06.06.08, 14:30
facet123 napisał:

> Klaps to prymitywna metoda wychowawcza,

A lanie batem niewolnika na plantacji to jest prymitywna metoda
motywowania do wydajnej pracy?


> ale do póki nie ma znamion znęcania się
> i uszkadzania ciała nie sposób prawnie zabraniać klapsów.

Oczywiście że można.

Co więcej - to JUŻ jest zabronione i nowe prawa nie są potrzebne.
Należy tylko właściwie interpretować i stosować prawa już istniejące.

Zamach na cielesną nietykalność osoby (niezależnie od jej wieku)
jest karalny.

Gdy Cię ktoś napadnie i spoliczkuje na ulicy, albo dajmy na to -
ściągnie Ci nagle z zaskoczenia ulicy spodnie i wymierzy parę
klapsów na gołe dupsko nie powodując przy tym żadnych trwałych
uszkodzeń ciała to taki zamach na Twoją nietykalność cielesną jest
przecież karalny.

Dzieciom należy się w zakresie nietykalności cielesnej co najmniej
taka sama ochrona prawna jak dorosłym.
Obserwuj wątek
    • dritte_dame I komu to przeszkadzało? 06.06.08, 14:31
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=80491782
      To nie jest rozmowa na tematy społeczne?
      • mg2005 Policja Myśli czuwa... :) 07.06.08, 19:58
        dritte_dame napisała:

        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=80491782
        > To nie jest rozmowa na tematy społeczne?
        >

        pani Kropka znow wykazała rewolucyjną czujność :)
        Powinna wyjasnić dlaczego temat jest 'niekoszerny' :)
      • arek103 Re: I komu to przeszkadzało? 07.06.08, 20:25
        dritte_dame napisała:

        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=80491782
        > To nie jest rozmowa na tematy społeczne?

        Oczywiscie, ze obrzezanie jest niedopuszczalnym okaleczaniem.
    • dritte_dame Obrzezanie 06.06.08, 14:36
      facet123 napisał:
      >
      > Natomiast obrzezanie - tu wszystko zależy od tego czy jest ono
      szkodliwym
      > okaleczeniem, czy jedynie zabiegiem kosmetycznym.

      A czym ono jest według Ciebie?


      > Musiałby się wypowiedzieć
      > jakiś lekarz. Jeżeli w żaden sposób nie upośledza ono osoby to nie
      ma chyba nic
      > złego w tym, żeby dać wolność rodzicom w obrzezaniu dziecka - to
      jakby wycinali
      > mu zdrowy wyrostek robaczkowy - niby niepotrzebne, ale też
      nieszkodliwe.

      Przecież wycinania zdrowych wyrostków robaczkowych na życzenie
      rodziców się nie praktykuje.
      • facet123 Re: Obrzezanie 06.06.08, 15:27
        > > Natomiast obrzezanie - tu wszystko zależy od tego czy jest ono
        > szkodliwym
        > > okaleczeniem, czy jedynie zabiegiem kosmetycznym.
        >
        > A czym ono jest według Ciebie?

        Moja osobista opinia nie ma tu nic do rzeczy. Musiałbym poszukać źródeł
        medycznych. Czytałem gdzieś, że rzekomo obrzezanie zmniejsza prawdopodobieństwo
        infekcji i kiedyś mogło mieć wręcz pozytywny wpływ na zdrowie. Gdzieś indziej
        obiło mi się o uczy, że obrzezanie w jakiś sposób zmniejsza radość z seksu.
        Jeżeli to drugie jest prawdą, to należy je rozumieć jako okaleczenie i raczej
        zabronić tych praktyk.

        Jeżeli nie ma to żadnego wpływy na zdrowie to fakt iż jest to zabieg pozbawiony
        sensu nie jest wg mnie dostatecznym powodem aby zabraniać takich praktyk.

        > Przecież wycinania zdrowych wyrostków robaczkowych na życzenie
        > rodziców się nie praktykuje.

        A zakazuje się?
        • dritte_dame Re: Obrzezanie 06.06.08, 16:21
          facet123 napisał:

          > > > Natomiast obrzezanie - tu wszystko zależy od tego czy jest ono
          > > szkodliwym
          > > > okaleczeniem, czy jedynie zabiegiem kosmetycznym.
          > >
          > > A czym ono jest według Ciebie?
          >
          > Moja osobista opinia nie ma tu nic do rzeczy.

          Dlaczego nie ma?
          Ja właśnie chcę poznać przede wszystkim Twoją osobistą intuicyjną opinię.


          > Musiałbym poszukać źródeł
          > medycznych. Czytałem gdzieś, że rzekomo obrzezanie zmniejsza prawdopodobieństwo
          > infekcji i kiedyś mogło mieć wręcz pozytywny wpływ na zdrowie.

          Dobrze czytałeś że "rzekomo".
          To zmniejszanie prawdopodobieństwa czegoś tam to wymysł lekarzy amerykańskich
          którzy na obrzezaniu męskich noworodków tłuką łatwą i dużą kasę.

          Amputacja nogi zmniejsza prawdopodobieństwo jej złamania a ucięcie palca u ręki
          zmniejsza prawdopodobieństwo późniejszego skaleczenia dłoni zagrażającego
          zakażeniem, gangreną, itp...


          > Gdzieś indziej
          > obiło mi się o uczy, że obrzezanie w jakiś sposób zmniejsza radość z seksu.
          > Jeżeli to drugie jest prawdą, to należy je rozumieć jako okaleczenie i raczej
          > zabronić tych praktyk.

          > Jeżeli nie ma to żadnego wpływy na zdrowie to fakt iż jest to zabieg pozbawiony
          > sensu nie jest wg mnie dostatecznym powodem aby zabraniać takich praktyk.

          Gdyby NIE posiadanie napletka było w jakikolwiek sposób korzystne dla ludzkiego
          samca to ewolucja biologiczna dawno by już ten fragment skóry wyeliminowała.
          Skoro on istnieje, to znaczy że jest w jakiś sposób korzystny a jego sztuczne
          usunięcie jest szkodliwe.


          > > Przecież wycinania zdrowych wyrostków robaczkowych na życzenie
          > > rodziców się nie praktykuje.
          >
          > A zakazuje się?

          Zakazuje tego i etyka lekarska i także jak sądzę dobrze pojęty lekarski własny
          interes gdyż po bezzasadnym usunięciu wyrostka lekarz może być w przyszłości
          oskarżony przez dorosłego już pacjenta o co najmniej błąd w sztuce - skutkujący
          widocznym uszkodzeniem ciała (blizna pooperacyjna).
          • seth.destructor Re: Obrzezanie 08.06.08, 14:04
            Gdyby NIE posiadanie napletka było w jakikolwiek sposób korzystne
            dla ludzkiego
            > samca to ewolucja biologiczna dawno by już ten fragment skóry
            wyeliminowała.


            Ewolucja nie wyeliminowala wlosow z kobiecych pach ani nog,
            nieprawdaz?
            • dritte_dame Re: Obrzezanie 08.06.08, 14:19
              seth.destructor napisał:

              > Gdyby NIE posiadanie napletka było w jakikolwiek sposób korzystne
              > dla ludzkiego
              > > samca to ewolucja biologiczna dawno by już ten fragment skóry
              > wyeliminowała.
              >
              >
              > Ewolucja nie wyeliminowala wlosow z kobiecych pach ani nog,
              > nieprawdaz?

              Prawdaż.
              Nie wyeliminowała wszystkich takich włosów.

              I co z tego?
          • facet123 Re: Obrzezanie 10.06.08, 14:17
            > > Moja osobista opinia nie ma tu nic do rzeczy.
            >
            > Dlaczego nie ma?
            > Ja właśnie chcę poznać przede wszystkim Twoją osobistą intuicyjną opinię.

            Moja osobista opinia oparta na założeniu, że obrzezanie chłopca nie jest dla
            niego w żaden sposób bolesne i nie upośledza go w żaden sposób jest taka, że nie
            ma podstaw do zakazywania tych praktyk. Wyznaję tutaj zasadę, że nie ma sensu
            zakazywać czegoś co nie jest szkodliwe tylko dlatego, że się to może komuś
            niepodobać, albo dlatego, że jest do bez sensu.
            Jednak jeżeli moje założenia są fałszywe, to opinię natychmiast zmienię.

            > (...)

            Przekonujesz skutecznie. Jestem coraz bardziej za zakazaniem obrzezania. Kolejny
            problem jaki to rodzi, to co robić ze środowiskami dla których nie-obrzezanie
            jest niewyobrażalne bo ich ługa-buga-nadistota miałaby pokarać piekłem za
            odstąpienie od tej bezsensownej tradycji. Oni i tak będą dzieci obrzezywać, a
            zabiegu będzie dokonywał szaman rytualnym i niemytym nożem. Musisz przyznać, że
            same zmiany w prawie to trochę za mało aby poradzić sobie z problemem.
      • xtrin Re: Obrzezanie 06.06.08, 15:28
        dritte_dame napisała:
        > Przecież wycinania zdrowych wyrostków robaczkowych
        > na życzenie rodziców się nie praktykuje.

        Gdyby był to zabieg tak prosty jak obrzezanie to zapewne by się praktykowało.
        • dritte_dame Re: Obrzezanie 06.06.08, 15:43
          xtrin napisała:

          > dritte_dame napisała:
          > > Przecież wycinania zdrowych wyrostków robaczkowych
          > > na życzenie rodziców się nie praktykuje.
          >
          > Gdyby był to zabieg tak prosty jak obrzezanie to zapewne by się praktykowało.

          Nawet gdyby, to nadal nie usprawiedliwia obrzezania.

          Jeszcze nikt nigdy nie umarł na ostre zapalenie napletka.
          • xtrin Re: Obrzezanie 06.06.08, 19:46
            dritte_dame napisała:
            > Nawet gdyby, to nadal nie usprawiedliwia obrzezania.

            Ale tutaj nie ma co usprawiedliwiać.

            > Jeszcze nikt nigdy nie umarł na ostre zapalenie napletka.

            Może i nie, ale obrzezanie wiąże się z pewnymi zdrowotnymi zaletami.
            • dritte_dame Re: Obrzezanie 06.06.08, 19:59
              xtrin napisała:

              > dritte_dame napisała:
              > > Nawet gdyby, to nadal nie usprawiedliwia obrzezania.
              >
              > Ale tutaj nie ma co usprawiedliwiać.
              >
              > > Jeszcze nikt nigdy nie umarł na ostre zapalenie napletka.
              >
              > Może i nie, ale obrzezanie wiąże się z pewnymi zdrowotnymi zaletami.

              Jakimi?
            • mg2005 Re: Obrzezanie 07.06.08, 20:11
              xtrin napisała:

              > dritte_dame napisała:
              > > Nawet gdyby, to nadal nie usprawiedliwia obrzezania.
              >
              > Ale tutaj nie ma co usprawiedliwiać.
              >

              okaleczanie dzieci nie wymaga usprawiedliwienia ?!? Ho,ho...
    • facet123 Re: Klaps 06.06.08, 15:23
      > A lanie batem niewolnika na plantacji to jest prymitywna metoda
      > motywowania do wydajnej pracy?

      Tak, prymitywna. Oprócz tego model relacji pan-niewolnik to chyba nie jest model
      do którego dąży się wychowując dziecko.

      > > ale do póki nie ma znamion znęcania się
      > > i uszkadzania ciała nie sposób prawnie zabraniać klapsów.
      >
      > Oczywiście że można.

      Wszystko można na piśmie. Chodzi o to, że to do niczego nie doprowadzi. Najpierw
      trzeba obudzić świadomość społeczną, wytworzyć w dzikim i niezbyt cywilizowanym
      kraju w jakim żyjemy przekonanie, że kary cielesne, nawet lekkie klapsy są czymś
      złym, czymś czego należy się wstydzić. Wtedy można będzie zacząć interpretować
      istniejące prawo w taki sposób jak opisujesz.
      W tej chwili w Polsce jest tylu buraków dumnych z tego, że leją swoje dzieci
      pasem, że wprowadzenie takiego nieżyciowego prawa wywołało by tylko bałagan i
      wzmocniło katolicko-prawicowe szeregi chętnych do wymierzania kar cielesnych.

      Ja jestem ze wszelkich sił przeciwny karom cielesnym. Jestem jednak realistą co
      do tego w jakim kraju żyję. W kraju jeszcze nieco dzikim, w kraju w którym
      tradycja podważania tego co mają do powiedzenia mądrzejsi ma długie korzenie.
      • dritte_dame Re: Klaps 06.06.08, 16:36
        facet123 napisał:

        > > A lanie batem niewolnika na plantacji to jest prymitywna metoda
        > > motywowania do wydajnej pracy?
        >
        > Tak, prymitywna. Oprócz tego model relacji pan-niewolnik to chyba nie jest mode
        > l
        > do którego dąży się wychowując dziecko.
        >
        > > > ale do póki nie ma znamion znęcania się
        > > > i uszkadzania ciała nie sposób prawnie zabraniać klapsów.
        > >
        > > Oczywiście że można.
        >
        > Wszystko można na piśmie. Chodzi o to, że to do niczego nie doprowadzi. Najpier
        > w
        > trzeba obudzić świadomość społeczną, wytworzyć w dzikim i niezbyt cywilizowanym
        > kraju w jakim żyjemy przekonanie, że kary cielesne, nawet lekkie klapsy są czym
        > ś
        > złym, czymś czego należy się wstydzić. Wtedy można będzie zacząć interpretować
        > istniejące prawo w taki sposób jak opisujesz.

        Zgadzam się że trzeba obudzić świadomość społeczną i uważam że drogą do tego
        jest właśnie właściwe interpretowanie już istniejącego prawa.

        Procesy w obronie "lekko" pobitych dzieci lepiej obudzą świadomość społeczną niż
        jedynie pogadanki że brzydko jest tak robić.

        To nie znaczy że z pogadanek należy zrezygnować ale nie można dłużej tolerować
        jawnej bezkarności wobec istniejącego i jednoznacznego przecież prawa.
        • facet123 Re: Klaps 10.06.08, 14:19
          > To nie znaczy że z pogadanek należy zrezygnować ale nie można dłużej
          > tolerować jawnej bezkarności wobec istniejącego i jednoznacznego
          > przecież prawa.

          No a wyobrażasz sobie proces rodziców dziecka które lekko i symbolicznie zostało
          ukarane klapsem we własnym domu? Załóżmy, że oprócz tego rodzicom nie można nic
          zarzucić?
          Ja już widzę spektakl jaki by uczyniono z takiego procesu.

      • mg2005 Re: Klaps 07.06.08, 20:13
        "W tej chwili w Polsce jest tylu buraków dumnych z tego, że leją
        swoje dzieci
        pasem, że wprowadzenie takiego nieżyciowego prawa wywołało by tylko
        bałagan i
        wzmocniło katolicko-prawicowe szeregi chętnych do wymierzania kar
        cielesnych."

        Facet, na jakiej podstawie utożsamiasz kary cielesne z katolicyzmem ?

        • facet123 Re: Klaps 10.06.08, 14:35
          Facet, na jakiej podstawie utożsamiasz kary cielesne z katolicyzmem ?

          Na podstawie prostej statystyki. Większość głęboko wierzących katolików, jak i
          katolickie środowiska popierają kary cielesne jako metodę wychowawczą.
          Oczywiście nie propagują znęcania się, ale ironizują gdy ktoś mówi o tym, że nie
          wolno dawać klapsów. Wynika to pewnie nie z samych założeń katolicyzmu, ale z
          czarno-białym widzeniem : "albo pozwalamy dawać klapsy i wychowujemy dzieci,
          albo krzywdzimy je ponieważ wcale ich nie wychowujemy" - ludzie religijni zwykle
          nie widzą innych możliwości niż te dwie skrajności.
    • truten.zenobi Re: Klaps 06.06.08, 15:58
      > > i uszkadzania ciała nie sposób prawnie zabraniać klapsów.
      >
      > Oczywiście że można.
      oczywiscie masz rację pod względem formalnym, ale jak zamierzasz w
      sytuacji realnej to udowadniać...
      • dritte_dame Re: Klaps 06.06.08, 16:25
        truten.zenobi napisał:

        > > > i uszkadzania ciała nie sposób prawnie zabraniać klapsów.
        > >
        > > Oczywiście że można.
        > oczywiscie masz rację pod względem formalnym, ale jak zamierzasz w
        > sytuacji realnej to udowadniać...

        Podaj przykład sytuacji realnej.
        • truten.zenobi Re: Klaps 07.06.08, 22:50
          dritte_dame napisała:

          > truten.zenobi napisał:
          >
          > > > > i uszkadzania ciała nie sposób prawnie zabraniać klapsów.
          > > >
          > > > Oczywiście że można.
          > > oczywiscie masz rację pod względem formalnym, ale jak zamierzasz
          w
          > > sytuacji realnej to udowadniać...
          >
          > Podaj przykład sytuacji realnej.
          >
          >
          >


          idziesz ulicą i widzisz facet parę razy uderza dziecko w pupę.
          dzwonisz na policję i...

          oskarżenie o przestepstow nie może się opierac li tylko na tym że
          ktoś opowiada że coś widział

          stawiając nie właściwe pytania można od dziecka wydobyć kazde
          zeznanie

          nie ma śladu dziecko nawet nie płacze...

          tak więc jak zdobyc twarde dowody popełnionego przestępstwa???
          • dritte_dame Re: Klaps 09.06.08, 01:11
            truten.zenobi napisał:

            > idziesz ulicą i widzisz facet parę razy uderza dziecko w pupę.
            > dzwonisz na policję i...
            >
            > oskarżenie o przestepstow nie może się opierac li tylko na tym że
            > ktoś opowiada że coś widział
            >
            > stawiając nie właściwe pytania można od dziecka wydobyć kazde
            > zeznanie
            >
            > nie ma śladu dziecko nawet nie płacze...
            >
            > tak więc jak zdobyc twarde dowody popełnionego przestępstwa???

            Drogi Trutniu, jakiś czas temu ktoś na innym forum zadał
            pytanie: "Czy macie jakieś (i jakie) fundamentalne zasady, którymi
            się kierujecie w swoim postępowaniu?"

            Po krótkiej refleksji zdałam sobie sprawę że .. tak, mam taką zasadę.
            Jedną.
            Jedyną.

            "Nigdy nie miej fundamentalnych zasad dogmatycznych."

            Innymi słowy - nie miej zasad z definicji nie poddających się
            racjonalnej weryfikacji lub też takich, których weryfikacji
            jakiś "autorytet" zabrania. Poświęć każdemu istotnemu dla ciebie
            problemowi wystarczającą dozę wysiłku umysłowego i rozwagi.

            Zwolennicy "wychowawczego" bijania dzieci przedstawiają perspektywę
            rodziców lądujących w więzieniach za jednokrotne uderzenie dziecka w
            pupę.

            Taki straszak podziała jedynie na ludzi znacznie ponad statystyczną
            miarę naiwnych i łatwowiernych.

            Przedstawia się także (jak powyżej) rzekomą daremność dowodzenia i
            ścigania takiego przestępstwa.

            W tym z kolei brakuje zastanowienia się nad tym że w rzeczywistości
            reakcje na konkretne incydenty występku będą nie sztywnie
            schematyczne (dzwonisz na policję) lecz zróżnicowane - z odpowiednio
            zróżnicowanymi lecz w ogólności korzystnymi (w porównaniu do
            istniejącego stanu obecnego) skutkami.

            Celem uznania jakiegoś postępowania za przestępstwo (czyli: czyn
            prawnie zabroniony) nie jest przede wszystkim karanie popełniających
            ten czyn przestępców.

            Tym celem jest staranie zmniejszenia ilości zdarzających się
            incydentów tego czynu.
            Wymierzanie przestępcom przewidzanej za ten czyn kary nie jest
            jedynym (i nawet nie najskuteczniejszym) mechanizmem działającym na
            rzecz osiągnięcia tego celu.
            • dritte_dame Re: Klaps 09.06.08, 01:28
              dritte_dame napisała:

              > w rzeczywistości
              > reakcje na konkretne incydenty występku będą nie sztywnie
              > schematyczne (dzwonisz na policję) lecz zróżnicowane - z
              odpowiednio
              > zróżnicowanymi lecz w ogólności korzystnymi (w porównaniu do
              > istniejącego stanu obecnego) skutkami.

              Weźmy na początek dla ilustracji powszechnie znany przykład:
              kradzieży

              Formalnie dokładnie tym samym ale faktycznie czym innym jest:
              kradzież ołówka z firmy,
              kradzież portfela z drobną gotówką osobie dość majtnej,
              kradzież miedzianego uzwojenia zwrotnicy kolejowej.

              Kradzież ołówka zazwyczaj świadkowie (a z reguły, wymiar
              sprawiedliwości) puszczają płazem.
              Dopiero systematyczne wynoszenie większej ilości drobnych materiałów
              biurowych może narazić złodzieja na reprymendę ze strony kolegów i
              szefów.

              Kradzież portfela z drobnymi osobie majętnej jest na pozór
              podobnie "mało szkodliwa społecznie" jak kradzież ołówka z firmy.
              Jednakże w tym przypadku czujemy że pobłażanie jest niewskazane gdyż
              może rozzuchwalić złodzieja do stopnia zagrażającego ładowi
              społecznemu w przyszłości.

              Natomiast kradzież uzwojenia ze zwrotnicy kolejowej, baterii z
              górniczego wykrywacza metanu, szalupy ratunkowej ze statku, ...
              to już nie jest "po prostu" tylko kradzież.
              • dritte_dame Re: Klaps 09.06.08, 02:43
                dritte_dame napisała:

                > Formalnie dokładnie tym samym ale faktycznie czym innym jest:
                > kradzież ...

                W ślad za tymi przykładami łatwo sobie wyobrazić że incydenty bicia
                dzieci też będą różne i będą się spotykać z różną reakcją świadków.

                Rzecz w tym, że *faktyczne* uznanie takiego postępowania za
                przestępstwo (czyli: widoczne i liczne przypadki egzekwowania
                konsekwencji prawnych) obniży "próg wrażliwości" takiej reakcji (i
                co za tym idzie - częściej i skuteczniej powstrzyma czyn) przez
                stawanie prawa po stronie interweniującego w obliczu możliwego
                odwetu przestępcy na interweniującym za jego reakcję.

                Oto dzisiaj, gdy widzę faceta parę razy uderzającego dziecko w pupę
                i zwrócę mu uwagę to najprawadopodobniej usłyszę żebym się odpier..
                i pilnowała swoich spraw.
                Ponieważ obecna *praktyka* prawna rzeczywiście wskazuje na to że to
                nie moja sprawa.

                Gdy ta praktyka zostanie zmieniona (czyli: istniejący prawnie zakaz
                napaści cielesnej będzie jednakowo chronił wszystkich, niezależnie
                od wieku) to taki prosty (i prostacki) odwet będzie co prawda nadal
                możliwy, ale stanie się bezzębny - będzie jedynie dodatkową
                okolicznością obciążającą sprawcę.

                Ponadto, niejednokrotnie żadna reakcja "cywilnych" świadków nie
                będzie potrzebna aby powstrzymać czyn. Często wystarczy sama
                widoczna obecność stróża prawa lub innej osoby funkcyjnej, która ma
                obowiązek wtrącić się "z urzedu" będąc świadkiem łamania prawa.


                Piszesz że: "oskarżenie o przestepstow nie może się opierac li tylko
                na tym że ktoś opowiada że coś widział"
                Otóż: oskarżenie - jak najbardzej może.
                Oskarżony pozostaje niewinnym dopóki sąd nie udowodni mu winy.
                *Skazanie* za przestępstwo nie może się opierać tylko na tym że ktoś
                opowiada ... itp.

                Gdy powiadomię policję że facet parę razy uderzył dziecko w pupę to
                śledztwo może zostać natychmiast umorzone z braku innych dowodów
                winy.
                Ale powiadomienie pozostaje.
                Gdy podobnie w przyszłości powiadomi policję szereg dalszych
                niezwiązanych ze sobą osób to co prawda nadal nie ma "twardych"
                dowodów ale zaczynają istnieć poważne poszlaki mogące skutkować
                zwiększoną czujnością kogo trzeba na postępowanie tego konkretnego
                faceta.

                "nie ma śladu dziecko nawet nie płacze..."
                Niezdolność lub niechęć ofiary do świadczenia o popełnionym na niej
                przestępstwie nie sprawia że przestępstwo, którego zajście
                podejrzewamy trzeba koniecznie uznać się za nie zaszłe.

                "tak więc jak zdobyc twarde dowody popełnionego przestępstwa?"
                To nie w każdym przypadku będzie możliwe.
                Ale jak piszę powyżej - uważam że dla osiągnięcia podstawowego celu
                nie jest to w każdym przypadku konieczne.
                • dritte_dame Acha ;) 09.06.08, 02:48
                  dritte_dame napisała:


                  > "tak więc jak zdobyc twarde dowody popełnionego przestępstwa?"

                  Czasy się zmieniają...
                  Robię zdjęcie (lub krótki filmik) KOMÓRKĄ! ;))


                  Oczywiście:
                  > To nie w każdym przypadku będzie możliwe.
                  • truten.zenobi Re: Acha ;) 09.06.08, 19:25
                    mylisz normy postępowania z normami prawnymi!
                    normy prawne nie mają sensu jeśli nie można ich egzekwować.

                    czyli jest przepis o nietykalnosci cielesnej i powinien on
                    wystarczyć. jeśli dzieciak dostanie w skórę raz i to w dodatku za to
                    że wiwinął coś bardzo niebezpiecznego lub coś bardzo złego to pewnie
                    jak pisałaś będzie to mała społeczna szkodliwośc czynu. jeśli
                    dziecko jest regularnie maltretowane to przy odrobinie
                    zaangarzowania policji jest możliwe zebranie dowodów.

                    problemem nie są jednak zapisy prawne a brak reakcji policji czy
                    innych organów które powinny się takimi przypadkami zainteresować.

                    zobacz jak się sprawdzają przepisy które albo zbyt szczegółowo coś
                    reguluja, wprowadzają normy których nie da się przestrzegać albo
                    nieda się udowodnić nieprzestrzegania...
                    takie zapisy powodują że ludzie przestają postrzegać prawo, i nie
                    traktuja poważnie zapisów prawa... nie jest karany każdy kto złamie
                    prawo ale ten kto ma "pecha". lub co gorsza ten kto
                    podpadnie "władzy" (wszak zawsze może się znaleźć pani z komórką)

                    inny aspekt to czy policja ma rzeczywiscie czas i środki by
                    podejmować interwecję do każdego zgłoszenia o klapsie?
                    jesli nie to z założenia ten przepis bedzie martwy!

                    powiem jeszcze tak to było pytanie podchwytliwe..
                    parę dni temu grając w piłkę z dzieckiem musiałem muwytrzepać
                    spodnie bo klapnął sobie na boisko (mamy takie ziemne).
                    jak słyszę o takich projektach to juz widze siebie w areszcze bo
                    jakaś pani widziała, nakręciłą komurką itp.
                    nie da się ukryć biłem dziecko w pupę...
                    z drugiej strony nauczyło się wymuszać krzykiem, na mnie to nie
                    działa wiec pare razy w miejscach publicznych urzadziło mi takie
                    sceny jakbym przynajmniej łamał mu rekę.. to też mogło by być
                    powodem do 48..
                    a co by sie stało jeśli by zrozumiało że z powodu jego płaczu ja
                    moge mieć spore nieprzyjemnosci? czyż nie daje to szerokiego pola do
                    szantarzu..

                    i druga strona medalu jeśli każdy będzie sie bał zareagować bo może
                    mieć z tego powodu nieprzyjemności to
                    dorośli cżściej bedą "przymykjać oczy"
                    dzieci będą zachowywać się bardziej prowokująco (testować swoje
                    prawa) i nie będą się przejmować normami zachowań.

                    ok podstawą wychowania powinna być nagroda ale jak nagradzać dziecko
                    np. za nie rzucanie kamieniem w szyby?
                    oczywiście karą niekoniecznie powinien być klaps, ale kara powinna
                    być szybka i nieuchronna (niekoniecznie bardzo dotkliwa - ale na
                    pewno odczuwalna!)
                    być może klaps nie jest najlepszym rozwiązaniem ale brak
                    jakiejkolwiek reakcji jest jeszcze gorszym
                    • dritte_dame Re: Acha ;) 10.06.08, 01:16
                      Drogi Trutniu,

                      Przedstawiłeś szereg wielce sensownych zastrzeżeń i potencjalnych
                      problemów... teoretycznych ;)

                      Chciałabym wobec tego tylko na koniec jakimś optymistycznym akcentem
                      choć trochę rozproszyć Twoje obawy przed taką niepokojącą (a
                      nadchodzącą nieuchronnie) zmianą w przyszłości.

                      Nie trafisz do pudła za wytrzepanie zakurzonych spodni :)
                      Ani nie jest jeszcze tak źle z rozwydrzeniem smarkaterii żeby nie
                      dało się go opanować bez okresowych mściwych demonstracji siły.

                      Na poparcie tego mogę niestety przytoczyć tylko swoje osobiste
                      doświadczenie. Otóż, mam jak sądzę, szczęście, mieszkać w kraju
                      gdzie taki właśnie zakaz przemocy cielesnej TAKŻE wobec dzieci,
                      *faktycznie* się egzekwuje.

                      A kraj to jest wywodzący się z surowej kultury protestanckiej -
                      znacznie bardziej w przeszłości okrutnej dla "małych
                      nieukształtowanych dorosłych" niż rozlazły i pobłażliwy ludyczny
                      polski katolicyzm.
                      Jeszcze chyba w drugiej połowie XXw za coś normalnego uważano tutaj
                      stosowanie tu kar cielesnych w szkołach.

                      A teraz co?
                      Przyjeżdżających nowych imigrantów z Polski ci już zasiedzieli
                      informują czasem rzeczowo i beznamiętnie, czasem ze zgrozą a czasem
                      z wyraźnym rozbawieniem że "tu nie wolno bić dzieci"! :))

                      I co?
                      Ano - nie bije się - i tyle.
                      Szuka się innych sposobów wychowawczego poradzenia sobie.
                      Jakich konkretnie używają inni - nie wiem - "każdy orze jak może".

                      A przepis nie jest niemożliwy do wyegzekwowania.
                      Gdy ktoś z "nowych" nadmiernie "się zapomni" to przepis jest zwykle
                      natychmiast egzekwowany przez otoczenie w formie co najmniej ostrego
                      publicznego upomnienia.

                      I świat się nie wali. Znerwicowani bezradni i sterroryzowani przez
                      gó..ażerię rodzice nie zapełniają oddziałów psychiatrycznych, szyby
                      pozostają w miarę całe i tak dalej ... :))

                      Czyli, jak pokazuje przykład innych: można.

                      Po prostu: "Nie lękajcie się!" :))
                      (że bez tego sobie nie poradzicie)



                      Z najlepszymi pozdrowieniami :)
                      • truten.zenobi Re: Acha ;) 10.06.08, 12:52
                        powiedz mi czy piszesz o kraju w którym rodzice byli aresztowani na podstawie
                        fałszywych oskarżeń dzieci?

                        oczywiści jest inna droga, i rozwój cywilizacyjny wymusza to by dzieci traktować
                        jako podmiot a nie przedmiot wychowania ale samo uchwalenie ustawy niec nie zmieni

                        w krajach o wyższej kulturze takie zapisy mogą funkcjonować u nas nie są
                        egzekwowane dużo mniej restrykcyjne i łatwiejsze do egzekwowania przepisy...

                        czyli jak już to u nas należało by zacząć od czegoś zupełnie innego.. np. by
                        policja reagowała.
    • e-skin Re: Klaps 06.06.08, 16:45
      wielu polityków dostawało klapsy w dzieciństwie
      - wyrośli na porządnycvh ludzi

      www.efakt.pl/politycy/artykul.asp?artykul=32541
      oto dowód że w procesie wychowawczym klapsy są niezbęde są czyms nieodzownym, bez tego nie ma wychowania!
      • facet123 Re: Klaps 10.06.08, 14:38
        > wielu polityków dostawało klapsy w dzieciństwie
        > - wyrośli na porządnycvh ludzi

        Przecież wyrośli na polityków! Polityk to porządny człowiek wg ciebie?! Ktoś
        kto nie potrafi wykonywać realnej pracy, więc wybrał karierę polegającą na
        sianiu propagandy, autoreklamie i mieszaniu ludziom w głowach?
    • e-skin kulisy antyklapsowej propagandy.. 06.06.08, 16:53
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20080606&id=my22.txt
      • dritte_dame Re: kulisy antyklapsowej propagandy.. 06.06.08, 17:52
        e-skin napisał:

        > www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20080606&id=my22.txt

        "Zauważmy bowiem, że nie idzie to w parze z promowaniem zdrowych, katolickich
        rodzin."


        "zdrowych katolickich rodzin" ??

        Przecież religijność to jest zakaźna choroba psychiczna (a katolicyzm jest
        jednym z jej obrazów klinicznych).
        • e-skin Re: kulisy antyklapsowej propagandy.. 06.06.08, 20:07
          a co sdzisz o pogaństwie?
      • truten.zenobi ale bełkot 08.06.08, 11:11
        "...jak i klaps dany niesfornemu dziecku w uzasadnionych
        okolicznościach przez roztropnego rodzica."

        jeśli w nerwach lub ostateczności rodzic daje dziecku klapsa to
        oznacza że gdzieś wcześcniej popełnił błąd wychowawczy... tak więc
        napewno nie okresliłbym takiego rodzica roztropnym...

        "Zauważmy bowiem, że nie idzie to w parze z promowaniem zdrowych,
        katolickich rodzin."
        zupełnie bezpodstawna próba tworzenia synonimu zdrwy=katolicki
        itd.... itd...
    • hypatia69 Re: Klaps 06.06.08, 17:59
      Masz dzieci?
      • dritte_dame Re: Klaps 06.06.08, 18:36
        hypatia69 napisała:

        > Masz dzieci?

        Dwoje.
        • hypatia69 Re: Klaps 06.06.08, 19:25
          Zatem wiesz, ze generalnie klaps *w ogóle* nie jest metoda
          wychowawczą. A rodzic też człowiek, z nerw czasem wyjść może i
          jednego na tyłek przyłożyć? Owszem, jest to zazwyczaj wyraz
          bezradności. Ale czasem nie ma innych doraźnych metod. A trzylatkowi
          o 10.00 pchającemu się pod samochód [schemat, bo należy wtedy
          dziecko trzymać za reke] trudno karnie zakazać dobranocki. Zazwyczaj
          nie bedzie wiedział, o co chodzi. Rozumiesz, co mam na myśli?
          • dritte_dame Re: Klaps 06.06.08, 20:10
            hypatia69 napisała:

            > Zatem wiesz, ze generalnie klaps *w ogóle* nie jest metoda
            > wychowawczą. A rodzic też człowiek, z nerw czasem wyjść może i
            > jednego na tyłek przyłożyć?

            No, każdy inny człowiek (nie tylko rodzic) to też człowiek i z nerw czasem wyjść
            może i pobić kogoś na ulicy (bo mi na przykład palant stoi na drodze gdy ja tak
            bardzo się spieszę).
            Wyjście z nerw nie zwalnia od odpowiedzialności za zamach na nietykalność cielesną.


            > trzylatkowi
            > o 10.00 pchającemu się pod samochód [schemat, bo należy wtedy
            > dziecko trzymać za reke] trudno karnie zakazać dobranocki. Zazwyczaj
            > nie bedzie wiedział, o co chodzi. Rozumiesz, co mam na myśli?

            Niezbyt rozumiem.

            Dla uchronienia dziecka przed wspomnianym niebezpieczeństwem należy je trzymać
            za rękę.
            Co dalej...?
            • Gość: DSD Re: Klaps IP: 144.92.199.* 07.06.08, 20:19
              Ja moze dzieci nie mam, ale z obserwacji wnioskuje ze bezustanne
              trzymanie dzieciaka za reke jest raczej niewykonalne. Poza tym
              samochod na ulicy to nie jest jedyne niebezpiecznetsow ktore czycha
              na malego czlowieka, a z ktorego to niebezpieczenstwa maly czlowiek
              nie zdaje sobie sprawy. Z kolei duzy czlowiek - rodzic, tez nie
              potrafi przewidziec co strzeli do glowki malego czlowieka.

              Tak w ogole to juz ktorys raz przeciwnicy klapsow zdaja sie wymagac
              od rodzicow czujnosci 24 h/dobe, 7 dni/tydzien, 12 miesiecy/rok
              przez pare lat (najlepiej caly czas trzymajac kurczowo dziecko w
              zacisnietych ramionach).
              • dritte_dame Re: Klaps 08.06.08, 13:46
                Gość portalu: DSD napisał(a):

                > z obserwacji wnioskuje ze bezustanne
                > trzymanie dzieciaka za reke jest raczej niewykonalne.

                Twoj wniosek z obserwacji jest słuszny.

                Jednakże, po tym słusznym wniosku brakuje propozycji jak wobec tego
                rozwiązać problem [zapewnienia bezpieczeństwa ruchliwemu dziecku na
                ruchliwej ulicy] posługując się *wykonalnymi* metodami.


                > Tak w ogole to juz ktorys raz przeciwnicy klapsow zdaja sie
                wymagac
                > od rodzicow czujnosci 24 h/dobe, 7 dni/tydzien, 12 miesiecy/rok
                > przez pare lat (najlepiej caly czas trzymajac kurczowo dziecko w
                > zacisnietych ramionach).

                Szanowny DSD, niejednokrotnie już z podziwem czytałam w innych
                miejscach Twoje racjonalne, wnikliwe i często oryginalne (wskazujące
                na aspekty przeoczone przez innych dyskutantów) opinie w paru innych
                kwestiach.

                Zaskoczyło mnie więc i niezmiernie zdziwiło to, w jak sztampowy i
                bezrefleksyjny sposób próbujesz powyżej sprowadzić "problem klapsa"
                do absurdu.

                Tak "toporny" paragraf to zapewne rodzaj cytatu, przywołana tutaj a
                krążąca dość powszechnie w umysłach ludzi stereotypowa zbitka
                pojęciowa czyli: "mem", nie pochodzący z Twoich własnych przemyśleń
                lecz z otaczającego Cię szumu medialnego towarzyszącego tej
                sprawie. "Mem" który przecisnął sie tutaj za Twoim pośrednictwem
                korzystając zapewne z Twojej chwilowej nieuwagi - gdyż tak zupełnie
                nie pasuje mi do Twojego poziomu :))

                Przecież bez najmniejszej wątpliwości sam z łatwością potrafisz
                wykazać jego absurdalność.

                Czyż samochdy i inne rzeczywiście groźne *dla życia*
                niebezpieczeństwa rzeczywiście zagrażają dzieciom "24 h/dobe, 7
                dni/tydzien, 12 miesiecy/rok"?

                I w jaki właściwe sposób ludzie na ruchliwych ulicach zapewniają w
                *wykonalny* sposób bezpieczeństwo swoim na przykład ... ukochanym
                pieskom? ;))
                • dritte_dame Re: Klaps 09.06.08, 03:07
                  dritte_dame napisała:

                  > Gość portalu: DSD napisał(a):

                  > > Tak w ogole to juz ktorys raz przeciwnicy klapsow zdaja sie
                  > wymagac
                  > > od rodzicow czujnosci 24 h/dobe, 7 dni/tydzien, 12 miesiecy/rok
                  > > przez pare lat (najlepiej caly czas trzymajac kurczowo dziecko w
                  > > zacisnietych ramionach).


                  No i czyżbyś rzeczywiście był skłonny powtarzać za
                  zwolennikami "wychowawczego" bicia dzieci że bicie na ruchliwej
                  ulicy ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa?

                  Zauważ przecież w jakich dokładnie okolicznościach takie bicie się z
                  reguły i bez wyjątku odbywa:
                  Nie PRZED zagrożeniem, nie profilaktycznie - na progu domu - przed
                  wyruszeniem na trasę lecz .. PO uniknięciu rzeczywistego zagrożenia,
                  którego uniknięto innymi środkami (przez chwycenie za część ciała
                  lub ubrania) a często także mimo braku zagrożenia przedtem i potem a
                  jedynie po ...

                  No, po czym?





                  Po złamaniu dogmatycznego nakazu: "DO NOGI!".

                  (W wyniku niezrozumienia, zapomnienia, zaabsorwowania uwagi,
                  przemożnej ciekawości, itp.)

                  Bicie w takich okolicznościach to nie "środek bezpieczeństwa" lecz:
                  zemsta.
                  Zemsta za (z reguły nieświadome) niepodporządkowanie się
                  autorytetowi.
                  Zemsta popełniana tym łatwiej iż nie zagrożona dotkliwym odwetem ze
                  strony ofiary.
                  • Gość: DSD Re: Klaps IP: 144.92.199.* 11.06.08, 20:05
                    Odpowiadam dopiero teraz bo bylem mocno zajety (no wlasnie, na
                    pilnowanie dzieci nie byloby juz czasu...). Dziekuje za mile slowa i
                    jest mi przykro ze tak Cie rozczarowalem... ale chyba porozczarowuje
                    Cie jeszcze bardziej. Ogolnie jestem przeciw biciu dzieci, zwlaszcza
                    ze zdaje sobie sprawe (z wlasnych bolesnych wspomnien i obserwacji)
                    ze jest to czesto sposob rodzica na rozladowanie SWOICH problemow.
                    Jest jednak jedna kwestia gdzie musze z bolem serca przyznac ze
                    przemoc fizyczna moze byc konieczna. Sa to sytuacje kiedy zachowanie
                    dziecka zagraza jego zyciu (lub kogos innego).

                    Zaczne od przykladu ktory dal mi sporo do myslenia, a ktory
                    przeczytalem jakis czas temu w necie. Ktos mial dwojke dzieci: synka
                    w wieku 5 lat i coreczke 2-3 lata (wiek +/-, w kazdym razie
                    chlopczyk byl starszy). Pewnego razu ojciec zobaczyl ze synek bawi
                    sie wiazaniem petli na szyji siostrzyczki. Surowo zakazal takich
                    zabaw. Po chwili zobaczyl ze synek znowu to robi. Tym razem synek
                    dostal porzadnie po d...e.

                    Co taki ojciec mogl zrobic? Dalej tlumaczyc synkowi ze to jest
                    niebezpieczne? Dla malego dziecka stwierdzenie ‘zabijesz kogos’ to
                    zupelna abstrakcja. Zaufac synkowi kiedy mowi ze juz wiecej nie
                    bedzie? Juz raz zlamal takie przyrzeczenie... A po drugiej stronie
                    szali mamy realne zagrozenie zycia innego dziecka.

                    Piszac odpowiedz na Twoj list myslalem o tym wydarzeniu dlatego byl
                    on dosc mocno ‘emocjonalny’. Dzieci nie chodza po ulicy ‘24h/dobe’,
                    ale dziwne pomysly moga przyjsc im do glowy w kazdej chwili. Jakis
                    czas temu uzylem juz tego przykladu z petla w dyskusji o biciu
                    dzieci (chyba nawet na tym forum). Reakcja przeciwnika bicia dzieci
                    bylo blyskotliwe ‘ciekawe kto nauczyl tego chlopca wiazac petle’,
                    zupelnie jakby rodzice chcieli zabic coreczke rekami synka! Petle na
                    szyje mozna w kazdej chwili zrobic ze sznurka, skakanki, recznika,
                    koszulki etc. A umiejetnosc skrecenia prostej petli to cos czego
                    mozna sie samemu nauczyc (ja tez mialem mlodsza siostrzyczke ale ona
                    mogla spac spokojnie dzieki moim niklym zdolnosciom manualnym –
                    pamietam ile czasu zajelo mi nauczenie sie glupiego wiazania
                    butow).

                    Wiem ze zdanie ‘czasem trzeba uderzyc dziecko zeby go oduczyc
                    robienia czegos bo rodzic nie ma czasu na zapewnienie mu bezustannej
                    opieki’ brzmi okrutnie ale byc moze taka jest prawda. Nie jest to
                    zemsta za to co bylo, tylko profilaktyka na przyszlosc. Zapewne
                    kazdy inny sposob jest lepszy: sluchalem kiedys pewnego mlodego
                    psychologa. Jego dziecko interesowalo sie zelazkiem. Pan psycholog
                    lekko je rozgrzal, potem pozwolil dziecku je
                    dotknac. ‘Aj’ ‘Zabolalo?’ ‘Tak’ ‘ To pomysl jak bardzo by cie bolalo
                    gdyby zelazko bylo bardzo gorace’ ‘Acha...’. Tylko jak to zrobic z
                    ta petla? Lekko poddusic synka?

                    Moze jestem starym cynikiem, ale boje sie ze calkowity zakaz bicia
                    bedzie mial inne negatywne nastepstwa. Jak je udowodnic? Jesli
                    potrzebne sa widoczne obrazenia na ciele dziecka, to takie cos
                    wystarczy chyba i przy obecnym prawie. A jesli wystarcza slowa
                    dziecka, to milusinscy moga sie szybko nauczyc ze rodzice kupia
                    wszytko ‘bo inacej powiem Pani w psedskolu ze mnie bijes’.

                    BTW – masz cos wspolnego z psychobiologia w wersji memetycznej?
                    Pytam bo znalazlem u Ciebie w tej dyskusji dwa odniesienia
                    memetyczne. Mnie akurat ta teoria przekonuje tylko jako metafora...
                    • dritte_dame Re: Klaps 11.06.08, 22:29
                      Gość portalu: DSD napisał(a):

                      > BTW – masz cos wspolnego z psychobiologia w wersji memetycznej?
                      > Pytam bo znalazlem u Ciebie w tej dyskusji dwa odniesienia
                      > memetyczne. Mnie akurat ta teoria przekonuje tylko jako metafora...

                      Mnie też tylko właśnie w takim stopniu ;)

                      Mam wrażenie że postulowanie istnienia takich "myślowych genów" to
                      niedostatecznie uzasadniona próba stosowania wniosków ze sprawdzalnych
                      obserwacji z jednej domeny do wyjaśniania zjawisk w innej, niezbyt kompatybilnej
                      domenie.
                      Takie "mnożenie bytów zbędnych" i pójście na łatwiznę na zasadzie: gdy masz w
                      ręku młotek to wszystko naokoło wygląda jak gwóźdź.

                      Ale dla doraźnej ilustracji czegoś, taka metafora, choć przesadnie naciągana,
                      bywa przydatna ;)


                      Na podstawowy temat odpiszę trochę później.
                      Też mam akurat teraz porę zwiększonej aktywności "realnej".
    • qqazz Rodzice znaja bardziej wyrafinowane metody 06.06.08, 18:53
      maltretowania własnych dzieci i nikt im ich nie zamierza zakazywać.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=80185737


      pozdrawiam
    • mg2005 Re: Klaps 07.06.08, 20:56
      dritte_dame
      "Obrzezanie dzieci powinno być karalne.

      Podobnie jak powinno być karalne psychiczne okaleczanie dzieci przez
      posyłanie ich "na religię"."

      Czy zatem powinno być karane wszelkie wychowanie przez szkołę i
      rodziców ?...

      • dritte_dame Re: Klaps 08.06.08, 14:53
        mg2005 napisał:

        > dritte_dame
        > "Obrzezanie dzieci powinno być karalne.
        >
        > Podobnie jak powinno być karalne psychiczne okaleczanie dzieci
        przez
        > posyłanie ich "na religię"."

        Rzeczywiście w przypadku posyłania "na religię" moja propozycja jest
        niewłaściwa.

        Świadome rozpowszechnianie groźnych chorób zakaźnych jest karalne
        (na przykład: nie poddanie się nakazowi kwarantanny) ale w przypadku
        zakaźnej choroby psychicznej nie można przecież karać chorego za
        same objawy choroby.

        A posyłanie na religię jest równocześnie i objawem choroby i
        szerzeniem zakażenia a ponadto w tym przypadku NIEświadomość
        szkodliwości swojego postępowania jest kolejnym objawem choroby.

        Tak więc - nie powinno być to karalne, ale wskazane jest nasilenie
        profilaktyki.


        > Czy zatem powinno być karane wszelkie wychowanie przez szkołę i
        > rodziców ?...

        Nie powinno - jeśli zarażanie szkodliwymi umysłowymi pasożytami nie
        następuje w sposób w pełni świadomy.
        • mg2005 Re: Klaps 09.06.08, 13:27
          > A posyłanie na religię jest równocześnie i objawem choroby i
          > szerzeniem zakażenia a ponadto w tym przypadku NIEświadomość
          > szkodliwości swojego postępowania jest kolejnym objawem choroby.
          >

          Jakiej choroby ?
    • mg2005 Re: Klaps 07.06.08, 21:01
      kolter_hugh:
      "To samo powinno się tyczyć chrztu niemowląt !!!!"

      Dlaczego ?...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka