iryska2604
04.09.15, 20:12
Gdyby chodziło o “dżender”, aborcję czy związki partnerskie, polscy księża grzmieliby z ambon, pisali płomienne listy i udzielali się w mediach. Teraz, gdy w sprawie kryzysu migracyjnego mają do odegrania ważną rolę, milczą. Inaczej niż np. duchowni we Włoszech, gdzie kardynał wezwał proboszczów, by otworzyli przed imigrantami świątynie.
natemat.pl/153665,otworzcie-koscioly-przed-uchodzcami-gdzie-sie-podziali-ksieza-moralisci
No właśnie...Można się spodziewać, że podobny, albo bardziej niechętny uchodźcom, przekaz płynie z ust proboszczów w wielu polskich parafiach. Po pierwsze, jeśli pomagać, to swoim. Po drugie, może jednak nie warto, bo inna kultura, religia, wartości itp.. Po trzecie, a niech się w ogóle kto inny nimi zajmie".
Przeczytajcie cały artykuł.Dość pouczający.