Dodaj do ulubionych

kompletna rodzina...czy tylko tak?

20.06.07, 17:24
Mam 31 lat, od 7 lat jestem mężatką, od 6 lat próbujemy mieć dziecko (i nie
wychodzi, leczymy się). Okres buntu mam już za sobą (i dobrze) ale od czasu
do czasu jest on na nowo wzbudzany, kiedy w tv, radiu lub innym medium
usłyszę komentarze typu "dziecko czyni rodzinę kompletną", "dziecko to
największe szczęście dla kobiety" itd. Albo negatywne komentarze o kobietach,
które "robia karierę", nie ma ich całymi dniami w domu, i jest "nie
ugotowane, nie uprane, nie posprzatane" skutkiem czego "nie ma prawdziwego
domu"...Zadaję sobie bowiem pytanie, czy to oznacza, że jeśli pozostanę
bezdzietna, to ta "pełnia szczęścia" o której mowa będzie dla mnie
nieosiagalna? Jestem ciekawa, w czym wy upatrujecie swojej "pełni
szczęścia"....Jestem ciekawa, jak rozwijaja sie życiowe scenariusze osób
bezdzietnych... zy to z wyboru czy z konieczności. A co z wpływem
bezdzietności na jakość związku??
Obserwuj wątek
    • nancyboy Re: kompletna rodzina...czy tylko tak? 20.06.07, 17:34
      W pewnym sensie każdy związek po jakimś czasie zostaje bezdzietny.
    • Gość: mundek Re: kompletna rodzina...czy tylko tak? IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.06.07, 17:39
      Nie przejmuj się bzdurami. Kompletna rodzina to również 2 osoby, które się
      kochają. A kretyni od Giertycha niech się od Was odwalą :-)
    • Gość: mia Re: kompletna rodzina...czy tylko tak? IP: *.centertel.pl 20.06.07, 20:28
      Mam bliskich znajomych,dobiegaja 40-tki.Dzieci nie ma,bo nie wyszło.
      Czasami jak na nich patrze to mam wrazenie ze maja po 20 lat.Takie zakochane
      małolaty,z fochami,obrażaniem sie i godzeniem.Maja chyba jakis własny mały swiat.
      I nie wygladaja na nieszczesliwych.Mysle,ze po prostu jest im razem dobrze.
      • Gość: gość Re: kompletna rodzina...czy tylko tak? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 20:56
        Dopóki razem - bo jeśli kobieta sama to jednak ciężko. W pewnym wieku jedyne o
        czym się rozmawia to o dzieciach i ich sukcesach. (Właściwie to te dzieci są
        sukcesem dla większości. No, .. bo jakie inne w tym kraju?) Głupio tak siedzieć
        i nie mieć nic do powiedzenia na taki temat. A inne tematy ... jakby nie
        chodliwe ;-(
      • invisibleboy Re: kompletna rodzina...czy tylko tak? 21.06.07, 09:10
        Gość portalu: mia napisał(a):

        > Mam bliskich znajomych,dobiegaja 40-tki.Dzieci nie ma,bo nie wyszło.
        > Czasami jak na nich patrze to mam wrazenie ze maja po 20 lat.Takie zakochane
        > małolaty,z fochami,obrażaniem sie i godzeniem.Maja chyba jakis własny mały
        > swiat.
        > I nie wygladaja na nieszczesliwych.Mysle,ze po prostu jest im razem dobrze.

        To tak może być, bo jak się już ma dzieci, to samemu wypada raczej
        dorosnąć... ;)
    • Gość: sadas adoptuj.... IP: 81.19.200.* 21.06.07, 08:24
      jest tyle dzieci na swiecie, ktore nie maja rodzicow...
      • dagps Re: adoptuj.... 21.06.07, 08:28
        a idzcie wy z tym "adoptuj"
        mam wrazenie ze ludzie mysla ze adopcja to taka prosta sprawa. niestety,
        niektorych nie stac ani na leczenie, a nawet jak stac to nie daje to gwarancji
        efektów, ani nie kwalifikuja sie do adopcji. decyzja musi zapasc po obu stronach
        i zanim sie do niej dojrzeje, tez troche czasu i troche leczenia mija.

        powodzenia wiu. zagladasz czasem na "nieplodnosc"?
        • Gość: wiu Re: adoptuj.... IP: 80.50.69.* 21.06.07, 11:23
          dagps, kiedys byłam tam bardzo aktywną zaglądaczka, ale po moich wszystkich
          perypetiach przestałam... może dlatego, że mam nowa nadzieję w leczeniu teraz...
      • Gość: wiu Re: adoptuj.... IP: 80.50.69.* 21.06.07, 11:28
        Sadas,

        bylismy w ośrodku adopcyjnym jednak po rozmowie kwalifikacyjnej zostalismy
        odesłani na indywidualną terapię. Tzn. ja zostałam odesłana. To jednak prawda,
        że nie wszyscy nadają sie do adopcji, która jest bardziej wymagającym zadaniem
        wychowawczym od rodzicielstwa biologicznego...

        Byłam na owej terapii i pewne rzeczy zostały wyjaśnione. Inne, niestety, sa jak
        rzucanie palenia ...trwają długo, efekt nie jest pewny... i nie zawsze sa to
        rzeczy zawinione przez nas samych...

        Wbrew twojemu podejrzeniu, nie wyklucalismy adopcji, tylko stanęły przed nami
        pewne przeszkody. Tymczasem pojawiła sie nowa nadzieja w leczeniu... więc sam/a
        widzisz, że rozstrzygnięcie nieco odwlekło się w czasie.

        W moim poście chodziło o to, że skoro moja historia trwa już tyle lat, zaczynam
        brac pod uwage różne scenariusze dla mojego życia, w tym ten "z
        bezdzietnością". Gdybam sobie, co by to było, gdyby... i byłam ciekawa, czy
        ktos ma już na ten temat jakies wnioski płynące z osobistych doświadczeń.
        • j611g Re: adoptuj.... 21.06.07, 11:56
          ja znam małżeństwo (mają koło 50) nie mają dzieci mimo ze przez lata się
          leczyli, probowali rożnych terapii bo pieniędzy im nie brakowało, teraz już się
          z tym pogodzili i są chyba najszczęśliwsza para jaka znam.
          • Gość: gość Re: adoptuj.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.07, 14:13
            Uwierz że życie bez dzieci to też życie. Poprostu jest więcej tych co dzieci
            mają - ale czy oni wszyscy tacy szczęśliwi? A te dzieci takie zadowolone z
            rodziców?
            Jest tyle rzeczy które można w życiu robić.. A takimi co Cię oceniają się nie
            przejmuj. Będą starali się Ciebie poniżać ale to przecież ludzie. Za to czy
            tamto zawsze to zrobią, bo tacy są. Trzymaj więc z takimi co tego nie robią.
    • Gość: upierdliwa Re: kompletna rodzina...czy tylko tak? IP: *.igloonet.pl 21.06.07, 14:31
      wbrew temu, co nam wciskaja LPR-owcy, warunkiem bycia rodzina nie jest
      liczebnosc jej czlonkow, ale milosc i zgodne zycie pomiedzy nimi. bezdzietne
      malzenstwo to tez rodzina, o ile ze soba szczesliwi. nie dajmy sie wcisnac w
      schematyczne myslenie, ze tylko mama+tata+dzieci=szczesliwa rodzina. ci, ktorym
      dane jest zyc inaczej tez maja nie tylko prawo, ale i mozliwosc bycia szczesliwym.

      mimo wszystko smutne jest to, ze czesto odpowiedzialne pary, ktore moglyby byc
      dobrymi rodzicami, nie moga miec dzieci, a tymczasem jakies zapijaczone
      patologie nie maja zadnych problemow z rodzeniem dzieci, np. matka pijaczka,
      ktora prawie zaglodzila na smierc swoja druga corke, po tym, jak 3 lata temu
      odebrano jej pierwsza, z podobnych powodow.
      wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=376414
    • Gość: echtom Re: kompletna rodzina...czy tylko tak? IP: 153.19.98.* 21.06.07, 15:52
      Znam sporo szczęśliwych bezdzietnych małżeństw, więc można. Btw. często w
      zgodnych małżeństwach konflikty pojawiają się dopiero razem z dziećmi, więc o
      ten aspekt bym się nie martwiła. Tak czy inaczej, życzę powodzenia w
      staraniach, bo rodzicielstwo to jednak fajna, choć ekstremalna przygoda. Jeśli
      chodzi o adopcję, to chyba jest się do niej gotowym dopiero po całkowitym
      pogodzeniu się z własną bezdzietnością, a Wy przecież macie jeszcze szansę i
      warto skupić się teraz na tym.
      • dagps wiu 22.06.07, 15:49

        ja teraz tez tam mniej niz np rok temu.

        mysmy wymyslili ze bedziemy podrozowac i dalej czekac:)
        jestesmy rodzina:) tylko niewielka;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka