to 12letnia dziewczynka! Dlaczego skupiasz się na jej fizyczności? Wychowywujesz kolejną kobietę która własną wartość oceniać będzie przez pryzmat swojego ciała...
            Nie, Ona nie musi nosić strojów podkreślających Jej figurę ani pasujących do koloru oczu czy karnacji. To świetnie, że wyrasta na piękną kobietę, niemniej jednak jest jeszcze dzieckiem! Na dobieranie kolorów i fasonów będzie miała jeszcze okazje. Dodam - odpowiedniejsze okazje... niż uczęszczanie do szkoły...

            Piszesz, że masz z Nią swietny kontakt, nie chce oceniać Twojego rodzicielsta bo Cie nie znam, ale z tego co napisaleś chyba opiera się ono raczej na spełnianiu Jej wizji świata niż na Twoim autorytecie, skoro mówisz "Nie założy takiego mundurka i w ogóle nie ma takiej opcji żeby dwunastolatkę zmusić. Jak ją zmusić?" Cóż, skoro nakazy/zakazy traktujesz jako uprzykrzacze życia - nie dziwię się.

            Doprawdy jestem zatrwożona tym, że jako Rodzic w ten sposób traktujesz swoją córkę. Argumentem przecw mundurkom ma być niedostateczne uwypuklenie krągłości Twego dziecka? Ma łądne kształty i szkoda to zakrywać? Wybacz...
            • acorns Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 00:25
              > Matko jedyna... Przecież to 12letnia dziewczynka! Dlaczego skupiasz się na
              > jej fizyczności? Wychowywujesz kolejną kobietę która własną wartość oceniać
              > będzie przez pryzmat swojego ciała...

              Ja na forum nie muszę się bawić w dyplomację i polityczną poprawność. Mogę
              pisać prawdę. Kobieta może być głupia jak cap, ale jak jest ładna to daleko
              zajdzie. Jak jest mądra, inteligentna ale brzydka, ma gorzej od tej głupiej ale
              ładnej. Tak zauważyłem. Chłopy zawsze bedą latać za ładnymi. Lepiej niech się
              Młoda zawczasu uczydbać o swój wygląd. Fakty są takie jakie są. Można się
              oburzać, ale i tak ładniejsi ludzie mają lepiej. Moja koleżanka - modelowa
              blondynka z dużymi niebieskimi oczami, długimi rzęsami i zawsze słodką niewinną
              minką nagminnie łamie przepisy. Ma Toyotę Suprę i wie po co ją ma. Płaci
              mandaty tylko jak ją złapie policjantka. Policjanci zawsze ją puszczają.

              > Nie, Ona nie musi nosić strojów podkreślających Jej figurę ani pasujących do
              > koloru oczu czy karnacji.

              Musi. Jak wie że dobrze wygląda to ma lepszy nastrój, jak ma lepszy nastrój to
              i wszystko jej lepiej idzie. Jak ma się ubrać na galowo to wygląda tak jakby za
              chwilę miała kogoś zamordować bo jest wściekła że ma na sobie coś co jej nie
              pasuje i stąd ten nastrój.

              > niemniej jednak jest jeszcze dzieckiem!

              Za nazwanie jej dzieckiem można od niej wyłapać parę szybkich na facjatę o czym
              pewna osoba niedawno się przekonała :D To nastolatka a nie dziecko.

              > opiera się ono raczej na spełnianiu Jej wizji świata niż na Twoim
              > autorytecie, skoro mówisz "Nie założy takiego mundurka i w ogóle
              > nie ma takiej opcji żeby dwunastolatkę zmusić. Jak ją zmusić?" Cóż, skoro
              > nakazy/zakazy traktujesz jako uprzykrzacze życia - nie
              > dziwię się.

              To nie do końca tak. Na przykład takie ograniczenie do 40 z powodu robót
              drogowych. Roboty się skończą, ograniczenie pozostaje. I czy to nie jest
              uprzykrzanie życia? Albo zakaz zawracania tam gdzie można spokojnie zawrócić i
              nic się nie stanie. Albo zakaz mycia samochodów pod blokiem. Czy to nie jest
              uprzykrzanie życia? Albo kumpla spotkam, kupimy sobie po piwku i usiądziemy na
              ławce w parku i wypijemy. No komu to przeszkadza? Szkodzę tym komuś? Po co ten
              zakaz picia pod chmurką? Z mundurkami tak samo. To jest tylko widzimisię
              Giertycha i jako takie zostanie przeze mnie i przez Młodą olane, podobnie jak
              te 40 na godzinę, zakaz zawracania, zakaz mycia samochodu i zakaz picia piwa
              pod chmurką.

              > Argumentem przecw mundurkom ma być niedostateczne uwypuklenie krągłości Twego
              > dziecka? Ma łądne kształty i szkoda to zakrywać? Wybacz...

              Przede wszystkim nie będzie mundurka w kolorze Brasillia Yellow albo Spring
              Greena ani Orange Flame ani też z połączenia tych kolorów. Młoda fatalnie
              wygląda w stonowanych. Zresztą widziałem parę propozycji. Jakieś krawaty dla
              dziewczyn, plisowane spódniczki. No sorry, ale niech oni spier. z takimi
              wzorami. Fason ma podkreślać figurę a nie ją maskować, Młoda wieszać się nie
              zamierza więc stryczek na szyi jej niepotrzebny. Wygląd jest dla Młodej ważny i
              ona z tego nie zrezygnuje bo tak sobie Giertych zażyczył.
              • Gość: Hela Brzydko i w kupie czy ładnie pojedynczo?... IP: *.aster.pl 23.06.07, 08:33
                Zgadzam się z acronem. Co to za sens wmawianie ludziom, że nie jest ważne
                piekno tylko jednolitość?...
                Piękno jest bardzo wazne i barbarzyństwem jest oszpecanie ludzi w imię
                jednolitości!
                Piekno jest jak talent - jeśli go masz, pokazuj go, w ten sposób wzbogacasz i
                czynisz piekniejszym świat! Jeśli go schowasz pod korcem lub pod szpetnym
                mundurkiem - marnujesz potencjał, marnotrawisz coś, co przyniosłeś na ten świat
                jako dar!
                Ujednolicanie ma na celu zapobieganie zawiści. Ale zawiść to problem
                zakompleksionych zawistników, a nie tych, którzy mają coś fajnego.
                To taki komunizm i równanie w dół: Nie będzie nam ślicznotka psuła humoru swoim
                pięknem, skoro my mamy krzywe nogi i pupy jak kosze! Zakutać ją w mundurek!
                Albo: Nie będzie nam rewelacyjny piłkarz walił goli raz za razem, bo my mamy
                zadyszkę i nadwagę: Złamać mu nogę, niech będzie po równo! Itd.
                Swiat jest różny i nic tego nie zmieni i to jest całkiem dobre.
                Dobra zasada brzmi: Jesteśmy różni, to normalne, każdy z nas ma prawo być taki
                jak jest i rozwijac swój osobisty potencjał.
                • xtrin Re: Brzydko i w kupie czy ładnie pojedynczo?... 23.06.07, 09:52
                  > Nie będzie nam rewelacyjny piłkarz walił goli raz za razem, bo my mamy
                  > zadyszkę i nadwagę: Złamać mu nogę, niech będzie po równo! Itd.

                  "Harrison Bergeron" Kurta Vonneguta :).

                  Tyle, że idea mundurków niewiele ma z tym wspólnego.
                  • Gość: Hela Re: Brzydko i w kupie czy ładnie pojedynczo?... IP: *.aster.pl 23.06.07, 12:07
                    Czemu wciąż komentujesz moje posty, które nazwałaś urojeniami i zadeklarowałaś,
                    że nie będziesz więcej ich komentować. Nie kontrolujesz swoich czynów?..
                    • xtrin Re: Brzydko i w kupie czy ładnie pojedynczo?... 23.06.07, 13:05
                      Komentuję to i na tyle, na ile mam ochotę. To wolne forum, nie chcesz mi chyba
                      narzucać co mam na nim pisać? :)
                      • Gość: Hela Re: Brzydko i w kupie czy ładnie pojedynczo?... IP: *.aster.pl 23.06.07, 14:06
                        Czyli się nie kontrolujesz tylko masz "wolny ciąg skojarzeń" i walisz raz tak,
                        a za monent sama sobie zaprzeczasz.. Good luck! W tej sytuacji równie dobrze
                        możesz gadać ze słupami na ulicy - tyle samo to ma sensu! :)))
                        • xtrin Re: Brzydko i w kupie czy ładnie pojedynczo?... 23.06.07, 14:12
                          Wrażenie, że gadam ze słupem to mam w tym momencie.

                          Bez odzewu.
                • acorns Re: Brzydko i w kupie czy ładnie pojedynczo?... 23.06.07, 21:19
                  > Swiat jest różny i nic tego nie zmieni i to jest całkiem dobre.
                  > Dobra zasada brzmi: Jesteśmy różni, to normalne, każdy z nas ma prawo być
                  > taki jak jest i rozwijac swój osobisty potencjał.

                  Komunistyczny umysł tego nie pojmie. dla nich wszystko ma być równe, takie
                  same, ujednolicone, unormowane, uszeregowane bo inaczej to jest dla nich chaos,
                  anarchia i abstrakcja razem wzięte. No ale Lenin wiecznie żywy przecież :)
              • Gość: ona21 Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 23.06.07, 11:19
                > Ja na forum nie muszę się bawić w dyplomację i polityczną poprawność. Mogę
                > pisać prawdę. Kobieta może być głupia jak cap, ale jak jest ładna to daleko
                > zajdzie. Jak jest mądra, inteligentna ale brzydka, ma gorzej od tej głupiej > > ale ładnej. Tak zauważyłem.

                Jasne, że ładniejsi mają lepiej. Ale popierasz to? Dokłądasz cegiełke do tego? To jest ok, że ktoś może łamać przepisy bo uroda stawia mu aureolę nad głową?? Tego uczysz swoją córkę?
                Chcesz żeby Twojemu dziecku było łatwo w życiu i ja to rozumiem. Ale obyś się nie przeliczył... Uroda nie tylko przemija z upływem czasu, ale też może zostać w brutalny sposób stracona. Więc dobrze by było, aby dziewczyna coś oprócz niej jeszcze posiadała, np. pewne zasady, dzięki którym nie załamie się że nie umie sobie poradzić w życiu gdy nagle zabraknie urody, nie załamie się bo będzie wiedziała że bez tego też będzie coś warta.

                >Musi (...)Jak ma się ubrać na galowo to wygląda tak jakby za
                > chwilę miała kogoś zamordować bo jest wściekła że ma na sobie coś co jej nie
                > pasuje i stąd ten nastrój.

                O tym mówię. Wygląd ponad wszystko, i mord w oczach że nie może wyglądac tak jak by chciała. A to dopiero poczatek.
                Nie chodziło mi o to, czy wg. Niej samej musi, bo oczywiste, że tak... Musi to codzinie zjeść śniadanie i nauczyć się tabliczki mnożenia. Jeśli jednak priorytetem jest dobrze skrojone ubranie, i to do tego stopnia, żeby robić fochy, no to nie wróży najlepiej. I ten zły nastrój będzie coraz częstszy z upływem lat, bo zmarszczki, bo frustracja, bo dlaczego na pogrzeb trzeba w czarnym skoro czerowna sukienka tak świetnie podkresla talię. Powodzenia.
                O paru szybkich na facjatę nawet nie wspominam...
                • acorns Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 13:41
                  > Jasne, że ładniejsi mają lepiej. Ale popierasz to? Dokłądasz cegiełke do
                  > tego?

                  A co mam robić? Udawać że tak nie jest? Wiesz, to tak samo jak z tym
                  zakazywaniem małemu dziecku jakichkolwiek reakcji obronnych. Czyli nie wolno mu
                  oddać jak inne dziecko uderzy, nie wolno uderzyć jak inne dziecko zabiera
                  zabawkę itd. A fakt jest taki że dzieci to małe, niecywilizowane dzikusy i
                  wśród nich panuje prawo dżungli. Psychiczna kastracja dziecka, nawet wynikająca
                  ze szlachetnych pobudek (w końcu przemoc jest zła) jest działaniem tylko i
                  wyłacznie na jego szkodę, bo będzie poszkodowane przez dzieciaki przemoc
                  stosujące. Może to nie jest politycznie poprawne, ale tak jest.

                  > To jest ok, że ktoś może łamać przepisy bo uroda stawia mu aureolę nad
                  > głową?? Tego uczysz swoją córkę?

                  Ja jej tego nie muszę tłumaczyć. Ona to widzi. To po prostu wychodzi w życiu.

                  > Więc dobrze by było, aby dziewczyna coś oprócz niej jeszcze posiadała, np.
                  > pewne zasady, dzięki którym nie załamie się że nie umie sobie poradzić w
                  > życiu gdy nagle zabraknie urody, nie załamie się bo będzie wiedziała że bez
                  > tego też będzie coś warta.

                  To to na pewno. Nie chciałbym wychować pustej i tępej laluni, która na wygląd
                  złapie bogatego faceta, a on ją kopnie w zadek jak tylko uroda zacznie
                  przemijać.

                  > O tym mówię. Wygląd ponad wszystko, i mord w oczach że nie może wyglądac tak
                  > jak by chciała. A to dopiero poczatek.

                  A Ty się dobrze czujesz w ciuchach które Ci się nie podobają? Ja sam też na
                  zdjęciu ślubnym na którym jestem w garniturze wyglądam jak goryl bossa mafii a
                  nie jak pan młody. Nienawidzę garniturów i krawatów i mój zły nastrój z powodu
                  założenia tego był widoczny na zdjęciu. Do tego jeszcze nie lubię być
                  fotografowany, więc wyszedłem na zdjęciach jak jakiś zbój. Ja wiem że są
                  sytuacje w których trzeba ubrać się tak a nie inaczej. Na ulicę wychodzę w
                  dresie, ale na pogrzeb już w dresie nie pójdę. A jaki jest sens czynienia ze
                  szkoły miejsca wymagającego określonego stroju, skoro takiej tradycji w Polsce
                  nie ma?

                  > O paru szybkich na facjatę nawet nie wspominam...

                  Ona ma charakter po mnie, więc do awantur i bijatyk jest bardzo wyrywna. Jak
                  byłem w jej wieku i starszy i już dorosły to non stop się z kimś tłukłem. Mówię
                  jej że dziewczynie tak nie wypada, ale czasem się zdarza że nerwy jej puszczą.
                  Czasem wcale jej się nie dziwię, bo cham zrozumie swój błąd dopiero jak bedzie
                  leżał na glebie, pluł krwią i zwijał się z bólu. A niedawno musiała kijem od
                  bilarda przetłumaczyć solarystycznej laluni dlaczego nie przerwie gry i nie
                  zwolni stołu tylko dlatego że lalunia sobie tego zażyczyła.
                  • Gość: ona21 Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 23.06.07, 14:50
                    >Ja wiem że są sytuacje w których trzeba ubrać się tak a nie inaczej. Na ulicę >wychodzę w dresie, ale na pogrzeb już w dresie nie pójdę. A jaki jest sens >czynienia ze szkoły miejsca wymagającego określonego stroju, skoro takiej >tradycji w Polsce nie ma?
                    O, chyba doszliśmy do zarodka naszych sprzecznych poglądów :) Bo chyba właśnie o to się rozchodzi, że:
                    Twoim zdaniem szkoła nie wymaga określonego stroju, nie ma takiej tradycji i nie ma w ogóle o czym mówić. Przyznam, że ja też jestem za tym żeby można było ubierać się kolorowo i ciekawie. Tylko że... to się jakoś nie sprawdza, bo dzieciaki przeginają. Do tego dochodzi jeszcze brak autorytetów nauczycieli i bronienie własnego zdania "dla zasady" (pod tytułem mam prawo, istnieje wolność, no to heja!) bez zastanowienia się dlaczego ktoś ma jakieś zastrzeżenia i czy aby przypadkiem nie ma w nich troche racji. Dlatego uważam, że szkoła powinna byc miejscem o ściśle okrelonych zasadach ubioru - aby pokazać, że oprócz praw ucznia są też obowiązki. Nie ma tradycji ubioru, ale jest tradycja, że szkoła uczy I WYCHOWUJE. Wychowuje a więc naucza szacunku do zasad instytucji której jest się członkiem.
                    Jeśli Twoja corka ma poczucie smaku, nie przyjdzie na lekcje półnaga a ubrana stosownie do sytuacji. I faktycznie może czuć złość że nie jest Jej dane ubierać się zgodnie ze swoją wolą. Ale jest też grono dzieciaków które takiego gustu nei mają. Mundurki wtłoczyłyby ich w pewien kanon. Dlaczego cierpi przez to twoja córka? Nie wiem... Ale może potraktować to jako sprawdzian dla Jej dyscyliny o czym napisałam wyżej.
                    • xtrin Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 15:35
                      Gość portalu: ona21 napisał(a):
                      > Nie ma tradycji ubioru

                      Jak to nie ma? Przed wojną jak i po niej gimnazjaliści nosili bardzo ściśle
                      określone stroje, łącznie z czapkami i beretami. Dopiero fartuchy rozluźniły
                      nieco szkolne stroje, aż doszło do tego, co teraz mamy.
                      Mundurek szkolny jest tradycją i ma za sobą historię o wiele bogatszą i dłuższą
                      niż obecne dowolne stroje.
                    • acorns Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 21:08
                      > Tylko że... to się jakoś nie sprawdza, bo dzieciaki przeginają.

                      Jeżeli dziewczyna robi z siebie straszydło i tapetuje się od 10 roku życia to
                      jej problem. Ja ze swoją córka potrafiłem załatwić i jakoś jej się do malowania
                      nie spieszy. Powiedziałem jej tylko że jak chce to niech sięmaluje ile wlezie,
                      ale za 10 lat bedę miał ładniejszą i gładszą skórę na dupie niż ona na twarzy i
                      że malowanie się w tak młodym wieku to tak jakbym kupił nowy wóz w salonie i
                      zaraz go szpachlował. Zrozumiała. Jej rok starsza koleżanka wygląda jak
                      straszydło, chociaż myśli że jest piękna i każdy na pewno chce ją przelecieć. W
                      rzeczywistości tak jednak nie jest i sporo chłopaków się po prostu z niej
                      śmieje. Włosy ma zawsze natapirowane, pofarbowane na czarno jakąś najtańszą
                      farbą, pasemka w kolorze brudnym żółtym bo jej słoneczny blond nie wyszedł, do
                      tego fluid, błyszczyki, wyskubane brwi pociągnięte konturówką w dodatku krzywo
                      i niesymetrycznie. Cienie do powiek dobrane od czapy, raz to nawet zapytałem
                      jej kto jej oczy popodbijał. I ona myśli że jest ósmym cudem świata. Szkodzi
                      tym przede wszystkim sobie, nikomu więcej. Nawet dobrze że tak wygląda, bo
                      stanowi świetny przykład jak bardzo można się oszpecić :) Po co jej tego
                      zabraniać?

                      > Nie ma tradycji ubioru, ale jest tradycja, że szkoła uczy I WYCHOWUJE.
                      > Wychowuje a więc naucza szacunku do zasad instytucji której jest się
                      > członkiem.

                      Tu jest kolejny punkt zapalny dla Młodej. Dla mnie również. Otóż ona nie
                      wyrażała chęci bycia członkiem tej instytucji. Została do tego zmuszona przez
                      reżim państwowy. Obowiązek edukacji dla mnie jest zamachem na wolność osobistą.
                      No ale to nie o to chodzi teraz. Jeśli jest przymus, jest i opór i bunt. Ona
                      traktuje szkołę głównie jak miejsce spotkań towarzyskich. Niczego pożytecznego
                      się tam nie uczy. To się w życiu nie przydaje. Chyba że się ma takie hobby, ale
                      Młoda akurat ma inne i o tym w szkole nie uczą. Ona się ze szkołą nie
                      identyfikuje, więc nie czuje potrzeby noszenia mundurka tej szkoły. Chodzi i
                      tyle.

                      > Jeśli Twoja corka ma poczucie smaku, nie przyjdzie na lekcje półnaga a ubrana
                      > stosownie do sytuacji.

                      To głównie zależy od temperatury na zewnątrz i w klasie :)

                      > Ale może potraktować to jako sprawdzian dla Jej dyscyliny o czym napisałam
                      > wyżej.

                      Ona z założenia jest niezdyscyplinowana i nigdy nie będzie. Ja też nie byłem.
                      To znaczy jak się sam zdyscyplinuję to jestem, bo pierwsze lata życia Młodej to
                      miałem bardzo ciężkie więc dyscyplinować się musiałem. Ale nie ma takiej
                      możliwości żeby mnie ktoś zdyscyplinował. Z Młodą też tak jest.
          • xtrin Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 22.06.07, 20:38
            acorns napisał:
            > Nie będzie widać róznicy?

            Będzie, ale zdecydowanie mniej. Ubranie to pierwsze, co się rzuca w oczy. Nie
            każdemu zagląda się do kieszeni czy piórnika, ubiór widać zawsze i wszędzie.

            > Wygląd dla dziewczynek jest rzeczą bardzo ważną.

            Dla niektórych. I to zwykle pod presją środowiska.

            > Co ja miałbym powiedzieć mojej córce, która zawsze miała,
            > ma i będzie miała ładną figurę, którą odziedziczyła po matce.
            > Młoda jest bardzo proporcjonalna, szczupła ale nie koścista,
            > wszelkie kształty ma bardzo ładne bez żadnych rażących elementów
            > typu wysadzone łopatki albo za klapciaty tyłek. Brzuch idealnie
            > płaski bez żadnych fałdek z przodu ani po bokach,
            > ogólnie wszystko prawie idealnie.

            LOL. Mowa o dwunastolatce? :)))

            > Ona musi nosić fasony podkreślające figurę

            Nie, nie MUSI. W tym wieku - wręcz nie powinna.

            > Czyli wszystko co stonowane odpada, odpadają również wszelkie
            > stroje galowe czy cokolwiek w stylu "mała businesswoman" bo
            > będzie to wisiało na niej jak na strachu na wróble i wyglądać będize
            > jak strach na wróble że tylko kapelusz jej założyć i postawić w polu.

            Ładnemu we wszystkim ładnie :).

            > Mam sobie popsuć z nią dotychczasowy świetny kontakt żeby zadowolić
            > Giertycha i grupkę rodziców którym mundurki są na rękę bo nie
            > mają kasy na fajne ciuchy?

            Gdyby kontakt rzeczywiście był dobry, to nie byłoby problemów z wytłumaczeniem
            córce o co biega. No, ale to musiałbyś jeszcze wpierw zrozumieć sam.
            • acorns Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 00:52
              > Będzie, ale zdecydowanie mniej.

              A celem jest zatarcie różnic między biednymi a bogatymi. A tego nie da się
              zrobić. Po co więc podejmować działania z góry skazane na niepowodzenie? W zimę
              też będzie widać ubiór i to dobrze. Młoda zaloży Iguanę za 7 stów czy coś około
              tego, a jej koleżanka jakąś poprzecieraną starą katanę po siostrze. Po lekcjach
              zmienia się buty. Młoda zaloży Reeboki albo Asicsy z najnowszej kolekcji, a
              ktoś inny jakieś rozlazłe trampki z miejscowego targu. no rzeczywiście, nie
              widać różnic.

              > LOL. Mowa o dwunastolatce? :)))

              Dwunastolatka też jakieś tam kształty i figurę posiada. Podobnie jak ośmiolatka
              czy osiemdziesięciolatka. Jedna wygląda zgrabnie i ładnie, a inna jak ludzik
              Michelin. Jakby jakiś spaślak się ubrał jak Mloda to by to wyglądała jak
              baleron w tych obcisłych ciuchach. Jak Młoda się ubierze w jakiś fason dobry
              dla spaślaka to będzie wyglądała jak strach na wróble.

              > Nie, nie MUSI. W tym wieku - wręcz nie powinna.

              A dlaczego nie?

              > Gdyby kontakt rzeczywiście był dobry, to nie byłoby problemów z wytłumaczeniem
              > córce o co biega. No, ale to musiałbyś jeszcze wpierw zrozumieć sam.

              Nie miałem problemów. Wytlumaczyłem o co biega. Zresztą nawet nie musiałem
              tłumaczyć wiele bo ona sama wie o co biega. Dlatego jesteśmy przeciwni mundurkom
              • xtrin Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 02:05
                acorns napisał:
                > A celem jest zatarcie różnic między biednymi a bogatymi.

                Nie jest to celem i nie zatarcie. Pewne ich zmniejszenie natomiast jest
                pożądanym efektem ubocznym.

                > Po co więc podejmować działania z góry skazane na niepowodzenie?

                Nie zlikwiduje się kradzieży i morderstw w całości, to nie ma sensu w ogóle im
                przeciwdziałać?
                Czy - tak z twojej bajki :) - nie można zarobić stu milionów dolców, to nie ma
                co wcale zarabiać?

                > Młoda zaloży Iguanę za 7 stów czy coś około tego

                Iguana to rodzaj legwana. Ma w jaszczurce chodzić? ;)

                > Młoda zaloży Reeboki albo Asicsy z najnowszej kolekcji,
                > a ktoś inny jakieś rozlazłe trampki z miejscowego targu.
                > no rzeczywiście, nie widać różnic.

                Ano tak szczerze mówiąc - nie widać specjalnie. Ja tam nie poznam czy to but z
                najnowszej kolekcji czy nie.

                > Dwunastolatka też jakieś tam kształty i figurę posiada.

                Jakieś tam. Które to przejdą wielką metamorfozę w przeciągu kilku najbliższych lat.

                > A dlaczego nie?

                Dwunastolatka nie jest obiektem seksualnym!!! Chcesz, żeby twoja córka pedofilów
                prowokowała?

                > Nie miałem problemów. Wytlumaczyłem o co biega. Zresztą nawet
                > nie musiałem tłumaczyć wiele bo ona sama wie o co biega.
                > Dlatego jesteśmy przeciwni mundurkom

                Jesteście na podobnym poziomie umysłowym. To już wiemy :).
                • Gość: Hela Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. IP: *.aster.pl 23.06.07, 08:55
                  Znów stosujesz fałszywą analogię stawiając w jednym rzędzie kradzież i
                  zamożność i stwierdzając, że tak, jak należy przeciwdziałać kradzieżom, tak
                  należy przeciwdziałać zamożności (która zawsze jakoś tam staje się wykrywalna).
                  No, pięknie! Komunizm w czystej postaci!
                  Może niedługo zaczniesz postulowac dokwaterowywanie ludziom do willi rodzin z
                  byłych PGRów - bo jak tu tolerowac taką nierówność, i żeby jedni pili z
                  filiżanek Rosenthala, a drudzy z musztardówki?..
                  Twoje opcja: Wytłuc Rosenthala! Musztardówka dla każdego!
                • acorns Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. 23.06.07, 14:05
                  > Dwunastolatka nie jest obiektem seksualnym!!!

                  W szkole to niejeden sobie marzy :) Widzę po ilości walentynek które dostaje.

                  > Chcesz, żeby twoja córka pedofilów prowokowała?

                  Pedofil to już się nią nie zainteresuje. Dziewczyna dojrzewa, więc dla pedofila
                  przestaje być atrakcyjna. Myślę że jak miała 8-10 lat do dużo bardziej ich
                  prowokowała choćby opalając się na golasa nad Wisłą czy ubierając się w obcisłe
                  dużo odsłaniające ciuchy. Ale jakoś żaden nie chciał się na nią rzucić i
                  zgwałcić. Może żadnego nie było a może sobie tylko popatrzył i w nocy popędził
                  konika pod kołderką. Tyle mu wolno. Pedofil nie zaatakuje tak na wariata. Nie
                  rzuci się na dziewczynkę przy ludziach bo go zlinczują. Nie była nigdy na tyle
                  głupia żeby iść gdzieś z obcym facetem, a ci którzy ją znali, znali też mnie i
                  nawet jak któryś był pedofilem, to nie odważyłby się bo wiedział dobrze że ja
                  nie bedę angażował w tę sprawę Policji ani prokuratora tylko sam to załatwię. A
                  wtedy będzie marzył o rżnięciu w dupsko przez współwięźniów :)
        • Gość: Hela Re: Nie (z)noszę niektórych kolorów.. IP: *.aster.pl 22.06.07, 13:48
          Dyskryminacji odmienności zapobliega najlepiej sytuacja, kiedy jest wiele opcji
          i wszystkie one obok siebie funkcjonują. To jest właśnie nauka tolerancji.
          Niech sobie w jednej klasie będzie i tipsiara, i punk, i ktoś ubrany spokojnie -
          różnice są fajne i fajnie jest wychowywać dzieci w świecie, gdzie nie wszystko
          jest jednakowe ale wszystko, co nie łamie cudzych praw, należy uznawać.
          Choć sama nie gustuję w ekspozycji gołych "baleronów", to jednak uważam, że jak
          to się komus podoba, to niech tak sie nosi. Szkoła nie powinna rozliczać z
          ubiorów, tylko z wiedzy.
          Jeśli tipsiara wygrywa olimpiady, to za to powinna być oceniana, a nie za kolor
          majtek. Jeśli umundurowana cnotka jest leniwa i tępa jak but - nie powinno ją
          to stawiać wysoko, li tylko dlatego, że wierna (przepisom) ale mierna.
          Poza tym umundurowanie nie ma szans wyeliminować wyścigu "lansu" markowości,
          jeśli gdzieś on trwa. Umundurowani lanserzy będą się nadal pysznić super-
          komórkami, markowym obuwiem, wymyslnymi fryzurami i tym, że spod szkoły bedzie
          ich zabierał rodzic w super-gablocie. Nie oszukujmy się, w tych sprawach nic
          się nie zmieni! Biedny nadal bedzie rozpoznawalny - i mundurek nie pomoże!
          Zrozum, że ci ludzie, których dzieci tak się lansują, mają taki sposób na
          życie. Kasa, kasa, kasa, a największa chwila w życiu - pokazywanie tej kasy,
          także przy pomocy własnych dzieci.
          Nie ma co walczyć z wiatrakami przez mundurki, bo to tylko bezsensowna oprawka,
          pod którą będzie, co było. Z dyskryminacja najlepiej walczyć pozwalając ludziom
          na odmiennosć i bycie sobą, byle w zgodzie i konstruktywnie.
          A, a co do dziewczynek myslacych wcześnie o zamęściu. Zawsze były takie "panny
          na wydaniu" i jakoś ani dawne fartuszki, ani teraz mundurki, ani pewnie i
          habity zakonne by nie sprawiły, żeby takie panny spoważniały i wzięły się za
          naukę, a nie za flirty i szukanie meża. Takie są i będą - i też mają prawo do
          zycia i wybierania tego, czego pragną (zamęście).
    • l.george.l Bo źle się kojarzą 20.06.07, 01:20
      Z faszyzmem, komunizmem i japońskimi filmami porno. To tak po krótce.
    • Gość: upierdliwa Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.igloonet.pl 20.06.07, 08:22
      shin-ken napisała:

      > Większość forumowiczów jest przeciwna mundurkom. Nie rozumiem dlaczego.
      > Przemierzając miasto i popularny deptak widzę w upalny dzień pełno
      > "umundurowanych":
      > - 90% pań bez wzgl. na wiek i stan stóp nosi klapki, z czego większość to
      > klapki-japonki (szwagier ortopeda już się cieszy - one mają tak cienkie
      > podeszwy i fatalny wpływ na stopy, że bezrobotny nie bedzie)
      > - 90% pań bez wzgl. na figurę i inne parametry w spodniach typu biodrówki,
      > zazwyczaj o długości 3/4 (capri)
      > - osobny rozdział to styl tipsiaro-solara, ale też rodzaj "mundurka"
      > - 90% pań bez wzgl. na stan ciała i pach nosi koszulki na ramiączkach, panie
      > po 60-ce obowiązkowo białe z wstawką koronkową - ekspedientka w sklepie z
      > bielizną zapewniała, że to podkoszulka damska (bielizna) a nie top do noszenia
      > zamiast bluzki


      no tak, to rzeczywiscie bardzo dziwne, ze tak wiele kobiet nosi klapki (choc
      osobiscie wydaje mi sie, ze sandaly jednak nosi wiecej), krotkie spodnie i
      bluzki na ramiaczkach, zwazywszy, ze mamy piekny sloneczny czerwiec i
      temperatury w ciagu dnia ok. 30 stopni w cieniu.
      proponuje wyskoczyc na odmiane w dlugich dzinsach, adidasach, bluzie polarowej,
      do tego doloz czapke i szalik - bedziesz superoryginalna.
      • Gość: wildak Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 11:18
        Rzeczywiście jesteś upierdliwa i nie rozumiesz po polsku. Autor/ka postu
        napisała z ironią o typowym letnim stroju. Czy Ty nie widzisz tego
        "umundurowania"? Przecież jest tyle fasonów obuwia, koszulek, spodni i spódnic -
        powinno się umieć dobrać je do figury i typu urody, a zwłaszcza do miejsca. A
        tak mamy atak klonów
        i bezguścia ; )
        Mnie też śmieszy walka przeciw szkolnym ubiorom tych, którzy właśnie tak na
        "klona" się ubierają chociaż tego pomysłu nie popieram.
        • Gość: upierdliwa Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.igloonet.pl 23.06.07, 13:15
          Gość portalu: wildak napisał(a):

          > Rzeczywiście jesteś upierdliwa i nie rozumiesz po polsku. Autor/ka postu
          > napisała z ironią o typowym letnim stroju. Czy Ty nie widzisz tego
          > "umundurowania"? Przecież jest tyle fasonów obuwia, koszulek, spodni i spódnic
          > -
          > powinno się umieć dobrać je do figury i typu urody, a zwłaszcza do miejsca. A
          > tak mamy atak klonów
          > i bezguścia ; )
          > Mnie też śmieszy walka przeciw szkolnym ubiorom tych, którzy właśnie tak na
          > "klona" się ubierają chociaż tego pomysłu nie popieram.


          bardziej upierdliwe ode mnie sa osoby, ktore obserwuja ludzi dookola tylko po
          to, aby skrytykowac ich ubior. kazdy niech ubiera sie tak, jak mu wygodnie i jak
          mu sie podoba. nawet, jesli wiele osob na ulicy ubranych jest podobnie - na
          litosc, co mnie to obchodzi i dlaczego mialabym w ogole zwracac na to uwage?
    • enzymek Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 22.06.07, 16:39
      Mundurki dla szkolników dobre są. Jednocześnie jestem za mundurkami dla belfrów,
      a co, niech będzie wiadomo kto jest kto.
    • dagps Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 23.06.07, 08:48
      bo nie nosze japonek, spodni 3/4 i podkoszulek?
      to tak, ale to nie ma nic wspolnego z moja niechecia do mundurkow.
      szkola to nie wojsko, dzieci to nie armia. jak roman chce, to niech wprowadza
      mundurki do sejmu i senatu. tez niech sie krawatami nie przechwalaja. niech beda
      "rowni", chociaz wsrod siebie.
    • nessie-jp Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 23.06.07, 21:35
      Dlaczego nie chcemy mundurków? Bo to działania pozorowane.

      Reforma szkolnictwa na pokaz. Minister pokazuje, jak to on pięknie się postarał
      i zreformował. My wszyscy płacimy (tak, tak, ty też! z czego będą, twoim
      zdaniem, dopłaty do mundurków dla ubogich?). Minister spoczywa na laurach i
      odbiera medale za zasługi. Szkoły wybierają jako 'mundurki' najtańsze i najmniej
      konfliktowe szmatki. W 95% szkół będą to kamizelki z polaru. W ten sposób rewia
      mody będzie kontynuowana, tylko lekko przykryta kamizeleczką. Cóż za osiągnięcie!

      Otóż uważam, że zmuszanie dzieci do chodzenia w kamizelkach z polaru tylko
      dlatego, że niejaki pan R.G. ma żądzę chwały i potrzebę bycia pokazywanym w TVP
      jest nienormalne.
      • kicior99 Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? 25.06.07, 08:48
        nie mówiąc o tym że polar jest bardzo niezdrowy, zwłaszcza dla młodej skóry
    • czb_1983 Bo to zaprzeczenie demokracji 25.06.07, 08:42
      Moim zdaniem mundurki są zaprzeczeniem demokracji a nawet jej zagrażają ?
    • Gość: Lexus Re: Dlaczego nie chcecie mundurków? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 09:03
      Można sie spocić
    • girl_1979 A kto powiedział że nikt nie chce 25.06.07, 09:41
      Mundurki w szkole robią porządek, jest wielu i wiele którym by się podobały,
      podobnie jak nakaz w którymś tam wieku aby małożonkowie spali w piżamach z
      otworami wyciętymi na genitalia, co miało zapobiedz uprawianiu sexu, a dla
      wielu okazało się szczytem perwersji...
    • sexfanka Chcemy, ach chcemy 25.06.07, 09:52
      W mundurkach łatwo się wyróżnić jakimś szczegółem, spinką do włosów,
      łańcuszkiem albo pończoszkami, pozatym na podrywanie pozostaje zawsze WF, ech..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka