iryska2604
04.10.15, 14:47
Ludzie ruszyli do ataku. Szerokie drzwi okazały się wąskim gardłem - pierwszą przeszkodą do pokonania. Później, już przy koszach z ubraniami, było jeszcze gorzej. Klienci dosłownie wyrywali sobie towar z rąk, były przepychanki i krzyki. Słychać, jak ktoś w tłumie krzyczy: "Basia, Basia! Dziecko mi zginęło". Za chwilę ktoś inny biegnie i przewraca palety z napojami, by dostać się od innej strony do upragnionego stoiska.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18959385,krzyki-przeklenstwa-i-walka-przy-koszach-o-kurtki-z-lidla.html#Prze
Czy wy to rozumiecie???Bo ja nie.