Dodaj do ulubionych

Syndrom poaborcyjny dowiedziony...

20.03.08, 22:39
- przez brytyjskich psychiatrów z Królewskiej Akademii Psychiatrii:
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20080319&id=sw01.txt
Obserwuj wątek
    • yoma Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 20.03.08, 22:41
      Sam jesteś syndrom poaborcyjny. Aleś dał źródło :)
      • migreniasta Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 20.03.08, 22:42
        Jemu się słowa pomyliły.Miał na myśli SYNDYKAT POABSORBCYJNY.
        • yoma Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 20.03.08, 22:48
          Albo pryzmat termiczny :)
          • migreniasta Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 20.03.08, 22:50
            CICHO!
            Mg otworzył google..............
            • no_login Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 12:50
              > Mg otworzył google..............
              Aż tak dobrze to nie jest.
              Tylko stronę "Ich Dziennika"...
    • hypatia69 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 20.03.08, 22:44
      I co z tego wynika? Na przykład dla 14letnich ofiar gwałtów, które w
      wyniku owych gwałtów zaciążyły? Zwłaszcza, że komentuje to jakiś
      doktorek z Chrześcijańskiego Towarzystwa czegośtam w paranoicznej
      gazetce...
      • dcio [...] 20.03.08, 22:59
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Valeros Gratulacje Dcio! IP: *.aster.pl 21.03.08, 16:28
          Pobiłeś rekord ilości skasowanych postów
      • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 11:48
        hypatia69 napisała:

        > I co z tego wynika?

        Pomyśl...
        >Na przykład dla 14letnich ofiar gwałtów, które w
        > wyniku owych gwałtów zaciążyły?

        Do jednej traumy dokładać następną ?...

        >Zwłaszcza, że komentuje to jakiś
        > doktorek z Chrześcijańskiego Towarzystwa czegośtam w paranoicznej
        > gazetce...

        A co to ma do rzeczy ?...
        • hypatia69 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 16:51
          Owszem. Wzbudzając poczucie winy za pozbycie się niechcianego
          szkodnika... Ale Ty tego nie zakumasz.
          • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 22:47
            hypatia69 napisała:

            > pozbycie się niechcianego
            > szkodnika...

            Prawdziwie humanistyczne (tzn. pogańskie) podejście...
            • hypatia69 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 25.03.08, 13:16
              Mg, Tobie się już humanizm i moje wyznanie z płcia miesza. Nie ma
              znaczenia, co wyznaję. Jeśli mam przez ileś miesiecy nosić w sobie
              efekt zbrodni i obiekt nienawiści to jako *kobieta* się na to nie
              zgadzam, nie jako poganka.
              Ale - powtarzam - nie jesteś w stanie tego zrozumieć. Bo Ci beret
              oczka zasłania.
    • xtrin Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 20.03.08, 23:22
      Depresja czy inne problemy po aborcji niewątpliwie czasami się zdarzają. Ale co
      niby z tego ma wynikać?

      Swoją drogą jest to na swój sposób zabawne, że "obrońcy życia" z jednej strony
      rozpaczają nad "syndromem poaborcyjnym", a jednocześnie kobiety, które dokonały
      aborcji wyzywają od morderczyń. Tak, jakby jedno z drugim nic wspólnego nie
      miało :).
      • hypatia69 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 07:51
        No właśnie mnie to zastanawia... Widywałam już ówże
        tajemniczy "syndrom poaborcyjny", czyli wyrzuty sumienia u babe po
        iluś tam latach od dokonania skrobanki. I najczęściej nie wychodził
        sam z siebie, tylko skutkiem "życzliwych duszyczek", które co jakiś
        czas nie omieszkały przy światecznym stole spytać: "a nie tęsknisz
        czasem za swoim dzidziusiem?" albo coś w tym stylu. Sztuczne
        wywoływanie poczucia winy przez troskliwych "obrońców życia" mogące
        doprowadzić do depresji i samobójstwa, jeśli trafi na mało odporną
        osobę...
        • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 12:12
          hypatia69 napisała:
          > Widywałam już ówże
          > tajemniczy "syndrom poaborcyjny", czyli wyrzuty sumienia u babe po
          > iluś tam latach od dokonania skrobanki. I najczęściej nie
          wychodził
          > sam z siebie, tylko skutkiem "życzliwych duszyczek",


          Jesteś naiwna, jeśli sądzisz, że syndom wynika z uszczypliwych
          dogaduszek otoczenia - zwłaszcza, że wiele ofiar syndromu to kobiety
          ze środowisk "postępowych", gdzie aborcja nie jest niczym złym...

          Najpierw zapoznaj się z tematem, poczytaj relacje kobiet.
          Co ciekawe, syndrom (depresje, myśli samobójcze, oziębłość uczuciowa
          i seksualna, nienawiść do męża i dzieci) nasila się z czasem -
          często pojawia się dopiero wiele lat po aborcji...
          • yoma Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 12:16
            Syndrom postaborcyjny jest fajny, bo jeśli ktoś go nie ma, zawsze można pokiwać
            głową ze współczuciem i powiedzieć: No tak... u ciebie nastąpiło wyparcie...

            To tak jak z Nessie, wszyscy wiedzą, że istnieje, tylko nikt go nie widział.

            A w ogóle co ciebie wujek obchodzi cudzy syndrom postaborcyjny?
          • xtrin Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 16:46
            mg2005 napisał:
            > Jesteś naiwna, jeśli sądzisz, że syndom wynika
            > z uszczypliwych dogaduszek otoczenia

            Jesteś naiwny, jeżeli sądzisz, że nie ma to znaczenia.

            > zwłaszcza, że wiele ofiar syndromu to kobiety ze środowisk
            > "postępowych", gdzie aborcja nie jest niczym złym...

            A co to są te "środowiska postępowe"? I jakim cudem nie mają styczności ze
            zdewociałymi matkami, ciotkami, sąsiadkami i całą resztą moherowej zgrai?

            > Najpierw zapoznaj się z tematem, poczytaj relacje kobiet.

            A sobie wyobraź, że swego czasu się z tym tematem zapoznawałam. I w 9 na 10
            przypadków głównym problemem było otoczenie.
            • swiatowidz Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony.../@@## 21.03.08, 16:55
              @@##
              taki syndrom istnieje
              pisałem że nie trzeba podpierać się autorytetem jej królewskiej mości
              ale widzę że samo istnienie tego syndromu ma zostać wykorzystane do
              walki przeciwników aborcji z jej "zwolennikami"( bo tak właśnie
              osoby dopuszczające aborcję nazywani są przez swych oponentów)
              przyjmijmy zasadę że skoro w związku z istnieniem "syndromu dnia
              poprzedniego" nie zakazano wprowadzenia prohibicji to nie
              wykorzystujmy wszelakich syndromów do udowadniania tez z którymi nie
              mają nic wspólnego
              • xtrin Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony.../@@## 24.03.08, 12:15
                swiatowidz napisał:
                > taki syndrom istnieje

                Niewątpliwie kobietom po aborcji zdarzają się problemy psychiczne. Zapewne część
                z nich związana jest z dokonanym zabiegiem, jakkolwiek określenie owego związku
                nie jest już takie proste. Można określać to mianem "syndromu poaborcyjnego",
                jest to jednak określenie niezwykle mało precyzyjne i bardzo potoczne, pomimo
                swej "naukowej" nazwy. Lingwistycznie bardziej pasowałoby tutaj określenie "dół
                poskrobankowy".

                > widzę że samo istnienie tego syndromu ma zostać wykorzystane
                > do walki przeciwników aborcji z jej "zwolennikami"

                Ano właśnie wciąż czekam na odpowiedź od mg co niby ma z owego "syndromu"
                wynikać. :)
                • swiatowidz Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony.../@@## 24.03.08, 12:20
                  @@##
                  dół poskrobankowy?????
                  chyba zbyt trywialne określenie na coś takiego
                  chyba że wszelakie schizy też tak ochrzcimy
                  mg nie przeforsuje nic na tym wątku
                  ja na jego miejscu uznałbym wyższość naszej argumentacji
                  a resztę opiszę prywatnie
                  niestety nie wszystko nadaje się na kanał ogólny
                  • xtrin Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony.../@@## 24.03.08, 12:34
                    swiatowidz napisał:
                    > dół poskrobankowy?????
                    > chyba zbyt trywialne określenie na coś takiego
                    > chyba że wszelakie schizy też tak ochrzcimy

                    I właśnie w tym cały problem.
                    Rozważanie istnienia "syndromu poaborcyjnego" to jak rozważanie problemu
                    istnienia "świra". To potoczne pojęcie może określać poważne zaburzenia
                    psychiczne, ekscentryczny styl bycia czy po prostu niezgadzanie się z czyimiś
                    poglądami. Wszystko to się zdarza, ale nie uprawnia do stwierdzenia, że "świr"
                    to fakt naukowy.

                    Ów "syndrom poaborcyjny" należałoby najpierw dokładnie sprecyzować zanim zacznie
                    się rozważać jego występowanie.
                    Można tak z grubsza określić dwie grupy takowego "syndromu". Pierwsza to ogólnie
                    rozumiane wszelakie problemy psychiczne kobiet po aborcji. Przeprowadzono
                    onegdaj badania, które wykazały, iż kobiety po aborcji mają pewną
                    nadreprezentację wśród osób o poważnych zaburzeniach psychicznych. Wykazano
                    jednak jedynie statystyczną korelację, które nie określa, czy aborcja jest tutaj
                    czynnikiem determinującym, czy jedynie współwystępującym - na taki zabieg
                    częściej decydują się kobiety w ciężkiej sytuacji finansowej czy rodzinnej. Z
                    drugiej strony takowa sytuacja sprzyja wszelakim problemom psychicznym. W
                    efekcie korelacja owa nic nie mówi.
                    Drugim podejściem do "syndromu poaborcyjnego" może być oparcie się o wyrzuty
                    sumienia, które mogą prowadzić do problemów psychicznych. Tutaj jednak problemem
                    nie jest aborcja per se, a dysonans między owym czynem a wyznawanymi
                    wartościami, pragnieniami bądź reakcją otoczenia.
                    Jak sądzę tutaj leży cała idea "syndromu poaborcyjnego" - chodzi o wykazanie, że
                    jeżeli kobietom zdarzają się takowe wyrzuty, to są one "dowodem" na to, że
                    aborcja jest zła.

                    > ja na jego miejscu uznałbym wyższość naszej argumentacji

                    Przypomnę, że mowa o mg2005... :)

                    > a resztę opiszę prywatnie

                    Czekam.
                    • swiatowidz Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony.../@@## 24.03.08, 13:10
                      Jak sądzę tutaj leży cała idea "syndromu poaborcyjnego" - chodzi o wykazanie, że
                      jeżeli kobietom zdarzają się takowe wyrzuty, to są one "dowodem" na to, że
                      aborcja jest zła.

                      *************************************

                      @@##
                      bo w rzeczy samej jest zła
                      ja nazwałbym ją złem koniecznym
                      a w zasadzie dopuszczalnym złem koniecznym
                      co nie znaczy że jestem jej zwolennikiem
                      ha ha
                      bo ona nie ma zwolenników
                      • xtrin Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony.../@@## 24.03.08, 13:19
                        swiatowidz napisał:
                        > bo w rzeczy samej jest zła

                        Jest zła, wcześniej nieco nieprecyzyjnie się wyraziłam.
                        Tzw. "obrońcom życia" (określenie równie nieadekwatne jak "zwolennicy aborcji")
                        chodzi chyba tutaj o wykazanie, że aborcja jest złem bezwzględnym i
                        niedopuszczalnym, którego zawsze się żałuje. I to jest w moim rozumieniu
                        ogromnym nadużyciem.
                        • swiatowidz Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony.../@@## 24.03.08, 13:23
                          @@##
                          bo jest nadużyciem
                          taki styl myślenia jaki prezentuje na temat aborcji mg to zlepek kulawych sofizmatów
                          (doczekałaś się?)
                          • xtrin Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony.../@@## 24.03.08, 13:27
                            swiatowidz napisał:
                            > (doczekałaś się?)

                            Doczekałam, odpowiedziałam.
            • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 09:49
              xtrin napisała:
              >
              > Jesteś naiwny, jeżeli sądzisz, że nie ma to znaczenia.

              Jesteś naiwna, jeśli sądzisz, że to czynnik konieczny lub
              najważniejszy.

              >
              > A co to są te "środowiska postępowe"?

              Mniej-więcej takie jak Ty...

              >I jakim cudem nie mają styczności ze
              > zdewociałymi matkami, ciotkami, sąsiadkami i całą resztą moherowej
              zgrai?

              Wykaż trochę logiki... Czy obcowanie ze zgrają liberałów czyni z
              człowieka liberała ?...


              > w 9 na 10
              > przypadków głównym problemem było otoczenie.

              Podaj źródło tych danych. I co to znaczy "było głównym problemem" ?
              • xtrin Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 12:03
                mg2005 napisał:
                > Jesteś naiwna, jeśli sądzisz, że to
                > czynnik konieczny lub najważniejszy.

                W ogromnej ilości przypadków niezbędny katalizator.

                > Mniej-więcej takie jak Ty...

                To się nazywa "wyczerpująca" odpowiedź :).

                > Wykaż trochę logiki... Czy obcowanie ze zgrają
                > liberałów czyni z człowieka liberała ?...

                Zapomniałeś już o czym piszesz?!
                • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 19:58
                  xtrin napisała:
                  >
                  > To się nazywa "wyczerpująca" odpowiedź :).

                  No chyba wiesz jakie masz poglądy i nie muszę Ci ich tłumaczyć ?...:)

                  >
                  > Zapomniałeś już o czym piszesz?!

                  Bynajmniej. Obcowanie ze zgrają liberałów/moherów nie powoduje, że
                  przejmujemy ich poglądy, że aborcja jest dobra/zła...

                  Acha - zapomniałaś podać źródło danych, o które prosiłem...
          • hypatia69 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 16:57
            No to zalinkuj mi, cwaniaczku ukryty za krucyfiksem i
            płachtą "Waszego Dziennika" gdzie te wszystkie depresje i
            nienawiści, zwłaszcza zaś do dzici są opisane. Ja sie z tym chętnie
            zapoznam. Tylko nie wyskakuj mi z katolickim piśmidłem, bo to
            niewiarygodne źródło.

            Poza tym to Ty jesteś naiwny sądząc, ze komentarze tych wszystkich
            moherowych ciotek są bez znaczenia. I wykazujesz sie nikłą wiedzą na
            temat psychiki kobiet, jeśli Ci się zdaje, że dla wiekszości z nich
            aborcja "nie jest niczym złym". To taki sam idiotyzm jak "zwolennicy
            aborcji". Owszem, po niektórych to spływa jak woda po kaczce.
            Wiekszość dokonuje aborcji nie z racji fanaberii tylko innych
            przyczyn.
            A jak już będziesz mi linkował sensowne materiały to przy okazji sam
            się z nimi zapoznaj.
            • swiatowidz Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 17:02
              @@##
              a hypatia dziś ostra jak brzytwa
              to chyba z braku bruma
              czyż nie?
              • hypatia69 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 17:26
                A co ma Brum do Syndromu Mg?
                Zazdrość w Tobie błyska?
            • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 23:03
              hypatia69 napisała:

              > No to zalinkuj mi, cwaniaczku ukryty za krucyfiksem i
              > płachtą "Waszego Dziennika"

              Paranoiczka ?...

              >gdzie te wszystkie depresje i
              > nienawiści, zwłaszcza zaś do dzici są opisane.

              Na początek może być książka "Mario, dlaczego płaczesz ?" Piusa
              Stoessela.

              >
              > Poza tym to Ty jesteś naiwny sądząc, ze komentarze tych wszystkich
              > moherowych ciotek są bez znaczenia.

              Jakie mają znaczenie w omawianej kwestii ?

              > I wykazujesz sie nikłą wiedzą na
              > temat psychiki kobiet, jeśli Ci się zdaje, że dla wiekszości z
              nich
              > aborcja "nie jest niczym złym".

              Dla kobiet "postępowych" nie jest czynem nagannym moralnie i powodem
              do wyrzutów sumienia
              • hypatia69 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 25.03.08, 13:27
                Zaraz paranoiczka. Po prostu mam PMS.
                Jedna książka, w której jest niechby i kilkadziesiąt przypadków na
                ile faktycznie dokonanych aborcji?
                "Jakie mają znaczenie w omawianej kwestii ?"
                Nie wiesz, jakie znaczenie ma wzbudzanie poczucia winy przez grono
                starych bab, które pewnie też niejedno mają na koncie i w ten piękny
                sposób zagłuszają własne wyrzuty sumienia? Moze i nie wiesz, bo
                musiałbyś być kobietą, albo przynajmniej spróbować to zrozumieć.
                "Dla kobiet "postępowych" nie jest czynem nagannym moralnie i
                powodem do wyrzutów sumienia "
                Ile takich znasz? Chyba się nie zdarza, zeby kobieta dokonała
                aborcji ot tak. Zawsze ma jakieś przyczyny. I zawsze są one dla niej
                słuszne i ważne. Powtórzę: o psychice kobiet nie masz pojęcia, a
                skoro tak, to i macicą mi tu nie wymachuj.
    • swiatowidz Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 20.03.08, 23:32
      @@##
      nie trzeba podpierać się majestatem jej królewskiej mości by wykazać
      takowy syndrom
      syndromów jest całe mnóstwo
      a ten to niby czego ma dowieść poza tym że występuje?
      • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 11:46
        swiatowidz napisał:

        > a ten to niby czego ma dowieść poza tym że występuje?


        Wiele osób (np. feministki) zaprzecza jego istnieniu.
        Swoją drogą - czy ktoś badał jaki % feministek to ofiary tego
        syndromu ?...
        • yoma Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 11:50
          Po tobie widać, że 100 % facetów...
          • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 12:16
            W twoich postach jest tyle głupoty i jadu, jakbyś sama była ofiarą
            tego syndromu...Może dasz osobiste świadectwo ?...
            • yoma Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 12:33
              A wiesz - czekałam na coś w tym stylu :)
              • moherfucker1 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 14:22
                Teraz wg mg2005 wszyscy, ktorzy sie nie zgadzaja z jej/jego linia cierpia na
                takowy syndrom...

                Ja mam nowa propozycje. Skrzykniemy kilku postepowych psychologow, feministek i
                innych lewakow i opublikujemy cos na temat syndromu pozaplodnieniowego. W koncu
                cierpiacych na depresje osob, ktore powstaly w wyniku zaplodnienia jest o niebo
                wiecej, niz osob po aborcji.

                mg2005 definitywnie cierpi na syndrom pozaplodnieniowy. Wrecz traume!
                • hypatia69 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 17:05
                  www.rodzicpoludzku.pl/poradnik/podkategoria.php?
                  kategoria_id=5&poradnik_podkategoria_id=30
                  To na przykład... Od lat znane. e nie wspomnę o rozchwianiu
                  emocjonalnym i stanach depresyjnych oraz płaczliwości u ciężarnych...

                  "mg2005 definitywnie cierpi na syndrom pozaplodnieniowy. Wrecz
                  traume!"
                  To chyba dlatego, że mu umysł badziewnymi poglądami zapłodniono...
              • marouder.eu Czy mg2005 jest kleszka? Do dawania swiadectwa.. 21.03.08, 16:56
                ...wzywaja kleszkowie:)
        • xtrin Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 16:43
          mg2005 napisał:
          > Wiele osób (np. feministki) zaprzecza jego istnieniu.

          W zasadzie zgodnie z prawdą, bo takowej jednostki chorobowej jak "syndrom
          poaborcyjny" nie ma. Wyrzutów sumienia też się nie klasyfikuje medycznie. Można
          więc co najwyżej mówić o tym, że część kobiecych depresji powstaje na tle
          wyrzutów sumienia związanych z dokonaną aborcją. I jakoś nigdy nie spotkałam się
          z tezą, że takowe zdarzyć się nie mają prawa, nawet ze strony straszliwych
          feministek.

          Napisz może coś jeszcze o syndromie ocaleńca, to dopiero ciekawostka jest! :)
          • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 09:53
            xtrin napisała:

            >
            > W zasadzie zgodnie z prawdą, bo takowej jednostki chorobowej
            jak "syndrom
            > poaborcyjny" nie ma.

            Wytłumacz to 'światowidowi', bo on uważa inaczej...

            Czy podważasz ustalenia brytyjskich psychologów ?...
            • swiatowidz Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 10:44
              @@##
              swiatowidz widział na własne oczy taki syndrom w ostrej postaci
              nie był to widok miły dla oka
              ale nie jest to punkt wyjścia do rozmów o zaniechaniu cywilizowania podziemia
              aborcyjnego
              kto czytał pachidło?
              • xtrin Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 12:08
                swiatowidz napisał:
                > swiatowidz widział na własne oczy taki syndrom
                > w ostrej postaci nie był to widok miły dla oka

                Co masz na myśli pisząc o owym "syndromie"?

                Ja miałam styczność z ciągnącymi się przez dziesięciolecia wyrzutami sumienia po
                aborcji, wynikającymi głównie z religii. Co ciekawe osoba ta nigdy podjętej
                decyzji nie żałowała i gdyby mogła nie zmieniła by jej, żałowała jedynie, że ją
                podjąć musiała.

                > kto czytał pachidło?

                Świetna książka.
            • xtrin Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 12:05
              mg2005 napisał:
              > Wytłumacz to 'światowidowi', bo on uważa inaczej...

              Zamierzam :).

              > Czy podważasz ustalenia brytyjskich psychologów ?...

              Musiałabym najpierw je poznać, by móc obiektywnie ocenić co zawierają.
              • swiatowidz Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 12:07
                @@##
                zniecierpliwion oczekuję
        • hypatia69 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 17:02
          Tobie się już całkiem miesza... Ty myślisz, ze zatwardziałe
          feministki to nie robią nic innego, tylko bez zabezpieczenia
          puszczają sie na prawo i lewo, a potem skrobią, skrobią, skrobią na
          potęgę?
          A wiesz, ile babć w moherowych beretach [aktualnie] skrobało się
          kiedyś po kilkanaście razy w życiu? Sama znam kilka takich
          przypadków. To są właśnie zazwyczaj aktualne wojujące "w imię Boga i
          Rydzyka".
          • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 23:08
            hypatia69 napisała:

            > Tobie się już całkiem miesza...

            Mam nadzieję, że kubeł zimnej wody na Śmigusa-Dyngusa zregenerował
            twoje szare komórki...
          • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 23:10
            hypatia69 napisała:

            > A wiesz, ile babć w moherowych beretach [aktualnie] skrobało się
            > kiedyś po kilkanaście razy w życiu? Sama znam kilka takich
            > przypadków. To są właśnie zazwyczaj aktualne wojujące "w imię Boga
            i
            > Rydzyka".

            Jeden kubeł chyba nie wystarczy...
            • hypatia69 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 25.03.08, 13:29
              Jako argument w dyskusji owe kubły wody są jak najbardziej logiczne
              i zrozumiałe. Jak chcesz dyskutować to rób to, proszę, z sensem, bez
              wtrętów na temat lanego poniedziałku.
        • Gość: LinnVv Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... IP: *.it-net.pl 18.04.08, 20:30
          Kobieta podejmując świadomą decyzję zrobienia aborcji powinna liczyć
          się z możliwością wystąpienia takiego syndromu i ma też prawo do
          pełnej informacji na ten temat, dalej czy podejmuje ryzyko czy nie
          to już jej decyzja.
    • piwi77 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 12:50
      "Brytyjscy psychiatrzy dowiedli, że kobieta, która zgodziła się na
      zabicie swojego dziecka, jest narażona na depresję, a nawet chorobę
      psychiczną w wyniku szoku poaborcyjnego"

      Kobieta, która długo śpi, opala się, pij kawę, a nawet nosi krzyżyk
      na szyi, też jest narażona na depresję w wyniku albo bez wynikania.
      Więc idąc śladem rozumowania propagowanego przez ND, mamy syndrom
      posenny, posłoneczny, pokawny, a nawet poamuletowy...
    • kot_behemot8 syndrom którego nie ma... 21.03.08, 12:51
      O syndromie aborcyjnym którego nie ma napisano już wszystko, zbadano
      go na wszelkie mozliwe sposoby:

      stowarzyszenie_wolnomyslicieli.free.ngo.pl/strony/syndrom.htm
      Dla leniwych wklejam obszerny cytat z podanej strony. Jakośc i
      obszerność opisanych tam badań jest taka, ze dla każdego myslącego
      człowieka temat "syndromu postaborcyjnego" jest zamkniety.

      "W 1989 roku panel powołany przez Amerykańskie Towarzystwo
      Psychologiczne jednogłośnie stwierdził, że legalna aborcja nie
      stwarza niebezpieczeństwa wystąpienia poważnych problemów
      psychologicznych(1). Na poparcie swojego stanowiska Amerykańskie
      Towarzystwo Psychologiczne zwróciło uwagę na następujące dane.

      W USA corocznie przerywa się 1,3-1,6 mln. ciąż (od 1977 roku). Około
      21% Amerykanek między 15. a 44. rokiem życia przerwało ciążę. Zatem,
      choćby 10% z tych milionów kobiet doświadczyło problemów w wyniku
      aborcji, byłaby to niewiarygodna epidemia zdrowia psychicznego,
      skłaniająca ogromną liczbę kobiet do zwrócenia się o pomoc.
      Tymczasem takie zjawisko nie występuje(2).

      Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne przeprowadziło badania
      trwające osiem lat od 1979 roku, w których wzięło udział 5,295
      kobiet między 14. a 24. rokiem życia na początku badania. Kobiety co
      roku udzielały wywiadu, po raz ostatni w 1987 roku. Badacze
      stwierdzili, że najlepszym prognostykiem samopoczucia kobiet było
      ich samopoczucie na początku badania. Czy kobiety miały aborcję czy
      nie podczas lat objętych badaniem, nie miało to wpływu ani na ich
      zdrowie psychiczne, ani na poczucie wartości. Co więcej, wyniki
      badań dowiodły, że kobiety religijne w zasadzie nie są bardziej
      narażone na problemy psychologiczne. Jednak bardzo religijne
      katoliczki mogą odczuwać problemy nieco częściej(3).

      W artykułach przeglądowych opublikowanych w latach 1990-92 w tak
      cenionych pismach jak "Science"(4) czy "American Journal of
      Psychiatry"(5) (artykuł firmowany przez Amerykańskie Towarzystwo
      Psychiatryczne) stwierdza się, iż negatywne skutki przerwania ciąży
      zdarzają się bardzo rzadko i najczęściej są kontynuacją objawów,
      które pojawiły się przed zabiegiem i znikają zaraz po zabiegu.

      W artykułach tych krytycznie oceniono pod kątem metodologicznym
      setki badań prowadzonych przez 30 lat począwszy od lat
      sześćdziesiątych. Najczęstsze błędy to brak grupy kontrolnej,
      wnioski wyciągane na przykładzie małej liczby przypadków, niejasno
      zdefiniowane symptomy i przyczyny aborcji, krótkie okresy badawcze.

      Opierając się na badaniach bardziej wiarygodnych uznano, że chociaż
      problemy psychologiczne mogą wystąpić po aborcji, należą jednak do
      rzadkości, są łagodne i krótkotrwałe. W wielu wypadkach rozstrój
      psychiczny jest po prostu kontynuacją negatywnych uczuć
      spowodowanych samą niechcianą ciążą. Poważne czy uporczywe problemy
      są rzadkie i często wiążą się raczej z okolicznościami
      towarzyszącymi aborcji niż samą aborcją.

      Z kolei wiele kobiet, którym odmówiono aborcji i które urodziły
      niechciane dzieci znacznie częściej niż matki z grupy kontrolnej
      matek chcianych dzieci doświadczały negatywnych skutków
      psychologicznych, emocjonalnych i społecznych. Zaś dzieci, które się
      urodziły w wyniku odmowy aborcji, doświadczały trudności w życiu
      społeczno-zawodowym oraz w stosunkach międzyludzkich w okresie
      dojrzewania i wczesnej dorosłości.
      Wreszcie poważne badania pokazują również, że poważne problemy
      emocjonalne występują raczej w wyniku porodu niż z powodu aborcji.

      Artykuły przeglądowe konkludują, że najczęściej odczuwane emocje
      zaraz po aborcji to uczucie ulgi i/lub zadowolenia (75%).
      Bezpośrednio po zabiegu przerwania ciąży kobiety mogą odczuwać żal,
      smutek czy poczucie winy (od 5 do 30%), jednak uczucia te ustępują
      po paru tygodniach. Po paru miesiącach czy latach większość kobiet
      nie żałuje tej decyzji. W rzeczywistości dla wielu kobiet przerwanie
      ciąży okazuje się być doświadczeniem pozytywnie wpływającym na
      samoocenę, dającym siłę i wolę do przeprowadzenia znaczących zmian w
      życiu(6).

      Ryzyko problemów psychologicznych po aborcji jest większe w
      następujących grupach: emocjonalnie niedojrzałe nastolatki, kobiety
      uskarżające się poprzednio na problemy psychiczne, kobiety usuwające
      chcianą ciążę z powodów medycznych lub genetycznych, kobiety,
      których partner bądź rodzina byli przeciwni ciąży, kobiety głęboko
      religijne, kobiety zmuszone do aborcji, kobiety niepewne własnej
      decyzji, kobiety, które poddały się późnej aborcji.

      Mimo pewnych problemów doświadczanych przez nieliczną grupę kobiet
      większość ekspertów podaje w wątpliwość istnienie tzw. syndromu
      poaborcyjnego. Generalny Chirurg USA C. Everett Koop, sam zresztą
      znany przeciwnik aborcji, poproszony przez prezydenta Ronalda
      Reagana na wniosek grup antyaborcyjnych o raport nt. skutków
      zdrowotnych aborcji dla kobiet stwierdził w sprawozdaniu w 1989
      roku, że skutki te są niewielkie, dotykają małą grupę kobiet i są
      nieistotne z punktu widzenia zdrowia publicznego(7). Co ciekawe,
      raport ten został zaprezentowany dopiero w rok po jego sporządzeniu,
      najprawdopodobniej ze względu na rezultat niekorzystny dla lobby
      antyaborcyjnego.

      Podobne wnioski prezentuje dr Nada Stotland w komentarzu
      opublikowanym w "Magazynie Amerykańskiego Towarzystwa
      Medycznego"(8): "Znaczące psychiczne skutki po aborcji są rzadkie,
      jak dowiodły prawidłowe pod względem metodologicznym badania w USA
      czy Europie. Ostatni przegląd literatury przedmiotu potwierdza ten
      wniosek. Zdiagnozowana choroba psychiczna i związana z tym
      hospitalizacja występuje rzadziej po aborcji niż po porodzie. Z
      dużych i długotrwałych badań brytyjskich wynika, że psychoza po
      porodzie zdarza się przeciętnie w 1.7 przypadkach na 1000 zaś po
      aborcji w 0,3 przypadkach na 1000. Znaczący rozstrój psychiczny po
      aborcji zdarza się najczęściej u kobiet, które były psychicznie
      chore przed aborcją, które przerwały ciążę w wyniku nacisków
      zewnętrznych albo przerwały ciążę w niesprzyjających okolicznościach
      np. kiedy zostały opuszczone przez partnera".

      Warto wspomnieć, że w badaniach brytyjskich badano cztery grupy
      kobiet: 6,151 kobiet, które nie domagały się aborcji, 6,410 kobiet,
      które przerwały ciążę, 379 kobiet, którym odmówiono aborcji oraz 371
      kobiet, które najpierw zdecydowały się na aborcję, ale potem
      zmieniły zdanie(9). Do podobnych wniosków doprowadziły badania
      duńskie przeprowadzone na całej populacji kobiet w wieku 15-49
      (prawie 1,17 mln)(10).

      W świetle powyższych badań występowanie tzw. syndromu poaborcyjnego
      jest bardzo wątpliwe. Warto nadmienić, że w USA kobiety, które czują
      się nieszczęśliwe w wyniku aborcji, czasem należą do takich grup jak
      Kobiety Wykorzystane przez Aborcję czy Ofiary Wyboru. Wiele
      artykułów czy książek pisanych z pozycji przeciwników prawa kobiet
      do aborcji ogranicza swoje badania do członkiń tych grup, co
      oczywiście w poważny sposób podważa wnioski z nich płynące. Co
      więcej, nasuwają się poważne wątpliwości co do jakości i rzetelności
      poradnictwa poaborcyjnego prowadzonego przez podobne grupy: czy
      rzeczywiście pomaga się kobietom wyjść z traumy czy też raczej
      prowadzi się do utrwalenia tych odczuć?
      • mg2005 Re: syndrom którego nie ma... 24.03.08, 23:14
        >
        > "W 1989 roku panel powołany przez Amerykańskie Towarzystwo
        > Psychologiczne jednogłośnie stwierdził, że legalna aborcja nie
        > stwarza niebezpieczeństwa wystąpienia poważnych problemów
        > psychologicznych"

        To twierdzenie jest tak oderwane od rzeczywistości, że nie zasługuje
        na polemikę...
        • kot_behemot8 Re: syndrom którego nie ma... 25.03.08, 10:11
          > To twierdzenie jest tak oderwane od rzeczywistości, że nie
          zasługuje
          > na polemikę...

          Zabawna próba Mg, naprawde zabawna...
          Rozumiem i współczuję. Argumenty (czyli wyniki badań) przedstawione
          w tym tekście faktycznie uniemożliwiaja polemikę, bo cóz jeszcze
          można dodac do tego co zostało tam napisane? Ten syndrom to wymysł,
          pogodź się z faktami... żartowałam sobie, wiem ze nie potrafisz sie
          z nimi pogodzić i będziesz walczył;) Fakty się nie zgadzają z
          poglądami Mg? Tym gorzej dla faktów:)))
          • mg2005 Re: syndrom którego nie ma... 25.03.08, 22:04
            kot_behemot8 napisała:
            >
            > Zabawna próba Mg, naprawde zabawna..

            Rzeczywiście "zabawne" ( a tak naprawdę cyniczne i okrutne...)
            twierdzenie ATP, że legalna aborcja nie powoduje poważnych problemów
            psychicznych...


            > Ten syndrom to wymysł,
            > pogodź się z faktami..

            Ja ? Napisz do brytyjskich psychologów - może pochylą się ze
            zrozumieniem nad twoim twierdzeniem... :)

            • xtrin Re: syndrom którego nie ma... 25.03.08, 22:22
              mg2005 napisał:
              > twierdzenie ATP, że legalna aborcja nie
              > powoduje poważnych problemów psychicznych...

              Niewątpliwie mniejsze, niż aborcja nielegalna. Z tym chyba polemizować nie masz
              zamiaru?
            • obraza.uczuc.religijnych Re: syndrom którego nie ma... 25.03.08, 22:36
              A ja uważam że Brytyjczycy nie mają racji, tylko Amerykanie.
              Rozumiem że Brytyjscy naukowcy bardziej ci leżą i chodzi tylko o
              przywiązanie do nacji.
            • kot_behemot8 Re: syndrom którego nie ma... 26.03.08, 10:20
              mg2005 napisał:

              > Rzeczywiście "zabawne" ( a tak naprawdę cyniczne i okrutne...)
              > twierdzenie ATP, że legalna aborcja nie powoduje poważnych
              problemów
              > psychicznych...



              To nie jest twierdzenie gołosłowne. Oni to udowodnili. Moze bys tak
              przeczytał tekst który zalinkowałam?



              > > Ten syndrom to wymysł,
              > > pogodź się z faktami..
              >
              > Ja ? Napisz do brytyjskich psychologów - może pochylą się ze
              > zrozumieniem nad twoim twierdzeniem... :)


              To nie jest "moje twierdzenie" bo moje twierdzenie jest w takiej
              kwestii warte dokładnie tyle samo co twoje - czyli nic nie jest
              warte. W tekście który zalinkowałam przedstawiono wyniki
              wieloletnich badań przeprowadzonych w róznych krajach (także badań
              brytyjskich zresztą) - np dunskich badań przeprowadzonych na -
              uważaj - "na całej populacji kobiet w wieku 15-49 (prawie 1,17 mln)".
              I wszystkie te badania wykazały, ze "syndrom postaborcyjny" to
              wymysł, ze nic takiego nie istnieje...
              A na jakiej populacji przeprowadzono "twoje" badania...? Przez ile
              lat trwały...?
              I jeszcze cytat na koniec (moze w końcu cos przeczytasz zamiast się
              głupio upierać?)
              "Podobne wnioski prezentuje dr Nada Stotland w komentarzu
              opublikowanym w "Magazynie Amerykańskiego Towarzystwa
              Medycznego"(8): "Znaczące psychiczne skutki po aborcji są rzadkie,
              jak dowiodły prawidłowe pod względem metodologicznym badania w USA
              czy Europie. Ostatni przegląd literatury przedmiotu potwierdza ten
              wniosek. Zdiagnozowana choroba psychiczna i związana z tym
              hospitalizacja występuje rzadziej po aborcji niż po porodzie. Z
              dużych i długotrwałych badań brytyjskich wynika, że psychoza po
              porodzie zdarza się przeciętnie w 1.7 przypadkach na 1000 zaś po
              aborcji w 0,3 przypadkach na 1000. Znaczący rozstrój psychiczny po
              aborcji zdarza się najczęściej u kobiet, które były psychicznie
              chore przed aborcją, które przerwały ciążę w wyniku nacisków
              zewnętrznych albo przerwały ciążę w niesprzyjających okolicznościach
              np. kiedy zostały opuszczone przez partnera".
    • moherfucker1 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 14:26
      Na przykladzie postow mg2005 dowodze tu i teraz, przed publika, ze istnieje
      "SYNDROM POZAPLODNIENIOWY". Fachowe okreslenie anglojezyczne:
      postfertilization syndrome.

      Przykro mi mg2005 z powodu Twojej choroby. Lacze sie w bolu.

      ;)
      • hypatia69 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 17:25
        Miemam, że to raczej poronione urojenia, które należałoby
        nazwać "syndromem MG90-210"...
    • marouder.eu Link do wynikow badan poprosze, nie do Naszego.. 21.03.08, 14:33
      ...Nocnika!

      mg2005 napisał:

      > - przez brytyjskich psychiatrów z Królewskiej Akademii Psychiatrii:
      > www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20080319&id=sw01.txt
      • trzymilionowy.post Link do wynikow badan poprosze, nie do Naszego 21.03.08, 14:54
        Nocnika marouder.eu napisał


        Nie za dużo wymagasz?:-)

        • marouder.eu No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 21.03.08, 15:17
          ...w tzw. czasie wielkanocnym kakolicy powinni jakby mniej klamac:)

          trzymilionowy.post napisał:

          > Nocnika marouder.eu napisał
          >
          >
          > Nie za dużo wymagasz?:-)
          >
          • trzymilionowy.post No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 21.03.08, 15:38
            W jego mniemaniu cel uświęci każdy zastosowany środek
            aby prowadzić swoją propagandę. Przyzwyczaiłem się już.
            • yoma Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 21.03.08, 17:28
              No i zjedliśmy propagandzistę. Schował się pod ziemię i nie ma go.

              I dobrze.
              • trzymilionowy.post Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 21.03.08, 19:10
                www.rp.pl/artykul/110169.html
                Zamiast niego jest słoń Horton :-)
              • mg2005 Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 24.03.08, 23:24
                yoma napisała:

                > No i zjedliśmy propagandzistę.

                He,he... Najpierw musisz mieć jakieś racjonalne argumenty.
                Pokaż choć jeden w swoich bzdurnych wpisach...
                • swiatowidz Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 24.03.08, 23:49
                  @@##
                  dziś okazało się że syndrom poaborcyjny isnieje
                  ale jego istnienie powoduje inne skutki dla losów aborcji niźli te za którymi
                  optuje mg
                  jeśli ktokolwiek jest ciekawy to niech poprosi xtrin o podzielenie się swoją
                  konkluzją
                  ja ją już poznałem ale nie czuję się upoważniony do opisywania jej przemyśleń
                  bez jej zgody
                  poza tym za naruszenie praw autorskich kropka mogłaby strzelić mi bana
                  • mg2005 Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 25.03.08, 09:51
                    swiatowidz napisał:

                    > ale jego istnienie powoduje inne skutki dla losów aborcji niźli te
                    za którymi
                    > optuje mg

                    Możesz rozwinąć tę myśl ?
                    • xtrin Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 25.03.08, 18:15
                      Ów "syndrom poaborcyjny" - czyli wszelakie problemy psychiczne kobiet mniej lub
                      bardziej pośrednio związane z dokonaną aborcją - jest wskazaniem ZA legalizacją
                      aborcji.

                      Legalizacja pozwoli kobietom podejmować decyzję o aborcji bardziej świadomie i
                      spokojnie. Świadomie, bo lekarz wykonujący zabieg legalnie, a więc zgodnie z
                      odpowiednimi procedurami, będzie mieć obowiązek poinformować kobietę tak o
                      wszelakich alternatywach zabiegu jak i o jego możliwych konsekwencjach, także
                      tych psychicznych. Dziś takie uświadamianie potencjalnej klientki jest przeciwko
                      jego interesom. Spokojnie, bo bez zamartwiania się o to gdzie, jak, za ile i za
                      co. Te problemy mogą przysłonić o wiele ważniejsze pytanie - czy na pewno.
                      Jednocześnie zalegalizowana aborcja pozwoli na szerzej zakrojoną pomoc kobietom,
                      u których problemy po aborcji wystąpiły. Tego chyba tłumaczyć nie trzeba.
                      • mg2005 Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 25.03.08, 21:48
                        xtrin napisała:

                        > Ów "syndrom poaborcyjny" - czyli wszelakie problemy psychiczne
                        kobiet mniej lub
                        > bardziej pośrednio związane z dokonaną aborcją - jest wskazaniem
                        ZA legalizacją
                        > aborcji.

                        Nie ma logicznego związku między 'syndromem' a legalizacją aborcji.
                        Aborcja powinna być zakazana nie z powodu syndromu, ale dlatego, że
                        jest mordowaniem niewinnych ludzkich istot.

                        • xtrin Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 25.03.08, 22:02
                          mg2005 napisał:
                          > Nie ma logicznego związku między 'syndromem' a legalizacją aborcji.

                          Przecież właśnie Ci go wyłożyłam.

                          > Aborcja powinna być zakazana nie z powodu syndromu, ale
                          > dlatego, że jest mordowaniem niewinnych ludzkich istot.

                          Dla jednych jest, dla innych nie. Dlatego nie warto aborcji rozważać z tego
                          pułapu. Lepiej popatrzeć na problem praktycznie.
                          • mg2005 Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 26.03.08, 09:01
                            xtrin napisała:

                            > Przecież właśnie Ci go wyłożyłam.

                            Obawiam się ,że tylko tak Ci się wydaje....
                            Argument: " Zalegalizujmy zbrodnię, bo to wpłynie korzystnie na stan
                            psychiczny mordercy" - jest argumentem absurdalnym.
                            Także absurdalny (i mocno wątpliwy ) jest argument: "zalegalizujmy
                            zbrodnię, bo wtedy będzie mniej zbrodni".
                            W wielu krajach (np.Anglia, Francja, Hiszpania,USA ) zalegalizowanie
                            spowodowało *wzrost* ilości aborcji ( w tym także aborcji
                            nielegalnych !). Prawo ma wymiar wychowawczy. Jeśli prawo znosi
                            szacunek dla poczętego życia - przesuwa się psychologiczna bariera
                            wrażliwości...

                            > Dla jednych jest, dla innych nie. Dlatego nie warto aborcji
                            rozważać z tego
                            > pułapu.

                            W tak ważnej sprawie konieczny jest pułap "prawdy i fałszu",
                            a nie pułap "widzi-mi-się"...
                            • xtrin Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 28.03.08, 01:13
                              mg2005 napisał:
                              > Obawiam się ,że tylko tak Ci się wydaje....

                              Szkoda, że ograniczasz się do obawiania.

                              > Argument: " Zalegalizujmy zbrodnię, bo to wpłynie korzystnie
                              > na stan psychiczny mordercy" - jest argumentem absurdalnym.

                              Przeczytaj jeszcze raz to co napisałam. I jeszcze raz. I jeszcze... Może dotrze.

                              > W wielu krajach (np.Anglia, Francja, Hiszpania,USA )
                              > zalegalizowanie spowodowało *wzrost* ilości aborcji
                              > ( w tym także aborcji nielegalnych !).

                              Poproszę o obiektywne dane to stwierdzające.

                              > Prawo ma wymiar wychowawczy.

                              A prawo ostentacyjnie łamane ma wymiar szczególnie niewychowawczy.

                              > Jeśli prawo znosi szacunek dla poczętego życia -
                              > przesuwa się psychologiczna bariera wrażliwości...

                              Może Tobie się wreszcie przesunie i zamiast embrionów i płodów zobaczysz
                              tragedię czujących i myślących kobiet, ich partnerów i ich dzieci. Życie
                              narodzone jest stokroć ważniejsze od tego "poczętego".

                              > W tak ważnej sprawie konieczny jest pułap "prawdy
                              > i fałszu", a nie pułap "widzi-mi-się"...

                              Tutaj "prawda i fałsz" nie istnieją, nie mają racji bytu.
                              • mg2005 Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 20.04.08, 22:02

                                >
                                > > Argument: " Zalegalizujmy zbrodnię, bo to wpłynie korzystnie
                                > > na stan psychiczny mordercy" - jest argumentem absurdalnym.
                                >
                                > Przeczytaj jeszcze raz to co napisałam. I jeszcze raz. I
                                jeszcze... Może dotrze

                                :) Najpierw zrób to sama - może dotrze :):

                                "Ów "syndrom poaborcyjny" - czyli wszelakie problemy psychiczne
                                kobiet mniej lub
                                bardziej pośrednio związane z dokonaną aborcją - jest wskazaniem ZA
                                legalizacją
                                aborcji."
                                "zalegalizowana aborcja pozwoli na szerzej zakrojoną pomoc kobietom,
                                u których problemy po aborcji wystąpiły."

                                >
                                > > W wielu krajach (np.Anglia, Francja, Hiszpania,USA )
                                > > zalegalizowanie spowodowało *wzrost* ilości aborcji
                                > > ( w tym także aborcji nielegalnych !).
                                >
                                > Poproszę o obiektywne dane to stwierdzające.

                                Podawałem je w innym wątku - i to w dyskusji z Tobą.
                                Np. anglia przoduje w ilości aborcji wśród nastolatek...

                                >
                                > A prawo ostentacyjnie łamane ma wymiar szczególnie niewychowawczy.

                                Zalegalizować kradzież i korupcję ? :)
                                >
                                > Może Tobie się wreszcie przesunie i zamiast embrionów i płodów
                                zobaczysz
                                > tragedię czujących i myślących kobiet, ich partnerów i ich dzieci.

                                Nie 'zamiast', ale również. Tragedią jest właśnie syndrom
                                poaborcyjny... Zabicie swojego dziecka nigdy nie jest dobrym
                                rozwiązaniem...

                                >
                                > Tutaj "prawda i fałsz" nie istnieją, nie mają racji bytu.

                                Co za postmodernistyczna bzdura...
                        • swiatowidz @@## oj oj mg! 25.03.08, 22:30
                          mg2005 napisał:

                          > xtrin napisała:
                          >
                          > > Ów "syndrom poaborcyjny" - czyli wszelakie problemy psychiczne
                          > kobiet mniej lub
                          > > bardziej pośrednio związane z dokonaną aborcją - jest wskazaniem
                          > ZA legalizacją
                          > > aborcji.
                          >
                          > Nie ma logicznego związku między 'syndromem' a legalizacją aborcji.
                          > Aborcja powinna być zakazana nie z powodu syndromu, ale dlatego,
                          że
                          > jest mordowaniem niewinnych ludzkich istot.
                          >
                          *******************************************
                          @@##
                          chciałbym zauważyć że tonący i brzytwy się chwyta ale ty chyba
                          chwyciłbyś się rozżarzonego żelaza
                          twoją intencją było ponad wszelką wątpliwość wykorzystanie badań
                          naukowców jej królewskiej mości do własnych celów
                          kiedy ja dowodziłem słuszność tezy syndromu poaborcyjnego
                          ty odsyłałeś wszystkich do mnie
                          kiedy jednak xtrin wykazała związek syndromu z potrzebą legalizacji
                          aborcji ty nagle pozbawiony oręża miotasz się w zeznaniach
                          aborcja to nie rzeź
                          proszę nie pisz w tym tonie bo pogłebiasz tylko skutki syndromu
                          • mg2005 Re: @@## oj oj mg! 26.03.08, 09:11
                            swiatowidz napisał:
                            > twoją intencją było ponad wszelką wątpliwość wykorzystanie badań
                            > naukowców jej królewskiej mości do własnych celów

                            Ho,ho - "ponad wszelką wątpliwość" :)
                            Zabawny z Ciebie "szerlok holms"... :)

                            > kiedy ja dowodziłem słuszność tezy syndromu poaborcyjnego
                            > ty odsyłałeś wszystkich do mnie

                            Nie popadaj w paranoję - xtrin to tylko jedna osoba...
                            Sugerujesz, że pod tym 'nikiem' kryje się więcej osób ?... :)

                            > kiedy jednak xtrin wykazała związek syndromu z potrzebą
                            legalizacji
                            > aborcji

                            Wykazała ?...

                            > ty nagle pozbawiony oręża miotasz się w zeznaniach

                            Paranoi c.d. ...

                            > aborcja to nie rzeź

                            no jasne... rozrywanie dziecka na kawałki to nie rzeź...
                            Widziałeś jak wygląda takie dziecko po aborcji ?...
                            Skoro dla Ciebie to nie jest rzeź, to mam nadzieję, że nie minąłeś
                            się z powołaniem i pracujesz w rzeźni...
                          • mg2005 Re: oj oj swiatowidz !... 26.03.08, 18:47
                            swiatowidz napisał:
                            >aborcja to nie rzeź
                            > proszę nie pisz w tym tonie

                            miasta.gazeta.pl/opole/5,35093,5058340.html
                            • xtrin Re: oj oj swiatowidz !... 28.03.08, 01:15
                              Świetny przykład na to jak NIE powinno się rozważać tego tematu.
                              • mg2005 Re: oj oj swiatowidz !... 19.04.08, 09:24
                                xtrin napisała:

                                > Świetny przykład na to jak NIE powinno się rozważać tego tematu.

                                Dlaczego ? Lepiej zamykać oczy na prawdę ?...
            • mg2005 Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 24.03.08, 23:22
              trzymilionowy.post napisał:

              > W jego mniemaniu cel uświęci każdy zastosowany środek
              > aby prowadzić swoją propagandę.

              A konkretnie z czego to wnosisz ? Czy tylko z własnej głupoty ?...
              • yoma Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 25.03.08, 12:48
                No cóż za merytoryczna dyskusja, mg, cóż za powalające argumenty! Dawaj dalej :)
                • mg2005 Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 25.03.08, 22:07
                  yoma napisała:

                  > No cóż za merytoryczna dyskusja, mg,

                  No właśnie czekam na merytoryczną odpowiedź od 'posta', ale go
                  przytkało czy co ?... Może mu pomożesz ? :)
              • yoma Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 25.03.08, 12:48
                No cóż za merytoryczna dyskusja, mg, cóż za powalające argumenty! Dawaj dalej :)
                • hypatia69 Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 25.03.08, 13:57
                  Ja się właśnie też nazachwycać nijak nie mogę...
                  :)
                  • mg2005 Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 25.03.08, 22:11
                    hypatia69 napisała:

                    > Ja się właśnie też nazachwycać nijak nie mogę...

                    Też czekasz niecierpliwie na *merytoryczną* odpowiedź 'posta' ? :))
                    Stawiam dolary przeciw orzechom, że się nie doczekasz... :)
                  • mg2005 PS 25.03.08, 22:49
                    hypatia, a propos - wciąż czekam na dowód twojego twierdzenia, że
                    jestem 'katolickim fanatykiem'... Chyba już czas przeprosić za
                    bezpodstawne pomówienie - nie pomyślałaś o tym ,prawda ?
                    Ech, kultura chyba nie jest twoją mocną stroną ,co ?...
                  • mg2005 PS 25.03.08, 22:49
                    hypatia, a propos - wciąż czekam na dowód twojego twierdzenia, że
                    jestem 'katolickim fanatykiem'... Chyba już czas przeprosić za
                    bezpodstawne pomówienie - nie pomyślałaś o tym ,prawda ?
                    Ech, kultura chyba nie jest twoją mocną stroną ,co ?...
          • mg2005 Re: No moze, ale sadzilem, widac naiwnie, ze.. 24.03.08, 23:17
            marouder.eu napisał:

            > ...w tzw. czasie wielkanocnym kakolicy powinni jakby mniej klamac:)
            >

            Kto kłamie i jak ?...
      • mg2005 Re: Link do wynikow badan poprosze, nie do Naszeg 24.03.08, 23:19
        marouder.eu napisał:

        > ...Nocnika!
        >

        Sugerujesz, że brytyjscy psychiatrzy błędnie zinterpretowali wyniki ?
        ...
    • greyling Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 21.03.08, 18:42
      Proszę, proszę... Powalasz mnie, mg2005.
    • skrzydlate Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 22.03.08, 16:56
      depresja poporodowa też dowiedziona, życie w ogóle jest trudne... niemożność
      posiadania dzieci zaś bywa przyczyną dotkliwego cierpienia, o nadmiarze nie
      wspomnę... no i co?
      • sigrid.storrada Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 22.03.08, 17:52
        racja skrzydlate - życie w ogóle jest trudne

        a co do głównego tematu wątku, to myślę, że po aborcji może, ale wcale nie musi
        wystąpić zespół stresu pourazowego:
        pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_stresu_pourazowego
        Ten rzekomy "syndrom poaborcyjny" jest właśnie czymś takim.
        Warto zauważyć, że dokonanie aborcji wiąże się na ogół z licznymi niezbyt
        sprzyjającymi okolicznościami. Może to być gwałt, kłopoty w związku i/lub jego
        zerwanie.


    • yoma Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 22.03.08, 19:24
      Skoro i tak ktoś podciągnął wątek, to powiem, co mi do głowy przyszło

      skoro rzekomy syndrom poaborcyjny ma być argumentem przeciw aborcji, to równie
      dobrze należy domagać się sterylizacji większości kobiet. Bo przecież większość
      cierpi na syndrom napięcia przedmiesiączkowego. Nie będzie przydatków, nie
      będzie syndromu...

      :P
      • marouder.eu Zazadac aborcji wszystkich zarodkow, gdyz... 22.03.08, 19:29
        ...urodzenie potomka grozi depresja okoloporodowa!
        • yoma Re: Zazadac aborcji wszystkich zarodkow, gdyz... 22.03.08, 19:31
          I w ogóle życie jest cierpieniem i kończy się śmiercią :)
          • marouder.eu No wlasnie! Sam znalem takiego jedengo, ktory.. 22.03.08, 19:35
            ...zaraz po narodzinach popelnil samobojstwo, gdyz mial miec bardzo ciezkie zycie!

            yoma napisała:

            > I w ogóle życie jest cierpieniem i kończy się śmiercią :)
          • trzymilionowy.post Re: Zazadac aborcji wszystkich zarodkow, gdyz... 22.03.08, 19:57
            yoma napisała:

            > I w ogóle życie jest cierpieniem i kończy się śmiercią :)


            Bo przecież nie od dziś wiadomo, że :
            "Życie jest śmiertelną chorobą przenoszoną drogą płciową"
            :-)
            • marouder.eu No! A kto te haslo rozpropagowal?Katolicki rezyser 22.03.08, 20:09
              ...Zanudzdzi bodajze, wiec mg2005 powinien wyciagnac jakiegos konfesyjnego
              wnioska z tego faktu!

              trzymilionowy.post napisał:

              > Bo przecież nie od dziś wiadomo, że :
              > "Życie jest śmiertelną chorobą przenoszoną drogą płciową"
              > :-)
              • trzymilionowy.post Z całą pewnością nie powinien tego tak zostawić 22.03.08, 20:39
                bez jakiegokolwiek odzewu!!!!!!
                • yoma Re: Z całą pewnością nie powinien tego tak zosta 24.03.08, 09:57
                  Już - obudził się i walczy :)
      • swiatowidz Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 22.03.08, 19:35
        @@##
        w sądzie
        -baco skazujemy cię na trzy lata więzienia za pędzenie bimbru
        -ale dlaczego?przecież nikt nie widział że to robiłem!
        -nie szkodzi -macie aparaturę
        -to dodajcie mi jeszcze piątkę za gwałt
        -a zgwałciliście kogoś?
        -nie ale mam aparaturę


        tak więc postulat popieram w całej rozciągłości
        śmiejąc się z tych którzy samo zaistnienie syndromu nieudolnie wykorzystują do
        ośmieszenia się
        • xtrin Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 12:10
          To prawie jak z ową "potencjalną płodnością" :).
    • obraza.uczuc.religijnych Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 24.03.08, 13:08
      Dobrze że depresja poporodowa już dawno udowodniona.
    • matylda1001 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 25.03.08, 11:26
      "Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą"-powiedział Goebels
      i zdaje sie miał rację. Jeżeli kobieta poddaje sie zabiegowi aborcji
      to znaczy, że przemyślała swoją decyzję i potrafi z nią żyć. Żyłaby
      całkiem dobrze, gdyby nie te bzdury o jakichś tam syndromach. Jeżeli
      na okrągło i ze wszystkich stron słyszy, że powinna mieć syndrom
      poaborcyjny to będzie go miala, bo jej wmówią. Wiele razy, czy to w
      TV, czy na żywo słyszałam wypowiedzi kobiet, które poddały sie
      aborcji w czasach gdy jeszcze nikt tego nie komentował. Żyły
      normalnie do czasu aż wybuchła nagonka i zaczęto im wmawiać, że
      zabiły dziecko. Jeśli więc można mówić o jakimś syndromie to nie o
      poaborcyjnym tylko raczej "poLPRowskim".
      • stemmini tak:( 18.04.08, 21:03
        matylda1001 napisała:

        > "Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą"-powiedział Goebels
        > i zdaje sie miał rację. Jeżeli kobieta poddaje sie zabiegowi aborcji
        > to znaczy, że przemyślała swoją decyzję i potrafi z nią żyć. Żyłaby
        > całkiem dobrze, gdyby nie te bzdury o jakichś tam syndromach. Jeżeli
        > na okrągło i ze wszystkich stron słyszy, że powinna mieć syndrom
        > poaborcyjny to będzie go miala, bo jej wmówią. Wiele razy, czy to w
        > TV, czy na żywo słyszałam wypowiedzi kobiet, które poddały sie
        > aborcji w czasach gdy jeszcze nikt tego nie komentował. Żyły
        > normalnie do czasu aż wybuchła nagonka i zaczęto im wmawiać, że
        > zabiły dziecko. Jeśli więc można mówić o jakimś syndromie to nie o
        > poaborcyjnym tylko raczej "poLPRowskim".



        zgadzam sie
        syndrom powinien rodzic sie w nich samych, a jest tak,z e sie o nim
        dowiadują.................
    • Gość: Kanalia-na- buców Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... IP: *.adsl.inetia.pl 18.04.08, 21:11
      NIektórym doskwiera syndrom przedaborcyjny.
      • hollogram Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 19.04.08, 07:54
        Szukają i szukają do czego by tu się przyczepic:(
        • dcio Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 19.05.08, 23:41
          no jasne wg lewakow jakis marksistow zabicie bezzbronnego, niewiinego czlowieka
          to tak ja pujscie do fryzjera i obciecie paru cem wlosow.
    • dcio Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 13.06.08, 14:35
      Trzeba uswiadamiac o tym kobiety ze beda do konca zycia zalowac
      zabujstwa

      mg2005 napisał:

      > - przez brytyjskich psychiatrów z Królewskiej Akademii Psychiatrii:
      > www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20080319&id=sw01.txt
      • Gość: anna Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.08, 19:59
        Istnieje oficjalna jednostka chorobowa "depresja poporodowa",
        natomiast nie istnieje w medycynie "syndrom poaborcyjny". Rzecz
        charakterystyczna, że w rzeczywistości cierpia na to ostatnie
        mezczyżni w sukienkach, kobiety jakos nie zapadaja na te chorobe,
        jeżeli już,to jest to syndrom przedaborcyjny zwiazany z
        koniecznościa skorzystania z podziemia aborcyjnego
        • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 13.06.08, 21:22
          Gość portalu: anna napisał(a):

          > Istnieje oficjalna jednostka chorobowa "depresja poporodowa",
          > natomiast nie istnieje w medycynie "syndrom poaborcyjny". Rzecz
          > charakterystyczna, że w rzeczywistości cierpia na to ostatnie
          > mezczyżni w sukienkach, kobiety jakos nie zapadaja na te chorobe,

          www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20080319&id=sw01.txt
          Udowodnij, że brytyjscy psychiatrzy mylą się...
          • Gość: anna Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.08, 09:22
            Nasz Dziennik i tv Trwam to takie obiektywne i na uwagę zasługujace
            żródło informacji że inteligentny człowiek powinien wstydzic sie na
            nie powoływać
            • mg2005 Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 14.06.08, 13:03
              Ja się nie powołuję na NDz, ale na stanowisko brytyjskich psychologów
              z Królewskiej Akademii Psychiatrii. Tak trudno to zrozumieć ? ...
              • dcio Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 14.06.08, 17:41
                Od dawna wiadomo, ze istnieje syndrom matek skazujacych na smierc
                swe dzieci. W japonii maja nawet specjalne swiatynie gdzie
                morderczynie przynosza zabawki i dzieciece ubranka.
    • crax Bezczelnie kłamiesz, mg2005 14.06.08, 22:43
      to pierwsza możliwość

      Druga: bezmyślnie podajesz niesprawdzone linki z prawicowego szmatławca.

      Tu masz link:
      www.rcpsych.ac.uk/
      I znajdź mi to, co jest opisane w "NDz".

      Powodzenia
      • mg2005 Re: Bezczelnie kłamiesz, mg2005 15.06.08, 22:25
        crax napisał:
        > bezmyślnie podajesz niesprawdzone linki z prawicowego szmatławca.

        Nie mam podstaw zakładać, że NDz kłamie na poziomie faktów - nie
        znam takiego przypadku w historii tej gazety.

        Na marginesie: dlaczego nazywasz NDz szmatławcem ?...
        • crax Re: Bezczelnie kłamiesz, mg2005 15.06.08, 23:41
          "Nie mam podstaw zakładać, że NDz kłamie na poziomie faktów - nie znam takiego przypadku w historii tej gazety."

          No to teraz już znasz. Jednym z nich jest właśnie artykuł przez ciebie przytoczony. CAŁKOWICIE nieprawdziwy. Poza tym instytucja o nazwie Królewska Akademia Psychiatrii najzwyczajniej w świecie NIE ISTNIEJE. Istnieje za to The Royal College of Psychiatrists. A to znaczy zupełnie co innego. Poproś kogoś, to ci przetłumaczy.

          No, ale to może ja się mylę... Tak jak prosiłem - znajdź na podanej przeze mnie stronie te "rewelacje", o których pisze "NDz". Wtedy racja będzie przy tobie. Co ty na to?

          "...dlaczego nazywasz NDz szmatławcem ?"

          Dlatego, że wypisuje niemożliwe bzdury, takie jak ów "artykuł".
          • dcio Re: Bezczelnie kłamiesz, mg2005 04.07.08, 02:39
            Problem z zydokomuna polega na tym , ze ma swoje zdanie ale ze nie
            ma go wcale.


            Idioci neguja dowody naukowe i klamia w zywe oczy.
            Zaraz sie dowiem ze ZSSR to panstwo dobrobytu i sprawiedliwosci
            spolecznej
            • czyngis_chan Re: Bezczelnie kłamiesz, mg2005 06.07.08, 13:26
              Dcio, nie rozumiesz że zwolennik legalizacji aborcji nie musi być
              komunistą?
    • czyngis_chan Re: Syndrom poaborcyjny dowiedziony... 06.07.08, 13:29
      Uogólnienie. Wiele kobiet miało aborcję i nie zostało matkami, a
      żadnego syndromu nie mają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka