Dodaj do ulubionych

Równouprawnienie czy uprzywilejowanie?

02.02.08, 18:35
Ciekawa jestem Waszego zdania nt. tej historii.

www.joemonster.org/phorum/read.php?f=7&t=5912
Obserwuj wątek
    • kot_behemot8 Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? 02.02.08, 22:12
      W streszczeniu: chłopak jest barmanem, w pracy podrywał go gej-
      klient (konkretnie rzucił tekstem "Oh, jesteś taki seksowny, daj mi
      buziaka w policzek". Chłopak sie wkurzył i "lekko odepchnął"
      absztyfikanta mówiąc przy tym "Uważaj do kogo z takimi tekstami".
      Klient sie poskarżył i chłolpak obawiał się ze może stracic pracę
      (ale chyba jej jednak nie stracił)
      Mój komentarz: kelnerki-dziewczyny nie takich tekstów musza
      wysłuchiwać i gdyby któras "lekko popchneła klienta" któremu zebrało
      sie na amory to wyleciałaby z pracy i nie byłoby zmiłuj sie. Po
      prostu - do klienta z łapami sie nie wyskakuje, można jedynie
      grzecznie acz lodowato zwrócić mu uwagę na niewłaściwośc takiego
      zachowania. Chłopak miał sporo szczęścia, że go od razu nie wylali,
      w lepszej knajpie na pewno by tak zrobili. I to wcale nie dlatego,
      ze rzecz dotyczy gejów;))
    • redd.s Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? 03.02.08, 01:20
      jakby mnie jakaś lesba zarywała też bym poczuła wstręt <rzyg>
      ale to nie znaczy, że mam do nich jakies uprzedzenie, podobnie jakby przystawiał sie do mnie facet, na którego nie mam ochoty <rzyg>

      jak ktoś nie umie uszanować czyichś preferencji seksualnych (a uważam że ewidentnie zawinił gejowaty "klient" bezczelną odzywką do barmana - nie wziął poprawki na to, że ktoś sobie może nie życzyć takich tekstów do siebie) to ma problem, to nie żadna dyskryminacja
      • redd.s Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? 03.02.08, 01:26
        to nie dyskryminacja gejów of course, a barmanowi się nie dziwię - prawie "napastował go" ten gej, to juz nienormalne zachowanie i miał prawo się wqr...ć
      • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? 03.02.08, 13:35
        Klient zachował się średnio kulturalnie, ale bez przesady, żadna to zbrodnia
        taki tekst, jakby go rzucił facet do kelnerki to nikogo by pewnie nie uraziło
        specjalnie.

        Wyobraźcie sobie, że sprawa wyglądała tak:

        Dzień jak co dzień, odziany w mundurek z pracy Lesio biega po knajpie i zbiera
        puste szkło ze stolików. Przy jednym ze stolików siedziała ekipa dziewczyn
        bardzo brzydkich, ale w tym kraju to zupełny standard, biorę szklanki, spadam.
        Jedna z tych dziewcząt wstała i rzekła:
        "Oh, jesteś taki seksowny, daj mi buziaka w policzek" wymownie przy tym
        gestykulując.
        Zebrało mi się na pawia, ciśnienie mi się podniosło i w normalnej sytuacji myślę
        że dałbym w ryj. Powiedziałem tylko:
        "Uważaj do kogo z takimi tekstami" i odepchnąłem pannę lekko, bo ta prawie się
        do mnie przytulała.
        Zniesmaczony i wku*****y pomaszerowałem dalej. Na moje nieszczęście przy tym
        stoliku siedziała kobita, która pracuje w tym samym miejscu, ale nie ze mną, na
        moje nieszczęście też paskudna.
        Nie minęła godzina, a panna która do mnie zagadała podeszła i zaczęła nieco
        bardziej kulturalną rozmowę.
        "Czy Ty masz coś przeciwko temu, że jestem brzydka? Czy masz z tym jakiś problem?"
        "Mam problem, mam wielki k**** problem kiedy jakiś pasztet rzuca do mnie takimi
        tekstami."

        Czy nie powinien za takie traktowanie klienta wylecieć z pracy?
    • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? 03.02.08, 02:16
      Kelner zachował się nieodpowiednio.
      1. Już jego pierwsza odzywka była zbyt agresywna, winien zaloty klienta odrzucić
      kulturalniej.
      2. Odepchnięcie jest absolutnie nieakceptowalne.
      3. Tak samo nieakceptowalne było użycie przekleństwa i słowa "pedał" w kolejnej
      rozmowie.
      Reasumując - niech się chłopak cieszy, że pracy nie stracił, bo powinien. I
      orientacja klienta nie ma tutaj nic do rzecz.

      Cały tekst natomiast wręcz ocieka od homofobii. Autor wręcz napawa się swoim
      obrzydzeniem, a na podstawie średnio nieodpowiedniego zachowania jednego,
      pijanego geja wydaje sądy o całej grupie społecznej. Dlaczego nie wini
      blondynów, Anglików czy cyklistów?
    • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 10:16
      @@##
      w tym konkretnym przypadku trudno zadać takie pytanie
      po przeczytaniu całej relacji kolesia brzmi to jak pytanie typu:
      czerwone czy słodkie?
      jestem zagorzałym przeciwnikiem wszelkich form równouprawnienia i zwolennikiem
      uprzywilejowania
      to jest jak najbardziej ludzkie
      świat kręci się wokół pluralizmu i zróżnicowania
      w lesie każde drzewo walczy samo o dostęp do światła
      nie można powiedzieć że sosna jest uprzywilejowana w stosunku do dębu lub na odwrót
      nie można powiedzieć że jest w lesie równouprawnienie
      tak samo jest w społeczeństwie
      jeśli sądzicie że pomysł równouprawnienia mniejszości seksualnych wyszedł od
      większości to jesteście w błędzie
      to te mniejszości same o to walczą i próbują wprowadzić swój DYKTAT pod
      płaszczykiem równouprawnienia..........

      nie oznacza to że jestem przeciwnikiem mniejszości!!!!
      niech wzbogacają swoją różnorodnością świat
      ale niech nie stawiają go na głowie
      a teraz kij w mrowisko!
      czy na stadionie olimpijskim na bieżni jest równouprawnienie??
      a jeśli jest to dlaczego murzyni wygrywają na wszelkich dystansach?
      OTÓŻ na stadionie nie ma żadnej dyskryminacji
      nie ma też uprzywilejowania
      są proste zasady i takie same panowałyby w życiu gdyby nie żle pojęte pojmowanie
      świata

      to jeszcze nie koniec
      • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 10:44
        Czyli Twoim zdaniem gdyby czarni mając na bieżni wyższe płotki domagali się ich
        obniżenia do poziomu reszty to byłby to ich dyktat?
        • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 10:50
          xtrin napisała:

          > Czyli Twoim zdaniem gdyby czarni mając na bieżni wyższe płotki domagali się ich
          > obniżenia do poziomu reszty to byłby to ich dyktat?
          ****************************************************************
          @@##ś
          na szczęście nie mają......
          i jakoś nie dostrzegam związku
          stadion jest modelowym przykładem sprawiedliwości dziejowej
          wszak kobiety mają tam swoje prawa
          ich kula jest lżejsza
          czy dążysz do tego by kobiety ciskały w jednej konkurencji z mężczyznami???
          a może wprowadzimy konkurencje dla mniejszości seksualnych????
          wiem -jestem uszczypliwy ale to mieści się chyba w granicach dobrego
          smaku-nieprawdaż???
          • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 11:00
            Tak, stadion jest modelem sprawiedliwości, bo tam grupuje się po możliwościach,
            a nie uprzedzeniach. Po różnicach istotnych dla sprawy.

            Nie pojmuję wciąż jednak o co chodziło Ci z owym "dyktatem" i jak to ma się do
            wątku.
            • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 11:12
              chodzi mi o coś co można określić mianem nadreprezentacji
              nie odbieram nikomu prawa do istnienia
              ale z pewnym niesmakiem odbieram pewne formy manifestacji
              to reakcja obronna.......
              normalna.....
              wynika z krzywej rozkładu społecznego gaussa
              • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 11:16
                Jakiej manifestacji?
                Jakiego dyktatu?
                Co z sytuacją opisaną w linku?
                • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 11:17
                  A no i co to jest "krzywa rozkładu społecznego gaussa"? :|
                  • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 11:28
                    to taka śmieszna linia na układzie dwóch współrzędnych sprawiająca wrażenie że
                    zrobiło ją dziecko a określająca pewne parametry społeczne
                    kiedy wujaszek gauss ją narysował wcale nie wiedział że badacze parający się
                    społeczeństwem będą się nią podpierać na każdym kroku
                    • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 11:43
                      Wiem co to rozkład normalny popularnie zwany rozkładem Gaussa, ale Ty pisałeś o
                      czymś zgoła innym. Nie słyszałam, aby Gauss się zajmował "rozkładami społecznymi".
                      • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 11:58
                        xtrin napisała:

                        > Wiem co to rozkład normalny popularnie zwany rozkładem Gaussa, ale Ty pisałeś o
                        > czymś zgoła innym. Nie słyszałam, aby Gauss się zajmował "rozkładami społecznym
                        > i".
                        **********************************************
                        nawet o tym wspomniałem że się nie zajmował
                        a jeśli jesteś my przy tym wujaszku to pozwól że zacytuję go:
                        "łatwo jest sformułować mnóstwo praw i zależności których nikt nie potrafi ani
                        udowodnić ani obalić"
                        fajne -czyż nie?
                        • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 13:14
                          swiatowidz napisał:
                          > nawet o tym wspomniałem że się nie zajmował

                          Twój "rozkład społeczny Gaussa" to jakaś dziwaczna nowomowa, nigdzie nie
                          spotykana. Takie sformułowanie sugeruje, że sam Gauss jakiś "rozkład społeczny"
                          (?) zaproponował. Co oczywiście prawdą nie jest, bo to nie była jego dziedzina.
                          Innymi słowy - wyrażaj się dokładniej, bo aż żal czytać.
                          • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 13:47
                            xtrin napisała:

                            > swiatowidz napisał:
                            > > nawet o tym wspomniałem że się nie zajmował
                            >
                            > Twój "rozkład społeczny Gaussa" to jakaś dziwaczna nowomowa, nigdzie nie
                            > spotykana. Takie sformułowanie sugeruje, że sam Gauss jakiś "rozkład społeczny"
                            > (?) zaproponował. Co oczywiście prawdą nie jest, bo to nie była jego dziedzina.
                            > Innymi słowy - wyrażaj się dokładniej, bo aż żal czytać.
                            *******************************
                            no to zebrało mi się
                            przepraszam
                            spróbuję sie poprawić
              • kot_behemot8 Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 11:25
                To znaczy, że kelnerka wylatujaca z pracy po popchneła kochliwego
                klienta jest oki a kelner wylatujący z pracy z tego samego powodu
                tyle, ze klient był gejem nie jest oki? Kelner-cham jest pod
                ochroną, kelnerka-chamka nie? Klient hetero jest pod ochroną a
                klient gej nie?
                Ciekawe podejscie...
                Poza tym nie rozumiem tego z drzewami w lesie. Tam jak najbardziej
                jest równouprawnienie - każde ma taka samą glebe i słońce tez takie
                samo, i deszcz...
                • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 11:35
                  kot_behemot8 napisała:

                  > To znaczy, że kelnerka wylatujaca z pracy po popchneła kochliwego
                  > klienta jest oki a kelner wylatujący z pracy z tego samego powodu
                  > tyle, ze klient był gejem nie jest oki? Kelner-cham jest pod
                  > ochroną, kelnerka-chamka nie? Klient hetero jest pod ochroną a
                  > klient gej nie?
                  > Ciekawe podejscie...
                  > Poza tym nie rozumiem tego z drzewami w lesie. Tam jak najbardziej
                  > jest równouprawnienie - każde ma taka samą glebe i słońce tez takie
                  > samo, i deszcz...
                  >
                  *******************************************************
                  nie stawiałem podobnych tez
                  pisałem ogólnie
                  w lesie też są lepsze stanowiska
                  diabeł zawsze tkwi w szczegółach
                  jest tam dobrze do czasu gdy człowiek nie ingeruje
                  rośnie tam mech i paprotka
                  są rośliny cienioznośne i cieniolubne
                  gdyby dendrolog się znalazł wyłuszczyłby to lepiej
                  • kot_behemot8 Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 11:59
                    swiatowidz napisał:

                    > nie stawiałem podobnych tez
                    > pisałem ogólnie


                    Twoje ogólne tezy prowadzą do takich własnie konkluzji. Niestety.



                    > w lesie też są lepsze stanowiska
                    > diabeł zawsze tkwi w szczegółach
                    > jest tam dobrze do czasu gdy człowiek nie ingeruje
                    > rośnie tam mech i paprotka
                    > są rośliny cienioznośne i cieniolubne
                    > gdyby dendrolog się znalazł wyłuszczyłby to lepiej

                    Dendrolog powiedziałby ci to samo co ja - w lesie warunki są takie
                    same dla wszystkich, każda roslina ma to czego potrzebuje i równy do
                    tego dostęp (chyba że wmiesza się człowiek i napsuje)
                    Ale mniejsza o las.
                    Mam wrażenie, ze nie rozumiesz sensu słowa "równouprawnienie".
                    Przypatrz mu się dobrze: tam jest rdzeń "prawo". Prawo to coś
                    stworzonego przez człowieka, prawo nie ustala cech wodzonych i
                    naturalnych zdolności. To oczywiste, że ludzie rodzą się różni -
                    głupi i mądrzy, ładni i brzydcy, silni i chorowici. Dla ciebie jest
                    to zdaje się dowodem na nonsensowność pojęcia "równouprawnienie",
                    jednak to własnie takie podejście jest pozbawione sensu, bo
                    równouprawnienie dotyczy praw i obyczajów na które MAMY WPŁYW - nie
                    dotyczy zaś oczywiscie tego na co wpływu nie mamy czyli tego z czym
                    przychodzimy na świat. A walka z uprzywilejowaniem niektórych grup
                    bynajmiej nie polega na żądaniu wyższych poltków dla murzynów ani na
                    mówieniu, ze czarni sa uprzywilejowani bo ichmięśnie lepiej
                    funkcjonują.
                    • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 12:09
                      zgadzam się z tobą w całej rozciągłości mimo że tobie wydaje się że nie zgadzasz
                      się ze mną
                      więc teraz mocniejszy akcent:
                      odmawiam prawa zedeklarowanym homoseksualistom do legalnej adopcji i zakaladania
                      związków małżeńskich
                      ( zwróć uwagę na znaczenie słowa małżeństwo)
                      odmawiam im prawa do demonstrowania tego co winno być skrywane
                      uważam że tajemnice alkowy są społecznie tematem tabu i nie powinno ich się
                      przemycać na światło dzienne
                      a orientacja jest częścią tajemnicy alkowy
                      • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 13:18
                        swiatowidz napisał:
                        > odmawiam im prawa do demonstrowania tego co winno być skrywane

                        Co oznacza "demonstracja"?

                        > uważam że tajemnice alkowy są społecznie tematem tabu
                        > i nie powinno ich się przemycać na światło dzienne
                        > a orientacja jest częścią tajemnicy alkowy

                        Jak rozumiem jesteś też przeciwny związkom małżeńskim różnopłciowym czy choćby
                        publicznym mówieniu "mój chłopak/partner/narzeczony/konkubent/facet/chłop" bez
                        względu na płeć i orientację?
                        • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 13:52
                          xtrin napisała:

                          > swiatowidz napisał:
                          > > odmawiam im prawa do demonstrowania tego co winno być skrywane
                          >
                          > Co oznacza "demonstracja"?
                          >
                          > > uważam że tajemnice alkowy są społecznie tematem tabu
                          > > i nie powinno ich się przemycać na światło dzienne
                          > > a orientacja jest częścią tajemnicy alkowy
                          >
                          > Jak rozumiem jesteś też przeciwny związkom małżeńskim różnopłciowym czy choćby
                          > publicznym mówieniu "mój chłopak/partner/narzeczony/konkubent/facet/chłop" bez
                          > względu na płeć i orientację?
                          *************************************************
                          tym razem dostało mi się niesłusznie
                          i nie będę udowadniał że nie jestem wielbłądem
                          albowiem
                          ponieważ
                          gdyż
                          posiadam skrócony odpis urodzenia jako człowiek
                          mam jeszcze pytanie
                          czy bardziej nie zgadzasz się ze mną czy z moimi poglądami
                          bo zaczynam odczuwać to zbyt osobiście.......
                          • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 14:08
                            Przede wszystkim staram się zrozumieć jakie to są poglądy, bo jakoś mało
                            precyzyjnie je opisujesz.

                            A wcale Ci się nie "dostało", tylko wskazałam logiczne konsekwencje podejścia,
                            jakie zaprezentowałeś. Jeżeli uznajesz, że orientacji nie powinno się publicznie
                            manifestować to winno to się tyczyć każdej orientacji, a więc i
                            heteroseksualnej. W każdym przejawie manifestacji, a więc i tym najlżejszym.

                            To jest często przewijająca się sprawa - z jednej strony bardzo szybko mianem
                            "demonstracji" określa się jakiekolwiek przejawy homoseksualizmu (trzymanie
                            partnera za rękę na ulicy, próba poderwania w barze przedstawiciela płci
                            własnej, etc), z drugiej jakby nie zauważa tego, że takich oznak
                            heteroseksualizmu jest wokół od groma i nikt ich za żadną demonstrację czy
                            manifestację nie uznaje.
                            Tolerancja polega na tym, aby takie przypadki oceniać jednako. I ok, jeżeli
                            _wszystkich_ będziesz oceniać negatywnie za publiczne oznaki swoich preferencji
                            to nie jest to dyskryminacja, występuje ona natomiast, jeżeli wybierasz sobie,
                            że nie wolno tego robić tylko rudym, cyklistom czy gejom.
                            • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 16:59
                              @@##
                              w tym konkretnym przypadku trudno zadać takie pytanie
                              po przeczytaniu całej relacji kolesia brzmi to jak pytanie typu:
                              czerwone czy słodkie?
                              jestem zagorzałym przeciwnikiem wszelkich form równouprawnienia i zwolennikiem
                              uprzywilejowania
                              to jest jak najbardziej ludzkie
                              świat kręci się wokół pluralizmu i zróżnicowania

                              **************************************************
                              widzę że bardzo analitycznie podchodzisz do zagadnienia
                              postaram się w takim razie wyłuszczyć ci to najlepiej jak potrafię
                              powyżej jest sentencja .....
                              teraz wyrwę ją z kontekstu
                              "jestem przeciwnikiem równouprawnienia"
                              to naturalne
                              na świecie nie istnieje coś takiego jak równouprawnienie
                              to pojęcie abstrakcyjne
                              abstrakcję pojąć mogą ludzie z określonym IQ
                              przyjmujemy że oboje się nim legitymujemy
                              a więc człowiek uznał że są pewne dziedziny gdzie powinno istnieć równouprawnienie
                              przyjęto
                              że każdy człowiek ma prawo do życia
                              że ludzie są równi wobec prawa
                              że powinni partycypować w jednakowym stopniu w obciążeniach wynikających z
                              obowiązku utrzymania państwa
                              że prawa wyborcze są jednakowe dla każdego
                              sformułowano wiele praw
                              i formułuje ich się codzienne dziesiątki
                              niektóre są zgodne z naturą inne nie
                              określenie ich zgodności przysporzy nam wiele problemów
                              z wieloma prawami się identyfikuję( to chyba normalne)
                              i tu zaczynają się przysłowiowe schody
                              bo gdy powstawały niektóre prawa nie uwzględniały one wszystkich problemów jakie
                              mogą wystąpić w przyszłości
                              to właśnie dostarcza ci pożywki do dyskusji ze mną
                              pozwól że odpiszę ci o manifestowaniu orientacji seksualnej
                              otóż gdybym się z tobą prowadzał za rękę po ogrodzie saskim to manifestowałbym
                              jedynie że mam taką piękną dziewuchę
                              patrzcie i podziwiajcie( to normalny męski odruch i raczej go nie próbuj piętnować)
                              ale jednocześnie idąc z tobą wcale nie manifestuję swojej orientacji( no chyba
                              że jestem gejem i chcę zamanifestować że nim nie jestem)

                              inaczej sprawa przedstawia się z parami homoseksualnymi
                              taka para idąc manifestuje .....CZY CHCE CZY NIE CHCE
                              takim demonstracjom jestem przeciwny
                              to są złe wzorce
                              skoro prawo a konkretnie art 43 ustawy o wychowaniu.....zabrania spożywania
                              alkoholu w miejscach publicznych bo to zły wzorzec to może wprowadzić by
                              stosowny przepis zakazujący demonstrowania orientacji seksualnej( zaznaczam że
                              alkohol można pić w domach i knajpach bez ograniczeń- więc w tych domach można
                              korzystać z wszelakich uciech cielesnych w ramach tej samej płci)- TO POTRAKTUJ
                              Z PRZYMRUżENIEM OKA
                              ale swoje pomyśl
                              jesli zaś chodzi o uprzywilejowanie to też jestem za
                              inaczej potrkatuję swoje dziecko inaczej twoje
                              podaję przykład:
                              mam dwa cukierki - daję po jednym każdemu dziecku
                              mam jednego -czekam aż sobie pójdziecie i daję swojemu
                              a w kwestii równouprawnienia to mam jeszcze jedno
                              są dwie pozycje literackie które dotykają tego problemu z różnych stron( tzw
                              paralaksa)
                              to "folwark zwierzęcy " wujaszka orwella i "most" wujaszka szaniawskiego
                              teraz dochodzimy do sedna
                              napisałaś o tolerancji
                              ten termin ma pochodzenie techniczne
                              i tak go potraktuję......
                              jeżeli coś ma mieć długość jednego metra z tolerancją dwóch centymetrów to ma
                              się mieścić w pewnych granicach
                              tolerancja ma właśnie to do siebie by oceniać jednako
                              ale co mi zrobisz jeżeli ja nie chcę tolerować pewnych zachowań które uważam za
                              niezgodne ze swoimi poglądami????
                              reasumując
                              człowiek ma prawo być gejem
                              gej jest człowiekiem
                              ma wszelkie prawa jakie gwarantuje mu konstytucja
                              nie wolno szykanować go w pracy
                              ale nie dostanie mojego poparcia gdy będzie chciał zawrzeć związek małżeński
                              choć nie odmawiam mu prawa do zawarcia związku partnerskiego
                              związek partnerski nie jest rodziną więc nie ma mojej zgody na adopcję dzieci
                              choć dopuszczam wspólne opodatkowanie się
                              nie zabraniam posiadania własnych naturalnych dzieci( wszak gej może je mieć)
                              ło jezu ale się rozpisałem i to jeszcze nie wszystko ....
                              • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 17:15
                                swiatowidz napisał:
                                > inaczej sprawa przedstawia się z parami homoseksualnymi

                                Nie inaczej, gej idąc za rękę z chłopakiem "manifestuje orientację" dokładnie w
                                tym samym stopniu, w jakim robi to hetero idący za rękę z dziewczyną. Dokładnie
                                TAK SAMO.
                                Bo niby co w tym innego? Twoje inne podejście do homoseksualizmu? Klasyczny
                                przykład uprzedzenia.

                                Co do reszty ciężko mi się ustosunkować, bo mój analityczny umysł marnie trawi
                                białe wiersze.
                                • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 17:46
                                  "czepianie się słówek prowadzi do jałowych zwycięstw"
                                  Avelanka ( to do ciebie xtrin)
                                  gwarantuję ci że to jest manifestacja
                                  i to poprzedzona długimi przemyśleniami czy wyjść z cienia
                                  twoje pytanie : " bo niby co w tym innego" jest przekorne
                                  w tym wszystko jest inne
                                  i nie jest to przejawem mojego uprzedzenia tylko po prostu to jest INNE
                                  a jeśli chodzi o moje uprzedzenia to owszem
                                  jestem uprzedzony do postaw homoseksualnych
                                  możesz mnie nazwać kołtunem
                                  pisząc że masz analityczny umysł nie przemyciłem tam podśmiechujek tylko
                                  wyraziłem opinię
                                  dla ciebie jednej nie zmienię stylu pisania bo jestem starym zgrzybiałym ramolem
                                  i już za późno na naukę
                                  jeśli przestaniesz się odzywać to popłaczę cicho w kąciku i pewnikiem przełknę
                                  oną pigułkę
                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 20:57
                                    swiatowidz napisał:
                                    > "czepianie się słówek prowadzi do jałowych zwycięstw"

                                    Nie czepiam się bynajmniej słówek, a całościowej formy wypowiedzi, która to
                                    (forma, wypowiedź jedynie czasami) jest dla mnie ciężkostrawna.

                                    > gwarantuję ci że to jest manifestacja i to poprzedzona
                                    > długimi przemyśleniami czy wyjść z cienia

                                    "Comming out" to zupełnie inna bajka.

                                    > twoje pytanie : "bo niby co w tym innego"
                                    > jest przekorne w tym wszystko jest inne

                                    Bynajmniej. Inna jest wyłącznie orientacja i (póki co) reakcja społeczna.
                                    • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 21:30
                                      hmmmm.....
                                      u mnie forma wypowiedzi rozlazła
                                      u ciebie zminimalizowana do granic możliwości
                                      proszę o mały komentarz do bajki o "comming out" bo chyba nie chwiciłem sedna więc ciężko będzie mi się odnieść
                                      ****************
                                      teraz w kwestii orientacji
                                      uważam że orientacją jest homoseksualizm
                                      zoofilia
                                      etc
                                      etc
                                      ale nie heteroseksualizm
                                      i nie przekonuje mnie twoje stwierdzenie że przyroda zna podobne przypadki
                                      kasztany też czasem zakwitają w styczniu tylko że wtedy najwłaściwszym terminem jest słowo ANOMALIA
                                      ........ pozostaję na nasłuchu
                                      • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 21:58
                                        swiatowidz napisał:
                                        > proszę o mały komentarz do bajki o "comming out"

                                        Decyzja homoseksualisty o "wyjściu z cienia" nie jest związana z potrzebą
                                        manifestacji, a z potrzebą bycia sobą. To, że jest trudna jest związane z obawą
                                        o reakcję społeczeństwa i rodziny.

                                        > uważam że orientacją jest homoseksualizm zoofilia etc etc
                                        > ale nie heteroseksualizm

                                        Twoje prawo twierdzić, że trójkąt ma cztery boki, a koło osiem kątów.
                                        • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 22:11
                                          xtrin napisała:

                                          > swiatowidz napisał:
                                          > > proszę o mały komentarz do bajki o "comming out"
                                          >
                                          > Decyzja homoseksualisty o "wyjściu z cienia" nie jest związana z potrzebą
                                          > manifestacji, a z potrzebą bycia sobą. To, że jest trudna jest związane z obawą
                                          > o reakcję społeczeństwa i rodziny.
                                          >
                                          > > uważam że orientacją jest homoseksualizm zoofilia etc etc
                                          > > ale nie heteroseksualizm
                                          >
                                          > Twoje prawo twierdzić, że trójkąt ma cztery boki, a koło osiem kątów.
                                          ***********************************************
                                          dzięki tobie dostrzegłem coś bardzo ważnego ....
                                          potrzeba bycia sobą.....
                                          istotnie masz rację
                                          to trzyma się kupy( mam na myśli kupy w sensie całości by nie było że ze mną
                                          tylko o g.... można porozmawiac-hihi)
                                          ale jest jedno ale.......
                                          skąd obawa przed rodziną ????
                                          ano stąd że istnieje świadomość odmienności

                                          teraz część druga
                                          wykład z geometrii do powtórki!!!!!
                                          nawet w geometrii łobaczewskiego trójkąt ma trzy boki
                                          a wstęga mobiusa jest płaszczyzną jednostronną
                                          ale to niestety nie są kontrargumenty na orientacje seksualne
                                          tu poproszę o cokolwiek na temat
                                          • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 23:02
                                            swiatowidz napisał:
                                            > ale jest jedno ale.......
                                            > skąd obawa przed rodziną ????

                                            Ano głównie stąd, że społeczeństwo jeszcze jest potwornie ograniczone, nic
                                            zresztą w tym dziwnego, sprawa jest zbyt młoda, zmiana mentalności to pokolenia.
                                            Kwestia czasu.

                                            > wykład z geometrii do powtórki!!!!!

                                            Zanim zaczniesz mnie pouczać potrenuj czytanie ze zrozumieniem.

                                            Ty możesz sobie orientację (jak i trójkąt) definiować jak chcesz, bez ładu i
                                            składu, opierając się wyłącznie na własnym widzimisie. Jednak formalnie tak
                                            trójkąty jak i orientacja posiadają swoje definicje - spójne, logiczne, zgodne z
                                            innymi pojęciami i obecnym stanem wiedzy.
                                            • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 23:15
                                              @@##
                                              1)geje żyją wśród nas od niepamiętnych czasów i sam fakt braku akceptacji dla
                                              nadania im specjalnych praw nie jest przejawem ograniczenia- nie jest to
                                              związane z mentalnością tylko z fundamentami bytu ludzkiego
                                              2)nie pouczam tylko ripostuję
                                              definicję trójkąta mamy tożsamą
                                              skupmy się na określeniu orientacji i preferencji
                                              spójnie
                                              logicznie
                                              zgodnie....(z sumieniem)
                                              a swoją drogą to twarda sztuka jesteś
                                              z całym szacunkiem
                                              • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 23:22
                                                swiatowidz napisał:
                                                > 1)geje żyją wśród nas od niepamiętnych czasów

                                                Ano żyją i żyć będą. I różnie tą ich niewinną odmienność traktowano, raz lepiej,
                                                raz gorzej. Ostatnimi czasy raczej źle, jeszcze w połowie ubiegłego wieku w
                                                niektórych krajach Europy była ona przestępstwem.

                                                > i sam fakt braku akceptacji dla nadania im specjalnych praw

                                                Jakich "specjalnych praw"? Kto tutaj mówi o jakichkolwiek "specjalnych prawach"?
                                                Mowa wyłącznie o prawach RÓWNYCH, jak sama nazwa "równouprawnienie" wskazuje.

                                                > skupmy się na określeniu orientacji i preferencji
                                                > spójnie
                                                > logicznie
                                                > zgodnie....(z sumieniem)

                                                A cóż ma tutaj sumienie do rzeczy?
                                                • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 23:35
                                                  @@##
                                                  prawo do zawierania związków małżeńskich jest SPECJALNYM PRAWEM bo cóż to za
                                                  małżeństwo
                                                  trzeba na ich potrzeby zmieniać dotychczasową definicję małżeństwa która jest
                                                  jasna i klarowna
                                                  a o równych prawach porozmawiamy jak ustalimy równe obowiązki

                                                  część druga......
                                                  proszę podaj mi swoją definicję orientacji i preferencji
                                                  jak to postrzegasz ....tylko postaraj się nie urazić przy tym niczyich uczuć
                                                  tu sumienie ma się na rzeczy.....
                                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 03.02.08, 23:52
                                                    swiatowidz napisał:
                                                    > prawo do zawierania związków małżeńskich jest
                                                    > SPECJALNYM PRAWEM bo cóż to za małżeństwo trzeba
                                                    > na ich potrzeby zmieniać dotychczasową definicję
                                                    > małżeństwa która jest jasna i klarowna

                                                    Prawo do legalizacji związku nie jest żadnym "specjalnym" prawem, jest prawem
                                                    analogicznym, wyrównującym.
                                                    W prawie wiele zmieniać nie trzeba, w zasadzie tylko wymóg różnych płci, cała
                                                    reszta przekłada się analogicznie, lub nie ma odniesienia (domniemanie
                                                    ojcostwa), nawet słownictwo pewnie nie musi ulec zmianie, bo zwykle występuje
                                                    bezpłciowe słowo "współmałżonek".
                                                    Inna sprawa, że definicję małżeństwa i jego prawny status przydałoby się co
                                                    nieco odświeżyć, bo są boleśnie anachroniczne i nie przystają do naszych czasów.

                                                    > a o równych prawach porozmawiamy jak ustalimy równe obowiązki

                                                    Jakie obowiązki?

                                                    > proszę podaj mi swoją definicję orientacji
                                                    > i preferencji jak to postrzegasz...

                                                    Całkiem porządna definicja z Wiki:
                                                    "Orientacja seksualna - trwały, odczuwany wewnętrznie popęd płciowy, emocjonalny
                                                    do osobników określonej płci."
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Orientacja_seksualna
                                                    Kluczowe słowa to "trwały" oraz "emocjonalny".

                                                    > tu sumienie ma się na rzeczy.....

                                                    .... jak w definicji trójkąta. Też może kogoś urazić :).

                                                    Dobranoc.
                                                  • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 05.02.08, 06:40
                                                    @@##
                                                    poszukiwanie nowych form jest zajęciem bardzo chwalebnym ale gdy
                                                    istnieją już sprawdzone wzorce możemy spłodzić "garbate potomstwo"
                                                    instytucja małżeństwa przeżywa chyba poważny kryzys a proponowane
                                                    przez ciebie próby jej restytucji prowadzą wg mnie na manowce
                                                    ....nie oznacza to że jestem zajadłym konserwatystą a tylko to że
                                                    małżeństwo to związek między kobietą a mężczyzną


                                                    definicja wiki z twoim komentarzem do słowa "trwały" jest
                                                    przekonująca jednak brak w niej ( w moim mniemaniu) określenia sedna
                                                    kwestii
                                                    a sednem jest stwierdzenie co jest właściwe
                                                    a co anomalią
                                                    proszę przyznaj mi rację że inna niż heteroseksualna postawa jest
                                                    anomalią ( tudzież obal oną tezę)a będzie to podstawą do dalszej
                                                    dyskusji
                                                    prośbę swą motywuję chęcią podtrzymania tematu .....kompromis jest
                                                    niczym światełko w tunelu
                                                    dostrzegasz czasmi????
                                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 05.02.08, 12:40
                                                    swiatowidz napisał:
                                                    > instytucja małżeństwa przeżywa chyba poważny kryzys a proponowane
                                                    > przez ciebie próby jej restytucji prowadzą wg mnie na manowce

                                                    Nie wiem co masz na myśli pisząc o poważnym kryzysie małżeństwa, ciężko więc mi
                                                    polemizować.
                                                    Ja miałam na myśli przede wszystkim lawinowo rosnącą ilość związków
                                                    nieformalnych, tzw. konkubinatów. Warto zastanowić się co skłania ludzi do
                                                    takiego życia i czy można jakoś wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom, np.
                                                    wprowadzając tzw. "związki partnerskie".
                                                    Moim zdaniem ogólnie warto by "rozwarstwić" instytucję małżeństwa wprowadzając
                                                    kilka jego wersji, proporcjonalnie różniących się tak obowiązkami jak i prawami,
                                                    a być może i zaproponować jakieś związki na czas określony.

                                                    > małżeństwo to związek między kobietą a mężczyzną

                                                    A cóż jest takiego w małżeństwie, że wymaga ono różnicy płci?
                                                    Prokreacja nie jest tutaj dobrą odpowiedzią, bo nie jest wymagana do zaistnienia
                                                    małżeństwa.

                                                    > brak w niej ( w moim mniemaniu) określenia sedna kwestii
                                                    > a sednem jest stwierdzenie co jest właściwe a co anomalią

                                                    Definicja nie wymaga takich określeń. Czy w definicji trójkąta znajdziesz
                                                    statystykę występowania różnych rodzajów trójkątów?

                                                    > inna niż heteroseksualna postawa jest anomalią

                                                    Najpierw wypadałoby zdefiniować słowo "anomalia".
                                                    W podstawowym znaczeniu jest to odchylenie od normy, rozumianej jako cecha
                                                    średnia bądź najczęściej występująca.
                                                    Przy takim zdefiniowaniu homoseksualizm jest anomalią, podobnie jak wysokie IQ,
                                                    leworęczność czy rude włosy.

                                                    > kompromis jest niczym światełko w tunelu
                                                    > dostrzegasz czasmi????

                                                    Pesymista widzi ciemność.
                                                    Optymista widzi światełko w tunelu.
                                                    Realista widzi zbliżający się pociąg.
                                                    Maszynista widzi trzech idiotów na torach.
                                                  • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 06.02.08, 19:18
                                                    > Nie wiem co masz na myśli pisząc o poważnym kryzysie małżeństwa, ciężko więc mi
                                                    > polemizować.
                                                    > Ja miałam na myśli przede wszystkim lawinowo rosnącą ilość związków
                                                    > nieformalnych, tzw. konkubinatów. Warto zastanowić się co skłania ludzi do
                                                    > takiego życia i czy można jakoś wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom, np.
                                                    > wprowadzając tzw. "związki partnerskie".
                                                    > Moim zdaniem ogólnie warto by "rozwarstwić" instytucję małżeństwa wprowadzając
                                                    > kilka jego wersji, proporcjonalnie różniących się tak obowiązkami jak i prawami
                                                    > ,
                                                    > a być może i zaproponować jakieś związki na czas określony.
                                                    >
                                                    ******************
                                                    fajne.....nie ma co ....podejrzewam że związki na pewien czas cieszyłyby się
                                                    wzięciem wśród mężczyzn( ha ha ha )
                                                    w islamie taka instytucja funkcjonuje z powodzeniem
                                                    sankcjonuje ona "igraszki miłosne" dwojga osobników płci odmiennej
                                                    ale gołym okiem widać że to farsa
                                                    nie widzę powodu by związki małżeńskie zawierać w formie kontraktu na czas określony
                                                    istnieje wszak instytucja separacji i rozwodu
                                                    jeśli masz ochotę to składasz pozew i gotowe
                                                    wystarczy tylko zmodernizować otoczkę prawną wokół tematu by smutni panowie w
                                                    togach nie czerpali z tego nadmiernych profitów i by czała procedura nie była
                                                    tak uciążliwa
                                                    jeśli zaś chodzi o konkubinat to jest to alternatywna forma związku dwojga ludzi
                                                    nie uważam za stosowne by prawo się do tego mieszało gdyż znakomita większość
                                                    "konkubinatorów" wykazuje znaczną niechęć do sankcjonowania swego związku
                                                    ************************************************
                                                    > > małżeństwo to związek między kobietą a mężczyzną

                                                    w rzeczy samej jest tak i tylko tak
                                                    przypominam twój krótki wykład o trójkątach.... był pouczający i przypadł mi do
                                                    gustu

                                                    *********************************************************

                                                    ANOMALIA - słowo klucz
                                                    nie podejmuję tematu ponieważ wyczuwam pułapkę..hi hi hi
                                                    co się tak uparłaś na te rude włosy
                                                    cyba usiądę w kątku i cichutko załkam
                                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 00:29
                                                    swiatowidz napisał:
                                                    > fajne.....nie ma co ....podejrzewam że związki na pewien
                                                    > czas cieszyłyby się wzięciem wśród mężczyzn( ha ha ha )

                                                    Nie łapię żartu chyba :).

                                                    > nie widzę powodu by związki małżeńskie zawierać
                                                    > w formie kontraktu na czas określony
                                                    > istnieje wszak instytucja separacji i rozwodu

                                                    Na cóż więc podpisywać umowy o pracę na czas określony, jeżeli istnieje
                                                    instytucja zwolnienia (się)?

                                                    > jeśli zaś chodzi o konkubinat to jest to alternatywna forma
                                                    > związku dwojga ludzi nie uważam za stosowne by prawo się do
                                                    > tego mieszało gdyż znakomita większość "konkubinatorów"
                                                    > wykazuje znaczną niechęć do sankcjonowania swego związku

                                                    Powody, dla których ludzie pozostają w konkubinacie są przeróżne, nie można z
                                                    miejsca wykluczyć tego, że wszyscy byliby niezainteresowani jakąś formą
                                                    formalizacji związku. Dlatego warto zgłębić temat i zaproponować jakąś alternatywę.

                                                    > w rzeczy samej jest tak i tylko tak

                                                    Słowacki wielkim poetą był...

                                                    > nie podejmuję tematu ponieważ wyczuwam pułapkę..hi hi hi

                                                    Zwiewasz? :)
                                                  • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 06:41
                                                    > Nie łapię żartu chyba :).
                                                    - żartujesz

                                                    > Na cóż więc podpisywać umowy o pracę na czas określony, jeżeli
                                                    istnieje
                                                    > instytucja zwolnienia (się)?
                                                    -jezeli chcesz zawierać związki małżeńskie na podstawie kodeksu
                                                    pracy to życzę szczęścia.... ha ha ha
                                                    tylko co byś powiedziała gdyby pan mąż "wlepił" ci art 52??????

                                                    > Powody, dla których ludzie pozostają w konkubinacie są przeróżne,
                                                    nie można z
                                                    > miejsca wykluczyć tego, że wszyscy byliby niezainteresowani jakąś
                                                    formą
                                                    > formalizacji związku. Dlatego warto zgłębić temat i zaproponować
                                                    jakąś alternat
                                                    > ywę
                                                    -przeróżność owa ogranicza się do dwóch-trzech powodów
                                                    jak widzę na siłę chcesz wprowadzić bigamię-nieprawdaż?

                                                    > Słowacki wielkim poetą był...
                                                    - norwida cenię kapkę wyżej

                                                    > Zwiewasz? :)
                                                    w pierwszej chwili przeczytałem: ziewasz???
                                                    nie nie ziewam
                                                    czytam cię z zaciekawieniem
                                                    i nie zwiewam.......zachowuję daleko posuniętą ostrożność-ha ha hi

                                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 11:31
                                                    swiatowidz napisał:
                                                    > - żartujesz

                                                    Nie.

                                                    > jezeli chcesz zawierać związki małżeńskie na
                                                    > podstawie kodeksu pracy to życzę szczęścia....

                                                    Rozumiesz ideę porównania?

                                                    > przeróżność owa ogranicza się do dwóch-trzech powodów

                                                    Tak od ręki jestem w stanie wymienić dwukrotnie więcej:
                                                    1. Niechęć do formalizacji związku.
                                                    2. Brak finansów na odpowiednią oprawę.
                                                    3. Brak czasu na organizację.
                                                    4. Strach przed trudnością rozwiązania takowego związku.
                                                    5. Poprzednie, nierozwiązane małżeństwo.
                                                    6. Inne przeszkody prawne.

                                                    > jak widzę na siłę chcesz wprowadzić bigamię-nieprawdaż?

                                                    Nieprawdaż.

                                                    > czytam cię z zaciekawieniem

                                                    Niestety nie mogę odwzajemnić się analogicznym wyznaniem.
                                                  • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 19:46
                                                    > > jezeli chcesz zawierać związki małżeńskie na
                                                    > > podstawie kodeksu pracy to życzę szczęścia....

                                                    NIEDOZWOLONA NADINTERPRETACJA

                                                    > Tak od ręki jestem w stanie wymienić dwukrotnie więcej:
                                                    > 1. Niechęć do formalizacji związku.
                                                    > 2. Brak finansów na odpowiednią oprawę.
                                                    > 3. Brak czasu na organizację.
                                                    > 4. Strach przed trudnością rozwiązania takowego związku.
                                                    > 5. Poprzednie, nierozwiązane małżeństwo.
                                                    > 6. Inne przeszkody prawne.

                                                    MAM WRAŻENIE ŻE ZAPRZECZYŁAŚ SAMA SOBIE
                                                    PO KIEGO PALARUSA SANKCJONOWAĆ PRAWNIE TAKIE ZWIĄZKI?
                                                    KONKUBINAT MA SWOJĄ SZUFLADKĘ W ŻYCIU SPOŁECZNYM I PO TO JEST
                                                    KONKUBINATEM BY NIM BYĆ
                                                    KONKUBINAT JEST CZĘŚCIOWO PODOBNY DO BEZDOMNOŚCI
                                                    ZNACZNY ODSETEK BEZDOMNYCH TO BEZDOMNI Z WYBORU
                                                    NIE MA OBOWIĄZKU MELDUNKU I NIECH TAK ZOSTANIE

                                                    > Niestety nie mogę odwzajemnić się analogicznym wyznaniem.


                                                    USIĄDĘ CICHUTKO W KĄTKU I ZAPŁACZĘ W ONEJ INTENCJI ALIGATORZYMI ŁZAMI


                                                    *************
                                                    a teraz na serio.....
                                                    poczułem że zazgrzytało
                                                    czyżbym cię zirytował czymś ?
                                                    a może walka na argumenty odeszła w niepamięć?
                                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 19:54
                                                    swiatowidz napisał:
                                                    > NIE MA OBOWIĄZKU MELDUNKU I NIECH TAK ZOSTANIE

                                                    Przeciwnie, jest obowiązek meldunku, planuje się jego zniesienie.

                                                    > a teraz na serio.....
                                                    > poczułem że zazgrzytało
                                                    > czyżbym cię zirytował czymś ?
                                                    > a może walka na argumenty odeszła w niepamięć?

                                                    Problem w tym, że zniknęły argumenty z Twojej strony.
                                                  • swiatowidz Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 20:03
                                                    czyżbyśmy oboje oślepli???
                                                    ja ostatnio nie dostrzegałem ich u ciebie
                                                    kilka postów wstecz było merytoryczniej
                                                    ostanio punktujesz mnie za słowa a nie za wyrażane poglądy
                                                    mogę wrócić do "białych wierszy"???
                                                    lepiej mi się wtedy artykułuje................
                                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 21:19
                                                    Proszę, oto dwa przykłady:

                                                    1) Sprzeciwiasz się legalizacji związków jednopłciowych czy innych form związków
                                                    partnerskich, bo (cytuję) "małżeństwo to związek między kobietą a mężczyzną".
                                                    Pytam co Twoim zdaniem stoi na przeszkodzie, by w małżeństwie nie wymagać
                                                    różnicy płci argumentując jednocześnie, że jedyna praktyczna różnica - możliwość
                                                    prokreacji - i tak nie jest warunkiem koniecznym zaistnienia małżeństwa nawet w
                                                    obecnej formie. W odpowiedzi otrzymuję... "małżeństwo to związek między kobietą
                                                    a mężczyzną". Ciężko mi to uznać za merytoryczny argument czy choć próbę
                                                    odpowiedzi na postawione pytanie.

                                                    2) Ja twierdzę, że można rozważać różne alternatywne formy legalizacji związków
                                                    partnerskich, np. na czas określony, argumentując to m.in. popularyzacją
                                                    konkubinatów, które w części mogłyby skorzystać na rozszerzeniu możliwości. W
                                                    odpowiedzi otrzymuję niezrozumiały żart, bezsensowne porównanie do islamu,
                                                    dziwny zarzut, że możliwość rozwiązania kontraktu stałego czyni kontrakt czasowy
                                                    bezsensownym oraz twierdzenie, że konkubinaty wynikają prawie wyłącznie z
                                                    niechęci do jakiejkolwiek legalizacji. Żart nie został mi przetłumaczony, moje
                                                    wskazanie, że kontrakty czasowe i na czas nieokreślony istnieją współbieżnie i
                                                    są wykorzystywane zostaje bałamutnie zignorowane, a przykłady różnych powodów
                                                    konkubinatu, z których przynajmniej część mogłaby zostać zniwelowana przez
                                                    wprowadzenie alternatywnej (prostszej) formy małżeńskiej zostają zakrzyczane.
                                                    Wszystko to ubarwione caps lockiem i onomatopejami.
                                                  • Gość: Bez przesady Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## IP: *.chello.pl 08.02.08, 21:52
                                                    A jak miałyby wyglądać te zalegalizowane na czas określony związki?
                                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 22:31
                                                    Gość portalu: Bez przesady napisał(a):
                                                    > A jak miałyby wyglądać te zalegalizowane na czas określony związki?

                                                    Po określonym czasie, jeżeli obydwoje małżonkowie nie wyrażą chęci przedłużenia
                                                    kontraktu, związek jest rozwiązywany automatycznie.
                                                  • Gość: Bez przesady Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## IP: *.chello.pl 08.02.08, 22:40
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Gość portalu: Bez przesady napisał(a):
                                                    > > A jak miałyby wyglądać te zalegalizowane na czas określony związki?
                                                    >
                                                    > Po określonym czasie, jeżeli obydwoje małżonkowie nie wyrażą chęci przedłużenia
                                                    > kontraktu, związek jest rozwiązywany automatycznie.

                                                    czyli z góry ustalaliby na jaki okres się formalnie wiążą?
                                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 22:44
                                                    Gość portalu: Bez przesady napisał(a):
                                                    > czyli z góry ustalaliby na jaki okres się formalnie wiążą?

                                                    A co innego rozumiesz pod pojęciem "czas określony"?
                                                  • Gość: Bez przesady Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## IP: *.chello.pl 08.02.08, 23:23
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Gość portalu: Bez przesady napisał(a):
                                                    > > czyli z góry ustalaliby na jaki okres się formalnie wiążą?
                                                    >
                                                    > A co innego rozumiesz pod pojęciem "czas określony"?

                                                    właśnie to, przynajmniej tak to wygląda w prawie pracy i prawie cywilnym. Tyko
                                                    czy to przystaje to związku który jest nie tylko kontraktem ale i wypadkową
                                                    emocji, obaw i nadziei na przyszlość? zaproponowałaś rozwiązanie, więc staram
                                                    się wyobrazić sobie jak by to mialo działać w praktyce.
                                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 09.02.08, 00:48
                                                    Gość portalu: Bez przesady napisał(a):
                                                    > Tyko czy to przystaje to związku który jest nie tylko kontraktem
                                                    > ale i wypadkową emocji, obaw i nadziei na przyszlość?

                                                    A czy umowa o pracę nie jest też związana z emocjami, obawami i nadziejami na
                                                    przyszłość? :)

                                                    > zaproponowałaś rozwiązanie, więc staram się
                                                    > wyobrazić sobie jak by to mialo działać w praktyce.

                                                    Zwyczajnie. Para decyduje się na to jaki okres ma obowiązywać ich kontrakt
                                                    (załóżmy możliwości 2, 4 i 7 lat - te należałoby dobrać względem najczęstszego
                                                    terminu rozwodów) i przez ten okres jest formalnym małżeństwem, ale z mniejszymi
                                                    niż obecnie prawami (np. ograniczona wspólnota majątkowa). Jeżeli przed upływem
                                                    terminu ważności umowy nie zgłoszą chęci jej przedłużenia (na kolejny okres lub
                                                    na stałe) to zostaje ona automatycznie rozwiązana, wszelakie prawa wycofane. Bez
                                                    rozwodu i innych ceregieli.
                                                  • Gość: Bez przesady Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## IP: *.chello.pl 09.02.08, 20:12
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Gość portalu: Bez przesady napisał(a):
                                                    > > Tyko czy to przystaje to związku który jest nie tylko kontraktem
                                                    > > ale i wypadkową emocji, obaw i nadziei na przyszlość?
                                                    >
                                                    > A czy umowa o pracę nie jest też związana z emocjami, obawami i nadziejami na
                                                    przyszłość? :)

                                                    chodzi mi o coś innego: o te rodzaje emocji, nadziei i obaw, które przynależą do
                                                    istoty małżeństwa i towarzyszą jego zawarciu (a nie występują w kontraktach
                                                    cyw-prawnych). Czy analogia do umów z zakresu prawa pracy jest tu adekwatna?

                                                    Zwyczajnie. Para decyduje się na to jaki okres ma obowiązywać ich
                                                    kontrakt(załóżmy możliwości 2, 4 i 7 lat - te należałoby dobrać względem
                                                    najczęstszego terminu rozwodów)

                                                    1. ustalali by to sami czy miałoby to być narzucone odgórnie?

                                                    i przez ten okres jest formalnym małżeństwem, ale z mniejszymi niż obecnie
                                                    prawami (np. ograniczona wspólnota majątkowa). Jeżeli przed upływem terminu
                                                    ważności umowy nie zgłoszą chęci jej przedłużenia (na kolejny okres lub na
                                                    stałe) to zostaje ona automatycznie rozwiązana, wszelakie prawa wycofane. Bez
                                                    rozwodu i innych ceregieli

                                                    czy gdyby małżonkowie chcieli rozejść sie wcześniej to musieliby jednak
                                                    skorzystać z instytucji rozwodu?
                                                    i co jeśli w okresie małżeństwa na czas określony pojawiłyby się dzieci? (termin
                                                    upływa, małżeństwo ustaje a żadne z rodziców nie chce oddać dzieci, jak wtedy
                                                    uniknąć "ceregieli"?)
                                                    i jak by miała wglądać sprawa "przedłużenia" malżeństwa? w prawie pracy nie
                                                    można w nieskończoność zawierać umów na czas okreslony, czy tu też byłoby takie
                                                    ograniczenie?

                                                    co z dziedziczeniem np. w sytuacji, gdy tuż przed upływem okresu na który
                                                    zawarto małżeństwo mąż miał wypadek, leży nieprzytomny w szpitalu (nie moze
                                                    złożyć zadnego oswiadczenia woli) lekarze walczą o jego zycie w międzyczasie
                                                    mija termin do ktorego obowiązywala umowa, malżeństwo ulega rozwiązaniu a ranny
                                                    już-nie-mąż umiera.
                                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 09.02.08, 20:41
                                                    Wszystko to o co pytasz to marginalne szczegóły.
                                                  • Gość: Bez przesady Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## IP: *.chello.pl 09.02.08, 21:08
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Wszystko to o co pytasz to marginalne szczegóły.

                                                    pytając o kwestię dzieci albo wskazując sytuacje, w ktorych jeden z zasadniczych
                                                    powodów wprowadzenia takiego rozwiązania tj uniknięcie rozwodu - nie zostanie
                                                    jednak osiągnięty?
                                                    diabeł tkwi w szczegółach :-)

                                                    czy to nie praktyka pokazuje co jest a co nie jest marginalnym szczegółem?







                                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 09.02.08, 21:15
                                                    Szczegóły nieistotne przy obecnej dyskusji.
                                                  • Gość: Bez przesady Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## IP: *.chello.pl 09.02.08, 21:27
                                                    xtrin napisała:

                                                    > Szczegóły nieistotne przy obecnej dyskusji.

                                                    a co jest w niej dla Ciebie istotne?
                                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 09.02.08, 21:59
                                                    Gość portalu: Bez przesady napisał(a):
                                                    > a co jest w niej dla Ciebie istotne?

                                                    Istotne jest moim zdaniem rozszerzenie wizji małżeństwa. Nie tylko o związki
                                                    jednopłciowe (choć i to), ale także o inne formy dla par mieszanych. Związek na
                                                    czas określony to jedna z propozycji takiej zmiany, moim zdaniem bardzo trafna.
                                                    Pewne szczegóły (np. wybór długości kontraktu czy opisana przez Ciebie kwestia
                                                    dziedziczenia) są z tej perspektywy nieistotne, sposób ich rozwiązania -
                                                    jakikolwiek by nie był - nie wpływa na sensowność (czy bezsensowność) takiego
                                                    rozwiązania.
                                                    Kwestia dzieci natomiast jest raczej nie do rozwiązania inaczej jak obecnie, w
                                                    związkach małżeńskich czy nie.
                                                  • Gość: Bez przesady Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## IP: *.chello.pl 09.02.08, 22:22
                                                    kwestia jak działa (w szczegółach) dane rozwiązanie, co trzeba zmienić lub dodać
                                                    w istniejących regulacjach, żeby je wprowadzić może jednak wpłynąć na ocenę jego
                                                    sensowności.
                                                    być może małżeństwo na czas określony nie usunie dolegliwości obecnej
                                                    instytucji malżeństwa, być może wprowadzi za to inne komplikacje.

                                                    o ile dobrze rozumiem, istotna jest tu możliwość uniknięcia postępowania
                                                    rozwodowego i tych wszystkich uciążliwości w rozstaniu które sie z tym wiążą,
                                                    czy tak?

                                                  • swiatowidz @@## xtrin -racjonalizatorka 09.02.08, 11:42
                                                    zostałem zbity z pantałyku...........
                                                    i postawiony w trudnej sytuacji
                                                    w zasadzie w ramach obrony koniecznej mógłbym już wytoczyć działa na ciebie ale
                                                    obawiam się że przy okazji słoma wyszłaby mi z butów
                                                    ale skoro chcesz na noże to proszę bardzo....
                                                    na początek o małżeństwie
                                                    poczytałem sobie twoją wymianę zdań z nickiem bez przesady
                                                    wróciłem pamięcią do naszych uprzednich potyczek słownych i mam mieszane uczucia
                                                    co do sensowności używania argumentów bo masz opanowaną do perfekcji sztukę
                                                    ucieczki z niewygodnych ci rewirów
                                                    balansujesz na krawędzi logiki
                                                    udajesz że pewnych istotnych spraw nie dostrzegasz a uwypuklasz te mniejszego
                                                    kalibru
                                                    gdy piszę że małżeństwo to związek między kobietą a mężczyzną to twierdzisz że
                                                    powielam stereotypy
                                                    ale zastanów się nad źródłosłowiem tego rzeczownika
                                                    co ono na etapie jgo tworzenia oznaczało
                                                    w matematyce są aksjomaty
                                                    z nimi się nie polemizuje
                                                    a jeśli ktoś chce to tworzy nowe założenia
                                                    tak zrobił wujaszek łobaczewski któremu było za ciasno w przestrzeni wujaszka
                                                    euklidesa
                                                    i dzięki temu w pewnych warunkach proste rónoległe które u euklidesa nigdy się
                                                    nie przecinają u łobaczewskiego robią to z powodzeniem
                                                    na tej zasadzie można wprowadzić związki partnerskie między człowiekiem a psem
                                                    na czas określony( nie obrażaj się..to dopiero początek)
                                                    jest taka książka pt K-PAX
                                                    jej główny bohater opowiadał o stosunkach panujących na swojej planecie
                                                    prot twierdził żę na K-PAXIE jest lepiej bo tam prawie wszystkie formy życia
                                                    żyją w symbiozie
                                                    nie ma wojen
                                                    nikt nie musi pracować
                                                    był tylko jeden szkopuł......
                                                    im to co my nazywamy sexem sprawiało ból
                                                    (sic!)
                                                    boję się że wprowadzenie postulowanych przez ciebie rewolucyjnych nowinek mógłby
                                                    ucierpieć fundamentalny model społeczny
                                                    w tym momencie postrzegam cię jako pandorę nr 2
                                                    mój opór wynika ze strachu i obawy przed zburzeniem tego co piękne
                                                    net jest pełen przykładów ( tu brylują pingwiny) gdzie pary homoseksualne żyją w
                                                    naturze tworząc akceptowalny margines społeczności)ale jakoś nikt nie wspomina o
                                                    przeciwwadze tego problemu
                                                    i nie wierzę że nie słyszałaś o papużkach nierozłączkach......
                                                    ten model jest bliższy memu sercu
                                                    bliższy ale też nie postuluję za jego wprowadzeniem
                                                    dlaczego????
                                                    bo bałbym się by nie spotkało mnie to co sindbada żeglarza któremu zmarła żona i
                                                    wraz z nią pogrzebano go w pieczarze
                                                    bo nie chciałbym by moja towarzyszka wzorem żony wisza ze starej baśni spłonęła
                                                    wraz z moim truchłem
                                                    obecny model małżeństwa jest bliski ideału
                                                    SKARBIE! to ludzie nie są idealni
                                                    ludzie winni być osadzeni w zdrowych realiach a nie w destrukcyjnym widzie
                                                    poszukiwać miodu w ( wiesz czym)
                                                    ja wiem że łatwiej zmieniaćprawo
                                                    eksperymentować na żywym organiźmie ale po co????
                                                    wzorce w tej kwestii są jakby rodem z sevres pod paryżem
                                                    ......a już związki na czas określony to paranoja szczególnego rodzaju
                                                    załóżmy że mamy się ku sobie...
                                                    jesteśmy pełni cnót wszelakich
                                                    ja czynię do ciebie umizgi
                                                    ty odwzajemniasz moje uczucia
                                                    miłość kwitnie niczym wisienka w japonii
                                                    a tu ZONK!!!!!!!
                                                    świata po mnie nie widzisz a ja podczas oświadczyn wypowiadam słowa:
                                                    kochana xtrin! zostań moją żoną na dwa lata trzy miesiące jeden tydzień i cztery
                                                    dni............
                                                    przecież takim wyznaniem w sposób dobitny daję ci do zrozumienia że chcę
                                                    potraktować cię jako mało znaczący epizod
                                                    .............
                                                    odpiszesz???
                                                  • zofijkamyjka Re: @@## xtrin -racjonalizatorka 09.02.08, 21:47
                                                    swiatowidz napisał:

                                                    > załóżmy że mamy się ku sobie...
                                                    > jesteśmy pełni cnót wszelakich
                                                    > ja czynię do ciebie umizgi
                                                    > ty odwzajemniasz moje uczucia
                                                    > miłość kwitnie niczym wisienka w japonii
                                                    > a tu ZONK!!!!!!!
                                                    > świata po mnie nie widzisz a ja podczas oświadczyn wypowiadam
                                                    słowa:
                                                    > kochana xtrin! zostań moją żoną na dwa lata trzy miesiące jeden
                                                    tydzień i czter
                                                    > y
                                                    > dni............
                                                    > przecież takim wyznaniem w sposób dobitny daję ci do zrozumienia
                                                    że chcę
                                                    > potraktować cię jako mało znaczący epizod

                                                    Mysle że Xtrin szczególnie nie zdziwiłaby się. Przecież
                                                    obgadalibyście kwestię rodzaju związku i okresu, na jaki chcecie go
                                                    zawrzeć.
                                                    Jak epizod okazał by sie bardziej znaczący /dla obu stron/- czemu go
                                                    nie przedłużyć.

                                                    Pomysł ze związkami na czas określony uwazam za genialny.

                                            • a.giotto Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 12:25
                                              xtrin napisała:

                                              > swiatowidz napisał:
                                              > > ale jest jedno ale.......
                                              > > skąd obawa przed rodziną ????
                                              >
                                              > Ano głównie stąd, że społeczeństwo jeszcze jest potwornie
                                              ograniczone, nic
                                              > zresztą w tym dziwnego, sprawa jest zbyt młoda, zmiana mentalności
                                              to pokolenia
                                              > .
                                              > Kwestia czasu.
                                              >


                                              taaa.... to społeczeństwo jest "potwornie ograniczone"...
                                              • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 13:01
                                                a.giotto napisał:
                                                > taaa.... to społeczeństwo jest "potwornie ograniczone"...

                                                Niestety jest, np. nie rozumie czym jest orientacja.
                                        • a.giotto Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 12:22
                                          xtrin napisała:


                                          > > uważam że orientacją jest homoseksualizm zoofilia etc etc
                                          > > ale nie heteroseksualizm
                                          >
                                          > Twoje prawo twierdzić, że trójkąt ma cztery boki, a koło osiem
                                          kątów.


                                          nie! nikt nie ma prawa wprowadzać chaosu do języka, bo to prowadzi
                                          do totalnego zakłamania i schizofrenii.
                                    • a.giotto Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 12:21
                                      xtrin napisała:

                                      > swiatowidz napisał:
                                      > > "czepianie się słówek prowadzi do jałowych zwycięstw"
                                      >
                                      > Nie czepiam się bynajmniej słówek, a całościowej formy wypowiedzi,
                                      która to
                                      > (forma, wypowiedź jedynie czasami) jest dla mnie ciężkostrawna.
                                      >
                                      > > gwarantuję ci że to jest manifestacja i to poprzedzona
                                      > > długimi przemyśleniami czy wyjść z cienia
                                      >
                                      > "Comming out" to zupełnie inna bajka.
                                      >
                                      > > twoje pytanie : "bo niby co w tym innego"
                                      > > jest przekorne w tym wszystko jest inne
                                      >
                                      > Bynajmniej. Inna jest wyłącznie orientacja i (póki co) reakcja
                                      społeczna.


                                      czy jesteś świadoma, że manipulujesz wyłącznie na słówkach? na tym
                                      polega kłamstwo - na oderwaniu słów od ich pierwotnego znaczenia.
                                      nie ma czegoś takiego jak "orientacja heteroseksualna".
                                      • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 12:57
                                        a.giotto napisał:
                                        > czy jesteś świadoma, że manipulujesz wyłącznie na słówkach?

                                        Wręcz przeciwnie, staram się używać jak najbardziej neutralnych słów, aby nimi
                                        rzeczywistości nie zaklinać.

                                        > nie ma czegoś takiego jak "orientacja heteroseksualna".

                                        To już Twój problem.
                                • a.giotto Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 12:18
                                  xtrin napisała:

                                  > swiatowidz napisał:
                                  > > inaczej sprawa przedstawia się z parami homoseksualnymi
                                  >
                                  > Nie inaczej, gej idąc za rękę z chłopakiem "manifestuje
                                  orientację" dokładnie w
                                  > tym samym stopniu, w jakim robi to hetero idący za rękę z
                                  dziewczyną. Dokładnie
                                  > TAK SAMO.
                                  > Bo niby co w tym innego? Twoje inne podejście do homoseksualizmu?
                                  Klasyczny
                                  > przykład uprzedzenia.

                                  klasyczny przykład manipulacji. Nazwij normę "orientacją" i już nie
                                  musisz się z niczego tłumaczyć, ani myśleć
                                  • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? @@## 08.02.08, 12:55
                                    a.giotto napisał:
                                    > Nazwij normę "orientacją" i już nie musisz
                                    > się z niczego tłumaczyć, ani myśleć

                                    Ta, oczywiście, nijak ma się to do głębi nazywania odmienności chorobą :).
                              • Gość: DSD Niestety IP: 144.92.199.* 03.02.08, 18:09
                                > otóż gdybym się z tobą prowadzał za rękę po ogrodzie saskim to
                                manifestowałbym
                                > jedynie że mam taką piękną dziewuchę
                                > patrzcie i podziwiajcie( to normalny męski odruch i raczej go nie
                                próbuj piętno
                                > wać)
                                > ale jednocześnie idąc z tobą wcale nie manifestuję swojej
                                orientacji( no chyba
                                > że jestem gejem i chcę zamanifestować że nim nie jestem)
                                >
                                > inaczej sprawa przedstawia się z parami homoseksualnymi
                                > taka para idąc manifestuje .....CZY CHCE CZY NIE CHCE

                                Niestety, oprowadzajac atrakcyjna xtrin manifestujesz swoj
                                heteroseksualizm, podobnie jak paradujac z nieatrakcyjnym DSD
                                (czysto teoretyczna sytuacja! podkreslam) manifestowalbys swoj
                                homoseksualizm (przypominam, ze probowalbym sie wyrywac!). Tak jest
                                CZY CHCESZ CZY NIE CHCESZ. Jesli przyjmiemy Twoj punkt wiedzenia to
                                walczymy nie z homoseksualizmem, a z elementarna logika.
                                • Gość: Bez przesady Re: Niestety IP: *.chello.pl 03.02.08, 18:19
                                  a właściwe kiedy mamy do czynienia z manifestacją?
                                  czy tu decyduje ocena patrzącego na coś co ag niego jest manifestacją? czy
                                  przesądza o tym sama chęć manifestującego(by zamanifestować)? Czy tez może o
                                  charakterze "manifestacyjnym" czegoś decyduje to, ze jest to coś niezwykłego na
                                  tle "zwykłości"(rzadkie, niecodzienne, zwykle nie pokazywane (tylko, że czasy
                                  sie szybko zmieniają)?
                                  • Gość: DSD Re: Niestety IP: 144.92.199.* 03.02.08, 18:28
                                    > a właściwe kiedy mamy do czynienia z manifestacją?
                                    > czy tu decyduje ocena patrzącego na coś co ag niego jest
                                    manifestacją? czy
                                    > przesądza o tym sama chęć manifestującego(by zamanifestować)?

                                    Jedno i drugie. W Polsce widok dwoch gejow trzymajacych sie za rece
                                    zostanie uznany za 'manifestacje' przez patrzacych, mimo ze sami
                                    geje moga byc zakochani jak slowiki w maju i w ogole nie zwracac
                                    uwagi na swiat wokol nich.
                                    • swiatowidz Re: Niestety/@@## 03.02.08, 18:39
                                      Gość portalu: DSD napisał(a):

                                      > > a właściwe kiedy mamy do czynienia z manifestacją?
                                      > > czy tu decyduje ocena patrzącego na coś co ag niego jest
                                      > manifestacją? czy
                                      > > przesądza o tym sama chęć manifestującego(by zamanifestować)?
                                      >
                                      > Jedno i drugie. W Polsce widok dwoch gejow trzymajacych sie za rece
                                      > zostanie uznany za 'manifestacje' przez patrzacych, mimo ze sami
                                      > geje moga byc zakochani jak slowiki w maju i w ogole nie zwracac
                                      > uwagi na swiat wokol nich.
                                      *************************************
                                      @@##
                                      nie sądzę zbytnio....
                                      w warunkach jakich żyjemy należy podjąć decyzję i zdeklarować się
                                      jeśli normą jest heteroseksualizm( bo jest i nie podejmę polemiki w tak
                                      oczywistej kwestii) to sama deklaracja dwóch chłopaków że będą się prowadzali po
                                      mieście jest manifestacją lub wypełnia znamiona manifestacji
                                      nawet gdy są zakochani jak tristan i izold
                                      albo romeo i julian
                                      • Gość: Bez przesady Re: Niestety/@@## IP: *.chello.pl 03.02.08, 18:45
                                        > @@##
                                        > nie sądzę zbytnio....
                                        > w warunkach jakich żyjemy należy podjąć decyzję i zdeklarować się
                                        > jeśli normą jest heteroseksualizm( bo jest i nie podejmę polemiki w tak
                                        > oczywistej kwestii)

                                        a co to jest wg Ciebie norma?
                                        • swiatowidz Re: Niestety/@@## 03.02.08, 18:51
                                          Gość portalu: Bez przesady napisał(a):

                                          > > @@##
                                          > > nie sądzę zbytnio....
                                          > > w warunkach jakich żyjemy należy podjąć decyzję i zdeklarować się
                                          > > jeśli normą jest heteroseksualizm( bo jest i nie podejmę polemiki w tak
                                          > > oczywistej kwestii)
                                          >
                                          > a co to jest wg Ciebie norma?
                                          **************************************************
                                          @@##
                                          zobaczysz to w finałowej scenie seksmisji jak shtur łamiącym się głosem tłumaczy
                                          niejakiej lamii
                                          niby komedia a jaka pouczająca......ha ha
                                          • Gość: Bez przesady Re: Niestety/@@## IP: *.chello.pl 03.02.08, 19:05
                                            > @@##
                                            > zobaczysz to w finałowej scenie seksmisji jak shtur łamiącym się głosem tłumacz
                                            > y
                                            > niejakiej lamii
                                            > niby komedia a jaka pouczająca......ha ha

                                            znaczy (chyba, ze źle pamiętam scene i w zwiazku z tym źle rozumiem Twoje
                                            slowa), że o charakterze "normy" heteroseksualizmu przesądza celowość naszej
                                            natury: przetrwanie gatunku)? A czy zjawiska służące realizacji innych jej
                                            (sorry za to personifikacje) celów jak w/w też są normą?
                                      • Gość: DSD Re: Niestety/@@## IP: 144.92.199.* 03.02.08, 18:58
                                        > w warunkach jakich żyjemy należy podjąć decyzję i zdeklarować się
                                        > jeśli normą jest heteroseksualizm( bo jest i nie podejmę polemiki
                                        > w tak oczywistej kwestii)

                                        Heteroseksualizm jest norma o tyle ze jest znacznie czestszy niz
                                        homoseksualizm. Podobnie norma nie jest posiadanie rudych wlosow lub
                                        leworecznosc. Jesli widzimy na ulicy osobe majaca rude wlosy albo
                                        kogos kto pisze lub gra na gitarze lewa reka nie uznajemy tego
                                        jednak za 'manifestacje' rudowlosnosci albo leworecznosci. No, chyba
                                        ze ktos juz jest uprzedzony do rudych...

                                        Zgodzilem sie ze w Polsce paradowanie dwoch facetow za reke moze
                                        byc 'wyzywajace' - ale tylko dla tych ktorzy na to patrza i
                                        nienawidza 'pedryli'! Jesli widzisz niemieckich turystow
                                        rozmawiajacych po niemiecku w Polsce to sadzisz ze robia to w celu
                                        zamanifestowania swojej niemieckosci?

                                        • swiatowidz Re: Niestety/@@## 03.02.08, 19:15
                                          Gość portalu: DSD napisał(a):

                                          > > w warunkach jakich żyjemy należy podjąć decyzję i zdeklarować się
                                          > > jeśli normą jest heteroseksualizm( bo jest i nie podejmę polemiki
                                          > > w tak oczywistej kwestii)
                                          >
                                          > Heteroseksualizm jest norma o tyle ze jest znacznie czestszy niz
                                          > homoseksualizm. Podobnie norma nie jest posiadanie rudych wlosow lub
                                          > leworecznosc. Jesli widzimy na ulicy osobe majaca rude wlosy albo
                                          > kogos kto pisze lub gra na gitarze lewa reka nie uznajemy tego
                                          > jednak za 'manifestacje' rudowlosnosci albo leworecznosci. No, chyba
                                          > ze ktos juz jest uprzedzony do rudych...
                                          >
                                          > Zgodzilem sie ze w Polsce paradowanie dwoch facetow za reke moze
                                          > byc 'wyzywajace' - ale tylko dla tych ktorzy na to patrza i
                                          > nienawidza 'pedryli'! Jesli widzisz niemieckich turystow
                                          > rozmawiajacych po niemiecku w Polsce to sadzisz ze robia to w celu
                                          > zamanifestowania swojej niemieckosci?
                                          >
                                          *************************************
                                          @@##
                                          kurcze..jak cię przekonać???
                                          może tak:
                                          tak jak ja prowadzę się po ulicy z dziewuchą
                                          tak niemiec rozmawia po niemiecku
                                          i nic nie jest manifestowanie
                                          włosy lub ich brak też jest normą
                                          a twój sposób rozumowania jest prostą drogą do usankcjonowania pedofilii
                                          skoro od heteroseksualizmu do homoseksualizmu jest blisko to dlaczego nie
                                          usankcjonować nekrofilii( niezgodne z ustawą o cmentarzach)
                                          zoofilii( tu lament podniosą zieloni)
                                          pedofilii( tylko nie waż się dotknąć mojego dziecka)
                                          no tą drogę konwersacji przyjmiemy?????
                                          • Gość: Bez przesady Re: Niestety/@@## IP: *.chello.pl 03.02.08, 19:26
                                            a twój sposób rozumowania jest prostą drogą do usankcjonowania pedofilii
                                            skoro od heteroseksualizmu do homoseksualizmu jest blisko to dlaczego nie
                                            usankcjonować nekrofilii( niezgodne z ustawą o cmentarzach)
                                            zoofilii( tu lament podniosą zieloni)
                                            pedofilii( tylko nie waż się dotknąć mojego dziecka)

                                            jesteś pewien, że to adekwatne analogie? Rożnica jest bardzo powazna w istocie
                                            rzeczy, ktora w podanych przykładach decyduje, ze stanowią one przestępstwo i to
                                            wcale nie na mocy aktów prawnych które przywolałes.
                                            Wyżej zresztą piszesz, ze nie akceptujesz "manifestacji" i wyrównania pozycji w
                                            określonych obszarach (malżeństwo, adopcja) a nie samego "sedna" homoseksualizmu.
                                            • swiatowidz Re: Niestety/@@## 03.02.08, 19:41
                                              Gość portalu: Bez przesady napisał(a):

                                              > a twój sposób rozumowania jest prostą drogą do usankcjonowania pedofilii
                                              > skoro od heteroseksualizmu do homoseksualizmu jest blisko to dlaczego nie
                                              > usankcjonować nekrofilii( niezgodne z ustawą o cmentarzach)
                                              > zoofilii( tu lament podniosą zieloni)
                                              > pedofilii( tylko nie waż się dotknąć mojego dziecka)
                                              >
                                              > jesteś pewien, że to adekwatne analogie? Rożnica jest bardzo powazna w istocie
                                              > rzeczy, ktora w podanych przykładach decyduje, ze stanowią one przestępstwo i t
                                              > o
                                              > wcale nie na mocy aktów prawnych które przywolałes.
                                              > Wyżej zresztą piszesz, ze nie akceptujesz "manifestacji" i wyrównania pozycji w
                                              > określonych obszarach (malżeństwo, adopcja) a nie samego "sedna" homoseksualizm
                                              > u.
                                              *****************************************************
                                              sprowadza się to do słynnego :
                                              wolnoć tomku w swoim domku
                                              gej jest człowiekiem
                                              ponad wszelką wątpliwość
                                              ale moja tolerancja ma swoje granice
                                              jest to niezgodne z naturą i nie powinno być usankcjonowane
                                              moje dywagacje o związkach partnerskich są niczym innym jak zgodą na
                                              rozporządzaniem swoim majątkiem
                                              przecież gołym okiem widać że jest to forma spółki cywilnej
                                              tu nie ma podstaw do sprzeciwu
                                              a jeśli chodzi o analogie to ja je dostrzegam
                                              wystarczy podać definicję zboczenia
                                              ale nie pokuszę się jej tu napisać
                                              z wiadomych względów
                                              • xtrin Re: Niestety/@@## 03.02.08, 20:48
                                                swiatowidz napisał:
                                                > sprowadza się to do słynnego: wolnoć tomku w swoim domku

                                                Co jest prostą drogą do akceptacji domowej pedofilii...

                                                > ale moja tolerancja ma swoje granice

                                                Twoja tolerancja - przynajmniej w tej kwestii - o ile istnieje to jest
                                                mikroskopijnych rozmiarów.

                                                > jest to niezgodne z naturą

                                                Pudło. Homoseksualizm występuje wśród zwierząt.
                                              • zofijkamyjka Re: Niestety/@@## 09.02.08, 21:42
                                                swiatowidz napisał:

                                                > ponad wszelką wątpliwość
                                                > ale moja tolerancja ma swoje granice


                                                Warto je ciut poszerzyć - uwierz - ulżyłoby Ci.
                                          • Gość: DSD Delikatna roznica IP: 144.92.199.* 03.02.08, 20:13
                                            > a twój sposób rozumowania jest prostą drogą do usankcjonowania
                                            pedofilii
                                            > skoro od heteroseksualizmu do homoseksualizmu jest blisko to
                                            dlaczego nie
                                            > usankcjonować nekrofilii( niezgodne z ustawą o cmentarzach)
                                            > zoofilii( tu lament podniosą zieloni)
                                            > pedofilii( tylko nie waż się dotknąć mojego dziecka)
                                            > no tą drogę konwersacji przyjmiemy?????

                                            Dwoch doroslych facetow chcacych wspolzyc ze soba nie krzywdzi
                                            innych.

                                            BTW, a co z manifestowaniem celibatu przez ksiezy? To tez jest
                                            niezgodne z natura (zwierzeta zdolne do rozrodu na ogol staraja sie
                                            rozmnazac, no i wiekszosc ludzi nie zyje w celibacie).
                                • swiatowidz Re: Niestety 03.02.08, 18:20
                                  Gość portalu: DSD napisał(a):

                                  > > otóż gdybym się z tobą prowadzał za rękę po ogrodzie saskim to
                                  > manifestowałbym
                                  > > jedynie że mam taką piękną dziewuchę
                                  > > patrzcie i podziwiajcie( to normalny męski odruch i raczej go nie
                                  > próbuj piętno
                                  > > wać)
                                  > > ale jednocześnie idąc z tobą wcale nie manifestuję swojej
                                  > orientacji( no chyba
                                  > > że jestem gejem i chcę zamanifestować że nim nie jestem)
                                  > >
                                  > > inaczej sprawa przedstawia się z parami homoseksualnymi
                                  > > taka para idąc manifestuje .....CZY CHCE CZY NIE CHCE
                                  >
                                  > Niestety, oprowadzajac atrakcyjna xtrin manifestujesz swoj
                                  > heteroseksualizm, podobnie jak paradujac z nieatrakcyjnym DSD
                                  > (czysto teoretyczna sytuacja! podkreslam) manifestowalbys swoj
                                  > homoseksualizm (przypominam, ze probowalbym sie wyrywac!). Tak jest
                                  > CZY CHCESZ CZY NIE CHCESZ. Jesli przyjmiemy Twoj punkt wiedzenia to
                                  > walczymy nie z homoseksualizmem, a z elementarna logika.
                                  *************************************************************

                                  @@##
                                  z tyloma dziewuchami się onegdaj prowadzałem a dopiero dziś ty i xtrin wpajacie
                                  mi że coś demonstrowałem
                                  ok jeśli ma być logicznie to się przyznaję
                                  demonstrowałem postawę heteroseksualną
                                  ale było to dla mnie tak oczywiste że nie zdawałem sobie z tego sprawy
                                  robiłem to nieświadomie za co serdelecznie przepraszam
                                  następnym razem (jeśli mi się przydarzy...) zrobię to z premedytacją
                                  .......
                                  i nadal uważam że jeśli dwóch facetów prowadza się po drodze to manifestują tym
                                  swoją odmienność
                                  chyba że oni robią to tak samo nieświadomie jak ja z dziewuchami onegdaj
                                  • Gość: DSD Re: Niestety IP: 144.92.199.* 03.02.08, 18:35
                                    > i nadal uważam że jeśli dwóch facetów prowadza się po drodze to
                                    manifestują tym
                                    > swoją odmienność
                                    > chyba że oni robią to tak samo nieświadomie jak ja z dziewuchami
                                    onegdaj

                                    No i odpowiedziales sam sobie. 'bez przesady' zadal celne pytanie:
                                    czasem ta sama rzecz moze byc uznana za 'manifestowanie' tylko przez
                                    odbiorce. Ty widywales facetow z dziewuchami od zawsze i jest to dla
                                    Ciebie 'naturalne', a widok dwoch facetow pod raczke to cos jak
                                    kosmita na Marszalkowskiej. Inna sprawa ze masz troche racji: w
                                    Polsce samo trzymanie sie dwoch facetow za rece jest juz aktem
                                    odwagi i 'manifestacja' nie gorsza niz orgiastyczna Gay Pride
                                    Parade.

                                    Podobnie jeest z zegnaniem sie pilkarzy przed meczem: moze byc
                                    zupelnie naturalne, ale jesli Artur Boruc robi to pod trybuna kiboli
                                    Rangersow to jest to prowokacja.
                                    • swiatowidz Re: Niestety 03.02.08, 18:46
                                      Gość portalu: DSD napisał(a):

                                      > > i nadal uważam że jeśli dwóch facetów prowadza się po drodze to
                                      > manifestują tym
                                      > > swoją odmienność
                                      > > chyba że oni robią to tak samo nieświadomie jak ja z dziewuchami
                                      > onegdaj
                                      >
                                      > No i odpowiedziales sam sobie. 'bez przesady' zadal celne pytanie:
                                      > czasem ta sama rzecz moze byc uznana za 'manifestowanie' tylko przez
                                      > odbiorce. Ty widywales facetow z dziewuchami od zawsze i jest to dla
                                      > Ciebie 'naturalne', a widok dwoch facetow pod raczke to cos jak
                                      > kosmita na Marszalkowskiej. Inna sprawa ze masz troche racji: w
                                      > Polsce samo trzymanie sie dwoch facetow za rece jest juz aktem
                                      > odwagi i 'manifestacja' nie gorsza niz orgiastyczna Gay Pride
                                      > Parade.
                                      >
                                      > Podobnie jeest z zegnaniem sie pilkarzy przed meczem: moze byc
                                      > zupelnie naturalne, ale jesli Artur Boruc robi to pod trybuna kiboli
                                      > Rangersow to jest to prowokacja.
                                      **********************************************
                                      @@##
                                      widziałem jak boruc to robi
                                      raczej więcej w tym złośliwości niźli boga
                                      ale to takie typowe zachowanie rodem z moherlandu
                                      a swoją drogą to kosmitów póki co na marszałkowskiej nie ma
                                      ciekawe cóż oni by nam zamafestowali
    • sportowiec_c Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? 03.02.08, 20:21
      zakaz pedalowania
      • xtrin Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? 03.02.08, 20:43
        Ta, powiedział co wiedział...
        • swiatowidz @@## xtrin 03.02.08, 20:51
          poproszę o odpowiedź na moje wypociny z 17.46
    • Gość: więc Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? IP: *.aster.pl 04.02.08, 12:44
      Nie rozumiem tytułowego pytania. Jakie równouprawnienie? Jakie
      uprzywilejowanie? Rzecz jest o niekulturalnym kliencie i o jeszcze
      bardziej niekulturalnym kelnerze. Ich opcja płciowa, wygląd, wiek,
      wykształcenie, stan cywilny itp. nie ma w tej sprawie znaczenia. Bez
      względu na preferencje seksualne żaden klient nie powinien tak się
      odzywać do obsługującego go człowieka, a żaden kelner nie może
      rękoczynami reagować na niestosownie odzywającego się gościa.
    • camel_3d nuda 08.02.08, 12:08
      kozaki_wiesi napisała:

      > Ciekawa jestem Waszego zdania nt. tej historii.
      >
      > www.joemonster.org/phorum/read.php?f=7&t=5912
      • Gość: bebel Re: nic nie rozumiem IP: *.chello.pl 08.02.08, 12:30
        jak chcę założyć wątek to wyświetla mi się musisz się zalogować, a tu proszę
        mogę się wypowiadać jako gość.
    • nelsonek Re: Równouprawnienie czy uprzywilejowanie? 09.02.08, 12:35
      Ani jedno ani drugie.
      Klient postapil nietaktownie, a pracownik chamsko. Jesli bylbym
      pracodawca to najprawdopodobniej nie zwolnilbym tego pracownika.
      Nagane (albo niewyplacenie premii) mialby jak w banku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka