Dodaj do ulubionych

O M. Kolbe

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.03, 07:03
Nie bezcześć kretynie imienia świętego. Podpisuj się raczej fanatyk albo mały
talibanek.
Obserwuj wątek
    • Gość: M. Kolbe Re: O. M. Kolbe IP: 140.159.68.* 29.07.03, 07:13
      Gość portalu: Gargamel napisał(a):
      Nie bezcześć kretynie imienia świętego. Podpisuj się raczej fanatyk albo mały
      talibanek.
      M. Kolbe: To ja, zza grobu! Nie wierzysz w zycie pozagrobowe?
      Kim jest Bóg?
      Ciemności coraz bardziej rzedły, a światło coraz obficiej wlewało swe promienie
      przez szyby wagonu na linii Grodno-Białystok-Warszawa. Za towarzyszów podróży
      miałem tym razem trzech żydów, dosyć inteligentnych. Tylko po szwargotaniu
      rozpoznać ich było można. Wszczęła się rozmowa o religii i Bogu. Istnienie
      pierwszej przyczyny wszechrzeczy uznawali wszyscy - Czym jednak jest ten Pan
      Bóg, pierwsza przyczyna? - spytałem.

      - Moim zdaniem - odparł jeden z nich, którego policzki i odzienie kazały wnosić
      o wcale wygodnym stanie materialnym - Bóg to jest cała natura.

      - To być nie może.

      - A dlaczego? - Z tego prostego powodu, że przyczyna istnieje przed skutkiem,
      więc skutek jako zaczynający swe istnienie później, nie może być tym samym co
      przyczyna, ale musi być od niej realnie różny; otóż natura, przyroda, jest
      skutkiem, dlatego też nie może być zarazem przyczyną.

      - Siły przyrody możemy przecież nazywać Bogiem. - I to nie, bo i te siły są
      skutkiem.

      - Po czym my możemy poznać, że te siły są skutkiem, a nie pierwszą przyczyną?

      - Bo są skończone.

      - Więc pierwsza przyczyna musi być nieskończona? - Bez wątpienia

      Dlaczego? Cokolwiek istnieje musi mieć jakąś rację bytu, tak też i granice w
      istnieniu muszą mieć swoje "dlaczego".

      Otóż w istocie, która jest pierwszą przyczyną, nie może być racji (dlaczego)
      dla granic, bo skądżeż by one mogły pochodzić? Albo z wewnątrz albo też z
      zewnątrz tej pierwszej przyczyny. Nie z wewnątrz, bo przecież naprzód trzeba by
      istnieć, aby coś działać, więc i ograniczać, kiedy zaś owa pierwsza przyczyna
      istnieje, już jest albo ograniczona, albo nie. Sama nie może nakreślić granic
      swej istocie, ani też z zewnątrz takie ograniczenie przyjść nie mogło, bo
      inaczej już ta przyczyna nie byłaby pierwszą. Więc anie z wewnątrz, ani z
      zewnątrz nie może być racji do granic, więc tych granic być nie może: przyczyna
      więc ta pierwsza musi być nieskończoną. Wszystko, na czym wyciśnięte jest
      piętno granic, nie może być tą pierwszą przyczyną wszechrzeczy: a przecież i
      siły przyrody działają wedle praw, dających się ująć w ściśle matematyczne
      formułki, poza które już ich siła nie sięga.

      O Bogu zresztą niewiele możemy wiedzieć.

      Owszem, nie możemy wprawdzie zgłębić Jego istoty, i Jego doskonałości, bo Bóg
      jest istotą nieskończoną, a nasza głowa ma granice i wchodzi w czapkę albo
      kapelusz, ale wiele o Panu Bogu wiedzieć możemy.

      Na przykład?

      Naprzód widzimy celową budowę członków w ciele ludzkim i zwierzęcym, części
      roślinach i w ogóle z góry obmyśloną harmonię we wszechświecie. Istota więc,
      która to wszystko powołała do bytu, musi mieć rozum, musi być osobą. Następnie
      cokolwiek jest w skutku, musi w jakiś i to doskonalszy sposób być w przyczynie.
      Weźmy malarza. Nie daje on z siebie obrazowi ni farby, ni płótna: to wszystko
      bierze z zewnątrz. Co jednak daje, tj., kształty, to musi mieć w sobie. Musiał
      on naprzód wyobrazić sobie ten obraz, zanim wziął pędzel do ręki; wedle wzoru
      też, utworzonego w umyśle i w fantazji, maluje. Lecz Pan Bóg nie brał niczego z
      zewnątrz; On, jako pierwsza przyczyna, wywiódł swe twory z nicości, dał im
      wszystko, wszystkie więc doskonałości stworzeń i w Nim być muszą tylko w
      sposób, jak to przedtem zaznaczyłem, nieskończenie doskonały, bo w nim granic
      być nie może.

      Słuchali z zajęciem, więc rozmowa toczyła się dalej o Mojżeszu, odkupieniu i
      celu człowieka.

      "Rycerz Niepokalanej" 2 [1923] 21-23.


      • mr_watchman Re: O. M. Kolbe 30.07.03, 12:50
        Rany, co za bełkot! Czy w następnym numerze "Niepokalanowa" (czy jak to się
        zwie) będzie o ludziach żyjących bez mózgu?
    • wolfspider Re: O M. Kolbe 29.07.03, 08:28
      Gosc ochujal , bez dwoch zdan.
      • elodia Re: O M. Kolbe 01.08.03, 03:20
        Naćpany , nachlany albo kwalifikuje się do dobrze zamkniętego zakładu
        lecznictwa otwartego.
        • Gość: Niepokalanow Re: O M. Kolbe IP: *.its.unimelb.edu.au 02.08.03, 05:23
          Calosc na:
          www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/ksiazki_50.html
          Tytul Św.Maksymilian Maria Kolbe o masonerii i Żydach
          Autor Dr Stanisław Krajski
          Miejsce wydania Krzeszowice
          Wydano w roku 2001
          ISBN 83-88020-67-6
          Wydawnictwo Dom Wydawniczy "Ostoja"
          Adres wydawnictwa 32-065 Krzeszowice
          ul. Targowa 29/12
          Tel: (+48 12) 292 72 93
          Fax: (+48 12) 292 72 93
          Adres wydawnictwa w internecie www.ostoja.m.pl/
          Email ostoja@m.pl
          Elektroniczna wersja ksiazki www.iyp.org/3books/

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka