Dodaj do ulubionych

Nawrocenie katolika

27.11.08, 16:13
Tu pisze sie o probie nawrocenia ateisty:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=87731277
chyba na religie rzymsko-katolicka, chociaz nie jest to wprost stwierdzone.
Przyjaciele ponoc nie wezwali do niego ksiedza (rzymskokatolickiego?) mimo, ze
umierajacy o to prosil.

A nawrocenie katolika? Rzymski katolik, ktory przejrzal na oczy i na lozu
smierci chce sie nawrocic na np. starokatolicyzm, protestantyzm, ateizm,
islam, czy buddyzm, ma jakakolwiek na to szanse? Czy do umierajacego katolika
jego przyjaciele-katolicy wezwa kompetentnego muzulmanina jesli tenze katolik
zechce nawrocic sie na islam? Katolicy domagaja sie tolerancji, ale czy sami
sa tolerancyjni?
Obserwuj wątek
    • prskchx Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 16:16
      Umieszczenie w jednej liście różnych wyznań i ateizmu jest błędem. Ateizm bowiem
      nie jest religią. Jest zaprzeczeniem religii jakiejkolwiek.
      • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 16:19
        prskchx napisał:

        > Umieszczenie w jednej liście różnych wyznań i ateizmu jest błędem. Ateizm bowie
        > m
        > nie jest religią. Jest zaprzeczeniem religii jakiejkolwiek.

        Ateizm to religia. To wiara, ze nie ma bogow. Bylo to juz dyskutowane wczesniej.
        • dritte_dame Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 16:22
          arek103 napisał:

          > prskchx napisał:
          >
          > > Umieszczenie w jednej liście różnych wyznań i ateizmu jest błędem. Ateizm
          > bowie
          > > m
          > > nie jest religią. Jest zaprzeczeniem religii jakiejkolwiek.
          >
          > Ateizm to religia. To wiara, ze nie ma bogow. Bylo to juz dyskutowane wczesniej

          Jak widać, tych wcześniejszych dyskusji nie zrozumiałeś.

          Ateizm jest taką samą "religią" jak niegranie w koszykówkę jest "sportem".
          • spolakos Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 16:30
            Facet bawisz się słowami jak dzieciak w piaskownicy. Religijność bez Pana Boga
            jest możliwa i wyraziście prezentuje się u buddystów.
            • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 16:37
              spolakos napisał:

              > Facet bawisz się słowami jak dzieciak w piaskownicy. Religijność bez Pana Boga
              > jest możliwa i wyraziście prezentuje się u buddystów.

              Dritte_dame to chyba kobieta ;)
          • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 16:31
            dritte_dame napisała:

            ...
            > Jak widać, tych wcześniejszych dyskusji nie zrozumiałeś.
            >
            > Ateizm jest taką samą "religią" jak niegranie w koszykówkę jest "sportem".

            Zle porownanie. Niegranie w koszykowke nie jest graniem. Natomiast ateizm jest
            wiara. Wiara w to, ze nie ma bogow.
            • dritte_dame Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 16:38
              arek103 napisał:

              > dritte_dame napisała:
              >
              > ...
              > > Jak widać, tych wcześniejszych dyskusji nie zrozumiałeś.
              > >
              > > Ateizm jest taką samą "religią" jak niegranie w koszykówkę jest "sportem"
              > .
              >
              > Zle porownanie. Niegranie w koszykowke nie jest graniem. Natomiast ateizm jest
              > wiara. Wiara w to, ze nie ma bogow.

              Czy widzisz jakąś różnicę między wiarą w to, że nie ma bogów a niewiarą w to, że
              są bogowie?
              • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 16:45
                dritte_dame napisała:

                ...
                > Czy widzisz jakąś różnicę między wiarą w to, że nie ma bogów a niewiarą w to, ż
                > e
                > są bogowie?

                Nikt nie mowi o niewierze. Ateizm to wlasnie wiara. Nie ma czegos takiego jak
                niewiara.
                • dritte_dame Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 16:52
                  arek103 napisał:

                  > dritte_dame napisała:
                  >
                  > ...
                  > > Czy widzisz jakąś różnicę między wiarą w to, że nie ma bogów a niewiarą w
                  > to, ż
                  > > e
                  > > są bogowie?
                  >
                  > Nikt nie mowi o niewierze. Ateizm to wlasnie wiara. Nie ma czegos takiego jak
                  > niewiara.

                  Czy wierzysz w istnienie czajnika z parującą gorącą herbatą, który krąży w
                  naszym Układzie Słonecznym po orbicie miedzy Saturnem a Uranem?
                  • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 16:54
                    dritte_dame napisała:

                    ...
                    > Czy wierzysz w istnienie czajnika z parującą gorącą herbatą, który krąży w
                    > naszym Układzie Słonecznym po orbicie miedzy Saturnem a Uranem?

                    Nie, ale wierze, ze nie istnieja bogowie.
                    • dritte_dame Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 17:21
                      arek103 napisał:

                      > Nie ma czegos takiego jak niewiara.


                      arek103 napisał:

                      > dritte_dame napisała:
                      >
                      > ...
                      > > Czy wierzysz w istnienie [...]
                      >
                      > Nie,


                      I jak teraz pogodzisz tą pierwszą swoją wypowiedź z tą drugą?
                      • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 17:50
                        dritte_dame napisała:

                        ...
                        > > Nie ma czegos takiego jak niewiara.
                        ...
                        > > dritte_dame napisała:
                        > >
                        > > ...
                        > > > Czy wierzysz w istnienie [...]
                        > >
                        > > Nie,
                        >
                        >
                        > I jak teraz pogodzisz tą pierwszą swoją wypowiedź z tą drugą?

                        Eklektycznie ;)
                        To ze nie wierze, ze cos istnieje oznacza wg ciebie niewiare?
                    • dritte_dame Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 17:32
                      arek103 napisał:

                      > dritte_dame napisała:
                      >
                      > ...
                      > > Czy wierzysz w istnienie czajnika z parującą gorącą herbatą, który krąży
                      > w
                      > > naszym Układzie Słonecznym po orbicie miedzy Saturnem a Uranem?
                      >
                      > Nie, ale wierze, ze nie istnieja bogowie.

                      Różnica między wiarą w istnienie czegoś na istnienie czego nie są znane
                      weryfikowalne dowody a niewiarą w istnienie czegoś takiego polega na tym że
                      wiara zachodzi *pomimo* braku dowodów na istnienie a niewiara zachodzi *w
                      rezultacie* braku dowodów na istnienie.

                      Nie możesz twierdzić że "wierzysz że NIE istnieją bogowie"
                      bo to by oznaczało że wierzysz *pomimo* braku dowodów na
                      NIE istnienie.

                      A nie ma czegoś takiego jak "dowód nieistnienia".
                      • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 17:51
                        dritte_dame napisała:

                        > arek103 napisał:
                        >
                        > > dritte_dame napisała:
                        > >
                        > > ...
                        > > > Czy wierzysz w istnienie czajnika z parującą gorącą herbatą, który
                        > krąży
                        > > w
                        > > > naszym Układzie Słonecznym po orbicie miedzy Saturnem a Uranem?
                        > >
                        > > Nie, ale wierze, ze nie istnieja bogowie.
                        >
                        > Różnica między wiarą w istnienie czegoś na istnienie czego nie są znane
                        > weryfikowalne dowody a niewiarą w istnienie czegoś takiego polega na tym że
                        > wiara zachodzi *pomimo* braku dowodów na istnienie a niewiara zachodzi *w
                        > rezultacie* braku dowodów na istnienie.
                        >
                        > Nie możesz twierdzić że "wierzysz że NIE istnieją bogowie"
                        > bo to by oznaczało że wierzysz *pomimo* braku dowodów na
                        > NIE istnienie.

                        No ale nie ma dowodow na to, ze bog / bogowie nie istnieja... to mozna tylko
                        wierzyc.

                        > A nie ma czegoś takiego jak "dowód nieistnienia".

                        Tak, no i?...
                        • dritte_dame Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 18:34
                          arek103 napisał:

                          > No ale nie ma dowodow na to, ze bog / bogowie nie istnieja...

                          A czy są dowody na to, że istnieją?
                          • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 19:32
                            dritte_dame napisała:

                            > arek103 napisał:
                            >
                            > > No ale nie ma dowodow na to, ze bog / bogowie nie istnieja...
                            >
                            > A czy są dowody na to, że istnieją?

                            Nie ma dowodow ani na to, ze istnieja, ani na to, ze nie istnieja. Dlatego
                            zarowno wiara w to, ze bogowie istnieja jak i w to, ze nie istnieja to religia.
                            • dritte_dame Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 20:55
                              arek103 napisał:

                              > dritte_dame napisała:
                              >
                              > > arek103 napisał:
                              > >
                              > > > No ale nie ma dowodow na to, ze bog / bogowie nie istnieja...
                              > >
                              > > A czy są dowody na to, że istnieją?
                              >
                              > Nie ma dowodow ani na to, ze istnieja

                              To jest fakt przyrodniczy.
                              Dotychczas nie ma dowodów na to, że istnieją bogowie.
                              Ale teoretycznie - takie dowody *mogą się pojawić* w przyszłości.

                              Nie ma pewności czy w przyszłości nie pojawią się jakieś dowody *istnienia* czegoś.


                              > ani na to, ze nie istnieja.

                              A to nie jest fakt przyrodniczy.
                              Dowodów na to, że NIE istnieją bogowie nie ma ma dlatego że takich owodów *być
                              nie może* w logicznie spójnym systemie wnioskowania.

                              Dowodów na NIE istnienie czegokolwiek, nie ma ani teraz ani nigdy nie pojawią
                              się one w przyszłości.

                              Istnieje całkowita pewność tego że w przyszłości nie pojawią się żadne dowody
                              *NIE istnienia* czegoś.

                              > Dlatego
                              > zarowno wiara w to, ze bogowie istnieja jak i w to, ze nie istnieja to religia.

                              Wiara w to, że bogowie istnieją, to religia - ponieważ zachodzi *pomimo* braku
                              dowodów istnienia bogów.

                              Wiarą jest to, co się wyznaje *pomimo* braku dowodów, które jednakże
                              teoretycznie *mogą* istnieć.

                              Pogląd że bogowie nie istnieją to nie jest wiara ponieważ NIE występuje on
                              *pomimo* braku dowodów NIE istnienia.

                              Nie jest wiarą pogląd posiadany "pomimo braku dowodów, które z definicji nie
                              mogą istnieć".

                              Jeżeli dowody określonego rodzaju ("dowody nieistnienia") z definicji nie mogą
                              istnieć to ich brak w ogóle nie ma żadnego znaczenia dla naszego stanu wiedzy i
                              nie ma żadnego wpływu na poglądy.

                              Stwierdzenie że: "nie ma tego, czego z definicji być nie może" jest poznawczo
                              puste - nie niesie w ogóle adnej informacji - i wobec tego jest całkowicie
                              bezużyteczne jako przesłanka jakiegokolwiek wnioskowania.
                              • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 23:57
                                dritte_dame napisała:

                                ...
                                > Stwierdzenie że: "nie ma tego, czego z definicji być nie może" jest poznawczo
                                > puste - nie niesie w ogóle adnej informacji - i wobec tego jest całkowicie
                                > bezużyteczne jako przesłanka jakiegokolwiek wnioskowania.

                                Dowodzi sie zarowno istnienie czegos jak i nieistnienie czegos, klaniaja sie
                                podstawowe zasady logiki. Wierzyc i przypuszczac mozna zarowno, ze cos istnieje
                                jak i ze cos nie istnieje.
                                • tlenek_wegla Re: Nawrocenie katolika 28.11.08, 00:10
                                  Wierzyc tak, rozumiec i dowodzic nie. Kiedy pojmiesz roznice miedzy wiedza a wiara?
                                  • arek103 miedzy wodka a zakaska 28.11.08, 00:41
                                    tlenek_wegla napisała:

                                    > Wierzyc tak, rozumiec i dowodzic nie. Kiedy pojmiesz roznice miedzy wiedza a wi
                                    > ara?

                                    Tak to jest jak ktos sie wp... miedzy wodke a zakaske. Przeciez ty nawet nie
                                    wiesz o czym my tu w tym podwatku ze soba dyskutujemy. Zapoznaj sie najpierw z
                                    poprzednimi wpisami, a potem pisz bzdury.
                                    Oczywiscie, ze jest zasadnicza roznica miedzy wiedza a wiara, nikt tu nie
                                    twierdzil, ze jej nie ma cepie.
                                    • tlenek_wegla Re: miedzy wodka a zakaska 28.11.08, 00:52
                                      Pieprzysz i tyle mam do powiedzenia. Zapoznaj się z wypowiedziami swoich
                                      poprzedników, zanim zaczniesz pierzyć znowu.
                                      • arek103 Re: miedzy wodka a zakaska 30.11.08, 10:30
                                        tlenek_wegla napisała:

                                        > Pieprzysz i tyle mam do powiedzenia. Zapoznaj się z wypowiedziami swoich
                                        > poprzedników, zanim zaczniesz pierzyć znowu.

                                        Jestes proszony po raz kolejny o niewtrynianie sie miedzy wodke a zakaske.
                                • dritte_dame Re: Nawrocenie katolika 28.11.08, 00:48
                                  arek103 napisał:

                                  > Dowodzi sie zarowno istnienie czegos jak i nieistnienie czegos,

                                  Arek, ja już daję za wygraną! :))

                                  Jeszcze dokładniej niż wcześniej nie jestem w stanie wytłumaczyć
                                  tego że na przykład w powyższym zdaniu nie masz racji, a to
                                  wcześniejsze tłumaczenie i tak jest tak na oko z pięć razy bardziej
                                  obszerne niż to konieczne :)


                                  > klaniaja sie podstawowe zasady logiki.

                                  Otóż to! ;))
                                  Postaraj się je poznać i dowiedzieć się jak je właściwie stosować :)
                                  • arek103 Re: Nawrocenie katolika 30.11.08, 10:37
                                    dritte_dame napisała:

                                    > arek103 napisał:
                                    >
                                    > > Dowodzi sie zarowno istnienie czegos jak i nieistnienie czegos,
                                    >
                                    > Arek, ja już daję za wygraną! :))

                                    Nie masz innego wyjscia.

                                    > Jeszcze dokładniej niż wcześniej nie jestem w stanie wytłumaczyć
                                    > tego że na przykład w powyższym zdaniu nie masz racji,

                                    Oczywiscie, ze nie jestes - poniewaz mam racje :)

                                    > a to
                                    > wcześniejsze tłumaczenie i tak jest tak na oko z pięć razy bardziej
                                    > obszerne niż to konieczne :)

                                    Tak. I malo tego - to nie bylo zadne tlumaczenie...

                                    > > klaniaja sie podstawowe zasady logiki.

                                    Oczywiscie, klaniaja sie.


                      • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 21:10
                        dritte_dame napisała:

                        > Różnica między wiarą w istnienie czegoś na istnienie czego nie są
                        znane
                        > weryfikowalne dowody a niewiarą w istnienie czegoś takiego polega
                        na tym że
                        > wiara zachodzi *pomimo* braku dowodów
                        na istnienie a niewiara zachodzi *w
                        > rezultacie* braku dowodów na istnienie.

                        W 'kwestii Boga' ta różnica nie ma sensu.
                        Teizm ma więcej racjonalnych przesłanek niż ateizm...

                        >
                        > Nie możesz twierdzić że "wierzysz że NIE istnieją bogowie"
                        > bo to by oznaczało że wierzysz *pomimo* braku dowodów na
                        > NIE istnienie.

                        Bzdura.

                        >
                        > A nie ma czegoś takiego jak "dowód nieistnienia".

                        Jak zwykle sie mylisz...

                        --
                        Bractwo Czosnku
                      • Gość: Echo Re: Nawrocenie katolika IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 28.11.08, 17:56
                        > Różnica między wiarą w istnienie czegoś na istnienie czego nie są znane
                        > weryfikowalne dowody a niewiarą w istnienie czegoś takiego polega na tym że
                        > wiara zachodzi *pomimo* braku dowodów na istnienie a niewiara zachodzi *w
                        > rezultacie* braku dowodów na istnienie.

                        Nie ma dowodow ani na istnienie ani na niestnienie Boga. Czyli teizm/ateizm to
                        kwestia swiatopogladu, wiary ale zdecydowanie nie dowodu. Dalsze implikacje sa
                        bardziej druzgocace: ateizm ogranicza zycie do tu i teraz, teizm daje
                        perspektywe niesmiertelnosci. Dlatego wybieram teizm, jako idee ktora inspiruje
                        zycie moje i innych. Historia pokazuje ze ateizm nie byl niestety rownie
                        inspirujacy moze poza wyjatkami: np/ Stalin po odrzuceniu Boga, przejal jego role.
                      • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 28.11.08, 17:59
                        dritte_dame napisała:

                        >
                        > Nie możesz twierdzić że "wierzysz że NIE istnieją bogowie"
                        > bo to by oznaczało że wierzysz *pomimo* braku dowodów na
                        > NIE istnienie.
                        >


                        Co byś uznała za dowód istnienia Boga ?...
                        • dritte_dame Dowody istnienia boga 28.11.08, 18:59
                          mg2005 napisał:

                          > dritte_dame napisała:
                          >
                          > >
                          > > Nie możesz twierdzić że "wierzysz że NIE istnieją bogowie"
                          > > bo to by oznaczało że wierzysz *pomimo* braku dowodów na
                          > > NIE istnienie.
                          > >
                          >
                          >
                          > Co byś uznała za dowód istnienia Boga ?...

                          Już kiedyś pisałam.

                          Do stwierdzenia istnienia jakiegokolwiek bytu potrzebne są:

                          1) Wystarczająco precyzyjna definicja tego, czego istnienie postulujemy.

                          2) Cokolwiek, co w sposób wystarczająco nie pozostawiający wątpliwości dowodzi
                          istnienia uprzednio tak zdefiniowanego bytu.
                          • mg2005 Re: Dowody istnienia boga 29.11.08, 10:50
                            dritte_dame napisała:

                            > Do stwierdzenia istnienia jakiegokolwiek bytu potrzebne są:
                            >
                            > 1) Wystarczająco precyzyjna definicja tego, czego istnienie
                            postulujemy.

                            Definicja Boga jest precyzyjna.


                            >
                            > 2) Cokolwiek, co w sposób wystarczająco nie pozostawiający
                            wątpliwości dowodzi

                            Dowodzący dowód ? :) - jak 'masło maślane' ?...

                            > istnienia uprzednio tak zdefiniowanego bytu.

                            Podaj taki przykład, który "nie pozostawia wątpliwości" istnienia
                            Boga...
                            • dritte_dame Re: Dowody istnienia boga 29.11.08, 13:02
                              mg2005 napisał:

                              > dritte_dame napisała:
                              >
                              > > Do stwierdzenia istnienia jakiegokolwiek bytu potrzebne są:
                              > >
                              > > 1) Wystarczająco precyzyjna definicja tego, czego istnienie
                              > postulujemy.
                              >
                              > Definicja Boga jest precyzyjna.

                              Podaj ją więc tutaj.


                              > > 2) Cokolwiek, co w sposób wystarczająco nie pozostawiający
                              > wątpliwości dowodzi
                              > > istnienia uprzednio tak zdefiniowanego bytu.
                              >
                              > Podaj taki przykład, który "nie pozostawia wątpliwości" istnienia
                              > Boga...

                              To Twój obowiązek.
                              Następny po podaniu definicji boga.
              • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 19:43
                dritte_dame napisała:

                >
                > Czy widzisz jakąś różnicę między wiarą w to, że nie ma bogów a
                niewiarą w to, ż
                > e
                > są bogowie?

                Pierwsze to ateizm, drugie to brak wiary (błędnie nazywany
                agnostycyzmem)
                • dritte_dame Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 21:03
                  mg2005 napisał:

                  > dritte_dame napisała:
                  >
                  > >
                  > > Czy widzisz jakąś różnicę między wiarą w to, że nie ma bogów a
                  > niewiarą w to, ż
                  > > e
                  > > są bogowie?
                  >
                  > Pierwsze to ateizm, drugie to brak wiary (błędnie nazywany
                  > agnostycyzmem)

                  Błędna odpowiedź.

                  DRUGIE to ateizm.

                  A pierwsze to coś, co nie istnieje.
                  • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 21:21
                    dritte_dame napisała:

                    > > Pierwsze to ateizm, drugie to brak wiary (błędnie nazywany
                    > > agnostycyzmem)
                    >
                    > Błędna odpowiedź.
                    >
                    > DRUGIE to ateizm.

                    Tworzysz własne "definicje"...

                    >
                    > A pierwsze to coś, co nie istnieje.

                    A to czemu ??...
        • Gość: braat1 Re: Nawrocenie katolika IP: *.chello.pl 27.11.08, 17:02
          Ateizm od biedy mozna nazwac szczegolnym rodzajam wiary. Ale w
          zadnym wypadku nie mozna go nazwac religia...
          • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 17:47
            Gość portalu: braat1 napisał(a):

            > Ateizm od biedy mozna nazwac szczegolnym rodzajam wiary. Ale w
            > zadnym wypadku nie mozna go nazwac religia...

            A dlaczego nie religia skoro jest wiara?
            • Gość: braat1 Re: Nawrocenie katolika IP: 217.116.98.* 28.11.08, 11:09
              > A dlaczego nie religia skoro jest wiara?

              Bo religia to wiara+kult i obrzedy. A ateisci nie maja zadnego kultu
              i obrzedow, nie oddaja nikomu, ani niczemu czci, nie gromadza sie
              sie w swiatyniach, nia maj swiatyn w ogole, nie maja przywodcow
              duchowych.

              • arek103 Re: Nawrocenie katolika 30.11.08, 10:40
                Gość portalu: braat1 napisał(a):

                > > A dlaczego nie religia skoro jest wiara?
                >
                > Bo religia to wiara+kult i obrzedy. A ateisci nie maja zadnego kultu
                > i obrzedow, nie oddaja nikomu, ani niczemu czci, nie gromadza sie
                > sie w swiatyniach, nia maj swiatyn w ogole, nie maja przywodcow
                > duchowych.

                Ok. Ale czy to wszystko jest koniecznym skladnikiem religii?
                • Gość: braat1 Re: Nawrocenie katolika IP: 217.116.98.* 02.12.08, 13:02
                  > Ok. Ale czy to wszystko jest koniecznym skladnikiem religii?

                  Moze nie wszystko na raz. Ale nie ma znaku rownosci pomiedzy religa
                  i wiara.
        • prskchx Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 17:22
          Nie pisz bzdur z łaski swej
          • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 17:48
            prskchx napisał:

            > Nie pisz bzdur z łaski swej

            Do kogo to piszesz?
    • Gość: aqua Re: Nawrocenie katolika IP: *.chello.pl 27.11.08, 19:21
      Ateizm, to pogląd odrzucający wiarę w istnienie bogów. Jeśli odrzuca wiarę, to
      jakim cudem może być wiarą? Odrzucenie tejże wiary następuje w wyniku uzyskania
      pewności, że owych bogów nie ma. Uprawianie tu ekwilibrystyki słownej, że ateizm
      to nic innego jak wiara w nieistnienie bogów spłyca i fałszuje prawdziwy obraz
      ateizmu.
      • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 19:29
        Gość portalu: aqua napisał(a):

        > Ateizm, to pogląd odrzucający wiarę w istnienie bogów. Jeśli odrzuca wiarę, to
        > jakim cudem może być wiarą? Odrzucenie tejże wiary następuje w wyniku uzyskania
        > pewności, że owych bogów nie ma. Uprawianie tu ekwilibrystyki słownej, że ateiz
        > m
        > to nic innego jak wiara w nieistnienie bogów spłyca i fałszuje prawdziwy obraz
        > ateizmu.

        Oczywiscie, ze ateizm to wiara w nieistnienie bogow.
        • Gość: aqua Re: Nawrocenie katolika IP: *.chello.pl 27.11.08, 19:35
          arek103 napisał:

          > Oczywiscie, ze ateizm to wiara w nieistnienie bogow.

          Sądzisz, że powtarzanie tej błędnej tezy w nieskończoność spowoduje, że stanie
          się poprawna? Ateizm nie ma nic wspólnego z wiarą. Ateizm to pewność, że nie
          istnieją bogowie. A to znacząca różnica.
          • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 19:58
            Gość portalu: aqua napisał(a):

            > arek103 napisał:
            >
            > > Oczywiscie, ze ateizm to wiara w nieistnienie bogow.
            >
            > Sądzisz, że powtarzanie tej błędnej tezy w nieskończoność spowoduje, że stanie
            > się poprawna? Ateizm nie ma nic wspólnego z wiarą. Ateizm to pewność, że nie
            > istnieją bogowie. A to znacząca różnica.

            Ateizm to wiara, bo nie udowodniono, ze nie ma bogow, w to mozna tylko wierzyc.
            Dla rzymskich katolikow natomiast to ze istnieje Bog, to pewnosc, uwazasz wiec,
            ze rzymski katolicyzm to nie jest religia, bo to dla nich pewnosc, a nie wiara?
            • Gość: aqua Re: Nawrocenie katolika IP: *.chello.pl 27.11.08, 20:04
              Ateizm nie jest wiarą. Ateizm odrzuca wiarę i wyklucza istnienie bogów. Czy
              rozumiesz znaczenie tych słów? Śmieszne, że ateiście muszę tłumaczyć podstawowe
              prawdy o ateizmie.
              • arek103 Re: Nawrocenie katolika 28.11.08, 00:00
                Gość portalu: aqua napisał(a):

                > Ateizm nie jest wiarą.

                Ateizm jest wiara.

                > Ateizm odrzuca wiarę i wyklucza istnienie bogów.

                Ateizm to przekonanie i wiara, ze bogowie nie istnieja. Tak jak islam to
                przekonanie i wiara, ze Allah istnieje.

                > Czy
                > rozumiesz znaczenie tych słów?

                Oczywiscie, ty ich nie rozumiesz. Powyzej ci wyjasnilem.

                > Śmieszne, że ateiście muszę tłumaczyć podstawowe
                > prawdy o ateizmie.

                A kto ci powiedzial, ze ja jestem ateista?...
                • tlenek_wegla glupiutkis... 28.11.08, 00:11

                  • arek103 durniutkiś... 28.11.08, 00:34
                    • tlenek_wegla Re: durniutkiś... 28.11.08, 00:53
                      Sam fak, ze odpowoadas zna moje posty plasuje cie miedzy glupkiem, a debilem.

                      Have a nice life.
                      • Gość: lol Re: durniutkiś... IP: 84.234.4.* 28.11.08, 11:20
                        Dobrze wiedzieć, że uważasz się za kretonga.
                        :)
                      • arek103 durniutkiś... 29.11.08, 15:07
      • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 19:34
        Gość portalu: aqua napisał(a):

        > Ateizm, to pogląd odrzucający wiarę w istnienie bogów. Jeśli
        odrzuca wiarę, to
        > jakim cudem może być wiarą?

        Bardzo prosto: dogmatycznie (na wiarę) zakłada, że Bóg nie istnieje.

        Odrzucenie tejże wiary następuje w wyniku uzyskania
        > pewności, że owych bogów nie ma.

        Co ,proszę ?!... :)
        • Gość: aqua Re: Nawrocenie katolika IP: *.chello.pl 27.11.08, 19:49
          Ateizm spowodowany brakiem dowodów na istnienie boga to słaby ateizm (taka
          nazwa) często mylony z agnostycyzmem. Ateizm silny (istnieje również
          semiotyczny) WYKLUCZA istnienie bogów. Wykluczenie to jest aksjomatem. Powtarzam
          raz jeszcze, ateizm jest odrzuceniem wiary.
          • Gość: aqua cd IP: *.chello.pl 27.11.08, 20:00
            Ujmę to następująco. Każdy z nas zna konstrukcję twierdzenia w matematyce. I
            wie, co oznacza założenie. Fundamentalna konstrukcja postawy ateizmu opiera sie
            na założeniu, że bogowie nie istnieją. Takie jest założenie. W oparciu o nie
            budowana jest następnie teoria ateizmu silnego.
            • mg2005 Re: cd 27.11.08, 21:18
              Gość portalu: aqua napisał(a):

              > Fundamentalna konstrukcja postawy ateizmu opiera sie
              > na założeniu, że bogowie nie istnieją. Takie jest założenie.

              Dokładnie - i jest to założenie przyjęte na wiarę (nie
              weryfikowalne) ...
          • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 21:16
            Gość portalu: aqua napisał(a):
            > ateizm jest odrzuceniem wiary.

            Ateizm odrzuca wiarę , bo zakłada, że jest fałszywa . Właśnie to
            założenie (Boga nie ma), przyjęte na wiarę, jest dogmatem ateizmu -
            nie poddającym się weryfikacji ani falsyfikacji.
            • Gość: aqua Re: Nawrocenie katolika IP: *.chello.pl 27.11.08, 21:35
              Z uporem godnym lepszej sprawy wszędzie dokładasz wiarę. Tymczasem wykluczenie
              istnienia bogów, stanowiące ideę ateizmu przyjmuje się a priori. Wiara nie ma tu
              nic do rzeczy. Choć przez chwilę pomyśl nieco abstrakcyjnie, porzuć schematy
              myślenia. Wtedy zrozumiesz, czym w istocie jest ateizm.
              • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 28.11.08, 18:20
                Gość portalu: aqua napisał(a):

                > Z uporem godnym lepszej sprawy wszędzie dokładasz wiarę.

                Ustalmy co to jest wiara: pewność bez dowodu.
                A wiec to co robią ateiści, zakładając nieistnienie Boga.

                Tymczasem wykluczenie
                > istnienia bogów, stanowiące ideę ateizmu przyjmuje się a priori.

                Chcesz powiedzieć, że ateizm jest anty-racjonalny, skoro przyjmujesz
                go 'a priori' (czyli bez racjonalnych przesłanek) ?!?... :)


                Choć przez chwilę pomyśl nieco abstrakcyjnie, porzuć schematy
                > myślenia.

                Daruj sobie te "dobre rady"... :)

                >Wtedy zrozumiesz, czym w istocie jest ateizm.

                Ależ rozumiem. Pytanie czy Ty rozumiesz... :)

                --
                "Każde dziecko rodzi się ateistą" (astrotaurus)
                • focus35 Re: Nawrocenie katolika 21.12.08, 22:50

                  ludzie, oboje i Aqua i Ty jestescie jakimis dogamtykami a priori;)))
                  przeciez ateizm wynika nie z zadnych zasad a pripori czy z wiary w
                  niewiare itd.
                  nie ma dowodow na istnienie czegos to racjonalne jest, ze sie tego
                  czegos nie bierze pod uwage (w tym temacie nie wierzy w jakas
                  odmiane czegos o czym nic nie wiemy) - jesliby kiedys dowiedziono,
                  ze Bog istnieje wtedy ateisci przestaliby byc ateistami - proste

                  atieisci nie maja zadnej pewnosci na temat tego o czym nic nie
                  wiedza - przeciez to bylby absurd!!!:))) - jesli nie ma dowodow na
                  istnienie tego czegos trudno cokolwiek sensownego o tym czym mowic,
                  poza tym, ze nic nie wiemy a niewiedza jest stwierdzeniem faktu,
                  rzeczywistosci a nie jakas odmiana wiary


                  mg2005 napisał:

                  > Gość portalu: aqua napisał(a):
                  >
                  > > Z uporem godnym lepszej sprawy wszędzie dokładasz wiarę.
                  >
                  > Ustalmy co to jest wiara: pewność bez dowodu.
                  > A wiec to co robią ateiści, zakładając nieistnienie Boga.
                  >
                  > Tymczasem wykluczenie
                  > > istnienia bogów, stanowiące ideę ateizmu przyjmuje się a priori.
                  >
                  > Chcesz powiedzieć, że ateizm jest anty-racjonalny, skoro
                  przyjmujesz
                  > go 'a priori' (czyli bez racjonalnych przesłanek) ?!?... :)
                  >
                  >
                  > Choć przez chwilę pomyśl nieco abstrakcyjnie, porzuć schematy
                  > > myślenia.
                  >
                  > Daruj sobie te "dobre rady"... :)
                  >
                  > >Wtedy zrozumiesz, czym w istocie jest ateizm.
                  >
                  > Ależ rozumiem. Pytanie czy Ty rozumiesz... :)
                  >
                  > --
                  > "Każde dziecko rodzi się ateistą" (astrotaurus)
                  • spolakos Re: Nawrocenie katolika 21.12.08, 23:10
                    Pan Bóg nam się narodził 2008 lat temu. Radujmy się w tych świątecznych dniach.
                    Mędrcy ze Wschodu odnaleźli Go w żłobie a nie pośród uczonych w Piśmie.
                    Wszystkiego najlepszego ludziom dobrej woli!
                    • focus35 Re: Nawrocenie katolika 21.12.08, 23:52

                      alez dobra wola i korzystanie z komorek mozgowych sie nie
                      wyklucza:))) wrecz przeciwnie!!!! radujmy sie i owszem z kazdego
                      dnia, a nie z powodu czegos co ktos kiedys pwoiedzial a potem to
                      podobno spisano a potem wielokrotnie zmieniano i retuszowano - to
                      pzreciez nie jest jakis specjalny powod do radosci i uzywajmy tych
                      komorek, bo zycie moze byc i lepsze i pelniejsze:)))

                      dobrych, spokojnych swiat wszyskim ludziom -
                      nie dzielac ich wedlug tego w co wierza albo nie, jakiej sa rasy,
                      plci itd.:)))



                      spolakos napisał:

                      > Pan Bóg nam się narodził 2008 lat temu. Radujmy się w tych
                      świątecznych dniach.
                      > Mędrcy ze Wschodu odnaleźli Go w żłobie a nie pośród uczonych w
                      Piśmie.
                      > Wszystkiego najlepszego ludziom dobrej woli!
                  • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 22.12.08, 16:44
                    focus35 napisała:

                    > nie ma dowodow na istnienie czegos to racjonalne jest, ze sie tego
                    > czegos nie bierze pod uwage

                    Bzdury piszesz... Nie ma dowodu ,ze jutro przyjdzie do Ciebie
                    złodziej - czy w zwiazku z tym zostawisz dom otwarty ,a w
                    samochodzie nie włączysz autoalarmu ??... :)


                    jesliby kiedys dowiedziono,
                    > ze Bog istnieje

                    Znów bzdura...Co byś uznał za dowód istnienia Boga ? :)


                    wtedy ateisci przestaliby byc ateistami - proste



                    > niewiedza jest stwierdzeniem faktu,
                    > rzeczywistosci a nie jakas odmiana wiary
                    >

                    Mylisz ateizm z agnostycyzmem (który jest racjonalny - w
                    przeciwieństwie do ateizmu)

                    --
                    "Każde dziecko rodzi się ateistą" (astrotaurus)
                    • focus35 Re: Nawrocenie katolika 22.12.08, 16:59
                      mg2005 napisał:

                      > focus35 napisała:
                      >
                      > > nie ma dowodow na istnienie czegos to racjonalne jest, ze sie
                      tego
                      > > czegos nie bierze pod uwage
                      >
                      > Bzdury piszesz... Nie ma dowodu ,ze jutro przyjdzie do Ciebie
                      > złodziej - czy w zwiazku z tym zostawisz dom otwarty ,a w
                      > samochodzie nie włączysz autoalarmu ??... :)
                      >
                      bzdury to Ty sadzisz:) ze az milo - nie ma dowodow na istnienie
                      zlodziei? ciekawa koncepcja - rozumiem, ze w Twoim swiecie zlodzieje
                      nie istnieja a jesli istnieja to przed wlamaniem informuja smsem,
                      kiedy wpadna - w ktorej republice absurdu zyjesz?:)))


                      > jesliby kiedys dowiedziono,
                      > > ze Bog istnieje
                      >
                      > Znów bzdura...Co byś uznał za dowód istnienia Boga ? :)
                      >

                      porozmawiamy jak podasz te defincje... he, he

                      >
                      > wtedy ateisci przestaliby byc ateistami - proste
                      >
                      >
                      >
                      > > niewiedza jest stwierdzeniem faktu,
                      > > rzeczywistosci a nie jakas odmiana wiary
                      > >
                      >
                      > Mylisz ateizm z agnostycyzmem (który jest racjonalny - w
                      > przeciwieństwie do ateizmu)
                      >
                      nie myle - jestem agnostykiem a w praktyce efekt jest ten sam - nie
                      wiem nic o istnieniu Boga i sensownie nie mozna na ten temat nic
                      powiedziec wiec w praktyce jest to tozsame z nieuznawaniem Boga
                      (choc mentalnie to roznica, bo z pewnoscia nie dam sie pokroic za to
                      ze Boga nie ma, bo nie wiem czy jest czy nie ma)
                      • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 23.12.08, 21:44
                        focus35 napisała:

                        > nie ma dowodow na istnienie
                        > zlodziei? ciekawa koncepcja - rozumiem, ze w Twoim swiecie
                        zlodzieje
                        > nie istnieja

                        Złodzieje istnieją, ale nie ma dowodu, że w pobliżu twojego domu
                        - wiec nie powinieneś zamykać domu i samochodu do czasu uzyskania
                        dowodu (tzn. do czasu kradzieży :)))


                        > nie myle - jestem agnostykiem a w praktyce efekt jest ten sam -
                        nie
                        > wiem nic o istnieniu Boga i sensownie nie mozna na ten temat nic
                        > powiedziec wiec w praktyce jest to tozsame z nieuznawaniem Boga
                        > (choc mentalnie to roznica,

                        Nie tylko mentalnie. Agnostycy nie negują religii.
    • Gość: Magnus Re: Nawrocenie katolika IP: *.dip.t-dialin.net 27.11.08, 19:49
      Katolik smierci bac sie nie musi.A ateisci i komunisci jak widac ze
      strachu robia pod siebie i rewiduja cala swoja ideologie.
      • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 20:00
        Gość portalu: Magnus napisał(a):

        > Katolik smierci bac sie nie musi.

        Nie musi, a jednak sie boi. Wg muzulmanow katolicy to niewierni, ktory beda sie
        smazyc w piekle.

        > A ateisci i komunisci jak widac ze
        > strachu robia pod siebie i rewiduja cala swoja ideologie.

        Podobnie jak katolicy i komunisci-katolicy.
        • Gość: Magnus Re: Nawrocenie katolika IP: *.dip.t-dialin.net 27.11.08, 20:13
          Podaj konkretny przyklad jakiegos katolika, ktory w obliczu smierci
          sie od wiary odwrocil.Wymyslasz jakies teoretyczne historyjki, bo
          brak ci przykladow realnych na twoje teorie.
          • arek103 Re: Nawrocenie katolika 28.11.08, 00:06
            Gość portalu: Magnus napisał(a):

            > Podaj konkretny przyklad jakiegos katolika, ktory w obliczu smierci
            > sie od wiary odwrocil.

            Mnostwo jest takich! Przechodzili np. na protestantyzm. A paleni na stosie
            twierdzili, ze sie jednak mylili, ze boga jednak nie ma, a jedynym szatanem
            jakiego sie wyrzekaja sa podpalajacy ich katolicy tacy jak ty. Obejrzyj sobie
            albo przeczytaj np. Imie Rozy.

            > Wymyslasz jakies teoretyczne historyjki, bo
            > brak ci przykladow realnych na twoje teorie.

            Zadne teorie. Samo zycie. Np. tez ksieza rezygnujacy z kaplanstwa i wypisujacy
            sie ze stowarzyszenia pt. kosciol rzymsko-katolicki.
            • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 28.11.08, 18:25
              arek103 napisał:

              >
              > Mnostwo jest takich! Przechodzili np. na protestantyzm.

              W obliczu śmierci ?... :)
              A protestantyzm to nie ateizm - jakbyś nie wiedział... :)


              A paleni na stosie
              > twierdzili, ze sie jednak mylili, ze boga jednak nie ma, a jedynym
              szatanem
              > jakiego sie wyrzekaja sa podpalajacy ich katolicy tacy jak ty.
              Obejrzyj sobie
              > albo przeczytaj np. Imie Rozy.

              To żeś zasunął "źródło"... :))

              >
              > Zadne teorie. Samo zycie. Np. tez ksieza rezygnujacy z kaplanstwa
              i wypisujacy
              > sie ze stowarzyszenia pt. kosciol rzymsko-katolicki.

              Rezygnowali w obliczu śmierci ? :)
              • arek103 Re: Nawrocenie katolika 30.11.08, 20:04
                mg2005 napisał:

                > arek103 napisał:
                >
                > >
                > > Mnostwo jest takich! Przechodzili np. na protestantyzm.
                >
                > W obliczu śmierci ?... :)
                > A protestantyzm to nie ateizm - jakbyś nie wiedział... :)
                >
                >
                > A paleni na stosie
                > > twierdzili, ze sie jednak mylili, ze boga jednak nie ma, a jedynym
                > szatanem
                > > jakiego sie wyrzekaja sa podpalajacy ich katolicy tacy jak ty.
                > Obejrzyj sobie
                > > albo przeczytaj np. Imie Rozy.
                >
                > To żeś zasunął "źródło"... :))

                A nie bylo palenia na stosach przez katolikow?
                Pytanie dla ciebie: ktory papiz powiedzial 'zabij ich wszystkich, Bog rozpozna
                swoich?' :)

                > >
                > > Zadne teorie. Samo zycie. Np. tez ksieza rezygnujacy z kaplanstwa
                > i wypisujacy
                > > sie ze stowarzyszenia pt. kosciol rzymsko-katolicki.
                >
                > Rezygnowali w obliczu śmierci ? :)

                A rezygnowac z kaplanstwa trzeba w obliczu smierci?
    • Gość: lol Re: Nawrocenie katolika IP: 84.234.4.* 27.11.08, 20:15
      Tam opisano sytuację w której umierający podobno prosi katolika o katolickiego księdza. Ty natomiast pytasz co zrobiłby katolik poproszony sprowadzenie do umierającego popa czy immama. Dziwi mnie trochę czemu ograniczasz pytanie tylko do katolików. A jak zachoawałby się muzułmanin poproszony przez innego muzułmanina zmieniającego wyznanie na łożu śmierci? A co z ateistą, agnostykiem, protestantem czy buddystą?
      • arek103 Re: Nawrocenie katolika 27.11.08, 21:41
        Gość portalu: lol napisał(a):

        > Tam opisano sytuację w której umierający podobno prosi katolika o katolickiego
        > księdza.

        Nie, tam opisano sytuacje, gdzie umierajacy ateista prosi kolegow ateistow o
        (chyba) katolickiego ksiedza.

        > Ty natomiast pytasz co zrobiłby katolik poproszony sprowadzenie do umi
        > erającego popa czy immama. Dziwi mnie trochę czemu ograniczasz pytanie tylko do
        > katolików. A jak zachoawałby się muzułmanin poproszony przez innego muzułmanin
        > a zmieniającego wyznanie na łożu śmierci? A co z ateistą, agnostykiem, protesta
        > ntem czy buddystą?

        No wlasnie, jak?...
        • Gość: lol Re: Nawrocenie katolika IP: 84.234.4.* 27.11.08, 22:30
          > Nie, tam opisano sytuacje, gdzie umierajacy ateista prosi kolegow ateistow o
          > (chyba) katolickiego ksiedza.
          W tamtym watku byly opisane dwie sytuacje. Ateiści odmówili mówiąc "żyłeś jak ateista i umrzesz jak ateista". Czy to nietolerancja? Moim zdaniem nie. W drugim przypadku wierząca przyniosła obrazek i sprowadziłą księdza. To z tolerancją też nie ma wiele wspólnego.

          > No wlasnie, jak?...
          Nie wiem. Ale myślę, że nie ma reguły. Ludzie różnie się zachowują bez względu na wyznanie czy jego brak. Ja nie odmówiłbym, a jestem ateistą.
          • arek103 Re: Nawrocenie katolika 28.11.08, 00:07
            Gość portalu: lol napisał(a):

            > > Nie, tam opisano sytuacje, gdzie umierajacy ateista prosi kolegow ateisto
            > w o
            > > (chyba) katolickiego ksiedza.
            > W tamtym watku byly opisane dwie sytuacje. Ateiści odmówili mówiąc "żyłeś jak a
            > teista i umrzesz jak ateista". Czy to nietolerancja? Moim zdaniem nie. W drugim
            > przypadku wierząca przyniosła obrazek i sprowadziłą księdza. To z tolerancją t
            > eż nie ma wiele wspólnego.

            Masz racje.

            > > No wlasnie, jak?...
            > Nie wiem. Ale myślę, że nie ma reguły. Ludzie różnie się zachowują bez względu
            > na wyznanie czy jego brak. Ja nie odmówiłbym, a jestem ateistą.

            Ok.
    • mala.mi74 Re: Nawrocenie katolika 28.11.08, 11:54
      arek103 napisał:

      > Tu pisze sie o probie nawrocenia ateisty:
      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=87731277
      > chyba na religie rzymsko-katolicka, chociaz nie jest to wprost
      stwierdzone.
      > Przyjaciele ponoc nie wezwali do niego ksiedza
      (rzymskokatolickiego?) mimo, ze
      > umierajacy o to prosil.

      Dokładniej powinienes napisac: "o próbie nawrócenia SIE ateisty",
      prawdopodobnie ex-chrzescijanina ,bo przeciez nagle ni stad ni zowad
      danej religii, której księdza prosil sobie nie wymyslił.
      A odmowa tych "przyjaciól" byla nie tyle nietolerancyjna co
      niemiłosierna,jak mozna komus odmówic nadziei na łozu smierci,
      tragedia.



      tolicy wezwa kompetentnego muzulmanina jesli tenze katolik
      > zechce nawrocic sie na islam? Katolicy domagaja sie tolerancji,
      ale czy sami
      > sa tolerancyjni?

      To raczej magiczne i dosc naiwne myslenie,ze na łozu smierci ktos
      nagle ulega modnym trednom czy ma kaprysy.
      Na łozu smierci ludzie mysla powaznie i zazwyczaj nawracają się z
      bylejakosci na religie,która kiedys wyznawali czy byli w niej
      wychowani.
      Wcale tego nie potepiam, juz lepiej jak człowiek pod koniec zycia
      uznaje ,ze ma jakies zycie duchowe niz do konca pozostaje głupi.

      • Gość: Echo Re: Nawrocenie katolika IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 28.11.08, 17:59
        > Różnica między wiarą w istnienie czegoś na istnienie czego nie są znane
        > weryfikowalne dowody a niewiarą w istnienie czegoś takiego polega na tym że
        > wiara zachodzi *pomimo* braku dowodów na istnienie a niewiara zachodzi *w
        > rezultacie* braku dowodów na istnienie.

        Nie ma dowodow ani na istnienie ani na niestnienie Boga. Czyli teizm/ateizm to
        kwestia swiatopogladu, wiary ale zdecydowanie nie dowodu. Dalsze implikacje sa
        bardziej druzgocace: ateizm ogranicza zycie do tu i teraz, teizm daje
        perspektywe niesmiertelnosci. Dlatego wybieram teizm, jako idee ktora inspiruje
        zycie moje i innych. Historia pokazuje ze ateizm nie byl niestety rownie
        inspirujacy moze poza wyjatkami: np. Stalin po odrzuceniu Boga, przejal jego role.
        • dritte_dame Dowody nieistnienia Boga 28.11.08, 19:23
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Nie ma dowodow ani na istnienie ani na niestnienie Boga.

          A bardziej dokładnie: nie ma (i nie może być) dowodów na NIE istnienie czegoś,
          co teoretycznie *może* istnieć.

          A więc: nie ma dowodów na NIE istnienie "boga", "bogów" - jeśli zostaną oni
          zdefiniowani jako pojęcia logicznie spójne.

          Natomiast, oczywiście istnieją dowody NIE istnienia bytów, których definicje NIE
          SĄ logicznie spójne.
          W takim przypadku dowodem NIE istnienia jest wykazanie przynajmniej jednej
          logicznej sprzeczności w definicji postulowanego bytu.

          A zatem, dowody NIE istnienia "Boga" (*tego* Boga, Boga "abrahamistycznego"
          (chrześcijańskiego, judaistycznego, muzułmańskiego)) oczywiście istnieją
          ponieważ definicje tego Boga przedstawiane przez wyżej wspomniane religie są
          logicznie niespójne: niektóre postulowane atrybuty Boga są logicznie sprzeczne z
          innymi jego postulowanymi atrybutami i wobec tego nie może istnieć byt
          posiadający wszystkie te atrybuty naraz.

          Bóg "abrahamistyczny" nie istnieje na takiej samej zasadzie na jakiej nie
          istnieje kwadratowy okrąg.
          • mg2005 Re: Dowody nieistnienia Boga 29.11.08, 10:40
            dritte_dame napisała:

            > A zatem, dowody NIE istnienia "Boga" (*tego* Boga,
            Boga "abrahamistycznego"
            > (chrześcijańskiego, judaistycznego, muzułmańskiego)) oczywiście
            istnieją
            > ponieważ definicje tego Boga przedstawiane przez wyżej wspomniane
            religie są
            > logicznie niespójne: niektóre postulowane atrybuty Boga są
            logicznie sprzeczne
            > z
            > innymi jego postulowanymi atrybutami i wobec tego nie może istnieć
            byt
            > posiadający wszystkie te atrybuty naraz.

            Po 1. wykaż tę logiczną sprzeczność
            Po 2. błędnie utożsamiasz ateizm z "anty-biblizmem" - ateizm dotyczy
            wszystkich Bogów.
            Po 3. czy twój ateizm to tylko "antybiblizm" ?... :))

            • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 29.11.08, 15:29
              mg2005 napisał:

              > dritte_dame napisała:
              >
              > > A zatem, dowody NIE istnienia "Boga" (*tego* Boga,
              > Boga "abrahamistycznego"
              > > (chrześcijańskiego, judaistycznego, muzułmańskiego)) oczywiście
              > istnieją
              > > ponieważ definicje tego Boga przedstawiane przez wyżej
              wspomniane
              > religie są
              > > logicznie niespójne: niektóre postulowane atrybuty Boga są
              > logicznie sprzeczne
              > > z
              > > innymi jego postulowanymi atrybutami i wobec tego nie może
              istnieć
              > byt
              > > posiadający wszystkie te atrybuty naraz.
              >
              > Po 1. wykaż tę logiczną sprzeczność

              Chętnie to zrobię.
              Jak tylko podasz definicję chrześcijańskiego Boga.
              • mg2005 Re: Dowody nieistnienia Boga 30.11.08, 21:32
                dritte_dame napisała:

                > > > A zatem, dowody NIE istnienia "Boga" (*tego* Boga,
                > > Boga "abrahamistycznego"
                > > > (chrześcijańskiego, judaistycznego, muzułmańskiego))
                oczywiście
                > > istnieją
                > > > ponieważ definicje tego Boga przedstawiane przez wyżej
                > wspomniane
                > > religie są
                > > > logicznie niespójne: niektóre postulowane atrybuty Boga są
                > > logicznie sprzeczne
                > > > z
                > > > innymi jego postulowanymi atrybutami i wobec tego nie może
                > istnieć
                > > byt
                > > > posiadający wszystkie te atrybuty naraz.
                > >
                > > Po 1. wykaż tę logiczną sprzeczność
                >
                > Chętnie to zrobię.
                > Jak tylko podasz definicję chrześcijańskiego Boga.

                :D Nie no, "damo", Ty się marnujesz - powinnaś występować w cyrku
                jako błazen - zrobiłabyś furorę :))

                Twierdzisz, że definicja Boga jest niespójna, ale... nie znasz tej
                definicji ! :))))))
                Walnij sobie lodu na głowę, bo przegrzały Ci się obwody... :))
              • mg2005 Re: Dowody nieistnienia Boga 30.11.08, 21:36
                PS:

                dritte_dame napisała:

                > > > A zatem, dowody NIE istnienia "Boga" (*tego* Boga,
                > > Boga "abrahamistycznego"
                > > > (chrześcijańskiego, judaistycznego, muzułmańskiego))
                oczywiście
                > > istnieją

                "Damo", czy twój "ateizm" ogranicza sie tylko do Boga biblijnego ?
                Czy można być ateistą wyznając kult Kriszny albo Wielkiego
                Manitu ? ... :)
                • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 30.11.08, 22:09
                  mg2005 napisał:

                  > Czy można być ateistą wyznając kult Kriszny albo Wielkiego
                  > Manitu ? ... :)

                  Nie można.


                  www.aaus.net/Image-Icons/Manitoulin_Ducks_at_Sunset.jpg
                  • mg2005 Re: Dowody nieistnienia Boga 01.12.08, 22:33
                    dritte_dame napisała:

                    >
                    > Nie można.

                    Więc dlaczego ograniczasz dyskusję do "Boga Biblii" ?
                    Zresztą nie istnieje jeden "Bóg biblijny"...

                    Popełnisz też błąd prymitywnych racjonalistów, zakładając, że nie
                    może istnieć byt (zwłaszcza transcendentny) niezgodny z naszą logiką.
                    • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 02.12.08, 02:32
                      mg2005 napisał:

                      > dritte_dame napisała:
                      >
                      > >
                      > > Nie można.
                      >
                      > Więc dlaczego ograniczasz dyskusję do "Boga Biblii" ?

                      Ograniczam ją do "Boga klasycznego teizmu (trzech "wielkich"
                      religii)".

                      Dlaczego ograniczam?
                      Ano dlatego, że aby mieć szansę dojścia do wystarczająco
                      precyzyjnych wniosków przy rozważaniu jakiegokolwiek problemu trzeba
                      najpierw wystarczająco precyzyjnie określić granice tego problemu.


                      > Zresztą nie istnieje jeden "Bóg biblijny"...

                      A, to coś dla mnie nowego.
                      Iluż jest wobec tego bogów chrześcijańskich?


                      > Popełnisz też błąd [...] zakładając, że nie
                      > może istnieć byt (zwłaszcza transcendentny) niezgodny z naszą
                      logiką.

                      Przypominam jaki rozważamy tu problem:

                      Uważam za prawdziwe (gdyż potrafię je udowodnić) zdanie następujące:

                      "Logicznie rzecz biorąc, byt posiadający równocześnie wszystkie te
                      cechy, które przypisują Bogu teologowie głównego nurtu teologii
                      chrześcijańskiej - nie może w ogóle istnieć."


                      Co to znaczy: "istnieć niezgodnie z logiką" - nie wiem.

                      Ale jestem skłonna przyznać dowolnemu światopoglądowi religijnemu
                      prawo do głoszenia "istnienia niezgodnie z logiką" dowolnych bytów,
                      pod warunkiem
                      że światopoglądy te przestaną pretendować do miana logicznych, a co
                      za tym idzie: przestaną uzurpować sobie prawo do ingerowania w i do
                      zakłócania racjonalnej (na logice i wrodzonej moralności opartej)
                      wolnej aktywności ludzi.

                      Interes to chyba uczciwy?

                      Religie uznają że są nielogiczne i "odpieprzają" się od ludzi
                      a ateiści przestają wykazywać nielogiczność religii.


                      No to jak?
                      Deal?
                      • mg2005 Re: Dowody nieistnienia Boga 02.12.08, 12:54
                        dritte_dame napisała:

                        > Ograniczam ją do "Boga klasycznego teizmu (trzech "wielkich"
                        > religii)".
                        >
                        > Dlaczego ograniczam?
                        > Ano dlatego, że aby mieć szansę dojścia do wystarczająco
                        > precyzyjnych wniosków przy rozważaniu jakiegokolwiek problemu
                        trzeba
                        > najpierw wystarczająco precyzyjnie określić granice tego problemu.


                        Tylko że Ty błędnie określasz te granice...
                        Dyskusja dotyczyła ateizmu, a więc negacji *każdego* Boga - nie
                        tylko "Boga Abrahama".

                        > Iluż jest wobec tego bogów chrześcijańskich?

                        Błędnie utożsamiasz ze sobą Bogów katolików, żydów i muzułmanów.


                        >
                        > Przypominam jaki rozważamy tu problem:
                        >
                        > Uważam za prawdziwe (gdyż potrafię je udowodnić) zdanie
                        następujące:

                        Wciąż czekamy na ten osławiony "dowód" ... :)

                        >
                        > "Logicznie rzecz biorąc, byt posiadający równocześnie wszystkie te
                        > cechy, które przypisują Bogu teologowie głównego nurtu teologii
                        > chrześcijańskiej - nie może w ogóle istnieć."


                        Znów kręcisz...
                        Zgadnij kto to napisał :) :

                        " oczywiście istnieją dowody NIE istnienia bytów, których definicje
                        NIE
                        SĄ logicznie spójne.
                        W takim przypadku dowodem NIE istnienia jest wykazanie przynajmniej
                        jednej
                        logicznej sprzeczności w definicji postulowanego bytu.

                        A zatem, dowody NIE istnienia "Boga" (*tego* Boga,
                        Boga "abrahamistycznego"
                        (chrześcijańskiego, judaistycznego, muzułmańskiego)) oczywiście
                        istnieją
                        ponieważ definicje tego Boga przedstawiane przez wyżej wspomniane
                        religie są
                        logicznie niespójne:
                        Bóg "abrahamistyczny" nie istnieje na takiej samej zasadzie na
                        jakiej nie
                        istnieje kwadratowy okrąg."

                        Stwierdziłaś,że sama nielogiczność jest dowodem nieistnienia.


                        > Co to znaczy: "istnieć niezgodnie z logiką" - nie wiem.

                        Istnienie bytu niezgodnego z logiką - to co wg Ciebie istnieć nie
                        może :)

                        >
                        > Ale jestem skłonna przyznać dowolnemu światopoglądowi religijnemu
                        > prawo do głoszenia "istnienia niezgodnie z logiką" dowolnych
                        bytów,

                        Och, co za łaskawość :)


                        > pod warunkiem
                        > że światopoglądy te przestaną pretendować do miana logicznych,

                        Nie zapominaj, że współczesna fizyka też bywa nielogiczna :)


                        > Interes to chyba uczciwy?
                        >
                        > Religie uznają że są nielogiczne i "odpieprzają" się od ludzi

                        Na czym ma polegać "odpieprzenie" ?...


                        > a ateiści przestają wykazywać nielogiczność religii.

                        Ależ niech wykazują !...

                        >
                        > No to jak?
                        > Deal?

                        To pytanie nie do mnie...
                        >
                        • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 02.12.08, 14:27
                          mg2005 napisał:

                          > dritte_dame napisała:
                          >
                          > > Ograniczam ją do "Boga klasycznego teizmu (trzech "wielkich"
                          > > religii)".
                          > >
                          > > Dlaczego ograniczam?
                          > > Ano dlatego, że aby mieć szansę dojścia do wystarczająco
                          > > precyzyjnych wniosków przy rozważaniu jakiegokolwiek problemu
                          > trzeba
                          > > najpierw wystarczająco precyzyjnie określić granice tego
                          problemu.
                          >
                          >
                          > Tylko że Ty błędnie określasz te granice...
                          > Dyskusja dotyczyła ateizmu, a więc negacji *każdego* Boga - nie
                          > tylko "Boga Abrahama".

                          Nie ja "błędnie określam granice" tylko Ty usiłujesz je rozciągnąć
                          ponieważ w granicach przeze nie zakreślonych sobie nie radzisz.

                          TA dyskusja dotyczy dowodów nieistnienia Boga.
                          A nie dowodów nieistnienia boga.

                          "Bóg" to *ten* Bóg - bóg teologii abrahamistycznych. Bóg posiadający
                          wszystkie przypisywane mu przez te teologie atrybuty (wszech..
                          doskonale.. itd.)

                          "bóg" to dowolna istota "wyższa" w tym sensie że posiadająca dleko
                          większą od ludzi wiedzę i możliwości działania, ale wciąż mimo tego
                          podlegająca ograniczeniom wynikającym z praw naturalnych.
                          Hipotezą istnienia takich "bogów" możemy zająć się później.
                          • mg2005 Re: Dowody nieistnienia Boga 04.12.08, 20:54
                            dritte_dame napisała:

                            > > Dyskusja dotyczyła ateizmu, a więc negacji *każdego* Boga - nie
                            > > tylko "Boga Abrahama".
                            >
                            > Nie ja "błędnie określam granice" tylko Ty usiłujesz je rozciągnąć

                            Była mowa o ateiźmie, a więc negacji każdego Boga. Ty , z
                            niezrozumiałych powodów, ograniczasz ateizm do "Boga Abrahama"...

                            > ponieważ w granicach przeze nie zakreślonych sobie nie radzisz.

                            W czym sobie nie radzę ? :)
                            To Ty sobie nie radzisz, bo wciąż (mimo moich zachęt i ponagleń :)))
                            nie odważasz się przedstawić zapowiadanego "dowodu" na nieistnienie
                            Boga :)) Czyżbyś bała się kompromitacji ?... :))


                            >
                            > TA dyskusja dotyczy dowodów nieistnienia Boga.
                            > A nie dowodów nieistnienia boga.

                            Dyskusja dotyczy ateizmu, a więc negacji KAŻDEGO boga.

                            >
                            > "bóg" to dowolna istota "wyższa" w tym sensie że posiadająca dleko
                            > większą od ludzi wiedzę i możliwości działania, ale wciąż mimo
                            tego
                            > podlegająca ograniczeniom wynikającym z praw naturalnych.

                            Skąd wytrzasnęłaś taką idiotyczną "definicję" ?! ...
                            Sama ją wymyśliłaś ? :)) To do Ciebie podobne - bo kupy się nie
                            trzyma... :)


                        • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 02.12.08, 16:47
                          mg2005 napisał:

                          > Błędnie utożsamiasz ze sobą Bogów katolików, żydów i muzułmanów.

                          Załóżmy przez chwilę że masz w tym rację.

                          Wobec tego, którzy z powyższych Bogów istnieją, a którzy nie?
                          • mg2005 Re: Dowody nieistnienia Boga 04.12.08, 20:56
                            dritte_dame napisała:

                            > mg2005 napisał:
                            >
                            > > Błędnie utożsamiasz ze sobą Bogów katolików, żydów i muzułmanów.
                            >
                            > Załóżmy przez chwilę że masz w tym rację.

                            Nie musisz zakładać - ta jest fakt :)

                            >
                            > Wobec tego, którzy z powyższych Bogów istnieją, a którzy nie?

                            A skąd mam wiedzieć ? :)
                            • dritte_dame Bingo! 04.12.08, 21:11
                              mg2005 napisał:

                              > dritte_dame napisała:
                              >
                              > > mg2005 napisał:
                              > >
                              > > > Błędnie utożsamiasz ze sobą Bogów katolików, żydów i muzułmanów.
                              > >
                              > > Załóżmy przez chwilę że masz w tym rację.
                              >
                              > Nie musisz zakładać - ta jest fakt :)
                              >
                              > >
                              > > Wobec tego, którzy z powyższych Bogów istnieją, a którzy nie?
                              >
                              > A skąd mam wiedzieć ? :)

                              NO WŁAŚNIE!

                              I rest my case. :D:D:D
                              • mg2005 Re: Bingo! 05.12.08, 22:43
                                dritte_dame napisała:
                                >
                                > NO WŁAŚNIE!

                                Co właśnie ? :)
                        • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 02.12.08, 17:03
                          mg2005 napisał:

                          > dritte_dame napisała:
                          >
                          > > "Logicznie rzecz biorąc, byt posiadający równocześnie wszystkie te
                          > > cechy, które przypisują Bogu teologowie głównego nurtu teologii
                          > > chrześcijańskiej - nie może w ogóle istnieć."
                          >
                          >
                          > Znów kręcisz...
                          > Zgadnij kto to napisał :) :
                          >
                          > " oczywiście istnieją dowody NIE istnienia bytów, których definicje
                          > NIE
                          > SĄ logicznie spójne.
                          [...]"
                          >
                          > Stwierdziłaś,że sama nielogiczność jest dowodem nieistnienia.


                          Doceniam Twoją chęć do pamiętania i cytowania moich przeszłych postów :)
                          Może to nawet świadczyć o tym że te posty czytasz, i to nawet nie jeden raz.

                          Następnym etapem Twojego rozwoju powinny być teraz pierwsze próby zrozumienia
                          tego co z mioch tekstów zamierzasz zacytować.

                          Gdybyś taką próbę podjął przed tym cytowaniem, i gdyby się ona powiodła, to
                          spostrzegłbyś że ten mój cytat z dawniejszego postu znaczy dokładnie to samo to,
                          co napisałam ostatnio:

                          Logicznie rzecz biorąc, nie może istnieć byt, którego definicja jest wewnętrznie
                          logicznie sprzeczna.


                          Taki byt nie może istnieć *z definicji*,
                          ze swojej *własnej* definicji! :)

                          Sama dowiedziona nielogiczność definicji czegoś jest dowodem nieistnienia tego
                          czegoś.



                          > Nie zapominaj, że współczesna fizyka też bywa nielogiczna :)

                          Każesz mi "pamiętać" nieprawdę?
                          W jakim sensie współczesna fizyka bywa nielogiczna?
                          • mg2005 Re: Dowody nieistnienia Boga 04.12.08, 19:09
                            dritte_dame napisała:

                            > > " oczywiście istnieją dowody NIE istnienia bytów, których
                            definicje
                            > > NIE
                            > > SĄ logicznie spójne.
                            > [...]"
                            > >
                            >

                            > Następnym etapem Twojego rozwoju powinny być teraz pierwsze próby
                            zrozumienia
                            > tego co z mioch tekstów zamierzasz zacytować.
                            >
                            > Gdybyś taką próbę podjął przed tym cytowaniem, i gdyby się ona
                            powiodła, to
                            > spostrzegłbyś że ten mój cytat z dawniejszego postu znaczy
                            dokładnie to samo to
                            > ,
                            > co napisałam ostatnio:

                            Jest odwrotnie: to Ty (w przeciwieństwie do mnie) nie rozumiesz co
                            piszesz... Powinnaś wreszcie podjąc próby rozumienia własnych
                            twierdzeń :)

                            >
                            > Logicznie rzecz biorąc, nie może istnieć byt, którego definicja
                            jest wewnętrzni
                            > e
                            > logicznie sprzeczna.

                            To zdanie jest prawdziwe, ale jest to "masło maślane" (nie
                            zauważyłaś ?... :))

                            >
                            >
                            > Taki byt nie może istnieć *z definicji*,

                            A na to twierdzenie musisz przedstawić dowód (ponoć jest
                            on "oczywisty"... :)))

                            >
                            > Sama dowiedziona nielogiczność definicji czegoś jest dowodem
                            nieistnienia tego
                            > czegoś.

                            j.w. :)


                            > > Nie zapominaj, że współczesna fizyka też bywa nielogiczna :)
                            >
                            > Każesz mi "pamiętać" nieprawdę?

                            Skąd takie przypuszczenie ? :)

                            > W jakim sensie współczesna fizyka bywa nielogiczna?

                            Np:
                            1. zjawisko "nielokalności" : informacja przemieszczająca się
                            szybciej niż c - gdy jednocześnie żadna informacja nie może
                            przepływać szybciej niż c...

                            2. zjawisko "tunelowania" - cząstka przeskakuje barierę energetyczną
                            większą niż jej energia...

                            3. falowe własności cząstek materii...

                            4. przestrzeń 11-wymiarowa...


                            Odpowiesz na to ? :

                            "> Religie uznają że są nielogiczne i "odpieprzają" się od ludzi

                            Na czym ma polegać "odpieprzenie" ?..."




                            • dritte_dame Fizyka 04.12.08, 21:04
                              mg2005 napisał:

                              > > W jakim sensie współczesna fizyka bywa nielogiczna?
                              >
                              > informacja przemieszczająca się
                              > szybciej niż c - gdy jednocześnie żadna informacja nie może
                              > przepływać szybciej niż c...

                              Kto coś takiego zaobserwował?
                              I w jakich okolicznościach?


                              > 2. zjawisko "tunelowania"
                              >
                              > 3. falowe własności cząstek materii...

                              To co powyżej to zjawiska *nieintuicyjne* a nie "nielogiczne".


                              > 4. przestrzeń 11-wymiarowa...

                              Kto taką zaobserwował?
                              • mg2005 Re: Fizyka 06.12.08, 13:37
                                dritte_dame napisała:

                                >
                                > Kto coś takiego zaobserwował?
                                > I w jakich okolicznościach?

                                "Doswiadczenia
                                z dwoma szczelinami Tonamury oraz nierównosci Bella dotyczace
                                korelacji spinów, potwierdzone
                                doswiadczalnie przez Aspecta [Davies P., Brown J. „Duch w atomie”
                                Warszawa, Wydaw.
                                Cis, 1996; Ridley B. „Czas, przestrzen, rzeczy” Warszawa, Wydaw.
                                Cis, 1998], wskazuja na
                                słusznosc mechaniki kwantowej i zwyciestwo nad „zdrowym rozsadkiem”.
                                W tym wzgledzie ważne
                                jest dla naszych rozważan, możliwe w mikroswiecie, zjawisko
                                nielokalnosci, czyli „jakby” bezczasowe
                                (natychmiastowe) rozchodzenie sie informacji."


                                >
                                >
                                > > 2. zjawisko "tunelowania"
                                > >
                                > > 3. falowe własności cząstek materii...
                                >
                                > To co powyżej to zjawiska *nieintuicyjne* a nie "nielogiczne".

                                Nie.

                                2. Jest to sprzeczne z naturą oddziaływań energetycznych. Obrazowo
                                to tak, jakby ktoś przeskoczył 2-metrowy mur - choć podskakuje tylko
                                na wys. 0,5 metra.

                                3. Cząstka nie jest falą - a jednocześnie ma własności fali.

                                >
                                > > 4. przestrzeń 11-wymiarowa...
                                >
                                > Kto taką zaobserwował?

                                Jest to hipoteza fizyczna z teorii 'strun'. Ty masz okazję ją
                                obalić - wykazując logiczną sprzeczność :)
                                >
                                • dritte_dame Re: Fizyka 07.12.08, 03:02
                                  mg2005 napisał:

                                  > możliwe w mikroswiecie, zjawisko
                                  > nielokalnosci, czyli „jakby” bezczasowe
                                  > (natychmiastowe) rozchodzenie sie informacji."

                                  Wyjaśnienie masz w samym cytowanym przez Ciebie tekście.
                                  "możliwe w mikroświecie" - czyli: specyficzne dla mechaniki
                                  kwantowej.
                                  '"Jakby" bezczasowe rozchodzenie się informacji' jest właśnie takim
                                  jak napisano: jakby (ale nie faktycznym).

                                  Obserwowana na poziomie kwantowym "nielokalność" jest przez
                                  mechanikę kwantową wyjaśniana wystąpieniem stany "kwantowego
                                  splątania" obiektów. Splątanie to sprawia że kwantowego stanu
                                  żadnego ze splątanych obiektów nie można w pełni określić w izolacji
                                  od stanu innych splątanych z nim obiektów.
                                  W przybliżeniu można powiedzieć że obiekty splątane kwantowo mają
                                  między sobą wspólną tożsamość - są w pewnym sensie jednym i tym
                                  samym obiektem składającym się z przestrzennie odseparowanych częsci.
                                  A skoro tak, to faktyczny natychmiastowy przepływ informacji między
                                  osobnymi obiektami nie zachodzi ponieważ informacja, o której mowa
                                  jest informacją o *jednym* (kwantowo splątanym) obiekcie.


                                  > > > 2. zjawisko "tunelowania"
                                  > > >
                                  > > > 3. falowe własności cząstek materii...
                                  > >
                                  > > To co powyżej to zjawiska *nieintuicyjne* a nie "nielogiczne".
                                  >
                                  > Nie.
                                  >
                                  > 2. Jest to sprzeczne z naturą oddziaływań energetycznych. Obrazowo
                                  > to tak, jakby ktoś przeskoczył 2-metrowy mur - choć podskakuje
                                  tylko
                                  > na wys. 0,5 metra.

                                  Nic co jest obserwowalne w niezależnie powtarzanych i
                                  weryfikowalnych eksperymentach nie jest sprzeczne z naturą.

                                  Fakt obserwacyjny nie może być "sprzeczny z naturą" ani tym
                                  bardziej - "nielogiczny".
                                  Z faktami się nie dyskutuje.
                                  Fakty nie mają takiej cechy jak "logiczność".

                                  Nowe fakty obserwacyjne mogą być jedynie sprzeczne ze szczególnym
                                  przypadkiem teorii fizycznej, której dotychczas próbujemy użyć do
                                  wyjaśnienia obserwowanego zjawiska.
                                  Jeśli tak się zdarzy, to znaczy że teorię dotychczasową należy
                                  udoskonalić przez odpowiednie rozszerzenie.

                                  Tak jest i w tym przypadku.
                                  Zjawiskmo tunelowania jest niewyjaśnialne przez mechanikę klasyczną
                                  (Newtonowską) ale jest zadowalająco wyjaśnione przez mechanikę
                                  kwantową - obowiązującą przy oddziaływaniach na odległości
                                  rzędu "rozmiarów" atomów, jąder atomowych i cząstek elementarnych.


                                  > 3. Cząstka nie jest falą - a jednocześnie ma własności fali.

                                  Błąd.
                                  Zgodnie z uogólnioną mechaniką (klasyczną rozszerzoną przez
                                  kwantową) każda "cząstka" (nawet duże ciało makroskopowe) jest
                                  także "falą" i vice versa.
                                  W istocie nie ma takich rzeczy jak "cząstki" i "fale" a
                                  istnieją "faląstki" - obiekty mające równocześnie właściwości
                                  cząstek i fal.

                                  Rzecz tylko w tym, że falowe właściwości "faląstek" mających w ogóle
                                  jakąkolwiek masę spoczynkową dają się wyraźnie obserwować gdy ta
                                  masa spoczynkowa jest bardzo bardzo mała (rzędu masy elektronu)
                                  ponieważ tylko wtedy "długość fali" takich faląstek jest
                                  wystarczająco duża aby można było obecnie (przy użyciu współcześnie
                                  znanych metod) eksperymentalnie obserwować zjawiska
                                  charakterystyczne dla fal - na przykład: dyfrakcję elektronów
                                  na "siatkach dyfrakcyjnych" utworzonych z regularnych kryształów
                                  innych atomów.

                                  Analogicznie, "faląstki" bez masy spoczynkowej (posiadające tylko
                                  masę relatywistyczną), czyli: kwanty promieniowania, a zatem "fale",
                                  przejawiają obserwowalne właściwości "cząstkowe" - i to tym silniej
                                  im większa jest energia (czyli: mniejsza długość fali) kwantu
                                  takiego promieniowania.

                                  Wszystko to co powyżej to nie żadna "nielogiczność"
                                  lecz "zwykły" "dualizm korpuskularno falowy" występujący na poziomie
                                  kwantowym.
                                  "Zwykły", ponieważ od dawna znany i od dawna wykładany już nawet
                                  uczniom ostatnich klas szkoły średniej o profilu mat-fiz.


                                  > > > 4. przestrzeń 11-wymiarowa...
                                  > >
                                  > > Kto taką zaobserwował?
                                  >
                                  > Jest to hipoteza fizyczna z teorii 'strun'. Ty masz okazję ją
                                  > obalić - wykazując logiczną sprzeczność :)

                                  Fizyka jest nauką przyrodniczą.
                                  Fizyka zajmuje się obiektami obserwowalnymi a nie definiowanymi
                                  aksjomatycznie.
                                  Fakty obserwacyjne nie mogą być "nielogiczne".
                                  (O ile oczywiście obserwacje są powtarzalne, sprawdzalne, a pomiary
                                  nie są ewidentnie błędne.)

                                  Matematyka natomiast NIE jest nauką przyrodniczą.
                                  Matematyka zajmuje się obiektami definiowanymi aksjomatycznie -
                                  czyli: istniejącymi wyłącznie na podstawie swojej definicji.
                                  Dlatego też: w matematyce możliwe jest dowiedzenie NIE istnienia
                                  czegoś, o ile wykaże się że badacz postulujący istnienie popełnił
                                  logiczny błąd w definicji tego czegoś - sformułował definicję
                                  wewnętrznie logiocznie sprzeczną.

                                  Teologia także NIE jest nauką przyrodniczą.
                                  (o ile w ogóle przyjmiemy że jest nauką;))
                                  A zatem, per analogiam ... :))


                                  A wracając do jedenasto (i więcej) wymiarowych przestrzeni, to
                                  oczywiście nadal nie ma żadnej "nielogoczności".
                                  Ponownie jest tylko nieintuicyjność wynikająca z historycznie dla
                                  naszego gatunku występującego *braku potrzeby* posługiwania się
                                  pojęciem przestrzeni więcej niż trójwymiarowej.

                                  Ale nawet pomimo tego braku potrzeby, przestrzeń czterowymiarową
                                  jakoś od biedy można sobie wyobrazić rozszerzając przez analogię
                                  pojęcia "rozcięcia przestrzeni" i "ograniczenia obiektów" w
                                  przestrzeni o danej liczbie wymiarów.

                                  I tak:

                                  Rozcięcia przestrzeni jednowymiarowej (linii) na dwie osobne części
                                  (lub na więcej osobnych części) można dokonać za pomocą
                                  zerowymiarowego punktu.
                                  Obietky zerowymiarowe (punkty) ograniczają obiekty jednowymiarowe
                                  (odcinki linii) w przestrzeni jednowymiarowej.

                                  Rozcięcia przestrzeni dwuwymiarowej (powierzchni) na osobne części
                                  (fragmenty powierzchni) można dokonać za pomocą jednowymiarowych
                                  linii zamkniętych.
                                  Obietky jednowymiarowe (linie zamknięte) ograniczają obiekty w
                                  przestrzeni dwuwymiarowej.

                                  Rozcięcia przestrzeni TRÓJWYMIAROWEJ na osobne części (bryły) można
                                  dokonać za pomocą dwuwymiarowych powierzchni zamkniętych.
                                  Obieky dwuwymiarowe (powierzchnie zamknięte) ograniczają obiekty
                                  (bryły) w przestrzeni trójwymiarowej.

                                  I tu ustaje nasza intuicja.

                                  Ale, przy pewnej wyobraźni widzimy że:

                                  Rozcięcia przestrzeni czterowymiarowej na osobne części można
                                  dokonać za pomocą trójwymiarowych brył.
                                  Obieky trójwymiarowe ograniczają obiekty w przestrzeni
                                  czterowymiarowej.

                                  I tak dalej...

                                  Nieintuicyjne?
                                  Owszem.

                                  Ale całkowicie logiczne.
                                  • mg2005 Re: Fizyka 07.12.08, 20:20
                                    dritte_dame napisała:

                                    >
                                    > W przybliżeniu można powiedzieć że obiekty splątane kwantowo mają
                                    > między sobą wspólną tożsamość - są w pewnym sensie jednym i tym
                                    > samym obiektem składającym się z przestrzennie odseparowanych
                                    częsci.

                                    Twierdzenie, że cząstki odległe od siebie o np. 100 metrów są jednym
                                    obiektem - jest dosyć karkołomne... ale nawet przyjmując je za
                                    prawdziwe...

                                    > A skoro tak, to faktyczny natychmiastowy przepływ informacji
                                    między
                                    > osobnymi obiektami nie zachodzi ponieważ informacja, o której mowa
                                    > jest informacją o *jednym* (kwantowo splątanym) obiekcie.

                                    ...nie zmienia to faktu , że zmiana stanu jednej cząstki powoduje
                                    natychmiastową zmianę drugiej - a wiec przepływ sygnału jest szybszy
                                    niż c... - a wiec logiczna sprzeczność pozostaje...


                                    > Fakt obserwacyjny nie może być "sprzeczny z naturą" ani tym
                                    > bardziej - "nielogiczny".

                                    Nielogiczne i sprzeczne z naturą jest pojęcie 'bariery energetycznej'
                                    - mimo to jest ono używane w fizyce.
                                    Skoro opisany przeze mnie skok przez mur nie jest sprzeczny z logiką,
                                    to dlaczego Bóg "jest" sprzeczny z logiką ?...


                                    > W istocie nie ma takich rzeczy jak "cząstki" i "fale" a
                                    > istnieją "faląstki" - obiekty mające równocześnie właściwości
                                    > cząstek i fal.

                                    Chcesz powiedzieć, że w świecie materialnym nie ma cząstek
                                    materialnych ?... :)


                                    > Fizyka jest nauką przyrodniczą.
                                    > Fizyka zajmuje się obiektami obserwowalnymi a nie definiowanymi
                                    > aksjomatycznie.
                                    > Fakty obserwacyjne nie mogą być "nielogiczne".

                                    Póki co, 11-wymiarowa przestrzeń nie została zaobserwowana - co nie
                                    przeszkadza fizykom wysuwać taką nielogiczną hipotezę...


                                    > A wracając do jedenasto (i więcej) wymiarowych przestrzeni, to
                                    > oczywiście nadal nie ma żadnej "nielogoczności".
                                    > Ponownie jest tylko nieintuicyjność wynikająca z historycznie dla
                                    > naszego gatunku występującego *braku potrzeby* posługiwania się
                                    > pojęciem przestrzeni więcej niż trójwymiarowej.

                                    Przestrzeń ma tyle wymiarów ile prostych wzajemnie równoległych
                                    można w niej poprowadzić. Nasz świat jest 3-wymiarowy.

                                    • dritte_dame Re: Fizyka 08.12.08, 01:23
                                      mg2005 napisał:

                                      > dritte_dame napisała:
                                      >
                                      > >
                                      > > W przybliżeniu można powiedzieć że obiekty splątane kwantowo
                                      mają
                                      > > między sobą wspólną tożsamość - są w pewnym sensie jednym i tym
                                      > > samym obiektem składającym się z przestrzennie odseparowanych
                                      > częsci.
                                      >
                                      > Twierdzenie, że cząstki odległe od siebie o np. 100 metrów są
                                      jednym
                                      > obiektem - jest dosyć karkołomne... ale nawet przyjmując je za
                                      > prawdziwe...
                                      >
                                      > > A skoro tak, to faktyczny natychmiastowy przepływ informacji
                                      > między
                                      > > osobnymi obiektami nie zachodzi ponieważ informacja, o której
                                      mowa
                                      > > jest informacją o *jednym* (kwantowo splątanym) obiekcie.
                                      >
                                      > ...nie zmienia to faktu , że zmiana stanu jednej cząstki powoduje
                                      > natychmiastową zmianę drugiej - a wiec przepływ sygnału jest
                                      szybszy
                                      > niż c... - a wiec logiczna sprzeczność pozostaje...

                                      Jedna tylko jeszcze rzecz na koniec:
                                      Z zasady nieoznaczoności Heisenberga wynika że nie da się
                                      równocześnie określić (zmierzyć) z dowolnie wysoką dokładnością
                                      położenia przestrzennego i prędkości obiektu w mechanice kwantowej.
                                      Zasada owa ma związek z dualizmem korpuskularno-falowym i w jej
                                      konsekwencji okazuje się w przypadku obiektów kwantowych nie można
                                      mówić o ich konkretnym położeniu w określonym miejscu w przestrzeni
                                      lecz jedynie o *prawdopodobieństwie* znalezienia się w pewnych
                                      punktach przestrzeni. Efekt tunelowy jest właśnie jedną z
                                      konsekwencji takiego stanu rzeczy. Prawdopodobieństwo zaobserwowania
                                      obiektu "po drugiej stronie" bariery energetycznej jest niezerowe, a
                                      więc czasami takie zdarzenie obserwujemy.

                                      Podobnie, dwa obiekty "splątane kwantowo" tworzą jeden obiekt,
                                      którego prawdopodobieństwo zaobserwowania w dwóch konkretnych
                                      punktach przestrzeni jest wyraźnie wyższe niż prawdopodobieństwo
                                      zaobserwowania w pozostałych punktach ale to pozostałe
                                      prawdopodobieństwo jest też niezerowe.
                                      W przypadku kwantowego splątania mamy faktycznie doczynienia z
                                      jednym obiektem kwantowym o szczególnym przestrzennym rozkładzie
                                      prawdopodobieństwa zaobserwowania.
                                      Nie zachodzi więc przepływ informacji między dwoma osobnymi
                                      obiektami kwantowymi.
                                      (Ponieważ kwantowe splątanie sprawia że "składniki" splątania nie są
                                      osobnymi obiektami - nie można całkowicie opisać stanu kwantowego
                                      żadnego ze składników w bez odniesienia do stanu pozostałych
                                      składników).



                                      > Przestrzeń ma tyle wymiarów ile prostych wzajemnie równoległych
                                      > można w niej poprowadzić.

                                      Bzdury piszesz.


                                      > Nasz świat jest 3-wymiarowy.

                                      "Nasz świat" można z punktu widzenia naszych codziennych
                                      praktycznych potrzeb traktować jako trójwymiarowy jedynie dzięki
                                      temu że ma cechę podobną jak Twój umysł - jest mocno ograniczony.

                                      Natomiast fizyczna natura ("kształt", ilość wymiarów, ..)
                                      przestrzeni nieograniczonej do naszego bliskiego otoczenia jest
                                      nadal obiektem badań fizyków i przedmiotem kontrowersji.
                                      • mg2005 Re: Fizyka 11.12.08, 22:22
                                        W przypadku kwantowego splątania mamy faktycznie doczynienia z
                                        > jednym obiektem kwantowym o szczególnym przestrzennym rozkładzie
                                        > prawdopodobieństwa zaobserwowania.
                                        > Nie zachodzi więc przepływ informacji między dwoma osobnymi
                                        > obiektami kwantowymi.

                                        Nawet jeśli założyć, że dwie cząstki stanowią jeden 'obiekt', to nie
                                        zmienia faktu ,że zmiana w punkcie A powoduje natychmiastową zmianę
                                        w pkt. B - a więc informacja przemieszza się niekończenie szybko...

                                        > Bzdury piszesz.

                                        Dlaczego ?...
                                        • dritte_dame Re: Fizyka 11.12.08, 23:08
                                          mg2005 napisał:

                                          > > Bzdury piszesz.
                                          >
                                          > Dlaczego ?...


                                          mg2005 napisał:

                                          > Przestrzeń ma tyle wymiarów ile prostych wzajemnie równoległych
                                          > można w niej poprowadzić.
                                          • mg2005 Re: Fizyka 12.12.08, 23:12
                                            Dlaczego nazywasz to bzdurą ?
                                          • dritte_dame Re: Fizyka 13.12.08, 00:09
                                            dritte_dame napisała:

                                            > mg2005 napisał:
                                            >
                                            > > > Bzdury piszesz.
                                            > >
                                            > > Dlaczego ?...

                                            Ano pewnie dlatego, że jednak jesteś patentowanym nieukiem.

                                            Dałam Ci drugą szansę spostrzeżenia i wycofania się z poniższej
                                            bzdury ale widzę że nadal nie masz najmniejszego pojęcia o co chodzi.


                                            > mg2005 napisał:
                                            >
                                            > > Przestrzeń ma tyle wymiarów ile prostych wzajemnie równoległych
                                            > > można w niej poprowadzić.
                                            • mg2005 Re: Fizyka 15.12.08, 18:22
                                              dritte_dame napisała:

                                              > > > Dlaczego ?...
                                              >
                                              > Ano pewnie dlatego, że jednak jesteś patentowanym nieukiem.

                                              Udowodnij :)

                                              >
                                              > Dałam Ci drugą szansę spostrzeżenia i wycofania się z poniższej
                                              > bzdury ale widzę że nadal nie masz najmniejszego pojęcia o co
                                              chodzi.

                                              Jak zwykle - kręcisz zamiast wytłumaczyć swoje twierdzenie...
                                              • nelsonek Re: Fizyka 15.12.08, 18:30
                                                Ze sie wtrace.
                                                Zapewne chodzilo o proste wzajemnie PROSTOPADLE (a nie rownolegle. Na jednej
                                                tylko plaszczyznie prostych rownoleglych jest nieskonczenie wiele)

                                                mg2005 napisał:
                                                > Przestrzeń ma tyle wymiarów ile prostych wzajemnie równoległych
                                                > można w niej poprowadzić. Nasz świat jest 3-wymiarowy.
                                                • dritte_dame Re: Fizyka 15.12.08, 18:48
                                                  nelsonek napisał:

                                                  > Ze sie wtrace.
                                                  > Zapewne chodzilo o proste wzajemnie PROSTOPADLE (a nie rownolegle. Na jednej
                                                  > tylko plaszczyznie prostych rownoleglych jest nieskonczenie wiele)

                                                  W kartezjańskiej przestrzeni trójwymiarowej par prostych wzajemnie prostopadłych
                                                  też można poprowadzić nieskończenie wiele.

                                                  Przebij płaszczyznę prostopadłą do niej prostą.
                                                  Ta prosta jest prostopadła do każdej innej prostej leżącej na tej płaszczyźnie.
                                                  (i dlatego mówimy że ta prosta jest prostopadła "do płaszczyzny")

                                                  Określanie wymiaru przestrzeni ilością jakichś prostych w ogóle kupy się nie
                                                  trzyma :))



                                                  > mg2005 napisał:
                                                  > > Przestrzeń ma tyle wymiarów ile prostych wzajemnie równoległych
                                                  > > można w niej poprowadzić. Nasz świat jest 3-wymiarowy.
                                                  • nelsonek Re: Fizyka 15.12.08, 19:11
                                                    > W kartezjańskiej przestrzeni trójwymiarowej par prostych wzajemnie prostopadłyc
                                                    > h
                                                    > też można poprowadzić nieskończenie wiele.

                                                    Prostych WZAJEMNIE PROSTOPADLYCH w kartezjanskiej przestrzeni trojwymiarowej mozna przeprowadzic tylko trzy. Czwartej WZAJEMNIE prostopadlej do pozostalych trzech (w omawianej przetrzeni) sie po prostu nie da. I nie mowimy o PARACH prostych wzajemnie prostopadlych (w ogole co to za okreslenie: para prostych wzajemnie prostopadlych... To moze byc tak (W TROJWYMIAROWEJ PRZESTRZENI KARTEZJANSKIEJ), ze prosta x jest prostopadla do y, a y do x juz nie?).

                                                    > Określanie wymiaru przestrzeni ilością jakichś prostych w ogóle kupy się nie
                                                    > trzyma :))

                                                    Przypominam, ze nie okreslalem wymiaru przy pomocy prostych wzajemnie prostopadlych, chociaz laikowi tak mozna tlumaczyc intuicyjnosc pojecia wymiar. Ale tylko intuicyjnosc.
                                                  • dritte_dame Re: Fizyka 15.12.08, 19:22
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > (w ogole co to za okreslenie: para prostych wzajemn
                                                    > ie prostopadlych...

                                                    Para to para.
                                                    Inaczej: dwie.


                                                    > To moze byc tak (W TROJWYMIAROWEJ PRZESTRZENI KARTEZJANSKIE
                                                    >J), ze prosta x jest prostopadla do y, a y do x juz nie?).

                                                    Tak być nie może.
                                                    I z użycia słowa "para" to nie wynika.


                                                    > > Określanie wymiaru przestrzeni ilością jakichś prostych w ogóle kupy się
                                                    > nie
                                                    > > trzyma :))
                                                    >
                                                    > Przypominam, ze nie okreslalem wymiaru przy pomocy prostych

                                                    Przecież nie piszę że kupy się nie trzyma to co Ty piszesz tylko to co pisze
                                                    mg-ileśtam ;)
                                                  • nelsonek Re: Fizyka 15.12.08, 19:35
                                                    > Para to para.
                                                    > Inaczej: dwie.

                                                    Nie o to pytam.

                                                    > Tak być nie może.

                                                    To po co ta tautologia? :) Dobra. Przyjmijmy, ze to z rozpedu. :) I najlepszym
                                                    sie zdarza. :)

                                                    > Przecież nie piszę że kupy się nie trzyma to co Ty piszesz tylko to co pisze
                                                    > mg-ileśtam

                                                    A ja sie tylko wtracilem chcac jedna, malutka rzecz sprostowac :)
                                                  • dritte_dame Re: Fizyka 15.12.08, 19:38
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > A ja sie tylko wtracilem chcac jedna, malutka rzecz sprostowac :)

                                                    No dzięki!
                                                    Witam z przyjemnością :)

                                                    I przepraszam jeśli wyszło tak jakbym miała jakieś zastrzeenia do Ciebie.
                                                  • dritte_dame Re: Fizyka 15.12.08, 20:21
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > Przypominam, ze nie okreslalem wymiaru przy pomocy prostych wzajemnie
                                                    prostopadlych, chociaz laikowi tak mozna tlumaczyc intuicyjnosc pojecia wymiar.
                                                    Ale tylko intuicyjnosc.

                                                    I najzupełniej słusznie.
                                                    Ponieważ nawet taka metoda załamuje się poniżej dwóch wymiarów a powyżej trzech
                                                    jest nieintuicyjna.
                                                  • mg2005 Re: Fizyka 18.12.08, 12:49
                                                    dritte_dame napisała:

                                                    > Ponieważ nawet taka metoda załamuje się poniżej dwóch wymiarów

                                                    W przypadku przestrzeni 1-wymiarowej można mówić o kierunku w danym
                                                    punkcie.
                                                  • mg2005 Re: Fizyka 18.12.08, 12:42
                                                    > W kartezjańskiej przestrzeni trójwymiarowej par prostych wzajemnie
                                                    prostopadłyc
                                                    > h
                                                    > też można poprowadzić nieskończenie wiele.
                                                    >

                                                    Tu chodzi o ilość prostych wzajemnie prostopadłych wyprowadzonych z
                                                    jednego punktu.
                                                    Inaczej - ilość kierunków w danym punkcie.
                                                • mg2005 Re: Fizyka 18.12.08, 12:32
                                                  nelsonek napisał:

                                                  > Zapewne chodzilo o proste wzajemnie PROSTOPADLE (a nie rownolegle.

                                                  Oczywiście :) Niechcący napisałem śmieszną bzdurę...
                                        • mg2005 Re: Fizyka 12.12.08, 23:20
                                          Oprócz podanych przeze mnie paradoksów, są i inne, np. 'paradoks
                                          bliźniąt', 'kot Schrodingera' , "demon Maxwella"...
                                          Tym bardziej paradoksalny może być świat metafizyczny.
                                          Dlatego stosowanie ludzkiej logiki do świata transcendencji, a
                                          zwłaszcza do Boga - jest śmieszne...
                                          • dritte_dame Re: Fizyka 13.12.08, 00:24
                                            mg2005 napisał:

                                            > Oprócz podanych przeze mnie paradoksów, są i inne, np. 'paradoks
                                            > bliźniąt', 'kot Schrodingera' , "demon Maxwella"...

                                            Wszystkie te paradoksy ilustrują jedynie nieintuicyjność możliwych
                                            zjawisk zachodzących w warunkach albo relatywistycznych (bliźnięta)
                                            albo kwantowych (kot) albo powodowanych statystyczną naturą praw
                                            klasycznej termodynamiki (demon).
                                            Nie wchodzi w grę żadna najmniejsza nawet "nielogiczność"
                                            Szczególnej Teorii Względności, podstaw mechaniki kwantowej lub
                                            termodynamiki.


                                            > Tym bardziej paradoksalny może być świat metafizyczny.
                                            > Dlatego stosowanie ludzkiej logiki do świata transcendencji, a
                                            > zwłaszcza do Boga - jest śmieszne...

                                            Przecież przez cały czas tej dyskusji o nic innego mi nie chodzi niż
                                            o to że wierzenia religijne są nielogicznie i śmieszne
                                            (albo, zależnie od konsekwencji - straszne).

                                            Wreszcie zaczynamy docierać do jakiegoś consensusu? :))
                                            • mg2005 Re: Fizyka 15.12.08, 18:20
                                              dritte_dame napisała:

                                              > Wszystkie te paradoksy ilustrują jedynie nieintuicyjność możliwych
                                              > zjawisk zachodzących w warunkach albo relatywistycznych
                                              (bliźnięta)
                                              > albo kwantowych (kot) albo powodowanych statystyczną naturą praw
                                              > klasycznej termodynamiki (demon).
                                              > Nie wchodzi w grę żadna najmniejsza nawet "nielogiczność"

                                              Tak , w tych paradoksach nie ma sprzeczności logicznej . Sprzeczność
                                              jest w paradoksie 'nielokalności'.
                                              Natomiast 'paradoks kota' pokazuje, że materia jest jedynie
                                              fantomem, a nie realnie istniejącym bytem - a więc światopogląd
                                              materialny jest fałszywy...
                                              Powyższe paradoksy pokazują jak zawodny bywa ludzki umysł.
                                              Nie przywiązuj się tak bardzo do logiki - ona jest tylko wytworem
                                              ludzkiego (zawodnego) umysłu...
                                              Dlatego śmieszny jest twój "religijny" kult logiki, a jeszcze
                                              bardziej śmieszne jest twoje twierdzenie, że sprzeczność logiczna
                                              Boga jest dowodem jego nieistnienia (Bóg nie może być ograniczony
                                              ludzką logiką)...

                                              >
                                              > Przecież przez cały czas tej dyskusji o nic innego mi nie chodzi
                                              niż
                                              > o to że wierzenia religijne są nielogicznie

                                              Udowodnij. Ach, wiem - znów schowasz głowę w piasek... :))

                                              > i śmieszne

                                              Rzecz gustu... Mnie śmieszy religia żydowska ("naród wybrany",
                                              koszerność), a także nieracjonalna wiara ateistów, i jawnie
                                              absurdalna wiara materialistów... :))

                                              --
                                              Kiedy Greenlandia znów będzie zielona ?...
                                              • mg2005 Nie pomyliłem się... :)) 19.12.08, 21:56
                                                > > Przecież przez cały czas tej dyskusji o nic innego mi nie chodzi
                                                > niż
                                                > > o to że wierzenia religijne są nielogicznie
                                                >
                                                > Udowodnij. Ach, wiem - znów schowasz głowę w piasek... :))
                                                >

                                                Dama udająca strusia to zabawny widok... :))
                                                • focus35 Re: Nie pomyliłem się... :)) 21.12.08, 23:19

                                                  :) a mg2005 piszacy smieszne bzdury to jeszcze zabawniejsze:)))

                                                  moze i tym razem po paru dniach sam dokonasz samokrytyki jak w
                                                  przypadku przestrzeni....

                                                  mg2005 napisał:

                                                  > > > Przecież przez cały czas tej dyskusji o nic innego mi nie
                                                  chodzi
                                                  > > niż
                                                  > > > o to że wierzenia religijne są nielogicznie
                                                  > >
                                                  > > Udowodnij. Ach, wiem - znów schowasz głowę w piasek... :))
                                                  > >
                                                  >
                                                  > Dama udająca strusia to zabawny widok... :))
                                                  • mg2005 Re: Nie pomyliłem się... :)) 22.12.08, 16:48
                                                    focus35 napisała:

                                                    >
                                                    > :) a mg2005 piszacy smieszne bzdury to jeszcze zabawniejsze:)))

                                                    Wskaż te 'śmieszne bzdury' ( to pośmiejemy się razem :))
                                                    - jeśli nie chcesz wyjść na idiotę...

                                                    >
                                                    > moze i tym razem po paru dniach sam dokonasz samokrytyki jak w
                                                    > przypadku przestrzeni....

                                                    Nie kręć - to było sprostowanie przejęzyczenia, a nie błędu
                                                    logicznego.
                                                  • focus35 Re: Nie pomyliłem się... :)) 22.12.08, 17:05
                                                    mg2005 napisał:

                                                    > focus35 napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > :) a mg2005 piszacy smieszne bzdury to jeszcze zabawniejsze:)))
                                                    >
                                                    > Wskaż te 'śmieszne bzdury' ( to pośmiejemy się razem :))
                                                    > - jeśli nie chcesz wyjść na idiotę...

                                                    sam przyznales sie kilkanascie postow wczesniej, ze napisales
                                                    cytuje "smiedzna bzdure" - tylko to powielilam, zebys dostrzegl po
                                                    raz kolejny smiesznosc swoich niemerytorycznych zlosliwostek o
                                                    strusiu wobec przedmowczyni, ktora w odroznieniu od Ciebie
                                                    smiesznych bzdur nie pisze;)
                                                    >
                                                  • mg2005 Re: Nie pomyliłem się... :)) 23.12.08, 21:47
                                                    focus35 napisała:

                                                    >
                                                    > sam przyznales sie kilkanascie postow wczesniej, ze napisales
                                                    > cytuje "smiedzna bzdure" - tylko to powielilam,

                                                    Już Ci to tłumaczyłem.
                                                    Przejęzyczenie, które zostanie wyjaśnione - przestaje być 'śmieszną
                                                    bzdurą'.
                            • dritte_dame Odpieprzenie się 04.12.08, 21:07
                              mg2005 napisał:


                              > Odpowiesz na to ? :
                              >
                              > "> Religie uznają że są nielogiczne i "odpieprzają" się od ludzi
                              >
                              > Na czym ma polegać "odpieprzenie" ?..."

                              Na odpieprzeniu się czarowniów od życia wszystkich pozostałych ludzi.
                              • mg2005 Re: Odpieprzenie się 05.12.08, 22:41
                                dritte_dame napisała:

                                > > Na czym ma polegać "odpieprzenie" ?..."
                                >
                                > Na odpieprzeniu się czarowniów od życia wszystkich pozostałych
                                ludzi.

                                Acha, odpieprzenie ma polegać na odpieprzeniu :) Co z twoją logiką,
                                "damo" ?... :)
                                I jacy znów czarownicy się do Ciebie do-pieprzają, paranoiczko ? :)
                                Podaj konkretne przykłady.

                                Gorzej Ci ?... :)
          • Gość: Echo Re: Dowody nieistnienia Boga IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.08, 15:33
            > Natomiast, oczywiście istnieją dowody NIE istnienia bytów, których definicje NI
            > E
            > SĄ logicznie spójne.
            > W takim przypadku dowodem NIE istnienia jest wykazanie przynajmniej jednej
            > logicznej sprzeczności w definicji postulowanego bytu.

            Powtarzasz co napisalam. Byl tu taki Kraken ktory bil dowody logiczne na smierc.
            Dla mnie duzo ciekawszy jest teoremat Goedla które mówi, że w każdym systemie
            aksjomatycznym występują twierdzenia, które są prawdziwe, ale których nie można
            udowodnić. Czyli, powtarzajac za Lemem "są wyspy na oceanie matematyki, do
            których nie sposób dotrzeć za pomocą małych kroczków metody dedukcyjnej" cbdo
            • Gość: Echo Re: Dowody nieistnienia Boga IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.08, 15:36
              Wg mnie Bog tak skonstruowal wszechswiat, zeby nigdy nie naruszac wolnej woli.
              Raz czlowiek udowodni istnienie Boga, wolna wola znika. Zaczyna sie pewnosc i
              automatyzacja.
              • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 29.11.08, 16:03
                Gość portalu: Echo napisał(a):

                > Wg mnie Bog tak skonstruowal wszechswiat, zeby nigdy nie naruszac
                wolnej woli.
                > Raz czlowiek udowodni istnienie Boga, wolna wola znika. Zaczyna
                sie pewnosc i
                > automatyzacja.

                Fakt.
                Koncepcja "wolnej woli" jest sprzeczna między innymi z
                przypisywanemu Boga atrybutem "wszechwiedzy".

                Natomiast udowodnienie nieistnienia Boga "klasycznego teizmu"
                w niczym nie narusza boskiego planu tego nieistniejącego Boga ;)
                • Gość: Echo Re: Dowody nieistnienia Boga IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.08, 16:25
                  > Fakt.
                  > Koncepcja "wolnej woli" jest sprzeczna między innymi z
                  > przypisywanemu Boga atrybutem "wszechwiedzy".

                  Wg. chrzescijanskiej teologii Chrystus dzialal jako czlowiek, mimo ze byl
                  Bogiem. Wiedzial z gory co mysla apostolowie ale pozwalal im odejsc. Nie wiem
                  jak to ograniczalo ich wolna wole. Ogolnie, jesli ja wiem jak ktos postapi ale
                  nie ingeruje, to w jaki sposob naruszam jego wolna wole?

                  Moj problem z ateizmem jest taki ze istnieje cos zamiast nic. Brakuje wyjasnien
                  "dlaczego" I dlaczego jesli dzialamy wg. zasady TU i TERAZ, zycie zaczyna sie
                  zwijac zamiast rozwijac.
            • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 29.11.08, 16:17
              Gość portalu: Echo napisał(a):

              > Dla mnie duzo ciekawszy jest teoremat Goedla które mówi, że w
              każdym systemie
              > aksjomatycznym występują twierdzenia, które są prawdziwe, ale
              których nie można
              > udowodnić.

              Pierwsze twierdzenie Goedela o niekompletności jest ograniczone do
              jednej tylko gałęzi logiki: do logiki matematycznej.
              I jest twierdzeniem w matematycznej teorii liczb (naturalnych).

              Głoszenie że pierwsze twierdzenie Goedela o niekompletności ma
              konsekwencje w innych dziedzinach logiki: w logice symbolicznej lub
              w logice filozoficznej - jest nieuprawnione.

              Ponadto: z udowodnionego przez Goedela faktu że w każdym
              matematycznym systemie aksjomatycznym dostatecznie ekspresywnym aby
              opisać arytmetykę liczb naturalnych występują twierdzenia prawdziwe,
              których nie można wewnąrz tego systemu udowodnić oraz występują
              twierdzenia fałszywe, których nie można wewnąrz tego systemu obalić
              NIE WYNIKA
              że w systemie tym NIE występują twierdzenia prawdziwe, których nie
              można udowodnić oraz że NIE występują twierdzenia fałszywe, których
              nie można obalić.

              Twierdzenie o nieistnieniu "Boga klasycznego teizmu" jest
              twierdzeniem (w logice filozoficznej), które można udowodnić.
              • Gość: Echo Re: Dowody nieistnienia Boga IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.08, 16:32
                > Głoszenie że pierwsze twierdzenie Goedela o niekompletności ma
                > konsekwencje w innych dziedzinach logiki: w logice symbolicznej lub
                > w logice filozoficznej - jest nieuprawnione.

                Czyli logika i matematyka rzadza sie innymi zasadami? Uzasadnij.
                Dla mnie logika jest czescia matematyki na ktorej oparty jest opis rzeczywistosci.

                > Twierdzenie o nieistnieniu "Boga klasycznego teizmu" jest
                > twierdzeniem (w logice filozoficznej), które można udowodnić.

                Aha. Czyli zawsze mozesz sobie zdefiniowac nieistniejacego Boga i potem
                udowodnic swoja definicje. Problem w tym, ze wszystkie religie mowia ze Bog
                jest niepoznawalny i nawet wbrew logice (przyklad dogmatu Trojcy Swietej).
                Dlatego zalecam skromnosc. Jesli potrafie uwierzyc w jedenastowymiarowa
                przestrzen (jak w teorii stringow), to potrafie uwierzyc w nieskonczona
                zlozonosc Boga.
                • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 29.11.08, 17:23
                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                  > > Głoszenie że pierwsze twierdzenie Goedela o niekompletności ma
                  > > konsekwencje w innych dziedzinach logiki: w logice symbolicznej
                  lub
                  > > w logice filozoficznej - jest nieuprawnione.
                  >
                  > Czyli logika i matematyka rzadza sie innymi zasadami? Uzasadnij.
                  > Dla mnie logika jest czescia matematyki na ktorej oparty jest opis
                  rzeczywistos
                  > ci.

                  Logika matematyczna jest gałęzią matematyki ale tylko jedną z gałęzi
                  logiki.
                  Nie można automatycznie zakładać że twierdzenia w logice
                  matematycznej mają szersze konsekwencje: w logice symbolicznej lub w
                  logice filozoficnej, ponieważ te inne gałęzie logiki są
                  zastosowaniem logiki do badania relacji w innych dziedzinach.
                  Każde twierdzenie logiczne zachodzi pod warunkiem spełnienia
                  określonych przesłanek wyjściowych a wyjściowe przesłanki teorii
                  liczb nie mają automatycznego odzwierciedlenia na dziedzinę logiki
                  filozoficznej.


                  > > Twierdzenie o nieistnieniu "Boga klasycznego teizmu" jest
                  > > twierdzeniem (w logice filozoficznej), które można udowodnić.
                  >
                  > Aha. Czyli zawsze mozesz sobie zdefiniowac nieistniejacego Boga i
                  potem
                  > udowodnic swoja definicje.

                  Ty Go zdefiniuj.
                  A ja udowodnię że nie istnieje.


                  > Problem w tym, ze wszystkie religie mowia ze Bog
                  > jest niepoznawalny

                  Wszystkie religie operujące pojęciem "boga" podają jednak jakąś jego
                  definicję: zbiór przypisywanych Mu atrybutów.


                  > i nawet wbrew logice (przyklad dogmatu Trojcy Swietej).

                  OK.
                  Dlaczego zatem po prostu otwarcie nie przyznać że światopogląd
                  religijny jest nielogiczny?
                  • Gość: Echo Jeszcze raz l-i-t-e-r-u-j-e ! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.08, 17:43
                    > > Głoszenie że pierwsze twierdzenie Goedela o niekompletności ma
                    > > konsekwencje w innych dziedzinach logiki: w logice symbolicznej lub
                    > > w logice filozoficznej - jest nieuprawnione.
                    >
                    Wg znanej mi literatury nikt inny nie popelnil takiego radykalnego
                    twierdzenia a ty podajesz je do wierzenia bez dowodu. To czyni dyskusje bezsensowna.
                    • dritte_dame Re: Jeszcze raz l-i-t-e-r-u-j-e ! 30.11.08, 03:10
                      Gość portalu: Echo napisał(a):

                      > > > Głoszenie że pierwsze twierdzenie Goedela o niekompletności ma
                      > > > konsekwencje w innych dziedzinach logiki: w logice
                      symbolicznej lub
                      > > > w logice filozoficznej - jest nieuprawnione.
                      > >
                      > Wg znanej mi literatury nikt inny nie popelnil takiego radykalnego
                      > twierdzenia

                      Czyli według znanej Ci literatury twierdzenia Goedela o
                      niekompletności mają uniwersalne zastosowanie w logice?

                      Masz zdecydowanie zbyt mało krytyczny stosunek do swoich źródeł.
              • mg2005 Re: Dowody nieistnienia Boga 29.11.08, 16:32
                > Twierdzenie o nieistnieniu "Boga klasycznego teizmu" jest
                > twierdzeniem (w logice filozoficznej), które można udowodnić.
                >

                Zrób to... :)
                • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 29.11.08, 17:24
                  mg2005 napisał:

                  > > Twierdzenie o nieistnieniu "Boga klasycznego teizmu" jest
                  > > twierdzeniem (w logice filozoficznej), które można udowodnić.
                  > >
                  >
                  > Zrób to... :)

                  Z chęcią.

                  Czekam na definicję ...
                  • Gość: Echo Re: Dowody nieistnienia Boga IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.08, 17:48
                    > Czekam na definicję ...

                    Problem w tym, ze juz prymitywni pasterze kilka tysiecy lat temu wiedzieli ze
                    Boga nie da sie zdefiniowac (dlatego pisali jego imie w skrocie JHWH). Ale
                    najpierw co z tym twierdzeniem Goedla w logice. Logika tez ma zbior zalozen
                    aksjomatow i nie widze powodu zeby sie nie stosowalo. W kazdym razie poza toba
                    nikt nie wyskoczyl z takim twierdzeniem.
                    • spolakos Re: Dowody nieistnienia Boga 29.11.08, 21:21
                      Jeśli dritte stwierdzi, że Pan Bóg nie istnieje to może mówić prawdę jeśli tylko
                      uważa, że Pan Bóg nie istnieje.
                      • Gość: OK Re: Dowody nieistnienia Boga IP: *.hsd1.ca.comcast.net 30.11.08, 01:35
                        Niektorzy tak tu opluwali Echo ze niby nic tylko fanatyzm a tutaj prosze,
                        prosze: bardzo inteligentna dyskusja. Dritte pofantazjowala i nie ma jak wybrnac
                        z tym dzieleniem na logike i matematyke.
                    • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 30.11.08, 04:16
                      Gość portalu: Echo napisał(a):

                      > > Czekam na definicję ...
                      >
                      > Problem w tym, ze juz prymitywni pasterze kilka tysiecy lat temu

                      Od tego czasu teologia poczyniła pewne postępy i obecnie definicja
                      (zbiór atrybutów) już istnieje.


                      > wiedzieli ze Boga nie da sie zdefiniowac

                      Raczej: NIE wiedzieli JAK Go abstrakcyjnie zdefiniować.
                      (I nie czuli specjalnie takiej potrzeby gdyż nie byli zawodowymi
                      teologami.)


                      > Oni nie wiedzieli
                      > (dlatego pisali jego imie w skrocie JHWH).

                      Bujda.
                      Nie znasz Dziesięciu Przykazań?
                      Trzecie z nich zakazuje "nadużywania" imienia boskiego i nie określa
                      co jest a co nie jest "nadużywaniem".

                      Dlatego też "prymitywni pasterze" kiedyś a Żydzi jeszcze do dziś
                      dnia pisali/piszą imię owego niedbałego prawodawcy w zdeformowanej
                      formie na wszelki wypadek - z zabobonnego strachu przed ściągnięciem
                      sobie na głowę jego kary za "nadużywanie" pełnego imienia.


                      > Ale najpierw co z tym twierdzeniem Goedla w logice.

                      Zostaw tego Goedela bo i tak Ci w niczym nie pomoże.

                      *Nawet gdyby* przyjąć że jego twierdzenia zastosujemy uniwersalnie
                      także do logiki filozoficznej to i tak jest to bezprzedmiotowe
                      ponieważ:

                      Ja nie utrzymuję że postulat istnienia "Boga klasycznego teizmu"
                      jest logicznym twierdzeniem *nierozstrzygalnym* (czyli: jednym z
                      takich, jakich istnienie udowodnił Goedel: na których prawdziwość
                      albo fałszywość dowód NIE ISTNIEJE).

                      Ja głoszę, że postulat istnienia "Boga klasycznego teizmu" jest
                      logicznym twierdzeniem *fałszywym*, na którego fałszywość dowód
                      ISTNIEJE.

                      Twierdzę że "Bóg" zdefiniowany tak jak to czynią klasyczne teologie
                      trzech religi "abrahamistycznych", logicznie rzecz biorąc - nie może
                      istnieć.

                      Głoszę to na tej podstawie, że potrafię to udowodnić.
                      Potrafię wskazać więcej niż jedną (podczas gdy tylko jedna
                      wystarczy) logiczną wewnętrzną sprzeczność w definicji "Boga
                      klasycznego teizmu" - w definicji wyrażonej w formie listy cech
                      (atrybutów) Boga, które musi on posiadać aby być Bogiem.


                      Zauważyłam że z jakiegoś nieznanego mi powodu, tak Ty jak i Twój
                      giermek mg2005 jak diabeł święconej wody unikacie jawnego podania tu
                      owej definicji.

                      Nie śmiem zakładać że to z niewiedzy.
                      Przynajmniej mg2005 twierdzi że zna tą definicję, ponieważ napisał
                      wcześniej: "Definicja Boga jest precyzyjna", ale mimo tego dotąd nie
                      podał jej treści - pomimo dwukrotnych dotąd moich próśb.

                      A jeśli to nie z niewiedzy nie chcecie jej podać to z jakiego innego
                      powodu?
                      Czyżbyście się obawiali że przedstawiona tu do weryfikacji nie
                      wytrzyma próby?


                      Tak więc, ustalcie między sobą zeznania i dawajcie tu ową definicję!

                      No, wiecie przecież.. tych około dziesięciu cech takich
                      jak: "wszechwiedzący", "wszechmogący", "doskonale dobry", i tak
                      dalej ...
                      • Gość: OK Re: Dowody nieistnienia Boga IP: *.hsd1.ca.comcast.net 30.11.08, 05:54
                        > Tak więc, ustalcie między sobą zeznania i dawajcie tu ową definicję!

                        Sprobuje pomoc definicja z katechizmu dla dzieci: Bog jest istota absolutnie
                        doskonala (zwana przez filozofow absolutem).

                        ("absolutnie doskonały" zawiera w sobie takie treści jak: całkowicie, w pełni,
                        na wskroś).
                        • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 30.11.08, 11:36
                          Gość portalu: OK napisał(a):

                          > > Tak więc, ustalcie między sobą zeznania i dawajcie tu ową
                          definicję!
                          >
                          > Sprobuje pomoc definicja z katechizmu dla dzieci: Bog jest istota
                          absolutnie
                          > doskonala (zwana przez filozofow absolutem).
                          >
                          > ("absolutnie doskonały" zawiera w sobie takie treści jak:
                          całkowicie, w pełni,
                          > na wskroś).

                          Definicja dobra dla dzieci.

                          Może być rozwinięta na przykład tak:
                          "na wskroś niemoralną"

                          Próbuj dalej ...
                          • Gość: OK Re: Dowody nieistnienia Boga IP: *.hsd1.ca.comcast.net 30.11.08, 20:11
                            >
                            > Definicja dobra dla dzieci.
                            >
                            > Może być rozwinięta na przykład tak:
                            > "na wskroś niemoralną"
                            >
                            > Próbuj dalej ...

                            Definicja pochodzi od sw. Tomasza i jest czescia klasycznej filozofii.
                            Widze ze chcesz probowac tak dlugo az znajdziesz cos co mozesz obalic. To jest
                            cos tak jak ten niedzwiedz przywieziony w klatce i wypuszczony w lesie zeby krol
                            go mogl upolowac. Niestety niedzwiedz zabil kilku giermkow i zranil krola. cbdo:)
                            • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 30.11.08, 21:55
                              Gość portalu: OK napisał(a):

                              > > Definicja dobra dla dzieci.
                              > >
                              > > Może być rozwinięta na przykład tak:
                              > > "na wskroś niemoralną"
                              > >
                              > > Próbuj dalej ...
                              >
                              > Definicja pochodzi od sw. Tomasza i jest czescia klasycznej
                              filozofii.

                              No i widzisz przecież że jest funta kłaków niewarta.
                              Nie ma nawet co obalać bo ona sama z siebie już "leży".

                              Stwierdzenie: "Bog jest istotą absolutnie doskonałą" jest
                              informacyjnie puste. Nie ma w nim żadnej informacji o tym jaką/jakie
                              mianowicie cechy (jakości) Boga uznajemy za "całkowicie doskonałe".
                              (A poza tym: "całkowicie doskonałą" to zwykły egzaltacyjny szum.
                              Czyż może być coś "doskonałe" w inny sposób niż całkowicie? Ale o to
                              już mniejsza..)

                              Ta "definicja" jest całkowicie i doskonale nieprecyzyjna i
                              zawierając zero informacji o naturze definiowanego bytu nie jest
                              żadną jego definicją w ogóle.


                              > Widze ze chcesz probowac tak dlugo az znajdziesz cos co mozesz
                              obalic.

                              Jestem skłonna poczekać jeszcze trochę, z nadzieją że któreś z Was
                              wreszcie wykrztusi z siebie lub znajdzie i tu przepisze
                              wystarczająco treściwą nominalną definicję "Boga klasycznego teizmu".

                              Jeśli się nie doczekam, to w ostateczności sama tą definicję tu
                              przytoczę ale wówczas nie będę już sobie zawracała głowy obalaniem
                              jej przed publicznością, której wiedza teologiczna w zakresie jej
                              własnej religii nie wykracza poza poziom katechizmu dla dzieci.
                              • Gość: OK Re: Dowody nieistnienia Boga IP: *.hsd1.ca.comcast.net 30.11.08, 22:35
                                > > Definicja pochodzi od sw. Tomasza i jest czescia klasycznej
                                > filozofii.
                                >
                                > No i widzisz przecież że jest funta kłaków niewarta.
                                > Nie ma nawet co obalać bo ona sama z siebie już "leży".

                                Albo sw. Tomasz byl idiota albo ty. Tertium non datur. Wybieram to drugie.
                                Potrzeba ci definicji ktora mozesz obalic. Takich mozna wymyslic tysiace jesli
                                ktos lubi cwiczenia w pustoslowiu. Wlasciwie widze jak manipulujesz. Jesli idzie
                                o Goedla to najpierw twierdzisz ze sie nie stosuje do logiki a potem ze nie ma
                                nic wewnetrznie sprzecznego w twoim dowodzie na niestnienie Boga, ktorego nie
                                potrafisz podac. Wydaje mi sie ze jestes chodzaca wewnetrzna sprzecznoscia.
                                • dritte_dame Re: Dowody nieistnienia Boga 30.11.08, 23:42
                                  Gość portalu: OK napisał(a):

                                  > > > Definicja pochodzi od sw. Tomasza i jest czescia klasycznej
                                  > > filozofii.
                                  > >
                                  > > No i widzisz przecież że jest funta kłaków niewarta.
                                  > > Nie ma nawet co obalać bo ona sama z siebie już "leży".
                                  >
                                  > Albo sw. Tomasz byl idiota albo ty. Tertium non datur. Wybieram to
                                  drugie.

                                  I całkiem niesłusznie bo tertium jest:
                                  Akwinata był bardzo wierzącym teologiem i jego religijność osłabiała
                                  konieczny u filozofa rygor rozumowania tam, gdzie mogło by to ową
                                  religijność wystawić na zbyt wielką próbę.
                                  To mechanizm skądinąd znany przecież w psychologii: wewnętrzne
                                  nieświadome okłamywanie samego siebie po to aby za wszelką cenę
                                  utrzymać logicznie niespójny system przekonań z którym czujemy się
                                  bezpiecznie.

                                  Stąd też wyprodukował Tomasz pustą informacyjnie "definicję" i wbrew
                                  zwykłemu krytycznemu rygorowi filozofa-badacza uznał ją za
                                  wystarczającą po to, aby nie narazić swojej religijności na
                                  niebezpieczne skutki weryfikacji tej definicji-sloganu.


                                  A tak przy okazji, to jako znawca filozofii Akwinaty odpowiedz mi ma
                                  przykład na takie pytanie:
                                  Jake jest stanowisko Tomasza w kwestii Boskiej omnipotencji na tle
                                  klasycznej logiki?
                                  To znaczy: czy według Tomasza Bóg może "zrobić wszystko" w tym
                                  sensie, że nawet to, co jest logicznie niemożliwe?
                                  (Czyli: czy na przykład może "zrobić" kwadratowy okrąg?)


                                  > Potrzeba ci definicji ktora mozesz obalic. Takich mozna wymyslic
                                  tysiace

                                  Po co cokolwiek wymyślać? (a zwłaszcza "tysiące").
                                  Wystarczy gdzieś znaleźć i przepisać jeśli się samemu niezbyt
                                  dokładnie pamięta.
                                  Przecież przy wielu innych okazjach sami chętnie powiadacie że Bóg
                                  jest wszech-to, wszech-tamto, wszech-coś-tam-jeszcze, doskonale-
                                  taki, doskonale-owaki, ...

                                  A teraz gdy raz zapytałam o konkretną listę dziesieciu takich wszech-
                                  i doskonale- atrybutów to nagle taka obstrukcja?

                                  Nikt pary z gęby nie puści bo "można wymyślić tysiące"??
                                  Ależ podajcie choćby JEDNĄ listę!
                                  Aby tylko zgodną z tym, czego w żadnym punkcie nie zakwestionują
                                  chrześcijańscy teologowie głównego nutru Waszej teologii.
                                  Nie ja! WASI teologowie.
                                  • spolakos Re: Dowody nieistnienia Boga 01.12.08, 00:02
                                    Dritte lepiej rozwiąż sobie sudoku. Bo widać, że wypowiedzi innych interesują
                                    cie o tyle o ile pomagają ci perorować bez sensu. Potrzebujesz bełkotu jak
                                    wampir krwi. Co cię chroni przed szaleństwem?
                                • dritte_dame Goedel 01.12.08, 00:21
                                  Gość portalu: OK napisał(a):

                                  > Jesli idzie
                                  > o Goedla to najpierw twierdzisz ze sie nie stosuje do logiki

                                  Nie twierdzę że "się nie stosuje do logiki" tylko że jego
                                  twierdzenia o niekompletności, sformułowane w dziedzinie logiki
                                  matematycznej, nie mają bezpośrednich konsekwencji w dziedzinie
                                  logiki filozoficznej.

                                  Że tak właśnie w tym sensie a nawet dość dosłownie napisałam, łatwo
                                  jest sprawdzić w poprzednich moich postach więc nie rozumiem po co
                                  popełniasz ów "skrót myślowy": "..najpierw twierdzisz ze sie nie
                                  stosuje do logiki.."
                                  Czy po to, żeby stać teraz wobec wszystkich z tym jajem nieudolnego
                                  łgarza rozbitym na gębie? ;)
                                  Moim zdaniem, osobliwa to przyjemność, ale - de gustibus...


                                  A wracając do Goedela, to wyciągacie go tutaj jak mniemam w wyniku
                                  tego że niektórzy popularyzatorzy nauki przedstawiają jego
                                  twierdzenia o niekompletności (zwykle nie wiedząc że są dwa)
                                  jako "dowód" tego że istnieją naturalne i nieuniknione granice
                                  ludzkiego poznania rozumowego.

                                  Otóż, muszę Was tu rozczarować.

                                  Drugie twierdzenie Goedela o niekompletności (gdyż to ono jest w tym
                                  kontekście bardziej istotne)
                                  NIE JEST
                                  tak bardzo przez Was upragnionym naukowym dowodem ograniczonych
                                  możliwości ludzkiego rozumu
                                  PONIEWAŻ
                                  *nie wiadomo* czy mechanizm ludzkiego rozumowania podlega regułom
                                  manipulacji symbolicznej zgodnym z rekurencyjnym modelem Hilberta.
                                  • Gość: Echo Re: Goedel IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 01.12.08, 04:55

                                    >*nie wiadomo* czy mechanizm ludzkiego rozumowania podlega regułom
                                    >manipulacji symbolicznej zgodnym z rekurencyjnym modelem Hilberta.

                                    Wiec najpierw rozwiaz ten problem, a potem pogadamy o Bogu.
                                    • dritte_dame Re: Goedel 02.12.08, 02:42
                                      Gość portalu: Echo napisał(a):

                                      >
                                      > >*nie wiadomo* czy mechanizm ludzkiego rozumowania podlega regułom
                                      > >manipulacji symbolicznej zgodnym z rekurencyjnym modelem Hilberta.
                                      >
                                      > Wiec najpierw rozwiaz ten problem, a potem pogadamy o Bogu.

                                      To powyższe "najpierw" nie jest konieczne ponieważ nie zachodzi
                                      przypuszczenie że twierdzenie tak postawione jak poniżej jest
                                      nierozstrzygalne:

                                      "Logicznie rzecz biorąc, byt posiadający równocześnie wszystkie te
                                      cechy, które przypisują Bogu teologowie głównego nurtu teologii
                                      chrześcijańskiej - nie może w ogóle istnieć."


                                      Przypuszczenie nierozstrzygalności nie zachodzi, ponieważ bez
                                      większych trudności można podać dowody prawdziwości tego twierdzenia.
                                      • Gość: Echo Re: Goedel IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.12.08, 03:54
                                        > > >*nie wiadomo* czy mechanizm ludzkiego rozumowania podlega regułom
                                        > > >manipulacji symbolicznej zgodnym z rekurencyjnym modelem Hilberta.
                                        > >
                                        > > Wiec najpierw rozwiaz ten problem, a potem pogadamy o Bogu.
                                        >
                                        > To powyższe "najpierw" nie jest konieczne ponieważ nie zachodzi
                                        > przypuszczenie że twierdzenie tak postawione jak poniżej jest
                                        > nierozstrzygalne:

                                        To jest co do wierzenia podajesz. Poniewaz "nie wiadomo" wiec nie mozesz
                                        twierdzic czy twierdzenie jest rozstrzygalne czy nie. Najpierw rozstrzygnij to,
                                        bo to o wiele latwiejsze niz jakikolwiek dowod nt. istnienia/nieistnienia Boga.
                                        NIE MA TAKIEGO DOWODU! Gdyby byl, nie bylibysmy wolnymi ludzmi.
                                        • dritte_dame Re: Goedel 05.12.08, 05:03
                                          Gość portalu: Echo napisał(a):

                                          > > > >*nie wiadomo* czy mechanizm ludzkiego rozumowania podlega regu
                                          > łom
                                          > > > >manipulacji symbolicznej zgodnym z rekurencyjnym modelem Hilbe
                                          > rta.
                                          > > >
                                          > > > Wiec najpierw rozwiaz ten problem, a potem pogadamy o Bogu.
                                          > >
                                          > > To powyższe "najpierw" nie jest konieczne ponieważ nie zachodzi
                                          > > przypuszczenie że twierdzenie tak postawione jak poniżej jest
                                          > > nierozstrzygalne:
                                          >
                                          > To jest co do wierzenia podajesz. Poniewaz "nie wiadomo" wiec nie
                                          mozesz
                                          > twierdzic czy twierdzenie jest rozstrzygalne czy nie.

                                          Ja, w przeciwieństwie od funkcjonariuszy religii niczego nie podaję
                                          do wierzenia.
                                          Wszystko jest logicznie sprawdzalne.

                                          Twierdzenie o nieistnieniu Boga klasycznego teizmu jest
                                          rozstrzygalne ponieważ istnieje dowd jego prawdziwości.


                                          > Najpierw rozstrzygnij to,
                                          > bo to o wiele latwiejsze niz jakikolwiek dowod nt.
                                          istnienia/nieistnienia Boga.

                                          Przeciwnie :)
                                          Wykazanie licznych logicznych sprzeczności w powszechnie przez
                                          teologów akceptowanej nominalnej definicji Boga klasycznego teizmu
                                          jest dość łatwe.

                                          A na dokładniejsze poznanie reguł ludzkiego rozumowania chyba
                                          jeszcze trochę poczekamy ;))


                                          > NIE MA TAKIEGO DOWODU!

                                          Krzyki i zaklinanie rzeczywistości nic nie pomogą.
                                          Dowód jest.

                                          Czy przeczytałeś już w temacie coś więcej niż katechizm dla dzieci?


                                          > Gdyby byl, nie bylibysmy wolnymi ludzmi.

                                          Znów przeciwnie :)
                                          Właśnie dlatego że dowód istnieje, my, którzy go znamy, jesteśmy
                                          wolnymi ludźmi.
                      • mg2005 Re: Dowody nieistnienia Boga 30.11.08, 22:03
                        dritte_dame napisała:

                        >
                        > Ja głoszę, że postulat istnienia "Boga klasycznego teizmu" jest
                        > logicznym twierdzeniem *fałszywym*, na którego fałszywość dowód
                        > ISTNIEJE.
                        >
                        > Twierdzę że "Bóg" zdefiniowany tak jak to czynią klasyczne
                        teologie
                        > trzech religi "abrahamistycznych", logicznie rzecz biorąc - nie
                        może
                        > istnieć.

                        A ja twierdzę, że masz pryszcze na mózgu :)

                        Przestań się krygować, "damo" - i udowodnij to co "głosisz"...
                        Tylko tym razem nie rób z siebie idiotki, przyznając, że nie znasz
                        definicji tego co "głosisz" :))


                        >
                        > Głoszę to na tej podstawie, że potrafię to udowodnić.

                        Śmiało, "proroku" - udowodnij ! ... :))

                        > Potrafię wskazać więcej niż jedną (podczas gdy tylko jedna
                        > wystarczy) logiczną wewnętrzną sprzeczność w definicji "Boga
                        > klasycznego teizmu" - w definicji wyrażonej w formie listy cech
                        > (atrybutów) Boga, które musi on posiadać aby być Bogiem.

                        Śmiało, śmiało ! :))

                        >
                        >
                        > Zauważyłam że z jakiegoś nieznanego mi powodu, tak Ty jak i Twój
                        > giermek mg2005

                        Nie jestem niczyim giermkiem, "natchniona" idiotko...

                        jak diabeł święconej wody unikacie jawnego podania tu
                        > owej definicji.
                        >

                        Jak już napisałem, oświecę Cię i podam definicję - ale najpierw
                        zobaczę jak sobie radzisz z dowodem czegoś ,czego nie rozumiesz...:)



                  • mg2005 Re: Dowody nieistnienia Boga 30.11.08, 21:13
                    dritte_dame napisała:

                    > mg2005 napisał:
                    >
                    > > > Twierdzenie o nieistnieniu "Boga klasycznego teizmu" jest
                    > > > twierdzeniem (w logice filozoficznej), które można udowodnić.
                    > > >
                    > >
                    > > Zrób to... :)
                    >
                    > Z chęcią.
                    >
                    > Czekam na definicję ...


                    Ha, znowu się 'zakiwałaś' :) ...
                    Najpierw twierdzisz, że masz dowód na nieistnienie Boga, a potem
                    pytasz o Jego definicję :)
                    Znów wpadłaś w 'pętlę czasu' ? :) To u Ciebie częste...

                    Udajesz znawczynię logiki, a tu obnażasz swój elementarny brak logiki
                    - jak możesz udowodnić X, skoro nie masz definicji X ?...
                    Nie widzisz, że bełkoczesz ?...

                    Co do definicji - spokojnie ,podam Ci ją - ale najpierw podaj "dowód"
                    nieistnienia Boga :)
                  • mg2005 Re: Dowody nieistnienia Boga 30.11.08, 21:38
                    dritte_dame napisała:

                    > mg2005 napisał:
                    >
                    > > > Twierdzenie o nieistnieniu "Boga klasycznego teizmu" jest
                    > > > twierdzeniem (w logice filozoficznej), które można udowodnić.
                    > > >
                    > >
                    > > Zrób to... :)
                    >
                    > Z chęcią.
                    >
                    > Czekam na definicję ...

                    "Damo", zacięła Ci się płyta ? :))
        • dritte_dame Ograniczenie i perspektywa 30.11.08, 02:50
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > ateizm ogranicza zycie do tu i teraz

          Bynajmniej.
          Perspektywa działania każdego bezbożnego humanisty sięga oczywiście
          dalej niż czas trwania jego indywidualnego życia.


          > teizm daje perspektywe niesmiertelnosci.

          Teizm sprzedaje wątpliwą perspektywę za konkretną cenę ograniczenia
          życia (ograniczenia kreatywności i solidarności ludzkiej) tu i teraz.

          To interes jak każdy inny handlujący wątpliwej jakości towarem:
          znakomity dla sprzedawców (funkcjonariuszy religijnych)
          kiepski dla wszystkich pozostałych ludzi.
          • Gość: OK Re: Ograniczenie i perspektywa IP: *.hsd1.ca.comcast.net 30.11.08, 06:06
            > Perspektywa działania każdego bezbożnego humanisty sięga oczywiście
            > dalej niż czas trwania jego indywidualnego życia.

            Nie widze jak to logicznie wynika z ateizmu.

            > Teizm sprzedaje wątpliwą perspektywę za konkretną cenę ograniczenia
            > życia (ograniczenia kreatywności i solidarności ludzkiej) tu i teraz.

            Tu juz zupelnie nie widze. Teizm to idea doskonalenia czlowieka aby mogl stanac
            przed obliczem Boga. Ateizm to idea ze doskonalenie nie ma sensu bo i tak do
            ziemi. Poza tym dla ateisty nie ma nic doskonalego, bo odrzucajac Boga odrzuca
            pojecie doskonalosci. Przyklady "ograniczania" inspirowanego przez religie: Ave
            Maria Shuberta, Requiem Mozarta, setki mszy rozmaitych kompozytorow, koncerty
            organowe Bacha, La Pieta MichaelAngela, malowidla w kaplicy Systynskiej,
            filozofia Akwinaty i Augustyna, zalozenie uniwersytetow. Mam ciagnac?

            Ateizm inspirowal najpierw gilotyne, potem obozy koncentracyjne i przyznam ze
            mieli malo skrupulow i duza wydajnosc zabijania. Poza tym ateizm czesto uzywal
            substytuty Boga jak np. komitet centralny partii, jedynie sluszna droga etc.

            • dritte_dame Re: Ograniczenie i perspektywa 30.11.08, 11:39
              Gość portalu: OK napisał(a):

              > > Perspektywa działania każdego bezbożnego humanisty sięga
              oczywiście
              > > dalej niż czas trwania jego indywidualnego życia.
              >
              > Nie widze jak to logicznie wynika z ateizmu.

              Ale widzisz i uznajesz że szanujemy i podziwiamy swoich przodków za
              ich wiekopomne czyny i osiągnięcia?
      • arek103 Zycie duchowe katolika bywa ubozsze niz ateisty 29.11.08, 15:12
        mala.mi74 napisała:

        > arek103 napisał:
        >
        > > Tu pisze sie o probie nawrocenia ateisty:
        > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=87731277
        > > chyba na religie rzymsko-katolicka, chociaz nie jest to wprost
        > stwierdzone.
        > > Przyjaciele ponoc nie wezwali do niego ksiedza
        > (rzymskokatolickiego?) mimo, ze
        > > umierajacy o to prosil.
        >
        > Dokładniej powinienes napisac: "o próbie nawrócenia SIE ateisty",
        > prawdopodobnie ex-chrzescijanina ,bo przeciez nagle ni stad ni
        zowad
        > danej religii, której księdza prosil sobie nie wymyslił.

        Masz racje, masz racje, tej religii sobie nie wymyslil. On probowal
        wrocic do wierzen, ktore mu wpajano wczesniej na skutek gwaltu
        intelektualnego w dziecinstwie - bo czymze, jak nie gwaltem, jest
        katecheza?

        > A odmowa tych "przyjaciól" byla nie tyle nietolerancyjna co
        > niemiłosierna,jak mozna komus odmówic nadziei na łozu smierci,
        > tragedia.

        Racja!

        > tolicy wezwa kompetentnego muzulmanina jesli tenze katolik
        > > zechce nawrocic sie na islam? Katolicy domagaja sie tolerancji,
        > ale czy sami
        > > sa tolerancyjni?
        >
        > To raczej magiczne i dosc naiwne myslenie,ze na łozu smierci ktos
        > nagle ulega modnym trednom czy ma kaprysy.
        > Na łozu smierci ludzie mysla powaznie i zazwyczaj nawracają się z
        > bylejakosci na religie,która kiedys wyznawali czy byli w niej
        > wychowani.

        Racja!

        > Wcale tego nie potepiam, juz lepiej jak człowiek pod koniec zycia
        > uznaje ,ze ma jakies zycie duchowe niz do konca pozostaje głupi.

        Zycie duchowe katolika moze byc o wiele ubozsze niz ateisty.
        Szacuje, ze ok. 95% katolikow polskich ma zerowe zycie duchowe.
        • Gość: Echo Re: Zycie duchowe katolika bywa ubozsze niz ateis IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.08, 15:37
          > Zycie duchowe katolika moze byc o wiele ubozsze niz ateisty.
          > Szacuje, ze ok. 95% katolikow polskich ma zerowe zycie duchowe.

          A kto to niby tak szacuje i na jakich przeslankach?
          • Gość: Echo Re: Zycie duchowe katolika bywa ubozsze niz ateis IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.11.08, 16:43
            > Głoszenie że pierwsze twierdzenie Goedela o niekompletności ma
            > konsekwencje w innych dziedzinach logiki: w logice symbolicznej lub
            > w logice filozoficznej - jest nieuprawnione.

            Przyznaje ze wg znanej mi literatury nikt inny nie popelnil takiego radykalnego
            twierdzenia a ty podajesz je do wierzenia bez dowodu. To kladzie dyskusje na
            obie lopatki.
            • arek103 Re: Zycie duchowe katolika bywa ubozsze niz ateis 30.11.08, 20:01
              Gość portalu: Echo napisał(a):

              > > Głoszenie że pierwsze twierdzenie Goedela o niekompletności ma
              > > konsekwencje w innych dziedzinach logiki: w logice symbolicznej lub
              > > w logice filozoficznej - jest nieuprawnione.
              >
              > Przyznaje ze wg znanej mi literatury nikt inny nie popelnil takiego radykalnego
              > twierdzenia a ty podajesz je do wierzenia bez dowodu. To kladzie dyskusje na
              > obie lopatki.

              Ale to chyba nie do mnie?...
          • arek103 Re: Zycie duchowe katolika bywa ubozsze niz ateis 30.11.08, 20:00
            Gość portalu: Echo napisał(a):

            > > Zycie duchowe katolika moze byc o wiele ubozsze niz ateisty.
            > > Szacuje, ze ok. 95% katolikow polskich ma zerowe zycie duchowe.
            >
            > A kto to niby tak szacuje i na jakich przeslankach?

            Ja tak szacuje na podstawie tego co widze. Polski katolicyzm i polska
            religijnosc sa slynne zreszta w Europie z tego, ze to katolicyzm i religijnosc
            bardzo powierzchowne, niemajace duzo wspolnego z duchowoscia. Polski katolik do
            kosciola chodzi tylko dlatego, ze tak wypada. To jest taka powierzchowna
            obrzedowosc ale zadna duchowosc.
            • Gość: OK Re: Zycie duchowe katolika bywa ubozsze niz ateis IP: *.hsd1.ca.comcast.net 30.11.08, 20:07
              > Ja tak szacuje na podstawie tego co widze.

              I stad te 95%? Pewnie stad te szacunki ze co 15 jest gejem.
              • arek103 Re: Zycie duchowe katolika bywa ubozsze niz ateis 30.11.08, 21:08
                Gość portalu: OK napisał(a):

                > > Ja tak szacuje na podstawie tego co widze.
                >
                > I stad te 95%? Pewnie stad te szacunki ze co 15 jest gejem.

                Gejow jest troche wiecej niz co 15, jesli za geja uznac osobe o przewazajacym
                popedzie homoseksualnym. Takich osob jest ok. 15% w populacji (5% wylaczni homo,
                10% bi z przewaga homo). Bi z przewaga hetero jest za to bardzo duzo, wiecej niz
                samych hetero.
    • spolakos Re: Nawrocenie katolika 30.11.08, 22:46
      D.Dame przypomina mi słodkie idiotki z dawnych czasów, które lubiły mawiać :
      "wiem, ale nie powiem". Aby się rozwijać trzeba patrzeć na siebie krytycznie.
      Zarozumiałość ich butna pycha tej osoby gwarantuje jej wyłącznie gonienie za
      własnym ogonem.
      • arek103 Jestes seksista 01.12.08, 01:58
        spolakos napisał:

        > D.Dame przypomina mi słodkie idiotki z dawnych czasów, które lubiły mawiać :
        > "wiem, ale nie powiem". Aby się rozwijać trzeba patrzeć na siebie krytycznie.
        > Zarozumiałość ich butna pycha tej osoby gwarantuje jej wyłącznie gonienie za
        > własnym ogonem.

        Po pierwsze twoj post jest off-topic, tzn. nie na temat. Dritte dame jest jaka
        jest. Po drugie jestes seksista. Dlaczego przypomina ci slodkie idiotki a nie
        slodkich idiotow?
        • spolakos Re: Jestes seksista 01.12.08, 10:11
          arek103 napisał:

          > spolakos napisał:
          >
          > > D.Dame przypomina mi słodkie idiotki z dawnych czasów, które lubiły mawia
          > ć :
          > > "wiem, ale nie powiem". Aby się rozwijać trzeba patrzeć na siebie krytycz
          > nie.
          > > Zarozumiałość ich butna pycha tej osoby gwarantuje jej wyłącznie gonieni
          > e za
          > > własnym ogonem.
          >
          > Po pierwsze twoj post jest off-topic, tzn. nie na temat. Dritte dame jest jaka
          > jest. Po drugie jestes seksista. Dlaczego przypomina ci slodkie idiotki a nie
          > slodkich idiotow?
          Byc może jesteś za młody ale kiedyś tak się mówiło (bez wielkiej obrazy) na
          dziewczyny, które szpanowały wielką wrażliwością.Rozczytywały się w poezji i...
          nie potrafiły w żaden sposób wyrazić o co im chodzi. Przepraszam ,że użyłem
          archaizmu
          • arek103 Re: Jestes seksista 01.12.08, 19:07
            spolakos napisał:

            > > Po pierwsze twoj post jest off-topic, tzn. nie na temat. Dritte dame jest
            > jaka
            > > jest. Po drugie jestes seksista. Dlaczego przypomina ci slodkie idiotki a
            > nie
            > > slodkich idiotow?
            > Byc może jesteś za młody

            Bardzo chetnie bym byl!!! ;)

            > ale kiedyś tak się mówiło (bez wielkiej obrazy) na
            > dziewczyny, które szpanowały wielką wrażliwością.Rozczytywały się w poezji i...
            > nie potrafiły w żaden sposób wyrazić o co im chodzi. Przepraszam ,że użyłem
            > archaizmu

            ok
            • spolakos Re: Jestes seksista 01.12.08, 22:03
              Do Arka103: Dzięki za wyrozumiałość.
              • arek103 Re: Jestes seksista 02.12.08, 18:21
                spolakos napisał:

                > Do Arka103: Dzięki za wyrozumiałość.

                Nie za ma co ;)
    • spolakos Re: Nawrocenie katolika 05.12.08, 23:36
      Pewni uczestnicy bawią się słowami jak dzieci klockami lego. Formułują (raczej
      cytują" zdania by "świat" dowiedział się o ich "mądrości". Od innych uczestników
      pogawędki (bo trudno to nazwać dyskusją) wymagają uznania tych teoryjek pod karą
      wyśmiania i wyszydzenia. Dritte żąda od innych definicji i dowodów w zamian nie
      dając nic poza sarkazmem. Zauważam, że nie wie, co pisze (cytuje) a tym bardziej
      nie (nie chce) rozumieć, co się do niej (niego) pisze.
      • Gość: OK Re: Nawrocenie katolika IP: *.hsd1.ca.comcast.net 07.12.08, 22:54
        > wyśmiania i wyszydzenia. Dritte żąda od innych definicji i dowodów w zamian nie
        > dając nic poza sarkazmem. Zauważam, że nie wie, co pisze (cytuje) a tym bardzie
        > j
        > nie (nie chce) rozumieć, co się do niej (niego) pisze.

        Oczywiscie ze pisze brednie, powinna/powinien sie przynajmniej powolac na
        uczonych radzieckich ktorzy udowodnili "naukowo" i "logicznie" ze Boga nie ma.
      • focus35 Re: Nawrocenie katolika 21.12.08, 23:46

        czlowieku - nie wypowiadasz sie na temat, potrafisz tylko bawic sie
        slowami nie podajac ani krzty wiedzy przy okazji, pokazujac jedynie
        swoj jad na temat osob, ktore wiedza wiecej od Ciebie - wiem, ze to
        boli;)))
        dritte jest ateistka jak rozumiem, wiec nie musi podawac definicji
        czegos, na co nie ma dowodow - taka definicje maja podac Ci co
        wierza, ze to cos istnieje - proste a wy jak mali chlopcy w
        przedszkolu bawicie sie slowami i tupiecie nozkami (szczegolnie mg:)
        ze ta wstretna dritte niellogiczna bo ona ma podac definicje a nie
        ja, biedny chlopulek....
        smiech na sali:))))


        spolakos napisał:

        > Pewni uczestnicy bawią się słowami jak dzieci klockami lego.
        Formułują (raczej
        > cytują" zdania by "świat" dowiedział się o ich "mądrości". Od
        innych uczestnikó
        > w
        > pogawędki (bo trudno to nazwać dyskusją) wymagają uznania tych
        teoryjek pod kar
        > ą
        > wyśmiania i wyszydzenia. Dritte żąda od innych definicji i dowodów
        w zamian nie
        > dając nic poza sarkazmem. Zauważam, że nie wie, co pisze (cytuje)
        a tym bardzie
        > j
        > nie (nie chce) rozumieć, co się do niej (niego) pisze.
        • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 22.12.08, 16:55
          focus35 napisała:

          > dritte jest ateistka jak rozumiem, wiec nie musi podawac definicji
          > czegos, na co nie ma dowodow

          Mylisz się podwójnie:
          1. Ateista neguje istnienie Boga - a więc musi wiedzieć co neguje
          (czyli musi znać definicję Boga).
          2. "Dama" twierdzi, że definicja Boga jest sprzeczna logicznie
          - a wiec musi ją znać.

          Oczywiście "dama" blefuje - dlatego udaje strusia (głowa w piasku i
          wypięty kuper - jak przystało na "damę"... :)))
          • focus35 Re: Nawrocenie katolika 22.12.08, 17:11
            mg2005 napisał:

            > focus35 napisała:
            >
            > > dritte jest ateistka jak rozumiem, wiec nie musi podawac
            definicji
            > > czegos, na co nie ma dowodow
            >
            > Mylisz się podwójnie:
            > 1. Ateista neguje istnienie Boga - a więc musi wiedzieć co neguje
            > (czyli musi znać definicję Boga).

            jesli cos nie istnieje trudno to negowac - neguje sie wierzenia czy
            twierdzenia o Bogu, ktore wypowiadaja ludzie wierzacy

            > 2. "Dama" twierdzi, że definicja Boga jest sprzeczna logicznie
            > - a wiec musi ją znać.

            z pewnoscia nie jeden raz slyszala owe twierdzenia na temat Boga od
            owych wierzacych, ktorych mamy mnostwo - niektorzy mowia o tym np. z
            ambon i prowadzi sie tam male dzieci, by tego sluchaly - moze w
            Twojej republice absurdu nigdy sie z tym nie spotkales tylko miales
            bezposredni kontakt z Bogiem - dritte pewnie nie miala i wie o
            owych "definicjach" od wierzacych

            >
            > Oczywiście "dama" blefuje - dlatego udaje strusia (głowa w piasku
            i
            > wypięty kuper - jak przystało na "damę"... :)))


            ona w przeciwienstwie do Ciebie nie stosuje atakow ad personam, nie
            widzialam takowych w jej postach, wiec bardziej jest dama niz Ci sie
            wydaje;) choc tak nieudolnie probujesz ja niby osnieszyc...
            • dritte_dame Re: Nawrocenie katolika 22.12.08, 17:20
              focus35 napisała:

              > mg2005 napisał:
              >
              > > 2. "Dama" twierdzi, że definicja Boga jest sprzeczna logicznie
              > > - a wiec musi ją znać.
              >
              > z pewnoscia nie jeden raz slyszala owe twierdzenia na temat Boga
              od owych wierzacych.


              Owszem: :)

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=88473393&wv.x=2&a=88687413
              • dritte_dame Re: Nawrocenie katolika 22.12.08, 17:41
                dritte_dame napisała:

                > focus35 napisała:
                >
                > > z pewnoscia nie jeden raz slyszala owe twierdzenia na temat Boga
                > od owych wierzacych.
                >
                >
                > Owszem: :)
                >
                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=88473393&wv.x=2&a=88687413


                Z dokładnością do tego że na tym forum NIKT z wierzących nie
                potrafił owej definicji dotychczas podać.

                Jedyne co wcześniej podano to "definicja" z katechizmu dla dzieci.
              • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 23.12.08, 22:46
                dritte_dame napisała:
                >
                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=88473393&wv.x=2&a=88687413

                No wreszcie ! :)
                Znudziła Ci się pozycja 'na strusia' ? :)

                Teraz jeszcze udowodnij, że logiczna sprzeczność definicji Boga jest
                dowodem jego nieistnienia :)
                • dritte_dame Re: Nawrocenie katolika 24.12.08, 00:34
                  mg2005 napisał:

                  > logiczna sprzeczność definicji Boga

                  Tak więc zgadzamy się że taka definicja Boga jest wewnętrznie
                  logicznie sprzeczna?
            • mg2005 Re: Nawrocenie katolika 23.12.08, 21:53
              focus35 napisała:

              > jesli cos nie istnieje trudno to negowac - neguje sie wierzenia
              czy
              > twierdzenia o Bogu, ktore wypowiadaja ludzie wierzacy

              A więc przyznajesz, że ateista musi wiedzieć co neguje :)

              > z pewnoscia nie jeden raz slyszala owe twierdzenia na temat Boga
              od
              > owych wierzacych, ktorych mamy mnostwo

              j.w. :)

              >
              > ona w przeciwienstwie do Ciebie nie stosuje atakow ad personam,

              Ja nie atakuję, jeno opisuję 'postawę damy' :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka