Dodaj do ulubionych

jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 10:21
czy ktos ma juz doświadczenie w tej kwestii - na woli kościół na kasprzaka
obok którego jest kilka bloków i domów dzwoni codziennie o 6 rano przez 15
minut kilka "pieśni", oczywiście budząc lokatorów. GDzie można
interweniować?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ewa Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: *.chello.pl 18.05.05, 15:39
      Nigdzie! Ja też mam kościół vis a vis domu. Został wybudowany, gdy nasz dom był
      już zasiedlony. Jestem osoba niewierzącą, niepraktykująca, do kościoła nie
      chodzę, ale wybrałam się do proboszcza. Zaprosił mnie na kawę, pogadalismy i w
      sumie przyznałam mu rację, że lepszy kościół z dzwonami niż np. knajpa z
      pijakami czy stacja benzynowa ( jestem zmotoryzowana).
      W sumie uciążliwość dzwonów nie jest taka wielka. Ok. 6.00 budza nas z
      pierwszego snu ( o ile mamy pootwierane okna), potem jeszcze trochę drzemiemy i
      wstajemy bez większej przykrości nieco przed 7.
      Proponuje polubić dzwony- to jedyne wyjście. Pozdrawiam.
      • Gość: mery Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 12:01
        mhm - dziekuje za odpowiedz choc jest mało optymistyczna :-) slyszalam jdnak ze
        sa jakies sposoby, np. na ursynowie byl tez taki kosciol i po skargach
        mieszkanców zaczyna bic dopiero o 9.
        przyuszczam ze wizyta u proboszcza takze nic nie da :-)
        pozdrawiam serdecznie!
        • Gość: ann a jak walczyć z alarmami w samochodach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 09:39
          pod oknem jest mała, osiedlowa uliczka na któtej parkowane są samochody.
          O różnych porach uruchamiają się alarmy. Wyją,budzą,nie dają się skoncentrować
          na czytaniu.Niektóre wyją długo i bardzo wymyslnie.
        • Gość: Ewa Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: *.chello.pl 26.05.05, 18:43
          Właśnie mieszkam na Ursynowie i nie jest to prawda.Dzwony biją w jednym
          kościele o 6.00 w drugim o 6.30. I jedne i drugie słyszę przy otwartym oknie.
          Naprawdę wolę dzwony niz knajpę czy choćby wyjące alarmy, a nawet karetkę
          pogotowia- choc dyżurowałam w tej instytucji przez kilka lat. Pzdr.
      • vampi_r Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? 19.05.05, 12:17
        Gość portalu: Ewa napisał(a):

        > wybrałam się do proboszcza. Zaprosił mnie na kawę, pogadalismy i w
        > sumie przyznałam mu rację, że lepszy kościół z dzwonami niż np. knajpa z
        > pijakami czy stacja benzynowa ( jestem zmotoryzowana).

        Akurat ja mam stację pod oknem i mogę stwierdzić, że nie jest ona wcale
        uciążliwa. Myślałem, że będzie smród paliwa roznosił się w promieniu
        kilkudziesięciu metrów. Ale nie.
        Ja jakbym miał wybrać, to wolałbym już stację paliw pod oknem, niż walące
        dzwony o 6 rano. Tym bardziej, że nawet w tygodniu nie wstaję przed 9.
        • trg A jak ci może przeszkadzać stacja benzynowa 19.05.05, 13:23
          skoro ty co noc śnisz o obwodnicy pod blokiem. Tylko dlaczego to ma być mój
          blok a nie twój?
        • Gość: Joanna Re: sam aromat.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 14:27
          Faktycznie, z tej stacji BP to sam aromat (czuć nawet na Górczewskiej)...

          Jerstem pod wrażeniem, nie dość, że tęsknisz do obwodnicy pod blokiem, to
          jeszcze adorujesz stację, której lokalizacja jest co najmniej przerażająca
          (oczywiście na normalnych jednostek...). Znane mi są przypadku wybuchów na
          takich stacjach!! Ale to nic, w końcu tylko szyby lecą.

          Proponuję Ci dla komfortu przenieść się nieopodal do nowego bloku na
          Grodkowskiej: tam będzie obwodnica, a zaraz po drugiej stronie stacja Auchan -
          czyli, przy odrobinie szczęścia, szczyt audio-estetycznego i aromatycznego
          wyuzdania. Niektóre balkony będą praktycznie wisieć nad trasą.

          Pozdrówka
          • vampi_r Re: sam aromat.... 19.05.05, 18:57
            Ależ nieprawdę piszesz Joasiu.

            Nikt tej stacji nie chciał. Co z tego, skoro i tak zbudowali. Okazało się, ze stacja była zaplanowana wcześniej, nim wydano pozwolenie na budowę bloków koło niej. Trzeba mieć pretensje do urzędników, że (być moze za wdzięczność developera) wydają takie bez sensowne lokalizacje.
            Poza tym mieszkam tam i wiem, że od stacji nie leci wcale aromat.
            Oczywiście, ze lepeij, by był tam las sosnowy, a Górczewską zamknieto dla ruchu przelotowego z Bemowa. Ale mieszkamy ostatecznie w mieście. Co nie?
            • Gość: ann i czemu ma to służyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 09:43
              miasta są już tak strasznie zaśmiecone hałasem, że pora coś z tym zrobić.
              Zdrowy człowiek nie może być ciągle bombardowany decybelami.
            • Gość: ja bicie dzwonów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 09:44
              ciekawe o ile wzrasta dobroć w ludziach pod wpływem bicia dzwonu?
              • Gość: Lik Re: bicie dzwonów IP: *.chello.pl 20.05.05, 09:53
                Trzeba na nich naciskac, moze zebrac kilka podpisow w tej sprawie. Oni mysla, ze wszyscy sa zachwyceni tym wydzwanianiem!
                • Gość: ja Re: bicie dzwonów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 10:14
                  ludzie boją się być posądzeni o brak pobożności i dlatego nic nie mówią.
                  Pisano o podobnym problemie w Krakowie- ludzie wolą przeprowadzić się niż coś
                  próbować z tym zrobić.
              • Gość: mery Re: bicie dzwonów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 10:25
                u mnie raczej to budzi agresje i jestem gotowa wstac o tej szóstej rano i
                zrobić awanturę.... cóż kiedy jestem leniem i mi się nie chce wstawać :-)
                chyba nie nadaje sie tez na organizatorke protestu, ale moze wywiesze
                ogloszenie ze jesli to przeszkadza komus z bloku oprocz mnie, niech sie
                skontaktuje...
                • Gość: Ewa Re: bicie dzwonów IP: *.chello.pl 26.05.05, 18:55
                  Z góry mówię, że jest to skazane na niepowodzenie. Powtarzam, jestem osobą
                  niewierzącą, niepraktykującą i niechodzącą do kościoła, a ponadto dyżurującą (
                  4-5 razy w miesiącu mam oprócz normalnej pracy 24 godzinne dyżury), więc
                  pobudką mam prawo nie być zachwycona, ale walka z wiatrakami nie ma sensu....
                  Ktoś wydał pozwolenie na budowę, wiedziałaś, że dom ma taką a nie inną
                  lokalizację, a kościół to także bicie dzwonów.
                  Nie wiadomo na jakiego trafisz proboszcza- może być sympatyczny - taki jak ten,
                  z którym rozmawiałam, ale możesz mieć do czynienia z prymitywnym chamem.
                  Możesz zebrać podpisy sąsiadów, choć watpię, aby w naszym 80(?)% katolickim
                  społeczeństwie ludzie chcieli dyskutować z księdzem, możesz iść na policję i w
                  najlepszym razie.....dzwony zaczną bić 2 sekundy po 6, bowiem cisza nocna
                  obowiązuje od 22.00 do 6.00, i po tej godzinie NIKT nie będzie interweniował.!
                  Naprawdę jest tak wiele innych niedogodności, z którymi musimy się pogodzić, że
                  daj sobie spokój z dzwonami. A bicie dzwonów naprawdę coś w sobie ma -
                  majestatycznego, refleksyjnego. Postaraj sie polubić dzwony.
              • Gość: tom Re: bicie dzwonów IP: *.tvp.pl 07.06.05, 15:31
                > ciekawe o ile wzrasta dobroć w ludziach pod wpływem bicia dzwonu?
                O ile Źródła nie kłamią, to dźwięk dzwonów miał do spełnienia specjalne, bardzo
                konkretne zadanie. Stosując nazewnictwo stosowane w publikacjach K.R.K. do opisu
                podobnych poczynań, emitowanie dźwięku dzwonów należy zaliczyć do działalności o
                charakterze okultystycznym. Nie jest to jedyny element 'zapożyczony' ;) z Wiary
                Przodków i tzw. wielkich religii świata. Większość 'wyznawców' K.R.K. nie ma o
                tym pojęcia i skłonna jest uwierzyć, że używanie dźwięku dzwonów i dzwonków ma
                jedynie znaczenie informacyjno propagandowe (n.p. zwoływanie na obrzędy osób bez
                zegarków).
                Trudno przypuszczać, by człowiek pracujący na drugą zmianę (do 22:00), po
                powrocie do domu, zjedzeniu kolacji i położeniu się spać, a następnie zbudzony w
                połowie snu (czarna noc zimą) wykazywał zwiększoną dobroć. Szczególnie w
                przypadku powtarzania procederu noc w noc. Pojedyńcza osoba idąca na skargę do
                p. księdza zostaje 'zagadana', czasami z rozmowy wraca zdezorientowana lub nawet
                zawstydzona. 'Guru' mający zazwyczaj znacznie lepsze przygotowanie
                psychologiczne i filozoficzne przeważnie potrafi choćby na chwilę zmienić temat
                rozmowy z interwencji dotyczącej hałasu na jakiś bardziej osobiste tory. A od
                tego już krok do zbałamucenia osoby interweniującej i odesłania jej z
                przysłowiowym kwitkiem, a w praktyce nawet z poczuciem 'rozterek duchowych'.
                Może na zwiększenie dobroci wśród niektórych ludzi wpływają chamskie odzywki
                'duszpasterza', z których jedna była przytoczona w sąsiednim tekście, a brzmi
                "... że lepszy kościół z dzwonami niż np. knajpa z pijakami...".
                Pamiętając o tym, że interwencje pojedyńczych ludzi są zbywane i nie mają
                odzwierciedlenia w ujawnianych statystykach (setna osoba też usłyszy, że nikomu
                oprócz niej hałas nie przeszkadza), wśród działań o niskiej skuteczności ale
                jeszcze nie pozaprawnych można wymienić choćby zbiórki podpisów pod petycjami,
                które poza wysłaniem do zarządu kościołow katolickich, nazywanego obcojęzycznym
                słowem 'episkopat' można i wskazane wysyłac w formie listu otwartego do
                bardziej niezależnych mediów i organizacji mających w swym statucie obroną Praw
                Człowieka. Początkowo będzie to bezskuteczne, ale 'nawet' w takiej Brukseli
                któryś kolejny apel w tej samej sprawie zainteresuje urzędników.
                Posiadając oryginały list osób niezadowolonych z hałasu oraz dowody nadania
                przesyłek poleconych oraz ew. odpowiedzi z urzędów, już po kilku miesiącach
                lokalna społeczność może domagać się znacznego zmniejszenia opłat za mieszkanie
                (np. czynsz) ze względu na znaczne i przewlekłe zaniżenie standardu mieszkania.
                Szansa na obniżenie opłat i zwrot nadpłaconych pieniędzy od momentu pierwszej
                interwencji jest znikoma, ale na tym etapie wzrasta kilkukrotnie liczba osób
                zainteresowanych ciszą i spokojem na swoim osiedlu. :)
                Jeśli po sąsiedzku mieszka dobry i uczciwy prawnik, nie 'siedzący w kieszeni u
                księdza', to jego umiejętności i zaangażowanie mogą znacznie pomóc. Z zasady
                należy prawnikowi 'patrzeć na ręce', gdyż jego ew. dwulicowość wpłynęła by
                niekorzystnie na dobro mieszkańców. Dla uniknięcia ryzyka należy funkcje
                prawników ograniczyć do fachowego doradztwa, a w żadnym przypadku nie można
                czynić go pełnomocnikiem. W przeciwnym wypadku grozi sytacja, w której
                pełnomocnik 'pójdzie na ugodę': w ramach rekompensaty za poranny hałas ksiądz
                zorganizuje plac zabaw dla dzieci. ;-)
                (A poza zabawą, dzieci w takim otoczeniu 'nasiąkają' swoistą ideologią)

                * Petycja to zwięzły apel, podpisany przez jak największą liczbę osób.
                • Gość: Ewa Re: bicie dzwonów IP: *.chello.pl 07.06.05, 17:50
                  Jestem ostatnią osobą, która można posądzić o sympatie kościelne ( nie mam
                  slubu kościelnego, dziecko zostało ochrzczone z przyczyn koniunkturalnych, do
                  kościoła nie chadzam, u komunii nie byłam), a do tego zdarza mi sie pracować w
                  nocy ( jako lekarz miewam dyżury), ale człowieku zastanów się co
                  proponujesz!!!!!!!!To jest po prostu bicie piany ponieważ bicie dzwonów nie
                  podchodzi pod żaden paragraf!
                  Ostatecznie można przy dużym zaangażowaniu sprowadzić SANEPID, który zmierzy
                  natężenie hałasu, nie będzie ono dużo większe niż hałas dochodzący z ulicy, a
                  do tego trwa krótko.
                  Można powiadamiać policję, że ksiądz zakłóca ciszę nocną, ale wtedy dzwony
                  odezwą się pół minuty po szóstej. I czy to kogoś ratuje? Nie!
                  Można pisać tu i ówdzie, ale gwarantuję, że efekt będzie żaden. Odróżnijmy
                  zatem dwie rzeczy - jedna to indoktrynacja i wszechobecność kościoła
                  katolickiego. To bywa irytujące, ale ne ma obowiązku przyjmowania księdza w
                  domu, chodzenia do kościoła, sakramentów itp. Ja tego nie robię, bo mi nie
                  odpowiada.
                  Drugą sprawą są dzwony element kultu dominującej religii. Czy wierzsz czy nie
                  musisz się z tym pogodzić. Wszędzie dookoła jest coś co komuś ma prawo nie
                  odpowiadać- mogą to być alarmy samochodowe( też zakłócają ciszę), odgłosy
                  budowy, korytarz powietrzny, szczekające psy, hałas ulicy- ze szczególnym
                  uwzględnieniem np. karetek pogotowia czy straży pożarnej. Wymieniać można długo.
                  Co proponuję? Trochę luzu, a jak już komuś tak bardzo przeszkadzają dzwony
                  niech wymieni okna na szczelne.
                  Awantury z księdzem nic nie dadzą, a jeśli trafi się na księdza fanatyka i
                  złośliwca ( nie brakuje takich wśród nich) może przesunąć godziny bicia dzwonów
                  na jeszcze bardziej niedogodne. Pozdrawiam.
                  • Gość: tom Re: bicie dzwonów IP: *.tvp.pl 08.06.05, 15:20
                    > Jestem ostatnią osobą, która można posądzić...
                    > [...] można przy dużym zaangażowaniu sprowadzić SANEPID,
                    > który zmierzy natężenie hałasu,[...]
                    Stacje SANitarno-EPIDemiologiczne nie są najlepszym pomocnikiem przy zwalczaniu
                    smogu akustycznego, ale jeśli znasz tam kogoś i jest możliwość uzyskania wydruku
                    dokumentującego emisję dźwięków przekraczającą poziom tła, możesz spróbować.
                    Ważne przy tym, aby aparatura pomiarowa posiadała aktualny certyfikat
                    (urządzenia wymagają okresowych kalibracji). W opisie wydruku należałoby
                    zaznaczyć główne uporczywości tego rodzaju hałasów: cykliczność (w zakresie
                    jednej sesji dzwonienia) oraz szerokość widmową (główna przyczyna wciskania się
                    hałasu nawet do niektórych zamkniętych pomieszczeń).
                    Ponieważ pytanie dotyczyło sposobów eliminacji źródeł hałasu, należy odrzucić
                    zgłaszanie problemu do policji lub straży miejskiej. Im chyba 'wystarcza' to, że
                    hałasowanie odbywa się poza godzinami tzw. ciszy nocnej. Z drugiej strony, jeśli
                    masz absolutną pewność że, jak napisałaś: hałasowanie "nie podchodzi pod żaden
                    paragraf!" - można to sprawdzić. Wystarczy, że w odstępie kilku bloków od tego,
                    w którym mieszkasz znajdziesz kogoś chętnego do porannej nauki telegrafii. Mimo,
                    że są nowocześniejsze środki łączności, alfabet Morse'a nadal ma zastosowanie
                    nie tylko wśród hobbystów. Obie osoby powinny nabyć tani sygnał dźwiękowy do
                    samochodu STAR (lub podobny, mocny)i jakiś, nie koniecznie nowy (ale i nie
                    całkiem zdezelowany) akumulator 24V. Do tego kilka metrów kabla i przełącznik.
                    Klakson wywiesza się za okno na kablu, na stoliku w pokoju zostawia się
                    przełącznik i gdzieś w kącie akumulator. Układ połączeń elektrycznych chyba nie
                    wymaga opisu, ale jeśli ktoś nie bardzo pamięta jak wykonać szeregowe połączenie
                    akumulatora, klaksonu i przełącznika, to może mu podpowie któryś z ministrantów. ;)
                    Opis działania:
                    1. Podczas umawiania się z partnerem na naukę zapoznajecie się także z jakimś
                    podręcznikiem do nauki telegrafii i ustalacie tempo oraz stopień trudności.
                    2. Po niepożądanym obudzeniu przez cudzy hałas jest chwila na poranną toaletę.
                    Po rześkim siku zasiadasz do klucza telegraficznego i wysyłasz tzw. wywołanie
                    ogólne. (dźwięk klaksonu względnie dobrze przedziera sie przez inne hałasy, w
                    tym hałas z dzwonów)
                    3. W przypadku braku odpowiedzi wywołanie należy powtarzać w odstępach kilku
                    minut. (jeśli nie dało się umówić z patnerem do nauki lub nie odpowiada, po
                    kilkunastu minutach można odpuścić aż do następnego dnia)
                    3.1. W przypadku nawiązania łączności, jednorazowo powinno wystarczyć
                    kilkanaście minut ćwieczeń. (po kilku dniach jest duża szansa na przyłączenie
                    się do kursu kolejnych hobbystów)
                    4. Gdyby ktoś narzekał na klaksony, udowadniaj, że budzi hałas wcześniejszy, a
                    nie późniejszy, że uprawianie hobby "nie podchodzi pod żaden paragraf!" i
                    doradzaj, że najlepiej zrobi przyzwyczajając się do tego. Oczywiście wskazana
                    jest delikatna sugestia, że chętnie możesz pospać dłużej, ale te hałasy z
                    tamtego, osobno stojącego, dziwnego budynku... ;-)
                    Piszesz:
                    > Awantury z księdzem nic nie dadzą, a jeśli trafi
                    > się na księdza fanatyka i złośliwca ( nie brakuje
                    > takich wśród nich) może przesunąć godziny bicia
                    > dzwonów na jeszcze bardziej niedogodne.
                    W żadnym razie nie zalecam awantur z księdzem!
                    Zażalenie na hałas zostawiasz w kancelarii uciążliwego obiektu, jednocześnie
                    biorąc na kopi potwierdzenie 'wpłynięcia' dokumentu. Na tym etapie nie wchodzą w
                    grę żadne "później, jutro, jak przyjdzie jakiś lokalny guru". Jedynym
                    ograniczeniem są tu godziny pracy kancelarii. Najdrobniejsza próba odmowy
                    potwierdzenia (na kopi) przyjęcia zażalenia , najlepiej w obecności świadka
                    (przeważnie hałas przeszkadza wielu ludziom) lub jakiegoś elektronicznego
                    rejestratora dźwięku działa na Waszą korzyść.
                    Należy przy tym pamiętać, że sprawę załatwia się w biurze instytucji (w tym
                    przypadku dotyczy to organizacji religijnej) w sposób 'znormalizowany'. Nie ma
                    tu miejsca na awantury, 'bieganie' po terenie za szefem, dyskusje na korytarzach
                    itp. Do złożenia zażalenia nie jest potrzebny ich ziemski szef - wymaga się
                    pieczątki, daty i podpisu osoby uprawnionej do pełnienia funkcji sekretarki.
                    Jestem skłonny uwierzyć w Twe słowa, iż łatwo znaleźć "księdza fanatyka i
                    złośliwca ( nie brakuje takich wśród nich)". Nie przystoi Mi tu wypowiadać się
                    na temat uczciwości i moralności tych osób. Pamiętajmy, że to, co nazwałaś
                    "dominującą religią" było wprowadzane na tereny Europy przy pomocy hord
                    rzymskich żołnierzy. Wilki to, a nie owieczki zawdzięczają dawne zwycięstwa
                    temu, że nie tylko mieli lepszą broń i lepsze wyszkolenie wojskowe, ale głównie
                    dlatego, że nie mieli skrupułów, by użyć tej broni do uśmiercania i zniewalania
                    napadniętych. W następnych stuleciach kontynent poznał stosy. Być może niektórzy
                    z nich schodzą z drogi fanatyzmu i złośliwości. Jednak czekanie na
                    samooświecenie pozostałych można wspomóc wybranymi elementami, z których
                    zaproponowane zostały tylko najłagodniejsze.

                    ps.
                    Wymiana okien na szczelniejsze może okazać się mało skuteczna dla osób
                    przestrzegających higenicznego trybu życia i śpiących przy otwartym oknie.
                    ps.2: Pytanie dotyczyło sposobów na pozbycie się źródeł hałasu i przydatne może
                    być wyszczególnienie metod, które w praktyce okazały się mniej skuteczne lub
                    bezskuteczne (np. rozmowa). Jednak namawianie do chowania głowy w piasek jest
                    odpowiedzią wymijającą, mogącą potęgować zniechęcenie.
    • Gość: burak121 Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.05, 12:48
      stary kup se kalasznikow i rzadzisz co ja bym wtedy zrobił?????!!!!!!
      porostrzeliwał bym ich na kwaśne jabka!!!!!!!!!!!
    • Gość: AOR Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: 195.117.144.* 27.05.05, 21:05
      U św. Pietra lub u Karola W.
    • Gość: Smyrth Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: *.europe.hp.net 31.05.05, 16:04
      Witam,
      Jest coś takiego jak zanieczyszczanie dźwiękiem. Przepisy mówią coś o
      określonej ilości decybeli którą można emitować w danym miejscu. Badaniami
      zadjmuje się SANEPID, albo jakaś instutucja odpowiedzialna za ochronę
      środowiska.
      Przepisy pewnie można znaleźć w sieci. Tak samo jak namiary na odpowiednie
      organa;)

      Pozdrawiam

      S.
      • olenski KSIĄDZ KAZAŁ WYPROWADZIĆ SIĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.06.05, 09:30
        z tymi urzędnikami to jest niestety smutno w Polsce... wszyscy boją się
        kościoła, księży i tego, że dzieci sanepidowców mogą nie "dostać" komunii.
        nawet jeśli przepisy prawa zostaną pogwałcone przez kościół to nikt nie
        zareaguje :(
        w małej mieścinie na mazurach (Ruciane- Nida) sąsiad kościołu, który udał się
        do przoboszcza po prośbę o ściszenie choćby dzwonów (automatyczne, z głośników)
        usłyszał, że ma możliwość wyprowadzenia się ze swojego domku jednorodzinnego...
        ksiądz walił dzwonami tam co godzinę od rana, noworodek nieszczęśliwego sąsiada
        kościołu nie znosił tego dobrze no i chyba jego rodzice też, bo się z mieściny
        wyprowadzili po pół roku...
      • Gość: Tosia&Róża Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.06.05, 11:33
        A moze tak ktoś sprawdził by decybele przy ulicy Wolskiej jak jeżdżą na
        motorach między godziną 23 a 24( Prawie co drugi dzień)kiedy zwykle kładziemy
        się spać .Kiedy się ktoś weżmie za to????.A kiedy przestaną przejeżdżać TIRy w
        nocy???- my mieszkamy gdzie jeżdżą wszystkie srodki transportu,jesli nawet się
        wyprowadzimy to inni tu będą mieszkać.Więc nie trzeba narzekac na to że trzy
        razy dziennie biją dzwony i tak już prawie jak serce u starca
    • Gość: Tajnos_agentos Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.05, 08:53
      Dodam że "dzwony" przy ul.Bema to dzwony elektroniczne. Wygrywają po kolei
      melodyjki, i chyba to jest najbardziej irytujące. Zamiast jednostajnego i może
      nawet usypiającego ;-) bicia mamy bardziej rozpraszające, bo skupiające uwagę
      dźwięki. Uwielbiam także rozchodzący się po okolicy śpiew podczas procesji.
      Identyko jak w meczecie (naprawdę). mieszkaniec bloku przy Kasprzaka
      • Gość: Tosia&Róża Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.06.05, 11:07
        Moim zdaniem kościół bez bicia dzwonów to jak człowiek bez serca.Mamy już
        taki,przy ul.Wolskiej,Św.Wojciecha aż się nie chce iść na REZUREKCJE.Na całym
        świecie ludzie przywykli do tego rodzaju obrzędów i dziwi mnię taka postawa
        nikiedy są to ludzie wierzący którzy powinni wiedzieć jak jest to ważne.
        • Gość: Tajnos Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.05, 09:05
          Tak, jeżeli jest to "zwykłe" bicie a nie tak jak to opisałem wcześnie. Faktem
          jest również że bardziej przeszkadzają mi motory. To temat na odzielne forum,
          ale ...może trzeba położyć "policjanta" na Kasprzaka ;-)
      • Gość: mery Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 12:45
        Elektroniczne, to jeszcze gorzej, bo juz nawet nie mozna mówić o uroku.... a
        czy inni z twojego bloku (przypuszczam ze jestesmy sąsiadami) nie maja nic
        przeciwko?
        • Gość: Tajnos Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.05, 09:02
          Nie pytałem, ale nie wyskoczę z tematem, ponieważ mam w klatce paru fanatyków.
    • irish76 Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? 15.06.05, 15:52
      kup sobie stopper do uszu i bedzie po problemie :)
      • Gość: bemowo Re: jak walczyć z dzwonami kościelnymi o 6 rano?? IP: *.chello.pl 16.06.05, 15:24
        W kościele na Nowym Bemowie też kiedyś były dzwony o 6 rano. Po interwencjach
        mieszkańców zaczęto dzwonić o 6 min.30. Też było niedobrze, dzwony były
        elektroniczne z melodyjkami.
        Od kilku lat nie ma dzwonów rano.
        Warto było przekonywać zwolenników dzwonów, że Pana Boga można chwalić w
        południe i o 15, i o 17 min. 30.
        Wytrwałości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka