10.02.10, 19:52
Witajcie.Mimo,że przejście na emeryturę jest prawem a nie obowiązkiem
zostałam na tą emeryturę wysterowana.Stało się.Jestem przerażona jak
żyć.Może macie,kochani, pomysł jak szukać pracy i jak znaleźć się w
tej nowej sytuacji.Jestem wdową od kilku lat.Syn z rodziną żyje
własnym życiem, oczywiście mamy kontakt, pomagam troszkę przy
dzieciach, ale to jego życie .Ja muszę poukładać swoje i nie mam
pojęcia jak.
Obserwuj wątek
    • chochlik5 Re: dopadło 10.02.10, 20:59
      Nie łam się. Nie wiem gdzie mieszkasz, czy w Twoim mieście
      funkcjonuje Uniwersytet Trzeciego Wieku. Tam możesz znaleźć
      przyjaciół i zajęcie. Jeśli siły dopisują to można się wykazać w
      wolontariacie.
    • chochlik5 Re: dopadło 10.02.10, 21:04
      Zajęcie i przyjaciół możesz znaleźć w Uniwersytecie Trzeciego
      Wieku, albo w wolontariacie
    • czarna12.3 Re: dopadło 10.02.10, 21:37
      Większość z nas to przechodziła i chyba dla każdego był to trudny czas. Rada: j/w. Możesz napisać także do mnie na pryw.,porozmawiamy.
      • maria73 Re: dopadło 10.02.10, 22:09
        Najważniejsze - nie zamknij się w czterech ścianach,
        nie unikaj ludzi,przypomnij sobie na co kiedyś
        nie miałaś czasu a co cię interesowało.
        Masz czas na nadrabianie zaległości...
        Ciesz się każdą chwilą, każdym dniem.
        Posłuchaj rad Chochlika.
        Zyczę powodzenia.
        Zycie po 60-tce jest kolorowe trzeba tylko
        te barwy dostrzec!!
        • aga-kosa Re: dopadło 11.02.10, 09:03
          w niektórych miejscowościach są kluby seniorów albo domy dziennego
          pobytu albo domy pomocy społecznej - zapytaj w swoim Urzędzie ,gdzie
          masz obowiązek opłacać podatek bo takie kluby są prowadzone z
          naszych podatków/.
          Takie gminy czy Urzędy prowadzą sympatyczne miejsca do spotkań i
          mają na to dużą kasę .Przychodzą wspaniali ludzie ,powstaje
          rada,która ustala z członkami program działalności .
          Lubimy tam chodzić od kilku lat bo są to niezobowiązujące miejsca
          spotkań i poszukiwania fajnych ludzi ,którym się coś chce.aga
          • kazia99 Re: dopadło 11.02.10, 10:41
            Dziękuję kochani za rady.Oczywiście zacznę się rozgladać za jakimś
            zajęciem.Nie wiem tylko czy będzie mnie stać na jakieś dodatkowe
            zajęcia.UTW to chyba od nowego roku szkolnego.W maju są zapisy
            ioczywiście chcę ztego skorzystać.
            Jestem z Krakowa i jeżeli ktoś zWas ma doświadczenia ztego miasta to
            proszę o podpowiedź.
            Przeraża mnie tylko,że nie będę akceptowana przez rodzinę.U mnie
            wszyscy pracują do upadu " do końca życia i o jeden dzień dłużej"a
            tu nagle leniwa, zdrowa emerytka.
            • maria73 Re: dopadło 11.02.10, 14:10
              a dajże spokój z tym lękiem co powie rodzina.
              Masz prawo żyć tak jak chcesz.
              Oni też to robią.
              Zobaczysz jak ciekawie się żyje wtedy
              kiedy ma się czas i pomysł na siebie.
              Ja tam ukułam sobie na swój użytek takie
              motto :"nic już nie muszę ale wszystko mogę".Poczytaj "CVo jest grane" to się
              zorientujesz.
              cojestgrane.pl/wydarzenia/miasto/Krak%C3%B3w/
              cjg.gazeta.pl/cjg_krakow/0,0.html
              zresztą ...sama znajdziesz.
              IO tego się trzymam jak "pijany płotu" wink)
              Na szczęście moje córki to akceptują a nawet
              im się to podoba !!
              Będzie dobrze zobaczysz.
              Tylko się nie bój nowego!!
              Nie podpowiem Ci co w Krakowie bo jestem
              z Wrocławia ale z pewnością wiele się dzieje.
              • muraszka1 Re: dopadło 11.02.10, 14:34
                Kaziu,z Krakowa jest Alutka,jej forum,to 'Długie,drugie wakacje'.
                Forum jest zamknięte ale krakowiankę na pewno przyjmą.
                Szkoda,że mam tak daleko do Krakowa,bo dziewczyny często się
                spotykają i są tak samo sympatyczne jak Maria,szefowa tego forum.
                • maria73 Re: dopadło 12.02.10, 08:01
                  Oj widzę że znowu życie sprawiło mi psikusa.....
                  Poprzestawiał się szyk zdań.
                  Tak się mi często zdarza kiedy nie sprawdzę
                  przed wysłaniem tego co napisałam.
                  Ale mam nadzieję że ogólny sens jest zrozumiały.
                  Sorry.
                  • chochlik5 Re: dopadło 12.02.10, 12:13
                    Kaziu, na emeryturze nawet wcześniejszej mialam bardzo dużo różnych
                    zajęć, chyba do końca mojej sprawności fizycznej. Najpirw
                    opiekowałam się nowonarodzonym pierwszym wnukiem. Synowa nie musiała
                    korzystać z urlopu opiekuńczego. I jeszcze poproszono mnie żebym
                    pełniła społecznie funkcję lekarza przy kole ZBoWiD. Niewiele było
                    tego , bo dyżury raz w tygodniu. Gdy synowa mogła się zająć już
                    dwójką dzieci, przyjęłam pod swoje skrzydła kombatanta, sybiraka.
                    żolnierza Armii Andersa. zostal oficjalnie moim mężem,
                    >Mópierwszymąż zmarł w roku 53. Syn urodził się po jego śmierci
                    Miałam z kim rozmawiać, bo zainteresowania wspólne. Na zaproszenie
                    szkół z ramienia ZBoWiD chodziliśmy z gawędami o swoich własnych
                    przeżyciach kombatanckich Po trzech latach zator mózgowy i inne
                    powikłania zamieniły mój dom w hospicjum.Pełnienie przez 24 godziny
                    dyżuru przy chorym, Po 3 latach spodziewany koniec. Znów byłam
                    wolna. Mając przygotowanie teoretyczne i troche praktyki z czasów
                    okupacji podjęlam prscę w rodzinnym sklepie zielarskim. Zioła
                    cieszyły siędużym powodzeniem, bo były tanie, a kupujacy mogli
                    skorzystać z fachowej porady. Po dwoch latach nastąpiła
                    reorganizacja firmu i ja znów na lodzie, ale nie długo. Przypadkowo
                    nawiązalam kontakt z przedstawicielką firmy zajmującą się
                    bezpośrednią dystrybucją zdrowotnych preparatów pochodzenia
                    naturalnego. Zajęłam się tą działalnością, zresztą zarejestrowana
                    jako działalność gospodarcza. Gdy otrzymałam dodatek opiekuńczy,
                    wyzofałam sie z prowadzonej działalności. Teraz nadszedł czas
                    aktywnego uczestnictwa w spotkaniach UTW i pisania książki wydanej w
                    r 2oo1 z dodrukiem w r 2004. i koniec. zaczęło lasować się zdrowie.
                    Jeszcze sporadycznie docieram na koleżeńskie spotkania emerytów w
                    Izbie lekarskiej. No i piszę na forum. Widzisz Kaziu jak wiele może
                    Cię w życiu spotkać. Grunt to zdrowie.
                    • kazia99 Re: dopadło 14.02.10, 12:58
                      Masz piękny , mądry zawód.A ja co mam wspominać, kolejną tabelkę
                      zrobioną w Excelu.I nie mam się z kim spotykać.I ja nawet nie wiem
                      czy chcę,bo jak mi znowu ktoś dokopie to tego nie przeżyję.
                      • eurytka Re: dopadło 14.02.10, 19:06
                        Bądź dobra dla siebie.
                        Poszukaj w necie czegoś o rozwoju duchowym,
                        o depresji, asertywności itp
                        Najlepiej liczyć na siebie.
                        Zawód na emeryturze odwiesza się na kołek.
                        Z dobra znajomoscia obsługi komputera,
                        wszędzie cię zatrudnią.
                        Głowa do góry.
    • eurytka Re: dopadło 12.02.10, 19:58
      Och! jak ja bym się z takiej sytuacji cieszyła!
      wreszcie wolność!.
      Są wczasy, są kluby,
      mam tyle hobby na które nigdy nie miałam czasu.
      Ja mam tyle roboty, że nie wyrabiam.
      Jak szukać pracy tego nie wiem.
      Szukaj w ogłoszeniach w internecie.
      Niedawno spotkałam koleżanke z pracy,
      która ma wysoka emeryturę a pracuje,
      bo jest pracoholiczką.
      Gdzieś tam sobie znalazła, nie w swej branży,
      ale ma motywacje wyjść z domu.
      Co z kasą robi nie wiem.
      Żyje luksusowo, zapewne.
      Ja planowałam na starość być przewodnikiem wycieczek,
      ale niestety zdrowie straciłam przez wypadek.
      Jestem inwalidką.
      Mam chorego męża, chore niepełnosprawne dziecko
      i jeszcze jedno dziecko uczące się.
      Dwa razy w tygodniu robię większe zakupy w markecie,
      by było taniej.
      Gotuje, zajmuje się swoim hobby.
      Brałam udział w konkursach na ogródek,
      niestety mam coraz mniej sił i to już odpada.
      spaceruje z psem.
      Teraz szyje synowi firany i zasłony.
      Nie mam wnuków.
      Na UTW, nie zapisze się , bo po co?
      Nawet w pracy pod koniec swej "kariery" nie robiłam podyplomowych,
      ani specjalizacji,
      bo mi się to po prostu nie opłacało w sensie finansowym,
      gdyż pracy miałam jedynie na pół etatu,
      a takie studia to kosztują.
      Zresztą tyle razy się w życiu przekwalifikowywałam,
      że obrzydzenie mam do wszelkich uczelni.
      Sama musisz pomyśleć co dla ciebie najlepsze,
      gotowej recepty nikt ci nie da.
      • chochlik5 Re: dopadło 13.02.10, 08:58
        Zajrzałam do Twojej wizytówki. Rzeczywiście mam wątpliwości czy w
        Twoim miejscu zamieszkanie funkcjonuje UTW
        • eurytka Re: dopadło 13.02.10, 09:30
          chochliku5,smile
          źle odczytałaś moją miejscowość.
          W sekrecie ci powiem,
          że to się wymawia Nova Yta,
          tak po francusku ładnie brzmi.
          Swoją Alma Mater czyli Université Jagellone mam bardzo blisko.
          Studia tam kosztują i to nie mało.
          Choćby nawet, to zdrowia nie mam.
          Najlepsi dla mnie przyjaciele czworonożni,
          pies i ...łóżko.
          • xy.5 Re: dopadło 13.02.10, 13:38
            Mnie 2 lata temu takie coś dopadło,ale mam zajęcie na kilka godzin w
            ciągu 3 dni i to mnie cieszy,parę groszy też wpada.
          • chochlik5 Re: dopadło 13.02.10, 14:21
            Masz rację eurytko. Najważniejsze jest zdrowie i sprawność. Sama
            doznałam szeregu nieodwracalnych ograniczeń, co uświadomiły mi
            wielokrotne pobyty w szpitalu na oddziałach różnych specjalności.
            Jak zaczyna się sypać to jak ze starym, wypracowanym samochodem. Ale
            najważniejsze że głowa pracuje, że pamięć jako taka nie zawodzi.
            Ważne żeby zachować samodzielność w szmoobsłudze. Wspaniała jest
            możliwość wygadania się na forum przed osobami,które nas rozumieją.
            • adria231 Re: dopadło 13.02.10, 18:07
              Poniższy wiersz znalazłam gdzieś w sieci. Pasuje,jak ulał do powyższych rozterek.
              "Dla Emeryta
              Najlepsze życzenia, to marzeń spełnienia.
              Bo cóż piękniejszego, niż właśnie marzenia…?
              Wiek emerytalny po to jest nam dany,
              by realizować niespełnione plany.

              Więc nie ma co patrzeć na swą kartę zdrowia,
              tylko łykać życie i się delektować.
              Brać wszystko, co jeszcze do wzięcia zostało
              póki posłuszeństwa nie odmówi ciało.

              Cieszmy się każdym dniem…."
              • eurytka Re: dopadło 13.02.10, 22:12
                Poleżałam trochę, bo się zmęczyłam
                i doszłam do wniosku,
                że już bardziej żyję wspomnieniami niż marzeniami.
                Można mieć marzenia,
                ale też siły do nich,
                zdrowie znaczy się,
                jest niezbędne.
                Fizycznie jestem mało sprawna.
                To co kiedyś zajmowało mi 5 minut czasu,
                dziś o wiele więcej i z większym wysiłkiem wszystko robię.
                Lepiej nie będzie, by gorzej nie było.
                I tu jest ta tajemnica,
                o której jako młodzi, zdrowi nie mamy pojęcia.
                • irsila Re: dopadło- limeryki na emeryturze 13.02.10, 23:17
                  https://www.eioba.pl/files/user2571/plejady2_small.jpg

                  Niebo z gwiazdami na szafirze,
                  muszę się sobie przyjrzeć bliżej.
                  Z kieratu wyprzężona,
                  jestem oszołomiona.
                  Żyłam nie żyjąc, w tym życiowym wirze.

                  irsila 03.02.07, 23:33 zarchiwizowany

                  Książek bez liku leży na górze,
                  wszystkie mocno obsypane kurzem.
                  Mądrości się nie wyczyta,
                  życie się łapie lub chwyta.
                  Nigdy nie chodziłam do wróżek.

                  irsila 03.02.07, 23:31 zarchiwizowany

                  Biała brzoza za oknem na błękicie,
                  niesamowicie uspokaja moje życie.
                  Wyrosła wyniośle,
                  kołysze się radośnie.
                  Ciągle piszę głupoty w zeszycie.

                  irsila 03.02.07, 23:28 zarchiwizowany

                  Usiąść tak sobie nad strumieniem,
                  skończyć ze sprzątaniem i jojceniem.
                  Leżeć na trawie,
                  marzyć na jawie.
                  Bo upadamy wtedy, gdy życie przestaje być codziennym zdumieniem.(Myslovitz)

                  irsila 03.02.07, 23:24 zarchiwizowany

                  Mówi do mnie kobieta z Mogiły,
                  że opuściły ją fizyczne siły.
                  Ani chodzić, ani stać,
                  tylko siedzieć i spać.
                  Podaj mi okulary mój miły!.

                  irsila 03.02.07, 23:21 zarchiwizowany

                  Piesek leży u mych nóg,
                  nie straszny mi żaden wróg.
                  Liże czule,
                  swoją Ulę.
                  Nie wyrzucę go nigdy na bruk.

                  irsila 03.02.07, 23:19 zarchiwizowany

                  Pytała się mnie koleżanka w biurze,
                  co ty będziesz robić na emeryturze?
                  Błogo się wysypiać,
                  czytać sobie i pisać,
                  podróżować po świecie na klawiaturze.

                  irsila 03.02.07, 23:15 zarchiwizowany

                  Najbardziej szara szarość z szarości,
                  wokół nigdzie żadnej radości.
                  Cisza tylko i głusza,
                  nic się nie porusza
                  A do tego powoli muszę oddać się starości!

                  kafar.pl napisała:

                  > A z Hongkongu piszą co chwila
                  > że w depresję popadła Irsila.
                  > Pisze troche nieskładnie
                  > ale pointy dość składnie
                  > komponuje, bo się mocno wysila

                  Re: Piszemy Limeryki ! smileIP: *.chello.pl
                  Gość: Kurrara 03.02.07, 21:07 zarchiwizowany

                  Jedna żwawa staruszka w la Manczy,
                  zjadłszy lekki lancz z pomarańczy,
                  wziąwszy krople, syropki,
                  sześć pigułek, dwa czopki,
                  zapytała ochoczo: Kto tańczy?

                  Re: Piszemy Limeryki ! smileIP: *.chello.pl
                  Gość: Kurrara 03.02.07, 20:53 zarchiwizowany

                  p.s.Znalazłam w archiwum i dolepiam do tematu jak to ze mną było.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka