Dodaj do ulubionych

Co trąci "wiochą"?

12.05.08, 21:27
Stawiam Wam to pytanie, ale na wstępie wyjasniam. Nie mam nic do
wioch, wiosek, wioseczek. Bardzo lubie polską wieć i najchętniej bym
się tam przeprowadziła, ale "wioche" mozna nawet w mieście spotkać.
I chłaśnie o takie zjawisko Was pytam. Jeśli chodzi o mnie to
najbardziej zalatuje gdy widzę:
1. Muzyka puszczona na maksa w pedzącym samochodzie.
2. Muzyka w samochodzie na parkingu. W nim kierowca lub pasażer przy
otwartej szybie z papierosem w ręku.
3. Głosna muzyka plynąca z głośników wystawionych na parapecie domu,
bloku, a także głosna muzyka na podwórzach. Czy nie można słuchac
tak by innym nie przeszkadzac? (ja lubie muzyję, ale nie koniecznie
taką jak sąsiad)
4. Słuchawki w uszach i też głosna muzyka z nich płynąca. tak
głosna, że słychać ją pomimo, że to nie ja mam te słuchawki na
uszach.
5. Głośna rozmowa przez telefon.
6. Palenie papierosów na przystankach.
7. Brudne buty.
8. Śmiecacy przechodnie.
I jeszcze wiele inncyh rzeczy.
A jak jest z wami?
Obserwuj wątek
    • darkybaz Re: Co trąci "wiochą"? 13.05.08, 00:59
      palenie papierosów, przeklinanie, piotr rubik, białe
      kozaczki, 'głośny' styl bycia
      • gringo68 zakładanie głupawych wątków na forum 13.05.08, 11:47
        i robienie się na "elytę" co to tylko ą i ę i wszystko robi
        w "niewiejski" sposób...
        • obt37 Re: zakładanie głupawych wątków na forum 23.07.08, 22:52
          gringo68 napisał:

          > i robienie się na "elytę" co to tylko ą i ę i wszystko robi
          > w "niewiejski" sposób...
          zgadza sie!!przyjdzie to ,piednie byle glupote smrod zostawi i pojdzie ,hehehehehheh
          >
          >
        • Gość: piotr Re: zakładanie głupawych wątków na forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 09:34
          Człowiek którego niektórzy nazywają "prezydentem" .
          • Gość: szymor faktycznie Kwach to wiocha, nie mówiąc już IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 09:43
            o Bolku.
            • Gość: brtk Re: faktycznie Kwach to wiocha, nie mówiąc już IP: *.chello.pl 03.08.08, 11:04
              Byli wiochmeni, a teraz jest cham - to jest dopiero wiocha takich preziow sobie wybierać
            • Gość: antyprezio Największa wiocha to Kaczor IP: *.acn.waw.pl 03.08.08, 11:13
              "Borubar", "Perejro", żona poprawiająca krawat i nosząca plastikową
              reklamówkę, jego rozmowy przez komórkę na oficjalnych
              uroczystościach, wypowiedzi, zachowanie - jak ulał pasuje.
              • Gość: 71 Re: Największa wiocha to Kaczor IP: *.chello.pl 03.08.08, 11:41
                I jeszcze Irasiad.
                • Gość: miś Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie butów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:00
                  to buractwo, podobnie zachowują się nie zdejmując butów przy zwiedzaniu meczetu
                  (tu jakoś potrafią okazać zrozumienie dla obyczajów panujących u gospodarzy),
                  czy też ładując się z toną błota na dywan do M1 gdzie po dywanie raczkuje mały
                  człowieczek. Ja zdejmuję buty chociażby z tego powodu, że w domu u siebie też
                  zdejmuje i nie lubię siedzieć w cieple w butach.
                  • g.suss Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but 03.08.08, 13:21
                    Analogia do kitu, bo o ile zdejmowanie butów w meczecie jest wymogiem
                    religijnym, o tyle zdejmowanie butów na chacie jest wymogiem prostackiego
                    gospodarza, który dobro podłogi przedkłada nad komfort psychofizyczny gości.

                    To zresztą działa w obie strony. Bucówą jest nie tylko wymaganie zdejmowania
                    butów, ale i samo ich zdejmowanie:

                    > Ja zdejmuję buty chociażby z tego powodu, że w domu u siebie też
                    > zdejmuje i nie lubię siedzieć w cieple w butach.

                    To weź od razu zdejmij gacie i zacznij się drapać po kroczu.
                    • Gość: gustafek Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:40
                      Ja w domu mam inne zajęcia niż siedzenie i drapanie się po kroczu bez
                      gaci,Jeżeli to twoja jedyne zajęcie - szczere współczucia.
                    • Gość: ssh Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.telpol.net.pl 03.08.08, 14:02
                      Widzisz, taka ciekawostka: ten religijny nakaz zdejmowania butów to właśnie wymóg okazania szacunku w świętym miejscu. Dla odmiany w japoni tradycyjnie zdejmuje sie buty w przy wejściu do domu, co by nie wnosić brudu z zewnątrz, są kapcie dla gości, a szacunek gospodarzom okazujesz czystymi nogami i skarpetkami!!! I wyobraź sobie że białe skarpetki są tam popularne i nietaktem jest posiadanie szarawego brudku na podeszwie, którego w polsce tak się wszyscy boją i co polacy robią? Noszą ciemne skarpetki i nie zdejmują butów. I co ty na to?
                    • Gość: gość Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.access.telenet.be 03.08.08, 14:10
                      A jak wchodzisz do SWOJEGO domu to też butów nie ściągasz???
                      • g.suss Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but 03.08.08, 18:38
                        Gość portalu: gość napisał(a):

                        > A jak wchodzisz do SWOJEGO domu to też butów nie ściągasz???

                        Oczywiście - od dziecka. Jakbym miał za każdym razem kiedy wchodzę/wychodzę
                        ściągać i zakładać buty, tobym oszalał. Teraz też siedzę w butach - byłem w
                        sklepie parę godzin temu.

                        Może gdybym nosił szpilki, to odczuwałbym potrzebę ich zdjęcia, ale buty mam
                        wygodne, to i po co?
                        • Gość: xxx Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 18:45
                          to pewnie zaraz do obory doić krowy będziesz szedł, to i gumiaków się przez te
                          kilka godzin nie opłacało zdejmować
                          • Gość: tomekot Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 13:34
                            hehehhe dobre


                            tylko normalny chłop jak przychoidzi z obory to ściaga swoje gumiaki
                        • Gość: Piotrrr Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.chello.pl 03.08.08, 21:54
                          Zapewne to przez fetorek grzybka pomiędzy palcami... też bym się wstydził
                          zdjąć... ;-)
                          • g.suss Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but 03.08.08, 22:51
                            Może nie projektuj na mnie swoich problemów z higieną. Buty służą do chodzenia.
                            Po domu się chodzi. Ergo chodzę w butach.

                            Ale dobrze, że wspomniałeś o grzybicy - dziwne, że ci wszyscy, co tak strasznie
                            przejmują się czystością swoich drewnopodobnych paneli podłogowych czy innych
                            tureckich dywanów nie zauważają, że proponowanie komuś pieprzonych
                            "wieloużytkownikowych" kapci to szczyt niehigienicznej obrzydliwości.
                            • Gość: ech Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 00:29
                              tak, wchodzisz do domu z resztkami smieci, psim i ptasim kałem,błotem itp.
                              Miłego wspólnego mieszkania:D
                            • Gość: Piotrrr Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.chello.pl 04.08.08, 12:48
                              Och, widzę, że kolega gruntownie wyedukowany (owo "ergo"), no pięknie... Jednak
                              chodzenie w butach w domu kiepsko świadczy o Twojej higienie, nawet pomimo
                              (wątpliwej) edukacji :-))) Jak Ty to robisz? Wstajesz z łózka i wkładasz buty???
                              Wchodząc pod prysznic Twoje buty czekają na Ciebie tuż obok??? A może,
                              amerykańskim zwyczajem: buty na stół, a potem żonka podaje obiadek??? Wow.
                    • Gość: Butny Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.cust.tele2.se 03.08.08, 16:04
                      A dla mnie wiocha jest wchodzenie z buciorami do czyjegos
                      mieszkania. Co innego lokal, a co innego mieszkanie. A kto nie chce
                      w papuciach czy na boso/skarpetkach, to bierze ze soba druga pare,
                      czysta i buty do chodzenia w domu. Bez buciorow.
                      A tak wlasciwie to decyduje gospodarz.
                      • Gość: Leon Donaldu Tusku ze swoimi podworkowymi cwaniaczkami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 16:16
                      • audwork Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but 03.08.08, 17:45

                        zdejmowanie butow jest zachowaniem zdroworozsadkowym (vide higieniczni
                        Japonczycy ktorzy nosza w miejscach publicznych maseczki na twarzach kiedy
                        zlapia infekcje).

                        Na butach wnosi sie do domu caly zestaw przeroznych brudow do mieszkan.
                        (np. slady psich kup i ludzkich plwocin z trotuarow)....fuj....
                    • Gość: adeo Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.chello.pl 04.10.08, 22:22
                      Ale trzeba rozdzielić dwie sytuacje - impreza (goście ubrani elegancko) i zwykła
                      domowa wizyta (goście w ubraniu codziennym). Poprzez szacunek dla gościa który
                      ubrał się na jakąś "okazję" i chce dobrze wyglądać - nie wypada prosić o zdjęcie
                      butów. Jeśli ma się gdzieś bardzo jasne wykładziny czy dywany (ja np. mam) to
                      dane pomieszczenie zamykam. Wtedy też te buty są trochę innego rodzaju - szpilki
                      czy buty do garnituru nie są noszone na co dzień i nie mają zwykle zbyt wielu
                      nieczystości na podeszwie. Natomiast jeśli są to luźne odwiedziny, to daję
                      gościom kapcie, mam po prostu w domu komplet 5 par kapci (białych - żeby gość
                      się nie zastanawiał czy aby nie są brudne) i piorę je regularnie. Jeszcze inną
                      sytuacją jest kiedy w domu jest malutkie dziecko które porusza się po podłodze,
                      wtedy gość sam powinien rozumieć konieczność zdjęcia obuwia. Oczywiście jeśli ma
                      się w domu takie małe dziecko, to albo się nie urządza imprezy, albo dziecko już
                      śpi i można spokojnie umyć po gościach podłogę, także to się tyczy głównie tej
                      drugiej opcji. Myślę że większość ludzi rozumie i uznaje za oczywiste że
                      chodniki czy też co gorsza ich brak - błoto czy ziemia to siedliska
                      najróżniejszych bakterii, resztek pokarmu, fekaliów itd. i sam czuje się
                      niezręcznie wnosząc takie coś do czyjegoś domu, dla mnie oczywistym BRAKIEM
                      właśnie szacunku dla gospodarza jest wnoszenie mu tego do domu. Co innego
                      impreza i odświętne stroje - co innego buty codziennego użytku.
                  • Gość: slod Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:47
                    świetnie wyglada facio w gajerze i skarpetki,ja przyjmuję gości w butach -bo ich
                    szanuję
                    • Gość: frendzlere mmm nie ma to jak wdepnąć w psie gó.. IP: *.chello.pl 03.08.08, 13:58
                      i potem w tych bucikach po mieszkaniu i do salonu na dywanik, a jak jeszcze
                      widać taki przyklejony do podeszwy, rozchodzący sie na boki ciemny placek to po
                      prostu miód. Jak sie trafi dobry dzień to tylko troche buciki sie zakurzą,
                      ewentualnie ubłocą wiec czystemu dywanowi nie zaszkodzą, no a przecież od czego
                      mamy firankę, zawsze można przy jej pomocy przywrócić blask bucikó z ktorymi nie
                      możemy sie rozstać nawet na sekunde......bo po co
                      • Gość: Bilbo Re: mmm nie ma to jak wdepnąć w psie gó.. IP: *.brutele.be 03.08.08, 16:09
                        J anie mam zwyczaju chodzenia po odchodach. A juz na pewno nie w momencie, kiedy
                        udaje sie z wizyta.

                        Nawet jesli zdarzy sie wdepnac w taka kupe, to chyba naturalnym jest, ze takiego
                        buta sie myje.

                        Normalnie jak wdepniesz (niekoniecznie udajac sie w gosci) to czekasz az
                        wyschnie i odpadnie?
                        • Gość: Piotrrr Re: mmm nie ma to jak wdepnąć w psie gó.. IP: *.chello.pl 03.08.08, 21:56
                          Gdzie umyjesz buta idąc w gości? U nich???
                          • Gość: Bilbo Re: mmm nie ma to jak wdepnąć w psie gó.. IP: *.brutele.be 04.08.08, 00:17
                            Oczywiscie. Zdazyl sie przypadek i z pewnoscia jest to wyjscie o wiele lepsze
                            niz siedzenie z butami smierdzacymi kupa, albo sciagniecie ich, zalozenie papuci
                            i pozostawienie samych butow w przedpokoju, zeby smierdzialy.

                            Jak sie sklaeczysz na przyjeciu, to lecisz do domu po plaster? Czy pytasz
                            gospodarzy o niego?
                    • Gość: raf Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 14:35
                      U mnie w domu zawsze pytamy gości, czy wolą w butach pozostac, czy też je
                      ściagnac, tak by sami sie czuli dobrze. Kazdy ma swoje zasady, a to w domu, a to
                      w danej kulturze, itp. Wartosciowanie, ze sciaganie zle, a niesciaganie dobre,
                      to tez moze byc wiocha, bo narzuca sie drugiej stronie swoje zasady, ktore
                      innych moga krepowac.
                      • Gość: sklepzbutami Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.wroclaw.mm.pl 03.08.08, 20:45
                        No wreszcie jakis głos rozsądku. Jak jest lato a ja mam sandałki na
                        bose stopy, to wolę zostac w bucie niż ciapać bosą stopą, ale jak
                        zimą mam kozak podbity futrem i z -20 wchodzę do +25, to sorry,
                        żebym została w bucie. Jak ktoś ma małe, raczkujace dziecko- zdejmę
                        but nawet, jak jest piękna pogoda i sucho. Wystarczy myć nogi, w
                        razie potrzeby użyć dezodorantu i zakładać skarpetki bez dziur i
                        przetarć:PPP I od razu STRASZNY DYSKOMFORT gościa rozebranego z buta
                        staje sie mniej straszny:PPP
                    • Gość: mix Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.08, 16:44
                      :D lol jak ktos przychodzi do mnie i nie chce ściągać butów to niech
                      nie ściąga może ma śmierdzące stopy, nic mi do tego mam flizy w domu
                      prosto się sprząta a gość niech tą tajemnicę zostawi dla siebie :D :D

                      ale już "koleżanki" lubię rozbierać w progu :D :D
                  • Gość: dzia Re: Ciekawe, czy Ci krzyczący, że zdejmowanie but IP: *.radioalfa.pl 03.08.08, 21:27
                    popieram: jak mi dzieciak pędrał się po podłodze (a potem dwójka) to wdzięczna
                    byłam za zrozumienie - i bez tony błota dwa razy dziennie latałam ze
                    ścierą.Dzieci podrosły, goście się nie rozbierają a ja szczęśliwa (:))))) nie
                    zobaczą kurzu na skarpetkach)
              • Gość: normalny Re: Największa wiocha to Kaczor IP: *.eranet.pl 03.08.08, 14:53
                nie żaden Borubar tylko Boruc bardzo - pan prezydent ma kiepską
                dykcję, to fakt. podgłośnić na youtubie i będzie jasne
                • Gość: wewe Re: Największa wiocha to Kaczor IP: *.itcomp.pl 03.08.08, 16:03
                  lepiej zyby to był borubar nic Boruc bardzo. to pierwsze swiadczy o nieznajomosci nazwiska, a drugie o nieumiejetniosci sklecenia poprawnie gramatycznego zdania. A po za tym jesli ma slaba dykcje to niech idzie do logopedy.
                  • Gość: buahahaha wszyscy logopedzi to agenci WSI IP: *.acn.waw.pl 03.08.08, 16:08
                    A wziorem dykcji jest prezio-karzełek. Jak on mówi Benhauer. Pereiro
                    i Borubar to znaczy, że tak jest dobrze i wszyscy mają tak mówić, a
                    reklamóka w ręku to przecież szczyt smaku ;).
            • Gość: Kaczoland Atakuje Re: faktycznie Kwach to wiocha? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 03.08.08, 15:46
              Coz... Pozbawiony oglady, prostacki Kaczynski to wieksze nieszczescie nizli
              "Kwach" i "Bolek" razem wzieci!
        • Gość: Leon Zawodoiec PO elyty czyli cwiercinteligenci z kompleksami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 16:08
      • Gość: czytelnik Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.08, 21:24
        darkybaz napisała:

        > palenie papierosów, przeklinanie, piotr rubik, białe
        > kozaczki, 'głośny' styl bycia

        bzyczaca komorka (telefon komorkowy)na zebraniach, spotkaniach
        towarzyskich, gabinetach a nawet pokojach szpitalnych
        • Gość: Parano Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.bugaj.pabianice.pl 03.08.08, 11:02
          1. Oglądanie telenowel

          2. Zakazywanie palenia tytoniu

          3. Gry RPG

          4. Rzucanie na tacę.
          • Gość: Parano Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.bugaj.pabianice.pl 03.08.08, 11:23
            I jeszcze:

            -Wciskanie na siłę "ekologicznych" torebek w sklepach.

            -Zapisywanie się na naszej klasie do fan klubów Papieża, klubików zrzeszających ludzi o takim samym nazwisku w których umieszcza się herb. I przez to na naszej klasie Polska wygląda jak kraj, w którym 95% ludzi ma pochodzenie szlacheckie :)

            -Śmiecenie na ulicy to wieś.

            -Kupowanie ciupag na zapyziałych stoiskach w górach.

            -Głośne dzwonki komórek

            -Festiwale Sopot i Opole to totalna porażka

            -typowo polskie chwalenie się "ile się wychlało" w weekend. To prostactwo i polactwo zarazem

            -zazdrość wobec sąsiadów i znajomych

            Lista jest długa.
            • kretynofil Doskonaly watek, doskonale wpisy :) 03.08.08, 12:21
              Dzieki, naprawde sie usmialem :)

              Zgadzam sie z niektorymi wpisami - okreslenie "wiocha" jest mylace, znacznie
              lepsze byloby "prostactwo". W tym kontekscie bede go uzywal w swoim wpisie
              (wpisach?).

              Zgadzam sie z grillami na plazy, glosna muzyka itd. Ogolnie, "wiocha" jest
              narzucanie innym swojego smrodu, chamstwa, braku wychowania - bo zdecydowanie
              tam, gdzie dochodzi do interakcji miedzy ludzmi, nalezy unikac naruszania ich
              "nietykalnosci" dowolnie rozumianej. Inna rzecz, ze mozna byc ostatnim
              "wsiokiem" rowniez w pojedynke i na tym chcialbym sie skupic.

              Dla mnie taka "wiocha" to nie tylko biale kozaczki, golf, plucie na chodniku,
              ale rowniez cala gama zachowan "przeciwnych". Tak jak biale kozaczki czy golf sa
              wyrazem lansu, tak nienoszenie ich i gadanie o tym jest lansem. Rownie
              "wiesniackim", wynikajacym z tych samych pobudek - jesli odrzucic "forme"
              (kozaczki lub, na drugim biegunie szpileczki czy cokolwiek) i zostawic "tresc"
              (wyrazanie siebie poprzez ten czy inny stroj lub jego brak) to dostajemy ten sam
              poziom "wiesniactwa" :)

              W obu wypadkach chodzi o to samo - wykreowanie siebie na kogos innego,
              zagluszenie jakichs kompleksow, ukrycie pochodzenia (u nienoszacych) lub
              pruderii (u noszacych - ale zgaduje tylko) i jest to tak samo smieszne i zalosne
              jednoczesnie :)

              Ogolnie, dla mnie najwieksza "wiocha" to "nierobienie" dla "nierobienia" - "nie
              gram w gry wideo", "nie ogladam telewizji", "nie slucham hiphopu", "nie pijam
              piwa" itd. Nie chodzi o "gry mnie nudza", "w telewizji rzadko sa ciekawe
              programy", "hip hop mi nie podchodzi", "piwo jest za gorzkie" - chodzi o
              odciecie sie od czegos konkretnego, zeby podkreslic swoja wartosc, a
              "nierobienie" jest czynnoscia sama w sobie.

              Szczegolnie czesto jest to obserwowane u gatunku "nowych ruskich" - u nich
              "nierobienie" jest sensem zycia :) Strasznie smiesza mnie paniusie, ktore nie
              pija piwa, bo to takie "proletariackie", a wala tanie winska (w sensie < 40 PLN)
              przy akompaniamencie skladanek typu "smooth jazz cafe", rozmawiajac eleganckim
              polglosem, bron boze bez bluzgow, o rzeczach ktorych "nierobia". Poezja po
              prostu :)))))

              Uprzedzajac wsciekle ataki dotknietej do zywego "nowej arystokracji", oswiadczam
              ze sam wiele takich rzeczy robie i udowadnianie mi tego mija sie z celem.

              No bo kto w koncu powiedzial, ze "wiesniackie" moze byc tylko to, czego sami nie
              robimy?

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
              perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
              lektury :)
              • Gość: znamsie Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) IP: *.zabrze.net.pl 03.08.08, 12:47
                Wy wszscy to chyba metalu i rocka sluchacie ... bo kto normalny mi powie że to
                wiocha że ktoś sobie na parkingu pali papieroska z głośna muzyką, co cie to
                obchodzi? Albo to ze ja sobie jade przy otwartym oknie rowniez z glosna
                muzyka... chyba dlatego ze nie macie samochodu i wam glupio... trzeba być total
                prymityw ... chociaz golf to wiocha ;o jednak co jak co, ale jak sie jedzie w
                audi a6 kombii (takie mam) z glosna muzyka to to nigdy nie bedzie wiochą i tylko
                prymityw nazwie to wiocha bo go na auto nie stać
                • Gość: jadan Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) IP: *.adsl.inetia.pl 03.08.08, 13:01
                  no i właśnie kretynie, twoje poglądy - to jest wiocha!
                • Gość: jamci Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) IP: *.elk.net.pl 03.08.08, 13:46
                  Ale ty jesteś ql. Masz takie auto- nie wieśnaickie. I do tego obrażasz innych od wieśniaków i lansiarzy, bo ma golfa. Powiem ci jedno- to jest dopiero wieśniackie- obrażanie innych ze względu na stan majątkowy. Wiem, wiem jesteś z klasy nowobogackiej i odcinasz się od swojej starej klasy, ale nie obrażaj ich. Nie każdy kto ma golfa słucha głośno muzyki z łokciem za oknem. Nie generalizuj
                  • kretynofil Ale czy to nie piekne, ze ten kretyn... 03.08.08, 13:56
                    ...wpisal sie pod moim postem, w ktorym DOKLADNIE TAKIE zachowania pietnowalem?

                    Zycie to najlepsza komedia :))))

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                    perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                    lektury :)
                • Gość: Ja Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) IP: *.adsl.inetia.pl 03.08.08, 17:05
                  Ile lat ma to A6? Pewnie z 10 i kupiles za 3tys euro po tym jak poprzedni wlasciciel wjechal pod ciezarowke. Teraz musisz juz glosno sluchac muzyki, bo po pierwsze nie da sie jej wylaczyc (radio polaczone na sztywno do akumulatora, bo pan Mietek, mistrz szpachli, sie pogbil w tych wszystkich kolorowych kabelkach z kostki).
                  A po drugie zaglusza odglosy rozpadajacego sie zawieszenia, zarznietego silnika i dzwoniacego nadwozia poskladanego z 4 roznych wrakow, ktore trzyma sie glownie dzieki ponadprzecietnie grubej warstwie lakieru.

                  • delfig Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) 03.08.08, 18:05
                    a ja tam za jedną z większych "wioch" uważam obrzucanie się
                    inwektywami za pośrednictwem internetu.

                    człowiek czuje się silny, bo jest anonimowy.
                    w związku z czym poświęca maksimum energii na odpowiadanie w sposób
                    złośliwy, personalny i niewyszukany, zamiast znaleźć racjonalne
                    argumenty, które byłyby w stanie skłonić drugą stronę do uznania
                    naszej słuszności.

                    pozostałem moje typy na wiochę:
                    - niedbanie o higienę (w upały, ludzie, jak można o tym nie
                    pamiętać?)
                    - babcie z wózkami w autobusach (wiocha jest niezależna od wieku),
                    które pchają się do drzwi, na siedzenia i wszędzie a jak przejadą po
                    stopie obutej w sandał kółkami to udają, że nie widzą, bo mają do
                    tego święte prawo
                    - koszulka w spodenkach u mężczyzn... w pasek, aby podkreślić chyba
                    jędrność pośladków... nie wiem, z czego to wynika, ale zgadza się ze
                    mną porazająca większość koleżanek, że, z wyjątkiem garnituru,
                    koszula bądź T shirt w spodniach kojarzy się z elegancją ala disco
                    polo ;)
                  • rasklaat Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) 03.08.08, 18:51
                    wiocha to:

                    - jeżdżenie czterodrzwiowym poobijanym czarnym civicem '95 z własnoręcznie podłączonym tanim Clarionem z ebaya

                    -szybkie ruszanie ze świateł na zmianę z jazdą 60 km/h na piątym biegu

                    -słuchanie w samochodzie na zmianę starej Metalliki, starego Wu-Tanga i płyty Chronic 2001 Dra Dre

                    -uprawa marihuany Ruderalis Indica w ogródku za domem

                    -noszenie okularów z jednym szkłem

                    -zbieranie aluminiowych puszek na ulicach

                    -segregowanie śmieci, podlewanie ogrodu własnym moczem, kompostowanie bio-odpadów i grzebanie w kompoście gołymi rękami
                    • soyokaze Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) 03.08.08, 19:58
                      ale stare civic'i to na prawdę dobre auta, niezależnie od tego, jacy idioci, lub
                      nie, nimi jeżdżą.

                      > -szybkie ruszanie ze świateł na zmianę z jazdą 60 km/h na piątym biegu

                      tego nie rozumiem, czemu nie może jeździć 60km/h na piątce? jesteś przeciwny
                      niskiemu spalaniu? czy chodzi ci konkretnie o tę kombinację?
                      • soyokaze Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) 03.08.08, 20:13
                        Miało być "naprawdę", mój błąd.
                    • Gość: MC Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.08, 12:09
                      czlowieku..... nie starego wu tanga.... jak juz to wu tangu :P
                      po za tym masz do starego wu tangu? stare utwory sa najlepsze :D a
                      jesli tego nie wiesz to chyba sam z wiochy jestes lamusie.........
                  • rasklaat Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) 03.08.08, 19:07
                    10cioletnie audi A6 za 3 tysiące euro?

                    Kto kupuje taki drogi samochód? Chyba tylko najgorsze wieśniaki. Po co ci 10letnia Aszóstka za 3tys jeśli możesz kupić 15toletniego civica za 500?

                    > Ile lat ma to A6? Pewnie z 10 i kupiles za 3tys euro po tym jak poprzedni wlasc
                    > iciel wjechal pod ciezarowke.
              • Gość: rany julek Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) IP: *.aster.pl 03.08.08, 12:53
                Ależ frustracja...
                • kretynofil Przykro mi, nie chcialem obudzic Twojej frustracji 03.08.08, 14:18
                  Nie martw sie, dasz sobie z nia rade.

                  Poki co, mozesz popracowac nad swoim stylem wyslawiania sie. Zamiast pisac

                  > Ależ frustracja...

                  Mozesz napisac "Alez frustracja mnie dopadla po przeczytaniu Twojego posta".
                  Bedzie latwiej zrozumiec o co Ci chodzi ;)

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                  perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                  lektury :)
                • Gość: POLSKI KOMPLEKS Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) IP: *.netvigator.com 03.08.08, 14:47
                  POLACY NIE POTRAFIA AKCEPTOWAC SIEBIE I TEGO CO ODMIENNE... CZYLI
                  GENERALNIE BRAK SZACUNKU I POGARDA DO WSZYSTKIEGO... TAK NAPRAWDE TEN
                  WATEK JEST REWELACYJNY DLA JAKIEGOS PSYCHOLOGA, SOCJOLOGA...
                  REWELACYJNIE POKAZUJE NAWSZE KOMPLEKSY... HAHAHA SMIAC SIE CHCE -
                  POWODZENIA!!!
                  • mynia_pynia Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) 03.08.08, 21:35
                    W 100% trafna opinia !!!
              • Gość: K. Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:40
                Zgadzam się prawie z każdym aspektem wypowiedzi.
                Aczkolwiek, razi mnie jej jeden paragraf-akapit, w którym Autor odwołuje się do "tanich win <40 PLN" i składanek "smooth jazz cafe".
                Otóż, Drogi Autorze, win znajdujących się w tymże przedziale cenowym nie nazywałabym "tanimi wińskami". Wśród wyżej wspomnianych "wińsk" napotkać można zacnie smakujące trunki z Austrii, Sardynii czy chociażby Bretanii.
                Co do składanek jazzowych - czasem i wśród nich znajdzie się melodia, przy której rozmawiać można np. o NIEspożywaniu glutenu czy też laktozy, które nie wynika z lansu, a raczej alergii pokarmowej. Pozdrawiam
                • Gość: atott Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:48
                  o jakosci wina stanowi raczej jego smak a nie cena, za 300PLN mozna
                  sie naprawde niezlych pomyj napic
                • kretynofil Tanie winska - wyjasnienie 03.08.08, 13:56
                  > Otóż, Drogi Autorze, win znajdujących się w tymże przedziale cenowym nie
                  nazywałabym "tanimi wińskami". Wśród wyżej wspomnianych "wińsk" napotkać można
                  zacnie smakujące trunki z Austrii, Sardynii czy chociażby Bretanii.

                  Zacnie smakowalo kiedys wino "Granat", za 1,99 PLN. Sensem tej wypowiedzi bylo
                  to, ze jesli ktos uwaza sie za lepszego, bo nie pije "taniego piwa dla plebsu" i
                  raczy sie rownie tanim winem, to jest durnym snobem, ot co. Tak jak w calej
                  mojej wypowiedzi, nie chodzilo o "forme" (cena wina) tylko "tresc" (picie wina
                  jako wyraz pewnego stylu zycia) zachowan.

                  Co do cen win - zapewniam Cie ze wspomniana paniusia nie skusilaby sie na
                  sprobowanie wina "Granat", i to nie dlatego ze by bylo niedobre, tylko dlatego
                  ze kosztowalo < 20 PLN. Ja sie z tego smieje, bo kto powiedzial, ze 20 PLN to
                  "magiczna" granica pomiedzy "sikaczem" a "winem"? Dla samej przyjemnosci
                  zirytowania takiej paniusi moge ustawic granice na poziomie 40 PLN (100 PLN/200
                  PLN/1000 PLN - sam sobie wybierz), czyli powyzej ceny, na ktora ta
                  "arystokracja" moze sobie pozwolic.

                  Skladanki jazzowe sa dla jazzu tym samym czym dla win sa tanie "sikacze" (takie
                  do 40 PLN, a co!). To taki latwo dostepny substytut luksusu, latwo przyswajalna
                  papka dla mas, ktore jednak "przyswajaja" to w celu "wybicia sie sposrod mas".
                  Ponownie, falszujacy rozdzwiek miedzy "forma" a "trescia".

                  Tez mam taka skladanke - wlasnie dla kilku utworow, ktorych nie dostane w inny
                  sposob, ze wzgledu na polityke wydawnictw muzycznych. Chodzi po prostu o to, ze
                  jesli sluchasz danego utworu bo Ci sie podoba, to jest ok, ale jesli dlatego, ze
                  "to nie jest Rubik/Disco Polo/(...)" - to juz nie jest ok, to "wiocha". Comprende?

                  Rowniez pozdrawiam!

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                  perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                  lektury :)
                  • Gość: K. Re: Tanie winska - wyjasnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 14:29
                    ¡Si!

                    Chociaż neoplatońskie traktowanie treści i formy plus pojęcie masy, rodem z dzieł Canettiego, zawsze można nagiąć.
                    I zostawić tę biedną paniusię, która poszukuje swojej drogi i miejmy nadzieję, że kiedyś ją znajdzie.
                    Życzyłabym sobie więcej takiego wieśniactwa w naszym społeczeństwie, tj. poszukiwania odpowiedniej treści za pomocą jeszcze nieoszlifowanej formy. Jest ono o wiele bardziej znośne, bo prowokuje myślenie.
                    Miłej niedzieli !
                    • kretynofil Nie zgadzam sie! 03.08.08, 14:53
                      > I zostawić tę biedną paniusię, która poszukuje swojej drogi i miejmy nadzieję,
                      że kiedyś ją znajdzie.

                      Rzecz w tym, ze ona jest przekonana ze juz znalazla - i w tym caly problem. Ona
                      ma sie za lepsza, a wcale taka nie jest, i o tym, o ile pamietam, piszemy w tym
                      watku. Jej zachowanie jest "wiesniackie" i niczym sie nie rozni od zachowania
                      dresa, ktory swoja wyzszosc manifestuje przez to ze napie*dala UMCYK UMCYK ze
                      swojego trupa ze szrotu w Niemczech.

                      Oboje zachowuja sie tak samo - musza sie pokazac. On, ze go "stac" na golfa
                      (albo Audi A6, jak ten kretyn powyzej), ona, ze jest lepsza od niego, bo nie
                      pije wodki na grillu, ani nie slucha UMCYK UMCYK. Oboje NICZYM sie od siebie nie
                      roznia.

                      > Życzyłabym sobie więcej takiego wieśniactwa w naszym społeczeństwie (...)

                      A ja nie, bo "wiocha" to "wiocha", niezaleznie od tego czym sie to manifestuje.
                      Rownie dobrze moznaby bylo powiedziec, ze ktos kto kopci sporta stojac pod wiata
                      przystanku, dopiero szuka swojej drogi, a w ogole to jest fajny, bo moglby
                      zamiast palic, to srac pod ta wiata. Niezbyt udana argumentacja, co?

                      > Jest ono o wiele bardziej znośne, bo prowokuje myślenie.

                      I tu wlasnie tkwi blad w Twoim rozumowaniu. To nie jest tak, ze taka paniusia
                      pije winko i slucha sjc, bo sobie myslala, myslala az wymyslila. Tak jak dres
                      kupuje burakowoz i subwoofer, bo tak robia koledzy na "wiosze", tak paniusia
                      kupuje winko i sjc, bo tak czynia jej kolezanki. Az sie chce dopisac "na wiosze"
                      :))))

                      Oboje robia to rownie bezrefleksyjnie, moze nawet wbrew sobie - ale w zgodzie z
                      trendem, w zgodzie z nieslusznymi wyobrazeniami o samym sobie. On mysli ze jest
                      zaje*isty gosc i w ogole ma kupe kasy, ona mysli ze jest bardzo kulturalna
                      osoba, taka "klasa wyzsza srednia".

                      Poprawka - oni tak nie mysla, oni CHCA tak o sobie myslec.

                      A laczy ich jeszcze jedno - on ma tuningowany burakowoz i brudne majty (pas
                      startowy), bo cale jego "bogactwo" to auto i na pralke nie starczylo, ona ma
                      winko i sjc "na salonach" i pasztetowa z biedronki w lodowce.

                      Nie zebym mial cos do pasztetowej - po prostu lans jest lansem, nie wazne na
                      jakim poziomie. Czy jest to biedak, ktory wydaje cala rente na MP3, zeby sie
                      pokazac, czy wielki pan manager od przerzucania papieru, ktory lansuje sie
                      kupionym na kredyt maybachem. To samo zachowanie, ta sama "tresc", tylko "forma"
                      nieco inna. I chyba ten drugi jest bardziej zalosny...

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                      perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                      lektury :)
                      • kretynofil Errata 03.08.08, 15:00
                        Cos jak "druga mysl" czarownicy.

                        Po pierwsze, NIEWAZNE zamiast NIE WAZNE. Nie wiem skad mi sie ten odstep wzial.

                        Po drugie, napisalem:

                        > Tak jak dres kupuje burakowoz i subwoofer, bo tak robia koledzy na "wiosze",
                        tak paniusia kupuje winko i sjc, bo tak czynia jej kolezanki.

                        A "druga mysl" podpowiedziala mi, ze raczej:

                        Tak jak dres kupuje burakowoz i subwoofer, bo KOGOS NA WIOSZE NA TO NIE STAC,
                        WIEC CZYNI GO TO LEPSZYM, tak paniusia kupuje winko i sjc, bo W TEN SPOSOB
                        STAWIA SIE PONAD PLEBSEM, KTOREGO NA TO NIE STAC.

                        Czasami trzeba przeczytac swoj post dwa razy przed wyslaniem :)

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                        perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                        lektury :)
                        • Gość: lulka Re: Errata IP: 217.96.16.* 03.08.08, 19:36
                          ... a może nawet i trzy razy - "można by" się z kolei rozdziela :)
                          Pozdrawiam, też nie lubię lansu.
                      • Gość: K. ja również IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 15:23
                        A czy nie sądzisz, ze owa paniusia, gdy wybierze się na koncert Garbarka, bo ją koleżanki wyciągnęły były i posłucha i zobaczy, co Manu Katché z perkusją wyprawia, czy ta paniusia powodowana mozaiką wrażeń nie sięgnie głębiej i nie zastanowi się? I poszuka czegoś więcej? Bo wpływ koleżanek na jej „odczuwanie” i interpretację muzyki obróci się w niwecz.
                        I co lepsze, przeczyta książkę, co by o meandry literatury zahaczyć, bo może koleżanki też czytają. I dowie się, iż bezmyślne podążanie za ustalonymi przez koleżanki regułami zachowania nie znaczy nic, jeśli w głowie pustka!


                        Postuluję o odrobinę elastyczności. Czasem kopiowanie wzorów działa na zasadzie dobrej przekąski (przed głównym daniem, które – mam nadzieję – będzie świadomym wyborem).


                        > Rownie dobrze moznaby bylo powiedziec, ze ktos kto kopci sporta stojac pod wiat
                        > a przystanku, dopiero szuka swojej drogi, a w ogole to jest fajny, bo moglby
                        > zamiast palic, to srac pod ta wiata. Niezbyt udana argumentacja, co?

                        To już absolutna skrajność rozumowania : )))))
                        • kretynofil Odpowiedz na Twoje pytanie brzmi: NIE! 03.08.08, 15:38
                          > czy ta paniusia powodowana mozaiką wrażeń nie sięgnie głębiej i nie zastanowi się?

                          Nie, tak sie nie stanie z dwoch wzgledow:
                          - na koncercie bedzie bardziej skupiona na tych, ktorych tam nie ma, i o tym
                          bedzie myslala, zamiast chlonac muzyke, ktorej i tak nie rozumie i nie chce
                          zrozumiec,
                          - zeby poszla dalej, musialyby to zrobic jej kolezanki, badz musieliby o tym
                          napisac w nowym burdelpismie - ale czy wtedy bylaby to jej droga, jej odkrycie,
                          jej doznania? Nie...

                          Zwroc uwage, ze wszyscy musielismy w szkole czytac, chodzic do teatru itd. Ile
                          osob rzeczywiscie czyta ksiazki, tak samemu, z wlasnej checi? Ok, rzeczywiscie
                          sie to poprawia, ale w wiekszosci chodzi o czytanie tego co jest modne, no i
                          oczywiscie klamanie w sondazach...

                          Dwie anegdotki - stoja dwie cipy w empiku i dyskutuja o literaturze, obie
                          oczywiscie o Kapuscinskim, o tym jak to go czytaja namietnie. Przypadek?

                          Nie, po prostu autorowi sie zmarlo kilka dni wczesniej i wszystkie media sie nad
                          tym rozwodzily... Sadzisz ze one wyniosly cos z tej lektury? Sadzisz, ze gdyby
                          nie chwilowa POPularnosc autora, kiedys by do jego ksiazki zajrzaly? Nie, nie
                          zrobily by tego, nawet gdybys im o tym autorze opowiadal godzinami. Dla takich
                          ludzi czytanie czegokolwiek innego niz bestsellery mija sie z celem, ktorym nie
                          jest ksiazka sama w sobie, ale przynaleznosc do jakiejs grupy.

                          A to obdziera te doznania z jakiejkolwiek wartosci - co za roznica czy
                          utozsamiamy sie z grupa dresiarzy w burakowozach, z grupa placzek popapiezowych
                          czy z grupa pijaczek wina przy sjc, albo grupa NIECZYTAJACA Pratchetta? Dopoki o
                          naszych zachowaniach decyduje chec dopasowania do grupy, dopoty te zachowania
                          niczego do naszego zycia nie wnosza, nie rozwijaja nas, a czynia nas tylko coraz
                          bardziej bezmyslnymi nasladowcami...

                          Anegdotka dwa: dwie dewoty dyskutujace o zakupie encyklik JP2, zaraz po jego
                          smierci. Cale zycie na to mialy, ale z lektura wolaly poczekac do jego zgonu.
                          Przypadek? Heh, akurat :)

                          ----------------------------------------------

                          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                          perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                          lektury :)
                      • Gość: mmm Re: Nie zgadzam sie! IP: *.chello.pl 03.08.08, 15:39
                        zgadzam sie z Toba w 100%-lans dla lansu jest największą wiochą, bez względu na
                        to jaką formę przybiera!
                        • kretynofil To teraz zapytam przewrotnie: 03.08.08, 15:52
                          Czy negacja lansu nie jest lansem samym w sobie? Moze wlasnie moim
                          "nierobieniem" jest "niemowienie nierobie" ;)

                          Moze nas laczy to ze lansujemy sie na nielansujacych? Moze ladnie by nam bylo w
                          bialych kozaczkach, moze bysmy sie poczuli milo, siedzac na tarasie z lampka
                          sofii przy pobrzekiwaniu sjc - ale nie robimy tego, bo to przeciez lans,
                          powielanie wzorcow? Nieswiadomie powielamy taki sam wzorzec?

                          Zabawne, jesli sie nad tym zastanowic, co?

                          ----------------------------------------------

                          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                          perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                          lektury :)
                      • Gość: Kotlecik Re: Nie zgadzam sie! IP: *.gprs.plus.pl 03.08.08, 21:19
                        Ja mam trupa ze szrotu w Niemczech, czy jestem gorsza?
                        Prostactwo kojarzy mi sie równiez z nadmiernym zainteresowaniem
                        dobrami materialnymi. Opowiadanie o swoich zarobkach, zarobkach
                        kumpli, wypytywanie o zarobki, szydzenie z cudzych zarobków.
                        Opowiadanie, ile się zapłaciło za cokolwiek, z podkreśleniem jak
                        dużo.
                        • kretynofil Ludzie, nauczcie sie czytac!!! 03.08.08, 21:30
                          To juz ostatni wpis - mam dosyc prostowania swoich wypowiedzi, tylko dlatego ze
                          Wy ich nie potraficie przeczytac bez kompleksow, bez nadinterpretacji.

                          Czy ja napisalem ze mam cos do "trupow z Niemiec"?! Nie, ale mam cos do ich
                          wlascicieli, kiedy calym swoim zachowaniem, badz doslownymi wypowiedziami daja
                          do zrozumienia calemu swiatu, ze ten "trup" to wlasnie dowod pewnego statusu
                          spolecznego.

                          Slyszalas kiedys taki tekst: "jak Cie nie stac na samochod to wypie*dalaj z
                          ulicy!" ?

                          Ja slyszalem wiele razy - i zawsze od jakiegos buraka w trupie z Niemiec, ktory
                          byl wart znacznie mniej niz moj rower. Komedia?

                          Nie badz taka przewrazliwiona na punkcie swojego samochodu, bo kiedys sama
                          krzykniesz cos takiego przez okno do przejezdzajacego rowerzysty - a gorszego
                          swiadectwa nie mozna sobie wystawic na drodze...

                          ----------------------------------------------

                          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                          perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                          lektury :)
                          • Gość: Kotlecik Re: Ludzie, nauczcie sie czytac!!! IP: *.gprs.plus.pl 03.08.08, 21:50
                            Kretynofilku, ja mrugnęłam do Ciebie oczkiem wypowiedzią o trupie z
                            Niemiec.
                            kretynofil napisał:
                            mam dosyc prostowania swoich wypowiedzi, tylko dlatego ze
                            > Wy ich nie potraficie przeczytac bez kompleksow, bez
                            nadinterpretacji.

                            Ja też, pozdrawiam ;-)
                          • Gość: Mika Re: Ludzie, nauczcie sie czytac!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 00:39
                            A czy nie jest lansem przedstawianie na forum swojej osoby jako unoszącej się ponad wszelką "wiochą"?
                            Oczywiście NIKT wypowiedzi kretynofila nie przeczyta ze zrozumieniem, bo któż wzniesie sie na ponadwiochowe wyżyny i mu poziomem dorówna...

                            > Czy ja napisalem ze mam cos do "trupow z Niemiec"?! Nie, ale mam cos do ich
                            > wlascicieli, kiedy calym swoim zachowaniem, badz doslownymi wypowiedziami daja
                            > do zrozumienia calemu swiatu, ze ten "trup" to wlasnie dowod pewnego statusu
                            > spolecznego.

                            Mam auto warte 1,5 tys PLN. No może 2 tys jak zostawię w nim telefon ;) I zdecydowanie taki trup nie wyraża mojego statusu społecznego i nie cieszę sie tym, że są ludzie których nawet na takie auto nie stać (chociaż zapewne mało jest takich osób). Ja uwielbiam brak stresu spowodowany tym, ze nie interesuje mnie czy mi ktoś mój samochód porysuje, ukradnie itd.
                        • Gość: Piotrrr Re: Nie zgadzam sie! IP: *.chello.pl 03.08.08, 22:14
                          Nie, nie jesteś gorsza, podobnie, jak nie jesteś "wiochwoman" o ile kupiłaś
                          "trupa" bo na takiego Cię stać a czymś musisz jeździć a nie dlatego, zeby
                          pokazać się Golfem w tzw. "towarzystwie". Ja również jeździłem gratem z Niemiec
                          (stary jak świat Ford), bo jakiś czas temu tylko na takie auto było mnie stać a
                          musiałem sie przemieszczać niezależnie od komunikacji miejskiej. Teraz stać mnie
                          na znacznie więcej więc kupiłem auto, które jest bezpieczne, znacznie nowsze,
                          bardziej wygodne i większe. I nie dlatego, żeby sąsiedzi zzielenieli z zazdrości
                          a żeby moje życie (i mojej rodziny) było wygodniejsze.
                  • Gość: Kotlecik Re: Tanie winska - wyjasnienie IP: *.gprs.plus.pl 03.08.08, 21:13
                    Generalnie zgadzam się z Kretynofilem, chociaż inaczej bym ujęła
                    problem.
                    Dla mnie większym prostactwem od noszenia białych kozaczków lub
                    różowych bluzek jest wyśmiewanie się z kobiety, która je nosi. OK,
                    dziewczyna może miec taki a nie inny styl, jednym się podoba, innych
                    to razi, ale jesli to ubranie jest czyste, to w czym problem?
                    Dlaczego tak bardzo zwracamy uwagę na takie rzeczy?
                    Ostatnio przebywam dużo w towarzystwie doktorantów, którzy bardzo
                    podkreślają swój status społeczny i poziom intelektualny,
                    najczęściej poprzez pogardę dla osób mniej wykształconych, którzy
                    słuchaja Rubika, oglądaja telenowele, żywią się w fast foodach itp.
                    A oni tego NIE robią. W rozmowach z panią sprzątaczką uzywają słów
                    typu "koherentny", " woluntarny" itp. i wielką maja satysfkcję, że
                    ona ich nie rozumie. To jest dla mnie prostactwo.

                    • kretynofil Piszemy w zasadzie o tym samym, Kotleciku 03.08.08, 21:24
                      Mi dokladnie o takie zachowania chodzilo - ich lansem jest "nierobienie" takich
                      rzeczy jak sluchanie Rubika, ogladanie telenowel itd. Samo w sobie nie jest
                      jeszcze tak wazne, jak gadanie o swoim "nierobieniu". Dokladnie to mialem na
                      mysli...

                      Przykre, ze dotyczy to takich ludzi jak doktorantow, bo ci, ktorych poznalem w
                      zyciu, reprezentowali troche wyzszy poziom.

                      A ich (Twoich znajomych) stosunek do sprzataczek to wlasnie kwintesencja "nowych
                      ruskich" - wlasnie przez takie rzeczy szczerze znienawidzilem warszawke...

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                      perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                      lektury :)
                      • Gość: Mati Re: Piszemy w zasadzie o tym samym, Kotleciku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 00:09
                        Popieram Was! Żenują mnie właśnie strony typu bialekozaczki czy inne szydzace z
                        tego, jakie kto gdzie zdjecie umiescil, gdzie liczna grupa osób poprzez wulgarne
                        komentarze udowadnia, że jest lepsza, bo wie, że tak nie nalezy sie ubierac czy
                        wygladac (jakby nie wiedzieli, ze to jak dzisiaj wygladamy bedzie obsmiewane za
                        10 lat, a moze wtedy wlasnie biale kozaki beda jedynymi slusznymi). Mi się nie
                        podoba moda na kalosze, ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy zakładać strony o
                        dziewczynach w kaloszach i lzenie ich - kto ja jestem, zeby krytykowac kogos, ze
                        lubi sie ubrac tak czy inaczej?!

                        Moim zdaniem osoba w kaloszach (czy jakikmkolwiek innym obowiu) nie jest w żaden
                        sposób lepsza od osoby w bialych kozakach, bo niby dlaczego miałaby być?

                        Dla mnie wiocha to takie rzeczy, jak gadanie w kinie przez telefon, smiecenie w
                        lesie czy na ulicy (i tak, niedopalki to tez smieci), parkowanie utrudniające
                        życie innym, ale też "nauczanie" przez rysowanie lakieru gwoździem i przebijanie
                        opon. Bo to sa wlasnie rzeczy, ktore daja swiadectwo o czlowieku. Na pewno nie
                        to, jakie kto buty nosi i jesli ktos musi udowadniac, ze jest lepszy, bo nie ma
                        i nie lubi bialych kozakow, to dla mnie swiadczy to glownie o takim krytyku.
                • Gość: Kaczoland Atakuje Re: Doskonaly watek ? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 03.08.08, 15:58
                  Czterdziesci zlotych za wino niezbyt wysokiej jakosci? To dowodzi tylko faktu,
                  iz ceny win w Polsce musza byc obecnie bardzo wygorowane!!!
                  • kretynofil Istotnie, sa, a wiesz dlaczego? 03.08.08, 16:24
                    Bo naprawde jest sporo ludzi, ktorzy uwazaja to za rodzaj luksusu :)

                    Wielokrotnie o tym na forach pisalem, ze to taka rdzennie polska przypadlosc -
                    tak jak Polakowi zrobi sie lepiej jak sasiadowi krowa zdechnie (chociaz on nic z
                    tego nie ma), tak samo Polak zgodzi sie za cos zaplacic grubo powyzej wartosci,
                    jesli tylko bedzie mial swiadomosc ze dzieki tym cenom kogos nie bedzie na to stac.

                    I to jest wlasnie wytlumaczenie powszechnej drozyzny i niezrozumialej akceptacji
                    tego faktu :))))

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                    perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                    lektury :)
                    • Gość: kropka To ładnie byś mnie podsumował! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 18:26
                      Dobrze piszesz, rozprawiasz... ale nie wydaje Ci się, że mógłbyś
                      nieźle źle ;) podsumować niektórych ludzi? Ja np nie piję
                      praktycznie w ogóle alkoholu, bo nie lubię, czasem skubnę komuś
                      piany z piwa albo kupię sobie karmi i cóż wystawiam się na
                      pośmiewisko bo się lansuję na lepszą-niepijącą (hm?) niestety.
                      Uwielbiam jazz aczkolwiek wybiórczo bo taka Cassandra W. to mi nie
                      podchodzi ale przed Astrud Gilberto chylę czoła lepsza-jazzowa panna
                      (hm?). Raz w życiu byłam w filharmonii z ciekawości i dla rozrywki,
                      polubiłam dzięki temu zespół Nocna Zmiana Bluesa (tylko mi nie pisz,
                      że wymyślam- mieli koncert w filharmonii w Opolu w 2007); miałam
                      pójść sama ale zgodziłam się na towarzystwo osób których zabijała
                      nuda. Poszłabym nieraz, bo jakie były ciekawe koncerty w tym roku,
                      ale fundusze ograniczają mój rozwój w tym zakresie. Więc kolejny
                      lans na 'lepszą' bo mam ochotę pójść do filharmonii? A tak następne-
                      teatr. Proszę: od dziecka uwielbiałam szkolne wyjazdy do teatru,
                      jedno co mnie doprowadzało do czerwoności to obowiązkowa wizyta w
                      McDonald's po sztuce. Lanusuję się więc od wczesnej młodości ho! Do
                      teatru też nie chodzę bo fundusze... I w końcu nie lubię chodzić do
                      kina, choć mi się ostatnio poprawiło po kilku filmach animowanych.
                      No i kurczę czytam. Czytam dla przyjemności...zawsze mam wypożyczony
                      jakiś tomik poezji np Tuwima lubię, czy Iwaszkiewicza. Nawet się
                      skuszę na bestseller jak np "Strach" ale jeszcze go nie tknęłam więc
                      się nie wypowię. Kapuścińskiego czytałam z 6 lat temu. Marqueza w
                      całości przeczytałam, teraz męczę Pilcha ;). Biblię od niedawna
                      czytam (oj i już się sypią oskarżenia o dewocję; nie można czytać
                      dla wiedzy?). Kocham czerwone buty, marzą mi się spodnie Lee bo mają
                      mega fajny krój, lubię ubrania z VeroMody choć mają brutalne ceny,
                      czasem coś sobie kupię. Nie znoszę tłumów, pędzących na złamanie
                      karku mas ludzkich bo czas goni, nie znoszę tym samym dyskotek
                      wszelkiej maści w szczególności zapełnionych pannami ledwo co
                      ubranymi i śmierdzącymi alkoholem miłośnikami muzyki techno. Na
                      koniec-w nosie mam co ma sąsiad czego ja nie mam, choć czasem
                      chciałoby się więcej niż się ma (choćby basen na ogródku), zwracam
                      uwagę ludziom, którzy klną w moim towarzystwie bo nie lubię słuchać
                      takich przerywników, oprócz jazzu lubię rocka i metal (którym
                      zagłuszam krzyki sąsiadów), o i jeszcze glany chciałabym mieć bo mi
                      się podobają (bez względu na doczepioną do nich ideologię) i nie
                      posiadam konta na Naszej Klasie bo szlag mnie trafiał jak dostawałam
                      zaproszenia od ludzi z którymi raz w życiu 100 lat wcześniej
                      rozmawiałam i prośby o dołączenie zdjęć do profilu ha ha ha, aż mnie
                      rwie do takich rzeczy! Kurczę ale się lansuję. Nie wydaje Ci się, że
                      jestem wylansowana przeokropnie? Zapomniałam dodać- telewizji nie
                      oglądam, czasem na jakiś serwis informacyjny zerknę albo film,w
                      sumie może 1 godzina w tygodniu (uśredniając w skali roku). Słucham
                      radia. Hurra! Lansuję się! Bo jestem sobą! I jak mnie skomentujesz
                      Waćpanie?
                      • Gość: lula Re: To ładnie byś mnie podsumował! IP: 217.96.16.* 03.08.08, 19:43
                        A to forum dla poszukujących drugiej połowy??? Się kobitka omówiła...
                        • Gość: kropka Re: To ładnie byś mnie podsumował! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 03:40
                          Nie dla każdego świat się kręci wokół "poszukiwań". Cóż, jeśli ma
                          się skłonności do oceniania po sobie.
                      • kretynofil Krotko, bo zajetyk... 03.08.08, 21:20
                        Nie wiem czemu mnie pytasz o zdanie, bo jest ono zupelnie nieistotne. Skoro
                        pytasz, to wypada odpowiedziec - ale zrobie to krotko, bo jestem troche zajety.

                        Na marginesie: moze powinienem zatrudnic sie w jakims Brawo - obok rubryki
                        "Napisz do Kasi", bedzie "Napisz do Kretynofila". I nie jest to aluzja do
                        Twojego wieku, po prostu rozbawila mnie taka mysl...

                        Ja nie wiem, czy to co robisz to lans - raczej tak, skoro prosisz o ocene
                        swojego zachowania :) Zwlaszcza, ze jest niestety niespojne - lubisz rock/metal
                        i nie lubisz przeklinania? Bez zartow...

                        I chyba to wszystko co mam do powiedzenia w tej kwestii. Przykro mi, jesli Ci
                        sie ta odpowiedz nie spodobala...

                        A Biblii nie czytaj, jesli jestes katoliczka - to straszna herezja :)

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                        perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                        lektury :)
                        • Gość: kropka Re: Krotko, bo zajetyk... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 04:33
                          Zapytałam z czystej ciekawości.

                          Jeśli Ci to odpowiada, to się zatrudnij w Brawo-jeśli prawdą jest,
                          że śmiech przedłuża życie, pobijesz Noego ;) a przy tym nieźle
                          będziesz zarabiał. Aluzja do mojego wieku? Oj oj już troszkę sobie
                          tu przebywam (a nawet dłużej) i raczej jestem 'zaawansowana'
                          pełnoletnia, nie 'początkująca'.

                          Śpiewać każdy może... ;) Zdaje się, że to forum internetowe. Nie
                          sądzisz, że taka paplanina o sobie w rzeczywistości pozwoliłaby mi
                          się jedynie ośmieszyć? Już nie wspomnę o zanudzeniu rozmówcy
                          (tudzież słuchacza, bo to monolog).

                          Niespójność? Może. Nie znasz ludzi lubiących jajka o ile mogą
                          zostawić na talerzu żółtko lub odwrotnie- białko? Wybiórczo już nie
                          mogę lubić tylko 'zjadać' jak leci?

                          Mniemam, iż Bilbię przeczytałeś choć w połowie. Nawet jeśli była to
                          zwięzła recenzja i tak przeczytam ;). Na razie się nie wypowiadam bo
                          uwzględniając objętość to dopiero zaczęłam(aczkolwiek nieźle się
                          uśmiałam, gzieś w okolicach Jakuba- mężowie mieli po kilka żon i
                          nawet z usług panien przydrożnych korzystali heh).

                          Dlaczego ma mi być przykro z powodu Twojej wypowiedzi?
                          W tym momencie przykro mi, że spać nie umiem.
              • Gość: ewa Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 14:23
                To jest to! Dzięki.
              • Gość: Kaczoland Atakuje Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) IP: *.dhcp.embarqhsd.net 03.08.08, 15:52
                Gra w golfa stanowi jakis "lans" chyba tylko w Polsce, bo w wielu krajach (np. w
                USA) golf jest popularny i dostepny dla ludzi o
                baaardzo przecietnych zarobkach. Od dawna nie jest to juz gra
                "tylko dla snobow"!
                • kretynofil Tez prawda, ale mi chodzilo o samochod :) 03.08.08, 16:20
                  j/w
              • Gość: skrzat waldek Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) IP: *.bstnma.east.verizon.net 03.08.08, 16:11
                znakomity i rozwazny komentarz!
              • salto.mortale Re: Doskonaly watek, doskonale wpisy :) 03.08.08, 21:49
                Nierobienie dla nierobienia. Doskonałe podsumowanie tego wątku. Gratulacje.

                Nic już nie napisze, bo napisałeś za mnie wszystko.
            • Gość: piotr nie takie polskie IP: *.cable.ubr05.edin.blueyonder.co.uk 03.08.08, 15:43
              wlasnie przeprowadzilem sie z usa do szkocji i musze owedziec ze to wcale nie
              jest takie znowu ''polskie''. w poniedzialek w pracy kazdy zdjae dokladna
              relacje ile gdzie i z kim wypil (zdarzaja sie tez szczegoly typu ''gdzie i jak
              dlugo wymiotowalem/lam)
            • Gość: kuziol Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.08, 16:46
              z tym piciem to przesadziłeś ... masz zaszyty esperal :D?
          • Gość: BlackMamba Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.08, 12:56
            Co masz do RPGow??? Ze niby wiocha zajezdzaja??? Chyba nigdy nie grales w gry fabularne chłopcze...
            • Gość: parano Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.bugaj.pabianice.pl 03.08.08, 13:02
              Jak miałem 14-15 lat grałem.

              Sprecyzuje panu o co mi chodziło: Młodzież w wieku licealnym, studenci i starsi grający w RPG są śmieszni. Znam niestety sporo takich osób.
              • Gość: asherix Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 14:38
                A co w tym niby wieśniackiego czy śmiesznego? Czym to się różni na przykład od
                oglądania filmu... niczym, zwykła rozrywka. Wiek nie ma tu nic do rzeczy. To, że
                czegoś nie lubisz nie musi od razu oznaczac, że to wiocha
                • Gość: parano Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.bugaj.pabianice.pl 03.08.08, 17:18
                  Śpieszę z wytłumaczeniem ci tego o co mi chodzi.

                  Mam na myśli gry fabularne, czyli takie których uczestnicy siedzą w kółku przy stoliczku, rzucają kostkami i opowiadają co robią jako czarodziej, wróżka, rycerz, elf czy krasnolud."Wyciągam mieczyk, wsiadam na konia i atakuje elfa" To poważne zajęcie? Rozumiem, że to forma rozrywki ale dla ludzi w pewnym wieku, a nie dla dwudziestolatków. Dlatego grę taką uważam za wieśniactwo.
              • Gość: arm Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.chello.pl 03.08.08, 16:34
                Ja nie gram, kiedys gralem 2 razy, i mam ochote znowu zagrac, wyobraznia chyba lepsza teraz, i chec dolaczenia sie do ladnej, inteligentnej zabawy. Co powiesz o ogladaniu filmow - ta czynnosc jest duzo bardziej bierna, chloniesz tylko historię.
              • Gość: Kotlecik Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.gprs.plus.pl 03.08.08, 21:30
                Gość portalu: parano napisał(a):

                > Jak miałem 14-15 lat grałem.
                >
                > Sprecyzuje panu o co mi chodziło: Młodzież w wieku licealnym,
                studenci i starsi
                > grający w RPG są śmieszni. Znam niestety sporo takich osób.

                Przykre jest moim zdaniem to, że w Polsce ludzie zamiast cieszyć się
                życiem, ograniczają się na rózne sposoby, bo "w ich wieku nie
                wypada". A wiochą, kiedy inni im to narzucają.
          • Gość: nika Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.elpos.net 03.08.08, 15:27
            Chamowizną trąci brak kultury- jak Twój na przykład. Obrażasz ludzi, bo jesteś z
            tych co to teraz są 'trendy"- sami nie chodzą do kościoła i jeszcze publicznie
            poniżają i ośmieszają tych, którzy chodza. To publiczne "pysznienie się" swoją
            pseudonowoczesnością to właśnie jest wiocha.
        • hiacynt33 Re: Co trąci "wiochą"? 03.08.08, 15:53
          Dla mnie długotrwałe, głosne trąbienie karawan jadących do ślubu. To
          taki prostacki sposób zwracania na siebie uwagi. Jeszcze nie tak
          dawno była to skoczna muzyka, teraz przez te klaksony trzeba uszy
          zatykac.
      • Gość: wielebny Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.range81-158.btcentralplus.com 03.08.08, 09:58
        Piotr Rubik rządzi :))
      • Gość: Robert Daddy Rubik! IP: *.szczecin.mm.pl 03.08.08, 11:10
        O tak! Tatusiek Rubik ze swa coreczka (yy znaczy sie zona!) - takie
        cos smierdzi. :/

        Przypomnial mi sie taki dowcip:

        - Ozenilem sie! - chwali sie 70 letni dziadek.
        - Ale ona ma dopiero 19 lat!
        - To niiiic! Za 5 lat zmienie na nowszy model!

        :D
      • Gość: AGA Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.promax.media.pl 03.08.08, 11:23
        A co jest zlego w białych kozaczkach??
        • jedyny.resistance Re: Co trąci "wiochą"? 03.08.08, 12:44
          daj spokoj, przecież to tandeta podkreslajaca tandetę
        • Gość: Aaricia Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 03.08.08, 17:25
          biale, niepraktyczne, po pierwszym wyjsciu wygladaja koszmarnie, a jesli chcesz
          zachowac ich zachowujesz sie jak zrzedzaca paniusia co to narzeka na brudny na
          chodnik
      • Gość: baba Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 11:39
        no wiocha to na przykład niektóre artykuły na gw jak ten na przykład. a od palących na parkingu to sie odczep, ci biedni ludzie zjechali z trasy zeby nie palic w czasie jazdy, co by bylo niebezpieczniejsze, a tu taka dupa mowi ze wiocha. sama jestes wiocha.
        • wymiatator1 Re: Co trąci "wiochą"? 03.08.08, 11:51
          Nieużywanie polskiej gramatyki i ortografii oraz polskich znaków przy pisaniu no
          forach internetowych.
          • Gość: wiocha Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.cable.ubr05.shef.blueyonder.co.uk 03.08.08, 12:38
            zwracanie uwagi na to.

            1.niektorzy nie maja polskich czcionek.
            2. szybciej sie pisze bez pl znakow, a sens wypowiedzi kazdy wylapie.
            3. a smsy zawsze piszesz z polskimi czcionkami?
            • Gość: baba Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 12:54
              do tego dorzucmy czepianie sie jezyka (bez przesady - to jest forum gw - tu prawie nikt nie pisze gramatycznie poprawnie). Swoja droga jak uzylem wulgaryzmu to myslalem ze jakis filtr to zagwiazdkuje :P.
              Ale na serio to sam artykul to dla mnie zachowanie pani mocherowej, ktora zobaczyla, za jadzia zrobila pranie w niedziele i pospieszyla podzielic sie swoimi nieprzychylnymi uwagami na kole gospodyn wiejskich jakie to zle zachowanie. Nie zebym potepial, ale czy nie ma ciekawszych rzeczy na tym swiecie niz generowanie i omawianie opini na temat innych?
              • Gość: lil Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:26
                no to po co generujesz i omawiasz?
                • Gość: baba Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 16:14
                  słuszna uwaga :P, ale moja tez jest sluszna
            • Gość: lil Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:42
              Tylko tu nie chodzi o znaki diakrytyczne, a o ortografię i gramatykę
              oraz interpunkcję (patrz poniżej - baba i jej "pani mocherowa").
              Wiem, niektórym trudno to odróżnić.
              Czy fora internetowe to jakieś dziwne twory, gdzie zasady języka
              polskiego nie obowiązują?
              Dbanie o poprawność językową wiochą na pewno nie jest, a ciemne masy
              trzeba edukować.
            • Gość: saad Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 22:38
              ad. 1 - ok,to rozumiem
              ad. 2 - sens każdy wyłapie? "Kat poszedł do kata" - kat poszedł do kąta czy kąt
              do kata? :)
              ad.3 - tak,zawsze

              CWANIACTWO, pouczanie, ęą; udawanie kogoś kim się nie jest. Trzeba być
              sobą,zawsze i wszędzie,i wbrew opiniom tłumów.

              Pozdrowienia.
          • Gość: lukasz1981 Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.range86-130.btcentralplus.com 03.08.08, 14:14
            hmm dziwne to troche. Poniewaz sa osoby ktore nie sa w stanie uzywac polskich
            znakow. Polacy nie tylko zyja w PL, sa takze za granica ... a niestety polskich
            czcionek przewaznie nie ma w komputerach za granica. Wedlug tego ja tez jestem
            "prostak" ? Na to wyglada, zalosni jestescie.
            A moze nie-uzywanie polskich znakow w sms'ach to tez prostactwo? Co ma piernik
            do wiatraka? Caly ten artykol smierdzi, kazdy ma swoja wlasna definicje
            prostactwa. Jak naprzyklad ktos wspomnial o sciaganiu butow. Zawsze gdy kogos
            odwiedzam to sciagam buty bo tym okreslasz szacunek jaki masz do odwiedzajacej
            osoby i jego wlasnosci. Poczytajcie sobie o Japoni, tam na przyklad to
            najwieksza obraza nie-sciagniecie butow w domu. Dlatego w tych domach jest
            czysto i schludnie, a nie jak w PL gdzie wy chcecie wprowadzic ta mode z "USA"
            gdzie sie nie sciaga butow i wogole sie jest "cool". Nie wspomne juz o malych
            dzieciach ktory we wspomnianym domu spedzaja 90% swego czasu na podlodze. Ludzie
            ruszcie glowa troche, zanim zaczniecie wypisywac takie bzdury. Pozdrawiam
            • Gość: cindirella Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.acn.waw.pl 03.08.08, 14:49
              Zupełnie nie rozumiem dyskusji o polskich czcionkach. Autor tekstu zwrócił uwagę
              na ortografię i gramatykę (a raczej jej brak) w wypowiedziach internetowych, a
              tu od razu kilka osób obrażonych, że to niby poza polską polskiej czcionki nie
              mogli sobie zainstalować. To jest dopiero "wiocha". Na każdym kroku potwierdzać,
              że się jest za granicą i jest się z tego powodu lepszym od innych.
              A wszystkim analfabetom komputerowym powiem, że instalacja polskich znaków
              zajmuje 2 min.
              • Gość: baba Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 16:32
                Z tymi znakami to jest troche racji, czasami piszac na forum nie mozna
                przewidziec jaki standard kodowania panuje, co system operacyjny to inny
                standard nijak mający się do wytycznych iso. W sumie teraz zrobilo sie w miare
                normalnie, kiedys pamietam redakcja jakiegos czasopisma komputerowego wymagala
                tylko nadsylania tekstow bez polskich fontow.
            • Gość: lil Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.08, 14:58
              Poniewaz sa osoby ktore nie sa w stanie uzywac polskich
              > znakow. Polacy nie tylko zyja w PL, sa takze za granica ... a
              niestety polskich
              > czcionek przewaznie nie ma w komputerach za granica.

              No i to są właśnie te tajemnicze znaki diakrytyczne. Nieużywanie ich
              nie zawsze jest postactwem, ale ten twój "artykol" już prostactwem
              jest. Trzeba się też zastanowić czy prostactwem jest odpowiadanie na
              posty, których się nie rozumie (dotyczy również wiochy).
              Reszty nie komentuję.
        • Gość: naiwna Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.adsl.inetia.pl 03.08.08, 16:07
          Gość portalu: baba napisał(a):

          "no wiocha to na przykład niektóre artykuły na gw jak ten na
          przykład. a od palących na parkingu to sie odczep, ci biedni ludzie
          zjechali z trasy zeby nie palic w czasie jazdy"

          "Biedni ludzie", ROFL!!!!
          • Gość: baba Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 16:43
            Nie wiem skąd mi się udzielił ten ton :D. Chyba z 'South Parku', gdzie twórcy w
            ciekawy sposób ironizują postrzeganie 'warstw niższych' przez 'warstwy wyższe'
      • Gość: nauczyciel Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 12:46
        Piłka nożna, Doda, PiS !!!!!
      • Gość: dde Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.domainunused.net 03.08.08, 13:00
        Największą "wiochą" jest dopieprzanie się do innych. Jak ktoś lubi
        Rubika - jego sprawa, lepsze to niż nic. Białe kozaczki? Nie
        dziękuję, ale jeśli lubisz - proszę bardzo! Ktoś lubi papierosy?
        Ubezpieczalnia go podliczy, ale to jego sprawa.

        Największą "wiochą" w Polsce jest zmartwienie "co pomyślą inni".

        Zdejmowanie butów, czasami bywa żenujące, ale to jest tradycja
        starsza niż myślicie, pochodząca z czasów, gdy RP była pod wpływami
        kultury wschodniej, "świata dywanów".
        • Gość: m.k. Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:13
          Gość portalu: dde napisał(a):

          > Największą "wiochą" jest dopieprzanie się do innych. Jak ktoś lubi
          > Rubika - jego sprawa, lepsze to niż nic. Białe kozaczki? Nie
          > dziękuję, ale jeśli lubisz - proszę bardzo! Ktoś lubi papierosy?
          > Ubezpieczalnia go podliczy, ale to jego sprawa.

          Brawo, to samo chciałem napisać.
          • Gość: kiki Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.chello.pl 03.08.08, 15:37
            Zgadzam się z tobą. W naszym kraju ważniejsza od osobistego
            szczęścia i poczucia, że żyje się w zgodzie ze sobą, jest opinia
            otoczenia: sąsiadów, rodziny.
            Można i trzeba tępić zachowania chamskie i godzące w innych ludzi,
            ale jeśli komuś podobają się białe kozaki czy muzyka Piotra Rubika,
            to chyba jest już kwestia gustu, potrzeb itd., a do tego nie mamy
            prawa się wtrącać. Żyj i daj żyć innym.
        • Gość: Fudi Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.aster.pl 03.08.08, 13:22
          żenujące to jest władowanie się komuś do mieszkania w ufajdanych buciorach!
          żenujące jest również to jak się ma dziurawe skarpetki albo tygodniowe skarpetki
          na nogach a u kogoś w domu nie chodzi się w butach i wypominanie komuś takiemu,
          że buty każe zdejmować! To jest właśnie żenujące i prostackie, narzucanie komuś
          w jego mieszkaniu swojego stylu bycia. Jeśli pójdę do Ciebie proszę bardzo mogę
          Ci się władować w butach jeśli tak bardzo chcesz ale u mnie buty masz zdjąć albo
          jak Ci nie pasuje, to nie przychodź w ogóle, jeśli nie potrafisz uszanować
          zwyczajów panujących u innych.
        • Gość: stardust Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.08.08, 13:25
          Gość portalu: dde napisał(a):

          > Największą "wiochą" jest dopieprzanie się do innych. Jak ktoś lubi
          > Rubika - jego sprawa, lepsze to niż nic. Białe kozaczki? Nie
          > dziękuję, ale jeśli lubisz - proszę bardzo! Ktoś lubi papierosy?
          > Ubezpieczalnia go podliczy, ale to jego sprawa.
          >
          > Największą "wiochą" w Polsce jest zmartwienie "co pomyślą inni".


          Święta prawda, zgadzam się w 100%. Nie cierpię wściboli, nie cierpię ludzi
          myślących jednotorowo, zaprogramowanych intelektualnie.

          Ale jest jedna wieśniacka rzecz z Polakami mieszkającymi w dużych miastach, że
          pozwalają swoim kundlom szcz.. i sr.. gdzie popadnie, latać bez kagańca i
          smyczy, trzymać godzinami zatrzaśnięte w samochodach w upał albo wyjące przez
          cały dzień w mieszkaniu w bloku.
          Inna wieśniacka rzecz to to co robią moi sąsiedzi. Zawsze ale to zawsze
          trzaskają drzwiami, nawet o 3 w nocy. Nie wiedzą do czego służy klamka. I to, że
          wystawiają swoje smieci na wspólną klatkę, bo nie chce im się zejść na dół do
          smietnika wywalić od razu. Wynoszą na klatkę, żeby innym śmierdziało.
          Buractwo;/
        • Gość: xxx Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:44
          Gość portalu: dde napisał(a):

          > Największą "wiochą" jest dopieprzanie się do innych. Jak ktoś lubi
          > Rubika - jego sprawa, lepsze to niż nic. Białe kozaczki? Nie
          > dziękuję, ale jeśli lubisz - proszę bardzo! Ktoś lubi papierosy?
          > Ubezpieczalnia go podliczy, ale to jego sprawa.
          >
          > Największą "wiochą" w Polsce jest zmartwienie "co pomyślą inni".

          Dokładnie. Czuje to każdy, kto tu wrócił po dłuższym pobycie w
          normalnym kraju. Tu się przez to gorzej oddycha.
        • Gość: ala Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:51
          A dla mnie największym prostactwem jest używanie
          określenia "wiocha". Odzwierciedla ono tę straszną pogardę, którą
          Polacy mają wobec każdego, kto jest mniej wykształcony, biedniejszy
          lub mieszka w mniejszej miejscowości. Gdy jakiś czas temu zaczęłam
          czytać fora internetowe, zauważyłam ze zdziwieniem, że jeśli ktoś
          chce kogoś obrazić, to bardzo często sugeruje mu, że pochodzi ze
          wsi. Mnie to bardzo razi. Aha, gdyby ktoś pytał:
          wychowałam się w wielkim mieście, w inteligenckiej rodzinie z
          tradycjami.
      • Gość: realista zdecydowanie głosowanie na pis IP: *.eimperium.pl 03.08.08, 13:30
        bądź samoobrone ale to to samo
      • Gość: Magicsan Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.net.upc.cz 03.08.08, 16:21
        "The one who's the loudest in the room is the weakest in the room",
        Frank Lucas aka Denzel Washington ;)...seriously taken
      • Gość: feelek Posiadanie konta na naszej-klasie, upijanie się IP: *.range86-151.btcentralplus.com 03.08.08, 16:25
        do nieprzytomności, bycie z krakogrodu, ciągłe narzekanie na kraj i wiele wiele
        innych.
    • my2008 Re: Co trąci "wiochą"? 13.05.08, 13:29
      Kupowanie mięsa, wędlin, kiełbachy, aby to wszystko zjeść :(
      • Gość: Peter Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.dip.t-dialin.net 13.05.08, 14:25
        denerwowac sie na"trawozernych",cieplym......starczy
      • Gość: zwiezrolubny Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.adsl.inetia.pl 03.08.08, 12:54
        ... piszesz o zwierzętach a nie zdajesz sobie całkowicie sprawy jak bardzo BOLI
        marchewkę, pietruszkę, seler orasz wszelkie inne warzywa i rośliny gdy je
        kroisz, gryziesz, itp. A jak by tak ciebie wrzucił do gotującej się wody
        wcześniej zdarłszy z Ciebie skórę i posolił ??? Jak byś się czuł / czuła ???
        Rośliny też potrafią czuć ... a jak depczesz trawę to nie słyszysz jęków
        wydawanych przez łamane źdźbła ???
        Jesteś taka sama / sam jak Ci co robią wiwisekcje zwierzętom ... !!!
        • magdawierciak Re: Co trąci "wiochą"? 03.08.08, 14:40
          roślin nie mają ośrodkowego układu nerwowego więc ej nic nie boli. a jeśli tak bardzo nartwi cie los roślinek to prosze. niej jedz chleba, ryżu, kasz, ziewmniaków. tylko mięso i zapijaj je smietaną. smacznego
      • Gość: ........... Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:59
        sama jestem wegetarianką, ale to co napisałaś to ZENADA
    • p.s.j mam kilka propozycji: 13.05.08, 14:54
      a) nawozy naturalne, obornik w szczególności
      b) obuwie po chodzeniu w nim po nawozach naturalnych, po oborniku w szczególności
      c) krowa
      d) koza
      e) bele siana
      • Gość: das_spiel_ist_aus wars wita was IP: *.adsl.alicedsl.de 03.08.08, 09:38
        "jedzie pociag z daleka
        ma czerwone bufory
        nap..ala po drodze
        co mu wejdzie na tory"..
        wilk
      • Gość: das_spiel_ist_aus i na imie ma jozef IP: *.adsl.alicedsl.de 03.08.08, 10:02
        pochodzi z wroclawia,,a ten"rotmistrz" to juz niezyje(zmarl w wroclawiu)..
      • Gość: Anastazy jeszcze stajnia i przenżyto:-) IP: *.2-0.pl 03.08.08, 11:09
        oraz drogi gminne - totalna wieś
        • Gość: das_spiel_ist_aus ale ten "wars" IP: *.adsl.alicedsl.de 03.08.08, 12:49
          to taki program bardzo poufny,a inspiracja ma nazwisko: lukas,ale oni wkrotce przekonaja sie,ze"miecz" zawsze ostrzy sie z dwoch stron..ciekawostka jest to,ze duchowni tez chcieli "korzystac z tego programu"..zobaczcie do czego zaprowadzilo was szalenstwo wyznawania ballow i tego konsekwencja(czytaj:poganskich bozkow)
      • Gość: xyz Re: mam kilka propozycji: IP: *.adsl.inetia.pl 03.08.08, 12:32
        tak oczywiście, przecież sztuczne nawozy są obojetne dla zdrowia, więc po co
        uzywać "wiejskiego" obornika? a mleko najlepsze jest w proszku. ten komentarz
        obraza rolników. a to nie jest hańbiący zawód!
    • kochanica-francuza Re: Co trąci "wiochą"? 13.05.08, 15:03
      9. Niemycie się i śmierdzenie społeczeństwu w autobusach, sklepach, na ulicy i
      innych miejscach publicznych.
      • Gość: alfa Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.chello.pl 21.05.08, 13:52
        kochanica-francuza napisała:

        > 9. Niemycie się i śmierdzenie społeczeństwu w autobusach, sklepach,
        > na ulicy i innych miejscach publicznych.

        No właśnie.
        Zacznij sie wreszcie myć, a nie gadać, że ci śmierdzi to i owo.
        • Gość: gfdg Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.lanet.net.pl 03.08.08, 11:39
          Cham
      • Gość: xxz Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.mikrozet.wroc.pl 30.05.08, 21:56
        o !!tak!! popieram!! bardzo czeste zjawisko, nie kazdy ma ochote
        jechac "na wdechu" cala droge w tramwaju, lub stojac w kolejce w
        sklepie:! ludzie myjcie sie!! to naprawde niewiele kosztuje, kostka
        mydla za 1,20 i troche wody!!
        • Gość: mydlo Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.telprojekt.pl 03.08.08, 11:27
          woda jest teraz bardzo droga
          mydlo za 1,20 - przepraszam ale szkoda niszczyc sobie skore
      • Gość: Majka Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.olsztyn.mm.pl 03.08.08, 09:29
        Zgadzam się w 100% Jeśli ktoś nie ma potrzeby myć się dla siebie,
        niech zrobi to przynajmniej dla innych... Taki ludzki gest...
      • Gość: apla Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.chello.pl 03.08.08, 10:48
        i u lekarza, szczególnie po zdjęciu odzieży wierzchniej.
      • Gość: xyz Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.aster.pl 03.08.08, 11:11
        To fakt smrod w tramwaju, metrze czy kolejce w sklepie moze nie wynika
        z niemycia sie ale napewno z powodu nie stosowania antyperspirantu.
        10 zł na antypersp... to nie jest duzo wiec kupujmy je!
        • Gość: skurczybyk przepraszam ale nie uzywam antyperspirantow IP: *.telprojekt.pl 03.08.08, 11:34
          przepraszam wszystkich ale trzymam sie w zyciu zasady, ze im mniej chemii w zyciu tym lepiej

          wszystkie kosmetyki jakich uzywam to mydlo (szare), balsam po goleniu i szampon

          jak komus nie szkoda zdrowia to niech sobie uzywa calego tego chemicznego syfu
          • wymiatator1 Re: przepraszam ale nie uzywam antyperspirantow 03.08.08, 11:55
            Poglądy jak ze średniowiecza. Wtedy tez myśleli, że higiena szkodzi zdrowiu. W
            Polsce ten pogląd przetrwał chyba najdłużej (stąd "kołtun polski"), czego
            przykład widzimy powyżej.
            • Gość: pierdzibaka Re: przepraszam ale nie uzywam antyperspirantow IP: *.telprojekt.pl 03.08.08, 12:08
              wedlug Ciebie nie da sie zachowac higieny przy uzycia tych trzech srodkow ktore wymienilem?

              to jestes glupi wiesniak wyjatkowo podatny na reklame
              • Gość: kiki Re: przepraszam ale nie uzywam antyperspirantow IP: *.chello.pl 03.08.08, 15:26
                No, ja chyba jestem skończoną kretynką, która z uporem stwierdza, że
                samo mydło nie wystarczy :-) Poprostu mój nos nie daje rady, gdy
                stoję koło osobnika, który może i sie rano mył, ale po pół godzinie
                w ciasnym autobusie czy metrze spocił się jak mysz.
            • Gość: Bilbo Re: przepraszam ale nie uzywam antyperspirantow IP: *.brutele.be 03.08.08, 13:18
              W sredniowieczu dbanie o higiene w dzisiejszym tego slowa znaczeniu moglo
              skonczyc sie tragicznie dla dbajacego - szczegolnie dla obywateli pochodzacych z
              gminu. Nie bylo antybiotykow, sluzby zdrowia. Chlopi byli zabiedzeni, zniszczeni
              praca, niedozywieni. Kazde narazenie na infekcje oslabionego organizmu moglo
              skonczyc sie zejsciem delikwenta dbajacego o higiene w tak malo rozwazny sposob.

              Stad popularnosc pudru i perfum, ktorymi posypywala sie i kropila obficie
              szlachta i bogacze. Zeby przytlumic smrod niemytych cial (mimo, ze bylo ich
              stac na kapiele w cieplej wodzie).

              Pewnie stad to "dziwne" przekonanie.
              • Gość: kiki Re: przepraszam ale nie uzywam antyperspirantow IP: *.chello.pl 03.08.08, 15:28
                Skąd takie przekonanie? Czystość ciała miałaby prowadzic do
                infekcji? Raczej brud jest powodem chorób. Weź pod uwagę, że w
                średniowieczu nie czyszczono toalet (o ile były) Domestosem,
                klepiska Ajaxem, a naczyń Purem. A więc nie dochodziłoby do
                wyjałowienia organizmu i nadmiernego "wypucowania" otoczenia.
              • Gość: alpepe Re: przepraszam ale nie uzywam antyperspirantow IP: *.pools.arcor-ip.net 03.08.08, 16:18
                akurat w średniowieczu to ludzie się myli, piszesz o czasach
                późniejszych.
          • Gość: perspirant Re: przepraszam ale nie uzywam antyperspirantow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 14:26
            a potem śmierdzisz jak cap, ze można sie porzygać, w autobusach pełno takich
            "ekologicznych" smierdzieli, co to niby boja się chemicznego syfu, a wpieprzaja
            go z wędlinami, papierochami i soczkami pełnymi konserwnantów, jarzynkami z
            upraw pełnych chemii
    • Gość: Bleh Ty... IP: *.acn.waw.pl 21.05.08, 10:21
      To co piszesz to jest po prostu brak kultury osobistej. A wiochą
      trąci, jak się nie wie co trąci wiochą...
      • uyu Re: Ty... 21.05.08, 12:40
        Pomimo zastrzezen podanych przez autorke watku twierdze, ze wiacha
        traci okreslanie prostactwa "wiocha".
        • Gość: tomekjot podobno IP: *.gprs.plus.pl 21.05.08, 20:25
          sciąganie butów przez zaroszonych gości, trąci wiochą.
          • matylda1001 Re: podobno 21.05.08, 20:48
            >sciąganie butów przez zaroszonych gości, trąci wiochą.<

            A podtykanie kapci przez gospodarzy to juz nie?

            • Gość: tomekjot Re: podobno IP: *.gprs.plus.pl 21.05.08, 21:16
              Jak najbardziej. Jest teoria, że jest to nawyk przeniesiny ze wsi, gdzie gospodarz przychodzac po pracy w oborze i sciąga kalosze w ganku.
              • jdbad Re: podobno 21.05.08, 21:20
                I w Japonii też?
                Gość portalu: tomekjot napisał(a):

                > Jak najbardziej. Jest teoria, że jest to nawyk przeniesiny ze wsi,
                gdzie gospod
                > arz przychodzac po pracy w oborze i sciąga kalosze w ganku.
                • Gość: tomekjot Re: podobno IP: *.gprs.plus.pl 21.05.08, 21:46
                  Taka terię przedstawił swego czasu Mariusz Szczygieł, miał w ten sposób rozpoznawać warszawiaków od jednego pokolenia.
                  • Gość: tomekjot Re: podobno IP: *.gprs.plus.pl 21.05.08, 21:48
                    ale na poważnie. czy każecie swoim gosciom sciągać buty.

                    Przecież w wiekszości mieszczuchy przyjeżdzaja własnym samochodem lub jeżdzą taksówkami i w gości zakładaja wyjsciowe wypucowane buty. To skąd ten zwyczaj?
                    • jdbad Re: podobno 21.05.08, 21:50
                      Klimat ma tu chyba coś do rzeczy.
                      • Gość: wiochmen wszystko na siłę IP: *.zb.lnet.pl 03.08.08, 11:42
                        Dla mnie wiochą jest ten sztywny styl myślenia, który jednym nakazuje zawsze
                        zdejmować buty, a innym nigdy nie zdejmować, w czasie wizyty. I zawsze
                        koniecznie przekonywać o swoich racjach i zmuszać do tego czy owego.

                        Pamiętam, jak kolega będąc w Hiszpanii zaczął krytykować siestę...bo Hiszpanie
                        dla niego są leniwi. Dla mnie taka wiocha wynika z braku myślenia, a co za tym
                        idzie zrozumienia sytuacji innych ludzi. Bo burak zawsze wie
                        najlepiej...zwłaszcza kiedy nie ma o czymś pojęcia.
                    • matylda1001 Re: podobno 21.05.08, 22:22
                      Daj spokój bo to batalia z góry przegrana. Nie wiem skąd w Polsce
                      wziął się ten idiotyczny obyczaj. To znaczy chyba wiem ale nie
                      powiem. Kiedyś, na którymś forum udało mi sie rozpętać na ten temat
                      prawdziwe tornado :) Zostałam sponiewierana. Wymyślano mi od
                      brudasów, którzy nie szanują cudzych dywanów, od prostaczek, które
                      nie potrafią się zachowac "w gościach" ale największą obelgą było
                      nazwanie mnie..."hrabianką". Jako, że w tym względzie rzeczywiście
                      moge poczuwać się do winy, wycofałam się ze spuszczoną głową. Ja
                      tylko chciałabym wiedzieć co zwolennicy zdejmowania butów
                      zaproponowaliby Cejrowskiemu, który (jak powszechnie wiadomo) zawsze
                      chodzi boso a przyszedłby do nich z wizytą. Chyba podaliby mu
                      buty...?
                      • Gość: Żuczek 1986 Re: podobno IP: *.autocom.pl 21.05.08, 23:38
                        Mnie też doprowadza do szału przymus zdejmowania butów kiedy się przychodzi z
                        wizytą. Przecież gospodarze, zapraszając gości, liczą się z tym, że ktoś coś
                        rozleje na obrus, rozsypie na dywan itp. Nie rozumiem zatem skąd ten kapciany
                        terror, pomijam sytuacje ekstremalne jak straszna pogoda, ulewa, błoto itp.
                        Pamiętam jak kiedyś na imieninach ciotki zostałam zmuszona do zdjęcia szykownych
                        szpilek i ubrania śmierdzących, przepoconych kapciuchów po nie wiadomo kim.
                        Broniłam się jak mogłam, proponowałam że zostanę boso, bo tak chodzę w domu,
                        niestety, nie poskutkowało. Wyglądałam jak baran - elegancka garsonka i kapcie z
                        futerkiem. Brrr!
                        • Gość: Bilbo Re: podobno IP: *.chu-charleroi.be 29.05.08, 13:40
                          Zdecydowanie nie higieniczny obyczaj. Ma sie w domu te piec par kapci "dla
                          gosci" i chodza w nich wszyscy zaproszeni. Raz sie trafi kolega z grzybica
                          (normalna rzecz kazdy moze na basenie podlapac) i roznosi to poprzez te
                          nieszczesne kapcie. Pomijajac fakt potliwosci stop.

                          Chyba nie ma tak, ze takie "goscinne" kapcie sa prane po kazdym zalozeniu.

                          • sir.vimes Ja rozumiem kapcie 24.07.08, 20:51
                            w sytuacji gdy w domu jest chory, ktoś ma ciężką alergię itp, z jakichś przyczyn
                            trzeba zachować sterylność (choroba, położnica itp itd).

                            Natomiast zakładam, że kapcie sa prane.

                            Tzn. znam dwie osoby które z przyczyn, które podałam wcześniej oferują gościom
                            kapcie - i to są takie kapcio-skarpety, do prania w pralce.

                            Ja dorosłch gości nie zmuszam do niczego - niech łażą w butach, skarpetkach,
                            moich kapciach (tzn. klapkach na basen bo innych kapci nie mam) - jak lubią.
                            natomiast nie znoszę jak małe dzieci całą wizytę spędzają w butach - po prostu
                            mi ich żal. Ale pomysłu co proponować , oprócz łażenia w skarpetkach - nie mam.
                        • Gość: qqryq Re: podobno IP: 62.61.51.* 03.08.08, 09:46
                          I zakładają też że przed chwilą wdepnąłeś w psie gó...
                          Rozumiem że przed drzwiami powinna leżeć paczka wykalaczek do wygrzebania tego i owego z bierznika buta.
                          No chyba że twoje dzieci które bawią się na dywanie tak współżyją z naturą że im to nie przeszkadza
                        • gistroff Re: podobno 03.08.08, 10:07
                          Uielbiam to ledwo skrywane poczucie wyższości i przekonanie, że
                          możesz oceniać innych. Napiszę Ci krótko: jak się chce krytykować ,
                          to samemu trzeba być poza wszelkim podejrzeniem. A Twoja polszczyzna
                          niestety do nienagannych nie należy. Przykro mi, że musiałaś
                          zdjąć "szykowne szpilki" i do "eleganckiej garsonki" byłaś zmuszona
                          założyć "kapciuchy". Ktoś o erudycji na Twoim poziomie, z pewnością
                          zrozumie o co chodzi.

                          • Gość: dd Re: podobno IP: *.chello.pl 03.08.08, 11:20
                            gistroff napisał:
                            Twoja polszczyzna
                            > niestety do nienagannych nie należy. Przykro mi, że musiałaś
                            > zdjąć "szykowne szpilki" i do "eleganckiej garsonki" byłaś zmuszona
                            > założyć "kapciuchy". Ktoś o erudycji na Twoim poziomie, z pewnością
                            > zrozumie o co chodzi.
                            >


                            Proponuję wziąć słownik języka polskiego i sprawdzić co te wyrazy znaczą.
                            Dorównasz wówczas poziomem autorce wypowiedzi i też zrozumiesz.
                            • joanna182-0 Re: podobno 03.08.08, 11:37
                              Ja jak idę na imieniny do ciociu (szczególnie w zime) biorę swoje
                              ciapy, bo nie lubie chodzić w cudzych. I sprawa jest rozwiązana.
                        • Gość: fupa Buty na zmianę albo...kalosze IP: *.chello.pl 03.08.08, 10:26
                          Kiedyś ludzie, którzy nie chcieli nosić drugiej pary butów, nosili
                          kalosze (nie to, co dziś nazywamy kaloszami - wellingtony). Buciki
                          wewnątrz musiały mieć idealnie nowe podeszwy.

                          Myślicie, że do pałacu na przyjęcie Kopciuszek polazł w
                          usmarowanych trzewikach?!
                          • Gość: Kapciuszek Re: Buty na zmianę albo...kalosze IP: *.elartnet.pl 03.08.08, 11:01
                            Gość portalu: fupa napisał(a):

                            > Myślicie, że do pałacu na przyjęcie Kopciuszek polazł w
                            > usmarowanych trzewikach?!

                            Myslimy, ze na progu palacu wreczono mu przepocone papucie, w
                            ktorych uwiodl ksiecia ;)
                            • Gość: fupa Re: Buty na zmianę albo...kalosze IP: *.chello.pl 07.08.08, 10:16
                              A może myślicie, że Kopciuszek drogę na bal odbył w szklanych
                              pantofelkach tramwajem, dochodząc 1,5 km piechotą od przystanku
                              przez kałuże?
                        • Gość: kociara Re: podobno IP: *.chello.pl 03.08.08, 11:18
                          ość portalu: Żuczek 1986 napisał(a):

                          > Mnie też doprowadza do szału przymus zdejmowania butów kiedy się przychodzi z
                          > wizytą.

                          a ja już nie mam siły krzyczeć do każdego od progu "nie zdejmuj butów" a potem
                          pół godziny przekonywać, że mam psy i kota i naprawdę nie radzę paradowac po
                          moich podłogach w skarpetkach
                          nawyk zdejmowania butów jest w narodzie jest mocno zakorzeniony
                        • Gość: biniou Re: podobno IP: *.rev.numericable.fr 03.08.08, 12:45
                          Zuczku, ja mam na to sposob, na wszelkie imprezy, obiady itp.
                          przynosze czyste buty, ktore wkladam dopiero u gospodarza. Nikt sie
                          nie czepia i wszyscy sa zadowoleni, bo dobre wychowanie, to przede
                          wszystkim wzajzemny szacunek.
                        • Gość: ata Re: podobno IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 13:48
                          Miły Żuczku, zgadzam się, że zdejmowanie butów przez gości jest niezbyt
                          eleganckie, tylko jest pewien kłopot...Mały raczkujący po mieszkaniu szkrab,
                          który pakuje swoje łapki do buzi.Co wtedy? Zadeptana syfem z chodnika podłoga
                          nie najlepiej się tu komponuje.
                          Pozdrawiam
                        • Gość: xxx Re: podobno IP: *.derby.waw.pl 03.08.08, 21:54
                          Zimą też się ładujesz komuś w buciorach do domu?
                          • Gość: tomekjot Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 13:32
                            to jest całkiem możliwe- wsiadasz- do mercedesa w podziemnym garażu
                            i jedziesz do znajmoych również do podziemnego parkingu. Nawet nie
                            masz możliwości zabrudzenia butów.
                      • dj80 Re: podobno 03.08.08, 10:30
                        Naprawdę nie chcałbym, aby ktoś wdeptywał mi w beżowy, wełniany dywan wszystko, co zgarnie na buty po drodze ( w tym np. psie kupy - chyba nie powiesz, że wdepnięcie w psią kupę lub jej pozostałość jest na polskich chodnikach trudne). Podłogi mam u siebie zawsze czyste, a kapcie dla gości wyprane i pachnące. Możesz więc śmigać w skarpetach, albo kapciach. Nie wyobrażam sobie, że ktoś będzie mi łaził po domu w brudnych buciorach. Jeśli uważasz mnie za wieśniaka - Twoja sprawa.

                        Pozdr
                        DJ
                        • Gość: c. Re: podobno IP: *.chello.pl 03.08.08, 11:25
                          No wiec wlasnie: u nas w domu panuja zasady raczej takie jak w
                          domach japonskich bodajze - chodzi sie na bosaka, siada i kladzie
                          na podlodze, poza tym jest male dziecko, ktore jeszcze niedawno po
                          tej podlodze pelzalo i ja wylizywalo.
                          To jest ten rodzaj podlogi, z ktorej sie jada, jezeli co spadnie, a
                          nie wyrzuca, bo strach "spadniety" herbatnik do ust wziac.
                          Ja gosci do zdejmowania butow nie gonie, sami zdejmuja, bo ja mam
                          towarzystwo raczej glanowe :) i chodzace kilometrami po sniegu dla
                          sportu, a nie szpilkowe i jezdzace autami. Wiec jest spoko.
                          A co do ciapow - w zasadzie wszyscy najblizsi przyjaciele maja u
                          mnie oddzielne ciapy. A wystawnych przyjec po prostu nie robimy.
                          Gdybysmy robili, to jasne, ze panie w szpilkach.
                          Ale dla mnie gosc pakujacy sie w zabloconych buciorach do pokoju,
                          w ktorym ja siedze na podlodze z dzieckiem, niestety jest dla mnie
                          raczej przykladem "wiochy" (co za paskudne okreslenie) wlasnie, a
                          nie odwrotnie.
                          • Gość: bb Re: podobno IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.08.08, 12:52
                            A jak przychodzi ksiądz po kolędzie i ministranci, też zdejmują
                            buty?
                        • Gość: rrr Re: podobno IP: *.gemini.net.pl 03.08.08, 11:30
                          Ale już grzybki ze "śmigania po dywanie w skarpetach" Ci nie
                          przeszkadzają ?

                          Psie kupy na chodniku? Jeśli ma się wiecej niż te 7 lat to się
                          raczej w nie wchodzi, a po to za tym mimo wszystko jest to rzadkość.
                          No chyba zę ktoś chodzi po trawie zamiast chodniku.

                          Moim zdamien najlepszym rozwiązaniem są takie worki na buty które
                          dosteje się czasem w szpitalach...

                          Ktoś pisał o Japonii. Japonia to zupełnie inna kultura i obyczaje
                          więc nie powinien być to dla nas żaden wyznacznik.
                          • Gość: bokukaze Re: podobno IP: *.icpnet.pl 03.08.08, 12:50
                            Przykro mi, że masz grzybki na dywanie. Choć nie chodzę w butach po domu, jeśli
                            los sprawi, że kiedyś cię odwiedzę, przyczynię się do poprawienia stanu twego
                            dywanu, wcierając w niego pół kilo materii organicznej z podeszw moich butów.
                            Grunt to higiena.
                            Od Japończyków powinniśmy się uczyć. Jak myślisz, dlaczego u nich nie ma
                            problemów z grzybami itd.? Bo od zawsze był jeden standard, w dodatku, w
                            przeciwieństwie do naszego, higieniczny.
                            Dodam jeszcze, że butów nie mam ochoty zdejmować, gdy widzę, że ten kogo
                            odwiedzam, ma taki syf na podłodze, że to może zaszkodzić tylko mi. Jeśli zatem
                            ktoś nie chce zdjąć butów u was, radzę zastanowić się, dlaczego.
                          • curious2003 Re: podobno 03.08.08, 12:52
                            to gdzie mieszkasz ? w Centrum Warszawy albo w bliskich okolicach
                            czasami jest tyle psich gowien, ze trudno przejsc. Po chodniku widac
                            slady poslizgniec na gownie. Przejscie przez trawnik gwarantuje
                            wejscie na mine. A wszystko to w okolicy gdzie metr 2 ok 10 tys,
                            pelno ambasad i Warszawiokow chodzacych z psami wielkosci krowy. Nie
                            dziwie sie, ze Wojewodzki wetknal polska flage w psie gowno ......
                          • Gość: hrabinia Re: IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 14:46
                            Dajcie już spokój z tymi butami! Gość, który wrzucił ten temat to
                            jakiś troll. Pewnie teraz siedzi i śmieje się z Was! Nigdy nie
                            spotkałam takiego dziwacznego obyczaju, zeby ściągać buty w
                            gościach! Słyszałam, że są domy,w których sie to robi, ale to chyba
                            u jakiejś chołoty? Zakładam, ze jestesmy tutaj ludźmi na poziomie,z
                            jakim takim pochodzeniem i przyzwoitym wykształceniem. Chyba nie
                            piszą tutaj nocni stróże i sprzątaczki oraz głosujący na PiS i
                            Samoobronę? Egalitaryzm to jednak wyjątkowo kretyński pomysł!
                            • soyokaze Re: 03.08.08, 15:04
                              Ty jesteś trollem, jeśli nie, mój znajomy jest dobrym psychologiem. Czy chcesz o
                              tym porozmawiać?
                              • Gość: hrabinia Re: IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 15:16
                                Ten znajomy to pewnie ma licencjat w Wyzszej Szkole Nauk Wszelakich
                                w Koziej Wólce pod Białymstokiem? A jego babcia nie wiedziała, do
                                czego służą majtki? Ty możesz najwyżej mieć znajomych w psychiatryku
                                (pacjentów i to nie wszystkich, bo dla sporej części z nich byłoby
                                obciachem przyznać się do znajomości z tobą). Przypominam, że
                                psycholog ma zakaz utrzymywania prywatnych stosunków z
                                pacjentami,więc jeśli twój to robi (a może tylko ci się wydaje - to
                                częste zjawisko, że pacjenci zakochują się w swoich psychologach),
                                jest w stu procentach nieprofesjonalny.Uważaj na niego!
                                • soyokaze Re: 03.08.08, 15:47
                                  Nie wiem, co matki jego babci mają do twojego problemu, może miałaś jakąś traumę
                                  z dzieciństwa? Z pacjentami stricte w szpitalu psychiatrycznym nigdy nie
                                  rozmawiałem, ale wiem, że reprezentują o wiele wyższy poziom od ciebie. Cóż,
                                  każdy ma jakieś ułomności: jedni mają schizofrenię, a ty nie masz mózgu. Jeśli
                                  zdarzyło ci się zakochać we własnym psychologu, mogę uprzedzić go, że masz takie
                                  skłonności. Może nawet pofatyguje się do tej twojej łodzi. Nie lubi, co prawda,
                                  jak tak stwierdzam o innych, w końcu to on sie zna, ale dla ciebie jest już
                                  pewnie i tak za późno.
                                  Ps, hołota pisze się przez "h",
                                  PPS, mam wrażenie, że takiemu idiocie, jak ty, już dziś odpisywałem,
                                  PPPS, nie wiem, jak ty, ale ja się całkiem dobrze bawię :D
                                  • Gość: hrabinia Re: IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 16:00
                                    Chołota pisze się przez ch! Sprawdź w słowniku! jeśli wiesz, co to
                                    jest, oczywiście! Przy okazji: Toya jest nie tylko w Łodzi. To też
                                    sobie sprawdź, choć to trudniejsze zadanie od poprzedniego. Ale może
                                    podołasz, zawsze staram się wierzyć w ludzi.
                                    • Gość: holota Re: IP: *.e-wro.net.pl 03.08.08, 16:09
                                      holota w wikislowniku!!!goly golas holy z ros.
                                    • soyokaze Re: 03.08.08, 16:34
                                      Kohana Chrabinio, Toye morzerz miedź nawed we właznym chrabstwie, arz tag mi zie
                                      nienudzi, by to zprawdzadź, ale sprafdzilem "chołota" w Twoim slowniku i
                                      faktydżnie, muj źwiadopoglond zoztał zbużony i zgodnie ztym, co dam piszom,
                                      mósze uczydź zię ortograwii od nowa, co terz uczyniuem.

                                      PS, dobrze, że wierzysz w ludzi, ale ja już wiarę w Ciebie straciłem.
                                      • Gość: hrabinia Re: IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 17:06
                                        spadaj śmieciu! Zachciało się robolowi z normalnymi ludźmi
                                        porozmawiać! No to se pogadałeś. A teraz won,forum nie zaśmiecać!
                                        • soyokaze Re: 03.08.08, 19:07
                                          Nie wiem jak Tobie, ale mi chciało się "pokarmić trolla", lub, zakładając, że
                                          Twoje posty pisane są na poważnie, poobcować z kretynami, jak ma to w zwyczaju
                                          forumowicz Kretynofil. Trochę się zawiodłem, oczekując większej zgryźliwości z
                                          Twej strony. A mówiąc już zupełnie poważnie, z dobroci serca, radzę porozmawiać
                                          z psychologiem, bo widzę jakiś kompleks związany z pochodzeniem w kilku Twoich
                                          wypowiedziach. Nie wiem, może lepiej się poczujesz? Pozdrawiam i życzę powrotu
                                          do normalności.
                            • Gość: xxx Re: IP: *.derby.waw.pl 03.08.08, 22:02
                              sama chyba trollujesz. "zwyczaj" nie-zdejmowania butów przybył do nas z zachodu
                              - chyba jest za młoda żeby pamiętać, że to nowy nabytek.
                        • Gość: TheFisherKing Rządanie ściagania butów od gości IP: *.echostar.pl 03.08.08, 11:36
                          to wioska wprost nieprawdopodobna.
                        • Gość: marcin Re: podobno IP: *.telprojekt.pl 03.08.08, 11:44
                          otoz to, ja ze wsia nie mam nic wspolnego ale ze wzgledow higienicznych w butach po domu nie chodze.
                          Pomijajac fakt, ze jest to prawdziwa męka dla stóp to nie wyobrazam sobie spania z glowa 40 cm nad dywanem w ktorym jest wdeptane gowno czy rzygi z chodnika

                          szczerze mowiac chodzenie w butach po domu uwazam za nawyk wyniesiony ze wsi - kiedys w domach na wsi podloga to bylo zwykle klepisko
                        • Gość: agata744 Re: podobno IP: *.aster.pl 03.08.08, 12:45
                          zwiń dywan i po kłopocie. Potem mop i po drugim kłopocie. Życie to sztuka
                          unikania sytuacji stresujących.
                      • Gość: x Re: podobno IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.08.08, 10:56
                        ok, zyczę wycierania dywanu np. z psich gó..ien, ale co tam, przecież jak się nabrudzi to mozna wysprzątac.. w Japonii jak nie zdejmiesz butów to jesteś chamem i tyle...
                        • Gość: pobre diablo Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 11:42
                          Nie jesteśmy w Japonii.
                          • Gość: poje diablo Re: podobno IP: *.icpnet.pl 03.08.08, 12:36
                            No, jesteśmy na wsi.
                    • Gość: fupa Miałeś kiedy białe dywany i gościa w kozaczkach? IP: *.chello.pl 03.08.08, 10:06
                      Kiedyś, arystokrqacja na przyjęciach była w butach, co nie znaczy ,
                      że w tych butach zap..ała po błocie po kostki . Trzeba mieć buty
                      wuizytowe, co nie widziały błota i psich kup, do tego wygodne, żeby
                      się nogi nie pociły. Chyba, że chcecie, żeby na Wasze przyjęcie
                      gospodarze zakłądali na podłogę folię malarską,
                    • Gość: kura [...] IP: 83.168.66.* 03.08.08, 10:32
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • Gość: marian Re: podobno IP: *.telprojekt.pl 03.08.08, 11:49
                        widocznie jestes rasowym wieśniakiem (wulgarne okreslenie) i w srodowisku wiesniakow sie obracasz (smierdza nogi)
                        • Gość: bobik wieś IP: *.acn.waw.pl 03.08.08, 23:12
                          Toż to jest wieś jakaś ludzie, będzie mi tu pytonga na antenie laskał burak
                          jeden z drugim!
                      • Gość: medyk Re: podobno IP: *.acn.waw.pl 03.08.08, 11:51
                        no to nie zła wiocha.. haha ;-)
                    • Gość: Anastazy Re: podobno IP: *.2-0.pl 03.08.08, 11:14
                      Co to za pitolenie? Buty należy, może nie w każdym przypadku,
                      zdejmować. Taaaa, w mieście każdy jeździ autem i taksówką... Jak
                      jest zima i przychodzisz z przystanku, masz śnieg w "traktorkach", a
                      gospodarze mają panele, to zaryp im śniegiem, a najlepiej błotem
                      pośniegowym, podłogę. Wiadomo, że są sytuacje, kiedy ściąganie butów
                      byłoby dziwne, ale w większości wypadków ma to uzasadnienie.
                      Oczywiśie dobrze, że gospodarz "nie pozwala", ale mimo to należałoby
                      ściągnąć
                • Gość: cwok Re: podobno IP: *.FtokyoFL113.vectant.ne.jp 03.08.08, 10:35
                  w Japonii wiocha jest chodzie po chacie w butach
                  • Gość: Kapciuszek Re: podobno IP: *.elartnet.pl 03.08.08, 11:03
                    Gość portalu: cwok napisał(a):

                    > w Japonii wiocha jest chodzie po chacie w butach

                    W Japonii takze wiochoa nie jest chodzenie w skapretkach i
                    klapkach. To znaczy, ze bedziesz tak chodzic? Powodzenia. Acha - to
                    maja byc biale skarpetki :)
              • Gość: Kasik Re: podobno IP: *.chello.pl 21.05.08, 22:01
                Nieważne skąd ten nawyk pochodzi, ja jestem absolutnie za, sama zawsze ściągam buty kiedy do kogoś przychodzę i grzecznie wymagam tego od innych oferując w zamian kapcie, których mam dużo w różnych rozmiarach,żeby żaden z gości nie musiał chodzić u mnie w skarpetkach, to dopiero "wiocha". Chodzenie u kogoś po domu w zabłoconych buciorch tym bardziej. Gośc gościem ale troche szacunku dla gospodarza trzeba mieć i nie brudzić mu mieszkania. I w ogóle, wygodniej siedzieć w kapciach niż np w zimowych butach w mieszkaniu. Przeciez u siebie nikt chyba w butach nie chodzi? A u mnie właśnie goście mają się czuć jak u siebie. Kazdy to rozumie i zdecydowana większość moich znajomych tez stosuje te zasadę.
                • niedo-wiarek Re: podobno 22.05.08, 09:46
                  1. Są ludzie, którym śmierdzą nogi i zdejmowanie obuwia jest dla nich krękujące
                  2. Są ludzie, którym nogi nie śmierdzą, ale brzydzą się zakładać kapcie po takich, którym śmierdzą.
                  3. Niscy ludzie lepiej prezentują się na obcasach. Istnieją kobiety, które bez obcasów się nie pokazują.
                  4. Jak ktoś jest przewrażliwiony na punkcie swoich dywanów, to nie musi zapraszać gości.
                  5. W razie wątpliwości proponuję skonsultować się z księciem Radziwiłłem ;)
                  • Gość: fupa Książę Radziwiłł biedaka, co musi zostać w brudnyc IP: *.chello.pl 03.08.08, 10:29
                    brudnych butach, poszczułby psami. Biedaków nie znosił.
                  • Gość: niedo-pałek Re: podobno IP: *.icpnet.pl 03.08.08, 12:41
                    6. Jak ktoś jest przewrażliwiony na punkcie swoich stóp, nie powinien wychodzić
                    z domu ani odwiedzać znajomych.
                • chwila.pl Re: podobno 22.05.08, 10:27
                  Jeśli chcesz uniknąć sytuacji, by gość wszedł do Twojego domu w zabłoconych
                  butach, wystarczy byś położyła przed wejściem wycieraczkę. Wywieranie presji na
                  gościach, by wkładali kapcie jest dla mnie niedopuszczalne. Przesadna dbałość o
                  czystość w swoim domu przybiera czasem karykaturalne kształty. Kiedyś byłam
                  zaproszona na przyjęcie do znajomych, a tam, aż trudno uwierzyć, pani domu
                  zabezpieczyła dywany przezroczystą folią.... Cóż, można jak widać i tak.
                  • Gość: Konkubina Jaromira Re: podobno IP: *.autocom.pl 22.05.08, 11:14
                    No właśnie. Niezwykle gustownie wygląda pan w garniturze i kapciach w kratkę.
                    • Gość: marian Re: podobno IP: *.telprojekt.pl 03.08.08, 11:52
                      Pan w garniturze? Sory ale biznesmeni raczej nie chodza do m2 na spotkania :)
                      • Gość: nie zdejmować Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 12:19
                        Tak, bo garnitury i eleganckie stroje noszą tylko biznesmeni na spotkania. A ty
                        pewnie wigilje czy imieniny babci spędzasz w przepoconym sweterku w sam raz do
                        tych kapci.
                        • Gość: master Re: podobno IP: *.telprojekt.pl 03.08.08, 12:29
                          tak, na imieniny ide na luzie jak co dzien
                          wigilia? przepraszam ale jestem z tych niereligijnych

                          sory ale nie rozumiem sztywniakow co chodza w garniturach :)

                          spodnie, tiszert i jazda
                          • Gość: hrabinia Re: podobno IP: *.toya.net.pl 04.08.08, 00:02
                            Do pracy też chodzisz w tiszercie? Pracujesz w Zieleni Miejskiej?
                    • Gość: gość Re: aspiracje do klasy średniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 12:00
                      Kapcie i granitur to dysonans - ale pozorny - można go uniknąć:
                      - Spotykacie się ze znajomi w pubie lub restauracji - tam nikt nie
                      wręcza kapci.
                      - Co do wizyt w domu, dom powinien mieć część prywatną - niedostępną
                      dla gości ( sypialnie, łazienki, gabinety ) i część dostępną dla
                      gości jadalnie, salon, łazienki gości.

                      A kwestia wysprzątania domu po przyjęciu - przecież można to zlecić
                      sprzątaczce za grosze.

                      No tak ale zaraz pojawią się argumenty że to kosztuje, że nie
                      każdego stać ...

                      Jeśli nie stać nas na buty wizytowe, sprzątanie po przyjęciu, to
                      silenie się na elegancję ( przyjęcie w dwupokojowym mieszkaniu w
                      garniturach) jest próbą udawania że mamy lepszą pozycję społeczną
                      niż jest na prawdę.
                      • Gość: realista ja pier**** synku, za duzo dynastii sie naogladale IP: *.telprojekt.pl 03.08.08, 12:32
                        "Co do wizyt w domu, dom powinien mieć część prywatną - niedostępną
                        dla gości ( sypialnie, łazienki, gabinety ) i część dostępną dla
                        gości jadalnie, salon, łazienki gości."


                        Ja pier***e, synku, za duzo Dynastii sie naogladales.
                        Jakie k***a salony? Wiekszosc ludzi w tym kraju zapi****la kilkadziesiat lat zeby splacic kredyt na 50 metrow kwadratowych betonowej podlogi i tyle samo sufitu w bloku.

                        Obudz sie i skoncz Pan pier***ic glupoty co powinno byc, a co nie.
                        • Gość: gość Re: ja pier**** synku, za duzo dynastii sie naogl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 21:56
                          realista - nie zwracaj się do mnie per synku i nie łącz tego z
                          słowem pierd.lić.
                          Internet nie jest tak anonimowy jak myślisz prostaku.

                          a swoją drogą jak musisz całe życie pracować na betonową klitkę to
                          gajer sobie odpuść, a na kapcie na pewno cie stać.
                        • Gość: gość Re: ja pier**** synku, za duzo dynastii sie naogl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 22:07
                          No tak pan z Lublina to tłumaczy frustrację i brak kasy na
                          mieszkanie.
                          Co do anonimowości, wystarczy telefon do gazety żeby podała adres
                          ip, telefon do operatora internetowego Teleprojekt żeby podał adres
                          rzeczywisty (może trzeba będzie troszeczkę zapłacić) i już można
                          zlożyć wizytę u pana prostaka w domu, niech zgadnę pewnie będzie w
                          kapciach.
                          • Gość: hrabinia Re: ja pier**** synku, za duzo dynastii sie naogl IP: *.toya.net.pl 04.08.08, 00:07
                            I tu sie mylisz! Tobie nigdzie nie wydadzą takich danych.Jesli już
                            to uprawnionym służbom,a i to po spełnieniu ściśle określonych
                            warunków.
                        • Gość: hrabinia Re: ja pier**** synku, za duzo dynastii sie naogl IP: *.toya.net.pl 04.08.08, 00:05
                          I mieszkasz tam sam, mam nadzieję. Bo trzymanie w takim ścisku
                          jeszcze żony i dzieci zakrawa na znęcane się nad rodziną.
                      • Gość: ztv Re: aspiracje do klasy średniej IP: 82.112.148.* 03.08.08, 15:16
                        używanie słowa pub,to jest piękny przykład wiochy :) pozdrawiam
                        • Gość: gość Re: aspiracje do klasy średniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 21:57
                          a no proszę - nie wiedziałem.
                          Dziękuję.
                • Gość: gość Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.08, 18:10
                  Ja nie rozumiem.Nakaz ściągania butów w domu do którego zostało się
                  zaproszonym jest żenujący i obrażajacy gościa.Absolutnie żadne
                  tłumaczenia nie są w stanie mnie przekonać że do mojego eleganckiego
                  ubrania świetnie nadają się ciepłe kapciuszki.Okropność stosowana
                  zazwyczaj w małych miejskich mieszkaniach!
                  • Gość: ma-j Re: podobno IP: 84.38.160.* 03.08.08, 08:33
                    Coraz częściej spotyka mnie zupełnie odwrotna niespodzianka: goście zdejmują
                    pokornie buty w przedpokoju :-( Na moje usilne prośby, że nie trzeba, że nie
                    przyjmuję na bosaka itp. są okropnie zdziwieni!
                    • Gość: marian Re: podobno IP: *.telprojekt.pl 03.08.08, 11:53
                      no wlasnie, ja np nie znosze siedziec w buciorach na nogach i jakos nie wyobrazam sobie, ze ide do laseczki i laduje w jej lozku w butach bo zdjac nie wolno
                • Gość: gość Re: podobno IP: *.chello.pl 03.08.08, 10:33
                  Chodzenie u kogoś po domu
                  > w zabłoconych buciorch tym bardziej. Gośc gościem ale troche
                  szacunku dla gospo
                  > darza trzeba mieć i nie brudzić mu mieszkania. I w ogóle,
                  wygodniej siedzieć w
                  > kapciach niż np w zimowych butach w mieszkaniu. Przeciez u siebie
                  nikt chyba w
                  > butach nie chodzi? A u mnie właśnie goście mają się czuć jak u
                  siebie.

                  no i to są włąśnie typowe argumenty prosto z wiochy,,,
                  • Gość: wiochmen Re: podobno IP: *.zb.lnet.pl 03.08.08, 12:04
                    > Chodzenie u kogoś po domu
                    > > w zabłoconych buciorch tym bardziej. Gośc gościem ale troche
                    > szacunku dla gospo
                    > > darza trzeba mieć i nie brudzić mu mieszkania. I w ogóle,
                    > wygodniej siedzieć w
                    > > kapciach niż np w zimowych butach w mieszkaniu. Przeciez u siebie
                    > nikt chyba w
                    > > butach nie chodzi? A u mnie właśnie goście mają się czuć jak u
                    > siebie.
                    >
                    > no i to są włąśnie typowe argumenty prosto z wiochy,,,

                    Gospodarz i goście nie mieli z tym problemów...a tu nagle przeszkadza to
                    jakiemuś typowi na forum...i taka krytyka na siłę to jest właśnie wiocha.
                • Gość: Kapciuszek Re: podobno IP: *.elartnet.pl 03.08.08, 11:06
                  Gość portalu: Kasik napisał(a):

                  > Nieważne skąd ten nawyk pochodzi, ja jestem absolutnie za, sama
                  zawsze ściągam
                  > buty kiedy do kogoś przychodzę i grzecznie wymagam tego od innych
                  oferując w za
                  > mian kapcie, których mam dużo w różnych rozmiarach,żeby żaden z
                  gości nie musia
                  > ł chodzić u mnie w skarpetkach, to dopiero "wiocha". Chodzenie u
                  kogoś po domu
                  > w zabłoconych buciorch tym bardziej. Gośc gościem ale troche
                  szacunku dla gospo
                  > darza trzeba mieć i nie brudzić mu mieszkania. I w ogóle,
                  wygodniej siedzieć w
                  > kapciach niż np w zimowych butach w mieszkaniu. Przeciez u siebie
                  nikt chyba w
                  > butach nie chodzi? A u mnie właśnie goście mają się czuć jak u
                  siebie. Kazdy to
                  > rozumie i zdecydowana większość moich znajomych tez stosuje te
                  zasadę.

                  Wyobrazam sobie to cudowne uczucie, kiedy odwiedzam cie w
                  sandalkach, a ty wywierasz kapciowy terror i nakazujesz zdjac buty
                  i zalozyc uzywane przez wiele obcych stop kapcie na BOSE nogi!
                  Rzyg. Predzej bym sie odwrocila na piecie i wyszla niz sie na to
                  zgodzila.
                • Gość: łodzianin polskie kretynki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 11:32
                  Ta dyskusja jest idiotyczna. Odezwały się czeredy zapyziałych matek-
                  polek z prowincji, takich typowych polskich kretynek, które będą
                  teraz twierdzić z całkowitą pewnością siebie, że do dobrego tonu
                  należy nakazywanie ludziom rozbierania się, bo "trzeba mieć szacunek
                  dla paneli gospodarzy".

                  Posłuchajcie więc, idiotki. Jeśli nie stać Was na zapraszanie gości
                  i ponoszenie konsekwencji ich odwiedzin (zniszczone podłogi, które
                  trzeba konserwować, konieczność prania dywanów, kupowanie nowych
                  obrusów etc.), to nie zapraszajcie gości. To nie jest obyczaj dla
                  gminu. Gmin mieszkał w czworakach i miał na podłodze polepę, którą
                  można było przesypać piaskiem i problem "brudzenia paneli" nie
                  występował.

                  Cała ta dyskusja mnie śmieszy. Odzieranie ludzi z obuwia i
                  nakazywanie im noszenia "twarzowych kapci" jest obyczajem
                  przyniesionym przez kołtunów z małych miasteczek. Ok, mogę ich nie
                  odwiedzać. Ale nie życzę sobie, żeby lansowano publicznie tezę, że
                  ten chory polski obyczaj jest normalny i towarzysko ugruntowany. Dla
                  kulturalnych ludzi jest to i będzie zawsze obciach, jasne?

                  A jeśli to się zmieni, to wówczas przeczytacie o tym w waszych
                  kolorowych czasopismach, w rubryce "sawułarwiwr" (tak się to chyba w
                  tych czasopismach nazywa ;)).
                  • Gość: monika Re: polskie kretynki IP: *.telprojekt.pl 03.08.08, 11:59
                    sam jestes kretyn

                    ja akceptuje tylko gosci z wlasnymi kapciami albo butami na zmiane w ktorych nigdy nie chodzil po dworze

                    ktos kto pcha sie w butach na salony, w ktorych spedza miłe chwile spacerujac bo zasyfionych chodnikach i ulicach, albo przepoconych od ciaglego trzymania na nogach to jest najwiekszy wiesniak jakiego mozna sobie wyobrazic

                    wiec drogi łodzianinie jak chcesz byc czlowiekiem z klasa to worek z kapciami nos zawsze przy sobie - pozostale zachowanie uwazam za wyjatkowe buractwo i brak szacunku dla gospodarza
                    • Gość: sruba Re: polskie kretynki IP: *.ols.vectranet.pl 03.08.08, 12:56
                      Droga Moniko,
                      przeczytaj swój post i sama sobie odpowiesz, cóż znaczysz i skąd pochodzisz.
                      najgorzej jak ktoś w ciągu jednego lub dwóch pokoleń dorobił się, zmieniając
                      status społeczny i wprowadza swoje nieeleganckie oraz prostackie zwyczaje
                      (żołnierze Związku Radzieckiego po wejściu do Polski, nie wiedzieli do czego
                      służy sedes i myli w tym głowę).

                      reasumując droga Moniko, nie wprowadzaj do życia kulturalnych ludzi obyczajów,
                      które obowiązywały w miejscu skąd pochodzisz lub skąd pochodzi Twoja rodzina.

                      "Z nazwiska wnoszę, iż Waść jest z gminu. a cham honoru nie ma." T. Dołęga-Mostowicz
                      • soyokaze Re: polskie kretynki 03.08.08, 14:04
                        Jesteś kulturalnym, o wysokim statusie, idiotą. Zawsze, jak spotykałem kogoś o
                        podobnym nastawieniu, okazywało się, że, owszem, jest oczytany, niby na
                        poziomie, ale szybko wychodziło na jaw, że to tylko wyuczone formułki, że ten
                        ktoś ma śladowe szczątki inteligencji, empatii, samokrytyki i umiejętności
                        logicznego myślenia. Cóż jednak czynić z kimś, kto uważa, że normy i obyczaje
                        mogą zastąpić mu mózg? Chyba tylko pozwolić trwać w błogiej niewiedzy.
                  • Gość: Borys996 Re: polskie kretynki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:18
                    Mega buractwem jest obrażanie innych ludzi tylko dlatego, że żyją
                    inaczej niż my.
                  • soyokaze Re: polskie kretynki 03.08.08, 13:30
                    > Ale nie życzę sobie, żeby lansowano publicznie tezę, że
                    > ten chory polski obyczaj jest normalny i towarzysko ugruntowany. Dla
                    > kulturalnych ludzi jest to i będzie zawsze obciach, jasne?

                    Jeśli to jest polski obyczaj, to znaczy, że jest towarzysko ugruntowany i przez
                    większość zaakceptowany, jako normalny. Przykro mi, masz życzenia
                    "zdupywysrane". Gmin? GMIN? Ten twój gmin miał w domu, jak ktoś zaznaczył, tylko
                    klepisko, po którym nie da rady bez butów. Odnosząc to do ciebie, to albo
                    pierzesz dywany i obrusy po każdej wizycie gości, albo tylko tak gadasz, a masz
                    taki syf, że jak się przejdzie w butach po dywanie, to się robi czystszy. Tak
                    czy owak, twoi goście to brudasy, którzy, udając się do ciebie w odwiedziny, nie
                    myślą nawet o butach wizytowych, choć przecież jesteś "panem", i masz "salony".

                    Wybacz, ale jakoś nie mam do ciebie szacunku. Mówisz o kulturze (chyba masz na
                    myśli osobistą, bo wciąż wspominasz o narodowej akcji typu "W gości bez kapci")
                    a nie masz pojęcia, co to takiego, nie potrafiąc uszanować i dostosować się do
                    obyczajów innych, celując w wyimaginowaną grupę ludzi niekulturalnych -
                    matek-polek z prowincji. Dlatego sam okazuję brak kultury, odnosząc się do
                    ciebie z małej litery.
                    W moim domu w przestrzeni dla gości zrobione są podgrzewane granitowe posadzki,
                    bez dywanów. Każdy wchodzi jak chce, jeśli chce, dostaje kapcie. Problemu nie
                    ma. W mieszkaniu z kolei, na dywan nie pozwalam wchodzić w butach. Nie
                    przeszkadza mi, że ktoś może mnie uznać za wieśniaka, jego sprawa, natomiast ja
                    wtedy poznaję, że mam do czynienia z idiotą, który dzieli ludzi na klasy,
                    korzystając z kapci. Generalnie ktoś taki, jak ty, kto wierzy, że stanie wyżej,
                    niż pozwalają mu kompleksy, korzystając ze schodów z idiotycznych norm 'dla
                    ludzi z klasą' (niekoniecznie z kasą) zamiast ze zdrowego rozsądku, dialogu i
                    kompromisu. A prostakiem pozostaniesz już zawsze, tego nie można zmienić tak
                    łatwo, jak przyzwyczajeń odnośnie kapci, bo kulturę osobistą, na którą tak
                    lubisz się powoływać, drogi łodzianinie, wynosi się z domu, a nie z miasta czy z
                    salonów.
                    • Gość: hrabinia Re: polskie kretynki IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 23:23
                      Przestańcie już dyskutować z tym "kulturalnym inaczej". Takie typy
                      najbardziej mi przypominają różnych Kaczyńskich i Brudzińskich,co to
                      zawsze mają rację,choć cały naród widzi,że to banda kretynów. Pewnie
                      facio skończył zawodówkę przyzakładową, chałupe sobie postawił z
                      pustaków oraz kupił dziesięcioletnie tico i wydaje mu się ,że
                      przestał być burakiem. Starzy pewnie za pier da lali w PGRze, a on w
                      zeszłym tygodniu awansował na magazyniera albo operatora wózków
                      widłowych. Jak zacznie twierdzić,ze Ziemia kręci się wokół Słońca,to
                      też będziecie z nim dyskutować? Olać kretyna! Tak jak zrobiła to
                      reszta,bo nie sądzę,żeby ktokolwiek normalny chciał go odwiedzać w
                      takich okolicznościach.
                      • Gość: hrabinia Re: polskie kretynki IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 23:26
                        Przepraszam! Z wrażenia pomyliła mi się Ziemia ze Słońcem!
                        Oczywiście miałobyć Słońce wokół Ziemi! A jednak mnie ten burak
                        denerwuje! Szkoda, że to internet, w realnym
                        świecie "porozmawiałabym" z takim inaczej.
                        • soyokaze Re: polskie kretynki 04.08.08, 00:54
                          Czy masz na myśli mnie, droga hrabiniu? Nie zaadresowałaś wypowiedzi, a wiem, że
                          masz prawo za mną nie przepadać. Jeśli nie chodziło o mnie, to częściowo
                          popieram Twoją wypowiedź, a jeśli o mnie... :D Cóż, powinnaś cieszyć się, że to
                          tylko internet. Dzięki temu nic nie muszę Ci nic udawadniać, tak samo, jak Ty
                          możesz udawać kogoś, kogo "status" "pozwala" mu obrażać innych.
                          Pozdrawiam, radzę zastanowić się nad znaczeniem epitetu "burak". "Normalny" także.
                  • Gość: gustafek Re: polskie kretynki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:46
                    Butów nie należy zdejmować, kto później posprząta słomę która sie z nich wysypała???
                    • Gość: gość niedzielny :) Re: polskie kretynki IP: *.adsl.alicedsl.de 03.08.08, 15:12
                      To jest świetny post :)))

                      Odniosę się do wcześniejszego postu.
                      Również posiadam teren w swoim domu przeznaczony dla gości, którzy mogą sobie
                      tam chodzić jak chcą. W butach codziennego użytku, w butach wizytowych,
                      skarpetkach, kapciach, itp. :)
                      Natomiast część prywatna jest już przeznaczona dla domowników :)

                      Zawsze można zaproponować gościom, przyniesienie ze sobą butów wizytowych - czy
                      to aż taki problem??

                      Poza tym, ludzie, skąd u Was tyle jadu???
                  • Gość: hrabinia Re: polskie kretynki IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 14:57
                    I nareszcie ktoś sensownie napisał! To znaczy właściwym tonem do
                    chołoty z czworaków. W pełni popieram!Tak trzeba z chamem rozmawiać!
                    NIe wyobrażam sobie, żeby ktoś kazał mi zdjąć buty! Natychmiast
                    skreśliłabym go z listy znajomych. Nawet w gabinecie lekarskim,kiedy
                    kładziesz sie na kozetce - zostajesz w butach.
                    • Gość: gość niedzielny :) Re: polskie kretynki IP: *.adsl.alicedsl.de 03.08.08, 15:14
                      Ale ta kozetka jest zabezpieczona folią, oczywiście w miejscu gdzie mają być
                      położone buty:)
                  • emanierka Re: polskie kretynki 03.08.08, 16:14
                    Ja bym jednak polecił polskim kretynom i kretynkom Kamyczka. Jest
                    napisany dość przystępnym językiem.;) No, może nie wszystko
                    przyswoją, ale na pewno wyczytają tam, że zapraszanie gości i
                    nakazywanie im zdejmowania wizytowego obuwia jest wyrazem braku
                    kultury i nieobyciem towarzyskim. W kolorowych pismach mogą
                    wyczytać, że butki zdejmować należy, bo często tam udzielają
                    rad "znawcy" świeżo przybyli z Kaczego Dołu, u których gumofilce
                    zawsze się zdejmowało (pewnie dlatego, że w innych butach się nie
                    chodziło).
                  • Gość: dgf Re: polskie kretynki IP: *.adsl.inetia.pl 03.08.08, 16:33
                    pod wypowiedzią łodzianina podpisuję się rękami i nogami (w butach)
                  • beneleazar Re: polskie kretynki 03.08.08, 17:37
                    W wielu kulturach zdejmowanie obuwai jest szacunkiem dla
                    domu,gospodarzy.Bywając często w Japonii nauczyłem się zdejmować
                    obuwie,ale zawsze,gdy idę w gości mieć czyste skarpety i wymyte nogi.
                • Gość: kura Re: podobno IP: 83.168.66.* 03.08.08, 12:35
                  Kasik napisała"A u mnie właśnie goście mają się czuć jak u siebie."
                  To znaczy jak robię kupę u siebie w domu na dywan to u Ciebie też mogę?Z tego co
                  piszesz to na pewno .W końcu mam się czuć jak u siebie w domu co nie?:-)
                  • Gość: Tre Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 14:29
                    Nie kazdy ma znajomych, ktorzy wala w dywan... Znajomych sie dobiera
                    i na pewno dla wielu z nas jednym z kryteriow jest wlasnie to czy
                    potrafisz rozroznic sedes i dywan...
                • elpio Re: podobno 03.08.08, 13:47
                  POLSKA
              • Gość: anusia Re: podobno IP: *.centertel.pl 03.08.08, 12:11
                A ja mam w domu kapcie jednorazowe dla gości - takie jak w hotelu.
                Zafoliowane. Do kupienia w Makro. I goście mają wybór - moga zostać
                w butach,moga je zdjąć i chodzić boso, moga je zdjąć i chodzić w
                tych jednorazówkach,które potem mogą zabrać lub wyrzucić do kosza.
                Co chcą i jak czują się wygodnie -bo to jest najważniejsze. Jedyny
                przypadek kiedy prosze o zdjęcie butów to panie w szpilkach - z
                uwagi na parkiet - brud można wymyć, dziur w drewnie już nie.
          • Gość: gość:ewa Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.08, 20:03
            > sciąganie butów przez zaroszonych gości, trąci wiochą.

            Już wolę jak chodzą w butach niż mam wąchać "zapachy" przepoconych
            nóg.
            • Gość: Alla Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.08, 02:55
              Poprosiłem badaczy życia społecznego o przeanalizowanie tych zachowań
              społecznych, które mnie męczą i nie dają spokoju. Dziś pierwsza z polskich
              tajemnic, których jeszcze nie zdążyli zbadać socjologowie. Tajemnica 1: Dlaczego
              Polacy ściągają buty, przychodząc do obcego mieszkania"
              Zdarzyło się, że stałem 17 minut w cudzym przedpokoju, a nade mną i gospodarzami
              wisiała ciężka atmosfera wyczekiwania. Ja czekałem, aż mnie wpuszczą w butach,
              oni - że wejdę w damskich klapkach, które mi przygotowali. Zazwyczaj nie ściągam
              butów, a gdy trzeba, tłumaczę dlaczego. Bez butów czuję się okaleczony. Bez
              butów w obcym mieszkaniu jestem bezbronny, czuję się jak wojownik pozbawiony miecza.

              W wielu rodzinach kolportuje się zdjęcia z przyjęć komunijnych i chrzcin w M4 -
              mężczyźni w garniturach, pod krawatami i w samych skarpetkach. Zdjęcie z
              sylwestra w podwarszawskiej willi - panie w kapciach do długiej sukni. Czy nie
              czują niestosowności?
              - Skąd pan to wziął, gdzie pan to widział? Czy pan aby tego wszystkiego sam nie
              wymyśla? - zaniepokoił się prof. Janusz Tazbir, historyk.
              - Panie profesorze, tak robią wszyscy.
              - Ja jeszcze nie widziałem.
              Dr Wiesław Kot, krytyk literacki, publicysta: - W Polsce żarty kończą się na
              progu własnego mieszkania. Jeżeli stawiam w pokoju gościnnym meblościankę ze
              Swarzędza, a podłogę wykładam dywanem z Kowar, to ten dywan i ta meblościanka to
              jestem cały "Ja". "Ja" pokrywam parkiet i "Ja" dekoruję ścianę główną. "Ja"
              domaga się szacunku. Nie wchodzimy w butach nikomu do duszy, nie wchodzimy w
              butach na dywany.
              Prof. Maria Szyszkowska, filozof: - To jest wyraz drobnomieszczańskiego szacunku
              dla rzeczy, dla czystej podłogi. Ma być ona ważniejsza niż kompozycja stroju
              gościa. Wszak buty są istotnym elementem ubrania. W ściąganiu butów wyraża się
              niskie znaczenie przeżyć estetycznych.
              Dr Katarzyna Korpolewska, psycholog: - Ściągając buty, pokazujemy, że wierzymy,
              iż pani domu sprząta. Doceniam jej pracę, szanuję i wiem, że tutaj zawsze jest
              czysto. Ściąganie butów tworzy też intymną atmosferę. Możemy poczuć się swojsko.
              Mimo że masz garnitur, czuj się jak u siebie.
              Krzysztof Zanussi, reżyser: - Buty zdejmują ludzie ze społeczności wiejskich,
              którzy podłogę w domu traktują jako element nobilitujący. Domy we wsiach
              szlacheckich różniły się od domów we wsiach nieszlacheckich właśnie podłogą.
              Szlacheckie ją miały, a pozostałe miały klepisko.
              Tomasz Raczek, krytyk filmowy: - Zabłocone buty, po przyjściu z pola, zostawia
              się przed izbą. Rzeczy przeniesione z dzieciństwa zostają na całe życie.
              - Ale, drodzy państwo - mówię - przecież jadąc na uniwersytet do wielkiego
              miasta, nabiera się nowych nawyków i zwyczajów.
              - Nawet studia nic nie pomogą - dodaje prof. Teresa Smółkowa, językoznawca. - Co
              z tego, że przebywam w metropolii, kiedy w akademiku mieszkam z ludźmi, którzy
              też skądś przyjechali i mają te same nawyki. Środowisko jest ciągle to samo,
              więc młody człowiek nie ma gdzie podpatrzyć, jak się zachować.
              - A przecież Alexis, przychodząc do Blake'a już po rozwodzie, nigdy nie ściągała
              butów - zastanawiam się na głos. - Czy ludzie tego nie zauważyli? Jak należałoby
              namówić społeczeństwo, aby nie ściągało butów w gościach?
              - Należy dać pod rozwagę, czy mniejszą dolegliwością jest trochę piachu na
              podłodze, czy zapach po ściągnięciu butów - podsuwa Krzysztof Zanussi.
              - Jeśli już tak chcą ściągać, to niech przed pójściem w gości założą grube
              skarpety. Bo jak mężczyzna staje w cienkich skarpetach na gołej podłodze, to
              jest koszmar. Cienkie skarpety po ściągnięciu butów zawsze są trochę wilgotne -
              tłumaczy Tomasz Raczek. - I do takich lekko wilgotnych wszystko z podłogi się
              przyczepia.
              - A ja - dodaje prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny - widzę w ściąganiu
              butów samonapędzające się koło higieny narodowej. To bardzo pozytywne zjawisko.
              Otóż gospodyni jest zobowiązana do szczególnie starannego wyszorowania podłóg,
              jeśli ktoś z gości mógłby przyjść akurat w białych skarpetkach. Goście, aby
              uniknąć konfuzji, muszą założyć na wizytę czyste i niedziurawe skarpety. Czyste
              skarpety zaś skłaniają do umycia nóg.
              Profesor Czapiński przypomina sobie, że już w latach 60. Amerykanie badali
              mieszkańców różnych krajów, żeby wyróżnić zachowania właściwe tylko dla danego
              społeczeństwa. Okazało się, że Polaków charakteryzował zwyczaj nigdzie nie
              spotykany: używanie dwóch ręczników do wycierania, jednego do ciała, drugiego do
              stóp.
              Prof. Maria Szyszkowska uważa, że oddzielnego ręcznika używa się nie do twarzy,
              ale właśnie do nóg, bowiem nie ceni się u nas głowy, zaś stopy bywają w skali
              powszechnej chore na grzybicę. - Co intuicyjnie podpowiada, by je separować od
              reszty ciała - tłumaczy.
              Profesor Czapiński zaznacza, że stopy dostawały ręcznik gorszy, właściwie tańszą
              ściereczkę, a górne partie - luksusowe wycieradełko frotte. - Z mydłami było
              podobnie - mówi profesor - pachnące do buzi, szare do nóg.

              Źródło: www.mariuszszczygiel.com.pl
              • luccio1 Re: podobno 25.07.08, 23:55
                >- W Polsce żarty kończą się na
                > progu własnego mieszkania. Jeżeli stawiam w pokoju gościnnym
                > meblościankę ze Swarzędza, a podłogę wykładam dywanem z Kowar, to
                > ten dywan i ta meblościanka to jestem cały "Ja". "Ja" pokrywam
                > parkiet i "Ja" dekoruję ścianę główną. "Ja" domaga się szacunku.
                > Nie wchodzimy w butach nikomu do duszy, nie wchodzimy w
                > butach na dywany.

                Z owego "nie wchodzenia do duszy" wziął się inny zwyczaj, dziś już nie
                zachowywany tak ostro, jak jeszcze parę dziesiątków lat temu:
                nie wchodzenie do łazienki, a zatem nie korzystanie z toalety w domu, który nas
                gości tylko na imprezie.
                Stąd jeszcze pół wieku temu można było często widzieć późnym wieczorem sobotnim
                albo niedzielnym panie w eleganckich kostiumach, kucające na ulicach obok
                kiosków, pod drzewami itp., nieraz grupowo (np. matka razem z dorosłymi córkami)
                - scenki rodzajowe pt. "Powrót z imienin"...

                • Gość: ej Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 09:20
                  > Stąd jeszcze pół wieku temu można było często widzieć późnym wieczorem sobotnim
                  > albo niedzielnym panie w eleganckich kostiumach, kucające na ulicach obok
                  > kiosków, pod drzewami itp., nieraz grupowo (np. matka razem z dorosłymi córkami
                  > )
                  > - scenki rodzajowe pt. "Powrót z imienin"...

                  nawet Sławoj Składkowski nie pomógł... ;-)
                • Gość: ??????? Re: podobno IP: *.acn.waw.pl 03.08.08, 11:58
                  luccio1 napisał:

                  > Stąd jeszcze pół wieku temu można było często widzieć późnym wieczorem sobotnim
                  > albo niedzielnym panie w eleganckich kostiumach, kucające na ulicach obok
                  > kiosków, pod drzewami itp., nieraz grupowo (np. matka razem z dorosłymi córkami
                  > )

                  Na ilu jeszcze forach, przy ilu tematach /choćby najdziwniejszych/ wysmażysz
                  posta, którego leit motiv'em będzie kobieta /młodsza starsza, biedna, bogata/
                  kucająca gdzieś publicznie celem mikcji bądź defekacji? Mam dużą tolerancję dla
                  rozmaitych upodobań czy wspomnień erotycznych, ale regularne epatowanie nimi
                  otoczenia przy każdej możliwej dyskusji zakrawa na problem osobowościowy i jest
                  męczliwe.
              • Gość: antysnob Re: podobno IP: *.ptim.net.pl 03.08.08, 09:31
                A ja uważam że właśnie wlezienie do kogoś w brudnych buciorach jest przejawem
                buractwa. Większośc "nowych " warszawiaków - pochodzacych przeważnie z zapadłych
                dziur snobując się na wyższe sfery (których wzór wzieli z debilnych
                amerykańskich seriali) foruje pogląd że powinniśmy absolutnie wpuszczać do domu
                każdego w buciskach. Niech wpuszczają - Pana z gazowni, hydraulika i damulkę w
                szpilach wolny wybór - widocznie w domu i tak mają syf. Albo mieszkają w
                wynajętych mieszkaniach które pozostawią w stanie ruiny (elyta przecież). Ja mam
                dębowy parkiet za 20 tys na który sam zapracowałem i nikt nie będzie po nim
                łaził w butach szczególnie, że czystość butów przeciętnego polaka - równiaż
                kolesia który snobuje bo zarabia dwie dychy miesięcznie - wołają o pomstę do
                nieba. Możecie mnie nazywać wieśniakiem - choć całe życie mieszkam w dużym
                mieście. I jeszcze jedno. Jak urządzam przyjęcie - wynajmuje knajpę, w domu
                przyjmuję tylko rodzinę.
                • Gość: lżunia Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 10:42
                  Gość portalu: antysnob napisał(a):

                  > A ja uważam że właśnie wlezienie do kogoś w brudnych buciorach
                  jest przejawem
                  > buractwa. Większośc "nowych " warszawiaków - pochodzacych
                  przeważnie z zapadłyc
                  > h
                  > dziur snobując się na wyższe sfery (których wzór wzieli z debilnych
                  > amerykańskich seriali) foruje pogląd że powinniśmy absolutnie
                  wpuszczać do domu
                  > każdego w buciskach. Niech wpuszczają - Pana z gazowni, hydraulika
                  i damulkę w
                  > szpilach wolny wybór - widocznie w domu i tak mają syf. Albo
                  mieszkają w
                  > wynajętych mieszkaniach które pozostawią w stanie ruiny (elyta
                  przecież). Ja ma
                  > m
                  > dębowy parkiet za 20 tys na który sam zapracowałem i nikt nie
                  będzie po nim
                  > łaził w butach szczególnie, że czystość butów przeciętnego polaka -
                  równiaż
                  > kolesia który snobuje bo zarabia dwie dychy miesięcznie - wołają o
                  pomstę do
                  > nieba. Możecie mnie nazywać wieśniakiem - choć całe życie mieszkam
                  w dużym
                  > mieście. I jeszcze jedno. Jak urządzam przyjęcie - wynajmuje
                  knajpę, w domu
                  > przyjmuję tylko rodzinę.

                  Klasyczny przykład wsi. Wiocha to nie geografia. Wiocha to DNA.
                • Gość: kasia Re: podobno IP: *.net.upc.cz 03.08.08, 11:00
                  moim zdaniem dużo zależy od butów w jakich przychodzi.
                  w większości w domu mam parkiet w niektorych miejscach dywany.
                  Nie wyobrażam sobie pozwolić komuś wejść w szpilach. Chwila moment i
                  cały parkiet porysowany.
                • Gość: Kapciuszek Re: podobno IP: *.elartnet.pl 03.08.08, 11:13
                  Antysnob, jak powyzej napisano: zablocone gumiaki stawialo sie na
                  progu po przyjsciu z pola. To stary zwyczaj, co najmniej tak stary
                  jak gumiaki, a moze nawet starszy.

                  Na podloge wydales tylko 20 tysiecy?? I jeszcze sie tym chwalisz??
                  I takiej podlogi bronisz przed butami?? Pewnie znajomi sie z ciebie
                  nabijaja - nawet nie z tego, ze zdejmujesz gumiaki na progu, ale ze
                  robisz Rejtana przed goscmi, ktorzy odmawiaja zdejmowania butow,
                  broniac przed cudza podeszwa podlogi za glupich pare zeta, zupelnie
                  jakby byla z drewna egzotycznego. Looooser!
                • Gość: emad Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 11:31
                  jak cię nie stać, to nie zapraszaj gości - zmuszanie do zdejmowania butów to
                  skandal oczywisty dla każdego z inteligenckim ( wiecej niż w pierwszym
                  pokoleniu) pochodzeniem...
                  • soyokaze Re: podobno 03.08.08, 20:24
                    To jeszcze nie wiesz, że inteligenckie pochodzenie rzadko kiedy ma cokolwiek
                    wspólnego z inteligencją?
                  • Gość: Kotlecik Re: podobno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.08, 08:53
                    Gość portalu: emad napisał(a):

                    > jak cię nie stać, to nie zapraszaj gości - zmuszanie do zdejmowania butów to
                    > skandal oczywisty dla każdego z inteligenckim ( wiecej niż w pierwszym
                    > pokoleniu) pochodzeniem...

                    Mam dwa fakultety, chociaż pochodzę z rodziny robotniczej...
                    Boże chroń mnie od takiej "miastowości", jaką reprezentuje Emad.
                • Gość: TheFisherKing "...Możecie mnie nazywać wieśniakiem" IP: *.echostar.pl 03.08.08, 11:46
                  To miłe, że pozwoliłeś, choć i bez tego bym się nie powstrzymał. Jesteś
                  wieśniakiem i to na ogromną skalę. Powiedziałbym - globalnym wieśniakiem.

                  "Ja mam dębowy parkiet za 20 tys na który sam zapracowałem i nikt nie będzie po
                  nim łaził w butach szczególnie, że czystość butów przeciętnego polaka - również
                  kolesia który snobuje bo zarabia dwie dychy miesięcznie - wołają o pomstę do
                  nieba. Możecie mnie nazywać wieśniakiem "

                  To fajnie, że się pochwaliłeś, że za parkiet dałeś dwie dychy. Trochę szkoda, że
                  Cię nie stać na jego utrzymanie (znam gościa, który sobie Subaru na gaz
                  przerobił), a najśmieszniejsze jest to, że gul Ci chodzi, bo ktoś inny zarabia
                  tyle, ile Ty dałeś za podłogę przez miesiąc :)
                  • Gość: antysnob Re: "...Możecie mnie nazywać wieśniakiem" IP: *.ptim.net.pl 03.08.08, 15:33
                    Nie masz pojęcia baranie ile zarabiam, na pewno więcej niż ty. Po prostu nie
                    lubie sprzątać po wieśniakach, którym nie chce się ściągnąć bucisków albo się
                    wstydza to zrobić żeby nie pokazać dziurawych skarpet, albo brudnych
                    zagrzybionych stóp. Lubisz sprzątać co chwilę albo żyć w chlewie prosze bardzo.
                    Ja nie lubię a po za tym nie znoszę zapachu spoconych nóg u kogoś kto siedzi u
                    mnie pare godzin w buciorach.
                    A zresztą nie macie sie o co martwić kmiotki u mnie butów byście nie musieli
                    ściągać z tej prostej przyczyny że takiej chołoty nie zapraszam.
                    • Gość: naiwna Re: "...Możecie mnie nazywać wieśniakiem" IP: *.adsl.inetia.pl 03.08.08, 16:57
                      Gość portalu: antysnob napisał(a):

                      "Po prostu nie lubie sprzątać po wieśniakach, którym nie chce się
                      ściągnąć bucisków albo się wstydza to zrobić żeby nie pokazać
                      dziurawych skarpet, albo brudnych zagrzybionych stóp. (...) A
                      zresztą nie macie sie o co martwić kmiotki u mnie butów byście nie
                      musieli ściągać z tej prostej przyczyny że takiej chołoty nie
                      zapraszam."

                      Bo ty zapraszasz tylko eleganckich, kulturalnych ludzi, którzy w
                      butach chowają dziurawe skarpety tudzież brudne zagrzybione stopy...

                      Ja w towarzystwie ludzi w butach na nogach spędzam nieraz całe dnie,
                      i jakoś z problemem przykrego zapachu potu ich stóp się nie spotykam
                      (a węch mam bardzo wyczulony). Istnieją dezodoranty do stóp,
                      istnieją też buty, które umożliwiają cyrkulację powietrza. Wcale nie
                      kosztują 20 tysięcy za sztukę.
                    • Gość: TheFisherKing Re: "...Możecie mnie nazywać wieśniakiem" IP: *.echostar.pl 03.08.08, 22:52
                      Jesteś niesamowity :) Początkowo myślałem, że to taka prowokacja...ciągle mam
                      nadzieję...No nie, jaja sobie robisz, nie można przecież być takim stołkiem :)
                      Prawda?
                • Gość: nionio Re: podobno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.08, 12:19
                  Gość portalu: antysnob napisał(a):

                  > dębowy parkiet za 20 tys na który sam zapracowałem i nikt nie będzie po nim
                  > łaził w butach

                  Fatalnie zrobiłeś. Trzeba go było na sufit położyć, bo przy takim podejściu upadek widelca skończy się dla ciebie wylewem.
                  A może pokryj go jakąś gustowną wykładzinką, żeby zabezpieczyć ;)))
                • Gość: naiwna Re: podobno IP: *.adsl.inetia.pl 03.08.08, 16:51
                  Gość portalu: antysnob napisał(a):

                  "Ja mam dębowy parkiet za 20 tys na który sam zapracowałem i nikt
                  nie będzie po nim łaził w butach"

                  Czy ten parkiet to najważniejsze osiągnięcie twojego życia? Jeśli
                  było cię stać na parkiet za 20 tysięcy, to pewnie stać cię też na
                  to, żeby na nim na czas wizyty gości w butach położyć np. dywan za
                  dwa tysiące, który potem wyrzucisz. Twoje podejście wydaje mi się
                  trącić chęcią kontrolowania innych, bo ekonomicznie uzasadnione
                  raczej nie jest.
              • silne.drzewo Re: podobno 03.08.08, 10:03
                ładna bajeczka :) ja buty ściągam, gdyż jestem zwolenniczką "bosych stóp", ale
                może też dlatego, że nie mam problemów z zapachem ;) a co do moich gości- robią,
                co chcą. Ale to rzeczywiście bardzo ciekawe zjawisko. A jeśli chodzi o wieś, to
                ja nie wiem- kiedy moja babcia mieszkała jeszcze na wsi to jako dziecko nigdy
                nie ściągałam u niej butów, moi rodzice też, a mój tata wychował się w tym
                domu... Może i teoria, że to zjawisko pochodzi ze wsi jest i prawdopodobna, ale
                ja sądzę, że to jednak jakiś szacunek- po swoim mieszkaniu też nie chodzę w butach.
                • Gość: pioter Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 10:47
                  Dokładnie! W wiejskim domu mojej prababci, w którym mieszka teraz już czwarte
                  pokolenie zawsze chodzi się w butach! Zabłocone buciory pewnie faktycznie się
                  zostawia przy progu, ale goście w takich raczej nie przyjeżdżają.
              • Gość: prostaczek To dopiero elita! IP: *.chello.pl 03.08.08, 10:38
                Zauważcie, że wypowiadający się luminarze, np Zanussi, widzą tylko
                dwie możliwości: zasuwanie w kapciach lub skarpetkach i
                prezentowanie grzybicy (normalka?) albo przynoszenie brudu z
                ulicy) . Nikt nie wspomni o szklanych pantofelakach , albo butach do
                tańca (są takie, dla nich wyjście na ulicę to katastrofa, bo mają
                delikatne podeszwy). Że o karecie i czerwonym dywanie nie wspomnę.
                A gdzie ten nasz Zanussi, czy Raczek się chował, gdzie bywał, że
                tego nie wie?
                • Gość: mil Re: To dopiero elita! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.08, 14:35
                  Zanussi to dopiero jest żenujący facet, który o kulturze osobistej i
                  dobrych manierach pojęcia nie ma. Po śmierci Papieża najważniejsze
                  uwagi jakie miał dotyczyły niegustownie urządzonego mieszkania
                  Papieża. Wiadomo, można być wierzącym lub nie, szanować Papieża lub
                  nie, ale w chwili, gdy dopieo odszedł i pawie cały naród go
                  opłakuje, nie chrzani się głupot o "depresyjnie" i nieelegancko
                  urządzonym mieszkaniu, a wynika właśnie z dobrego wychowania i
                  manier. Prostak i tyle!
                  • Gość: hrabinia Re: To dopiero elita! IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 23:50
                    Ten "cały naród" to chyba ty i szwagier? Bo ja nie. Tak samo jak
                    wielu znanych mi ludzi. Były nawet takie koszulki z napisem "Nie
                    płakałem po papieżu". A w pozostałych cywilizowanych krajach,jeśli
                    akurat były katolickie (bo spora część to protestanckie i mieli to
                    dokładnie w d.,a w ogóle większość ludzi w dzisiejszym świecie to
                    raczej ateiści i nic ich to nie obchodziło),raczej ludzie odetchnęli
                    z ulgą, bo dosyć mieli jego konserwatywnych poglądów. O poziomie
                    Zanussiego i Raczka możesz sobie oczywiście pomarzyć,tak samo jak
                    twoje potomstwo przez przynajmniej kolejne trzy pokolenia.
              • Gość: misiek Re: podobno IP: *.merinet.pl 03.08.08, 11:12
                Bardzo łatwo zamoznym osobom,posiadaczom wielkich domów badz
                apartamentów, wypowiadac sie w tym tonie.Dla tych osób zdejmowanie
                butów, to cos bardzo niestosownego.Niestety posiadacze wspomnianych
                wczesniej małych mieszkań, zazwyczaj nie maja pokoju goscinnego
                tudziez salonu służacego do przyjmowania gosci.
                Nasz "salon"- 20m2 wraz z aneksem kuchennym, stanowi jednoczesnie
                nasza sypialnię i pokój młodszego dziecka.Byłoby mio przykro gdyby
                goscie nie sciagali w nim butów, a nasz maluch musiałby raczkowac po
                brudach z ulicy
                • Gość: c. Re: podobno IP: *.chello.pl 03.08.08, 11:37
                  No wiec wlasnie - "w wielkiem swiecie" sa salony, fakt nieposiadania
                  salonu zmienia zasadniczo sytuacje.
                  Ogolnie podpisuje sie pod zasada, ze zalezy, czy jest to zwykla
                  wizyta, czy wystawne przyjecie. Sylwester "lezymy na dywanie i
                  ogladamy filmy" czy Sylwester "panie w sukniach, panowie w
                  garniturach".
                  Zreszta mam wrazenie, ze caly ten watek "traci wiocha" :PPP, jak
                  ktos sie snobuje na "nie-wioche" to, mam wrazenie, sam ma problem :)
              • Gość: c. Re: podobno IP: *.chello.pl 03.08.08, 11:41
                Pan Zanussi ze swoja zaiste "genialna" uwaga o klepiskach odnosi sie
                do kompletnej prehistorii. Drogi Panie, toz to juz problemy
                pokolenia nawet nie naszych dziadkow, ale pewnie wrecz
                prapradziadkow! I NAPRAWDE uwaza Pan, ze wplywa to na nasze,
                dwudziestolatkow zachowania towarzyskie?? Prosze mi tylko nie mowic
                o sile tradycji, bo sie zasmieje w twarz.
                • Gość: ff Re: podobno IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 14:31
                  raczej nie. Moja babcia miala klepisko
              • Gość: gość Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 22:13
                Świetny tekst
            • Gość: miarida Re: podobno IP: *.icpnet.pl 03.08.08, 10:03
              Ja myślę, że trzeba rozróżnić sytuację, kiedy zapraszamy gości na przyjęcie od sytuacji, kiedy ktoś wpada na kawkę w stroju codziennym, prosto z pracy/szkoły/zajęć itp. W tym pierwszym przypadku oczywiście ściaganie butów nie wchodzi w grę - sama też chodzę po mieszkaniu w butach, jeśli organizuję imprezę. Natomiast jak znajoma wpada na ploty, to uważam, że nie ma nic złego w ściąganiu butów - usiąść wygodniej ;)
          • kloceklego Re: podobno 03.08.08, 08:47
            problem w tym, ze to zwykle gospodarze tego oczekuja od gosci
            - noszenie telefonu w wlaczona muzyka (bynajmniej nie lecaca przez sluchawki)
            - lansowanie sie poprzez pokazywanie sie tylko w firmowych ciuchach (jak cos nie
            ma logo nike, adidas czy reebok lub ma bardzo male tudziez niewidoczne, to juz
            nie jest dobre)
            • Gość: tinki ano właśnie, muzyka z telefonu IP: *.chello.pl 03.08.08, 09:44
              tak jak kiedyś tzw. boombox. i idzie taki ćwok ulicą, buczy mu to, sam nawet dobrze tej muzyki nie słyszy - jaki głośniczek może mieć komórka - ale lezie z tym. na słuchawki widać kasy zabrakło, albo nie wie, jak podłączyć.
            • elve Re: podobno 03.08.08, 11:54
              używanie "bynajmniej" zamiast "przynajmniej" - tak mi się przypomniało.
              a co do kapci, to dla mnie buractwem jest wymaganie czegokolwiek od gości. gość
              jest gość, chce - zdejmuje, nie chce - nie zdejmuje. to jemu ma być fajnie na
              imprezie, czyż nie? :)
              • e_vvika Re: podobno 03.08.08, 12:05
                Wieśniactwo czy też buractwo to brak szacunku dla innych: na ulicy, na drodze, w
                pracy, gdziekolwiek... Poza tym powszechne i nagminne ostatnio używanie
                zdrobnień! Dorosły facet mówi: grosiaczki (!), punkciki, silniczki, papieroski.
                Kobiety są w tym względzie jeszcze gorsze.
                • chudymisio Re: podobno 03.08.08, 12:34
                  Teraz to przywaliłaś...ten silniczek to już niemal nazwa katalogowa
          • Gość: Endy Re: podobno IP: *.tvgawex.pl 03.08.08, 09:53
            A co wam przeszkadza w ściąganiu butów idąc w gości? Jak ktoś nie
            chce to nie ściąga, ja sam osobiście bardzo chętnie zdejmuję buty bo
            jest dużo wygodniej, przyjemniej i można dać nogom odpocząć niż
            łazić u kogoś w butach przez 4 czy 6 godzin.
          • Gość: ravland Re: podobno IP: *.bb.online.no 03.08.08, 10:46
            Mam nadzieje ze jeśli chodzi o ściaganie butów masz na myśli jakieś większe
            imprezy gdzie goście przychodzą wystrojeni w garnitury i suknie wieczorowe... bo
            tak normalnie to ja nie mam nic przeciwko temu. Poza tym od ponad roku mieszkam
            w Norwegii i tutaj jedna z NAJWIĘKSZYCH wioch jaką mogłbyś popełnić byłoby NIE
            ŚCIĄGNIĘCIE butów ;)
          • Gość: mcgoering Re: podobno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 11:13
            Więc wszyscy Szwedzi robią wiochę, bo u nich zdejmowanie obuwia przed wejściem
            do czyjegoś domu jest powszechnym zwyczajem.
          • Gość: zdegustowany Re: podobno IP: *.adsl.inetia.pl 03.08.08, 16:07
            największą wiochą jest autor tego postu
      • Gość: fupa Też słownictwo IP: *.chello.pl 03.08.08, 10:12
        NIe zauważacie, jakie miny ma towarzystwo, kiedy używacie słów
        obcesowych, lub dosadnych? Przy wypowiadaniu
        słów "śmierdzi", "wiocha", "chamstwo", "głupek", "wychodek",
        patrzcie uważnie na słuchaczy. Spuszczają oczy, udając że nie
        słyszeli wpadki...
      • Gość: znamsie Re: Ty... IP: *.zabrze.net.pl 03.08.08, 12:54
        Wy wszscy to chyba metalu i rocka sluchacie ... bo kto normalny mi powie że to
        wiocha że ktoś sobie na parkingu pali papieroska z głośna muzyką, co cie to
        obchodzi? ja tak czesto mam w trasie, nie bede smrodzil w aucie. Albo to ze ja
        sobie jade przy otwartym oknie rowniez z glosna
        muzyka... chyba dlatego ze nie macie samochodu i wam glupio... trzeba być total
        prymityw ... chociaz golf to wiocha ;o jednak co jak co, ale jak sie jedzie w
        audi a6 kombii (takie mam) z glosna muzyka to to nigdy nie bedzie wiochą i tylko
        prymityw nazwie to wiocha bo go na auto nie stać
        • Gość: matta Re: Ty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:32
          własnie ty jesteś przykładem buraka
          • Gość: hrabinia Re: Ty... IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 23:55
            Palenie papierosów to jest wiocha. Np. w Stanach palą tylko
            Meksykanie i czarni, no i niestety Polacy. Smród jaki roztacza taki
            prostaczek (bez względu na to czy akurat pali czy ostatni raz robił
            to godzinę temu) to dopiero jest "poezja"!
    • niedo-wiarek Re: Co trąci "wiochą"? 21.05.08, 14:07
      Ja tam się nie znam, bo od urodzenia mieszkam w mieście, i to sporym. I w tym właśnie mieście opisane przez Ciebie zachowania występują - nie tylko u przyjezdnych. Mam taką teorię, że ludzie nie mający nic wspólnego ze wsią rzadko kiedy posługują się kategorią "wiochy" jako inwektywą. Im po prostu wiocha z niczym specjalnie złym się nie kojarzy. Czasem byli na wsi kilka, kilkanaście razy w życiu w okolicznościach relaksujących (wakacje, pikniki itd.) Uczulenie na "wiochę" najczęściej mają "nowi miastowi" ;)
      • matylda1001 Re: Co trąci "wiochą"? 21.05.08, 14:14
        To wszystko prawda, mam podobne doświadczenia i podobne odczucia.
        Wiem też, że największe problemy z określeniem własnej tożsamości
        mają tacy "świeżo przeflancowani".
      • Gość: Bleh Uczulenie na "wiochę" mają nowi miastowi IP: *.acn.waw.pl 29.05.08, 12:57
        O to, to własnie!;))
        Najczęściej sobaczą "warszawkę" nie bardzo chyba rozumiejąc co
        mówią oraz komentują "wieśniackość" wszystkich dookoła. A dla mnie
        największą "wiochą" jest kiedy ktoś szuka tej wiochy u innych, w
        stylu życia, ubierania się itd., za to sam sobą niewiele
        reprezentuje - żenada.
      • silne.drzewo Re: Co trąci "wiochą"? 03.08.08, 10:20
        Nie zgodzę się, że "nowi miastowi"- znam warszawiaków "od urodzenia" i wiem, że
        oni też mają podobne odczucia jak ja. Rzeczywiście, jak ktoś wcześniej napisał,
        słowo "wiocha" na określenie prostactwa wydaje mi się co najmniej niegrzeczne.
        Zgadzam się- prostactwem jest puszczanie głośnej muzyki w domu, w samochodzie i
        w ipodzie. Palenie na przystanku też wg mnie za takie uchodzi, ponadto
        wyrzucanie kiepów przez balkon. Ale największym prostactwem są dla mnie
        zachowania takie jak niedawno miały miejsce w obchodach Powstania Warszawskiego
        na Powązkach. Artykuł pod tytułem "Profanacja przy pomniku Gloria Victis". Sejm-
        też jest prostactwem, a wyjątki potwierdzają regułę ;)
    • matylda1001 Re: Co trąci "wiochą"? 21.05.08, 14:08
      Żebyś się tu nie wiem jak zaklinała to i tak widać, że wsi nie
      lubisz. Ty na wieś byś się nie przeprowadziła ale na podmiejskie
      osiedle, takie z willami, dobrym dojazdem, no i oczywiście z
      sąsiadami z elity. Koniecznie ogrodzone wysokim płotem, no i żeby na
      bramce atał ochroniarz, ktory broń Boże nie wpuści miejscowych.
      Przypuszczam, że świnkę najbardziej lubisz jak leży w plasterkach na
      Twojej kanapce a łąka w/g Ciebie służy do tego, żeby rozkładać na
      niej leżak. To wszystko co wymieniłaś to nie "wiocha" ale prostactwo
      i zupełnie nie wiem dlaczego nazwę wywodzisz od słowa "wieś".
    • 10iwonka10 Re: Co trąci "wiochą"? 21.05.08, 20:49
      Ja bym zmienila tytul tego watku "Co traci prostactwem".....
      • Gość: Eko Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.lublin.enterpol.pl 21.05.08, 21:44
        Wracając wieczorem z psem zauważyłam dwóch młodych ludzi targających 2-3
        metrowe młode brzózki.Ledwo co ścięte(zrąbane,wyłamane).
        Podeszłam i zapytałam o cel takiej dewastacji.
        Jeden z tych młodzieńców z ironicznym uśmiechem odpowiedział :" to na jutro na
        ołtarz".
        Wiecie co?Nóż mi się w kieszeni otworzył na takie dictum!
        Przecież to paranoja!Szlag mnie na to trafił!
        Czy jakiekolwiek święto usprawiedliwia zabijanie przyrody?Niesamowite!
        Mam gdzieś takie obyczaje.Z jednej strony nawołuje się do "eko-toreb" na
        zakupy, a z drugiej niszczy bestialsko przyrodę dla jakichś ołtarzyków!
        Kto na to zezwala! Gdzie są ekolodzy?
        A co na to Kościół? Jestem ciekawa.Czy dalej klepią te zabobonne obyczaje?A
        durni lecą jak ćmy do ognia.Ja już przejrzałam na oczy.
        I jestem tym morderstwem drzew zbulwersowana.
        TO WłAŚNIE JEST WIOCHA!!!!!!
        • kot_behemot8 Re: Co trąci "wiochą"? 21.05.08, 21:53
          Bez przesady. Brzózek-samosiejek jest od cholery i trochę po róznych
          rowach i poboczach dróg, odpowiednie słuzby stale je usuwaja razem z
          innymi chwastami. Co komu szkodzi, że bożocielni wezmą je sobie na
          ten swój ołtarzyk?
          • nessie-jp Re: Co trąci "wiochą"? 27.07.08, 15:14
            kot_behemot8 napisała:

            > Bez przesady. Brzózek-samosiejek jest od cholery i trochę po róznych
            > rowach i poboczach dróg,

            Problem w tym, że w miastach raczej trudno o rowy i pobocza. A co za tym idzie,
            i o drzewa. Dlatego można podejrzewać, że cwani młodzieńcy zniszczyli cudzy
            ogródek albo park, zamiast wyasygnować pieniądze na kwiaty do przybrania
            ołtarza. Bo po co płacić, skoro można zniszczyć za darmo?
            • Gość: clondike Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.08, 09:39
              Tutaj wchodzi tzw. tradycja - ja nie wiem kiedy te brzózki się pojawiły, ale
              wielu ludzi na pewno oczekuje, że będą. Znam ten zwyczaj z Bożego Ciała
              (początek czerwca zazwyczaj) - ołtarzyki musiały być przystrojone brzózkami, bo
              ludzie zgodnie z zabobonem zrywają gałązki i zabierają do domu, jako artefakt.
              Zapewne coś to ma dawać - zdrowie / szczęście / miłość / dobre plony - nigdy nie
              miałem okazji zapytać zrywających po co to robią.
        • mocnawisnia Re: Co trąci "wiochą"? 24.07.08, 19:24
          MORDERSTWO drzew???
          ale masz jazdy!
        • Gość: gall Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.08, 12:25
          hehe sorry ale musze ci to powiedzieć w prost ZROBIŁ CIE W BALONA. jaja sobie
          robil, a ty to na powaznie bierzesz xD powodzenia w przyszlosci i radze
          wycwiczec poczucie humoru jako takie...
    • kot_behemot8 Re: Co trąci "wiochą"? 21.05.08, 21:55
      Używanie określenia "wiocha" (wioska) w takim kontekscie trąci...
      prostactwem.
      • Gość: Eko Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.lublin.enterpol.pl 21.05.08, 22:02
        No tak,wyciąć wszelkie drzewostany,i dać cześć cielcowi.
        A ja proponuję zakatrupić wszelkie koty_behemoty
        • matylda1001 Re: do Eko 21.05.08, 22:12
          Nie spodziewaj sie oklasków! Jesteś żle wychowana. Nie masz
          poszanowania ani dla cudzych uczuć ani dla ludzi, ktorzy Twoje słowa
          zaszczycili zainteresowaniem. To tyle...
          • Gość: SoV Re: do Eko IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.08.08, 10:59
            Problem polega chyba na debilnym wycinaniu calych brzozek. Ołtarze i wejścia
            domów ozdabia się gałązkami - brzoza jest symbolem płodności i obfitości,
            kojarzona z matką, dawczynią życia. Takie gałązki mają przynieść powodzenie,
            szczęście, dobre plony i ochronę.
            Tylko mają to być gałązki. Debilizmem jest wręcz wycinanie całego drzewka. Ok,
            rozumiem, jeśli drzewko jest wycinane przez slużby miejskie. Ale jak ktoś idzie
            do lasu i wycina brzozke, by poem oderwać z niej 3 gałązki, to już przegięcie.
          • Gość: nie lubię katoli Re: do Eko IP: *.toya.net.pl 04.08.08, 00:20
            Dobrze się czujesz? Ty jesteś od jakiegoś rydzyka? To zaszczyć go
            słuchaniem jego antysemickich bzdur, a normalnym ludziom daj spokój!
            Ty to dopiero jesteś wiocha!
        • kot_behemot8 Re: Co trąci "wiochą"? 22.05.08, 09:55
          Masz problem ze zrozumieniem słowa pisanego? Nie pisałam
          o "wszelkich drzewostanach" tylko o chwastach-samosiejkach które są
          usuwane przez służby drogowe (i inne np komunalne czy lesne), bo
          rosną zbyt gęsto albo w miejscu gdzie drzewa rosnąc nie powinny.
          Chroń nas Boże wierzących przed ekologami-oszołomami, którzy
          przyrody nie rozumieja a chcą ja "chronić';))
          Chociaż tobie to chyba bardziej o dowalenie wierzącym chodzi niz o
          ochronę przyrody. W sumie nie wiem co głupsze (dla jasnosci - sama
          jestem religijnie obojętna, natomiast ogrodowo-przyrodniczo głęboko
          wierząca;).
        • chwila.pl Re: Co trąci "wiochą"? 22.05.08, 10:31
          Gość portalu: Eko napisał(a):

          > No tak,wyciąć wszelkie drzewostany,i dać cześć cielcowi.
          > A ja proponuję zakatrupić wszelkie koty_behemoty

          Stanowczo protestuję!!!!
          Nie masz wrażenia, że Twoja agresja posunęła sie zbyt daleko i osiągnęła poziom
          absurdu graniczącego z piramidalną głupotą?
          • Gość: monty p. Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.toya.net.pl 03.08.08, 10:20
            I kto tu jest agresywny? LOL :D

            Zgadzam się z EKO w 100%. Nie wierzę, żeby Najwyższemu podobała się dewastacja
            jego dzieł w imię hołdowania małomiasteczkowym obyczajom. Tak, użyłam tego
            określenia z pełną premedytacją, bo sama z takiego 'Małego Miasteczka' pochodzę
            i miałam okazję naoglądać się tych wszystkich smutnych ołtarzyków. Ze smutnymi,
            porąbanymi drzewkami więdnącymi w letnim upale. A wokół płatki róż, czy innych
            kwiatków, pety, resztki baloników, obwarzanki... Doroczna procesja w Małym
            Miasteczku to wydarzenie głównie towarzyskie. Można pochwalić sie dziećmi, nową
            kiecką, nową żoną, kolorowym balonikiem. Można sprawdzić, czy Kowalscy też
            przyszli (nie przyszli? trzeba powiedzieć Miatkoskiej i Nowakowej!). Ze świeczką
            szukać tych, dla których to rzeczywiście przeżycie religijne.

            Wiem, że dostanę po głowie, jak "EKO" i zaraz odezwą się Orędownicy Jedynie
            Słusznych Przekonań. Ale niezmiennie uważam, że takie (bardzo
            polskie)'wycieranie sobie gęby' Panem Bogiem i bandytyzm uprawiany w Jego
            imieniu, to 'wiocha' na całego.

    • Gość: Kasik Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.chello.pl 21.05.08, 22:14
      1. Gołe nerki i brzuchy wystające zimą np. na 10-cio stopniowym mrozie dziewczynom z przykrótkich kurtek. Nie wiem co one chcą przez to pokazać. Żeby sie ludzie zrzucili na dłuższą kurtkę by nie musiały nosić starych po siostrze;-)? A może manifestuja jakie to one sa gorące dziewczyny? Tak na poważnie to w przyszłości moga mieć solidne zapalenie przydatków i inne schorzenia, aż strach pomyśleć.
      2. Skarpetki do sandałów (to prawie jak pod kostium kąpielowy ubrać bluzkę).
      3. ludzie ubrani od stóp do głów np. w ciuchy marki adidas. Dla mnie to sero własnego stylu, zero pomysłu, chodzące reklamy, kojarzą mi się z dziewczynami z promocji w marketach, tez ubranymi do stóp do głów w ciuchy jednej marki, np Delecta czy Danonki :-)i nie moge się nadziwić że takie dziadostwo tyle kosztuje...
      • Gość: Acha Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.centertel.pl 03.08.08, 10:06
        "ubrać bluzkę" ?? błysnęłaś...nie ma co...
    • camel_3d Re: Co trąci "wiochą"? 21.05.08, 22:15
      glosne zachowanie typu "zobaczcie tu ja jestem i jestem fajny/a".
      bluzganie przy kazdej okazji
      skarpety i sandaly:)
      • Gość: Eko Wiejska dzioucho Matyldo 1001 IP: *.lublin.enterpol.pl 21.05.08, 23:33
        A powycinaj wszelkie drzewka.Ogołoć całe lasy.Dla cielca.
        A i tak pójdziesz pewnie do piekła z tymi swoimi grzechami.A płacz łamanych
        drzew będzie cię prześladować do końca dni twoich.Tego ci życzę.I niech tak
        będzie!A twoje ręce niech cię bolą i łamią się jak tylko dotkniesz
        jakiegokolwiek drzewa.To moje przekleństwo.Niech się spełni.A wtedy zobaczysz
        jak drzewo płacze.EXRiBi!
        • kot_behemot8 Re: Wiejska dzioucho Matyldo 1001 22.05.08, 09:59
          A mówią, ze jak ktoś kocha naturę to jest człowiekiem dobrym,
          przyjaznym i zyczliwym;)))
        • chwila.pl Re: Wiejska dzioucho Matyldo 1001 22.05.08, 10:38
          Gość portalu: Eko napisał(a):

          > A płacz łamanych drzew będzie cię prześladować do końca dni
          > twoich.Tego ci życzę.I niech tak
          > będzie!A twoje ręce niech cię bolą i łamią się jak tylko dotkniesz
          > jakiegokolwiek drzewa.To moje przekleństwo.Niech się spełni.

          Pamiętaj, że rzucane przekleństwa wracają do ich nadawcy i atakują ze zdwojoną
          siłą. Czasami zwielokrotnioną n razy. Tak działa tzw czarna magia, którą tu
          usiłujesz uprawiać.
        • matylda1001 Re: zastanów się nad sobą 22.05.08, 16:42
          Czy Ty masz dobrze w głowie? W ten sposob może pisać jedynie
          infantylna idiotka, a nie ktoś, kto chce żeby jego słowa traktować
          poważnie.
          • wymiatator1 Re: zastanów się nad sobą 03.08.08, 12:20
            A czego innego chcielibyście się spodziewać po kimś, kto podpisuje się: "eko".
            Widzieliście kiedyś normalnego ekologa?
        • migreniasta Re: Wiejska dzioucho Matyldo 1001 22.05.08, 16:47
          Masz szczęście ,żeżyjeszw XXI w bo w średniowieczu za takie paplanie spłonęłaś
          byś na stosie ku uciesze podobnych sobie
          • Gość: Barbara Re: cala Polska traci wiocha IP: *.telia.com 03.08.08, 12:06
            Polityka,TV,publicystyka,kultura itd.99% wpisow to totalna wiocha
        • Gość: Bleh Ale, że co w sensie?... IP: *.acn.waw.pl 29.05.08, 12:59
    • sven_b Re: Co trąci "wiochą"? 22.05.08, 09:07
      - parkowanie na miejscu dla inwalidy
      - jazda zygzakiem po wszystkich pasach
      - tuning
      - żarcie podczas seansu
      - wakacyjna chołota nad Bałtykiem
      • ewa.weber Re: Co trąci "wiochą"? 03.08.08, 11:48
        "żarcie podczas seansu"??? rozumiem,jeśli chodzi o jakiś tragiczny melodramat,
        ale ta wypowiedź świadczy raczej o egoizmie.
        • soyokaze Re: Co trąci "wiochą"? 03.08.08, 14:28
          Jak ktoś nie jest dobrym konsumentem (w sensie ekonomicznym), to jest egoistą.
          Coś w tym jest o_O
    • Gość: Dżef Re: Co trąci "wiochą"? IP: 217.33.111.* 22.05.08, 10:51
      Flip - flopy u faceta.
    • 33qq Re: Co trąci "wiochą"? 22.05.08, 12:17
      5z8 łączy się u ciebie z muzyką, no, powiedzmy z muzyką, zastanawiające
      • uyu Re: Co trąci "wiochą"? 22.05.08, 14:16
        33qq,
        nie dziw sie, ze ludzie maja dosyc lomotu megabasow, bo o te wlasnie
        chodzi. Znam przepiekna egzotyczna wyspe na ktorej ludzie strzelali
        do siebie z tego powodu.
        Ja wyjechalam, inni zostali i mecza sie.
        Wierz mi, to wcale nie jest smieszne a problem jest naprawde
        powazny.
        • 33qq Re: Co trąci "wiochą"? 22.05.08, 19:57
          Nie dziwię się, ale jednak nie jest to podstawowy wyróżnik prymitywa, mam taką
          nadzieję, bo sam też czasem lubię posłuchać głośno muzyki.
          • Gość: myszka Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 13:19
            no tak, oczywiście możesz lubić słuchać głośnej muzyki, problem zaczyna się wtedy, gdy Ty, słuchając muzyki tak, jak lubisz, zmuszasz otoczenie do mimowolnego słuchania tejże muzyki. Świadczy to wtedy o Tobie bardzo źle, bo pokazuje, że brak Ci kultury oraz wyobraźni. Każdy w zaciszu domu ma prawo do spokoju, do ciszy, do spokojnego zasypiania, do odpoczynku. Nie każdy ma ochote słuchać muzyki, nawet jeśli jest jest to muzyka tolerowana, bądź nawet lubiana. Chcę słuchać muzyki wtedy, kiedy ja chcę, nie kiedy ma na to ochotę sąsiad. A jeśli Ty lubisz głośna muzykę - kup sobie słuchawki, z nimi możesz sobie siedzieć w domu i słuchać muzyki głośno do woli.
      • Gość: *) Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.08, 16:37
        "Wiocha" to nie miejsce urodzenia, ale styl bycia.
        Pisanie na publicznym forum tekstu w stylu
        "ja zawsze chciałam być z Tobą, a Ty wybierałeś inne"
        to już "wiocha"
        • Gość: *) Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.08, 17:04
          Niektóre teksty z forum GW to też "wiocha".
          • 33qq Re: Co trąci "wiochą"? 22.05.08, 19:59
            że nie wspomnę o wpisach forumowiczów.
            A miejsce urodzenia to jest WIEŚ
        • Gość: Eremita O ściąganiu butów.. IP: *.chello.pl 03.08.08, 11:33
          Myslę, że pozostawianie obuwia przed wejściem na pokoje jest
          uwarunkowane kulturowo. Mieszkałem w Czechach jakiś czas i tam nikt
          nie wyobraża sobie abys nie ściągnął butów.
          Kilka tygodni temu oglądałem na jakimś portalu zdjęcia domów, które
          zakupił Nicolas Cage i które - w związku z kryzysem na rynku
          mieszkaniowym w Stanach -trudno mu sprzedać. Na jednym ze zdjęć był
          widoczny rząd kapci, leżących równo na schodkach przed wejściem na
          górę:)). Wiocha jest synonimem małostkowego przywiązania do
          rzeczy,każe nam widzieć: " tyle mnie to kosztowało, więc nie
          pozwolę, aby byle kto tego nie szanował"
    • qqazz Nadawanie dzieciom imion rodem z zagr. seriali 22.05.08, 14:57
      Albo od pseudonimów modelek, piosenkarek etc. czy w ogóle jakichś wymyślnych
      niepolskich które jak najbardziej mają polskie odpowiedniki.
      Wiocha totalna.



      pozdrawiam
      • dj80 No i zmienianie tytułów postów z jednego wątku. 03.08.08, 10:41
        A w treści postu wpisywanie "jak w tytule".

        Pozdr
        DJ
    • migreniasta To nie wiochą trąci tylko drobnomieszczaństwem 22.05.08, 15:53
      Przedstawione przez Ciebie przykłady dotyczą zachowań typowo miejskich.Miejskich
      ,bo i ulokowanych w mieście.Typowy i kliniczny przykład "wiochy" jest w wielkim
      mieście nieszkodliwy.Jest cichy,spokojny i stonowany.Pełen kompleksów i
      pokory.To co nazywasz wiochą to "dulszczyzna" obecnych czasów.Za Zapolskiej nie
      było empetrójek i zdezelowanych samochodów których wartość jest mniejsza od
      sprzętu audio w ich wnętrzu jednak gdyby były to możesz mieć pewność ,że gostek
      palący faję w samochodzie emitującym setki decybeli w dowodzie wpisane ma DULSKI.
    • Gość: Cipciakowa Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.chello.pl 22.05.08, 17:11
      Kupienie kosmetyków za 500zł i wykłócanie sie o jedna darmową próbkę kremu.
      • Gość: . Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.08, 17:13
        Niektóre nazwiska są zabawne.
        • Gość: Cipciakowa Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.chello.pl 22.05.08, 19:02
          Jakies konkretne masz na mysli ? :)
        • Gość: mega Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.08, 19:16
          a panimajesz choć trochę temat wątku?
          • Gość: Cipciakowa Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.chello.pl 22.05.08, 20:38
            a jak myslisz?
            • Gość: mega Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.08, 20:54
              Nazwisko to trącania "wiochą" ma się tak jak piernik do wiatraka -
              myślę sobie.
              • Gość: Cipciakowa Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.chello.pl 22.05.08, 21:38
                Ale to nie ja zaczęłam :)
              • 33qq Re: Co trąci "wiochą"? 22.05.08, 21:42
                ale za to czepianie się nazwisk nie tylko trąci wiochą a wręcz zionie ;)
                • Gość: ......... Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.08, 21:50
                  A upiększanie swoich nazwisk?
                  Nie chodzi o zmianę nazwisk brzydkich czy obraźliwych
                  ale o doklejanie -ski, wymianę -i na -y itp.
                  • migreniasta Re: Co trąci "wiochą"? 22.05.08, 21:52
                    Tak tak
                    Pod Białowieżą mieszka taki jeden na "ski"
                    Nazywa się Skidziuk
                    • Gość: :-)) Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.08, 22:28
                      Migrena wyostrzyła dowcip?
                    • Gość: denver1 Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.chello.pl 03.08.08, 13:25
                      Wiochą trącą stopy w białych, frotowych skarpetach i sandałach ;)
              • Gość: michał Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.mobile.playmobile.pl 03.08.08, 10:55
                Dla mnie jest to przechodznie przez całe miasto z telefonem, z
                którego na cały głos wydobywa się muzyka, głośne słuchanie muzyki
                przez słuchawki, śmierdziochy, też nienawidze jak ktoś każe mi
                sciągac buty i każe zakładać kapcie po pradziadku(mam kolege do
                którego nie przepadam przez to przychodzić). Osobiście jestem z
                małego miasta, ale rodzice mnie wychowali tak żebym nie musiał się
                wstydzić swojego zachowania.
    • e-skin Re: Co trąci "wiochą"? 30.05.08, 23:04
      Europa! (UE)
      • e-skin Re: Co trąci "wiochą"? 02.06.08, 15:03
        i Warszawa!!
        • wymiatator1 Re: Co trąci "wiochą"? 03.08.08, 12:28
          Bucie ograniczonym debilem również.
    • kejsi1975 Re: Co trąci "wiochą"? 04.06.08, 13:19
      agusiak.1 napisała:

      > Stawiam Wam to pytanie, ale na wstępie wyjasniam. Nie mam nic do
      > wioch, wiosek, wioseczek. Bardzo lubie polską wieć i najchętniej
      bym
      > się tam przeprowadziła, ale "wioche" mozna nawet w mieście
      spotkać.
      > I chłaśnie o takie zjawisko Was pytam. Jeśli chodzi o mnie to
      > najbardziej zalatuje gdy widzę:
      > 1. Muzyka puszczona na maksa w pedzącym samochodzie.
      > 2. Muzyka w samochodzie na parkingu. W nim kierowca lub pasażer
      przy
      > otwartej szybie z papierosem w ręku.
      > 3. Głosna muzyka plynąca z głośników wystawionych na parapecie
      domu,
      > bloku, a także głosna muzyka na podwórzach. Czy nie można słuchac
      > tak by innym nie przeszkadzac? (ja lubie muzyję, ale nie
      koniecznie
      > taką jak sąsiad)
      > 4. Słuchawki w uszach i też głosna muzyka z nich płynąca. tak
      > głosna, że słychać ją pomimo, że to nie ja mam te słuchawki na
      > uszach.
      > 5. Głośna rozmowa przez telefon.
      > 6. Palenie papierosów na przystankach.
      > 7. Brudne buty.
      > 8. Śmiecacy przechodnie.
      > I jeszcze wiele inncyh rzeczy.
      > A jak jest z wami?


      Krótko- Twój post zalatuje "wiochą"
      Nikt nie ma prawa oceniać w tak trywialny i prostacki sposób nikogo.
      Co Ci przeszkadzają czyjeś brudne buty? Co to w ogóle za bełkot?
      Czemu czujesz się lepsza od innych?

      > 1. Muzyka puszczona na maksa w pedzącym samochodzie.

      A co Ci przeszkadza to, ze ktos lubi słuchac muzyki prowadząc auto?

      > 2. Muzyka w samochodzie na parkingu. W nim kierowca lub pasażer
      przy
      > otwartej szybie z papierosem w ręku.

      Co Cię interesuje to, ze ktoś pali w swoim samochodzie lub za zgodą
      właściciela?????????

      > 3. Głosna muzyka plynąca z głośników wystawionych na parapecie
      domu,
      > bloku, a także głosna muzyka na podwórzach. Czy nie można słuchac
      > tak by innym nie przeszkadzac? (ja lubie muzyję, ale nie
      koniecznie
      > taką jak sąsiad)

      Więcej tolerancji. Muzyka ma łagodzić obyczaje, ponoć ;)

      > 4. Słuchawki w uszach i też głosna muzyka z nich płynąca. tak
      > głosna, że słychać ją pomimo, że to nie ja mam te słuchawki na
      > uszach.

      A jeśli osoba jest przygłucha i musi słuchać głośniej żeby słyszeć w
      ogóle, to dla Ciebie wieśniak????

      > 5. Głośna rozmowa przez telefon.

      Jesteś coraz bardziej żenująca...W komunikacji miejskiej często nic
      nie słychać!

      > 6. Palenie papierosów na przystankach.

      Zakaz palenia nie dotyczy przystankow tylko WIAT na przystankach.
      Niepodoba Ci sie paląca osoba na przystanku to idz na drugi koniec.

      > 7. Brudne buty.

      Nie każdy nosi przy sobie paste do butów. Skąd wiesz skąd ta osoba
      wraca?

      Jednym słowem- zajmij się sobą a nie ocenianiem ludzi.


      • xtrin Re: Co trąci "wiochą"? 29.07.08, 10:43
        kejsi1975 napisała:
        > A co Ci przeszkadza to, ze ktos lubi słuchac muzyki prowadząc auto?

        Kompletnie nic, o ile nie puszcza owej "muzy" (zwykle wyjątkowo niskich lotów)
        tak głośno, że jak przejeżdża pod moimi oknami to się budzę.

        > Więcej tolerancji. Muzyka ma łagodzić obyczaje, ponoć ;)

        Jestem tolerancyjną osobą, ale nie mam tolerancji dla prymitywa, który wystawia
        wielkie głośniki na okna ósmego piętra, puszcza w nich przeboje lata i siada na
        ławeczce pod blokiem rozkoszując się muzyką. A nim "rozkoszować" się musi całe
        osiedle.

        > Zakaz palenia nie dotyczy przystankow tylko WIAT na przystankach.

        W Warszawie. Są jednak w Polsce i inne miasta. Np. w Krakowie zakaz ów obejmuje
        15m wokół przystanku, bez względu na istnienie lub brak wiaty.


        I przy okazji - "wiochą" jest dla mnie przekonanie, że stolica to jedyne miasto
        w kraju :p.
      • Gość: Radio Post Re: Co trąci "wiochą"? IP: 77.223.217.* 03.08.08, 10:53
        kejsi1975 napisała:

        > agusiak.1 napisała:


        > > 4. Słuchawki w uszach i też głosna muzyka z nich płynąca. tak
        > > głosna, że słychać ją pomimo, że to nie ja mam te słuchawki na
        > > uszach.
        >
        > A jeśli osoba jest przygłucha i musi słuchać głośniej żeby słyszeć
        w
        > ogóle, to dla Ciebie wieśniak????


        Tu mnie rozwaliłaś. Już widzę babcię 90 lat z komórką uczepioną na
        szyi i jakimś waleniem na maksa. Kejsi jesteś poniekąd żenująca.
      • Gość: ewwwcia Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.centertel.pl 03.08.08, 11:06
        to może ja dorzucę swoje trzy grosze w tym temacie. Mam wrażenie,
        że dużo mniej szkody robi safanduła Dulski palący papierosa we
        własnym aucie, niż pani Dulska, surowo oceniająca i wartościująca
        innych, pełna pogardy dla "prymitywów", czy tych z "wiochy".
        Toż to dopiero arogancja, na forum publicznym krzyczeć że sąsiad
        słucha wiejskiej muzyki, a ja,... ja ,proszę pana to do opery...

        podsumowując:
        niegrzeczne jest zbyt głośne słuchanie każdej muzyki, niezależnie od
        gatunku - abstrahując od gatunków - powinniśmy liczyć się z prawem
        do spokoju.
        druga spraw to wszechobecne telefony komórkowe i ich na sygnały
        dźwiękowe ustawione na "maxa". W jednej z firm, gdzie pracowałam był
        taki niepisany zwyczaj, że mamy telefony komórkowe włączone na
        pojedynczy sygnał i wibracje. Warte naśladowania. W biurze, gdzie
        istnieją telefony stacjonarne, każdy zazwyczaj ma telefon komórkowy,
        a do tego dochodzą czasami jeszcze telefony służbowe potrafi być
        czasami niezły zgiełk.
        Rozmowy prywatne w miejscach publicznych to inna bajka.Ludzie
        gadają dużo, byle co i za głośno. Że zacytuję: "tak się naje***łam,
        że całą noc rzygałam". Nie jest to roxzxmowa podsłuchana przeze mnie
        w komunikacji publicznej, ale fragment piosenki F.I.S.Z, o tym jakie
        rozmowy mozna uslyszeć w metrze.


      • Gość: sajmon Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.acn.waw.pl 03.08.08, 11:06
        Po pierwsze, to muzyka puszczona za głośno przeszkadza innym, bo
        niemają możliwości jej ściszyć ani wyłaczyć. To samo dotyczy głośnej
        rozmowy przez telefon.
        Po drugie smród papierosów roschodzi się wokół i bardzo przeszkadza
        innym obok, którzy nie mają możliwości 'zatkania' źródła smrodu.
        A brud jest po prostu odrażający.
        To sa żenujące zachowania i do tego agresywne wobec otoczenia, więc
        słusznie napisano, że trącą wiochą, czyli obciachem.

    • Gość: Andrzej Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.chello.pl 04.06.08, 13:34
      bycie tzw "wierzącym" trąci wieśniactwem
      • Gość: :-))) Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 21:51
        Palenie papierosów, w dzisiejszych czasach to już wieśniactwo, innme nałogi to
        zaściankowość
      • Gość: juanitabonita Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.range81-158.btcentralplus.com 03.08.08, 10:18
        wystajace stringi zza spodni, muzyka z telefonu w srodkach lokomocji (za to mam
        ochote zabijac)
      • Gość: leo Gazeta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 10:35
        Promowanie określenia: "trąci wiochą" przez portal Agory jest wiecej niz nieetyczne, jest zwyczajnym chamstwem wobec ludzi mieszkających poza miastem.
    • kadrowa Re: Co trąci "wiochą"? 06.06.08, 22:44
      Głośnej "muzy" nie utożsamiałabym z wiochą, bo to po prostu "brawura
      młodzieży" może się mylę ale jak dotąd nie spotkałam 40 lub 45-latka
      np. w BMW i muzyką na full. Mycie się to też właściwe kultura
      osobista i wychowanie. Wg. mojej wiedzy możnowładcy myli się niezbyt
      często, ale fakt że nie przymuszali do wąchania swoich "odorków" 40-
      tu innych towarzyszących pasażerów jednego autobusu, tramwaju ect.
      Więc mamy dwa rodzaje "trącenia wiochą" . Pierwszy to rodzaj
      dotyczący "błękitnej krwi" gdzie obelgą jest np. zdejmowanie butów
      przed wejściem na salony. Drugi to rodzaj szanowania tego co inni w
      domu posiadają czyli wkładanie kapci bądź chodzenia boso po pięknych
      parkietach i dywanach na które właściciele ciężko pracowali.
      Osobiście nim zdecyduję się na wizytę u kogoś w domu wiem kto to
      jest - jak ma takie przekonania to wchodzę w butach a jak wiem że ma
      inne to wkładam kapcie. Czasem wolę chodzić boso jak P. Cejrowski
      lub nie korzystać z zaproszenia wcale. Natomiast mój dom to
      dom "otwarty" i każdy może czuć się w nim swobodnie kto ma ochotę
      wkłada "papciuchy" a kto nie to nie. Nawet teraz nie byłabym w
      stanie powiedzieć kto co robi z butami bo mnie to nie interesuje
      wogóle. Ważne jest tylko to że potrafimy spędzić wolny czas razem
      bez zbędnej agresji która niestety nawet na forum "społeczeństwo"
      wystaje jak słoma z butów (pozdrawiam samych swoich;)).
      Odnośnie palenia: fakt że palę i zdarza mi się czasem na
      przystankach zapalić ale wkurza mnie fakt że ktoś mi dymi a ja nie
      palę i to pali normalnie pod budką. Mam ochotę nie powiem co
      zrobić... Niemniej jednak jak mnie najdzie potrzeba zapalenia to idę
      na koniec przystanku (wcześniej badam kierunek wiatru bo wiem jak to
      śmierdzi), gdzie nie ma nikogo i na nikogo nie polecą "moje
      wyziewy".
      • nessie-jp Re: Co trąci "wiochą"? 27.07.08, 15:07
        > młodzieży" może się mylę ale jak dotąd nie spotkałam 40 lub 45-latka
        > np. w BMW i muzyką na full.

        No bo dla kulturalnego 45-latka kupowanie używanego poniemieckiego gruchota,
        psucie mu tłumika i obwożenie się po mieście z łokciem wystającym z jednego okna
        i spaloną na solarium panną z drugiego oraz ogłuszającym UM-PA! UM-PA! z
        głośników to właśnie jest... wiocha. Takie to adidasowate. Karczydłem trąci.
    • gazdziikowa Re: poziom inteligencji iq 23.07.08, 21:25
      "wiocha" w cudzysłowie...ale wiocha, że nikt nie zauważył :)
    • znj2 Re: Co trąci "wiochą"? 23.07.08, 21:43
      To nie "wiocha". To motłoch!
      • muerte2 Re: Co trąci "wiochą"? 24.07.08, 12:38
        Od 23 lipca wiochą trąci chyba to, co się wówczas działo na - nomen omen -
        Wiejskiej...
    • Gość: kiełbacha Re: Co trąci "wiochą"? IP: *.adsl.inetia.pl 24.07.08, 13:58
      Nie trąci wiochą, bo na wsi jest to mniej popularne niż np. w małych miastach.
      GRILL smrodzący innym ludziom rozstawiony np. na plaży.
      Wśród leżących na kocach, leżakach np. pojawiają się osobnicy, którzy muszą
      koniecznie zeżreć kawał mięcha z grilla. Rozstawiają grilla i zaczynają
      smrodzić. Zjawisko nagminne przy jeziorach.

      Właściciele psów robiących g...na na chodnikach, trawnikach, placach zabaw itd.

      Puszczanie "muzyki" z komórek w środkach komunikacji miejskiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka