Dodaj do ulubionych

ile chce pan/i zarabiać?

20.10.08, 12:49
targipracy.gazeta.pl/targipracy/article.cfm?id_article=1849
Nie zastanawiałam się nad tym, czy potrzebna jest jawność płac w ogłoszeniach,
kiedy starałam się o swoją pierwszą pracę po studiach - te kilka lat temu po
studiach humanistycznych zresztą nie można było mieć zbyt wygórowanych wymagań
płacowych, niestety. Brało się co było, i tylko człowiek się cieszył, że coś w
ogóle jest. Ale teraz, po zdobyciu szerszego wykształcenia i doświadczenia,
gdyby mi przyszło szukać pracy w Polsce, chyba bym się wściekła - NIGDZIE nie
podają informacji o zarobkach! Przecież to żart jakiś, i straszliwa marnacja
czasu - nałazi się człowiek po spotkaniach kwalifikacyjnych tylko po to, żeby
odkryć, że na połowie (albo i więcej) z nich proponują mu płacę poniżej jego
oczekiwań. Nie dziwne, że wciąż narzeka się w Polsce na mobilność pracowników,
czy też raczej jej brak - komu by się chciało tracić pół życia na szukanie
pracy, w której średnie szanse są takie, że zaproponują mniej, tyle samo albo
maksimum sto złotych więcej?
Obserwuj wątek
    • prskchx Re: ile chce pan/i zarabiać? 20.10.08, 14:47
      Szczytem chamstwa jest brak informacji o wysokości zarobków w ogłoszeniach o pracy.
      • camel_3d Re: ile chce pan/i zarabiać? 20.10.08, 15:53
        hmm...raczej w niewielu z nich sie z tym spotkalem...
        ale uwazam, ze to nie jest problem...
        jezeli ktos jest dobry to moze sobie na prawde rzucic konkretna kwota i na pewno
        ja dostanie.
        fakt, okreslenie zarobkow bylo by pomocne.


        > Szczytem chamstwa jest brak informacji o wysokości zarobków w ogłoszeniach o pr
        > acy.
        • eeela Re: ile chce pan/i zarabiać? 20.10.08, 17:20
          Nie ma żadnego 'na pewno' nawet dla najwspanialszych orłów. Firmy może być po
          prostu na takiego nie stać, więc po co mają sobie wzajemnie marnowac czas na
          zbędne negocjacje? Byłoby prościej, gdyby taki orzeł mógł spojrzeć sobie na
          widełki proponowanych zarobków i zdecydować, czy warto się fatygować, czy nie.

          Nie mówiąc już nic o tym, że za orła, który może sobie wszędzie jak chce
          dyktować ceny, może się uważać tylko bufon, i tylko takiemu może wydawać się, że
          jest niezastąpiony i wszyscy zapłacą za niego każdą cenę.
    • facettt ciekawe... 20.10.08, 15:01
      miszkam w kraju, gdzie zarobki w prywatnym sektorze,
      powyzej stanowiska robotnika, czy sprzedawczyni,
      a wiec od "middle management" w gore sa OD ZAWSZE tajne :)
      • prskchx Re: ciekawe... 20.10.08, 15:06
        to sobie "miszkaj" w tym kraju....
        A ja sobie życzę, żeby w ofertach pracy podawane były propozycje zarobków i tyle!
        • facettt Re: ciekawe... 20.10.08, 15:14
          Rowniez mam pare zyczen, ale ich nie opubliczniam,
          gdyz sa nierealne - wiec po co? :)

          Jezeli chcesz sie odreagowac - to polecam forum psychologia...
          tam co drugi - to frustrat :)
          • eeela Re: ciekawe... 20.10.08, 15:28
            Dlaczego nierealne? Czy naprawdę nie ma żadnych narzędzi nacisku? Żadnych
            możliwości na rozpętanie kampanii na rzecz uczciwego ogłaszania ofert pracy? Ja
            się tym parać na dzień dzisiejszy nie będę, bo nie planuję starać się o pracę w
            Polsce, ale myślę, że gdybym miała takie plany, to bym starała się coś z tym
            zrobić. Moim zdaniem stan rzeczy taki jaki jest, jest nieuczciwy i stwarzający
            poważne utrudnienia osobom szukającym pracy.
            • prskchx Re: ciekawe... 20.10.08, 15:36
              Ja wysyłając niepełne CV zawsze proszę o podanie wynagrodzenia.
            • feminasapiens Re: ciekawe... 20.10.08, 15:38
              Można w taki sposób, że wysyłając CV zawierasz w liście motywacyjnym
              inf., że "w przypadku oferowanych zarobków poniżej kwoty XYZ,-
              proszę o potraktowanie mojego CV jako nieaktualnego" lub coś w tym
              rodzaju.
              • eeela Re: ciekawe... 20.10.08, 15:49
                O, to jest rzeczywiście dobry pomysł, a nie znałam tej formuły. Dobrze wiedziec,
                kto wie, na co mi jeszcze w życiu przyjdzie :-)
                • polam5 Re: ciekawe... 20.10.08, 18:11
                  Czy az tak trudno zrozumiec dlaczego nie podaje sie wynagrodzenia?
                  1. Ograniczaloby to zakres kandydatow na to stanowisko. Jesli jest to
                  sprzedawca w sklepie to co innego ale na stanowisko gdzie wymagane sa studia i
                  praktyka w zawodzie to przeciez moze sie zglosic kandydat po studiach (malo
                  wiedzacy ale mozna zmienic/ograniczyc zakres obowiazkow, poswiecic czas i
                  pieniadze aby przyuczyc itp) ale moze sie zglosic rowniez kandydat kotry ma nie
                  tylko to czego sie oczekue ale wiecej - co moze byz super ale trzeba bedzie
                  wieej zapalcic - czsami duzo wiecej ale ciagle to warto.
                  2. Zasada numer jeden w szukaniu pracy (i innych aspektach zycia) to " nie
                  krzywdz samego siebie" A wiec podawanie czegos takiego - jak wymagania
                  wynagrodzenia czy "nie odpowidac jak zarobki sa ponizej" to chyba przeczy tej
                  powyzszej zasadzie?
                  3. To ze ktos planowal pewien zakres placy nie znaczy ze go nie zmieni po
                  rozmowie - a wiec Zasada #2 - nie dostanie sie pracy bez rozmowy a wiec nalezy
                  robic wszytko aby taka mozliwosc miec a potem negocjowac pobory.
                  3. W bokse i w zyciu i na rozmowie kwalifijacyjnej to jak w boksie - kto sie
                  pierwszy odkryje , zwykle przegrywa. A wiec nie nalezy wogole pytac o place
                  tylko "sprzedac sie tak" aby placa okazala sie warta nas. A wiec nawet jak pyaja
                  - "ile Pan/Pani oczekuje to odpowiedz jest - Najpierw porozmawiajmy, poznajmy
                  co sobie mozemy zaoferowac a potem prosze mi zxaproponowac tyle ile panstwo
                  czuja kestem warty.....
                  4. Najwazniejsze jest wiec aby - dostac sie na rozmowe i dostac oferte. Jesli ja
                  dostaniemy tzn ze zaklad jest nami zainteresowany i zainwestowal swoj czas a
                  wiec nawet jak oferta jest niska to mozna porosic wiecej - nie may nic do
                  stracenia.. bo weszlismy w faze negocjacji (nietore zaklady nawet nisko
                  wartosciuja osoby ktore nie negocjuja - zwlasza na prase w dziale sprzedazy czy
                  marketingu)
                  • zzyzx Re: ciekawe... 20.10.08, 18:18
                    polam5 napisał:
                    > 1. Ograniczaloby to zakres kandydatow na to stanowisko. Jesli jest to
                    > sprzedawca w sklepie to co innego ale na stanowisko gdzie wymagane sa studia i
                    > praktyka w zawodzie to przeciez moze sie zglosic kandydat po studiach (malo
                    > wiedzacy ale mozna zmienic/ograniczyc zakres obowiazkow, poswiecic czas i
                    > pieniadze aby przyuczyc itp) ale moze sie zglosic rowniez kandydat kotry ma ni
                    > e
                    > tylko to czego sie oczekue ale wiecej - co moze byz super ale trzeba bedzie
                    > wieej zapalcic - czsami duzo wiecej ale ciagle to warto.

                    Wystarczy więc w ogłoszeniu podać płacę minimum.

                    > 2. Zasada numer jeden w szukaniu pracy (i innych aspektach zycia) to " nie
                    > krzywdz samego siebie" A wiec podawanie czegos takiego - jak wymagania
                    > wynagrodzenia czy "nie odpowidac jak zarobki sa ponizej" to chyba przeczy tej
                    > powyzszej zasadzie?

                    W jaki sposób?

                    > 3. To ze ktos planowal pewien zakres placy nie znaczy ze go nie zmieni po
                    > rozmowie - a wiec Zasada #2 - nie dostanie sie pracy bez rozmowy a wiec nalezy
                    > robic wszytko aby taka mozliwosc miec a potem negocjowac pobory.

                    Problem tyczy się przede wszystkim osób już pracujących, które szukają lepiej płatnej pracy. Wówczas jakąkolwiek pracę z pensją poniżej aktualnej odrzucą i bez rozmowy.

                    > 3. W bokse i w zyciu i na rozmowie kwalifijacyjnej to jak w boksie - kto sie
                    > pierwszy odkryje , zwykle przegrywa. A wiec nie nalezy wogole pytac o place
                    > tylko "sprzedac sie tak" aby placa okazala sie warta nas. A wiec nawet jak pyaj
                    > a
                    > - "ile Pan/Pani oczekuje to odpowiedz jest - Najpierw porozmawiajmy, poznajmy
                    > co sobie mozemy zaoferowac a potem prosze mi zxaproponowac tyle ile panstwo
                    > czuja kestem warty.....

                    Pierdu pierdu...
                    Prawda jest taka, że chodzi wyłącznie o to, by pracodawca dostał pracownika taniej.

                    > 4. Najwazniejsze jest wiec aby - dostac sie na rozmowe i dostac oferte. Jesli j
                    > a
                    > dostaniemy tzn ze zaklad jest nami zainteresowany i zainwestowal swoj czas a
                    > wiec nawet jak oferta jest niska to mozna porosic wiecej - nie may nic do
                    > stracenia..

                    Mamy do stracenia rzecz najważniejszą - swój czas zmarnowany na durne konwersacje w firmie, której płaca i tak nas nie zadowoli.
                    • polam5 Re: ciekawe... 20.10.08, 18:37
                      >Wystarczy więc w ogłoszeniu podać płacę minimum.

                      I tu wlasnie pokazujesz swoja slaba strone.. Najwazniejszy jest pieniadz... Na
                      rozmowy o pieniadzach jest zawsze czas. JEsli pracodawca widzi twoje CV to ma
                      dosc dobre pojecie ile bedzie musial zaplacic a jak pokazesz swoje minimum to
                      zaplaci ci minimum jakiego zadasz. Proste...

                      >W jaki sposób?

                      Patrz jak wyzej


                      >Problem tyczy się przede wszystkim osób już pracujących, które szukają lepiej
                      płatnej pracy. Wówczas jakąkolwiek pracę z pensją poniżej aktualnej odrzucą i
                      bez rozmowy.


                      No i wlasnie tu sie nie rozumiemy czy tez nie rozumiemy czego pracodawca szuka.
                      Pracodawca szuka kogos kto bedzie kochal te prace , bedzie nia zafascynowany bo
                      tylko taki bedzie dobrym i lojalnym pracownikiem. Ten co szuka tylko pieniedzy -
                      poleci do nastenego kto mu wiecej zaplaci. Nikt nie chce "profesjonalnych
                      prostytutek" Jak zobacza ze tych chesz i mozesz to robic i do tego nie
                      pieniadze sa najwazniejsze (przynajmniej tak wyglada)- to wtedy masz szanse
                      dostac wieksze pieniadze..


                      > Pierdu pierdu...Prawda jest taka, że chodzi wyłącznie o to, by pracodawca
                      dostał pracownika taniej.

                      Nie - blisko ale nie dokladnie. Prcownik nie chce pracownika taniej -
                      pracodawca chce pracownika na ktory jak najwiecej zarobi. Bo przeciez wszyscy
                      wiemy ze rzeczy tanie najdrozej kosztuja.

                      Czasami warto pomyslec i sie zastanowic zanim sie zrobi takie stwierdzenie... a
                      czasami warto posluchac starszych i bardziej doswiadczonych - no nic nie kosztuje.



                      >Mamy do stracenia rzecz najważniejszą - swój czas zmarnowany na durne
                      konwersacje w firmie, której płaca i tak nas nie zadowoli.

                      I znowy blad w logice. Szukanie pracy to sprzedwanie i marketing swoich
                      osiagniec i mozliwosci. To proba kto wygra negocjacje - ja czy pracowadca. KAzda
                      rozmowa kwalifikacyjna to darmowa lekcja gdzie zyskujemy bo uczymy sie
                      negocjowac. A zdarza sie tez ze nie dostaniemy pracy a po jakim czasie do nas
                      zadzwonia i zaproponuja lepsze warunki poniewaz po jakoms czasie dochodza do
                      wniosku ze prezentowalismy sie dobrze.... Naprawde warto isc na kazda rozmowe
                      - strata czasu? Jak ja nie chces zaiwestowac i zaryzykowac to nie oczekuj
                      niczego w zamian
                      • zzyzx Re: ciekawe... 20.10.08, 18:59
                        polam5 napisał:
                        > Najwazniejszy jest pieniadz...

                        Większość ludzi pracuje właśnie dla kasy.

                        > a jak pokazesz swoje minimum to
                        > zaplaci ci minimum jakiego zadasz. Proste...

                        I dlatego właśnie to pracodawca powinien podawać minimum, a nie pracownik. Wtedy mogę przyjść i powiedzieć: "ok, ale za dwa razy więcej", albo nie przychodzić wcale, jeżeli już minimum mnie nie satysfakcjonuje.

                        > Patrz jak wyzej

                        Wyżej nic na ten temat nie ma. Poproszę po polsku, jasno i wyraźnie.

                        > No i wlasnie tu sie nie rozumiemy czy tez nie rozumiemy czego pracodawca szuka.

                        Pracodawca szuka jak najlepszego pracownika za jak najniższą cenę.

                        > Pracodawca szuka kogos kto bedzie kochal te prace , bedzie nia zafascynowany b
                        > o
                        > tylko taki bedzie dobrym i lojalnym pracownikiem.

                        To proponuję podać płacę maksimum 1zł. Zgłoszą się sami miłośnicy :).

                        > I znowy blad w logice. Szukanie pracy to sprzedwanie i marketing swoich
                        > osiagniec i mozliwosci. To proba kto wygra negocjacje - ja czy pracowadca. KAzd
                        > a
                        > rozmowa kwalifikacyjna to darmowa lekcja gdzie zyskujemy bo uczymy sie
                        > negocjowac.

                        Ale ja nie chcę się uczyć negocjować, marketing zawsze mnie zniesmaczał. Ja chcę lepiej zarabiać.
                        Miałem pracę, którą uwielbiałem. Ciekawa robota, świetny szef, dobra atmosfera. Niestety, pieniądze marne, a więcej mi dać po prostu nie mogli. Więc poszedłem szukać pracy lepiej płatnej i szlag mnie trafiał, gdy po godzinach rozmów wychodziło, że nie dadzą mi więcej niż mam. Wszyscy tracili czas na gierki, z których i tak nic wyniknąć nie mogło.
                        W końcu znalazłem świetnie płatną pracę, której na początku szczerze nienawidziłem. Dziś jest już zdecydowanie lepiej, ale gdybym nie potrzebował tylu pieniędzy to bez zastanowienia wróciłbym do poprzedniej.
                        Możesz mnie nazwać prostytutką, Twoje prawo. Ja muszę płacić alimenty.
                        • polam5 Re: ciekawe... 20.10.08, 19:19
                          No wiec z takim nastawieniem u mnie nawet nie masz pracy jako woluntariusz.....
                          Next please hahahahahaha. Poczytaj sobie w watku
                          poniej na temat mojej ostatniej
                          • eeela Re: ciekawe... 20.10.08, 19:21
                            > No wiec z takim nastawieniem u mnie nawet nie masz pracy jako woluntariusz.....


                            No więc z takim twoim nastawieniem żaden rozsadny, ceniący się profesjonalista
                            nie będzie u ciebie szukał pracy.
                            • polam5 Re: ciekawe... 20.10.08, 19:27
                              Hm..... a w praktyce to wyglada zupelnie inaczej....
                          • zzyzx Re: ciekawe... 20.10.08, 19:21
                            Na całe szczęście u Ciebie pracować nie chcę. Za żadne pieniądze nie pracowałbym
                            u kogoś, kto tak innych traktuje.
                            • polam5 Re: ciekawe... 20.10.08, 19:28
                              a gdzie jest tu objaw zlego traktowania? Wrecz przeciwnie - pracuje sie super...
                              luz na calego ale robota musi byc zrobiona.
                              • zzyzx Re: ciekawe... 20.10.08, 19:36
                                Jak widać kręcenie jest Twoją druga, a może i pierwszą naturą :).
                      • eeela Re: ciekawe... 20.10.08, 19:00
                        > >Wystarczy więc w ogłoszeniu podać płacę minimum.
                        >
                        > I tu wlasnie pokazujesz swoja slaba strone.. Najwazniejszy jest pieniadz... N
                        > a
                        > rozmowy o pieniadzach jest zawsze czas. JEsli pracodawca widzi twoje CV to ma
                        > dosc dobre pojecie ile bedzie musial zaplacic a jak pokazesz swoje minimum to
                        > zaplaci ci minimum jakiego zadasz. Proste...


                        To ty pokazujesz swoją słabą stronę - umiejętność czytania ze zrozumieniem. Mowa
                        była o podawaniu płacy minimum w ogłoszeniu dawanym przez pracodawcę, nie zaś w
                        cv ewentualnego pracobiorcy.
                      • eeela Re: ciekawe... 20.10.08, 19:10

                        > Pracodawca szuka kogos kto bedzie kochal te prace , bedzie nia zafascynowany b
                        > o
                        > tylko taki bedzie dobrym i lojalnym pracownikiem. Ten co szuka tylko pieniedzy
                        > -
                        > poleci do nastenego kto mu wiecej zaplaci. Nikt nie chce "profesjonalnych
                        > prostytutek" Jak zobacza ze tych chesz i mozesz to robic i do tego nie
                        > pieniadze sa najwazniejsze (przynajmniej tak wyglada)


                        Czyli pracodawca w Polsce szuka frajera, który będzie godził się na pracę za
                        niską płacę, bo ją 'kocha'? Uprzedzam cię lojalnie: bardzo niewielu ludzi
                        'kocha' swoje zajęcia. Część je lubi, mniej lub bardziej, część godzi się z
                        koniecznością ich wykonywania, ale praca to praca. Kochać można mamę, tatę, żonę
                        i dziateczki, ewentualnie wędkowanie, a praca to praca - raz się ją lubi, raz
                        się na nią wkurza, raz przynosi satysfakcję, innym razem frustrację. Ale
                        wykonuję się ją przede wszystkim po to, aby mieć co do garnka włożyć, i jeśli
                        temu twojemu mitycznemu 'pracodawcy' istotnie wydaje się, że najlepsze, co może
                        zrobić, to szukać pasjonatów, co nie będą patrzeć na pieniądze, to wyląduje taki
                        z grupką nieudaczników, którzy nie znają swojej wartości, nie odnajdują się na
                        rynku i nie potrafią walzyć o swoje (ani w kwestii zarobków, ani w kwestii zajęć
                        w pracy).

                        Rozsądny pracodawca rozumie, że jego pracownik, jak kazdy normalny człowiek,
                        skorzysta z nowej propozycji, jeśli jest naprawdę korzystna.
                        • polam5 Re: ciekawe... 20.10.08, 19:24
                          No coz.... za kilka lat moze zmienisz zdanie..

                          Ja jak przyjmuje do pracy i mam dwoch kandydatow - jednego co jestem pewien ze
                          wprawdzie bez entuzjazmu ale moze i potrafi ja wykonywac oraz drugiego ktory
                          musi sie troszke podszkolic ale bardzo ta prace chce ...... to przyjmuje tego
                          drugiego.
                          Nie beirz doslownie ze prace trzeba kochac...
                          Tu mowimy nie o Twoim stosunku do pracy po jej uzyskaniu ale jaki masz miec
                          stosunek aby jak dostac
                          Tak jak polityk - to co robi po wyborach czesto jest inne od tego co obiecywal
                          aby sie tam dostac.

                          Nie wazne czy sie nam to podoba czy nie - tak jest...
                          • eeela Re: ciekawe... 20.10.08, 19:30
                            Czyli, krócej rzecz ujmując, weźmiesz prędzej tego, który ci lepiej naściemnia,
                            jak marzy o tej pracy - dokładnie to, w czym my, pracobiorcy, jesteśmy bez
                            przerwy szkoleni: w sprawianiu wrażenia, że ta właśnie jedyna praca jest naszą
                            najbardziej upragnioną, aby zamydlić oczy pracodawcom :-D
                            • polam5 Re: ciekawe... 20.10.08, 19:33
                              No zapominasz ze moin zadanie w czasie rozmow kwalifikacyjnych gdzie ja
                              przyjmuje jest aby sie dowiedziec co ta osoba naprawde soba reprezentuje... i
                              sciemniaczy mozna bad=rdzo latwo przesiac.

                              Punkt widzenia zalezy jak zwykle od punktu siedzenia....
                              • eeela Re: ciekawe... 20.10.08, 19:39
                                Inteligentnego ściemniacza to ty ze swoją bystrością jednak moim zdaniem nie
                                przesiejesz ;-P
                                • polam5 Re: ciekawe... 20.10.08, 19:45
                                  No coz jak widac i tepakom sie udaje ....

                                  Coz a nas polakach takiego siedzi ze zawsze uwazamy siebie za najmadrzejszego a
                                  inni szczegolnie polacy to debile i tepaki?

                                  Czy ja Cie gdzie obrazilem? Dostalas rady ktore mozesz uzyc, wyrzucic a moze
                                  sie zastanowic czy i z glupich rad mozna wyciagnac madre wnioski??? (ta rada
                                  jest za darmo) Zycze sukcesow.....
                                  • zzyzx Re: ciekawe... 20.10.08, 19:54
                                    To ja dam Tobie rady, których możesz użyć: zacznij używać polskich liter,
                                    poczytaj o kulturze osobistej, popracuj nad budowaniem poprawnych zdań i
                                    interpunkcją, a także obsługą komputera, naucz się pokory i szacunku do innych.
                                  • eeela Re: ciekawe... 20.10.08, 20:01
                                    > Czy ja Cie gdzie obrazilem? Dostalas rady ktore mozesz uzyc, wyrzucic a moze
                                    > sie zastanowic czy i z glupich rad mozna wyciagnac madre wnioski??? (ta rada
                                    > jest za darmo)


                                    Dziękuję bardzo, ale ja nie prosiłam o rady :-) O rady zwykłam prosić
                                    mądrzejszych od siebie.
                                    • take_that Re: ciekawe... 22.10.08, 08:59
                                      prawdę powiedziawszy nie dziwię się, że nie dostajesz pracy, o którą
                                      się starasz, za pieniądze, których chcesz.
                                      A poza tym - nie dociera do Ciebie, że płace są tajne? Załóżmy, że
                                      podadzą w ogłoszeniu zarobki i zatrudnią Ciebie, przychodzisz do
                                      firmy i wszyscy wiedzą ile zarabiasz (często się zdarza przy obecnym
                                      rynku pracy, że nowi pracownicy zarabiają więcej niż ci ze stażem w
                                      danej firmie) i afera gotowa.
                                      • eeela Re: ciekawe... 22.10.08, 11:39

                                        > prawdę powiedziawszy nie dziwię się, że nie dostajesz pracy, o którą
                                        > się starasz, za pieniądze, których chcesz.


                                        A skąd ty wiesz, jaką ja pracę dostaję i za jakie pieniądze? Nic o tym nie
                                        pisałam. Mieszkam w Irlandii, płace są tutaj podawane w ogłoszeniach, między
                                        pracownikami się o nich nie mówi, bo tak jest przyjęte, więc i afer żadnych nie
                                        ma. A ja mam ten komfort, że szukając pracy, nie marnuję czasu (swojego i
                                        pracodawców) na przygotowywanie ofert i chodzenie na rozmowy o te stanowiska,
                                        które płacowo zupełnie mnie nie interesują.
                                        • take_that Re: ciekawe... 22.10.08, 12:37
                                          chociażby stąd:
                                          "nałazi się człowiek po spotkaniach kwalifikacyjnych tylko po to,
                                          żeby odkryć, że na połowie (albo i więcej) z nich proponują mu płacę
                                          poniżej jego oczekiwań."

                                          Powiem wprost: nie przyjęłabym do pracy osoby, która nie podejmuje
                                          merytorycznej dyskusji, nie rozumie tego, co rozmówca chce
                                          powiedzieć i na dodatek go obraża. Oczywiście opinia moja jest na
                                          podstawie tego wątku, wiem że forum rządzi się innymi prawami, ale i
                                          tak uważam, że pewnych postaw i podejścia nie da się ukryć, a
                                          zakładam, że osoby rekrutujące są fachowcami, więc widzą (a
                                          przynajmniej powinni) również to, co staramy się ukryć.

                                          • eeela Re: ciekawe... 22.10.08, 13:33
                                            > chociażby stąd:
                                            > "nałazi się człowiek po spotkaniach kwalifikacyjnych tylko po to,
                                            > żeby odkryć, że na połowie (albo i więcej) z nich proponują mu płacę
                                            > poniżej jego oczekiwań."


                                            A skąd założenie, że opisuję własne doświadczenia? W poście założycielskim
                                            pisałam, że w czasach, kiedy szukałam pracy w Polsce, byłam gotowa wziąć
                                            cokolwiek bądź, byleby było. A potem wyjechałam do kraju, w którym podawane są
                                            płace, więc sama takich doświadczeń nie mam.



                                            > Powiem wprost: nie przyjęłabym do pracy osoby, która nie podejmuje
                                            > merytorycznej dyskusji, nie rozumie tego, co rozmówca chce
                                            > powiedzieć i na dodatek go obraża.


                                            Sęk w tym, że merytorycznej dyskusji nie da się podejmować z kimś, kto nie
                                            potrafi nawet sformułować swojego stanowiska, tylko prezentuje czysty bełkot.
                                            Szczęśliwie, nie miałam dotąd do czynienia z personelem rekrutacyjnym, który
                                            prezentowałby taki poziom.
                                            • take_that Re: ciekawe... 22.10.08, 14:15
                                              eeela napisała:

                                              > > chociażby stąd:
                                              > > "nałazi się człowiek po spotkaniach kwalifikacyjnych tylko po to,
                                              > > żeby odkryć, że na połowie (albo i więcej) z nich proponują mu
                                              płacę
                                              > > poniżej jego oczekiwań."
                                              >
                                              >
                                              > A skąd założenie, że opisuję własne doświadczenia? W poście
                                              założycielskim
                                              > pisałam, że w czasach, kiedy szukałam pracy w Polsce, byłam gotowa
                                              wziąć
                                              > cokolwiek bądź, byleby było. A potem wyjechałam do kraju, w którym
                                              podawane są
                                              > płace, więc sama takich doświadczeń nie mam.

                                              To nie rozumiem, skąd wiesz co jest proponowane na rozmowach
                                              kwalifikacyjnych w Polsce w dzisiejszych czasach? Słuchasz plotek?
                                              I na tej podstawie prowadzisz statystyki (połowa i więcej proponuje
                                              płace poniżej oczekiwań)?

                                              A może Tobie zaproponują 2 razy więcej niż się wyceniasz? I nie
                                              warto się martwić na zapas?

                                              >
                                              > > Powiem wprost: nie przyjęłabym do pracy osoby, która nie
                                              podejmuje
                                              > > merytorycznej dyskusji, nie rozumie tego, co rozmówca chce
                                              > > powiedzieć i na dodatek go obraża.
                                              >
                                              >
                                              > Sęk w tym, że merytorycznej dyskusji nie da się podejmować z kimś,
                                              kto nie
                                              > potrafi nawet sformułować swojego stanowiska, tylko prezentuje
                                              czysty bełkot.
                                              > Szczęśliwie, nie miałam dotąd do czynienia z personelem
                                              rekrutacyjnym, który
                                              > prezentowałby taki poziom.


                                              Ja widzę coś innego - ktoś kto ma inne zdanie niż Ty, jest brzydki i
                                              ma łupież.

                                              • eeela Re: ciekawe... 22.10.08, 16:35
                                                > To nie rozumiem, skąd wiesz co jest proponowane na rozmowach
                                                > kwalifikacyjnych w Polsce w dzisiejszych czasach? Słuchasz plotek?
                                                > I na tej podstawie prowadzisz statystyki (połowa i więcej
                                                proponuje
                                                > płace poniżej oczekiwań)?

                                                Poniewaz sledze oferty pracy w Polsce i widze, jak sa prezentowane.
                                                Nie prowadze statystyk co do oferowanych plac, tylko zwracam uwage
                                                na problemy, jakie utajanie oferowanych zarobkow moze powodowac.

                                                Ja widzę coś innego - ktoś kto ma inne zdanie niż Ty, jest brzydki
                                                i
                                                > ma łupież.

                                                Mylisz sie. Z checia dyskutuje na zadany temat z tymi, ktorzy
                                                oferuja poskladane i racjonalne argumenty, i nie maja problemu z
                                                komunikowaniem swoich opinii.
                                                • take_that Re: ciekawe... 22.10.08, 18:47
                                                  czyli nie chodzisz na te rozmowy i przewidujesz ile mogą
                                                  zaproponować? Niezbyt to poważne, teraz sytuacja wygląda inaczej niż
                                                  dwa lata temu np.
                                                  Jeżeli rozumiesz co się do Ciebie mówi - to proszę bardzo: moim
                                                  zdaniem bez sensu jest podawanie kwot w ogłoszeniach z różnych
                                                  przyczyn. Podam banalny przykład, proszę o niedyskutowanie na temat
                                                  kwot, mogą być bez sensu.
                                                  Mam budżet 7000 - muszę zatrudnić sprzedawcę. W Twoim wymarzonym
                                                  świecie podaję tę kwotę w ogłoszeniu. Jest świetny kandydat, ale on
                                                  się ceni na 10 000 i nawet nie odpowie na moje ogłoszenie. Efekt -
                                                  dla mnie - wiadomo jaki, zostaję z niczym albo z badziewiem. W
                                                  świecie realnym nie podaję kwoty, kandydat odpowiada na ogłoszenie,
                                                  przychodzi na rozmowę. Mnie wydaje się świetny (przepraszam za
                                                  natrętne "ja", ale usiłuję sprawę uprościć), poza tym widzę, że
                                                  tańsi kadydaci nie mają takiego potencjału np., i co?? Daję mu 10
                                                  000, albo negocjuję trochę mniej, żeby budżet wytrzymał. Teraz rynek
                                                  pracy jest inny, zrozum. Nie chodzi mi o to, że płaci się ile
                                                  pracownik zażąda. W mojej firmie składa się ofertę, a ta może być
                                                  różna dla danego stanowiska, w zależności od tego "na ile kandydat
                                                  pasuje", jakie ma wykształcenie i doświadczenie. Oczywiście bierze
                                                  się też pod uwagę wymagania finansowe kandydata.
                                                  • eeela Re: ciekawe... 22.10.08, 22:31
                                                    Tutaj też nikt nie podaje dokładnej kwoty, tylko widełki, w których zapewne
                                                    uwzględnia się jakiś margines na takie właśnie sytuacje, jak opisałeś.
                                                    Po drugie, jak dobrze zresztą widać po Twojej wypowiedzi, utajnianie zarobków
                                                    leży tylko i wyłącznie w interesie pracodawcy, a nie pracobiorcy. Uważam to za
                                                    niesprawiedliwe. Pracobiorca ma prawo do rzetelnej i wyczerpującej informacji na
                                                    temat pracy, o którą się stara, z wysokością zarobków włącznie.
                                                  • polam5 Re: ciekawe... 22.10.08, 22:37
                                                    I dowie sie tego w czasie rozmowy kwalifikcyjnej.

                                                  • take_that Re: ciekawe... 23.10.08, 08:49
                                                    dalej nie rozumiesz. Gdybym ujawniła zarobki, to ujawnione byłoby
                                                    7000. Czy uważasz, że to jest rzetelna informacja? Jeżeli transakcja
                                                    skończyła się na 10000? Dlaczego utajnienie zarobków jest tylko w
                                                    interesie pracodawcy? Przecież gość w sytuacji nr 2 przychodzi do
                                                    mnie i dostaje ile chciał. A załóżmy, że wszystkie inne firmy
                                                    ogłaszają, że szukają na to stanowisko za 7000. I ten gość nie myśli
                                                    o zmianie pracy, bo po co, jeżeli nikt mu nie zapłaci tyle ile on
                                                    chce.
                                                    Z widełkami to nie rozumiem. Uważasz, że ja podam w ogłoszeniu -
                                                    zarobki 7000-10000 i przyjdzie mi kandydat i powie, to ja proszę
                                                    7000?
                                                  • eeela Re: ciekawe... 23.10.08, 11:04

                                                    > Z widełkami to nie rozumiem. Uważasz, że ja podam w ogłoszeniu -
                                                    > zarobki 7000-10000 i przyjdzie mi kandydat i powie, to ja proszę
                                                    > 7000?


                                                    Oczywiście. Nie spodziewasz się chyba, że o ogłoszone stanowisko będą się bić
                                                    sami u szczytu swej kariery? Będą się bić też początkujący i średniacy - i ci
                                                    przeciętni, i ci obiecujący. Żaden początkujący nie przyjdzie i nie zarząda
                                                    10000 z widełek, a jeśli tak uczyni, to od razu będziesz wiedziała, że nie jest
                                                    to człowiek, który potrafi dobrze wycenić swoją rynkową wartość.

                                                    Dlaczego utajnienie zarobków jest tylko w
                                                    > interesie pracodawcy? Przecież gość w sytuacji nr 2 przychodzi do
                                                    > mnie i dostaje ile chciał.

                                                    Dlatego, że Ty deklarujesz, że dasz mu to, czego on szuka, ale wielu innych
                                                    pracodawców może się okazać mniej giętkimi w kwestii proponowanych zarobków i
                                                    tylko zmarnują czas pracobiorcy.

                                                    Staranie się o DOBRĄ pracę to bardzo duzo pracy. Każde CV, każda aplikacja
                                                    wymaga dokładnego rozważenia, skomponowania pod danego pracodawcę, poświęcenia
                                                    dużo czasu na przygotowanie się do rozmowy, wreszcie sama rozmowa, czasami
                                                    związana z daleką podróżą. W takiej sytuacji podawanie widełek proponowanych
                                                    zarobków to po prostu elementarna przyzwoitość. Bronienie ich utajniania jest
                                                    moim zdaniem bronieniem tylko i wyłącznie własnych interesów jako pracodawcy,
                                                    bez zwracania najmniejszej uwagi na interesy pracobiorcy.
                                                  • take_that Re: ciekawe... 23.10.08, 11:40
                                                    > Oczywiście. Nie spodziewasz się chyba, że o ogłoszone stanowisko
                                                    będą się bić
                                                    > sami u szczytu swej kariery? Będą się bić też początkujący i
                                                    średniacy - i ci
                                                    > przeciętni, i ci obiecujący. Żaden początkujący nie przyjdzie i
                                                    nie zarząda
                                                    > 10000 z widełek, a jeśli tak uczyni, to od razu będziesz
                                                    wiedziała, że nie jest
                                                    > to człowiek, który potrafi dobrze wycenić swoją rynkową wartość.

                                                    Chyba żartujesz, albo nie widziałaś nigdy takiej sytuacji na żywo.
                                                    To chyba oczywiste, że jeżeli jest doświadczenie wymagane to piszę o
                                                    tym w ogłoszeniu. I porównuję kandydatów o podobnym CV. Co nie jest
                                                    podobne - to tzw reszta. Ale jeżeli Ty uważasz, że osoba
                                                    początkująca dostaje taką kasę, to nie dziwię się Twoim pretensjom...


                                                  • eeela Re: ciekawe... 23.10.08, 12:23
                                                    Ale jeżeli Ty uważasz, że osoba
                                                    > początkująca dostaje taką kasę, to nie dziwię się Twoim pretensjom...


                                                    Sama powiedziałaś, że sumy są wzięte z sufitu i przykładowe. O stanowisko z
                                                    widełkami (przykładowo) 7000 i 10000 będą się ubiegać osoby, które dotąd
                                                    zarabiały na miarę swojej wartości rynkowej, powiedzmy, 5500 i 9500. Ta pierwsza
                                                    osoba zadowoli się 7000, dla tej drugiej staranie się o pracę, za którą oferuje
                                                    się 7000, zupełnie się nie opłaca, więc jeśli pracodawca nie będzie skłonny
                                                    wyjść poza te zakładane (i utajnione) 7000, to taka osoba tylko straci swój
                                                    cenny czas i energię.
                                                  • take_that Re: ciekawe... 23.10.08, 11:46
                                                    eeela napisała:

                                                    > > Dlatego, że Ty deklarujesz, że dasz mu to, czego on szuka, ale
                                                    wielu innych
                                                    > pracodawców może się okazać mniej giętkimi w kwestii proponowanych
                                                    zarobków i
                                                    > tylko zmarnują czas pracobiorcy.


                                                    Nie daję tyle ile on chce bo jestem dobrą ciocią, albo instytucją
                                                    charytatywną. To jest punkt, którego nie rozumiesz - "mniej giętki
                                                    pracodawca" z Twojej wypowiedzi zostaje z niczym. I nie chodzi mi o
                                                    uleganie żądaniom wszystkich, upraszczam tu i skracam. W
                                                    przeciwieństwie do Ciebie pracodawca musi myśleć racjonalnie, żeby
                                                    firma przetrwała. To jest rynek. Celem firmy jest zysk, a nie
                                                    pognębienie pracownika (czy kandydata na pracownika) jak to sobie
                                                    wyobrażasz.
                                                  • eeela Re: ciekawe... 23.10.08, 12:26
                                                    > Nie daję tyle ile on chce bo jestem dobrą ciocią, albo instytucją
                                                    > charytatywną.

                                                    Nie jesteś. Nie masz obowiązku dawać pracobiorcy dokładnie tyle, ile zażąda.
                                                    Powinnaś natomiast mieć obowiązek informowania go z góry, na ile może liczyć z
                                                    Twojej strony.

                                                    W
                                                    > przeciwieństwie do Ciebie pracodawca musi myśleć racjonalnie, żeby
                                                    > firma przetrwała. To jest rynek. Celem firmy jest zysk, a nie
                                                    > pognębienie pracownika (czy kandydata na pracownika) jak to sobie
                                                    > wyobrażasz.


                                                    Jakoś na rynkach wielu innych krajów informowanie o płacy nie jest rozumiane
                                                    jako działanie nieracjonalne. Nie wyobrażam sobie, że celem firmy jest
                                                    pognębienie pracownika. Wyobrazam sobie, że w pogoni za zyskiem firma lekceważy
                                                    prawo ewentualnego pracownika do rzetelnej informacji.
                                                  • take_that Re: ciekawe... 23.10.08, 13:41
                                                    pomimo wszystko życzę Ci powodzenia w realnym świecie.
                                                  • eeela Re: ciekawe... 23.10.08, 14:59
                                                    I kto tu teraz unika meritum? :-)

                                                    Nie narzekam. Tu, gdzie mieszkam, wiem na ile moge liczyc i jak sie
                                                    o to starac. Reguly sa jasne a pracownicy odpowiednio traktowani.
                                                  • take_that Re: ciekawe... 23.10.08, 20:54
                                                    po prostu moje możliwości się wyczerpały:). Nie przekonasz nikogo,
                                                    kto nie chce być przekonany, postanowiłam skierować moją energię na
                                                    coś lepiej rokującego:).
                • Gość: ika Re: ciekawe... IP: *.chello.pl 23.10.08, 17:53
                  To chyba nie jest najlepszy pomysł, bo tym samym dajesz pracodawcy sygnał, za
                  jaką minimalną kwotę będziesz skłonna pracować i zamykasz sobie drogę do
                  ewentualnych negocjacji
    • prskchx Re: ile chce pan/i zarabiać? 20.10.08, 16:20
      Mimo bezrobocia proszę uprzejmie o zachowanie twarzy i honoru!
    • mary_an 3000 Euro 20.10.08, 18:51
      Tyle by mnie satysfakcjonowalo na poczatek. Jeszcze nie zaczelam szukac pracy,
      ale podejrzewam, ze moze byc lipa. Chociaz ostatnio ktos do mnie zadzwonil i
      oferowal jakastam prace (studencka), jak powiedzial ile chce placic i zaczelam
      glupio chichotac zrobilo sie troche dziwnie :)) Ale naprawde mnie tym rozbawil.
      Bez przesady, nie dam sie wykorzystywac, jeszcze tak nisko nie upadlam zeby
      pracowac za jakies marne grosze. Chyba, ze praca bylaby super interesujaca i z
      perspektywami, zobacze jak to bedzie jak skoncze studia.

      Ale przynajmniej w Holandii, gdzie teraz jestem, zawsze podawana jest pensja w
      ogloszeniu, wiec te najbardziej beznadziejne moge od razu wywalac i nie marnowac
      czasu.
      • polam5 Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:16
        Mozesz sobie poczytac moje sugestie powyzej.
        I dla przykladu. Pracowalem w firmie gdzie zarobki byly dobre ale praca dluga i
        wyczerpujaca - czesto telekonferencje w nocy, wyjazdy dlugie i za roznych
        krajach - to jest fajne ale na dluzasza mete bardzo wyczerpujace. Doszedlem do
        wniosku ze wole pracowac za 10-20% mniej ale w "normalnych warunkach" Kiedy
        wiec agencja zadzwonila ze maj propozycje pracy ale to bedzie ok 30% mniej
        (ouch...) - odpowiedzialm "No problem - mozemy porozmawiac". Zanim poszedlem na
        rozmowe, sekretarka z zakladu zadzwonila aby sie umowic dokladnie i raz jeszcze
        ostrzegla ze to praca ponize tego co robilem i prawdopodobnie znacznie mniej
        platna. Znowu "no problem - let's talk"
        Pierwsze pytanie na rozmowie - dokladnie takie samo...i czy nie istniej ryzyko
        ze po tym jak oni straca czas nie powiem im ze za malo placa.. Moja odpowiedz
        podobna. "Rozumiem wasze stanowisko i mozliwosci ale ciagle nie rozumiem co to
        bedzie za praca, i jakie warunki plus jakie benfity a wiec za wczesnie oceniac
        Tak czy nie....Poza tym ja sam nie wiem czy ja wogole bede chcial te prace
        nawet za podwojene peiniadze a wiec - porozmawiajmy najpierw - ocenicie mnie a
        ja was i nie zniechecajmy sie "drobiazgami" na ktore zawsze bedzie czas" . Po
        rozmowach, doszedlem do wniosku ze praca jest super- blisko domu, krotkie
        godziny, mozna pracowac z domu od czasu do czasu, maly zesol , indywidualna
        odpowiedzialnosc i wezme ja nawet za 30% mniej - bede wiecej w domu wiec zona
        bedzie mogla pracowac wiecej hahaha. Agent zadzwonil ze sa zainteresowani ale
        pieniadze moga byc problemem. Potem dzial pracowniczy zadzwonil ze przygotuja
        oferte aale chceliby wiedziec ile poprzednio zarabialem - podalem dosc dokladni
        - no moze ciut "optymistycznie" jako ze to latwo do sprawdzenia - w koncu beda
        sie lepiej czuc jak mnie dostana taniej :)) . Zadzwonili nastepnego dnia ze
        maja oferte - podali mi ja ustnie z zapytaniem czy zaakceptuje i czy maja pisac
        kontrakt.. JAk uslyszalem to podskoczylem....whoww super ale...mowie ze "jest
        w granicach gdzie na pewno sie dogadamy ale prosze aby jeszcze raz rozpatrzyli
        czy moze moglbym dostac dodatkowe obowiazki poniewz w koncy pieniadze nie sa
        najwazniejsze ale ciagle rachunki trzeba placic i nie chce sie wiecej rozgladac
        za innymi propozycjami ... itd..." Powiedzieli ze zobacza..... Po 2 godzinach
        zadzwonili ze maja zmodyfikowna oferte - dorzucic pieniazkow niestety nie moga
        ale moga dac extra tydzien urlopu i ryczalt na uzywanie wlasnego samochodu ....
        Powiedzialem Ok - prosze wyslac i zaakceptuje bo oferta w sumie wyszla powyzej
        tego co zarabialem poprzednio.....
        A gdybym sie wycofal ????
        • zzyzx Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:20
          Tak z ciekawości - czym się zawodowo zajmujesz?
          • polam5 Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:26
            firma elektroniczna - kierownnicze stanowisko poza granicami polski


            A tak nawiasem za rady ktore tu dostlisci za darmo - ludzie placa na kursach po
            3000 euro hahhahaa
            • zzyzx Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:28
              polam5 napisał:
              > firma elektroniczna - kierownnicze stanowisko poza granicami polski

              Nie pytałem o rodzaj firmy, stanowisko czy lokalizację, ale o to czym się zajmujesz.

              > A tak nawiasem za rady ktore tu dostlisci za darmo - ludzie placa na kursach po
              > 3000 euro hahhahaa

              Idiotów nie brak na tym świecie.
              • polam5 Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:31
                No nie wiem kogo tu nazywasz idiota? Tego co zainwestowal w nauczenie sie
                czegos i odrobil swoje inwestycje w 2 tygodnie???
                • zzyzx Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:33
                  Ty nawet na proste pytanie nie potrafisz odpowiedzieć, a innych chcesz pouczać.
                  Jeszcze za opłatą :).
                  • polam5 Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:35
                    Pozwole sobie zacytowac Twoje zdanie

                    "Idiotów nie brak na tym świecie."
                    • zzyzx Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:37
                      Dziękujemy za złożenie samokrytyki.
                      • polam5 Amen n/t 20.10.08, 19:38
                      • eeela Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:45
                        A tak by człowiek chętnie przypuszczał, że ci, co zarabiają krocie na
                        kierowniczych stanowiskach, potrafią przynajmniej składnie się wyrażać i
                        logicznie wypowiadać - no chyba że to tylko takie forumowe opowiastki są o tych
                        zawodowych osiągnięciach Polama5 ;-)
                        • zzyzx Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:49
                          Może komuś dobrze naściemniał? To w miarę umie, o ile publika ograniczona.
                        • polam5 Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:50
                          i co stwierdzenie reprezentuje?
                          - zal? zawisc? nienawisc? zemste? zazdrosc? czy taz moze cos jeszcze innego?

                          Potraktuj to jak chcesz. Najlepiej jak wlasnie takie forumowe opowiastki
                          nastolatka co mu sie nudzi..
                          • zzyzx Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:55
                            Rozbawienie Twoją osobą, kierowniku :).
                          • eeela Re: 3000 Euro 20.10.08, 19:58

                            > i co stwierdzenie reprezentuje?
                            > - zal? zawisc? nienawisc? zemste? zazdrosc? czy taz moze cos jeszcze innego?


                            A skąd te podejrzenia o szereg tych jakże bezzasadnych uczuć? Nie za dużo sobie
                            o sobie wyobrażasz? :-) Czyżbyś należał do tych ludzi, dla których świat składa
                            się z tych, którzy mu zazdroszczą, oraz z tych, którym ty zazdrościsz? :-) Ja
                            zaledwie stwierdziłam, że nie potrafisz składnie i logicznie się wyrażać. Dałam
                            też wyraz swojej naiwności, która kazała mi niegdyś wierzyć, że umiejętność
                            składnego i logicznego wyrażania się jest wymagana na wysokich stanowiskach.
                            NIEGDYŚ, podkreślam, bo dziś już tak nie jest - musiałabym chyba ślepa i głucha
                            być, żeby nie widzieć, ile nieskalanych myślą głów zasiada w przeróżnych
                            prezydiach, od prywatnych sektorów po organy państwowe. Nie ma w tym wszystkim
                            zawiści, broń Boże, choć jest trochę żalu i rozczarowania.
                            • feminasapiens do Połam'a5 21.10.08, 09:18
                              Przemawiasz jak na szkoleniu dla HR-owców, a prawda jest taka że nie
                              wszystko co ci na szkoleniach wmawiają jest prawdą i ma zastosowanie
                              w rzeczywistości.
                              Informacje które do ciebie docierają zawsze trzeba przecedzić przez
                              swoje zwoje mózgowe i przyjąć do siebie tylko to co wartościowe.

                              Najbardziej mnie wkurza jak osoby przepytujące kandydatów do pracy
                              ściśle trzymają się regulaminowych pytań i dochodzi do absurdów, że
                              kandydatkę na sekretarkę pyta się o "największy sukces w karierze".
                              I co ona ma odpowiedzieć? Trywializując: że udało jej się zrobić
                              pyszną kawę i klient poprosił o następną?
                              To jest pytanie przeznaczone dla co najmniej średniego managementu,
                              a nie dla sekretarki której rola jest służebna i wiadomo że o
                              sukcesach na stanowisku recepcjonistki czy sekretarki, jak również o
                              zrobieniu "kariery" NA TYM stanowisku nie ma co marzyć.

                              Albo spotkałam się z takim pytaniem: czy jest pani wierząca i jaką
                              religię pani wyznaje?
                              czy jest pani tolerancyjna? (względem czego? inności? chamstwa?)
                              Bull shit!

                              Tylko osobniki ślepo wierzące swoim "trenerom" powtarzają formułki
                              nauczone na szkoleniach gdzie zrobiono im pranie mózgów a potem
                              opowiadają farmazony o "kochaniu swojej pracy".
                              Odnoszę wrażenie że takie osoby gdyby urodziły się w systemie
                              totalitarnym (np. za czasów głębokiego PRLu) byłyby równie ślepo
                              oddani swojej partii i równie ślepo wykonywaliby polecenia
                              nadrzędnych aparatczyków.

                              Ludzie! Myśleć trzeba!


                              A jeśli codzi o meritum:
                              to nie jest tak że kandydat do pracy który interesuje się ile będzie
                              zarabiał skupia się tylko na zarobkach.
                              On pozostałe informacje już pozyskał, są w ogłoszeniu: na jakie
                              stanowisko się stara, jakie są wymagania, zakres obowiązków, pełny
                              etat.. Jak jest sprytny to z netu dowie się więcej: jaka to firma,
                              gdzie się mieści, czym się zajmuje itd.
                              Z ogłoszenia może się dowiedzieć bardzo istotnych informacji, takich
                              jak to że "zapewniamy świetne warunki finansowe oraz praca w miłym
                              gronie młodej kadry" itp pierdoły.
                              Czy uważasz że w tej sytuacji poznanie jednej z wielu informacji na
                              temat przyszłej pracy nie powinno nastąpić w ogłoszeniu?
                              Jest to jedna z najważniejszych informacji, bo przecież za darmo i
                              dla idei (niezależnie od tego że tak ci się wydaje) nikt nie bedzie
                              pracował, bo trzeba się z czegoś utrzymać.

                              Więc nie mów mi że akurat ta informacja ma być tajna.
                              • polam5 Re: do Połam'a5 21.10.08, 19:12
                                Nie ja wymyslilem sposoby przesluchwania kandydatow i nie czas aby je zmieniac
                                jak sie szuka pracy a wiec pozostaje jedyna opcja aby je zaakceptowac, poznac i
                                wykorzystac jak najlepiej dla siebie
                                Sam(a) piszesz ze osoby przepytujące kandydatów do pracy
                                ściśle trzymają się regulaminowych pytań i dochodzi do absurdów, No i czeso jest
                                to prawda...i co z tego wynika? Najprawdopodobniej to ze sami przepytujcy
                                rowniez zareaguja pozytywnie na formulki. Formulki nie koniecznie trzeba
                                powtarzac doslownie ale znajac je pomoze to w szybkiej, skondensowanej i
                                krotkiej odpowiedzi oraz powzoli uniknac byc moze okazji do wpadki... Powiem
                                wiecej ze jak sie zastanowisz to byc moze i Ty dojdziesz do wniosku ze w kazdej
                                sytacji kiedy poznajemy kogos nowego to w przeciagu pierwszej minuty (no moze
                                dwoch) natychmiast robimy sobie nasza wlasna opinie i ocene na temat tej osoby a
                                pozniej tylko przez jakis czas staramy sie znalezc wszytko aby sie upewnic ze
                                mielismy racje w naszej ocenie???? Istnieje rowniez cos takiego w szkoleniach
                                jak odnosic sukcesy w rozmowach kwalifikacyjnych jak "3 minutowe przedstawienie
                                sie idac korytarzem"...a rowniez "1 minutowa wizytowka w czasie jazdy winda"....
                                poniewaz te na pozor nic nie znaczace slowa czy odzywki rzutuja na reszte
                                dyskusji i od tego zalezy czy przedstawiciel pracodawcy polubi nas czy nie....
                                Moze znowu to brzmi banalnie - ale zastaniow sie czy nie warto wiec miec
                                przygotowanych kilka formulek zwlasza na pytania na ktorych tak latwi sie
                                poslizgnac.. jak np "jakie ma Pan/Pani wady?" Prosze opowiedziec o sytuacji
                                konfliktowej w pracy ze wspolpracownikiem i jak Pani to zalatwila" i oczywiscie
                                nie poprzestac na nich i modyfikowac w zaleznosci od sytaucji.. Tu gdzie
                                mieszkam i pracuje nie wolno zadawac pytan na tema wieku osoby, religi,
                                przynaleznosci religijnej, rodziny i czegokolwiek co moglby dyskryminowac te
                                osobe. Ale przeciez wiemy ze te rzeczy sa wazne w jakim tam stopniu i cal rzecz
                                polega na tym aby sie dowiedziec rzeczy nie pytajac o nie bezposrednio....
                                Myslisz ze te formulki to pozostalosc z czasow jakichs tam.....swiadczy to ze
                                nie masz wielkiego rozeznania czy doswiadczenie i myslisz "mlodzezowo" bo to sa
                                rzeczy bardzo
                                wspolczesne. Formulek uczy sie wszedzie i we wszytkich branzach...nic w tym
                                zlego jesli sie tylko nie przesadza jako ze pozwalaja na szybka, zwiezla i
                                prawidlowa do sytuacji reakcje i odpowiedz...... Np kiedys zapytano mnie jak
                                Pan moglby zdefiniowac cene rynkowa produktu...Oczywiscie mozna przytoczyc
                                definicje ze slownika ale moja odpowiedz byla "Jest to cena na jaka chetny do
                                sprzedazy oraz chetny do zakupu zgodzili sie i dokonali transakcji" i to sie
                                bardzo
                                podobalo....a jest to nic innego jak tylko oklepan formulka... ktora nie wszyscy
                                znaja... Albo znajomy sprzedawca nieruchowmosci uzywa takiej kiedy kient
                                sprzedajacy dom prosi o obnizenie prowizji i mowi ze wielu agentow to robi. Jego
                                odpwiedz mi sie podoba " Coz - niektorzy tak postepuja ale prosze pomyslec ze on
                                oddaje swoje pieniadze - i prosze sie zastanowic ze jak ktos oddaje swoje
                                pieniadze to co zrobi z Pani pieniedzmi kiedy bedzie negocjowal?" Formulka
                                ale bardzo skuteczna.. i nawet jak na odleglosc "czuc" ze to formulka to nie
                                zmienia sprawy
                                I wierz mi ze Ci co maja opanowane formulki - ale nie tylko formulki bo to jest
                                jedynie
                                dodatek, zwykle wygrywaja z tym co probuja cos wymyslic na poczekaniu.... A
                                myslenie to nie tylko wymyslanie ale przygotowanie i planowanie strategi wygrania.

                                I wracjac do meritum to absolutnie pieniadze sa wazne, bardzo wazne a moze
                                najwazniejsze ale nie nalezy tego tematu "zagrywac" tak dlugo az nie pokazemy
                                swoich zalet w stopniu gdzie pracodawca przekona sie ze jestesmy tego warci...
                                Dyskusja zaroblow za wczesnie nic nam nie daje a jedynie odbiera szanse na
                                pokazanie ze jestesmy tego warci. Masz absolutna racje - ze informacje czego sie
                                spodziewac mozna znalezc - a
                                publikowanie jej tylko zwiazuje rece obu stronom i skoro mozna je znalezc to nie
                                koniecznie trzeba je publikowac. Poczytaj sobie komentarze
                                lokalnego fachowca (Anny Breskiej) na temat Procesu Rekrutacyjnego w tej sprawie
                                na siostrzanym forum gazety i zobaczysz ile w tym prawdy. No ichyba tam jest
                                wlasciew forum na tego typu glebokie dyskusje - tu sami amatorzy
                                • zzyzx Re: do Połam'a5 21.10.08, 21:34
                                  polam5 napisał:
                                  > Tu gdzie
                                  > mieszkam i pracuje nie wolno zadawac pytan na tema wieku osoby, religi,
                                  > przynaleznosci religijnej, rodziny i czegokolwiek co moglby dyskryminowac te
                                  > osobe. Ale przeciez wiemy ze te rzeczy sa wazne w jakim tam stopniu i cal rzecz
                                  > polega na tym aby sie dowiedziec rzeczy nie pytajac o nie bezposrednio....

                                  Niesmaczny cyrk.
                                  W jakim stopniu i jakim cudem przy rekrutacji ważna jest przynależność religijna?
                                  • polam5 Re: do Połam'a5 21.10.08, 21:45
                                    Akurast tutaj chodzilo o to ze nie wolno sie pytac a nie czy ktos chce to
                                    wiedziec... Mozemy sie sprzeczac o jezyk, gramatyke czy chwatac za slowka ale
                                    chyba nie o to chodzi... .

                                    Nie jest wazna czyjas religia do decyzji przyjecia ...chociaz np wtedy wiadomo
                                    kto i kiedy bedzie bral wolne aby celebrowac swoje swieta. Nie zawsze wiedza
                                    nastawiona jest aby kogos wykorzystac i nie zawsze jest potrzebna.
                                    • zzyzx Re: do Połam'a5 21.10.08, 22:34
                                      Napisałeś wyraźnie, że "te rzeczy" (w tym więc i wymieniona wcześniej
                                      "przynależność religijna") są ważne. Nie chwytam za słówka, tylko czytam co piszesz.

                                      Tak czy inaczej - nie wolno pytać wprost, ale można domniemywać i na tej
                                      podstawie podejmować decyzję. Paranoja.
                                  • eeela Re: do Połam'a5 22.10.08, 11:42

                                    > W jakim stopniu i jakim cudem przy rekrutacji ważna jest przynależność religijn
                                    > a?

                                    W Północnej Irlandii jest ważna, i zawsze o to pytają, bo mają nałożone
                                    parytety, żeby przypadkiem nie przyjąć więcej protestantów niż katolików, albo
                                    vice versa.
                            • rudolf.ss Re: 3000 Euro 22.10.08, 00:21
                              Twoja odpowiedź jest godna pożałowania. Twój przedmówca może być
                              nawet prezydentem - i tak nie masz prawa zwracać mu uwagi odnośnie
                              gramatyki i składni.

                              Podstawowy argument idioty w dyskusji - "naucz się pisać po polsku i
                              zgodnie z gramtyką oraz składnią"

                              To jest oczywista próba odwrócenia uwagi od meritum sprawy poprzez
                              wytykanie błędów gramatycznych.
                              • eeela Re: 3000 Euro 22.10.08, 11:46
                                To nie jest wytykanie błędów gramatycznych, tylko zwracanie uwagi na styl i
                                logiczność wypowiedzi, a to ma już bardzo dużo do rzeczy, ponieważ wypowiedź
                                skonstruowana chaotycznie, byle jak i w wielu punktach pozbawiona sensu
                                powoduje, że do meritum nie ma jak się odnosić - bo argumenty zostały
                                sformułowane w sposób kulawy i sens gubiący.

                                Co do moich praw do zwracania komuś uwagi na forum, pozwól, że pozostanę przy
                                swojej opinii, iż mam prawo zwracać tyle uwag, ile mi się podoba.
    • Gość: Aggie Re: ile chce pan/i zarabiać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 09:05
      To jest duży problem, to niepodawanie choćby orientacyjnie pensji,
      jaką pracodawca może zapłacić. Oszczędziłoby to czasu osobom, które
      ze względu na doświadczenie i umiejętności nie zgodza się pracować
      za 1200 złotych. A w ogłoszeniach często wymagania są jak z nieba,
      więc mozna by się spodziewać, że przy wymaganiach płaca jest
      odpowiednia.

      Nie mówiąc o tym, żę wiele osób mniej doświadczonych po prostu nie
      wie, ile ma zażądać - i albo podają zaniżoną wysokość pensji w
      obawie, żę będą "zbyt drodzy", a pracodawca się cieszy, że złapał
      jelenia - albo podają zbyt wysoką zdaniem pracodawcy pensję i
      oczywiście nikt sie do nich po rozmowie kwalifikacyjnej nie odzywa,
      a człowiek byłby skłonny negocjować wysokość pensji.

      Uważam, że podawanie wysokości pensji powinno być obowiązkowe we
      wszystkich ogłoszeniach, z informacją czy to kwota brutto czy netto
      i jaki rodzaj umowy pracodawca proponuje. Wtedy na rozmowę
      przychodziłoby nie 100 kandydatów, z których 90% od razu wychodzi,
      jak slyszy jaka pensję się proponuje. Przyszłoby może 5 osób, ale
      przynajmniej skłonnych pracować na okreslonych warunkach.

      A to, dlaczego pracodawcy nagminnie unikają podawania wysokości
      wynagrodzenia, nawet przez tlefon (przyjdzie Pani na rozmowę, to się
      Pani dowie)pozostanie dla mnie tajemnicą. Szukając pracy po studiach
      miałam za sobą tak kretyskie rozmowy kwalifikacyjne, że jak ktoś nie
      chciał mi udzielić informacji o wysokości pensji odpowiadałam"nie,
      dziekuję, nie przyjdę na rozmowę, bo juz widzę, że pensyjka
      marniutka będzie" i odkładałam słuchawkę.
      • Gość: ? Re: ile chce pan/i zarabiać? IP: *.range86-154.btcentralplus.com 21.10.08, 23:35
        kilka razy parsknelam smiechem slyszac kwote - jak mozna oczekiwac
        od kogos by porzadnie pracowal za kwote ktora nie pokryje jego
        podstawowych kosztow? Nie wiedza jak wysokie sa rachuki? Ile co
        kosztuje? Ile kosztuje utrzymanie mieszkania? To jak oni pracuja????
        • polam5 Re: ile chce pan/i zarabiać? 22.10.08, 00:15
          Placenie wg potrzeb bylo domena komunizmu..
          • Gość: ? Re: ile chce pan/i zarabiać? IP: *.range86-154.btcentralplus.com 22.10.08, 00:38
            a praca za grosze panszczyzna.
            Glupie.
    • rudolf.ss Praca jest tyle warta ile ktoś ci za to zapłaci 22.10.08, 00:25
      Cokolwiek oferujesz jest tyle warte ile druga strona ci za to
      zaoferuje. Nie rozumiem pretensji o to, że np. jakiś urzędnik
      zarabia tyle, ale ma tyle wydatków więc powinien zarabiać tyle.

      Osobom takim polecam emigrację na Kubę lub do Korei Płn.

      Odnosnie ogłoszeń o pracę - powinny zawierać jak najwięcej treści, w
      tym także widełki wynagrodzenia, oraz ewentualne nadgodziny.
      • Gość: ... Re: Praca jest tyle warta ile ktoś ci za to zapła IP: *.range86-154.btcentralplus.com 22.10.08, 01:53
        w takiej np. Wielkiej Brytanii zasilek dla bezrobotnych jest kwota
        dokladnie wyliczona wedlug najnizszych cen produktow spozywczych,
        minimalna cena ogrzewania, czynszu i wody plus narzuty. Bo wiedza o
        tym ze jesli delikwent nie bedzie mial na pokrycie tych kosztow to
        wkrotce wyladuje na ulicy, w szpitalu albo bog wie gdzie i beda
        wowczas mieli jeszcze wiekszy klopot. Niestety w Polsce jeszcze
        wiekszosc rozumuje tak ja Ty. Dopiero jak zaczniesz przymierajacych
        z glodu ze swoich schodow noga odgarniac i placic jeszcze wieksze
        kwoty do kasy panstwa za ich leczenie, to zrozumiesz to o czym teraz
        mowie.
        • Gość: ekonomista Re: Praca jest tyle warta ile ktoś ci za to zapła IP: 83.142.205.* 22.10.08, 20:12
          Singapur - rozwinięta gospodarka, Polska jest tysiąc lat za
          Singapurem i raczej nigdy go nie dogoni ekonomicznie.

          Najniższa krajowa? - BRAK
          Zasiłek dla bezrobotnych? - BRAK

          I jakoś wszystkim się dobrze żyje bo płaci się robotnikom za
          wykonaną pracę.
          Tam taki magister filozofii, jak nie będzie miał pracy w zawodzie to
          pójdzie do pracy na budowę, albo na kelnera bo wie, że inaczej nie
          zarobi. W Polsce taki sam filozof może sobie wygodnie siedzieć w
          domu i żywić się z pieniędzy pracujących podatników, dzięki którym
          ma swój zasiłek.

          Kapitalizm nie jest dla leni.
    • eeela Re: ile chce pan/i zarabiać? 25.10.08, 21:54
      O no proszę, jak na zamówienie :-)


      targipracy.gazeta.pl/targipracy/article.cfm?id_article=1849&id_stand=0
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka