aguszak1
21.12.08, 18:38
Powiedzcie mi dlaczego tak wiele ludzi uważa, że już z samej racji wiekowości,
taka babcia albo dziadek jest uroczym, miłym staruszkiem, któremu wile uchodzi.
Rozbijanie się siatami, wchodzenie na chama do autobusu kiedy jeszcze ludzie
nie zdążyli wysiąść i pretensje o to, że ktoś zwrócił uwagę: a może tak
najpierw wysiądziemy?
Nagminne pytanie czy pan/pani wysiada. A jak nie wysiada to trzeba na zakręcie
staranować łokieć, żeby dostać się do wyjścia. Szał i szybkość w poszukiwaniu
wolnego miejsca jest zaprzeczeniem małej witalności i cherlawości osób
wiekowych. Za ustąpienie miejsca też nie podziękują, a często wbity wzrok w
przestrzeń i grymas mi się należało nie świadczą o wysokiej kulturze tych
osób. Ani przepraszam, ani dziękuję, ani żegnam.
Komentarze do gimnazjalistów, którzy właśnie wsiedli do autobusu, w stylu:
A oni to cały dzień mieli siłę biegać po mieście, to i postoją, świadczą o
braku znajomości krótkich grzecznościowych formuł, nie ma innej możliwości
trzeba zbluzgać i przez pół godziny opowiadać jaka ta młodzież nie wychowana.
A kto ich wychowywał?
Zdarza się, że zasadzają się na zajęte miejsce przez osobę, która rzeczywiście
tego potrzebuje.
Wyjaśnienie że ktoś jest o kulach, kwitowane jest wściekłym prychnięciem. Nie
udało mi się.
Bardziej chorszych od emeryta w autobusie być nie powinno.
Młodzieży nie należy wpajać idealistycznego pojęcia o osobach starszych.
Powinno się mówić, ze wszystkich obowiązuje kindersztuba i na pewnych zachowań
z racji wieku nie należy tolerować. Młodzież widzi i obserwuje za pięćdziesiąt
lat to ona będzie się odkuwać i rozpychać po autobusach i tramwajach.