Gość: ArKo
IP: 81.21.194.*
25.10.03, 20:36
Czyli jednak chorobą jest homofobia, a nie homoseksualizm - fragment czatu
z "Polityki" nr 33 z Katarzyną Bojarską-Nowaczyk, psychologiem z Uniwersytetu
Gdańskiego:
Pyt: Co to dokładnie jest homofobia?
KBN: Homofobia jest to uprzedzenie wobec osób homoseksualnych przejawiające
się wrogimi postawami oraz negatywnymi przekonaniami na temat tych osób.
Pyt: Czy istnieje teoria na temat źródła występowania wrogich postaw
homofobów? Co powoduje w tych ludziach tyle zacietrzewienia, agresji?
KBN: Homofobia najprawdopodobniej uwarunkowana jest społecznie i społecznie
dziedziczona. Homofobia współwystępuje z takimi cechami osobowości jak
dogmatyzm, osobowość autorytarna, również koreluje z wyższym poziomem
religijności.
Pyt: Zauważyłam, że to raczej mężczyźni "nie lubią" homoseksualistów. Czy tak
jest w istocie?
KBN: Dokładnie tak jest. Najbardziej uprzedzeni są mężczyźni wobec gejów.
Natomiast uprzedzenie panów wobec lesbijek oraz generalnie uprzedzenie kobiet
wydaje się zjawiskiem wtórnym.
Pyt: Czy sądzi Pani, że brak możliwości zawierania legalnych związków ma
wpływ na trwałość związków homoseksualnych?
KBN: Bez wątpienia. Opieka państwa nad związkami heteroseksualnymi przyczynia
się do utrzymania ich trwałości. Podobnie byłoby w przypadku związków
homoseksyualnych.
Pyt: Według Pani artykułu 7 proc. społeczeństwa wykazuje orientację
homoseksualną, to wystarczająco, aby pozwolić żyć homoseksualistom jak
ludziom zdrowym i pełnowartościowym, czyż nie?
KBN: Nawet gdyby było ich tylko 3 proc. albo 0,5 proc., każdy człowiek
zasługuje na poszanowanie swej indywidualnej drogi życia.
Pyt: Co sądzi Pani o postawie Kościoła? Czy to także jest objaw homofobii?
KBN: Tak.
Pyt: Czy wie Pani, że są środowiska, w których geje się silnie popierają i
nie dopuszczają do pracy heteryków?
KBN: Szczerze mówiąc nie dziwi mnie to, to społeczeństwo samo zafundowało
sobie takie reakcje obronne ze strony pewnych członków homoseksualnej
mniejszości.