el_depor
18.10.07, 11:09
Jak uważacie czy emigranci mają moralne prawo brania udziału w
wyborach parlamentarnych. Moim zdaniem takiego prawa nie mają. Nie
mieszkają w Polsce, nie znaja naszych problemów, żyją swoimi
sprawami, zajmuja ich na co dzien sprawy ich nowych ojczyzn a nie
sprawy Polski. No i bardzo wazna sprawa podatki płaca nie w Polsce a
za granicą. Dla mnie podstawą obywatelstwa jest własnie fakt
zamieszkania na terytorium danego kraju i fakt płacenia w nim
podatków. Bez urazy drodzy emigranci ale wasz udział w wyborach w
Polsce mozna by porównać do decydowania o cudzym domu i ustalaniu w
nim praw. Domem ludzi mieszkających w Polsce jest własnie Polska i
oni powinni mieć prawo urządzenia go po swojemu. Emigranci
ewentualnie mogą doradzić na jaki kolor pomalowac pokój albo polecic
jakichś dobrych znanych im budowlańców. Ale ostateczne decyzje
powinniśmy podejmowac my Polacy dlatego, że to my mieszkamy w tym
domu na co dzień i lepiej wiemy czego nam potrzeba. Poza tym jak
ktoś może miec prawo głosu czyli decydowania o czyms a potem nie
ponosi konsekswencji swoich wyborów. Niech ci mieszkaja w Polsce
czyli ponosza konsekwencje swoich wyborów maja własnie to prawo
wyboru. Zresztą to troche tak jakby ekslokator współdecydował wraz z
lokatorami kto ma przeprowadzic remont dachu albo na jaki kolor
pomalowac korytarz. Zauważcie jednoczęsnie, że on tam nie mieszka i
nie będzie ponosił konsekwencji tego, że na przykład ci co
remontowali dach okażą sie partaczami. Jemu nie będzie ciekło na
głowe tylko lokatorom bo on mieszka w innym domu. Emigranci często
używaja argumentu, że przeciez wychowaliśmy sie tam i nadal sa tam
nasze rodziny a my czesto do nich jeździmy. Pytam więc czy
ekslokator, którego rodzina nadal mieszka na drugim piętrze tej
kamienicy a on często ich odwiedza ma prawo współdecydować o tym kto
ma remontowac dach? Inny argument jest taki, że przeciez zostawiamy
w Polsce duzo pieniędzy i napędzamy polska gospodarkę. Z tym
napędzaniem przez emigrantów polskiej gospodarki to oczywiście
śmiechu warte bo z szacunków wynika, że przesyłaja rocznie do Polski
około 500 milionów euro. Ale to tak na marginesie bo nawet gdyby
uznac ten argument to prawo wyborcze powinniśmy także przyznac
niemieckim, angielskim, amerykańskim czy japońskim turystom, którzy
zostawiają w Polsce znacznie więcej pieniędzy. a zresztą moi drodzy
tak na zdrowy rozsądek czy mieszkaniec Poznania, który wyprowadził
się do Krakowa powinien miec prawo do glosowania w poznańskich
wyborach? Zastanówcie się na tym.