29.06.07, 18:00
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,4244566.html
Wzruszające, jak słodko jest w tym Głoskowie... łza się w oku kręci... nic
tylko ćpać, żeby tam trafić!

Ciekawe, że pan nie wspomina, dlaczego właściwie w ogóle ćpał , tylko tworzy
atmosferę sielanki...
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Re: OT 29.06.07, 18:02
      Fajnie było w Głoskowie na koszt podatników, co?
    • pavvka Re: OT 29.06.07, 18:07
      Ale co Ci się właściwie nie podoba? To, że w ośrodku terapeutycznym jest miło?
      Czy uważasz, że facet mówi nieszczerze?
      • kochanica-francuza Re: OT 29.06.07, 18:09
        pavvka napisał:

        > Ale co Ci się właściwie nie podoba? To, że w ośrodku terapeutycznym jest miło?
        > Czy uważasz, że facet mówi nieszczerze?

        To, że narkomanów leczy się za ciężkie pieniądze z "choroby" NA żYCZENIE.

        A następnie przedstawia jako przywróconych społeczeństwu aniołków, którzy
        jeszcze POUCZAJą innych.
        • kochanica-francuza Re: OT 29.06.07, 18:11
          a co do faceta, to jest przede wszystkim głupi. co to znaczy "pseudonarkoman,
          któremu się nie chce podejść do kosza na śmieci"? narkoman proszę pana, to jest
          taki pan, który zażywa narkotyki i jest od nich uzależniony. kosz na śmieci nic
          tu nie ma.
        • pavvka Re: OT 29.06.07, 18:16
          kochanica-francuza napisała:

          > To, że narkomanów leczy się za ciężkie pieniądze z "choroby" NA żYCZENIE.

          Jaaasne... podobnie jak depresja to przecież taka fanaberia, trzeba się tylko
          wziąć w garść.

          > A następnie przedstawia jako przywróconych społeczeństwu aniołków, którzy
          > jeszcze POUCZAJą innych.

          A przypowieść o odnalezionej owcy czytałaś? Zresztą religia religią, ale to się
          zwyczajnie opłaca - niewyleczony narkoman kosztowałby społeczeństwo znacznie
          więcej. A pouczania nie zauważyłem.
          • kochanica-francuza Re: OT 29.06.07, 18:22

            > Jaaasne... podobnie jak depresja to przecież taka fanaberia, trzeba się tylko
            > wziąć w garść.

            Kotuś, narkomania związana jest z konkretnym zjawiskiem - przyjmowaniem
            narkotyków. Depresja nie jest związana z konsumpcją czegokolwiek , choćby sera
            żółtego. Depresja pojawia się sama, narkotyki trzeba NABYĆ.

            > A przypowieść o odnalezionej owcy czytałaś? Zresztą religia religią, ale to się
            >
            > zwyczajnie opłaca - niewyleczony narkoman kosztowałby społeczeństwo znacznie
            > więcej.

            Jasne, zwłaszcza mógłby temu i owemu dać w łeb. Dlatego trzęsą się nad nimi jak
            nad śmierdzącym jajkiem i wmawiają nam, że to tacy sami ludzie jak my. A gó...

            A pouczania nie zauważyłem.

            No jakże? O "pseudonarkomanach", którzy rzucają papierek na ziemię i mają
            roszczeniowy stosunek do życia.
            • skrzydlate Re: OT 29.06.07, 18:58
              chyba niewiele o tym wiesz, skoro tak mowisz, to jest choroba ale nie na
              życzenie, choroba którą ludzie zarażają się od najbliższych, nawet od tych
              którzy nie ćpają, choroba która jest realnie podtrzymywana przez konkretnych
              ludzi zainteresowanych jej rozwojem.. nie bede dokonywala tu wiwisekcji ale
              pomnij prohibicje w Stanach - po co byla i czym skutkowala... i tak dalej... a
              narkomania? choroba zimnego serca mówiąc patetycznie, a tak przy okazji... jak
              serducho? pika? ciesz sie zes niewrażliwa i nie dostarczył ci nikt takiego
              składu bodźców na ktore akurat nie bylabys odporna
              • kochanica-francuza Re: OT 29.06.07, 20:18
                skrzydlate napisała:

                >
                > narkomania? choroba zimnego serca mówiąc patetycznie, a tak przy okazji... jak
                > serducho? pika? ciesz sie zes niewrażliwa i nie dostarczył ci nikt takiego
                > składu bodźców na ktore akurat nie bylabys odporna

                według ciebie jedynym dowodem otrzymania bodźców ponad siły jest narkomania?
              • kochanica-francuza Re: OT 29.06.07, 20:19
                skrzydlate napisała:

                > chyba niewiele o tym wiesz, skoro tak mowisz, to jest choroba ale nie na
                > życzenie, choroba którą ludzie zarażają się od najbliższych, nawet od tych
                > którzy nie ćpają, choroba która jest realnie podtrzymywana przez konkretnych
                > ludzi zainteresowanych jej rozwojem..

                ty wiesz jak widzę wiele więc może zamiast wzniosłych słów o biednych wrażliwych
                narkomanach podasz nam jakieś konkrety

                bo jedynymi zainteresowanymi podtrzymywaniem wydają mi się dealerzy
            • bri Re: OT 29.06.07, 21:09
              Kochanica, moim zdaniem (i nie tylko, jest cała gałęź psychologii, która
              lansuje taką tezę - psychologia poznawcza) różne zaburzenia psychiczne biorą
              się z fałszywych przekonań/nierealnej lub chociażby nieprzystosowawczej wizji
              świata zaburzonej osoby.

              "Terapia poznawcza wychodzi z założenia, że uczucia jednostki - nastrój i
              emocje - zdeterminowane są jej myślami i wyobrażeniami związanymi z
              dotychczasowymi doswiadczeniami życiowymi. Zmieniając myśli można więc
              modyfikować stan ducha. Złe myślenie o sobie, świecie i wyuczona bezradność
              wespół z innymi czynnikami prowadzi właśnie do obniżenia nastroju. Terapia
              zmierza do bardziej realistycznego postrzegania siebie i swoich problemów, a
              przez to do zmiany zachowania."

              To jakie sobie w głowie tworzymy scenariusze też jest zależne od naszej woli. W
              takim rozumieniu depresja, a przynajmniej niektóre jej rodzaje, jak najbardziej
              jest zależna od woli jednostki. Czyli choroba na życzenie.


              • kochanica-francuza Re: OT 01.07.07, 13:45

                >
                > To jakie sobie w głowie tworzymy scenariusze też jest zależne od naszej woli. W
                >
                > takim rozumieniu depresja, a przynajmniej niektóre jej rodzaje, jak najbardziej
                >
                > jest zależna od woli jednostki. Czyli choroba na życzenie.

                Kochanie ty moje, dziecko, ty sobie wyobrażasz, że ja siedzę na dupie i jęczę?
                Nie przychodzi ci do głowy, że studiuję, nawiązuję znajomości, odwalam
                wolontariat, prowadzę życie towarzyskie i TYSIąCE RAZY próbowałam zmienić
                nastawienie?

                Nie, to ci do główki nie przyjdzie.
              • kochanica-francuza I jak ta gałąź pracuje z pacjentami? 01.07.07, 14:14
                "Panie Kowalski, ma pan depresję, bo żona pana opuściła. Niech pan lepiej
                pomyśli o sobie i żonie (dobre myślenie o sobie i świecie) i znajdzie nową babę
                (przeciwieństwo bezradności), to panu przejdzie".

                A może w ogóle nie pracuje, tylko teoretyzuje?

                A co, jeśli pacjent nie spełnia tych warunków, a mimo to zapada na depresję
                (znałam taką osobę - poweru i radości miała za pięciu przeciętnych ludzi i
                stanowiła wręcz wcielenie przeciwieństwa bezradności. Oczywiście, przed i po
                depresji).
        • bitch.with.a.brain Re: OT 29.06.07, 18:38
          i to jest urok tzw darmowej słuzby zdrowia,trzeba dopłacać do leczenia wielu
          chorób na życzenie.W przeciwieństwie do depresji narkomania, choroby związane z
          paleniem papierosów, czy efekty wypadków np skakania na głowkę do jeziora nie
          biora się same. To nie jest efekt złego funkcjonowania organizmu tylko
          konkretnych działań
          • yen_dza Re: OT 30.06.07, 14:52
            Gdyby pójść dalej tym tropem, moznaby dojsc do wniosku, ze katar tez jest
            wynikiem 'konkretnego dzialania' (no bo po co zes gadala z zakatarzona
            kolezanka? i witamin nie bralas? a szalik to co?). Jak sie mocno postarac to
            potraceni przez samochod tez sa sami sobie winni bo na co sie tamtedy szwendali?
            Jedynie dziedziczone choroby wypadaloby finansowac z kasy chorych. Chociaz tez
            w sumie nie- mama ci powinna zaplacic. Albo śp. dziadek.


            narkomania, choroby związane z
            > paleniem papierosów, czy efekty wypadków np skakania na głowkę do jeziora nie
            > biora się same

            a co to znaczy 'brac sie samemu'?
            • bitch.with.a.brain Re: OT 30.06.07, 14:55
              za potrącenie odpowiedzialny jest kierowca.Chyba,że ktoś przebiega na czerwonym
              świetle - to sam jest sobie winien.Nie rozumiem dlaczego miałabym się do tego
              dorzucać i dopłacać do czyjejś bezmyslności.
              Inna sprawa,ze ja jestem w ogóle za płatną slużbą zdrowia,a raczej za płatną w
              sposób jawny, bo teraz też przecież nic nie jest darmowe
              • johnny-kalesony Re: OT 30.06.07, 15:04
                Stare, niekoniecznie dobre kłamstwo socjalizmu ... "darmowa" służba zdrowia,
                "darmowa" oświata.
                Nieszczęściem naszego mocarstwa jest wielki, toczący je wrzód, który nazywa się
                ZUS - państwowy, skorumpowany do szpiku ubezpieczeniowy moloch, który ustanowił
                obowiązek ubezpieczania się u siebie i zabiera każdemu obywatelowi pokaźną sumę
                należnych mu zarobków (stawka minimalna to chyba 760 zł.! - jeżeli dobrze pamiętam).
                W zamian oferuje skandalicznej jakości opiekę zdrowotną i głodowe świadczenia
                emerytalne.

                Jak już istnieje tylko dlatego, ponieważ wszyscy pracujący obywatele obłożeni są
                OBOWIĄZKIEM ubezpieczania się u molocha, który zatrudnia hordy wiecznie
                nienasyconych, leniwych urzędników państwowych, którzy np. ostatnio wymyślili
                sobie, że warszawska siedziba ZUSu nie może kosztować mniej niż 176 mln. złotych.



                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
              • yen_dza Re: OT 30.06.07, 15:05
                ja jestem w ogóle za płatną slużbą zdrowia,a raczej za płatną w
                > sposób jawny, bo teraz też przecież nic nie jest darmowe

                a jak (zle ci nie zycze ale you never know) bedzie ci kiedys potrzebna operacja
                warta 40tys. pln to tez bedziesz?

                nie bardzo w ogole rozumiem, jak mialaby wygladac jawnie platna sluzba zdrowia
                (w przypadku np. starszych ludzi, ktorzy ze sluzby zdrowia korzystaja
                najczesciej, i mieliby ja sobie oplacic z np. 800zl emerytury) ale jest sobota
                i skonczyly mi sie godziny jarzenia- moze dlatego.
                • johnny-kalesony Re: OT 30.06.07, 15:11
                  Przepraszam, a nie słyszałaś o prywatnych, działających na wolnym rynku
                  towarzystwach ubezpieczeniowo-emerytalnych? Tych, które konkurują pomiędzy sobą
                  i żeby przyciągnąć więcej klientów za mniejszą składkę proponują większy zestaw
                  usług?
                  ZUS, który ZMUSZA nas do ubezpieczania się u siebie i płacenia mu haraczu w
                  zamian za nędzne świadczenia, nie wytrzymałby z nimi konkurencji nawet w
                  perspektywie dwóch-trzech miesięcy.



                  Pozdrawiam
                  Keep Rockin'
                  • yen_dza Re: OT 30.06.07, 15:21
                    slyszalam, i owszem. ale nie przekonuje mnie wizja spoleczenstwa, w
                    ktorym 'kazdy sobie'. znacznie mniej mierzi mnie fakt, ze doplacam jakiejs
                    babinie do lekow na reumatyzm (badz narkomanowi do odwyku).
                    • bitch.with.a.brain Re: OT 30.06.07, 15:22
                      ale w liberalnym państwie nie byłoby zakazu wspieranai biedniejszych.Mogłabyś
                      cała kasę nawet przeznaczać na biednych narkomanów
                      • yen_dza Re: OT 30.06.07, 15:34
                        tyle tylko, ze mi nie wsytarczyloby nawet na jednego
                        a calkowita prywatyzacja sluzby zdrowia doprowadzilaby do tego, ze mielibysmy
                        cala rzesze ludzi, ktorzy skladek sobie nie zaplaca (bo, poniewaz, gdyz,
                        dlatego, ze...), a lekarza beda potrzebowac. to ja wole zreformowana panstwowa
                        sluzbe zdrowia z konkretnym koszykiem swiadczen. science-fiction na dzien
                        dzisiejszy ale marzenia chyba jeszcze wolno miec.
                        • johnny-kalesony Re: OT 30.06.07, 15:48
                          O, nie sądzę, nie sądze ... Wolny rynek nie znosi przecież próżni. Nazajutrz po
                          likwidacji ZUSu ruszyłaby wielka akcja edukacyjna, finansowana przez prywatne
                          towarzystwa ubezpieczeniowo-emerytalne. Akcja, za sprawą której wszyscy Polacy
                          dowiedzieliby się wreszcie, jak funkcjonują ubezpieczenia i dlaczego warto się
                          ubezpieczyć.
                          Nie dość, że płacilibyśmy mniej, otrzymując za to lepszą służbę zdrowia i wyższe
                          emerytury, to jeszcze mielibyśmy bardziej wyedukowane, świadome społeczeństwo.


                          Marzenie ściętej głowy ... Najważniejsze to płacić wystokie stawki na pałace i
                          limuzyny soc-urzędasów, którzy zrobią wszystko, żeby do takiej rewolucji nie
                          dopuścić ...


                          Pozdrawiam
                          Keep Rockin'
                          • yen_dza Re: OT 30.06.07, 18:28
                            Nazajutrz po
                            > likwidacji ZUSu ruszyłaby wielka akcja edukacyjna, finansowana przez prywatne
                            > towarzystwa ubezpieczeniowo-emerytalne.

                            Reforme emerytalna juz mielismy i taka byla akcja edukacyjna, ze do dzis dnia
                            czesc ludzi ma srednie pojecie, o co chodzi. No chyba ze reklamowki to akcja
                            edukacyjna.


                            Akcja, za sprawą której wszyscy Polacy
                            > dowiedzieliby się wreszcie, jak funkcjonują ubezpieczenia i dlaczego warto się
                            > ubezpieczyć.

                            To juz jest troche off topic ale ze swojego wlasnego doswiadczenia wiem, ze
                            prywatne towarzystwa ubezbieczeniowe specjalizuja sie rowniez w wymyslaniu
                            coraz to bardziej zmyslnych powodow na odrzucenie wniosku o odszkodowanie (ja
                            np. zostalam posadzona o samodzielne wybicie sobie szyby w aucie w celu
                            wymuszenia odszkodowania).
                            Ponadto: w kazdym prywatnym towarzystwie ubezpieczeniowym tym wyzsza skladka,
                            im wyzsze ryzyko wystapienia sytuacji, w ktorej musialbys dostac
                            odszkodowanie/towarzystwo musialoby pokryc np. koszty leczenia. W przypadku
                            ubezpieczen zdrowotnych nie byloby tu jak sadze wyjatku (analogia z
                            ubezpieczeniem samochodu nie jest tu nie na mniejscu- jesli w danym roku
                            bedziesz mial trzy wypadki/trzy razy zlamiesz noge/6 razy skorzystasz z porady
                            lekarza specjalisty to w przyszlym zaplacisz wyzsza skladke). A jak wiadomo,
                            prywatne firmy ubiezpieczeniowe zrobia wszystko, zeby nie stracic (nie zebym
                            sie temu dziwila- jaki inaczej bylby sens ich istnienia). Wiec ja, jako osoba
                            pochodzaca z rodziny, w ktorej od dwoch pokolen wszyscy umieraja na raka i
                            taka, ktora jest pod stala kontrola endokrynologa, musialabym zaplacic
                            odpowiednio wyzsza skladke. Wiec moze i lepsza sluzbe zdrowia bysmy mieli ale
                            skladki nie bylyby tak naprawde nizsze- to juz jest mydlenie oczu. Bo jesli
                            sadzisz ze za 100zl miesiecznie bedziesz mial pelen pakiet (w tym dowolna ilosc
                            wizyt u lekarza ogolnego i dofinansowanie do lekow) to sie grubo mylisz. Ergo-
                            najbardziej skorzystaliby na takiej reformie ci, ktorzy do lekarzy nie
                            chadzaja; ci natomiast, ktorzy maja powazne problemy ze zdrowiem, placiliby jak
                            za zboze.
                            • johnny-kalesony Re: OT 30.06.07, 19:02
                              Moja droga, nie dostrzegasz - pozwalam sobie zauważyć - istnienia takiego
                              zjawiska jak wolny, konkurencyjny rynek. Obecnie rynek ubezpieczeniowy, prawdzie
                              nieco sprywatyzowany, lecz nadal działa u nas w warunkach bardzo mocno
                              socjalistycznych. Tam, gdzie panuje socjalizm, towarzystwo nie zabiega o
                              klienta, nie stara się.
                              Piszesz o wyższych stawkach dla osób, które stanowią "grupę podwyższonego
                              ryzyka". Zgoda - przez pewien czas tak mogłoby być.
                              Niemniej jednak, przypominam - wolna konkurencja nie znosi próżni - w pewnym
                              momencie któreś z towarzystw likwiduje pojęcie "grupy podwyższonego ryzyka" i
                              zrównuje stawki, trąbiąc o tym w reklamach na lewo i prawo.
                              Co się dzieje?
                              Wszystkie te osoby zabierają zabawki (to znaczy depozyty) z innych towarzystw i
                              przenoszą je do tego, które stawki ujednoliciło i które dzięki temu (przypływ
                              klientali) zarobiło krocie.
                              Czy tak właśnie w wolnej gospodarce nie jest?



                              Pozdrawiam
                              Keep Rockin'
                              • yen_dza Re: OT 30.06.07, 19:31
                                a ty zdajesz sie nie dostrzegac faktu, ze nie da sie taniej kupic lepszego.
                                dzis finansujesz limuzyny soc-urzedasow, na wolnym rynku ubezpieczen
                                zdrowotnych sfinansujesz limuzyny pracownikow firm prywatnych. no bo chyba nie
                                sadzisz, ze zarzad takiego towarzystwa bedzie kosztowal towarzystwo mniej niz
                                kosztuje to zarzad instytucji panstowej.

                                przyjrzyj sie uwaznie sytuacji, jaka mamy dzisiaj. mam tu na mysli OC. Wszyscy
                                ubezpieczyciele czekaja na to, co zrobi pzu.
                                zadne towarzystwo nie zlikwiduje wyzszych skladek dla 'grup podwyzszonego
                                ryzyka' poniewaz a) w dluzszej perspektywie na tym straci b) wolny rynek to nie
                                wolna amerykanka; dzisiaj mamy tzw. prawo konkurencji (ustawa o ochronie
                                konkurencji i konsumentow sie to chyba dokladnie nazywa), ktore ma za zadanie
                                hamowac tzw. dzialania antykonkurencyjne. i co? i nic? tzw. porozumienia cenowe
                                miedzy prywatnymi firmami to norma. i tu znowu powiesz, ze u nas to istny
                                socjalizm. w stanach zjednoczonych jest pod wzgledem tak samo, jak nie gorzej.
                                dlaczego? dlatego, ze takim firmom lepiej jest w porozumieniu miedzy soba
                                ustalac ceny niz bratac sie z klientem, ktory placic nie chce, tylko by żądał.

                                i zeby nie bylo, ze ja tu zawziecie bronie ZUSu. jestem za totalna, doglebna
                                reforma ale uwazam, ze calkowita prywatyzacja sluzby zdrowia nie wyjdzie
                                ogolowi na dobre. moze sie myle. a moze ty sie mylisz. a moze oboje sie mylimy.

                                tak mi sie zreszta przypomnialo- gdzies okolo 2000r. byl pomysl w sejmie, zeby
                                otworzyc droge prywatnym kasom chorych. upadl zdaje sie, bo trzeba by calych
                                tomow przepisow prawnych, ktore regulowalyby dzialanosc takich instytucji. w
                                kazdym razie, ktos przeprowadzil w tym czasie badanie, ktore wykazalo, ze tylko
                                20% spoleczenstwa byloby skolonne przejsc do prywatnych kas chorych (i w tej
                                grupie znajdowali sie ludzie mlodzi, bogaci i zdrowi). ok. 40% spoleczenstwa
                                byloby sklonne doplacic w prywatnym towarzystwie po to, zeby miec nieodplatnie
                                te swiadczenia, ktorych panstwowa kasa chorych nie refunduje.
                                wnioski?
                        • bitch.with.a.brain Re: OT 30.06.07, 15:53
                          ale to ich sprawa,że sobie nie zapłacą.Dlaczego chcesz im odebrać wolność wyboru
                          i narzucać co mają robić?
                          • yen_dza Re: OT 30.06.07, 18:35
                            Bo nie chce zyc w spoleczenstwie, w ktorym ludzie umieraliby na niedoleczona
                            grype bo sa glupi.
                            • johnny-kalesony Re: OT 30.06.07, 19:16
                              Pierwsza wizyta u lekarza natychmiast uczyniłaby z nich mądrych. Po zapłaceniu
                              wysokiego rachunku za wizytę, dowiedzieliby się, że wykupując niedrogą, ogólnie
                              dostępną składkę ubezpieczeniową w którymś z towarzystw, przychodzić mogą tak
                              często, jak tylko tego potrzebują.
                              Przypominam - mają w kieszeniach MINIMUM 760 zł. więcej (to stawka liczona od
                              najniższej u nas pensji).



                              Pozdrawiam
                              Keep Rockin'
                              • yen_dza Re: OT 30.06.07, 20:20
                                Jezeli rachunek za jedna wizyte u lekarza ma byc tak wysoki, to jak skladka
                                obejmujaca np. kilka takich wizyt w miesiacu (no bo przeciez mieliby moc
                                przychodzic tak czesto jak im sie podoba) moze byc 'niedroga'? to juz herezje.
                                a) gdyby skladka mialaby byc ujednolicona (a zatem niesprawiedliwa) to nikt,
                                kto raz do roku wpada do dentysty na kontrole by jej nie zaplacil bo i na co mu?
                                b) gdyby skladka mialaby byc ruchoma to skorzystaliby ci, ktorzy sie nie lecza
                                bo nie potrzebuja... a ci, dla ktorych cotygodniowa wizyta u lekarza jest
                                warunkiem istnienia placiliby koszmarne pieniadze bo przeciez towarzystwo
                                prywatne musi nie tylko zaplacic za ich leczenie, ale przede wszystkim zyskac
                                (bo po to ktos je zalozyl).

                                baj de łej, dzisiaj mamy liberalnie, tj, placimy ok.700 zl niezaleznie od tego
                                czy zarabiamy 2 tys. zl czy 100tys. zl. jesli to jest sprawiedliwosc spoleczna
                                to ja wysiadam. w 'socjalistycznie' mielibysmy podatek progresywny.
                                a poza tym, osmiele sie przypomniec, ze skladka na ZUS obejmuje nie tylko
                                swiadczenia zdrowotne ale tez kilka innych rzeczy wiec z tych 700zl trzeba by
                                sobie nie tylko polise kupic.
                                • bri Re: OT 01.07.07, 00:35
                                  Normalnie nie do wiary, że jednak gdzieś na świecie funkcjonują prywatne
                                  ubezpieczenia zdrowotne.
                                  • yen_dza Re: OT 01.07.07, 13:09
                                    Mhm... np. w polsce. W Vision w wersji Diamond (najwyzszej) mozesz sobie za
                                    530zl wykupic. A i tak nie bedziesz mogla korzystac 'tyle ile ci sie podoba'.
                    • johnny-kalesony Re: OT 30.06.07, 15:32
                      Ale kto powiedział że "każdy sobie"? Przecież idea towarzystwa ubezpieczeniowego
                      (niezależnie od tego, czy należy ono do państwa czy też nie) opiera się na
                      ubezpieczeniach wzajemnych ludzi, którzy wpłacają do niego swoje stawki - na
                      swego rodzaju wspólnocie ubezpieczeniowej.

                      Jedyna różnica pomiędzy państwowym a prywatnym towarzystwem ubezpieczeniowym
                      polega na tym, że prywatne nie ma tego komfortu OBOWIĄZKOWYCH wpłat od
                      obywateli, więc musi niźle się starać, oferując atrakcyjne warunki finansowe w
                      połączeniu z wysoką stopą świadczeń. Jeżeli nie zaproponuje - wypadnie z rynku.


                      Pozdrawiam
                      Keep Rockin'
                • bitch.with.a.brain Re: OT 30.06.07, 15:21
                  a wiesz dlaczego mają 800??bo przez cale życie byli okradani z pieniędzy ktore
                  zarabiali, zabierano im na różne obowiązkowe składki.Gdyby dostawali pełną
                  pensję, większą o to co im zabierano to spokojnie odlożyliby i na większa
                  emeryturę i na leczenie prywatne.Oczywiście nie może być tak,że teraz się
                  emerytom odbierze to co mają, bo prawo nie powinno dzialać wstecz.Jestem gotowa
                  płacić składkę na starszych, byle się w końcu wyrownało i żeby nikt mnie nie
                  zmsuzał do obowiązkowego płacenia na "darmową" służbe zdrowia i na własną emeryturę.
                  A jeśli chodzi o operacje - za 50 zł wykupiłam sobie ubezpieczenie gwarantujące
                  zwrot ksoztów leczenia do 200 tysięcy.To jest NW, wiec nie wszystko obejmuje.ale
                  zapewne,gdyby była pełna konkurencja to za to, co zabiera ZUS można by spokojnie
                  kupić sobie prywatne ubezpieczenie gwarantujące pokrycie ksoztów takich operacji
    • bene_gesserit Re: OT 29.06.07, 21:33
      Zycze wszystkim tym, ktorzy nie maja ochoty, aby wspolnie placone podatki szly
      min na leczenie uzaleznionych, aby mieli uzaleznione dzieci.
      • kochanica-francuza Dziękujemy serdecznie za miłe życzenia 01.07.07, 13:47
        Przypomina mi to hasło (nie wiem, prawdziwe czy parodia) Rewolucji Francuskiej:
        "Bądź moim bratem , albo cię zabiję."

        Czyli: "Myśl tak jak ja! Miej narkomanów za kochane, biedne sierotki! A jak nie,
        to oby cię to dotknęło najgłębiej, jak się da!!!"
      • kochanica-francuza Nadal dziękując za miłe życzenia 01.07.07, 13:49
        przypominam, że nie zamierzam mieć dzieci, gdyż za nieetyczne uważam powoływanie
        na świat osoby , którą GENETYCZNIE mogłabym obdarzyć problemami swoimi lub
        swoich przodków (nie ja jedna w rodzinie mam kłopoty emocjonalne)
      • kochanica-francuza Dobrze, widać, że bene ma kogoś bliskiego 01.07.07, 13:52
        narkomana i dlatego jest taka miła (zamiast wyjaśnić sprawę życzy nam
        uzależnionych dzieci).
    • johnny-kalesony Re: OT 30.06.07, 01:40
      Co ja widzę ... Co ja czytam ... Kochanica przeciwko socjalizmowi! Zaczyna się
      niewinnie na błahej krytyce socjalizmu a kto wie na czym się skończy. Może nawet
      i na noszeniu minióweczki?


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • kochanica-francuza Kaleson, czy bardzo by cię bolało 01.07.07, 13:50
        gdybyś się ode mnie od...ił?
      • kochanica-francuza I czytać nie umiesz nt 01.07.07, 13:50
    • clockwork.orange Re: OT 30.06.07, 15:17
      wiesz kochanica, mnie tez mdla takie slodkie opowiastki o nawroconych
      grzesznikach, ale jednak twoja reakcja mnie troche dziwi. jakby nie patrzec
      nalog jest po prostu choroba, podobnie jak depresja, nerwica czy jakies inne
      zaburzenia psychiczne. przyczyny depresji tez sa rozne i smieszne jest takie
      myslenie: bo nalog to wybor i wlasna wina a depresja to juz ok., powazna
      choroba. dziwi mnie, ze wlasnie ty to mowisz...zeby nie bylo: takze jestem za
      platna sluzba zdrowia, ale przeciwko dzieleniu chorob na rowne i rowniejsze,
      zawinione i nie itp.

      ps. chyba ze cie myle z kims, ale wydaje mi sie, ze sama nieraz pisalas o
      wlasnych problemach z psychika. jesli jednak cie z kims myle to przepraszam.
      • kochanica-francuza Re: OT 01.07.07, 13:44

        > platna sluzba zdrowia, ale przeciwko dzieleniu chorob na rowne i rowniejsze,
        > zawinione i nie itp.


        kochana, choroby równe i równiejsze to my już mamy w polskiej mentalności . są
        choroby "święte" i dyskryminowane. jeszcze mamy neutralne
        >
        > ps. chyba ze cie myle z kims, ale wydaje mi sie, ze sama nieraz pisalas o
        > wlasnych problemach z psychika. jesli jednak cie z kims myle to przepraszam.

        nie, nie mylisz mnie. upieram się, że po draga trzeba sięgnąć. czyżby wszystkie
        małolaty, które spróbowały w towarzystwie na imprezie, były niekochane?

        i druga sprawa: znam rodzinę, czworo dzieci, tylko jedno było narkomanem. Czyżby
        to jedno było niekochane, czy jak?
        • kochanica-francuza Re: OT 01.07.07, 14:16
          y równe i równiejsze to my już mamy w polskiej mentalności . są
          > choroby "święte"

          akurat nałogi do nich nie należą
        • clockwork.orange Re: OT 01.07.07, 14:36
          > kochana, choroby równe i równiejsze to my już mamy w polskiej mentalności . są
          > choroby "święte" i dyskryminowane. jeszcze mamy neutralne

          pozostaje pytanie, czy to dobrze i czy warto utrwalac ten stan. moim zdaniem
          nie.

          > nie, nie mylisz mnie. upieram się, że po draga trzeba sięgnąć. czyżby
          wszystkie
          > małolaty, które spróbowały w towarzystwie na imprezie, były niekochane?

          pewnie nie wszystkie, nie wiem, niektore pewnie tak. a co jesli siegnely po
          draga, bo mialy jak najbardziej sluszna, endogenna, czysto biologiczna
          depresje? czesto bywa, ze nalog jest skutkiem tejze, np. choroba alkoholowa
          czesto wspolwystepuje z choroba afektywna dwubiegunowa (calkiem przez chorego
          niezawiniona). nie zawsze da sie tak prosto rozgraniczyc co jest wynikiem
          dzialania wolnej woli a co juz zaburzeniem psychicznym. choremu na chad
          alkoholikowi bedziesz wyrzucac, ze "sam sobie zawinil"?

          > i druga sprawa: znam rodzinę, czworo dzieci, tylko jedno było narkomanem.
          Czyżby
          > to jedno było niekochane, czy jak?

          a tego to juz nie rozumiem, sorry. roznie moglo byc, moglo byc tym jednym
          niekochanym, moglo miec setki innych problemow, moglo miec zaburzenia
          psychiczne, nie wiem. to juz jest zagadka do rozwiazania dla psychoterapeuty do
          spraw uzaleznien i psychiatry wlasnie.
          • kochanica-francuza Re: OT 01.07.07, 14:44

            > pozostaje pytanie, czy to dobrze i czy warto utrwalac ten stan. moim zdaniem
            > nie.

            A myślisz, że moim tak????? Wprost przeciwnie!!!

            > pewnie nie wszystkie, nie wiem, niektore pewnie tak. a co jesli siegnely po
            > draga, bo mialy jak najbardziej sluszna, endogenna, czysto biologiczna
            > depresje? czesto bywa, ze nalog jest skutkiem tejze, np. choroba alkoholowa
            > czesto wspolwystepuje z choroba afektywna dwubiegunowa (calkiem przez chorego
            > niezawiniona). nie zawsze da sie tak prosto rozgraniczyc co jest wynikiem
            > dzialania wolnej woli a co juz zaburzeniem psychicznym. choremu na chad
            > alkoholikowi bedziesz wyrzucac, ze "sam sobie zawinil"?

            a, no to już co innego. (a ezgogenna jest niesłuszna?) ale jak współwystępuje?
            najpierw chad, potem alkoholizm, czy odwrotnie? w ogóle jeśli się ktoś rozpije
            bo np. zapadł na SM, to mu się też nie dziwię, mimo że to "fizyczna" choroba.


            > a tego to juz nie rozumiem

            a, no widzisz!
            • clockwork.orange Re: OT 01.07.07, 15:03
              > A myślisz, że moim tak????? Wprost przeciwnie!!!

              no widzisz, tu sie zgadzamy:)

              > a, no to już co innego. (a ezgogenna jest niesłuszna?) ale jak współwystępuje?
              > najpierw chad, potem alkoholizm, czy odwrotnie? w ogóle jeśli się ktoś rozpije
              > bo np. zapadł na SM, to mu się też nie dziwię, mimo że to "fizyczna" choroba

              tak, najpierw chad. naduzywanie alkoholu czesto ma miejsce w fazie maniakalnej,
              zreszta przeciez w "zwyklej" depresji tez picie bywa "lekiem" na cierpienie.
              jak ktos sie rozpije, bo zapadl na SM, to ja mu sie tez nie dziwie, podobnie
              jak nie dziwie sie komus, kto sie rozpije/rozcpa, bo zostal zgwalcony/stracil
              dziecko/opuscil go maz czy zona itp. nie kazdy uazlezniony to rozpieszczony
              malolat cpajacy koke na imprezach (btw takim malolatom tez jakas pomoc sie
              chyba mimo wszystko nalezy?)

              > a, no widzisz!

              nie rozumiem podanego przykladu, bo jak napisalam dalej, on jeszcze nie
              swiadczy o niczym. ta znajoma ci osoba mogla miec mase problemow, niekoniecznie
              zwiazanych z brakiem milosci akurat (a moze?). poza tym przeciez do nalogow tez
              niektorzy maja wieksze predyspozycje biologiczne nawet, uzalezniaja sie latwiej
              i szybciej od innych. jak bylo w tym wypadku to moze tylko psych. odkryje i
              dobrze by ta osoba do niego trafila.
              • kochanica-francuza Re: OT 01.07.07, 15:09

                > tak, najpierw chad. naduzywanie alkoholu czesto ma miejsce w fazie maniakalnej,
                >
                > zreszta przeciez w "zwyklej" depresji tez picie bywa "lekiem" na cierpienie.


                zaraz, odwrotnie. faza maniakalna to faza maniakalnego szczęścia i poweru.
                przepalcowałaś się :-)

                > jak ktos sie rozpije, bo zapadl na SM, to ja mu sie tez nie dziwie, podobnie
                > jak nie dziwie sie komus, kto sie rozpije/rozcpa, bo zostal zgwalcony/stracil
                > dziecko/opuscil go maz czy zona itp. nie kazdy uazlezniony to rozpieszczony
                > malolat cpajacy koke na imprezach (btw takim malolatom tez jakas pomoc sie
                > chyba mimo wszystko nalezy?)

                ale jakoś te małolaty mnie wkurzają i uważam, że same są sobie winne


                >
                > > a, no widzisz!
                >
                > nie rozumiem podanego przykladu, bo jak napisalam dalej, on jeszcze nie
                > swiadczy o niczym. ta znajoma ci osoba mogla miec mase problemow, niekoniecznie
                >
                > zwiazanych z brakiem milosci akurat (a moze?)

                no i znowu: a może? a może? zawsze musimy dążyć do konkluzji, że mamusia nie
                kochała?

                oczywiście, że pojedynczy przykład o niczym nie świadczy - ale czemu nie
                założyć, że jednych mamusia (albo tatuś, u cholery! - polscy psychoterapeuci
                mają wdrukowany jednak model "mamusi") nie kochała, a inni mieli problemy od
                mamusi niezależne, a jeszcze inni byli głupimi małolatami?
                • clockwork.orange Re: OT 01.07.07, 15:33
                  odwrotnie. faza maniakalna to faza maniakalnego szczęścia i poweru.
                  > przepalcowałaś się :-)

                  nie, w manii tez czesto wlasnie sie chleje rowno, czlowiek sie staje baaardzo
                  towa> zarazrzyski, poza tym to nie zawsze jest samo szczescie, mania bywa
                  meczaca i
                  drazniaca tez, a i latwo sie w niej traci jakikolwiek umiar i kontrole.

                  > ale jakoś te małolaty mnie wkurzają i uważam, że same są sobie winne

                  mnie wkurza paris hilton czy inna nicole richie na detoksie, co nie znaczy, ze
                  uwazam, ze im on niepotrzebny, podobnie z tymi malolatami.

                  > no i znowu: a może? a może? zawsze musimy dążyć do konkluzji, że mamusia nie
                  > kochała?

                  nie daze do takiej konkluzji, zakladam tylko, ze jest mozliwa (no bo przeciez
                  jest).

                  > oczywiście, że pojedynczy przykład o niczym nie świadczy - ale czemu nie
                  > założyć, że jednych mamusia (albo tatuś, u cholery! - polscy psychoterapeuci
                  > mają wdrukowany jednak model "mamusi") nie kochała, a inni mieli problemy od
                  > mamusi niezależne, a jeszcze inni byli głupimi małolatami?

                  alez ja to zakladam. tylko zeby dojsc do tego, co bylo powodem nalogu, trzeba
                  jednak wyslac uzaleznionego na terapie, bo tylko ona moze ewentualnie
                  stwierdzic, co jest nie tak. nie wyobrazam sobie odwrotnej kolejnosci: mowic
                  cpunowi na starcie "ty miales problemy z mamusia, to ok. ale ty jestes glupim
                  malolatem, wiec ciebie leczyc nie bedziemy, papa"?
                  • clockwork.orange Re: OT 01.07.07, 15:35
                    hihi, mialo byc ze czlowiek sie staje towarzyski:)
                    cos sie porabalo.
                    • kochanica-francuza Re: OT 01.07.07, 19:56
                      w porządeczku, ale małolaty mnie wkurzają. a Pilch jakoś nie, może dlatego, że
                      mówi wprost: chlałem, delirykiem byłem! a ten taki słodki, aż się wszystko
                      przewraca.

                      • clockwork.orange Re: OT 01.07.07, 20:27
                        aaa, to tu cie rozumiem:) mnie tez wkurzaja takie nawrocone w druga strone
                        swietoszki, jakos nie wierze w takie hurraoptymistyczne sielanki i jeszcze te
                        opowiesci jak to cudownie jest w osrodku dla narkomanow...jakos sekciarsko mi
                        sie to kojarzy i sztucznie.
                        no ale to nie zmienia faktu, ze leczyc ich trzeba.

                        a pilcha lubie.
    • Gość: kiki Re: OT IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 16:09
      Powiedz, skąd się to bierze, że jesteś taka pełna goryczy, nieżyczliwości i
      agresji? Ludzie szczęśliwi tak nie reagują. Może powinnaś coś zrobić ze swoim
      życiem zanim zaczniesz tak atakować innych?
      • kochanica-francuza Ludzie szczęśliwi, cokolwiek ich spotka 01.07.07, 20:02
        Gość portalu: kiki napisał(a):

        > Powiedz, skąd się to bierze, że jesteś taka pełna goryczy, nieżyczliwości i
        > agresji? Ludzie szczęśliwi tak nie reagują. Może powinnaś coś zrobić ze swoim
        > życiem zanim zaczniesz tak atakować innych?

        nawet jak pies ich obszcza, to radują się i reagują z łagodnym uśmiechem, prawda?

        Może robię coś ze swoim życiem? Może to nie tak, że zrobię - pam! - i wszystko
        od jutra jest super? Może nie znasz się na tym?
    • nessie-jp Re: OT 01.07.07, 16:15
      Ujmijmy to tak:
      gdyby służba zdrowia została sprywatyzowana, to żaden - ZADEN - ubezpieczyciel
      nie refundowałby kosztów leczenia chorób wynikających z ludzkiej głupoty.

      Alkoholizm i papierosy to jedno - państwo zezwala na ich obrót i spożywanie,
      więc choroby odalkoholowe i odtytoniowe wlicza w koszty. Ale żeby zdobyć
      narkotyk, trzeba popełnić przestępstwo. Jest to klasyczna choroba na życzenie.

      Pokażcie mi towarzystwo ubezpieczeniowe, które wypłaca polisę 'na życie' krewnym
      samobójcy. Nie ma takich? I tak samo nie będzie prywatnych ubezpieczycieli,
      refundujących leczenie narkomanów.

      Cieszmy się więc publiczną służbą zdrowia.
      • Gość: mak Re: OT IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.07, 16:27
        Ten sposób myślenia charakterystyczny dla młodych niedoświadczonych ludzi
        zakłada, że JA zawsze będę młody, zdrowy, bogaty, zawsze sobie poradzę i wara
        jakimś innym obywatelom-biedakom, nieudacznikom od moich podatków, moich
        składek. Z wiekiem przychodzi refleksja, że takie "jajstwo" sie nie sprawdza,
        że każdy nas może spaść bardzo nisko a im wyżej był tym to bardziej bolesne. I
        wtedy taki ktoś pewnie bardzo się zdziwi, że ci w tej chwili młodzi, bogaci i
        szczęśliwi pozwalają mu zdychać jak psu pod płotem
        • nessie-jp Re: OT 01.07.07, 16:44
          Otóż to. Masz świętą rację. Ilu młodych ludzi złorzecząc przy płaceniu składki
          zastanawia się, że gdy popadną w narkomanię i będą wnosić do budżetu wyłącznie
          straty, ktoś inny będzie musiał łożyć na ich leczenie? I że to leczenie odbędzie
          się kosztem innych potrzebujących - np. kosztem opieki paliatywnej, geriatrii...?

          Niestety postawa "ja jestem biedny uzależniony i mi się należy" daleko nie
          zaprowadzi.
          • kochanica-francuza Otóż co? 01.07.07, 20:00

            > .?
            >
            > Niestety postawa "ja jestem biedny uzależniony i mi się należy" daleko nie
            > zaprowadzi.
            >
            W końcu jestem młoda, zdrowa i bogata czy biedna i uzależniona?

            A co do geriatrii, problem jest mi znany. Akurat nie czepiam się pomagania
            "słabszym w ogóle", wprost przeciwnie!
            • nessie-jp Re: Otóż co? 01.07.07, 21:17
              Otóż to właśnie, że piewcy idei "pomagajmy biednym narkomanom" zapominają, że ci
              ludzie nie płacą składek, często nigdy nie płacili, a żaden zdrowy na umyśle
              ubezpieczyciel prywatny by ich nie przyjął. Jednak od państwa (czyt. tych,
              którzy grzecznie płacą składki i nie popełniają przestępstw) da się wydoić
              dowolną kasę. Bo biedni przestępcy* tacy nieszczęśliwi są.

              Niestety przy okazji cierpią ludzie, którzy składki płacili, leczenia
              potrzebują, ale nie są młodocianymi przestępcami i pies z kulawą nogą się nimi
              nie zainteresuje. To właśnie ludzie, którym potrzebna jest opieka paliatywna,
              opieka geriatry. Starzy, umierający ludzie.

              Jasne?

              ---
              * Tak, każdy narkoman to przestępca. Narkotyków nie kupuje się w szkolnym kiosku.
        • kochanica-francuza A przepraszam, guzik prawda 01.07.07, 19:58
          Wcale nie jestem zdrowa ani bogata, młoda też średnio i jak najbardziej jestem
          ZA płaceniem z moich podatków rent, emerytur i innym takim. Coś wam się za
          bardzo uogólnia.
          • kochanica-francuza Re: A przepraszam, guzik prawda 01.07.07, 19:59
            kochanica-francuza napisała:

            > Wcale nie jestem zdrowa ani bogata, młoda też średnio i jak najbardziej jestem
            > ZA płaceniem z moich podatków rent, emerytur i innym takim.

            i innych takich - oczywiście
            • nessie-jp Re: A przepraszam, guzik prawda 01.07.07, 21:18
              > > Wcale nie jestem zdrowa ani bogata, młoda też średnio i jak najbardziej j
              > estem
              > > ZA płaceniem z moich podatków rent, emerytur i innym takim.
              >
              > i innych takich - oczywiście


              No to przecież o tym właśnie piszę! Ze, kurczę, są w Polsce ludzie bardziej
              potrzebujący pomocy, niż chorzy na własne życzenie!
              • Gość: jaija Re: A przepraszam, guzik prawda IP: *.elblag.dialog.net.pl 01.07.07, 22:47
                Ja tam takich rozrywkowych typów, których potem trzeba z nałogu wyciągać, też
                nie znoszę, no, ale uważam, że jeżeli ktoś popadł w nałóg, to trzeba jednak mu
                pomóc. Jeżeli jednak po detoksie i "odzależnieniu" znowu pójdą w cug - ich
                sprawa.
              • clockwork.orange Re: A przepraszam, guzik prawda 01.07.07, 22:53
                narkomani raczej nie placa skladek, to prawda. znikoma ich czesc ma bogatych
                rodzicow chetnych do fundowania detoksow i prywatnych osrodkow. spora czesc nie
                ma juz rodzin ani bliskich w ogole. alternatywa jest pozostawienie ich zeby
                wyzdychali pod plotem, przedtem jeszcze moze zdaza popelnic pare przestepstw,
                co tam.

                leczenie narkomanow sie zwyczajnie bardziej panstwu oplaca, pomijajac juz
                wzgledy humanitarne, ktore zapewne wiekszosc spoleczenstwa ma w dupie. dziwie
                ci sie, ze tego nie widzisz.
                • nessie-jp Re: A przepraszam, guzik prawda 01.07.07, 23:03
                  > ma juz rodzin ani bliskich w ogole. alternatywa jest pozostawienie ich zeby
                  > wyzdychali pod plotem, przedtem jeszcze moze zdaza popelnic pare przestepstw,
                  > co tam.

                  Bez przesady - można im zapewnić dokładnie takie same warunki, co alkoholikom.
                  Izba "wytrzeźwień", detoks, itede. ALE NIE ZE SKŁADEK! Nie za pieniądze
                  przeznaczone na leczenie ludzi, którzy te składki płacili. Oczywiście, podatki
                  to też pieniądze, które wszyscy płacą. Ale należałoby jednak bardzo starannie
                  oddzielić pulę pieniędzy dostępną na leczenie ludzi ubezpieczonych od puli
                  przeznaczonej na wspomaganie narkomanów. Tu zresztą ogromne pole do popisu
                  miałyby instytucje charytatywne (w tym Kościół).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka