Dodaj do ulubionych

dowcipny wątek

29.03.04, 01:02
gdzieś już był ale nie mogę odszukać

Fragment notatki służbowej z 1967 roku: "W dniu dzisiejszym
wymierzyłem mandat karny w wysokości 100 (słownie sto złotych)
Obywatelowi Janowi R. za to, że wjechał do miasta koniem osranym jak
krowa".

"(...) Nadto wyrażam uzasadniona obawę, że ściąganie dalszych
rat alimentacyjnych z osoby Wacława D. może natrafić na pewne
trudności, ponieważ do naszego Posterunku MO nadeszła wiadomość ze
Stargardu Szczecińskiego, że Wacław D. aktualnie się powiesił (...)".

Władysław B . będąc w stanie głębokiego upojenia alkoholowego
dostał ataku białej gorączki, gdyż pociął się po rękach nożem
rzeźnickim i wygrażał nim wszystkim domownikom. Poza tym nie był
agresywny (...)".

Ze skargi obywatela Marka W. skierowanej do komendanta MO w H.:
"Mam pretensje do st. sierż. Bolesława W. za to ,że wypałował mnie
wczoraj, kiedy wracałem nocą z dyskoteki w H., a biała pałka, którą
mnie wypałował była brudna (...)".

Z notatki urzędowej z 1979 roku: "(...) Franciszek R. wycofał
dziś swe zawiadomienie o zuchwale kradzieży swojej sztucznej
szczęki, bowiem babka klozetowa, czyli pisuardessa w restauracji
Krakowiak, znalazła sztuczna szczękę wyżej wymienionego w
ubikacji, którą Franciszek R. przez własną nieuwagę wyrzygał w
dniu wczorajszym wraz z obiadem, przekąską i pół litrem wódki
żołądkowej gorzkiej (...)".

"Tadeusz G. trzymał w ręku trzepaczkę, którą na oczach
mieszkańców i dzieci oraz wychodzącej za szkoły młodzieży
wyprawiał niesamowite orgie (...)".

"W dniu 17 kwietnia 1980 roku z polecenia oficera dyżurnego
udalem sie na ulicę Partyzantów, gdzie nierzeźwy Jarosław R.
oddawal prywatnie mocz i inne ekstramenty fizjologiczne, co czynił w
biały dzień, publicznie pod oknami budynku Komitetu miejskiego PZPR.
Wezwałem go, by natychmiast zaprzestał tych czynności, lecz na moje
wezwanie Jarosław R., zareagował negatywnie(...)".

"Do tutejszego posterunku MO zatelefonowała Eugenia L. mówiąc,
ze jej mąż Franciszek nie będzie mógł w dniu dzisiejszym zgłosić się
na przesłuchanie w charakterze podejrzanego, ponieważ przebywa w
szpitalu, gdzie będzie poddany ciężkiej operacji p r o s t y t u t y".

Fragment notatki służbowej dzielnicowego, starszego kaprala
Włodzimierza S: "W wyniku najechania samochodu marki KAMAZ na
furmana i furmankę, na miejscu śmierć poniósł koń furmana.
Wspólnie z ww. furmanem podjąłem czynności w celu zwleczenia
denata z drogi(...)".

Tego dnia pełniłem służbę patrolowa razem z /.../. W pewnym
momencie przechodząc koło parkingu nie strzeżonego zauważyliśmy
pięciu podejrzanych osobników kręcących się przy samochodach. Gdy
podeszliśmy bliżej to powiedzieli do nas "Spierdalajcie stąd!", co
niezwłocznie uczyniliśmy.

smile))

--
zeżarło sygnaturkę
i już
Obserwuj wątek
    • puz Re: dowcipny wątek 29.03.04, 11:39
      Niektóre pewnie będą stare i znane, a inne trochę ostre,przepraszam, nie mam
      czasu przebierać.

      - Dlaczego nie chcesz się ze mną ożenić ?! Co masz mi do zarzucenia ?!
      - Twoją przeszłość !
      - Przecież moja przeszłość jest nienaganna !
      - Tak, to prawda, ale zbyt długa !

      - Żyję z tobą jak Kopciuszek! - skarży się młoda żona mężowi.
      - No widzisz, obiecywałem, że będzie jak w bajce.

      - Niestety, wysoki sądzie, nie mogę zamieszkać razem z szóstką swoich dzieci.
      - broni się Kowalski.
      - A dlaczegóż to ?!
      - Bo ich matki by się nie zgodziły.

      Dwóch starszych panów dyskutuje przy kawiarnianym stoliku.
      - Wiesz, ja o dziwo wciąż nie mam żadnych problemów z potencją.
      - Jak ty to robisz?
      - Jem pumpernikiel.
      Gdy się pożegnali, ten drugi uderzył natychmiast do najbliższego spożywczego.
      - Czy jest pumpernikiel?
      - Jest
      - Proszę dziesięć opakowań.
      - Dziesiec? Połowa panu stwardnieje.
      - To..., proszę dwadzieścia opakowań!

      Stoją dwie krowy na łące i gadają:
      - Słyszałaś o tej chorobie?
      - Słyszałam!
      - Szaleją krowy, co?
      - Oj, szaleją jak jasna cholera!
      - Dobrze, że nam pingwinom to nie grozi..

      - Tato, wszyscy się śmieją że mam same dwóje.
      - Pij, nie pier... !

      Kto jest najlepszym matematykiem na świecie?
      - Kobieta: dodaje sobie urody, odejmuje lat, mnoży dzieci, dzieli łoże.

      W szkole u Jasia było malowanie. Pani nauczycielka w ramach zajęć z plastyki
      chciała sprawdzić czy dzieci mają zmysł plastyczny. Więc pyta się dzieci jak by
      pomalowały klasę. Dzieci opowiadają swoje wizje klasy po malowaniu. Doszło do
      Jasia,więc mówi - W zasadzie to podoba mi się tak jak jest, tylko na środku
      ściany pier...... szlaczek ! - Po tych słowach nauczycielka złapała się za
      głowę i mówi do Jasia: - Jasiu jutro widzę cię tu z ojcem.
      Na drugi dzień Jasiu przychodzi do szkoły z ojcem. Nauczycielka zrelacjonowała
      mu więc treść wczorajszej lekcji. - I na końcu mówi, że na środku ściany
      pier...... szlaczek... - Ojciec popatrzył na ścianę i mówi:
      - Ma pani rację, rzeczywiście ch..owo !

      Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło.
      - Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę.
      - A za co?
      - Pani pyta: "Ile to jest 6 razy 4". No to powiedziałem, że 24. I dostałem
      piątkę. A później mnie zapytała "ile to jest 4 razy 6".
      - A dyć to jeden ch.. - mówi ojciec.
      - No właśnie, tak samo jej powiedziałem !

      Pani w szkole krzyczy na Jasia:
      - Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyjdziesz do szkoły z
      ojcem!
      - Ja nie mam ojca.
      - A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka.
      - Walec go przejechał.
      - No to niech przyjdzie matka.
      - Matkę też walec przejechał.
      - A dziadka masz? - pyta nauczycielka z odrobiną zwątpienia.
      - Nie.
      - Jego też przejechał walec?
      - Tak.
      - A babcię?!
      - Też.
      - Ale chyba masz jakiegoś wujka czy ciocię, którzy uniknęli tej strasznej
      śmierci?! - pyta pełna najgorszych obaw nauczycielka.
      - Nie, wszystkich przejechał walec.
      - Biedny Jasio! I co ty teraz będziesz robił sieroto? - użala się nad malcem
      nauczycielka.
      - Będę dalej jeździć walcem.

      Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy stole, a tu wchodzi
      synek gospodarzy i na cały
      głos mówi:
      - Mamo, a mi się chce sikać !
      - To idź i wysikaj się, ale na drugi raz mów, że ci się chce gwizdać.
      W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko budzi się w
      środku nocy i mówi:
      - Dziadku mi się chce gwizdać !
      - Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc.
      - Ale mi się naprawdę chce gwizdać !
      - Nie wolno bo wszystkich pobudzisz.
      - Ale ja już nie mogę !
      - To zagwiżdż mi tak po cichutku do ucha.

      Jasiu , dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole ?
      - Bo wczoraj umarł mój dziadek...
      - Nie kłam. wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie...
      - Tatuś wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą...

      Pani zadała dzieciom temat wypracowania - "Jak wyobrażam sobie pracę
      dyrektora ?". Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy
      ręce.
      - Czemu nie piszesz Jasiu ? - pyta się nauczycielka.
      - Czekam na sekretarkę.

      Na matematyce Jasio odpowiada:
      - Przez trzy dowolne punkty można przeprowadzić jedną prostą...
      Nauczyciel łapie się za głowę. Jasio orientuje się, że się pomylił i wyjaśnia:
      - Oczywiście, o ile ta prosta będzie odpowiednio gruba!

      Przed końcem roku szkonego ksiądz pyta uczniów : Które przykazanie jest
      najważniejsze ?
      - Ósme - mówi Jaś. - Nie wystawiaj złego świadectwa bliźniemu swemu

      Do knajpy portowej wpada podpity marynarz. Idzie, zataczając się, prosto do
      baru i krzyczy:
      - Kiedy ja piję, to wszyscy piją!
      Na to hasło rzuciła się do baru cała sala: prostytutki, orkiestra, goście,
      kelnerzy. Wszyscy przepijają zdrowie marynarza, życząc mu wszystkiego
      najlepszego. Kiedy wypito pierwszą kolejkę, marynarz woła:
      - Kiedy ja piję drugą kolejkę, to wszyscy piją drugą kolejkę. Oczywiście, z
      takiej okazji znowu skorzystała cała obecna klientela. Nawet zaczęli przybywać
      chętni z zewnątrz, a za drugą kolejką idzie trzecia, czwarta, piąta. Wreszcie
      pijany, jak sto tysięcy bałwanów, marynarz wyciąga z kieszeni dolara, rzuca
      ostentacyjnie na bufet i woła:
      - Kiedy ja płacę, to wszyscy płacą!

      Mietek siedzi przy barze w londyńskim pubie i pije jedenaste piwo. Przywołuje
      barmana:
      - Proszę o jeszcze jedno piwo!
      Kelner przynosi mu piwo zapominając o kartonowej podkładce.
      - Dziękuję - mówi Mietek - ale dlaczego tym razem nie przyniósł mi pan ciastka?

      Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni
      zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę.
      - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy
      powtarzać...

      Przyjechał zapaśnik do znajomego na wieś i jak to znajomi - poszli sobie do
      baru na kielicha. Gdy już wracali po paru głębszych, w drodze zaatakował ich
      byk. Jak przystało na silnego faceta, zapaśnik nie przestraszył się. Złapał
      byka za rogi i zaczął z nim walczyć. W końcu byk zrezygnował i udało mu się
      uciec. Zapaśnik na to pijackim tonem:
      - Gdyby nie alkohol, ściągnął bym tego drania z roweru!

      - W domu ani kropli wódki - złości się mąż na żonę - a ty ostatni grosz
      wydajesz na chleb!

      Mąż wraca pijany z knajpy, ale dwie godziny później niż zwykle.
      - Co, knajpę przesunęli dalej? - ironizuje żona.
      - Nie - bełkocze małżonek. - Poszerzyi ulicę.

      Skacowany sąsiad wraca do domu wieczorem, żona nie chce go wpuścić, a że chce
      mu się strasznie pić, puka do drzwi sąsiadów.
      Otwiera mu ich mały synek, i mówi, że rodziców nie ma w domu. Skacowany sąsiad
      prosi o szklankę wody. Chłopczyk przynosi mu, a on wypija jednym duszkiem, i
      prosi o następną. Malec przyniósł, ale tylko pół.
      - Dlaczego pół ? Prosiłem o całą szklankę, dziwi się sąsiad.
      - Mały jestem, do kranu nie dosięgnę, a z sedesu już wszystko wybrałem.

      - Panie doktorze, proszę przyjechać do mojej żony !
      - A co jej dolega ?
      - Nie wiem, ale jest tak słaba, że musiałem ją zanieść do kuchni, żeby zrobiła
      mi śniadanie !

      Jedzie Arab na wielbłądzie przez pustynię, a obok, ledwie żywa, biegnie jego
      żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę.
      - Dokąd się tak spieszysz ? - pyta przewodnik karawany.
      - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala.

      - Ile będzie kosztował przelot pana samolocikiem do Edynburga ? - pyta szkockie
      małżeństwo.
      - Mogę was przewieźć za darmo, jeśli podczas lotu nie powiecie ani słowa !
      Już po wylądowaniu pilot, który w czasie lotu wykonywał różne karkołomne
      akrobacje gratuluje Szkotowi:
      - No, muszę przyznać, że jeszcze żadnemu z moich pasażerów nie udało się
      zachować milczenia w czasie lotu!
      - A wie pan - przyznaje Szkot - w pewnym momencie chciałem krzyknąć !
      - W jakim ?
      - Kiedy moja żona wypadła z samolotu !

      - Mamusiu, jezdem w ciąży.
      - Bój się Boga! Dwa miesiące przed maturą, a ty mówisz "jezdem" ?

      List dziewczynek z kolonii:
      " Droga mamo! Bawimy się jak damy.
      ...A jak nie damy to się nie bawimy."

      Pewna kobieta podczas spowiedzi mówi do swojego spowiednika:
      - Ojcze, mam pewien probl
    • ada296 strasznie bolesne ;-) 29.03.04, 22:51
      W plemieniu Kaczamanów zachorował wódz. Rada starszych udaje się do szamana po
      radę.
      - Połóżcie wielkiemu wodzowi wątrobę bizona na czole, to wyzdrowieje.
      Następnego dnia czarownik pyta:
      - I co, pomogło?
      - Nie.
      - W takim razie połóżcie mu jajka na oczy.
      Trzeciego dnia szaman pyta:
      - Pomogło?
      - Nie, wielki wódz umarł.
      - A położyliście mu jajka na oczy?
      - Nie... dociągnęliśmy tylko do pępka.

      hmmm
      --
      zeżarło sygnaturkę
      i już
          • ada296 skąd my to znamy... 29.03.04, 23:30
            Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na
            dziecinną kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym
            sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze tylko trzy
            godziny handlu. I gdzie ja potem lipcową kartkę zrealizuję? Mam dzieci 2 i 4
            lata. Czy ludzkie podejście nie obowiązuje? - Prokop.
            Dopisek innej osoby: Uważam powyższy wpis za złośliwy i arogancki. Ekspedientka
            miała słuszną rację. Nie chcemy, aby sprzedawano obcym osobom z nie
            zarejestrowanymi kartkami, bo za mało jest wędlin. - Mrówka.
            Wyjaśnienie kierowniczki sklepu: Klientka Prokop była bardzo zdenerwowana,
            gdyż inne osoby z kolejki nie pozwoliły jej obsłużyć.

            ***
            Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży 1 kg ptasiego mleczka. Zaznaczam, że
            mam II grupę inwalidzką i oświadczenie komisji lekarskiej. Ekspedientka nie
            uznała tego, była bardzo agresywna. Resztkami sił stałam w bardzo długim ogonku
            i otrzymałam 23 dkg. Zaznaczam, że jestem po bardzo ciężkiej operacji i
            wszędzie jest to zaświadczenie respektowane - Czesława Gorkowska.

            ***
            Skarga z 1978 roku: Zamiast kawy podano mi w waszym barze cienka lurę - K.
            Wojdak.
            Dopisek inspektora nadzoru: Proponuję organizowanie comiesięcznych narad z
            bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami naparów kawowych.

            ***
            Skarga z 1988 roku: Weszłam do sklepu i co widzę... Na stoisku mięsnym nie ma
            żadnej wędliny. Uważam, że przed świętem 22 lipca powinno być lepsze
            zaopatrzenie. Co mają jeść ludzie pracy? - Alicja Kozakowska.

            ***
            Skarga z 1978 roku: W czwartek o godz. 13.45 szczególnie "miła i kulturalna"
            była pani Sawicka, która nie wiadomo z jakich powodów znalazła się w salonie
            perfumeryjnym. Ordynarny stosunek do klienta, odsyłała do pracy pod Forum.
            Uważam zachowanie ekspedientki za katastrofalne i żądam satysfakcji - Iwanicka
            Jadwiga.
            Dopisek innej osoby: Jestem świadkiem tej scysji i stwierdzam, że zarzuty tej
            obywatelki są bezpodstawne. To klientka zachowywała się prowokująco i
            arogancko - mówiła podniesionym głosem per ty i wysyłała ekspedientki do pracy
            w PGR - Jadwiga Kołodziejczyk.
            Wyjaśnienie kierowniczki: Sytuacja spowodowana była niesłuszną pretensją
            klientki, która żądała od ekspedientki otwarcia i powąchania oryginalnie
            zapakowanej wody francuskiej Jean po 800 zł. W związku z odmową wszczęła
            awanturę.

            ***
            Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy (podpis nieczytelny).
            Wyjaśnienie kierownika wpisane pod skargą: Miód znajdujący się na wystawie
            będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już sporządzona lista na te
            towary, ale klient stwierdził, że tyle to on nie będzie czekał.

            ***
            Skarga z 1988 roku: My, niżej podpisani klienci ze zwykłej kolejki, składamy
            skargę na kierowniczkę, która odmówiła naszej prośbie o zmianę zasad obsługi
            kolejki uprzywilejowanej. Nie wyraziła zgody, by na pięć osób ze zwykłej
            kolejki obsługiwać jedną z uprzywilejowanej. Obsługiwała jeden na jeden. Towaru
            dla nas nie starczyło (tu następuje dziesięć podpisów).
            Dopisek pod skargą: My, ludzie z kolejki uprzywilejowanej,wyjaśniamy,że jesteśmy
            inwalidami wojennymi, starymi bojownikami o Polskę i prosimy o nieuwzględnianie
            ww. PASZKWILU - Jerzy Hys.

            ***
            Skarga z 1984 roku: Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta,
            gdyż twierdzi, że klient powinien najpierw się wyszumieć -
            Ewa Rakowska.

            ***
            Skarga z 1985 roku: Nie mogę się doprosić u kierowniczki sklepu, żeby zamawiała
            biały ser na wagę (ten z Mławy, który kiedyś był). Jeszcze raz więc bardzo
            proszę, aby był w tym sklepie ser biały na wagę, a nie w kostkach. Niech ja już
            nie słyszę "nie dostajemy sera na wagę" - J. Tender.
            Wyjaśnienie kierowniczki: Nie dostajemy sera na wagę.

            ***
            Pochwała z 1979 roku: Zostałem nadzwyczaj grzecznie obsłużony przez panią
            ekspedientkę Marię, za co pragnę wyrazić wyrazy uznania dla całego personelu
            na czele z p. Kierowniczką - Tadeusz Grajek, Ursus.

            ***
            Skarga z 1988 roku: Chciałam kupić kilogram cukru i kawę, pokazując legitymację
            II grupy inwalidztwa. Pani ze stoiska cukierniczego nie chciała mnie obsłużyć
            poza kolejnością. Wreszcie gdy mnie załatwiała, cały czas ubliżała, co
            spowodowało podburzenie stojących w kolejce ludzi. Na skutek jej zachowania
            jakiś wulgarny typ wyrwał mi kawę i wrzeszczał koło ucha, że ma w dupie moją
            legitymację inwalidzką - Stanisława Ostrowska.
            Dopisek innej osoby: Byłem świadkiem. Klientka, rzekomo inwalidka, odgrażała
            się, że nas tu wszystkich urządzi. Sama sprowokowała taką, a nie inną reakcję
            stojących w 30-osobowej kolejce. Nie mam nic przeciwko ludziom z przywilejami,
            ale czy muszą robić zakupy akurat po 16, gdy normalni ludzie wychodzą z pracy,
            i przeszkadzać. Poza tym kawa jest używką, a nie artykułem pierwszej potrzeby -
            Miałkowski.

            ***
            Skarga z 1983 roku: Zamiast 3 kg cukru ekspedientka sprzedała mi 3 kg mrówek
            faraona (podpis nieczytelny).
            Dopisek kierowniczki: Klient był w stanie nietrzeźwym.

            ***
            Pochwała z 1980 roku: W sklepie jest bardzo uprzejma i szybka obsługa, aż
            przyjemnie postać chwilę w kolejce - Beata Malaszko.
            Dopisek: My, klientela stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwał (tu
            następuje 10 podpisów).
            Kolejny dopisek: Jako kierownik sklepu dziękuję za słowa uznania -
            Wojciechowska.

            ***
            Skarga z 1983 roku: Nie chciano mi sprzedać szampana, choć pijanemu
            jegomościowi sprzedano w tym czasie wino. Dlaczego? - Bożena Zycholak.
            Wyjaśnienie kierowniczki: Zacznę od początku. O godz.14 przywieziono do naszego
            sklepu cukier, który miał być sprzedawany bez kartek. Wieść szybko rozeszła się
            po mieście i spowodowała szturm. Do godz. 18 sprzedaliśmy 4 tony. Na moich
            oczach rozgrywała się prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam policzyć utarg. W
            tym kotle wywiesiłam więc na dziale z alkoholem kartkę jakąkolwiek, nie patrząc
            nawet, co tam napisane, że przerwa albo remanent i uciekłam na tyły na
            zaplecze. Była godz. 18.50, kiedy do mojego pokoju wszedł pijany olbrzym.
            Domagał się wina. Nie targowałam się, bo na biurku miałam rozłożone 13
            milionów. Podałam mu butelkę. Zobaczyła to klientka, której już obsłużyć nie
            mogłam, i się wpisała.

            ***
            Skarga z 1984 roku: Mimo iż nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie,
            proszę o sprzedanie mi 30 dkg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi
            zależy - Wajdzik Alina.
            Dopisek kierowniczki: Odmawiam ze względu na stany zerowe wędlin.

            ***
            Skarga ze stycznia 1983 roku: Biały ser kładzie się na wagę, trzymając w
            dwóch palcach, którymi to palcami liczone są potem pieniądze. Proszę to
            zmienić - Janik.
            Dopisek ekspedientki: Osobiście uważam, że nie ma innej możliwości jak
            podanie sera palcem.

            ***
            W dniu 3 lipca 1989 sprzedawano dywany podgumowane. Ekspedientki
            poinformowały, że będą wpuszczały kolejno z obu kolejek. Mimo że stałam na
            początku kolejki uprzywilejowanej, dywanu mi nie sprzedano. Ekspedientki
            zachowały się b. brzydko. Zostałam przez jedną popchnięta z całej siły,
            a kiedy upadłam, siłą mi dywan wydarła.
            Dopisek kierowniczki: Serdecznie Panią przepraszamy za zaistniały incydent.
            Ekspedientce zwrócono uwagę o nietakim stosunku do klienta - Zdanowska.

            ***
            Skarga z 1983 roku: Na wystawie są wystawione różne sery żółte, ale w sklepie
            nie ma ich w sprzedaży. Co to za zwyczaj reklamowania towaru, którego nie ma w
            sklepie. Proszę o wyjaśnienie - Tadeusz Kędzielski.
            Wyjaśnienie kierownika: Sklep bierze udział w konkursie. Zrobiono więc wystawy
            konkursowe, na których umieszczono atrapy towarów. Samych towarów od dłuższego
            czasu niestety brak w sprzedaży.

            smile)

            --
            zeżarło sygnaturkę
            i już
            • ada296 skąd my to znamy...cd 31.03.04, 00:13
              Skarga z 1987 roku: Poprosiłam o mleko z żółtym kapslem, ale ekspedientka nie
              chciała mi go sprzedać, tłumacząc, że jest to mleko jutrzejsze, z jutrzejszą
              datą na kapslu. Proszę mi wyjaśnić, dlaczego mleko w dniu 3 maja datowane jest
              na 4 maja i czy ekspedientka mogła odmówić mi sprzedaży tego mleka - Halina
              Mikołajczyk.
              Wyjaśnienie kierowniczki: Mleko tłuste z żółtym kapslem dostarczane jest w
              południe i jednocześnie jest awansem na dzień następny. Proszę przyjść jutro, a
              będzie!

              ***
              Skarga z 1983 roku: Jako mistrz z 1948 roku stwierdzam - dziura w szynkowej z
              powodu złej pracy nadziewarki. Zwyczajna zamiast na drobnym sicie była mleta na
              piątce. Jakiś niefachowiec tu pracuje - T.Cieślar.

              ***
              Skarga z 1983 roku: Kolejka zaczyna się już przed sklepem, a obsługa odmawia
              uruchomienia drugiego stanowiska kasowego, mimo że w sklepie są cztery
              pracownice. Dwie siedzą sobie na zapleczu i piją herbatę. Ponadto kierowniczka
              ubliżała mi przy wpis... (tu książka skarg jest nieco pomięta i naddarta, jakby
              ktoś ją klientowi z całej siły wyrwał - przyp. red.)
              Wpis kierowniczki: NIEPRAWDA!!! KŁAMSTWO!!! Jako kierowniczka oświadczam, że w
              sklepie była duża kolejka spowodowana świeżą dostawą tak atrakcyjnych towarów
              jak olej, margaryna, cukier. Ekspedientki nie nadążały z noszeniem towaru.
              Ponadto klient ten jest wyjątkowo konfliktowym klientem, który to wiecznie ma
              dużo nieuzasadnionych pretensji i sam ubliża!!!

              ***
              Skarga z 1985 roku: Około godz. 11.30 przyszłam do sklepu mięsnego, aby ustawić
              się w kolejce. Oczywiście nic już nie było o tej godzinie, ale ponieważ dostawa
              poranna jest zawsze dzielona na sprzedaż przedpołudniową (o godz. 8) i
              popołudniową (o godz. 16), liczyłam, że jakiś towar zostanie o godz. 16
              wyłożony. Było nas takich 20 osób. Pytaliśmy ekspedientki, czy warto stać, ale
              nie wiedziały, co będzie, tylko że na pewno będą wyłożone parówki z porannej
              dostawy. Czekaliśmy więc w ciemno do 16. Kiedy wystawiono towar, okazało się,
              że wszystkiego jest b. mało. A parówki z porannej dostawy w ogóle wyparowały.
              Domagaliśmy się kontroli komisyjnej zaplecza i tego, co tam zostało odłożone,
              ale nie pozwolono nam na te społeczną inicjatywę - R. Korpal, A. Bedkowska, S.
              Jędrzejczyk, D. Kozłowska.
              Wyjaśnienie kierowniczki: Parówki zostały sprzedane na żywienie zbiorowe dla
              kolonii.


              ***
              Skarga z 1985 roku: Kupiłam nieświeże drożdże, pół kilo. Nie chciano mi ich
              wymienić - Walewska.
              Wyjaśnienie kierowniczki: Klientka przedstawiła do reklamacji drożdże kupione
              rzekomo w naszym sklepie 3 dni temu. Tymczasem były one zapakowane w prawdziwy
              papier pakowy, którego to papieru sklep nie posiada od pół roku - a więc
              drożdże nie nasze.

              ***
              Skarga z 1987 roku: Jestem siostrą PCK. Mam pod opieką sześć samotnych kalek i
              mam zezwolenie na kupowanie dla nich poza kolejnością. Odmówiono mi sprzedaży
              wafli, natomiast sprzedano trzem innym osobom z kolejki po 14, 15 i 10 sztuk -
              Marcinkowska.
              Wyjaśnienie kierowniczki: Zgodnie z wytycznymi ministra w sprawie zasad obsługi
              poza kolejnością wyjaśniam, że opiekunka PCK nie miała prawa do zakupu poza
              wszelką kolejnością - które to prawo mają wyłącznie inwalidzi wojenni i
              wojskowi - a jedynie miała prawo do stania w kolejce dla uprzywilejowanych,
              zamiast w kolejce zwykłej. Z uwagi na to, że zarówno w kolejce zwykłej, jak i w
              kolejce dla uprzywilejowanych stała znaczna ilość klientów i nie wyrażali oni
              zgody na sprzedaż wafli siostrze PCK, klientce odmówiono sprzedaży poza wszelką
              kolejnością. Tak więc nie było żadnej winy ekspedientki - wszystkim
              uprzywilejowanym przysługuje obsługa poza kolejnością, ale tylko jeśli staną w
              kolejce dla uprzywilejowanych. I w tej kolejce powinna pani - jako siostra PCK -
              stanąć. Jest jeszcze zwykła kolejka, dla nieuprzywilejowanych. W niej stać pani
              nie musi.

              ***
              Skarga z 1979 roku: Złe zachowanie kasjerki. Kasjerka robiła się manikurę w
              sklepie żywności. Kiedy prosiłam o mleko nic nie odpowiedziała, manikura
              trwała. Drugi raz prosiłam. Sugerowałam, że to nie miejsce do manikury.
              Odpowiedziała niegrzecznie i znowu zaczęła z manikurą. Czekam na tłumaczenie z
              Urzędu Dzielnicowego. Przepraszam, że niedokładnie piszę po polsku - Kay
              Withers.

              ***
              Skarga z 1988 roku: Na wystawie odkryłem naboje do syfonów, jednak w sklepie
              nie chciano mi ich sprzedać, wykazując przy tym arogancję i chamskie odzywki -
              Jerzy Waka.
              Dopisek kierownika: Klient nie miał żadnej racji. Wchodząc do sklepu,był już
              zdenerwowany. Ubliżał mojej pracownicy. Chciałem uspokoić tego klienta,
              tłumacząc sytuację obecnego braku naboi, lecz klient w dalszym ciągu miał
              pretensje i ubliżał. A co do wystawy, stoi tam tylko puste pudełko po nabojach.

              ***
              Pochwała z 1988 roku: Pragnę złożyć dyrekcji podziękowanie za zmianę dawnego
              personelu z kierownictwem na czele w naszym sklepie. Personel obecny jest
              fachowy i miły. Odnoszę wrażenie, jakbym był obsługiwany przed wojną - inż.
              Stanisław Wiśniewski, kombatant.

              ***
              Skarga z 1988 roku: Podejście p. ekspedientki do stoiska nabiałowego trwało od
              godz. 7.40 do 8.00 - Lutkowski.
              Wyjaśnienie kierowniczki: Mieliśmy przyjęcie towaru,a klient był bardzo
              niecierpliwy. Mimo dużej kolejki, która spokojnie oczekiwała, domagał się
              obsługi.

              ***
              Pochwała z 1988 roku: Dziękuje za rodzynki, które kupiłam w tym sklepie, a
              nie mogłam dostać od 2 lat w całym śródmieściu. Szczególnie dziękuję pani
              sprzedawczyni, która z uśmiechem odważyła mi żądaną ilość - Dominika Pytkowska.

              ***
              Skarga z 1989 roku: W dniu dzisiejszym w sklepie pusto i brudno. Obsługa
              skandaliczna. Nie pozwolono nam kupić oleju, wykazując się skrajną arogancją -
              Henryk Jodko, Alicja Moczulska.
              Dopisek innej osoby: Obywatele ci żądali, aby olej sprzedawać bez ograniczeń -
              na co kolejka, w której i ja stałem, prosiła aby dawać po 1 litrze, bo nie
              starczy. Wybuchła awantura, bo obywatele ci stwierdzili, że skoro jest
              urynkowienie i demokracja, to oni wezmą, ile chcą, a inni ich nic nie obchodzą,
              po czym złośliwie wpisali się do książki - Krzysztof Jakubowski.

              ***
              Skarga z 1987 roku: O godz. 8.30 na stoisku było około 17 kg baleronu. O godz.
              9 baleron został wykupiony. Ja oraz inni klienci zażądaliśmy dodatkowego
              wydania wędlin z chłodni. Ekspedientka wyszła na zaplecze i stwierdziła, że
              kierowniczka zabrała klucze do chłodni. Poszła po nią. Kierowniczka
              oświadczyła, że nic w chłodni nie ma. Jednak z wcześniejszego zachowania
              ekspedientki (znaczące mruganie okiem) wynikało, że towar jest. Jako klienci
              zażądaliśmy komisyjnego sprawdzenia zawartości chłodni, ale odmówiono nam tego,
              twierdząc, że to nie nasza sprawa. Kwestionujemy prawo kierowniczki do bo w tym
              wypadku zamykanie jej nie miałoby przecież sensu - Gotlib Stefania, Teresa
              Mudzka, Anna Dobrowolska.
              Wyjaśnienie kierowniczki: Była wolna sobota. Dostałam dorzut wędliny - 30 kg
              baleronu. Nie wprowadziłam wagowych ograniczeń, ażeby sprzedaż odbyć bez
              jakichkolwiek zatargów ze strony klienta. O godz. 9 skończył się więc towar. A
              w chłodni naprawdę nic nie miałam.

              ***Pochwała z 1983 roku: Występuję do dyrekcji Społem, aby obsłudze sklepu
              przyznać nagrodę, np. imienia Wokulskiego. Nabywałem komplet garnków za 7400
              zł. Pan, który mnie obsługiwał, był niezwykle uprzejmy i fachowy,poświęcił mi
              b. dużo czasu i wspólnie ze mną oglądał aż trzy komplety, żeby dobrać bez
              wgnieceń i uszkodzeń. Więcej takich sklepów i życie będzie jak w innych
              krajach - Krzysztof Stachurski, woj. zamojskie.

              ***
              Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na
              dziecinną kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym
              sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze tylko trzy
              godziny handlu. I gdzie ja potem lipcową kartkę zrealizuję? Mam dzieci 2 i 4
              lata. Czy ludzkie podejście nie obowiązuje? - Prokop.


              --
              zeżarło sygnaturkę
              i już
            • bepeef Re: skąd my to znamy... 31.03.04, 07:00
              Byłoby całkiem zabawne
              gdyby nie to, że prawdziwe sad

              Jak to się dzieje, że nie pamiętamy już prawie tego upodlenia,
              że wspominamy najczęściej jedynie dobre rzeczy....

              Dzięki za przypomnienie.

              Słonecznego dnia!

              B.



    • puz Re: dowcipny wątek 31.03.04, 07:22
      Tyle mam spraw zakończeniowych w tej pracy, do której idę dziś ostatni raz, że
      nie mam czasu dla siebie. Chwilka jednak się znajdzie.

      O czwartej nad ranem u profesora dzwoni telefon. Profesor odbiera i słyszy:-
      Śpisz?
      - Śpię - odpowiada zaspany profesor.
      - A my się k...a jeszcze uczymy

      Wspomnienia z Norwegii
      Spotykają się kumple i jeden mówi:
      - Wiesz właśnie wróciłem z Norwegii. Staaary, czego ja tam nie widziałem -
      niedźwiedzie, renifery - po prostu wszystko...
      Drugi mówi:
      - A fiordy widziałeś? Widziałeś fiordy?
      A ten na to:
      - Staaary, fiordy to mi z ręki jadły!

      Ludożercy gotują Rumuna w kotle. Co chwilę z kipiącego rosołu wynurza się
      głowa, a stojący obok kucharz raz po raz uderza w nią z całej siły chochlą.
      - Czemu tak bijesz tego człowieka? - sroży się król ludożerców.
      - Panie, jeszcze chwila, a on mi cały makaron wyżre...

      Dwóch wariatów kąpało się w rzece, i wyłowiło trupa. A trup był już nieźle
      pozieleniały. Mimo to wariaci pomyśleli, ze trzeba człowieka ratować, i tak
      zrobili. Pierwszy robi reanimacje. Wbił mu słomkę w tyłek i dmucha. Trochę się
      zmęczył, powiedział do drugiego:
      - Teraz ty.
      A tamten wyjął słomkę, włożył druga strona i powiedział:
      - Brzydzę się tobą.

      Rodzina kowalskich jedzie na wakacje.
      - Stop! - krzyczy nagle pani Kowalska.
      - Zapomniałam wyłączyć żelazko! Musimy wracać, inaczej spali się nam dom!
      - Spokojnie, kochanie - mówi jej mąż - Nie będzie pożaru. Właśnie przypomniałem
      sobie, że nie zakręciłem kranu w łazience.

      Szybki Bill wybiera się do kochanki. Ponieważ wie, że może go nakryć jej mąż,
      umawia się ze swoim koniem.
      - Słuchaj. Ustawiasz się na ulicy pod oknem. Jak usłyszę pukanie, wyskakuję
      przez okno i uciekamy. Kumasz?
      - Tak.
      Szybki Bill spokojnie robi sex, nagle słychać pukanie. Bill wyskakuje przez
      okno, kobieta otwiera drzwi. Stoi za nimi koń i mówi:
      - Powiedz Billowi, że zaczął padać deszcz. Stoję teraz pod daszkiem

      - Dlaczego nie chcesz się ze mną ożenić ?! Co masz mi do zarzucenia ?!
      - Twoją przeszłość !
      - Przecież moja przeszłość jest nienaganna !
      - Tak, to prawda, ale zbyt długa !

      - Żyję z tobą jak Kopciuszek! - skarży się młoda żona mężowi.
      - No widzisz, obiecywałem, że będzie jak w bajce.

      - Niestety, wysoki sądzie, nie mogę zamieszkać razem z szóstką swoich dzieci.
      - broni się Kowalski.
      - A dlaczegóż to ?!
      - Bo ich matki by się nie zgodziły.

      Dwóch starszych panów dyskutuje przy kawiarnianym stoliku.
      - Wiesz, ja o dziwo wciąż nie mam żadnych problemów z potencją.
      - Jak ty to robisz?
      - Jem pumpernikiel.
      Gdy się pożegnali, ten drugi uderzył natychmiast do najbliższego spożywczego.
      - Czy jest pumpernikiel?
      - Jest
      - Proszę dziesięć opakowań.
      - Dziesiec? Połowa panu stwardnieje.
      - To..., proszę dwadzieścia opakowań!

      Stoją dwie krowy na łące i gadają:
      - Słyszałaś o tej chorobie?
      - Słyszałam!
      - Szaleją krowy, co?
      - Oj, szaleją jak jasna cholera!
      - Dobrze, że nam pingwinom to nie grozi..

      - Tato, wszyscy się śmieją że mam same dwóje.
      - Pij, nie pie..ol !

      Kto jest najlepszym matematykiem na świecie?
      - Kobieta: dodaje sobie urody, odejmuje lat, mnoży dzieci, dzieli łoże.

    • rudakitka1 Re: dowcipny wątek 31.03.04, 09:23



      W księgarni policjant prosi o coś lekkiego do czytania:
      - Hmm... mamy "W pustyni i w puszczy"...
      - Dobra, wezmę "W puszczy"...

      Z pamiętnika policjanta:
      Poniedziałek: Od samego rana bolą mnie zęby. Niby sztuczne uzębienie a jednak?!
      Wtorek: Dzisiaj rano mieliśmy kurs daktyloskopii. Kapralowi Klusze tak się to spodobało, że zaczął wszystkim zdejmować odciski palców. Pułkownik Żelazny nie zgodził się jednak na zdjęcie butów i przyłożył kapralowi aktówką.
      Środa: Nudzimy się w radiowozie. Grzebię w samochodowej zapalniczce. Palec mi się zaklinował. Przestałem się nudzić. Za to zacząłem się pocić.
      Czwartek: Dostaliśmy wiadomość o napadzie na bank. Pojechaliśmy tam czym prędzej, ale nie było się po co spieszyć. Ludzie już wszystko wyzbierali.
      Piątek: Kapral Klucha ruszył w pościg za pijanym rowerzystą. Klucha ostro prowadzi radiowóz. Dobrze, że wcześniej wysiadłem na siusiu.
      Sobota: Dzisiaj łapiemy na radar. Coś nam nie idzie. Mamy dziwne wskazania. Dostaliśmy wiadomość z komendy, aby zwrócić echosondę, która jest dowodem w sprawie.
      Niedziela: Razem z Kluchą i Paprochem pojechaliśmy na ryby. Dzień bardzo udany. Szkoda tylko, że zapomniałem zabrać wędek dla naszego zgranego zespołu.

      Policyjny Volkswagen Transporter zatrzymuje się przy TIRówce. Uchyla się szybka:
      - Ile?
      Prostytutka:
      - Z przodu 100, z tyłu 150.
      Na to glosy z głębi radiowozu:
      - Dlaczego my z tyłu mamy więcej płacić?!

      Policjant przesłuchuje podejrzanego:
      - Dlaczego nie wzywał pan pomocy, kiedy bandyta zabierał panu zegarek?
      - Bałem się otworzyć usta. Mam złote zęby!
      --
      Motylem jestem....
      • bepeef Re: dowcipny wątek 31.03.04, 22:46
        Prawo Menckensa:
        Ci co umieja - robia, Ci co nie umieja - ucza.

        Rozszerzenie Martina:
        Ci co nie umieja uczyc - zarzadzaja.

        Ekstrapolacja Belaniego:
        Ci co nie umieja zarzadzac - doradzaja.

        Obserwacja Jonesa:
        Przyjaciele przychodza i odchodza, wrogowie sie akumuluja.

        Zasada Mara:
        Ekspertem jest kazdy spoza regionu.

        Prawo Jonesa:
        Czlowiek, ktory usmiecha sie gdy sprawy ida zle, mysli o czlowieku, na
        ktorego mozna zwalic wine.

        Prawo Conwaya:
        W kazdej organizacji znajdzie sie jedna osoba, ktora wie co sie dzieje.
        Ta osoba powinna zostac natychmiast zwolniona.

        Zalecenie biurowe Scotta:
        Nigdy nie poruszaj sie korytarzem biurowca bez kartki papieru w reku.

        Pierwsze prawo pracowni laboratoryjnej:
        Goraca probowka wyglada dokladnie tak samo jak zimna.

        Postulat Bolingsa:
        Jezeli czujesz sie swietnie, nie martw sie - to minie.
        Prawo Meskimensa:
        Nigdy nie ma wystarczajacej ilosci czasu aby prace wykonac dobrze.
        Zawsze jest czas aby wykonac ja ponownie.

        Temat Lipmana:
        Pracownicy specjalizuja sie w obszarach swojej najmniejszej wiedzy.

        Prawo Wienera:
        Wszystko jest mozliwe do zrobienia dla osoby, ktora nie musi tego robic.


        Prawo Sattingera:
        Maszyna elektryczna pracuje lepiej, gdy ja podlaczyc do gniazdka.

        Prawo Pinta:
        Zrob komus uprzejmosc a stanie sie to twoja praca.

        Prawo Bella:
        Gdy zanurzymy cialo w wodzie - dzwoni telefon.

        Prawo Rubyego:
        Prawdopodobienstwo spotkania osoby znajomej wzrasta kiedy znajdujemy sie
        w towarzystwie osoby, z ktora nie chcemy by nas widziano.

        Zasada Wingera:
        Jezeli cos znajduje sie na twoim biurku przez 15 minut, stales sie
        ekspertem w tej dziedzinie.

        Prawo Harpera:
        Nie znajdziesz zagubionego przedmiotu dopoty, dopoki nie kupisz
        zamiennika.

        Hipoteza Mollisona:
        Jezeli projekt zostanie zatwierdzony przez biurokracje, to nie jest wart
        wykonania.

        Prawo spoleczne Cohena:
        Ludzkosc dzieli sie na dwie zasadnicze grupy: moralnych i niemoralnych.
        Podzialu dokonuje ta pierwsza.

        Prawo Van Herpena:
        Rozwiazanie problemu lezy w znalezieniu osob, ktore umieja go rozwiazac.


        Prawo Murphyego:
        Jesli cos moze pojsc nie tak, to pojdzie w najgorszym momencie.

        Prawo Kellyego:
        Prawo Murphyego jest optymistyczne.

        Prawo cyklicznosci Farnsdicka:
        Wydarzenia przechodza ze zlych w tragiczne, po czym proces ten
        cyklicznie powtarza sie.

        Czwarta zasada elektroniki Klipsteina:
        Tranzystor zabezpieczony bezpiecznikiem zabezpieczy bezpiecznik
        przepalajac sie.

        Hipoteza Petersa:
        Jezeli spedzimy wystarczajaco duzo czasu na uzasadnianiu potrzeby to
        potrzeba zniknie.

        Obserwacja Etorrea:
        Druga kolejka porusza sie szybciej.

        Rozszerzenie O'Briena:
        Obserwacja Etorrea pozostaje w mocy po zmianie kolejki.

    • ada296 dzwoni ...... 31.03.04, 23:43
      dzwoni facet do radia i prosi:

      Puśta to myśterej
      -jakie "myśterej" ? dziwi się redaktor
      No puśta myśterej, nie znacie myśterej? Tak to leci:
      My śterej pan w cierni powrócimy w jerni, rudy i naśpies...

      dzwoni facetka do radia i prosi:

      Znalazlam dzis czarny skórzany portfel, a w nim 50 tys. zl, 1000$ i
      2000 euro. Byla w nim kartka z nazwiskiem wlasciciela tego portfela.
      Jest to niejaki pan Kowalski zamieszkaly na ul. Wieczorka, Warszawa.
      Chcialabym pieknie poprosic, zebyscie zagrali mu jakas piekna piosenke

      smile))
      --
      To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być osądzeni.
    • ada296 gdzie ci męSZCZyźni (...) :-) 01.04.04, 22:54
      Jak mężczyzna może najszybciej popełnić samobójstwo?
      - Skacząc ze swojego EGO na swoje I.Q

      * * *

      - Co znaczy, jeśli kobieta uważa się za równą mężczyźnie?
      - Ma zaniżoną samoocenę.

      * * *

      - Dlaczego macho jest jak litera Q?
      - Duże zero z małym ogonkiem.

      * * *

      - Kiedy kobiety będą naprawdę równe mężczyznom?
      - Dopiero wtedy, gdy idąc ulicą, grube i kompletnie łyse, będą myśleć sobie:
      "Uch... Wyglądam tak super, że każdy facet chciałby mnie przelecieć."

      * * *

      - Co mają wspólnego: kobiece gusta, toaleta i łechtaczka?
      - Mężczyźni zawsze trafiają obok.

      * * *

      - Dlaczego mężczyźni są jak delfiny?
      - Mówi się, że są inteligentni, ale nikt tego nigdy nie udowodnił

      * * *

      - Dlaczego do zapłodnienia jednego jaja potrzeba miliona plemników?
      - A widziałaś kiedyś faceta, który pyta o drogę?

      * * *
      - Dlaczego mężczyźni są wyżsi od kobiet?
      - W naturze chwasty też są większe od kwiatów.

      * * *

      - Czym różni się facet od papieru toaletowego?
      - Papier się rozwija

      * * *

      - Skąd wiadomo, że facet ma ochotę na seks?
      - Mówi: Podaj mi piwo... proszę.

      * * *

      - Dlaczego mężczyzna ma dziurkę na końcu penisa?
      - Żeby tlen miał którędy dotrzeć do mózgu

      * * *

      - Co dla mężczyzny znaczy gra wstępna?
      - Pół godziny błagania.

      * * *

      - Czym różni się penis od żarówki?
      - Niczym, i to i to można zastąpić świecą.

      * * *

      Kobieta modli się do Boga:
      - Panie Boże, sam wiesz jak trudno jest żyć mądrej kobiecie. Proszę, spraw
      bym była głupsza.
      Na to Bóg:
      - No, niestety kochana, mężczyzny to ja z Ciebie nie zrobię!

      * * *

      - Dlaczego mądre kobiety nie wychodzą za mąż?
      - Bo wolą mieć tłuszcz w lodówce niż świnię w salonie

      * * *

      - Kiedy mężczyzna uważa, że kobieta myśli nielogicznie?
      - Gdy myśli inaczej niż on.

      * * *

      - Ilu mężczyzn potrzeba, aby zmienić rolkę papieru?
      - A kto to wie? Czy to kiedykolwiek się zdarzyło?

      * * *

      - Dlaczego Bóg stworzył pierwszego mężczyznę?
      - Musiał zacząć od zera.

      * * *

      - A dlaczego po stworzeniu kobiety nic już nie zrobił?
      - Bo wreszcie stworzył coś doskonałego!

      * * *

      Ona: - Kochanie, koledzy z biura powiedzieli, że mam bardzo zgrabne nogi.
      On: - Naprawdę? A nie wspomnieli nic o wielkim tyłku?
      Ona: - Nie, o Tobie nie rozmawialiśmy...

      * * *

      - Mężczyzna 1/3 życia spędza na spaniu.
      - Pozostałą część poświęca na namawianie kobiet do przespania się z nim.

      * * *

      - Dlaczego mężczyzna nie może być jednocześnie przystojny i inteligentny?
      - Ponieważ byłby kobietą.

      * * *

      - Dlaczego mężczyźni chcą głosować na kobietę-prezydenta?
      - Żeby płacić jej tylko połowę.

      * * *

      - Dlaczego tyle kobiet udaje orgazm?
      - Bo tylu facetów udaje grę wstępną

      * * *

      - Dlaczego żonaty i kawaler zazdroszczą sobie nawzajem?
      - Obaj myślą, że ten drugi częściej się bzyka.

      * * *

      - On: Dlaczego mi nie mówisz, kiedy masz orgazm?
      - Ona: Sorry,ale nigdy cię przy tym nie ma...

      * * *

      - Jaka jest różnica pomiędzy mężczyzną a szympansem?
      - Jeden jest owłosiony, śmierdzi i ciągle drapie się po tyłku, a drugi....
      jest szympansem.


      no cóż...

      --
      To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być osądzeni.
    • ada296 uwielbiam Stirlitza 01.04.04, 23:10
      Agent służb specjalnych - Stirlitz - wraca do swojej tajnej kwatery. Siada w
      fotelu i na głowę spada mu wazon. Stirlitz wie - to znak! Jego żona właśnie
      powiła mu syna. W oku Stirlitza kręci się łza. Stirlitz ociera ją i wzdycha -
      jest wzruszony, tęskni... od trzech lat nie był w domu.



      --
      To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być osądzeni.
    • ada296 Strilitz 12.04.04, 20:32
      Stirlitz

      Stirlitz usłyszał pukanie do drzwi. Otworzył je. Za drzwiami stał kotek.
      - Chcesz mleczka, głuptasku? - spytał czule Stirlitz.
      - Sam jesteś głupi! Właśnie przyjechałem z Centrali - odrzekł kotek.



      Stirlitz

      Stirlitz w Rosjii pozostawił żonę ale pisuje do niej listy.
      Na wszelki wypadek pisze lewą ręką i po francusku.
      Na wszelki wypadek ich nie wysyła.



      Stirlitz

      - Heil Hitler! - pozdrowił Stirlitz Bormanna.
      - Nie przesadzajcie, Isajew! - warknął Bormann.



      Stirlitz

      - Gdzie pan się tak dobrze nauczył prowadzić samochód, Stirlitz? - spytał
      Müller.
      - Na kursach NKWD - odpowiedział Stirlitz.
      - Chyba nie powiedziałem nic tajnego - pomyślał.



      Stirlitz

      Stirlitz migiem uciekł przez okno.
      Mig skrył się w chmurach.



      Stirlitz

      Stirlitz, spacerując latem nad rzeką, zauważył nad brzegu człowieka z wędką.
      - Jak biorą? - zagadnął.
      - Dobrze - odpowiedział człowiek.
      - Wędkarz - pomyślał Stirlitz



      Stirlitz

      - Stirlitz, ile jest dwa razy dwa? - zapytał Müller. Stirlitz wiedział,
      wiedział również że Müller też wie, ale nie wiedział, czy Centrala wiedziała,
      więc musiał milczeć.



      Stirlitz

      Odcinek 333.
      Stirlitz myśli.



      Stirlitz

      Stirlitz kopnięciem otworzył drzwi i na palcach, cichutko zbliżył się do
      czytającego gazetę Müllera.



      Stirlitz

      Stirlitz i Kathe spacerują po parku. Nagle padają strzały. Kathe pada. Krew
      tryska.
      Stirlitz, polegając na swym instynkcie, momentalnie zaczyna coś podejrzewać.




      --
      To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być osądzeni.
      • wedrowiec2 Re: Strilitz 12.04.04, 20:46
        Stirlitz szedł ulicami Berlina. Czuł, że ludzie domyślają się, że jest
        sowieckim agentem. Zastanawiał się, co go zdradzało czapka-uszanka, walonki
        czy wlokący się za nim spadochron.

        W stołówce berlińskiego bunkra ustawiła się długa kolejka po kiełbasę.
        Nagle sprężystym krokiem wszedł Stirlitz, ominął wszystkich i kupił od
        razu trzy kilogramy.
        - Ale z niego cham! - syknął Bormann do Müllera.
        Oni jednak nie wiedzieli, ze Bohaterów Związku Sowieckiego
        kolejka nie obowiązuje.


        Idzie sobie Stirlitz poboczem drogi. Nagle minął go samochód Bormana.
        Idzie Stirlitz dalej. Po pewnym czasie znowu minął go samochód Bormana.
        Stirlitz idzie dalej przed siebie. Znów minął go samochód Bormana.
        "Rondo" - pomyślał Stirlitz...
        • verbena1 Re: Strilitz 12.04.04, 21:11
          Dziewczyny, skad bierzecie te zabojcze teksty, zdradzcie pilnie strzezona
          tajemnice. Usmialam sie serdecznie, chociaz z pelnym brzuchem jet to nie
          wskazane. Prosze o jeszcze!
          • wedrowiec2 Re: Strilitz 12.04.04, 21:14
            Krążą w przekazach ludowych. W ubiegłym roku szczeciński dodatek Gazety
            Wyborczej drukował je w dużych ilościach. Sądzę, że można je poszukac w
            googlach lub innej wyszukiwarce.
            --
            Navigare necesse est, vivere non est necesse
            • ada296 Re: Strilitz 12.04.04, 23:09
              Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci. Od ukradka dzieci puchły i
              umierały.


              Idzie sobie Stirlitz lasem, i nagle słyszy za sobą: szur, szur, szur.
              -To chyba żaba - pomyślał Stirlitz
              -Tak, to ja - pomyślała żaba.

              Stirlitz rano podczas golenia spogląda w swoje odbicie w lustrze.
              - Stirlitz - pomyślał Stirlitz.
              - Stirlitz - pomyślało lustro.

              Verbena - dla Ciebie
              www.google.pl/search?q=stirlitz&ie=UTF-8&oe=UTF-8&hl=pl&btnG=Szukaj+z+Google&lr=lang_pl

              --
              To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być osądzeni.
    • ada296 cytaty 13.04.04, 23:41

      - Czy chcialabys zyc wiecznie jesli byloby to mozliwe?
      - Uzasadnij swoją odpowiedź.
      - Nie chcialabym zyc wiecznie, bo nie powinnismy zyc wiecznie, poniewaz jesli
      mielibysmy zyc wiecznie, to bysmy zyli, a przeciez nie mozemy; i wlasnie
      dlatego nie chcialabym zyc wiecznie.
      [Miss Alabama, 1994 wypowiedz na wyborach miss USA]

      - Gdy tylko ogladam w TV te biedne, glodujace dzieci gdzies na Swiecie, nie
      moge powstrzymac sie od placzu. To znaczy,chcialabym byc taka szczupla jak one,
      ale te muchy, wszechobecna smierc, itp...
      [Mariah Carey]

      - Naukowcy odkryli, ze mozg reaguje na czekolade w pewnym stopniu,jak na
      marihuane. Odkryto tez inne cechy wspolne miedzy czekolada a marihuana, ale nie
      pamietam jakie.
      [Matt Lauer w NBC\'s Today Show, August 22]

      - Palenie zabija. Jesli jestes zabity - tracisz bardzo istotna czesc swojego
      zycia
      [Brooke Shields, wypowiedz w momencie ubiegania sie o stanowisko rzecznika
      prasowego federalnej akcji przeciw paleniu]

      - Nigdy nie mialem powaznej operacji kolana na zadnej innej czesci ciala
      [Winston Bennett, Univ. of KY basketball forward]

      - Pomijajac zabojstwa, Waszyngton ma w kraju najnizszy wskaznik przestepczosci
      [Mayor Marion Barry, Washington, DC]

      - Dokonalem zwrotu o 360 stopni.
      [Lech Walesa, prezydent RP]

      - Jestem za kara smierci. Ten kto popelnil odrazajace czyny, powinien dostac
      nauczke na przyszlosc.
      [Britney Spears]

      - Jestem przeciwny aborcji, bo jak pokazuje zycie,wyskrobano nie tych co
      trzeba.
      [Korwin-Mikke]

      smile)
      --
      To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być osądzeni.
    • wedrowiec2 Re: dowcipny wątek 17.04.04, 11:09
      Znalazłam na Tebowym Forum dla Moderatorów.

      Pewien bezrobotny stara sie o stanowisko sprzatacza w Microsofcie. Dyrektor
      personelu przyjmuje go i kaze zaliczyc test (zamiatanie podlogi), po czym
      stwierdza :"Jestes przyjety, daj mi twoj e-mail, wysle Ci formularz do
      wypelnienia, oraz date i godzine, na ktora masz sie stawic w pracy".
      Zrozpaczony czlowiek odpowiada : "Nie mam komputera, ani tym bardziej e-
      mail'a". Wtedy personalny mowi mu, ze jest mu przykro,ale poniewaz nie ma e-
      mail'a,wiec wirtualnie nie istnieje, a poniewaz nie istnieje, wiec nie moze
      dostac tej pracy. Czlowiek wychodzi przybity; w kieszeni ma tylko 10$ i nie wie
      co ma zrobic. Przechodzi kolo supermarketu. Postanawia kupic dzisieciokilowa
      skrzynke pomidorow. Potem chodzac od drzwi do drzwi sprzedaje caly towar po
      kilogramie i w ciagu dwoch godzin podwaja swoj kapital. Powtarza te transakcje
      jeszcze trzy razy i wraca do domu z 60 $ w kieszeni. Uswiadamia sobie, ze w ten
      sposob moze z powodzeniem przezyc. Wychodzi z domu coraz wczesniej, wraca coraz
      pozniej i tak kazdego dnie pomnaza swoj kapital. Wkrotce kupuje woz, pozniej
      ciezarowke, a po jakims czasie posiada cala kolumne samochodow dostawczych.
      Po pieciu latach mezczyzna jest wlascicielem jednej z najwiekszej sieci
      dystrybucyjnej w Stanach. Postanawia zabezpieczyc przyszlosc swojej rodziny i
      wykupuje polise ubezpieczeniowa. Wzywa agenta ubezpieczeniowego, wybiera polise
      i wtedy agent prosi go o adres e-mail, aby mogl wyslac mu propozycje kontraktu.
      Mezczyzna mu wtedy, ze nie ma e-mail'a. "Ciekawe - mowi agent - nie ma pan e-
      mail'a, a zbudowal pan to imperium? Niech pan sobie wyobrazi, czego dokonalby
      gdyby go pan mial !!" Mezczyzna zamyslil sie i odpowiada : "Bylbym zamiataczem
      w Microsofcie !!"

      Moral nr 1 tej historii: -
      internet nie jest rozwiazaniem dla problemow twojego zycia.

      Moral nr 2 tej historii: -
      nawet jesli nie masz e-mail'a, a pracujesz wytrwale, mozesz zostac milionerem.

      Moral nr 3 tej historii: -
      jesli dostales te historie przez e-mail'a, to znaczy, ze jestes blizej
      sprzatacza, niz milionera.... smile)

      P.S. Nie odpowiadajcie na ten post. Poszedlem sprzedawac pomidory...

    • axsa Re: dowcipny wątek 18.04.04, 09:56
      Pewnie znacie, a moze nie.


      Policjant wybrał się na dalekomorska wycieczkę statkiem, ale na jego
      nieszczęście statek się rozbił.
      Policjantowi udalo sie zlapac kawalka deski i tak dryfuje, ale w pewnym
      momencie zauwaza, ze plywa naokolo niego rekin, ktory to zatacza coraz to
      mniejsze kregi wokol niego.
      W pewnym momencie policjamt wyciaga scyzoryk z kieszeni. Na to rekin:
      - Eej, panie wladzo, rybe nozem !?

      ************************************

      Egzamin w Wyzszej szkole policyjnej w Warszawie:
      - Jakiego koloru jest bialy maluch ?
      Policjant (kandydat) nie wie.
      - No niech pan pomysli, jakiego koloru jest bialy maluch.
      Po kilku minutach policjant się usmiecha i mowi :
      - Bialy !!!!
      - Bardzo dobrze, widac ze się Pan duzo uczyl!, a teraz drugie pytanie: Ile
      drzwi ma dwudrzwiowy samochod ?
      Policjan mysli, mysli, mysli, i wola uradowany :
      - Bialy !!!

      ***********************

      Jedzie sobie ksiadz (K) samochodem. Zatrzymuja go dwaj policianci (P):
      - P: Dokumenty, prosze!
      Ksiadz im daje dokumenty.
      - P: Prosze otworzyc bagaznik!
      Ksiadz otwiera.
      - P: Co ksiadz wozi?
      - K: Bojler do zakrystii.
      - Hmm.. Niech Ksiadz jedzie.
      Po chwili, policjant pyta się kolege:
      - Ty! Co to jest bojler do zakrystii?
      A drugi:
      - Nie wiem, to ty chodziles 2 lata na religie

      ************************************

      Policjant do kolegi:
      - Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana ?
      - Nie, ale tam stoi facet wygladajacy na profesora, spytaj się go.
      Policjant, podchodzi i pyta:
      - Przepraszam, czy nie wie pan co to jest kurtyzana?
      - To taka rokokowa kokota.
      Drugi policjant pyta:
      - I co ci powiedzal ?
      - Eee tam, to jakis jakala.

      *****************************

      W czasach, gdy mielismy jeszcze milicje, a nie policje, pewien milicjant
      przyniosl do domu wykrywacz klamstw, ktory na wypowiedziane klamstwo reagowal
      dzwiekiem "Piiii!". W pewnym momencie do domu wbiega synek i mowi:
      - Dostalem dzisiaj piatke z matematyki!
      - Piiii! - reaguje wykrywacz.
      - No i czego klamiesz szczeniaku! - krzyczy oburzona matka - Ja dostawalam w
      szkole same piatki.
      - Piiii!
      - No niech bedzie - czworki.
      - Piiii!
      - No dobra - trojki.
      - Piiii!
      - No cicho juz, przynosilam same dwoje - odpowiada zrezygnowna matka.
      A na to wyrywa się ojciec:
      - A jak ja chodzilem do szkoly....
      - Piiii!


    • axsa Re: dowcipny wątek 20.04.04, 09:29
      Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni
      zegar właśnie zaczyna wybijać godzinę.
      - Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy
      powtarzać...

      Przyjechał zapaśnik do znajomego na wieś i jak to znajomi - poszli sobie do
      baru na kielicha. Gdy już wracali po paru głębszych, w drodze zaatakował ich
      byk. Jak przystało na silnego faceta, zapaśnik nie przestraszył się. Złapał
      byka za rogi i zaczął z nim walczyć. W końcu byk zrezygnował i udało mu się
      uciec. Zapaśnik na to pijackim tonem:
      - Gdyby nie alkohol, ściągnął bym tego drania z roweru!

      - W domu ani kropli wódki - złości się mąż na żonę - a ty ostatni grosz
      wydajesz na chleb!

      Mąż wraca pijany z knajpy, ale dwie godziny później niż zwykle.
      - Co, knajpę przesunęli dalej? - ironizuje żona.
      - Nie - bełkocze małżonek. - Poszerzyi ulicę.

      Skacowany sąsiad wraca do domu wieczorem, żona nie chce go wpuścić, a że chce
      mu się strasznie pić, puka do drzwi sąsiadów.
      Otwiera mu ich mały synek, i mówi, że rodziców nie ma w domu. Skacowany sąsiad
      prosi o szklankę wody. Chłopczyk przynosi mu, a on wypija jednym duszkiem, i
      prosi o następną. Malec przyniósł, ale tylko pół.
      - Dlaczego pół ? Prosiłem o całą szklankę, dziwi się sąsiad.
      - Mały jestem, do kranu nie dosięgnę, a z sedesu już wszystko wybrałem.

    • axsa Re: dowcipny wątek 20.04.04, 09:32
      Lasem idzie brudny, hałasliwie i chamsko zachowujący się dzik. Po drodze depcze
      wszystkie kwiatki, kopie napotkane zwierzęta. Wreszcie trafił na polankę. Na
      środku polanki stoi ładniutki, czyściutki domek. Dzik wchodzi na werandę,
      racicami beszczelnie wali w drzwi. Otwiera mu Mama Kubusia Puchatka. Dzik na to
      zacharczał:
      - Jest Kubuś?
      - Nie ma. Ale może coś mu przekazać?
      - To proszę mu powiedzieć, że prosiaczek wyszedł z wojska...

      Idzie sobie mamut przez pustynię i nagle stratowało go stado słoni. Wstaje z
      trudem i rozgoryczony mówi:
      - Ach, ci skinhedzi !

      W bistro rozmawia dwóch młodych biznesmenów:
      - Podobno przyjął do pracy nową sekretarkę ?
      - Owszem.
      - I jesteś z niej zadowolony ?
      - Po pierwszym dniu trudno powiedzieć.
      - Młoda, ładna...?
      - Taka sobie, niczego.
      - A jak się ubiera ?
      - Bardzo szybko !

      - Panie kierowniku, chciałbym z panem pogadać w trzy oczy...
      - Jak to w trzy oczy ? Chyba w cztery oczy ?
      - Nie, tylko w trzy, bo na to co zaproponuje jedno oko trzeba będzie przymknąć.

      Dyrektor prosi sekretarkę, by napisała ogłoszenie, że zabranie odbędzie się we
      wtorek. Po jakimś czasie sekretarka pyta:
      - Panie dyrektorze, jak się pisze wtorek? Czy na końcu jest "K" czy "G"?
      Dyrektor idzie do biblioteczki.
      - Przeszukałem w słowniku hasła na "F" i nie znalazłem słowa wtorek! Niech pani
      napisze, że zebranie odbędzie się w środę.
    • ada296 uśmiechnij się chociaż raz :-)) 26.04.04, 01:21


      - Czym się różni żaba od blondynki?
      - Żaba kuma.
      (jestem blądi - wolno mi opowiadać takie dowcipy)

      Leci samolot.Nagle jakas awaria, kupa dymu, ogien ludzie panikuja. Jeden z
      pasazerow podbiega do kapitana i pyta:
      - co z kobietami?
      - pier...c kobiety!!!
      - a zdazymy?...

      Wynaleziono maszyne przenoszaca podczas porodu czesc bólu z matki na ojca.Jedna
      para postanowila ja wykorzystac. Kobieta rodzi i krzyczy.Lekarz przekrecil
      pokretlem i przeniósl 10% bólu na ojca.
      Patrzy kobiecie ulzylo, ale ojciec dalej sie usmiecha. No dal 40% bólu na ojca.
      Kobieta juz prawie rozluzniona a ojciec dalej sie usmiecha. Zdziwiony lekarz
      dal 100% bólu na ojca. Kobieta zaczela sie usmiechac, rozluznila a ojciec...
      dalej usmiechniety i zadowolony. Poród dalej przebiegl gladko.Po porodzie
      malzenstwo wraca do domu szczesliwe patrza a pod klatka MARTWY LISTONOSZ.


      Wchodzi blondynka do warzywniaka i pyta sprzedawcę:
      - Przepraszam, a co to jest, to takie zielone, włochate?
      Sprzedawca nieco zdziwiony odpowiada:
      - Nooo, to są zwykle kiwi !
      Blondynka:
      - To niech mi da Pan 1 kg. tylko niech Pan zapakuje każde osobno.
      Sprzedawca nieco się zdziwił, ale pakuje każde oddzielnie (w końcu klient
      nasz pan)
      A blondynka:
      - A przepraszam, co to jest tam z tyłu no to fioletowe ?
      Sprzedawca zdziwiony:
      - Przecież to są węgierki.
      - Aaaa, to proszę kg, tylko niech pan też każdą zapakuje oddzielnie.
      W tym momencie blondynka pyta:
      - A przepraszam, co to jest takie szare ?
      A sprzedawca:
      - Mak, ku**a, ale nie na sprzedaż !

      Pani przedszkolanka pomaga dziecku wlozyc male kowbojskie buty, bo dziecko ja
      poprosilo. Tak wiec oboje szarpia, ciagna, a buty nie chca na noge wejsc. A
      kiedy sie juz udalo i oboje spoceni siedli, dziecko mowi:
      - Prosze pani mysmy ubrali buciki na odwrot.
      Pani popatrzyla, faktycznie na odwrot. Znow makabra ze sciaganiem, potem
      szarpanie, meka, az sa ubrane prawidlowo. Dziecko patrzy na buty i mowi:
      - Ale to nie sa moje buty.
      Nauczycielka ugryzla sie w jezyk, nic nie mowi, tylko gehenna po raz trzeci.
      Buty sciagniete, dziecko:
      - To nie sa moje buty, tylko mojego brata, a mama mi je kazala nosic. Pani juz
      nie wie czy sie smiac, czy plakac i znowu pomaga ubrac buty. Kiedy pomagala mu
      ubrac kurtke zapobiegawczo pyta:
      - A gdzie masz rekawiczki?
      - Mam je schowane w butach. - odpowiada dziecko.
      Proces sadowy przedszkolanki zacznie sie w przyszlym miesiacu...

      Mama patrzy przez okno i widzi, jak Jasio pije wodę z kałuży.
      - Nie pij jej, przecież tam żyje mnóstwo bakterii!
      - Już nie! Przejechałem je kilka razy rowerem!

      Zmarł najlepszy w kraju kardiolog. Zorganizowano pogrzeb, na którym zebrali sie
      koledzy lekarze, odbyło się nabożenśtwo, poźniej przemówienia, podziękowania w
      końcu nadszedł czas aby złożyć trumne do grobu. Wyłania sie piękny grobowiec w
      kształcie serca, otwiera sie i pochłania trumne. Zapada cisza. Po chwili
      rozległ się śmiech na cmentarzu - śmiał sie najlepszy w kraju ginekolog,
      proktolog zemdlał.


      Młody, niedawno zatrudniony pracownik wychodzi wieczorem z opustoszałego już
      biura. Na korytarzu spotyka swojego prezesa stojącego nad niszczarka z jakimś
      ważnym pismem, opatrzonym mnóstwem pieczątek. Prezes minę ma zakłopotaną.
      - Czy potrafi pan obsłużyć te maszynę? - pyta prezes.
      - Oczywiście - odpowiada pracownik.
      Bierze dokument, wkłada do szczeliny, naciska START. Po chwili dokument
      znika.
      - Doskonale, doskonale - cieszy się prezes - Chciałbym dwie kopie.....
      (ten dowcip mnie zawsze bawismile))

      Facetowi żona zaczęła mówić przez sen. Jakieś jęki i imię Rysiek... Bez dwóch
      zdań doprawiała mu rogi i facet szybko doszedł do takiego wniosku. Aby to
      sprawdzić, pewnego dnia udał,że wychodzi do pracy i schował się w szafie.
      Patrzy, a tu żona idzie pod prysznic, układa sobie włosy, maluje się, perfumuje
      i w samej koszulce nocnej wraca do łóżka. W tym momencie otwierają się drzwi i
      wchodzi Rysiek...
      Super przystojny, wysoki, śniada cera, czarne, bujne włosy - jednym słowem
      bóstwo. Facet w szafie myśli: "Muszę przyznać, że ten Rysiek jest niezły, ma
      klasę!".
      Rysiek zdejmuje powoli koszulę i spodnie, a na nim stylowe ciuchy, najmodniejsze
      i najdroższe w tym sezonie.
      Facet w szafie myśli: "Szlag, ale ten Rysiek, to jednak jest zajebisty!".
      Rysiek kończy się rozbierać od pasa w górę, a tu na brzuchu mięśnie krateczka -
      kaloryfer, wysportowany.
      Facet w szafie myśli: "Ten Rysiek, to ekstra gość!".
      Rysiek zdejmuje super - trendy bokserki, a tu penis - pierwsza klasa.
      Facet w szafie myśli: "O żesz ty, Rysiek jest rewelacyjny"
      W tym momencie żona zdejmuje koszulę nocną i pojawia się ciało z cellulitisem,
      obwisłe piersi, rozstępy...
      Facet w szafie myśli: "Ja pie.....! Ale wstyd przed Ryśkiem

      --

      Siłą kobiet są słabostki mężczyzn
      (Wolter)
    • axsa Re: dowcipny wątek 26.04.04, 20:27
      Unia Europejska w Wąchocku

      Dotacje
      Soltys wystapil z wnioskiem o dotacje z funduszy europejskich
      na wymyslanie kawalow o Wachocku.

      Przedstawiciele
      W Wachocku wytypowano przedstawicieli do parlamentu europejskiego.
      Po burzliwych obradach osiagnieto kompromis i wybrano 3 osoby:
      soltysa, jego zone i corke.

      Dno basenu
      - Co jest napisane na dnie basenu w Wachocku?
      - Tutaj sie nie pali.



      Autobus
      - Dlaczego autobus stajac w Wachocku otwiera tylko srodkowe drzwi?
      - Bo przednie i tylne to juz nie Wachock

      Napiecie
      - Dlaczego w Wachocku rozlozono siatke pod linia wysokiego napiecia?
      - Zeby napiecie nie spadlo.

      Wiraze na rzece
      - Jakie sa zakrety na rzece w Wachocku?
      - Takie, ze ryby na wirazach wypadaja...

      Tresowany pies
      - Pies soltysa jest swietnie wyszkolony - jak soltys mowi "Burek
      chodz! albo nie chodz!", to Burek idzie albo nie idzie.

      Ploty
      - Dlaczego w Wachocku nie ma plotow?
      - Bo wrozka przepowiedziala soltysowi, ze zdechnie jak pies pod
      plotem

    • ada296 Re: dowcipny wątek 28.04.04, 00:48
      Na ławce w parku siedzi ekscytująca blondynka. Czyta książkę. Przysiada się
      muskularny facet o miłej powierzchowności.
      - Czy można wiedzieć jaką książkę Pani czyta?
      - "Najlepsi kochankowie"
      - Jakie z niej wypływają wnioski?
      - Najznakomitszymi kochankami są Indianie i Żydzi.
      - Pozwoli Pani, że się przedstawię - Mojżesz Winnetou.


      --
      Siłą kobiet są słabostki mężczyzn
      (Wolter)
    • ada296 Re: dowcipny wątek 28.04.04, 23:41
      Gestapo złapało wreszcie Klossa i Stirlitza. Kloss po pierwszym przesłuchaniu
      powiedział wszystko, a Stirlitz nie. Po przesłuchaniu drugiego stopnia również
      nie powiedział. Przes łuchanie 3 go stopnia - to samo, 4 go - jw. Wrzucili go
      do celi. W nocy strażnik słyszy jak Stirlitz chodzi po celi i głośno powtarza:
      k...a jak ja sobie nie przypomne tych adresów to oni mnie tu za...bią

      Plejschner juz piaty raz skakal z piatego pietra. Ampulka z trucizna w ustach
      wciaz nie chciala sie stluc...

      Stirlitz wszedl do Mullera i zastal go w budionowce grajacego na balalajce.
      Tak, Stirlitz, nie tylko pan teskni za Ojczyzna......

      Stirliz chodzil po kancelarii trzeciej rzeszy z rozpietym rozporkiem z ktorego
      wystawaly czerwone bokserki. Nikt sie nie domyslil, ze w ten oto sposob
      swietuje on 1 maja.

      Muller, wyglądając przez okno, ujrzał podążającego gdzieś Stirlitza.
      "Dokąd on idzie?", pomyślał Muller.
      "Nie twój zasrany interes", pomyślał Stirlitz.

      Stirlitz migiem uciekł przez okno. Mig ukrył się w chmurach.

      - Stirlitz, powiedzcie proszę...
      - Proszę - odpowiedział Stirlitz, chcąc szybko udzielić odpowiedzi.

      Stirlitz szedł lasem na spotkanie z łącznikiem. Nagle z prawej w krzakach
      usłyszał dziwny odgłos - ni to syk, ni świstanie. Nie ociągając się, Stirlitz
      wystrzelił cały magazynek. Rozsunął potem krzaki i pomyślał:
      "Biedny łącznik, już nie nauczy się gwizdać".

      - Stirlitz, ile jest dwa razy dwa? - zapytał Muller.
      Stirlitz wiedział, wiedział, że Muller też wie, ale nie wiedział, czy Centrala
      wie, więc musiał milczeć.

      Stirlitz poszedł do lasu, ale ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet
      opieniek nie znalazł.
      "Pewnie to nie sezon", pomyślał siadając w zaspie.

      --
      Siłą kobiet są słabostki mężczyzn
      (Wolter)
    • ada296 hmmm 06.05.04, 18:06
      Czy jesteś zdruzgotany i twoje serce przepełnia gorycz, czy też jesteś
      najszczęśliwszym człowiekiem na świecie - nikt na ciebie nie zwraca uwagi.

      Ale spróbój tylko pierdnąć....

      --
      kto pod kim dołki kopie
      ten się śmieje ostatni
    • ada296 Re: dowcipny wątek 09.05.04, 23:33
      Autentyczne fragmenty ofert pracy:

      Do kopania rowów z doświadczeniem.

      Kucharza - tytana pracy.

      MAŁO INTELIGENTNYCH ZATRUDNIĘ.

      Zatrudnię samochody do przewozu zrzyn i trocin. Praca całoroczna.

      Sprzątaczkę z doświadczeniem i wyższym wykształceniem.

      Sprzątaczko-sekretarkę zatrudnimy.

      Kosmetyczkę wnętrz.

      Kucharkę ze znajomością języka hiszpańskiego.

      Sekretarkę na gwałt.

      Studenta V roku studiów, uregulowany stosunek do służby wojskowej, do
      hurtowni. praca trudna i źle płatna.

      Samotnego do kurnika. Od zaraz.

      Myślącego mechanika samochodowego.

      Do hotelu w dziurze nad morzem na pokojówki osoby z wykształceniem średnim
      i znajomością języków obcych.

      Panią na 1/2 etatu do rożna.

      Do apteki - dwóch mężczyzn, najlepiej małżeństwo.

      Zatrudnię rodzinę do pracy w oborze. Wymagane doświadczenie.


      Bezpruderyjną panią do kserowania nocami.

      Z ciemna karnacja do sprzedaży kebabu.



      Uczciwego prawnika oraz zdrowego psychicznie informatyka zatrudni biuro
      adwokackie.



      --
      kto pod kim dołki kopie
      ten się śmieje ostatni
    • axsa Re: dowcipny wątek 10.05.04, 18:43
      " Pan Tadeusz" - streszczenie


      KSIĘGA I: GOSPODARSTWO

      Cichy wieczór na Litwie, owczarz owce maca

      A Tadeusz po studiach do domu powraca

      Chce usprawnić rolnictwo, do pracy aż wzdycha

      Ale Wojski natychmiast daje mu kielicha

      Pod wpływem alkoholu Tadzio czując Wenę

      Podrywa własną ciocię, starą Telimenę

      A Asesor z Rejentem kłócą się przy wódce

      Wreszcie wszyscy posnęli. Dalszy ciąg już wkrótce.



      KSIĘGA II: ZAMEK

      Pośród krat, baszt i różnych innych dupereli

      Siedzi Hrabia po mieczu, pochwie i kądzieli

      Zaś Gerwazy oparty na swym Scyzoryku

      Opowiada mu serial o starym Stolniku

      Co Jackowi Soplicy nie chciał dać swej córki

      Więc tamten go - i słusznie - uwalił z dwururki

      Hrabia pije z Gerwazym i zemstę przysięga

      Zaś Woźny pędzi bimber. Tu kończy się księga.



      KSIĘGA III: UMIZGI

      Wszyscy idą na grzyby. Wybucha panika

      Bo krótkowzroczny Sędzia zeżarł sromotnika

      Szczęściem kapitan Ryków co tam był akurat

      Wrzasnął : "Wy jemu dajtie skorje dienaturat.

      Na truciznu - trucizna." Sędzia chwycił flaszkę,

      Ucałował odbitą na niej trupią czaszkę

      Wypił, huknął jak wszystkie pułki artylerii

      I wyzdrowiał. Niestety, koniec trzeciej serii.



      KSIĘGA IV: DYPLOMATYKA I ŁOWY

      Lud prosty w wiejskiej karczmie szykuje powstanie

      Zaś Hrabia z Tadeuszem robią polowanie

      Lecz że obaj pijani kiepsko im się wiedzie

      I każdy zamiast jednego widzi dwa niedźwiedzie

      Aż dopiero ksiądz Robak wybiegłszy zza krzaka

      Wygrzmocił misia pałą jak Ryndszus Polaka

      Pałą ? - zdziwił się Wojski - A gdzie ksiądz ją znalazł?

      Dał mi ją przeor Kiszczak. Dalszy ciąg już zaraz.



      KSIĘGA V: KŁÓTNIA

      Asesor pił Jarzębiak, Rejent ćpał Wiśniówkę

      Jankiel z Woźnym Protazym chlali Pejsachówkę

      Telimena Vistulę obciągała bratu

      Gdy Klucznik wleciał z okrzykiem : Biorą do Senatu!

      Zaraz tam pogonili wypluwając płuca

      Płócienniczak, Gargamel, brat Glempa i Guca

      Z tym, że jakoś do Izby Wyższej nie trafili

      Więc są w izbie wytrzeźwień. Dalszy ciąg po chwili.



      KSIĘGA VI: ZAŚCIANEK

      Słynie szeroko w Litwie Dobrzyński Zaścianek

      Spożyciem alkoholu, ilością skrobanek

      Pieśniami, które nuci lud prostolinijny

      Czasem jakaś głodówka, strajk protestacyjny

      Lud przyciśnięty nędzą, szlachcic mazowiecki

      Za kilka marek pacierz odmawia niemiecki

      Zaś miejscowej starszyźnie profesor Wisłocka

      Doradza, jak dać dupy. Teraz dobranocka.



      KSIĘGA VII: RADA

      Szlachta radzi jakby tu pozbyć się Moskali

      Nadjeżdża pędem Hrabia, strasznie konia wali

      Wiezie wieść, że jak słychać z plotek i przecieków

      Ksiądz Jankowski masowo nawraca Ubeków

      Jezu! - krzyknął ksiądz Robak - To dopiero kino!

      To przez to pół kościoła mam zapchane gliną!

      Wzburzona tym niechlujstwem szlachty cała zgraja

      Wyrusza na Soplicę. Teraz będą jaja.



      KSIĘGA VIII: ZAJAZD

      Podkomorzy miał właśnie obalić Pershinga

      Gdy wleciał cwałem Hrabia, w dłoni lśni mu klinga

      Za nim szlachta szturmuje dwór, kuchnie, piwnice

      Gerwazy lewą dłonią pochwycił Soplicę

      I z okrzykiem Soplico! Giń kanalio chytra!

      Odbiwszy główkę wypił Soplicy pół litra

      Ale zaraz uczciwie wszystko zwrócił z pluskiem

      Padł i zasnął. W następnej księdze przyjdą Ruskie.



      KSIĘGA IX: BITWA

      Szlachta związana w pęczki, leży chłop przy chłopie

      Patrząc, jak brzydki Moskal polską wódkę żłopie

      Major Płód Telimenę już dosiadał gwałtem

      Gdy kwestarz Robak wjechał swoim starym autem

      I wykrzyknął basem: "Ściągnąć z niej tę carską glizdę !"

      Za późno! Płód wystrzelił. Salwa poszła w izbę

      A cała rota jegrów poszła spać do piachu

      W następnej księdze nasi będą wiać na Zachód



      KSIĘGA X: EMIGRACJA

      Nazajutrz wszyscy zbiegli do Napoleona

      Tylko ksiądz Robak nie mógł, bo akurat kona

      Kona, kona, aż zgłodniał. Zerwał jabłko z krzaka

      Nadgryzł je i w środku też ujrzał robaka

      Cześć kuzynie - rzekł robak. Ksiądz zasłonił lica

      I wyszeptał: Spierdalaj, jam Jacek Soplica

      "Wiedziałem - mruknął Sędzia - już od pierwszych kartek"

      Koniec księgi. W następnej wkroczy Bonaparte.



      KSIĘGA XI: ROK 1812

      O roku ów! Kto cię widział na Litwie i w Rusi

      Ten wiedział, że ten burdel źle się skończyć musi

      Tłok, że nie ma na czym usiąść, co najwyżej w kucki

      Poniatowski, Dąbrowski, Wałęsa, Piłsudski

      Jankiel miast poloneza majofesa grzmoci

      Zosia płacze, bo Tadzia złapała na cioci

      A z RFN-u już wraca stara wołowina

      Co ją kiedyś skradł Hitler. Łoj, zbliża się finał!



      KSIĘGA XII: KOCHAJMY SIĘ!

      Pije szlachta przy Wiejskiej ulicy skupiona

      Zdrowie Sędziego, Zosi i Napoleona

      Wiwat Sejm, wiwat Naród, wiwat wszystkie Stany!

      I prezydent tych Stanów, pan Clinton kochany

      Nikt nie chodzi do pracy, wszędzie dzwony dzwonią

      Towarzysze pancerni do spowiedzi gonią

      Bonaparte ocipiał i na Moskwę rusza

      No, tu na szczęście koniec Pana Tadeusza.



      KSIĘGA XIII: GEOPOLITYKA

      Już się przed Litwą przyszłość rysowała lepsza

      Gdy nagle krzyk się podniósł : "Napoleon spieprza!"

      Faktycznie, cesarz nawiał w kapciach i w negliżu

      "Aj, waj - zmartwił się Jankiel - uciekł do Paryżu"

      W tejże chwili od wschodu wśród gromkich okrzyków

      W kufajce i walonkach wszedł kapitan Ryków

      I rzekł patrząc życzliwie na szlachtę struchlałą :

      "Nu, wot my znowuż razem" I tak już zostało.



Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka