mjot1
23.09.07, 17:22
Jeśli spojrzeć na obecną rzeczywistość polityczną można wnioskować,
że wynikiem wyborów będzie pat. Wygra PiS przed PO lub odwrotnie i
to znikomą różnicą punktów.
PiS władzy dobrowolnie nie odda. Zabrnęli już zbyt daleko.
Karle „zasługi” są tak ogromne, że przed nimi już tylko Trybunał
Stanu.
Karzeł zapędzony w narożnik nie cofnie się przed niczym. Już
niechcący nadmienił, że przegrana PiS to nowy „13 grudnia”. A
stosowna ustawa o sytuacjach nadzwyczajnych już czeka, żaden problem
spowodować i ogłosić „destrukcję struktur państwa” czy „zerwanie
więzi społecznych”.
Obserwując błyskotliwość i geniusz Wielkiego Stratega sądzę, że ten
scenariusz może być zrealizowany wówczas, gdy to właśnie PiS
osiągnie wyborczą przewagę nad PO, jednak nie mając większości w
sejmie i tzw. „zdolności koalicyjnej” nie będzie w stanie utworzyć
rządu.
Zrealizowanie tego zdawałoby się nierealnego scenariusza jest
stosunkowo proste. PiS dysponuje potrzebnymi środkami i siłą.
Wszystkie służby „siłowe” zawłaszczone. Media publiczne, NBP
obstawione, Prezydent swój. Przychylność toruńskiego szarlatana i
większości kleru. Do IPN (dzięki sprytnym kombinacjom z ustawą
lustracyjną) dostęp mają tylko „swoi”.
A „esbeckie” metody sprawdzone już przecie w praktyce i spotkało się
to z przyzwoleniem społecznym.
Bolszewizm pod znakiem krzyża uważam za całkiem realny.
Najniższe ukłony!
Zaniepokojony M.J.