IP: *.walcz.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 06:21
jestem nad przepaścią - przede mną rozwód, i mąż, który mni nienwidzi,chce mi
teraz wszystko zabrać, i trójka dzieci,których nie mogę zostawić, nie mam
gdzie iść, lada moment mogą mni e zpracy wywalić. I nie mam bratniej.
Obserwuj wątek
    • kaa1 Re: rozwód 02.07.03, 11:16
      to sie powies albo lepiej wskocz pod cieżarowke
      ewentualnie mozesz isc i od razu połozyc sie w lesie i nasaczyc glebe
      pozdrawiam
      • filut Re: rozwód 02.07.03, 11:53
        kaa1 napisała:

        > to sie powies albo lepiej wskocz pod cieżarowke
        > ewentualnie mozesz isc i od razu połozyc sie w lesie i nasaczyc glebe
        > pozdrawiam

        Treść twojego postu jest tak obrzydliwa i prymitywna, że normalny człowiek nie
        chciałby cię nawet kopnąc w dupę.
    • Gość: facet Re: rozwód a moze nie? IP: *.dip.t-dialin.net 02.07.03, 13:16
      Gość portalu: zdołowana napisał(a):

      > jestem nad przepaścią - przede mną rozwód, i mąż, który mni nienwidzi,chce
      mi
      > teraz wszystko zabrać, i trójka dzieci,których nie mogę zostawić, nie mam
      > gdzie iść, lada moment mogą mni e zpracy wywalić. I nie mam bratniej.

      Nie jestem biegly w sprawach rozwodowych, choc tez mam ladnych ...lat
      malzenstwa za soba.Nie bardzo wiec rozumiem, dlaczego maz ma ci wszystko
      zabrac. Przeciez jest cos takiego jak wspolnota majatkowa, chyba ze
      podpisaliscie intercyze.Po drugie, piszesz, ze maz cie nienawidzi. Czy dalas
      mu jakis powod do takiego postepowania ? Co z dziecmi - boisz sie utraty
      opieki nad nimi ?
      Przepraszam, ze o to wypytuje, ale mowisz o braku bratniej duszy. Wiec ja
      probuje patrzyc na to z meskiej strony.
      Sa skomplikowane sprawy w malzenstwach, czasami sytuacja rozwija sie niejako
      wbrew naszej woli a potem trudno wszystko zatrzymac. Obie strony utrzymuja, ze
      to one mialy racje, a jak nie dojda do porozumienia nastepuje tragedia.
      Urazona duma i nienawisc pod wplywem impulsu opanowuje bez reszty cialo i
      umysl. U mnie tez nastapila trudna sytuacja, ze wzgledu na rozne charaktery.
      Jesli zona twierdzi, ze czuje sie przykladowo zaniedbywana (nie zdradzana !)
      przez meza, to czy oznacza to, ze ma prawo do postepowanie wg wlasnego uznania
      i prowadzenia rozrywkowego trybu zycia i wracania przez niemal miesiac o
      poznych porach ?
      Ja nie wiem co mam o tym sadzic. Czy moge czuc sie zdradzony ?(nie chodzi tu
      tylko o fizyczna zdrade). W powaznej rozmowie uzyskalem informacje, ze nic sie
      nie wydarzylo, ma duzo przyjaciol i moze troche przesadzila z tym
      wychodzeniem, ale myslala ze mi to nie przeszkadza. Niby sobie to
      wyjasnilismy, jest na razie spokoj. Podswiadomie sprawa ta nurtuje mnie jednak
      dalej i nie wiem czy rzeczywiscie wszystko potoczy sie dalej dobrze. Nie mam
      gwarancji, czy cos jednak sie nie wydarzylo a teraz przycichlo na jakis czas.
      Taki stan jest trudny do zniesienia. Moze ktos cos madrego podpowie ?
      • Gość: Izak Re: rozwód a moze nie? IP: 62.181.161.* 02.07.03, 13:53
        Kobiety są dziwne i nie zawsze jesteśmy w stanie przedstawić sprawę wprost.
        Najpierw wypuszczamy delikatne sygnały do partnera, że coś jest nie tak. Jak
        nie osiągamy celu, to rąbiemy ostro. Twoja żona pewnie czuje, że nie
        interesujesz się jej osobą, więc chce pokazać, że są tacy co się ineteresują.
        Co nie znaczy, że cokolwiek, co sugerujesz miało miejsce. Po prostu przytul
        swoją żonę.
        • Gość: facet Re: rozwód a moze nie? IP: *.dip.t-dialin.net 02.07.03, 14:31
          Dziekuje za mily list.
          Chcialem tylko dodac, ze po tej calej historii z poznymi powrotami
          pojechalismy na wczasy (ale jeszcze nie powiedzialem wtedy co mysle o tych
          poznych powrotach)i zauwazylem, ze zona pisze SMS-y (do roznych zreszta osob)
          i zadala sobie nawet trud uzyskania adresu jakiegos goscia (tez zonaty), do
          ktorego wyslala kartke, bez mojej wiedzy.Wszystkie natomiast kartki do naszych
          wspolnych znajomych i rodziny pisalem ja. Czy to tez miesci sie w granicach
          poprawnosci malzenskiej ? Czy mam prawo miec podejrzenia o lojalnosc malzenska?
          • Gość: Izak Re: rozwód a moze nie? IP: 62.181.161.* 02.07.03, 15:23
            Porozmawiajcie. Od pozorów do faktów daleka droga...
            • Gość: facet Re: rozwód a moze nie? IP: *.dip.t-dialin.net 02.07.03, 15:34
              Gość portalu: Izak napisał(a):

              > Porozmawiajcie. Od pozorów do faktów daleka droga...

              Rozmawialismy, ale zona nie chce jednoznacznie odpowiedziec, czy nie
              koresponduje za pomoca SMS z tym facetem.Niedlugo zona wroci do pracy, wiec
              tam zapewne sie spotkaja. Zona pracuje w pewnej knajpce i chocby z tego powodu
              maja kontakt.Jestem zdecydowany pojawic sie tam i powiedziec gosciowi co o tym
              mysle. Zona nie dopuszcza nawet mysli, ze mogl bym to zrobic, mowila ze sie
              osmiesze i ja.
              Co proponujesz ?
              • Gość: Joasia Re: rozwód a moze nie? IP: *.dip.t-dialin.net 07.07.03, 20:21
                > zauwazylem, ze zona pisze SMS-y (do roznych zreszta osob)
                > i zadala sobie nawet trud uzyskania adresu jakiegos goscia (tez zonaty), do
                > ktorego wyslala kartke, bez mojej wiedzy.

                > Rozmawialismy, ale zona nie chce jednoznacznie odpowiedziec, czy nie
                > koresponduje za pomoca SMS z tym facetem.Niedlugo zona wroci do pracy, wiec
                > tam zapewne sie spotkaja.

                Traktujesz zone jak osobista niewolnice.
                Powinna Ci juz dawno dac kopa w d...

    • filut Uciekacie od tematu głównego 03.07.03, 07:31
      To Zdołowana szuka pomocy, a nie Facet. Ja oprócz wspólczucia nie jestem w
      stanie jej nic poradzić.
      Pozdrawiam
      Fil
    • tumoi Re: rozwód 03.07.03, 09:05
      Gdybyś trochę przybliżyła nam swoją sytuację byłoby nam łatwiej Tobie pomóc.
      Kto wniósł sprawę o rozwód i z jakiego powodu? Dlaczego możesz stracić dzieci?
      Jakie sygnały świadczą o tym, że możesz utracić pracę?
      • elodia Re: rozwód 07.07.03, 06:09
        Może po prostu ty jesteś domatorem a żona lubi wyjść i się zabawić ?
        Zaproponuj jej wyjścia do jej przyjaciół - niech chodzi dalej ale... z mężem.
        Wtedy prędzej zorientujesz się w sytuacji . A może ona - tak jak wiele kobiet-
        kocha tańczyć a ty - tak jak wielu mężczyzn- nie lubisz. Często widzę jak
        mężczyzna tańczy z kobietą - zdobywając ją , przed ślubem , a potem po ślubie
        żona dowiaduje się ku swojej zgrozie , że mąż tańczyć nie znosi... jedna się
        przyzwyczai , druga będzie cierpieć (warcząc na męża i dzieci z byle powodu) a
        trzecia poszuka sobie tancerza...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka