Dodaj do ulubionych

Czy ojciec powinien być na ślubie syna?

16.07.07, 11:36
Brat mojego męża jest wiele lat po rozwodzie. Nie będę zanudzać szczegółami
ale musicie uwierzyć mi na słowo, że to nie jego wina. Żona okazała się
głupia i tyle. W każdym razie stracił dzieci, które były poddawane przez
wiele lat totalnemu praniu mózgów. Przez wiele lat walczyl o możliwość
widywania się z dziećmi, regularnie płaci alimenty, nawet więcej niż
zasądzono bo zdaje sobie sprawę z potrzeb dzieci. Kocha swoje dzieci, czuje
się ojcem i chciałby wypełnić wszystko co do ojca należy. No i tu problem.
Syn się żeni, ślub za miesiąc a ojciec nie został nawet zawiadomiony. O
terminie ślubu dowiedziałam się przypadkiem i powiedziałam mu, uważam że
powinien wiedzieć. On bardzo chce iść na ten ślub (chociażby nie zaproszony)
i być przy swoim dziecku w jednej z najważniejszych chwil w życiu syna ale
czy to będzie dobrze? Kiedyś już tak poszedł, na komunię i skończyło się to
awanturą pod kościołem. Czy teraz, jak syn jest już dorosły matka odważy sie
na wyganianie ojca? Co Wy byście zrobili na jego miejscu?
Obserwuj wątek
    • Gość: left Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 11:43
      A jak może zareagować syn? Udało mu się kiedyś (bratu męża) porozmawiać z
      dziećmi bez udziału byłej żony? To w kwestii konsekwencji jego bytności na tym
      ślubie, które będą wprost proporcjonalne do stopnia "wyprania mózgu" przez
      kochającą mamusię (z którą awantury i tak pewnie nie da się uniknąć, ale tym
      akurat bym się nie przejmował). A tak poza tym to uważam, że ma prawo tam być.Z
      kościoła go nie wygonią.
    • paskudeczka Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? 16.07.07, 11:53
      A czy syn chce ojca widzieć Ojca na ślubie? Jeżeli by chciał to wysłał by mu
      zaproszenie na ślub. Ale do kościoła zawsze może iść nie maja prawa go z tam tąd
      wygonić
    • Gość: matylda1001 Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? IP: 85.112.196.* 16.07.07, 12:06
      Był czas kiedy usiłował odwiedzac dzieci w ramach zasądzonego przez Sąd czasu
      ale ta piekielnica robiła awantury, darła się na klatce schodowej, wzywała
      pomocy. Dzieciom wmówiła, że to ojciec był powodem rozpadu rodziny, że miał
      kochanki, że żałowal pieniędzy na dom. To oczywiście nie jest prawda ale jak
      się to powtarza dzieciom dzień w dzień przez wiele lat to uwierzą. Po tych
      wszystkich awanturach ojciec przestal odwiedzać dzieci dla ich dobra. Uważał,
      że ich spokój jest ważniejszy od jego uczuć. Pamiętam jak kilka lat temu moja
      córka skombinowała kasetę ze studniówki drugiego syna, pamiętam jak przyszedł
      do nas obejrzeć, jak płakał...zostawiłam go samego w pokoju i poszłam popłakac
      się do kuchni. Bardzo mi go szkoda i szkoda mi tych dzieci, które mogły mieć
      najlepszego ojca a nie mają dzięki mamusi.
      Jak syn może zareagować na obecność ojca na ślubie? Tego właśnie nikt nie wie.
      Nigdy nie doszło między nimi do szczerej rozmowy, oni nawet się nie widują.
      • paskudeczka Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? 16.07.07, 12:25
        Do kościoła niech idzie bo tak już pisałam nie maja prawa go wyrzucić. Jeżeli
        syn będzie w porządku to zaprosi Ojca na wesele a przede wszystkim podziękuje mu
        za przyjście.
        • Gość: matylda1001 Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? IP: 85.112.196.* 16.07.07, 12:48
          Cały czas chodzi tylko o ślub. Wesele to tylko zabawa i nie zależy mu na niej.
          On chce być przy tym jak jego syn się żeni. Problem w tym, że on wcale nie zna
          swojego dziecka. Co będzie gdy podejdzie z życzeniami i usłyszy pytanie "po co
          tu przyszedłeś"? Jeśli nie będzie składał życzeń (dla uniknięcia ewentualnej
          scysji) to powiedzą, że przyszedł z ciekawości i krył się za filarem. Co mam mu
          doradzić? Teraz sobie myślę, że może nie powinnam mu mówić o tym ślubie?
          • atari800xl porozmawiaj z jego synem-.-.- 18.07.07, 11:53
            ..i zobacz co o tym sadzi.
    • Gość: brum Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? IP: *.chello.pl 16.07.07, 13:19
      Slub syna odbędzie sie, jak sama piszesz, dopiero za miesiąc. Ojciec pana
      młodego ma wystarczająco dużo czasu, by się ze swoim synem skontaktować i
      porozmawiać. Dowie sie wówczas, czy syn życzy sobie, czy tez nie jego obecności
      na swym ślubie. Stawianie syna przed faktem dokonanym i wywołanie ewentualnej
      scysji z jego matką to będzie najgorsze z możliwych rozwiązań. Tym bardziej, że
      już taka awantura miała miejsce podczas komunii. Nie powinien ryzykować i
      stawiac syna w niezrecznej sytuacji, a także zakłócać ceremonii, jednej z
      najważniejszych w życiu.
      • Gość: matylda1001 Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? IP: 85.112.196.* 16.07.07, 14:48
        Racjonalnie podchodzisz do sprawy ale jest pewna trudność. Syn od pewnego czasu
        przebywa za granicą. Przyjedzie przed samym ślubem. Chyba nie będzie czasu na
        ewentualne spotkanie.
        • wdakra Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? 16.07.07, 14:52
          Ale można porozmawiać przez telefon.
        • hypatia69 Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? 16.07.07, 16:49
          Mój ulubiony Brum ma rację. W ciągu miesiaca można się skontaktować. Trudno mi
          uwierzyć, ze pan młody przyjedzie kwdrans przed ślubem. Jakiś kontakt
          telefoniczny, może z drugim [czy którym tam] dzieckiem z prosbą o namiary,
          zadzwonić, dowiedzieć się i tyle. Pranie mózgu i komunia to jedno, ale teraz to
          dorosły człowiek i tak mu nieoczekiwanie przyjść na ślub to kiepski pomysł...
    • renebenay Re:Oczywiscie... 16.07.07, 13:30
      Kosciol i USC musza byc dostepne dla wszystkich,takie jest prawo cywilne.
      • Gość: mirka Re:Oczywiscie... IP: *.chello.pl 16.07.07, 14:56
        <Kosciol i USC musza byc dostepne dla wszystkich,takie jest prawo cywilne.
        A meczet? Co prawo cywilne mówi nt. dostępności meczetu?
    • wdakra Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? 16.07.07, 14:50
      Jeśli dobrze rozumiem Ty też nie masz kontaktu z bratankami, skoro o ślubie
      dowiedziałaś się przypadkiem. Ale może ktoś z Waszej rodziny widuje się z nimi i
      mogłby wysondować, jak bratanek się zapatruje na obecność ojca na ślubie? Jest
      jeszcze możliwość poproszenia o mediację księdza (wszak ślub odbywa się w
      kościele). Możliwe, że samo uświadomienie synowi, że rozwód dotyczy tylko
      małżonków, a nie dzieci, a ojcu leży na sercu jego dobro doprowadziłoby do
      nawiązania normalnych stosunków między ojcem i synem (a może nie tylko z nim ale
      dziećmi w ogóle)?
      • Gość: matylda1001 Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? IP: 85.112.196.* 16.07.07, 16:44
        Rozmowa telefoniczna też nie wchodzi w grę bo ojciec nie zna numeru telefonu
        syna. Mnie o ślubie powiedziala osoba z tamtej rodziny, z którą czasami
        spotykam się na ulicy. Tym razem specjalnie szukała ze mną kontaktu, właśnie w
        tej sprawie, żebym powiedziała szwagrowi o ślubie. Ona dobrze zna matkę
        chłopaka, uważa, że żle postępuje w stosunku do ojca swoich dzieci, że zrobiła
        dzieciom krzywdę. Jednak ona nie wie jaka będzie reakcja tamtej strony na nagłe
        pojawienie się ojca. Mamusia jest osobą nieobliczalną a syn musiał odziedziczyć
        po niej część genów.
        Podoba mi się pomysł z księdzem tym bardziej, że szwagier jest praktykującym
        katolikiem. Może to rzeczywiście jakieś wyjście?
        Nie mogę zrozumieć jednego. Czy w życiu, czy tu, na Forum można się spotkać z
        wypowiedziami matek, które za wszelką cenę chciałyby dobrych relacji między
        swoimi dziećmi a ich ojcami. Często tatuś nawet na to nie zasługuje a one
        starają się i walczą o uczucia ojców do dzieci. Tu - dobry, kochający,
        zapobiegliwy ojciec, który mógłby być dla dzieci prawdziwa podporą i
        autorytetem a matka zrobiła wszystko, żeby dzieci go znienawidziły. Straszne!
        • wdakra Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? 16.07.07, 20:35
          Jeśli i syn jest praktykującym katolikiem, to przypomnienie mu przez ksiedza o
          czwartym przykazaniu może poskutkowac przynajmniej na tyle, żeby zaakceptował
          udział ojca w uroczystości i przyjął od niego życzenia (nie wymagajmy od razu za
          wiele).
          Może ta osoba, która Cię zawiadomiła o ślubie ma lub może zdobyc numer telefonu
          syna lub jego adres za granicą. Jest jeszcze dość czasu nawet na napisanie
          listu. To, że chłopak jest poza domem i czujnym okiem mamusi może ułatwić kontakt.
        • Gość: wiie Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? IP: *.aster.pl 17.07.07, 08:48
          Gość portalu: matylda1001 napisał(a):

          > Rozmowa telefoniczna też nie wchodzi w grę bo ojciec nie zna numeru telefonu
          > syna.
          Nie wierzę, by w dzisiejszych czasach nie było możliwości skontaktowania się z
          synem. Jak komuś zależy, to znajdzie sposób. Podejrzewam, że wątek jest
          naciągany, bo ciągle piętrzysz trudności. W każdym razie, nawet jeśli cała
          sytuacja jest wydumana, to i tak napiszę: niedopuszczalne jest w tym konkretnie
          przypadku zjawienie się na ślubie bez uprzedzenia. Ryzyko awantury jest bardzo
          duże.
          • Gość: matylda1001 Re: wiie IP: 85.112.196.* 17.07.07, 13:24
            Z szacunku dla osoby, która wyraziła zainteresowanie sprawą oświadczam Ci, że
            wszystko od początku do końca jest prawdą. W życiu bywają takie sytuacje jakich
            najlepszy reżyser nie jest w stanie wymyśleć. Szkoda mi mojego szwagra i szkoda
            mi tych dzieci. Robił co mógł dla utrzymania kontaktów ale moim zdaniem
            niepotrzebnie się wycofał. W ten sposób dał byłej żonie możliwość ustawiania
            synów w/g własnego uznania i nie miał możliwości torpedowania jej argumentów.
            Doszedł do wniosku, że dla dzieci lepsze jest gdy wzrastaja bez ojca niżby
            miały wiecznie uczestniczyć w przepychankach. W/g mnie największy błąd popełnił
            wtedy gdy chłopcy byli nastolatkami, wtedy powinien poszukać z nimi kontaktu.
            Wydaje mi się, że nie zrobił tego poniewaz bał się, że jak powiedzą "nie" to
            zamknie sobie droge na zawsze. Z tym telefonem to naprawdę nie takie proste.
            Chłopak skończył studia dwa lata temu i wyjechał za granicę. Jego numer tel. i
            adres znają matka i brat (ich nie ma co pytać) i pewnie koledzy, ale tych
            szwagier niestety nie zna. Znasz jakiś inny sposób zdobycia tych informacji? W
            każdym razie dziękuję Ci za opinię, ja też uważam, że to duże ryzyko. Chodzi
            głównie o to, żeby chłopakowi nie zepsuć uroczystości.
            • Gość: wylogowana Re: wiie IP: *.hsd1.ma.comcast.net 17.07.07, 13:32
              Gość portalu: matylda1001 napisał(a):
              >Jego numer tel. i adres znają matka i brat (ich nie ma co pytać) i pewnie
              >koledzy, ale tych szwagier niestety nie zna

              A narzeczona? Przeciez Ty dostalas juz chyba zaproszeie, wiec wiesz jak sie
              nazywa....
              • Gość: Matylda Re: wylogowana IP: 85.112.196.* 17.07.07, 14:19
                >A narzeczona? Przeciez Ty dostalas juz chyba zaproszeie, wiec wiesz jak sie
                nazywa....<

                Widzisz, gdybyś przeczytała uważnie to wiedziałabyś. Niestety nie wiem z kim
                żeni się bratanek mojego męża. Zaproszenia nie dostał i nie dostanie nikt z
                naszej rodziny, nawet babcia. Ja dowiedzialam sie nieoficjalnie. Bratanka
                widziałam ostatni raz jak miał jakieś cztery lata, potem zaledwie raz czy dwa
                na ulicy, teraz pewnie nawet bym go nie poznała.
            • Gość: left Re: Matylda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.07, 13:32
              A wiadomo, gdzie konkretnie on przebywa i co robi? Szkoła, praca?
              • Gość: Matylda Re: left IP: 85.112.196.* 17.07.07, 14:21
                Wiadomo w jakim kraju i że pracuje a to trochę za mało.
            • Gość: wiie Re: wiie IP: *.aster.pl 17.07.07, 14:28
              Gość portalu: matylda1001 napisał(a):

              > Jego numer tel. i
              > adres znają matka i brat (ich nie ma co pytać) i pewnie koledzy, ale tych
              > szwagier niestety nie zna. Znasz jakiś inny sposób zdobycia tych informacji?

              Obcy człowiek, nieznający Waszych realiów niczego Wam nie podpowie. Wasza
              wiedza jest nieporównanie większa. To Wy orientujecie się, gdzie uderzyć, jaką
              okazję wykorzystać. Wiem natomiast, że bezwzględnie nawiązałabym kontakt z
              drugim bratem przyszłego żonkosia, czyli drugim synem. Szwagier od tego
              powinien zacząć, żeby doprowadzić do spotkania, koniecznie bez byłej żony.
              Nawet jeśli będzie ono wymuszone, jesli będzie musiał czatować na własnego
              syna. Być może zdoła namówić go na pośrednictwo w pertraktacjach z żonkosiem. A
              nawet jeśli nie, to przynajmniej zacznie coś, co powinien zrobić już dawno
              temu: nawiąże kontakt z własnym dzieckiem.
            • ma.pi Re: wiie 17.07.07, 19:47
              Gość portalu: matylda1001 napisał(a):

              Znasz jakiś inny sposób zdobycia tych informacji? W
              > każdym razie dziękuję Ci za opinię, ja też uważam, że to duże ryzyko. Chodzi
              > głównie o to, żeby chłopakowi nie zepsuć uroczystości.

              Ale szwagier chyba nie zapomnial gdzie mieszka, czy jak sie nazywa rodzina
              bylej zone. Ciotki, kuzyni, tesciowa itd. Ktos tam chyba jest normalny. No i za
              granica tez maja ksiazki telefoniczne i to nawet internetowe :o)

              Pozdr.
    • nangaparbat3 Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? 17.07.07, 15:05
      nieproszona bym nie poszła.
      • billy.the.kid Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? 17.07.07, 16:53
        zupełnie obcy sobie ludzie. tylko ten twój po rodzinie tak bardzo chce.
        jedyno co ich łączy to nazwisko i to ze go spłodził. zawsze może i po tym
        slubie poszukać kontaktu. chłopak dwa lata po studiach jak w tym wieku ni
        chciał znac ojca-to pies go jjj....ł.
    • Gość: pol_pol Brutalna prawda IP: *.chello.pl 17.07.07, 17:32
      matylda1001 napisała:

      > On bardzo chce iść na ten ślub (chociażby nie zaproszony)
      > i być przy swoim dziecku w jednej z najważniejszych chwil w życiu syna ale
      > czy to będzie dobrze?

      Tych chwil ważnych w życiu syna było już wiele. Nie było wtedy przy nim ojca.
      Teraz nagle odezwały sie w nim uczucia ojcowskie, wygaszone przez tyle lat. To
      cholernie łatwo spłodzić dzieciaka, potem płacić parę groszy i miec wszystko z
      głowy. Nie ten jest rodzicem, kto spłodził, tylko ten co wychował. To matka, nie
      ten zakichany tatuś wychowała syna i to widać dobrze, bo chłopak skończył
      studia, pracuje, teraz zakłada rodzinę. Pożałowania godny tatuś, przez tyle lat
      odpuścił sobie kontakty z dziećmi, bo rzekomo była żona mu je utrudniała, a co
      ma niby gadać? Że miał to wszystko w d..ie? Jakby miał jaja i rzeczywiście
      chciał się kontaktować z dziećmi, to by to zrobił. A teraz pierniczy głodne
      kawałki i chce chłopakowi nabruździć. Pogoniłbym w diabły i jeszcze dał kopa na
      rozpęd!
      • Gość: ula Re: Brutalna prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.07, 19:04
        Bardziej ta opinia pasuje mi do kobiety niż mężczyzny, ale mniejsza z tym.
        Jeśli chłopak był przez lata informowany przez matkę, że ojciec nie daje
        pieniędzy, nie dba, nie interesuje się, a wszelkie próby kontaktów kończyły się
        dzikimi awanturami z matką chłopaka, to jego pogląd na osobę ojca może być
        mało przychylny.Dziwię się, że ojciec nie zdecydował się przez tyle lat na
        kontakt z synem na osobności, żeby pogadać i wyjaśnić sprawę. W końcy dorosły
        chłopak nie musi we wszystkim słuchać mamusi. Nie szłabym na ślub gdyby to
        groziło zajściami i aferą na uroczystości. Natomiast uważam, że ojciec nie
        powinien rezygnować z próby skontaktowania się z synem i wyjaśnienia mu, a
        nawet udowodnienia, że był oszukiwany przez matkę.
      • hypatia69 Re: Brutalna prawda 17.07.07, 19:49
        "Pożałowania godny tatuś, przez tyle lat odpuścił sobie kontakty z dziećmi, bo
        rzekomo była żona mu je utrudniała, a co ma niby gadać? Że miał to wszystko w
        d..ie? Jakby miał jaja i rzeczywiście chciał się kontaktować z dziećmi, to by
        to zrobił." Wiesz, co takie żony "rzekomo" potrafią wyprawiać? Ja znam takie
        przypadki. Może nie każdy jest silnym twardzielem, który skuje babie pysk, byle
        sie z dzieckiem zobaczyć. Może niektórzy wolą oszczędzić dziecku scen niż robić
        wrażenie, ze nie mają w d... Bo tak jest lepiej, albo oni sądzą, ze tak jest
        lepiej. Więc nie truj.
        • venus22 Re: Brutalna prawda 17.07.07, 22:42
          no ale tez jest chyba cos takiego jak prawo ktore trzeba przestrzegac,
          i jesli wizyty byly prawnie zasadzone a byla zona to uniemozliwiala to trzeba
          bylo wezwac policje, albo zasadzic zone o lamanie wyroku sadowego ktory jakby
          nie bylo zarzadzil mozliwosc wizyt przez ojca.
          wystarczylo wyznaczyc osobe postronna do odbierania dzieci, ojciec z matka nie
          musieli sie w ogole widywac.

          nie krytykuje ale z drugiej strony wydaje mi sie powiedzenie dla chcacego nic
          trudnego..

          Venus
          • Gość: Matylda Re: venus22 IP: 85.112.196.* 17.07.07, 23:02
            Tak masz rację, tak powinno byc ale wizyty mialy odbywać się w domu. Gdy
            szwagier poszedł na taką wizytę to oprócz matki i dzieci byli też dziadkowie i
            kilka zaprzyjażnionych z matką osób. Z tego wszystkiego wynikał tylko placz
            dzieci a może nawet strach przed następną wizytą. Gdy zanosił paczki dla dzieci
            (na marginesie dobre paczki bo sama je pakowałam) to rzucała za nim tymi
            paczkami po schodach. Doszło do tego, że prezenty dzieciom wysyłal prze firmę
            kurierską. Może to nie takie ważne ale te prezenty to były np. laptopy (na
            osiemnastki), drogie ubrania i masa innych bardzo porządnych i potrzebnych
            rzeczy. Nigdy na to nie żałował i te rzeczy były jakoś przyjmowane ale to
            dopiero jak dzieci były starsze i matka nie mogła za bardzo decydować. Nigdy
            nie zadzwoniły nawet, żeby podziękowac a on mimo wszystko wysyłał dalej. Jest
            człowiekiem zamożnym, żyje samotnie i wiem, że uzbierał dla synów spory
            majątek, który kiedyś im podaruje. Uważam, że skoro zrezygnował z pokazywania
            swoich prawdziwych uczuć to chyba należy mu się chociaz tyle, żeby być obecnym
            na ślubie syna. Tak wiele chce?
            • Gość: mama Re: venus22 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 09:54
              Uważam, że skoro zrezygnował z pokazywania
              > swoich prawdziwych uczuć to chyba należy mu się chociaz tyle, żeby być obecnym
              > na ślubie syna. Tak wiele chce?

              może i nie wiele, ale tu nie chodzi o to czego chce ojciec! Bo dzieciom przede
              wszytskim się daję, a dopiero potem wymaga!
              Jakoś dziwnie, że chłopak już dorosły a tatuś tak niby bardzo chce, ale jakoś do
              tej pory nie zdecydowal się na kontakt z synem....nagle gdy chłopak się żeni
              tatuś chce sie pokazać na ślubie....PO CO???
              byl przy synu wtedy gdy go potrzebował? Był gdy chłopak pewnie nie raz był
              chory, pewnie nie raz cierpiał, płakał, pewnie nie raz potrzebował zwyczajnej
              rozmowy z facetem! ale nie z byle kim...tylko własnie takiej rozmowy z OJCEM???
              Dlaczego wtedy ojcu nie zależało na kontakcie...???????????
              Tylko nagle teraz! Gdy syn jest szczęśliwy, gdy bierze ślub?
              Dlaczego własnie teraz w dniu gdy chłopak zaczyna własne życie, w najważniejszym
              dniu i najszczęśliwszym zarazem dniu w życiu ojciec chce naprawiać błędy
              przeszłości???????????????????????????????????????

              Dla kogo ta obecność by była?
              Bo na pewno nie dla syna! Bo co to za przyjemnosć przed tyloma ludźmi, całą
              rodziną wszystkimi znajomymi, rodziną dziewczyny rozdrapywać rany!
              Jeśli ojciec naprawde chce naprawic to co stracił powinien jaknajbardziej to
              zrobić! Powinien jak najszybciej skontaktowac sie z synem, pogadać, wyjaśnić,
              nawet jeśli syn dziś nie będzie chciał go słuchać to jest nadzieja, że może
              kiedyś....

              Ale absolutnie nie na ślubie!
              Bo to nie pora i czas....
              skoro tatuś nie znalazł wcześniej czasu na kontakt z dzieckiem, skoro całe życie
              go nie było, nie ma prawa teraz sam decydowac o tym czy ma prawo czy nie - być w
              tym dniu!

              Kontakt - tak!
              ale nie na ślubie!
              • wdakra Re: venus22 18.07.07, 19:12
                Gość portalu: mama napisał(a):


                > byl przy synu wtedy gdy go potrzebował? Był gdy chłopak pewnie nie raz był
                > chory, pewnie nie raz cierpiał, płakał, pewnie nie raz potrzebował zwyczajnej
                > rozmowy z facetem! ale nie z byle kim...tylko własnie takiej rozmowy z OJCEM???

                Tylko matce syn może podziękować, że wtedy nie było przy nim ojca.

                > Jakoś dziwnie, że chłopak już dorosły a tatuś tak niby bardzo chce, ale jakoś d
                > o
                > tej pory nie zdecydowal się na kontakt z synem....nagle gdy chłopak się żeni
                > tatuś chce sie pokazać na ślubie....PO CO???

                Pokazać się czy być? Do tej pory ojcu uniemożliwiano bezposredni udział w zyciu
                synów i w trosce o ich spokój zadowalał się przekazami pośrednimi. Ojcu nie
                mającemu trudno wyczuć, kiedy dziecko jest na tyle dorosłe, żeby spojrzeć na
                sprawę obiektywnie. Teraz, kiedy syn się żeni można miec nadzieję, że jest na
                tyle dorosły, żeby przestać patrzeć na ojca oczami matki.

                > skoro tatuś nie znalazł wcześniej czasu na kontakt z dzieckiem

                To jest odwracanie kota ogonem. Czy nie dociera do ciebie, że nie dlatego ojciec
                nie widywał się z dziećmi, że szkoda mu było czasu, tylko dlatego, że matka mu
                to uniemżliwiała?
          • hypatia69 Re: Brutalna prawda 17.07.07, 23:17
            Można tak sprawe ustawić, ze da sie "ominąć" prawo i ojcu dzieci nie pokazać.
            Wiem, bo mojemu szwagrowi była małżonka takie same sztui robi.
          • wdakra Re: Brutalna prawda 18.07.07, 01:01
            Nie wiadomo, czy wystarczyło wyznaczyć jakąkolwiek osobę postronną do odbierania
            dzieci. Czy osobie potronnej matka pozwoliłaby po dobroci zabrac dzieci do ojca?
            Czy dzieci nastawione przez matkę wrogo do ojca szłyby dobrowolnie na spotkania?
            Oczywiście można zażądać od policji doprowadzenia dzieci z użyciem przymusu
            bezpośredniego. Pytanie tylko, czy takie spotkania miałyby sens?
            Znam podobną sytuację. Kiedy rodzice się rozeszli dzieci już były w starszych
            klasach podstawówki. Od momentu, kiedy ojciec ożenił się z inną kobietą dzieci
            przestały przychodzić na spotkania z ojcem. Matka twierdziła, że to one odmówiły
            kontaktów z ojcem. Listy, które do nich pisał były zwracane przez pocztę.
            Rozmawiałam z tymi dziećmi. Potwierdziły, że matka im nie zabrania, tylko same
            nie chcą. I co? Uważasz za znakomity pomysł wzywanie policji, żeby je na
            wyznaczone przez sąd spotkania przyprowadzała, może jeszcze w kajdankach?
            Kiedyś jedno z tych dzieci (już dorosłe) stwierdziło, że jak ojciec nie chciał
            go widzieć, kiedy było dzieckiem, to teraz ono nie chce widzieć ojca. Zadałam
            wtedy pytanie, jak to właściwie było, bo od nastu lat słyszałam wersję, że to
            one nie chciały się widywać z ojcem, a teraz nagle twierdzi, że to ojciec nie
            chciał, kiedy ja doskonale wiem, że chciał. I zatkało.
            Brutalna prawda jest taka, pol-pot, że to matka wykorzystała dzieci do dokopania
            byłemu mężowi bez oglądania się na ich dobro. I żadne jej wysyłki
            wychowawczo-pielęgnacyjne tego nie zmienią.
            • venus22 Re: Brutalna prawda 18.07.07, 01:54
              wiesz to jest zbyt skomplikowana sprawa aby mozna bylo na wszystko hurtem
              odpowiedzec. musze tez przyznac ze patrze na to wszystko przez pryzmat USA i
              Kanady, gdzie prawa dzieci sa bardzo wazne i te sprawy w razie rozwodu sa
              inaczej rozwiazywane.
              domyslam sie ze np. nie bylo przymusu chodzenia na spotkania medialne miedzy
              malzonkami (nie aby sie zeszli tylko w sprawie dzieci) byc moze dzieci nie
              maja mozliwsci chodzenia do psychologa oplaconego przez rzad, ani tym bardziej
              rodzice itd..

              nie ulega watpliwosci ze w takim swietle zona jest winna temu ze przez swoja
              glupote odebrala dzieciom najwazniejsza (oprocz matki) rzecz w zyciu - ojca.

              Dzieci uzyla jako pionki w swojej osobistej grze z ktora dzieci nie maja nic
              wspolnego, i sa prawie zawsze niestety jedynymi prawdziwymi ofiarami w
              rozwodzie.
              Nawet gdyby zostala porzucona dla innej kobiety i zdradzana, to sa sprawy
              doroslych, pomiedzy doroslymi ktore dzieci nie powinne ani obchodzic ani
              dotyczyc.
              to jest ojca (czy matki) sprawa jesli postanowila odejsc, i przez odejscie z
              pewnoscia nie przestaje sie byc rodzicem.
              rozwodzi sie maz z zona ale nie corka z matka czy syn ojcem itp.

              jedna z mozliwosci udowodnienia kiedys dzieciom ze ojciec bardzo sie staral
              je widywac a matka tego nie umozliwiala, bylaby policja. smutne ale prawdziwe.

              przekonana jestem ze kiedys jego dzieci beda zastanawiac sie czy rzeczywscie
              ojciec byl taki zly.
              ale wtedy beda musialy przyznac same przed soba ze ta ich swieta matka nie byla
              wcale taka dobra.
              a czlowiek nieraz woli nie przyznawac sie sam przed soba do jakies prawdy,
              bo uswiadomic sobie po 20+ latach i pojac ze przez matke cale zycie nie mieli
              ojca a mogli -
              to nie taka prosta rzecz do zaakceptowania. roznie wiec moga sie zachowac.

              Venus

          • wdakra Re: Brutalna prawda 18.07.07, 01:38
            Zafundowac dzieciom coś takiego?

            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,4321563.html
      • Gość: Matylda Re: pol_pol IP: 85.112.196.* 17.07.07, 22:37
        Tych chwil ważnych w życiu syna było już wiele. Nie było wtedy przy nim ojca.
        > Teraz nagle odezwały sie w nim uczucia ojcowskie, wygaszone przez tyle lat. To
        > cholernie łatwo spłodzić dzieciaka, potem płacić parę groszy i miec wszystko z
        > głowy. Nie ten jest rodzicem, kto spłodził, tylko ten co wychował. To matka,
        ni
        > e
        > ten zakichany tatuś wychowała syna i to widać dobrze, bo chłopak skończył
        > studia, pracuje, teraz zakłada rodzinę. Pożałowania godny tatuś, przez tyle
        lat
        > odpuścił sobie kontakty z dziećmi, bo rzekomo była żona mu je utrudniała, a co
        > ma niby gadać? Że miał to wszystko w d..ie? Jakby miał jaja i rzeczywiście
        > chciał się kontaktować z dziećmi, to by to zrobił. A teraz pierniczy głodne
        > kawałki i chce chłopakowi nabruździć. Pogoniłbym w diabły i jeszcze dał kopa
        na
        > rozpęd!

        Widzisz...jak to czytam to wydaje mi się jakbym tę matkę chłopaka słuchała. Tak
        właśnie musiała tłumaczyć synowi postawe ojca. Założę się, że jesteś samotną
        matką, wychowującą dziecko w nienawiści do ojca ale dziękuję Ci za opinię.
    • xtrin Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? 17.07.07, 23:21
      Ciężka sytuacja.
      Tutaj absolutnie najważniejszy jest syn i to jak on do tego podejdzie.
      Przychodzenie na ślub bez zapowiedzi, nawet, jeżeli formalnie ma pełne prawo na
      nim być, to zbyt duże ryzyko. Może własnemu synowi zniszczyć najważniejszy dzień
      w życiu, a przy okazji stracić jakiekolwiek szanse na odbudowanie więzi z
      dziećmi - to dodatkowo upewni je, że ojciec jest osobą niegodną zaufania.
      Z drugiej strony zarzucenie jakichkolwiek prób w takim momencie także nie jest
      dobre. Kiedyś syn może mu wypomnieć "nawet na mój ślub nie przyszedłeś!".

      Najlepsze wyjście to poszukać kontaktu przed ślubem. W zaistniałej sytuacji
      najlepiej byłoby "uderzyć" w brata pana młodego. Szczególnie, że powinien szukać
      kontaktu z obydwoma synami. Można też próbować kontaktu z panną młodą (o ile się
      ją znajdzie), choć to może budzić pewne kontrowersje.
      Podoba mi się także pomysł kontaktu z księdzem. Jeżeli rozważane jest przyjście
      na ślub to jak rozumiem wiecie gdzie będzie się on odbywał, więc znalezienie
      udzielającego go kapłana nie powinno być trudne.

      I wersja ostateczna, gdyby się nie udało: Ty pójdź na ten ślub. Jako osoba dość
      odległa raczej sensacji nie wzbudzisz, większość pewnie nawet Cię nie skojarzy.
      Przekaż panu młodemu życzenia od ojca, może jakiś drobny prezent (nie za wielki,
      by nie było podejrzeń próby "przekupstwa") i przekaż mu, że ojcu bardzo zależy
      na kontakcie. Sam na ślubie nie będzie, ale przynajmniej będzie wiadomo, że nie
      pozostał obojętnym, że się starał.
    • Gość: melmire Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? IP: *.fbx.proxad.net 17.07.07, 23:25
      Ja bylabym za tym zeby pojsc. Niekoniecznie sie eksponowac, ale byc.
      Z rodzinnego doswiadczenia wiem ze to ze zaproszenia nie ma, nie znaczy ze go
      nie bylo. Co nie znaczy ze bylo, rzecz jasna.
    • autenty Powinien 18.07.07, 00:01
      matylda1001 napisała:
      ...
      > powinien wiedzieć. On bardzo chce iść na ten ślub (chociażby nie zaproszony)
      > i być przy swoim dziecku w jednej z najważniejszych chwil w życiu syna ale
      ...

      Slub to wprawdzie zadna wazna chwila w zyciu, jak probujesz tu wciskac, ale
      skoro chce isc to powinien pojsc.
      • venus22 Re: Powinien 18.07.07, 01:58
        ale Xtrin ma wiele slusznosci.
        pojawienie sie ojca na slubie moze stac sie przyczyna nieprzyjemnych zajsc
        ktore nie tylko ze beda przykrym wspomnieniem to jeszcze rzeczywscie moze
        popsuc jakiekolwiek nadzieje na nawiazanie stosunkow.
        moze zrobic rekonesans z - porozmawiac nie tylko z synem, jego bratem ale tez z
        panna mloda?

        Venus
        • xtrin Re: Powinien 18.07.07, 02:12
          venus22 napisała:
          > moze zrobic rekonesans z - porozmawiac nie tylko z synem,
          > jego bratem ale tez z panna mloda?

          Jak pisano wyżej - może być z tym problem natury technicznej - z synem ciężko
          się skontaktować, o pannie młodej nie wiadomo nic. Nie wiadomo jak z bratem.
          To powinna być pierwsza droga, ale jeżeli zawiedzie - są inne. Wspomniany wyżej
          ksiądz czy ostatecznie "wysłannik" ojca na ślubie.

          Niewątpliwie warto działać w tej sprawie, ostrożnie, ale działać. Nie zgadzam
          się z postulowanym wcześniej, że ojciec nie ma znaczenia, to tylko geny i nic
          więcej. Ten ojciec był w życiu dzieci, znały go, słuchały o nim. Mogą wciąż żyć
          w poczuciu, że je porzucił, mieć w głowie mylny jego obraz. Naprawienie tego
          jest nie tylko w interesie ojca, ale i samych dzieci. Szczególnie tego, który
          sam właśnie zakłada rodzinę, rozpoczyna nowy etap życia, z paskudnym bagażem
          doświadczeń.
          Inna sprawa to to jak ewentualne kontakty ojca z dziećmi wpłyną na ich kontakty
          z matką. Zwalanie na nią całej winy, nawet, jeżeli zgodne z prawdą, nie ma tutaj
          sensu, nie można dzieciom "zwracać" ojca, jednocześnie "odbierając" matkę.
          Najlepsze tutaj byłoby dogadanie się ojca i matki (ale już po kontakcie z
          dziećmi), jeżeli to jednak niemożliwe to trudno, pozostaje liczyć na zdrowy
          rozsądek synów.
        • autenty Powinien, powinien 18.07.07, 09:24
          venus22 napisała:

          > ale Xtrin ma wiele slusznosci.
          > pojawienie sie ojca na slubie moze stac sie przyczyna nieprzyjemnych zajsc
          > ktore nie tylko ze beda przykrym wspomnieniem to jeszcze rzeczywscie moze
          > popsuc jakiekolwiek nadzieje na nawiazanie stosunkow.

          Jakich mianowicie zajsc? Slub jest chyba w kosciele z tego co rozumiem. Slub w
          kosciele nie jest zamknieta impreza, moze przyjsc kazdy, przeciez to zwykla
          msza. Synalek jest mlody i glupiutki (tym bardziej, ze daje sie manipulowac
          szalonej matce). W przyszlosci doceni moze ojca, a takie drobiazgi jak to, ze
          ojciec przyszedl na slub mimo, ze nie byl zaproszony, moga sie stac waznym
          plusem w przyszlosci na rzecz ojca. Decydujace jest to, ze ojciec CHCE pojsc.
          Nie powinien po prostu reagowac na ew. zaczepki, albo opieprzyc tych, ktorzy
          beda go zaczepiac.

          > moze zrobic rekonesans z - porozmawiac nie tylko z synem, jego bratem ale tez z
          > panna mloda?
          > Venus

          Nie powinien robic rekonesansu. To psim obowiazkiem doroslego dziecka jest
          poinformowanie rodzica o slubie, zwlaszcza takiego rodzica, ktory placil mu
          alimenty.
          • xtrin Re: Powinien, powinien 18.07.07, 09:41
            autenty napisał:
            > Jakich mianowicie zajsc?

            Choćby takich, jakie miały miejsce na komunii. Jak widać rodzina doświadczona w
            awanturach.
            To, że "ma prawo" nie oznacza jeszcze, że powinien. Tak samo, jak niekoniecznie
            powinien egzekwować swojego prawa do spotkań z dziećmi przyprowadzanymi przez
            policję.

            > To psim obowiazkiem doroslego dziecka jest poinformowanie rodzica o slubie,
            > zwlaszcza takiego rodzica, ktory placil mu alimenty.

            Nie przesadzaj. Alimenty nie skreślą wielu win, jakich rodzice dopuszczają się
            względem dzieci.
            Problem w tym, że w tym przypadku ojciec zdaje się być niewinny, ale dzieci o
            tym nie wiedzą.
    • Gość: mama Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.07, 09:59
      Uważam, że skoro zrezygnował z pokazywania
      > swoich prawdziwych uczuć to chyba należy mu się chociaz tyle, żeby być obecnym
      > na ślubie syna. Tak wiele chce?

      może i nie wiele, ale tu nie chodzi o to czego chce ojciec! Bo dzieciom przede
      wszytskim się daję, a dopiero potem wymaga!
      Jakoś dziwnie, że chłopak już dorosły a tatuś tak niby bardzo chce, ale jakoś do
      tej pory nie zdecydowal się na kontakt z synem....nagle gdy chłopak się żeni
      tatuś chce sie pokazać na ślubie....PO CO???
      byl przy synu wtedy gdy go potrzebował? Był gdy chłopak pewnie nie raz był
      chory, pewnie nie raz cierpiał, płakał, pewnie nie raz potrzebował zwyczajnej
      rozmowy z facetem! ale nie z byle kim...tylko własnie takiej rozmowy z OJCEM???
      Dlaczego wtedy ojcu nie zależało na kontakcie...???????????
      Tylko nagle teraz! Gdy syn jest szczęśliwy, gdy bierze ślub?
      Dlaczego własnie teraz w dniu gdy chłopak zaczyna własne życie, w najważniejszym
      dniu i najszczęśliwszym zarazem dniu w życiu ojciec chce naprawiać błędy
      przeszłości???????????????????????????????????????

      Dla kogo ta obecność by była?
      Bo na pewno nie dla syna! Bo co to za przyjemnosć przed tyloma ludźmi, całą
      rodziną wszystkimi znajomymi, rodziną dziewczyny rozdrapywać rany!
      Jeśli ojciec naprawde chce naprawic to co stracił powinien jaknajbardziej to
      zrobić! Powinien jak najszybciej skontaktowac sie z synem, pogadać, wyjaśnić,
      nawet jeśli syn dziś nie będzie chciał go słuchać to jest nadzieja, że może
      kiedyś....

      Ale absolutnie nie na ślubie!
      Bo to nie pora i czas....
      skoro tatuś nie znalazł wcześniej czasu na kontakt z dzieckiem, skoro całe życie
      go nie było, nie ma prawa teraz sam decydowac o tym czy ma prawo czy nie - być w
      tym dniu!

      Kontakt - tak!
      ale nie na ślubie!
      • venus22 Re: Czy ojciec powinien być na ślubie syna? 18.07.07, 11:18
        """a byla zona to uniemozliwiala to trzeba
        bylo wezwac policje"""

        ja nie sugerowalam zeby dzieci dostarczala policja. skad ten pomysl?

        co innego jest prywatna, wyznaczona sadownie osoba dzialajaca jako posrednik
        miedzy skloconymi rodzicami zajmujaca sie transportem dzieci od
        A do B i B do A, co innego wezwanie policji bo zona robi awanture.


        ja napisalam wyraznie ze jesli matka dziecka sie awanturowala, nie chciala dac
        ojcu dzieci, to trzeba bylo wezwac policje, spisac protokol i ojciec mialby
        dowod w sadzie ze matka nie tylko nie dostosowuje sie do wyroku sadowego
        ale naraza dzieci na stres i niebezpieczenstwo swoim zachowaniem. dzieci nie
        musialy byc przy tym w ogole obecne.
        a ojciec nie powinien byl nigdy SAM przychodzic po dzieci tylko zawsze ze
        swiadkiem lub lepiej z dwoma. kolega, sasiad moze byc.

        moglo to miec korzystne konsekwencje dla ojca. a dla dzieci- na przyszlosc
        dowod ze ojciec je chcial.

        Venus
    • atari800xl porozmawiaj z jego synem.... 18.07.07, 11:50
      zreszta...gdyby sie czul na 100% ojcem to przynajmniej po ukonczeniu 18 roku
      zycia syna odwiedzalby go. matka nie moze tego zabronic jezseli dziecko jest
      pelnoletnie..ale coz... ja bym poszedl..chociazby po to zeby byc na slubie
      syna..nawet bez zaproszenia.
    • Gość: matylda1001 Re: do Wszystkich zainteresowanych tematem IP: 85.112.196.* 18.07.07, 11:51
      Przeczytałam wszystkie Wasze opinie i przyznam, że dały mi dużo do myślenia.
      Opinie dla mnie są cenne tym bardziej, że obiektywne. ja napewno podchodzę do
      sprawy trochę subiektywnie i napewno emocjonalnie.
      Z ostatniej chwili: Szwagier po usilnych staraniach zdobył zastrzeżony numer
      telefonu byłej żony i wczoraj wieczorem zadzwonił. Odebrała żona. Grzecznie się
      przedstawił i poprosił o numer telefonu syna. Usłyszał szczęk odkładanej
      słuchawki. Po kilku minutach zadzwonił ponownie ale tym razem zdążył tylko się
      przedstawić. Twierdzi, że takiego steku wyzwisk jego była małżonka nie
      zaprezentowała jeszcze nigdy! Między innymi usłyszal, że niech się nie waży
      kontaktować ani z nią ani z synami bo go zniszczy. Zgłosi na Policji, że
      wydzwania i jej grozi a billingi wykażą fakt połączenia. Tym razem, po kilku
      minutach to on odłożył słuchawkę. Spodziewałam się takiego obrotu sprawy
      (chociaż miałam jakąś nadzieję, nie przeczę) ale cieszę się, że zrobił pierwszy
      krok. Dziś po południu ma zamiar czatować w pobliżu ich domu i ma
      nadzieję "upolować" drugiego syna. Może to coś da.
      • wdakra Re: do Wszystkich zainteresowanych tematem 18.07.07, 14:50
        szkoda, że nie nagrał tych rozmów. Wtedy to on miałby miałby dowód na była
        małżonka kłamie i uniemożliwia mu kontakty z dziećmi.
        • atari800xl dokladnie... 19.07.07, 08:48
          powinien nagrac rozmowe z ex zona i zaniesc do prokuratury...
          zreszta kobiety sa wredne... mezczyzni sie co najwyzej pobija i i m z czasme
          przechodzi. kobiet apotrafi bvyc ciata na kogos przez cale zycie i pielegnowac
          uraze przez wiele lat.
          • wdakra Re: dokladnie... 19.07.07, 12:55
            atari800xl napisał:

            > powinien nagrac rozmowe z ex zona i zaniesc do prokuratury...
            > zreszta kobiety sa wredne... mezczyzni sie co najwyzej pobija i i m z czasme
            > przechodzi.

            Ludzie bywają wredni niezależnie od płci.
    • atari800xl jezu..czy ty te hoistorie wymyslilas???? 18.07.07, 11:56
      przeczytalem wszytskie posty..jak nie urok to sraczka..
      slub za miesiac, a syn za granica
      zadzwonic? nie...bo nikt nie zna numeru.,.,

      to wszytsko leci grubo szytymi nicmi.
      jak komus bardzo zalezy to znajdzie numer i znajdzie czas na spotkanie ..
      • Gość: matylda1001 Re: jezu..czy ty te hoistorie wymyslilas???? IP: 85.112.196.* 18.07.07, 12:17
        "A największy w tym ambaras, żeby dwoje chciało na raz" Znasz to powiedzenie?
        Chęci jednej strony nie wystarczą. Jak pisałam wyżej numer telefonu zdobyty,
        tylko nie ma z kim rozmawiać. Przysięgam na wszystko, że nie zełgałam ani
        jednego słowa. Jaki mialabym powód? przecież chodzi mi o zdobycie sposobu na
        rozwiązanie tej sprawy. Obserwuję tę sytuację już prawie 20 lat. Powiem
        jeszcze, że gdybym miala szwagrowi coś do zarzucenia, gdybym złapała go na
        chociaż jednej chwili, w której sprzeniewierzył się dzieciom, gdybym znalazła
        chociaz cień usprawiedliwienia dla matki chłopakow to byłoby łatwiej. Ten facet
        jest bez zarzutu. Był czas, że namawialiśmy go na założenie nowej rodziny i nie
        chcial. Twierdzi, że gdyby nawet teraz, po latach związał się z kimś na stałe
        to dzieci uwierzyłyby matce, że i wtedy porzucił rodzinę dla innej kobiety.
        • Gość: mama Re: jezu..czy ty te hoistorie wymyslilas???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.07, 06:54
          sorry ale jak dla mnie to nigdy nie jest albo biało albo czarno!
          Jakoś mi si nie chce wierzyć w to, że ta matka to taki wredny człowiek, a ten
          facet taki święty...
          prawda zawsze leży po środku...
          ciekawe dlaczego ta kobita tak sie zachowuje przez tyle lat, no bo skoro facet
          taki święty, nigdy nic złego nie zrobił, nic złego nie powiedział, baaa nawet
          usunąl się w cień by nie utrudniać....to niby dlaczego ta kobieta taką postawę
          prezentuje????????????????
          dlaczego tak ucieka przede kontaktem z nim i dlaczego tak skutecznie dzieci
          przed nim chowa??????????
          I jakoś dziwnie mi zrozumiec, że 20 lat nie spotykało sie z dzieckiem swoim
          tylko dlatego, ze mamie sie to nie podobało...
          śmieszą mnie takie argumenty...
          bo najłatwiej zgodzić na kogoś winę, że bardzo się chciało cały czas, ale nie
          mogło....
          jakie to łatwe!!!
          Tylko kto mówił, że wszystko będzie łatwe!
          Dlaczego wogóle Ci ludzie się rozstali? z czyjej winy? to chyba normalne, kazdy
          dorosły czlowiek wie, że jak sie rozstaje z partnerem swoich dzieci to juz nigdy
          nie bedzie łatwo! że moze trzeba bedzie wiele poświęcić dla dzieci!
          Piszesz, że ojciec nie kontaktował sie z dziecmi dla ich spokoju! Coś mi sie
          jednak wydaje, że nie o ich spokój chodziło!!!
          I skoro ojciec taki uległy, skoro caly czas chował swoje uczucia dla spokoju
          dziecka, dlaczego w tak waznym dniu nie chce dac im spokoju? Skoro tyle lat to
          robił...dlaczego teraz chce to zburzyc?
          Najgorsze co moze zrobic to iśc na ten ślub bez zaproszenia! Przykro mówić, ale
          z tego co piszesz raczej wątpię by taka sytuacja skończyła sie jak w
          amerykańskim filmie, że wszyscy sie na koniec przytulają i płaczą...
          Spróbujcie sobie wyobrazic reakcje chłopaka! Ojciec - pewnie znienawidzony skoro
          matka ich buntowała, nagle zjawa sie na ślubie! Takich spraw po prostu nie
          załatwia sie publicznie....chlopak bedzie zmieszany, że "tatuś" postawil go w
          takiej sytuacji, brat chłopaka zreszta również, nie mówiać o matce, goście nie
          beda wiedzieli jak sie zachować, itp.itd. To jest JEGO DZIEN - chlopaka i jego
          żony, a nie dzień na wyjaśnianie przeszłości...dzień zabawy, radości a nie
          wyrzutów! Skoro ojciec nie znalazł do tej pory czasu, chęci czy sposobu jak
          wyjaśnić sprawę...to na pewno nie powinien tego robic podczas ślubu....bo takie
          rzezczy załatwia się na osobności a nie przed wszystkimi! No chyba ze ojcu nie
          zalezy na synu tylko na tym by pokazac sie przed wszystkimi jaki to on biedny i
          nieszczęsliwy ;))
          sorry ale inaczej ująć tego nie mogłam!

          • wdakra Re: jezu..czy ty te hoistorie wymyslilas???? 19.07.07, 12:52
            Gość portalu: mama napisał(a):

            > sorry ale jak dla mnie to nigdy nie jest albo biało albo czarno!

            Oczywiście, że nie jest. Matka na pewno włożyła wiele wysiłku i serca w
            wychowanie dzieci i tego nikt jej nie odmawia. Natomiast pozbawiła ich kontaktów
            z ojcem i nie rozumiem, czemu to kwestionujesz i usiłujesz zwalić winę na
            faceta. Czyżbyś też tak postępowała i bronisz własnych błędów?

            > Dlaczego wogóle Ci ludzie się rozstali? z czyjej winy?

            A co to ma do rzeczy?

            > Piszesz, że ojciec nie kontaktował sie z dziecmi dla ich spokoju! Coś mi sie
            > jednak wydaje, że nie o ich spokój chodziło!!!

            Na jakiej podstawie?

            > Spróbujcie sobie wyobrazic reakcje chłopaka! Ojciec - pewnie znienawidzony skor
            > o
            > matka ich buntowała, nagle zjawa sie na ślubie!

            To wina faceta, że matka wychowała syna w nienawiści do ojca i on ma obowiazek
            ponosić konsekwencje tego? Najwyższy czas, żeby tego odmówił.

            > To jest JEGO DZIEN - chlopaka i jego
            > żony, a nie dzień na wyjaśnianie przeszłości...dzień zabawy, radości a nie
            > wyrzutów!

            Skąd przypuszczenie, że ojciec chce w tym dniu cokolwiek wyjaśniać? Chce być na
            ślubie syna i ma do tego moralne prawo. A jesli matka zrobi z tego powodu
            awanturę, to ona zepsuje uroczystość. Jej wolno, Twoim zdaniem?
      • wdakra Re: jezu..czy ty te hoistorie wymyslilas???? 18.07.07, 14:51
        atari800xl napisał:

        Niestety, takie historie zdarzają się za często.
        • autenty1 ooooooooooo 18.07.07, 22:37
          ooooo
          oooooooooooooooooooo
          • venus22 Re: ooooooooooo 19.07.07, 09:13
            """Szwagier po usilnych staraniach zdobył zastrzeżony numer
            telefonu byłej żony i wczoraj wieczorem zadzwonił. Odebrała żona. Grzecznie się
            przedstawił i poprosił o numer telefonu syna. Usłyszał szczęk odkładanej
            słuchawki. """"

            przeciez to bylo z gory wiadomo ze tak bedzie...

            do tego przez 18 lat nikt nie zbieral dowodow na rzekomo okropne zachowanie
            zony - szczegolnie teraz tez nie ???


            coz, trzeba byc jakims malo rozgarnietym czlowiekiem zeby dzwonic do bylej zony
            ktora tyle lat reagowala agresja na wszelkie proby kontaktu ze strony meza i
            jego rodziny i jeszcze przedstawiac sie.

            rozumiem proba skontakowania sie z synem poprzez kogos kogo zona nie zna lub
            nawet zatrudnienie prywatnego detektywa zeby dyskretnie zdobyl telefon do syna.
            ale dzwonienie do zony i przedstawianie sie?

            to raz.

            dwa, takie zachowanie swiadczy o tym ze nikomu nie zalezy naprawde na
            dzieciach,
            tylko na wzmacnianiu sie w poczuciu jaki to ten ojciec biedny i szlachetny,
            tak sie ciezko stara,
            a ta wredna baba to patrzcie taka wredna ze swiat nie widzial.

            Venus
            • venus22 Re: ooooooooooo 19.07.07, 09:30
              aha, i swoja opinie napisalam przed doczytaniem innej do konca ktora to teraz
              przeczytalam dokladnie,
              i okazuje sie ze nie tylko ja tak mysle ale wczesniej niezaleznie ode mnie juz
              ktos to zauwazyl.

              dodam ze cale to inne zachowanie ojca - niezakladanie drugiej rodziny bo cos
              tam itd, takze wskazuje ze ojciec robi z siebie ofiare.
              nie musi robic tego swiadomie- ale na tym oparl cale swoje zycie.
              niepotrzebnie i bez sensu.
              no ale kto dzwoni do swojej byle zony i sie przedstawia...

              Venus

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka