stary_zgred1
20.02.09, 15:51
Wczoraj znajomy oświadczył mi podczas rozmowy, że najbardziej w
ateistach nie podoba mu się to, że nie są "user friendly". Trochę
mnie zdziwiło takie stwierdzenie, wiec dopytałam o co konkretnie mu
chodzi. Okazało się, że pod tak użytym sformułowaniem kolega
rozumiał dość specyficzną postawę ateistów w społeczeństwie – a
konkretnie indywidualizm, który nie zachęca ponoć do kontaktów z
takimi ludźmi. Drążyłam dalej i dowiedziałam się, że ateiści są
mniej ciekawi od innych ludzi, bo nie tworzą zwartej, kierującej się
pewnymi zasadami grupy (w przeciwieństwie do wierzących), z którą
można się identyfikować. Ateiści są też mistrzami pustej negacji,
lecz zaprzeczając istnieniu Bogu nie dają nic w zamian, żadnej
ładnej baśni na pocieszenie. Są twardzi, bezwzględni w osądach i
nieludzcy, bo nie rozumieją pewnych słabości, takich jak wiara w
kogoś, kto się człowiekiem opiekuje i bezwzględnie go kocha, nawet
gdy ten człowiek jest skończonym łajdakiem.
Trochę mnie zatkało po takim postawieniu sprawy. Czy rzeczywiście
jesteśmy aż tak nieatrakcyjni i odpychający?