Dodaj do ulubionych

Tajemnica malzenstwa

30.06.06, 08:31
Mam 40 lat i niestety okazje do odkrycia prawdy o malzenstwie. Wiecie, kryzys
wieku sredniego u meza, zdrada, rozstanie...Jestem zszokowana, bo kiedy
przytrafilo sie to mojemu zwiazkowi, inne kobiety - starsze - zaczely
przyznawac sie do koszmaru, ktory tez przeszly. Dopiero teraz. Wczesniej
usmiechaly sie, udawaly szczesliwe...Zastanawiam sie czy to tylko akurat w
moim otoczeniu jest tak, ze zdrada wpisana jest w malzenstwo? Bo co zwiazek to
kleska. Wiem, ze pytanie jest klopotliwe dla Was, zbyt intymne moze, ale jak
to jest u Was? Czy udalo sie komus przetrwac w malzenstwie bez zawirowan? Mam
na mysli tylko zwiazki o dlugim stazu, w tych o krotkim wiadomo wszystko sie
swieci jak zloto...Dziekuje z gory, pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • maria73 Re: Tajemnica malzenstwa 30.06.06, 09:26
      • maria73 Re: Tajemnica malzenstwa 30.06.06, 09:28
        Smutne ale prawdziwe.
        Ja w swoim otoczeniu mam 2 udane małżeństwa
        w tym jedno dla których jest to drugi związek.
        Na pozór wszystko wygląda pięknie,
        piekiełko - mniejsze lub większe- jest
        w czterech ścianach.
        • dama-kanaliowa Re: Tajemnica malzenstwa 30.06.06, 17:52
          Zmiecione smieci po dywanem. Cierpia dzieci. Jesli sa. Ja osobiscie - kurcze
          dzieki zdradzie odkrylam orgazmysmile)) Potem byl rozwod. Fajne roznosci po
          drodze. Niemoralne? No moze, ale fajne wspomnieniawink))
    • arvena64 Re: Tajemnica malzenstwa 30.06.06, 20:00
      Czy to znaczy ze nie ma zwiazkow bez zdrad, bez walki, bez zlosci? Stara jestem
      a glupio naiwna widac...Ale czemu sama na wlasnej skorze musialam to odkryc?
      Czemu moja mama, tesciowa nie szepnely wczesniej slowa prawdy? Chyba po to,
      zebym nie uciekla sprzed oltarza. Teraz juz wiem czemu starsze kobiety tak
      placza na slubach swych dzieci...I sama mam problem:co powiedziec mojej corce?
      Uprzedzic ja, ze bedzie zle? Wtedy nigdy sie nie wyda za maz. Nic nie mowic?
      Bedzie kiedys miec zal do mnie. Chcialabym ja uchronic przed bolem. Czy naprawde
      nic nie mozna zrobic?
      • tadeuszx Re: Tajemnica malzenstwa 30.06.06, 21:06
        Zam dobrze z kilkanaście małżeństw z długim stażem. Idealnych wśród nich nie ma.
        Są takie, o których wiem, że są sobie wierni, ale... no właśnie. Też się im nie
        zawsze i we wszystkim układa. Różnie jest, np. szwagier dużo pije, znajomy...
        nie zdradza ale żony nie kocha (nie bije, ale źle traktuje słownie), kwestia
        dochodów również wpływa na kłótnie w związkach. Brak pracy meżczyzny w dwóch
        znanych mi przypadkach, też wywołuje spory, kłótnie. Pozornie jest dobrze, lecz
        tam w środku, nie jest tak dobrze jak z zewnatrz wyglada. Dla jasnosci Arveno,
        powiem, ze znam dwa małżeństwa, w których żona wywaliła na pysk swego męża.
        Jedno w rodzinie, kobieta z czwórką dzieci, złapała na gorącym uczynku zdrady,
        swego męza, pijaka i nieroba. A świeżutka sprawa to sąsiad, którego żona
        wspólnie z dwoma dorosłymi córkami wyeksmitowały na korytarz. Pozbierał ciuchy i
        wyniósł się gdzieś? Wcześniej, dostawał czasem lanie, gdyż był słabszy i sporo
        mniejszy od swej żony. I mniej agresywny. Kwestie finansowe grały rolę, bo
        zwolniony przy prywatyzacji elementów PKP, nie mógł znaleźć pracy przez półtora
        roku. Teraz kwestia zasadnicza. Czy mówić córce? Oczywiście. Powinna znać Twoją
        wersję i pogląd w tej sprawie. Daruj sobie, że masz tak duży wpływ i te
        wyjaśnienia spowodują zmianę jej decyzji w kwestii związku. Nie masz takiej mocy
        sprawczej, żeby, gdy się już zakocha, spowodować, realne i obiektywne spojrzenie
        córki, na swego wybrańca. Nie ma siły! Jeśli zaś jakimś cudem, by Ci się udało
        zablokować jej związek, to do końca życia będziesz miała z jej strony wyrzuty i
        pretensje. Bo mogło być tak pięknie, tak wspaniale... Po prostu młodzi muszą
        "przećwiczyć" to na sobie. Natomiast, żebyś Ty była w porządku, musisz ją o
        wszystkim co wiesz, poinformować. Wystarczy Ci takiego "wykładu"?
        A'propos, masz lat 40 czy 64? Wybacz, że pytam ze zwykłej ciekawości, ale nie
        wiem, czy wchodzisz tu jako gość, czy jako stała Foremka?
        • rebbezin Re: Tajemnica malzenstwa 30.06.06, 21:21
          corcia pyta czy to ty chcesz sie popisac madroscia. zapyta to przekaz swoje
          uwagi i jak pisze pan Tadeusz nie oczekuj na zrozumienie, jak nie to sobie
          pogadaj do nas, zeby sobie ulzyc albo do lustra.Plaskie i prymitywne i
          prostackie to uswiadamianie moiim zdaniem .
        • maria73 Re: Tajemnica malzenstwa 30.06.06, 21:25
          Arveno64 - corce nie musisz nic mowić.
          Dzieci widzą wiedzą i czują wszystko.
          Jeśli masz zamiar się rozwieść powinnaś poinformować o tym córkę wcześniej.
          Jeśli bedzie oponowała przedstaw jej swoje racje.
          A co do jej życia - wcale nie musi powielić twojego.
          Nie uprzedzaj jej że zawsze jest żle, bo nie jest.
          Moze ona będzie miała więcej szczęścia??
          Musi czuć że jesteś przy niej na dobre i złe i że zaakceptujesz jej wybory.
          Będzie dobrze zobaczysz.
          Raz się jest na wozie raz pod - tak to ju8ż los plecie.
          Nie zamykaj się w swoim bólu ,idż do ludzi.
          Nie bój się samotności.Ją można oswić !!!
          Powodzenia i radości Ci życzę,
          a Twojej córce aby miała więcej szczęścia w życiu....
          • maria73 Re: Tajemnica malzenstwa 30.06.06, 21:27
            weiem co mowię bo mam to za sobą sad
            Nie jest tak żle,a nawet lepiej wink
            • anka125 Re: Tajemnica malzenstwa 30.06.06, 22:11
              Masz dopiero 40 lat i co Ty się martwisz???Co w ogóle robisz na takim
              forum?Gdybym ja była w Twoim wieku to dopiero myślałabym jak zdobywać świat.A
              teraz?...
            • tadeuszx Mario, jesteś szczęściarą!:) 30.06.06, 23:30
              A wzięłaś pod uwagę sytuację odwrotną? Statystycznie dużo bardziej realną? Tzn.
              że w małzeństwie, związku, córki, nie musi być tak cudownie? I co wtedy Droga
              Mario? Co odpowie córce, gdy ta powie matce: Wiedziałaś i nic nie mówiłaś!??
              Zdajesz sobie sprawę z konsekwencji takiej sytuacji? Jak myślisz? Czy córka
              wówczas, przynajmniej w części, nie obciąży matki?
              • maria73 Re: Mario, jesteś szczęściarą!:) 01.07.06, 07:57
                oj!!! nie przeczytałeś uważnie - albo ja nieprecyzyjnie sformułowałam myśl- to
                co napisałam.
                Nalezy z córką porozmawiac przed wniesieniem sprawy o rozwód o jego przyczynach.
                Ja tak zrobiłam ( usłyszałam wtedy : powinnas dawno to zrobić).Dlatego
                twierdzę,ze dzieci widzą i rozumieją wszystko co dzieje się wokół
                nich.Naiwnością jest przekonanie ,że tak świetnie stwarzamy pozory.
                Natomiast jestem przeciwnikiem mówienia: uważaj ,bo mężczyżni to.... , bo
                będzie żle... , bo cię skrzywdzi .. itp.
                Jeśli małżeństwo się wali to błąd tkwi gdzieś między małżonkami.
                Ale to jest moje zdanie.Może nie mam racji ???
                Jestem jednak przekonana ,że mowienie młodej dziewczynie że z pewnością będzie
                żle jest błędem.
                Moje córki np.zawsze twierdziły ,że chcą przeżyć życie po swojemu i uczyć się
                na swoich błędach.
                Przy dzieciach należy po prostu być i one muszą o tym wiedzieć.
    • arvena64 Re: Tajemnica malzenstwa 01.07.06, 08:00
      Dziekuje Wam za wszystkie uwagi. Mam 40 lat, jestem tu tylko gosciem, szukalam
      opinii osob starszych ode mnie, bardziej doswiadczonych.
      W miom zyciu juz jest ok. Juz poukladalam swoje mysli i zamiary jesli chodzi o
      mnie. Ja nie rozpaczam, przyjelam to co sie stalo z bolem ale i zgodnoscia
      mysle. Staralam sie zyc z nadzieja. Tylko teraz zewszad slysze, ze nie ma
      dobrych malzenstw, ze w kazdym byla zdrada i cierpienie, rozstania,
      powroty...Teraz dopiero kobiety przyznaja sie do tego, moja mama, tesciowa,
      siostra, przyjaciolka, sasiadka, kolezanki z pracy...I stad moje pytanie czemu
      glosno sie o tym nie mowi, czemu namawia sie wrecz mlode kobiety do zamazpojscia
      mamiac je wizja zabezpieczenia na przyszlosc? Moze gdyby moja mama nie ukrywala
      przede mna tej prawdy bardziej uwazna bylabym w wyborze zycoiwego partnera? Moze
      bylabym po prostu przygotowana na nadchodzace i nieuniknione cierpienie? Moze
      nie przezylabym takiego szoku ze moj maz ten wspanialy, kochajacy, uczciwy,
      obowiazkowy, odpowiedzialny, pracowity mezczyzna nagle poplynal na fali burzac
      wszystko dookola? Dlatego martwie sie o moja corke.
      Macie racje, ze ona i tak dokona swojego wyboru. Ale ten wybor - jesli nie bede
      mamic ja wizja prawdziwej milosci i szansy ze jej na pewno sie uda - bedzie
      bardziej swiadomy.
      Piszac tu chcialam sie dowiedziec czy to tylko ja mialam pecha czy to przykra
      norma. Dziekuje Wam
      • maria73 Re: Tajemnica malzenstwa 01.07.06, 08:17
        mężczyżni też ludzie !!!

        Zyczę Ci szczęścia i Twojej córce też smile
      • rzepicha Re: Tajemnica malzenstwa 01.07.06, 10:41
        Nie ma żadnych reguł na szczęście...... są szczęsliwe, wieloletnie małżenstwa.
        Zam dwa takie... a dwa to już duzo.
        W jednym z nich była zdrada ale została wybaczona i dziś mając blisko
        sześćdziesiątki wciąż trzymają się za ręce.

        Nie wszyscy męższczyźni zdradzają. Moje małżeństwo trwa już przeszło 30 lat i
        wiem na pewno, że nigdy nie byłam zdradzona. Ta wierność mojego męża nie wynika
        z miłości do mnie, z przyzwoitości czy z barku potencji..on po prostu taki jest.
        Jest wierny......... i co z tego ? Ano nic.
        Ja też nigdy go nie zdradziłam i co z tego ? Ano nic.
        Ano nic.... bo i tak nienawidzimy się nawzajem.
      • maladanka Re: Tajemnica malzenstwa 01.07.06, 11:15
        to wzajemna wyrozumiałośc, tolerancja,szacunek,poczucie bezpieczeństwa,dbanie o
        siebie,chęć robienia sobie drobnych przyjemności, długie rozmowy, wyjście razem
        choćby na piwo lub kawę /no to co,że w domu mam?/,i
        najwazniejsze ...miłość,okazywanie jej drobnym gestem,słowem, ale okazywanie...
        Wymądrzam się? Może...jednak prawie 40 lat jestesmy razem.
        Były zawirowania,zaświergolenia,ale najważniejsze było to,że pomimo tego
        chcieliśmy być razem.
        Nigdy nie było cichych dni - za to były burze i brak powrotu do tego co było!
        Nigdy nie wypominamy sobie bo ty wtedy to...a ty wtedy to...itd..
        Arveno - nie podejmuj decyzji pochopnie,ludzie błądzą,zmieniają sie, żałują,że
        zrobili źle.
        Ty i tylko Ty odpowiesz sobie czy pomimo chcesz być razem,moze nie zaraz, może
        potem.Na pewno były chwile i dni piękne..przypomnij sobie...życzę Ci aby
        wszystko się ułożyło.
        • rzepicha Re: Tajemnica malzenstwa 01.07.06, 11:26
          maladanka napisała:

          > to wzajemna wyrozumiałośc, tolerancja,szacunek,poczucie bezpieczeństwa,dbanie
          o
          >
          > siebie,chęć robienia sobie drobnych przyjemności, długie rozmowy, wyjście
          razem
          >
          > choćby na piwo lub kawę /no to co,że w domu mam?/,i
          > najwazniejsze ...miłość,okazywanie jej drobnym gestem,słowem, ale
          okazywanie...
          > Wymądrzam się?


          Nie, nie wymąrzasz się. Piszesz tylko slogany jakie są we wszystkich
          poradnikach. We wszystkich mniej lub bardziej głupich pismach kobiecych.
          Nic nowego tu nie napisałaś. Nic mądrego tu nie napisałaś.
          Stek sloganów i tyle...

          Powtórzę się.... recepty na szczęśliwe małżeństwo nie ma a komu się taki cud
          trafił niech co dnia dziękuje Bogu.
          Jeśli Tobie taki cud się trafił maladanko to dziękuj co dnia Bogu ale nie
          pouczaj bo Twoje poczania ani mąrde ani odkrywcze.
          • tadeuszx Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 16:05
            nie ma zdrady, więc co powoduje, że jest nienawiść?
            • rzepicha Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 16:27
              Zdrady nie ma i nie było. A co powoduje nienawiść w związku to jest temat nie
              na forum ale na długi blog.
              • maladanka Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 16:31
                może po prostu Ty wszystko wiesz lepiej? Moje parę słów potraktowałas jak
                wymądrzanie, pouczanie, a mnie to do głowy nie przyszło...
                Na razie się nie będę pisać sloganów - wracam na moje przyjazne forum
                • maladanka Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 16:32
                  a tak na marginesie, to pisałam do innej osoby i od niej oczekiwałabym oceny
                  moich słów
                  • rzepicha Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 16:37
                    Maladanko, nie wiem nic lepiej. W ogole nie wiem nic i nie udzielam nikomu rad
                    bo recept na szczęście małżeńskie nie znam. Twoje recepty iście z pochodzące z
                    porad umieszczonych w kobiecych pismach są zabawne ale mądrości w nich nie ma.
                    to chciałam napisać a nie to, że ja wiem lepiej.
                    bo ja nic nie wiem lepiej.... zadowolona ?
                    • maladanka Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 16:41
                      nie wiem czy jest mądrość, ale mnie się sprawdziły...
                      • rzepicha Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 16:43
                        No to Bogu dziękuj bo Ci się poszczęściło i tylko ci zazdrościć ale........
                        innym Twoje rady to... o dupę rozbić.
                        • ellam Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 17:23
                          No nie! Nie wytrzymam! Ależ Ty się czepiasz, Rzepicho. Maladanka chce dobrze
                          poradzić dziewczynie. Z postów wynika, że ma za sobą długi i szczęśliwy
                          związek, więc na pewno ma w tej sprawie coś do powiedzenia. I ja zgadzam sie z
                          tym, co ona mówi. Miłego dnia.
                          • rzepicha Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 17:42
                            Nie wytrzymuj i zastosuj się do tych rad i niech Twój ukochany też się do nich
                            dostosuje..... ach ta wzajemna wyrozumiałość, ta cierpliwość, te długie
                            rozmowy przy świecach itditd .... niech ci się to przytrafi.
                            Szczerze życzę Ci tego Ellam...

                            Czasem tak bywa ale baaaardzo rzadko i jesli komuś coś takiego się przytrafi to
                            dlatego, że miał szczęście a nie dlatego, że coś tam wyczytał w piśmie kobiecym
                            lub maladnka mu doradziła.....
                            • ellam Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 17:48
                              Jeżeli komuś coś takiego sie przytrafiło, to nie dlatego. że miał szczęście,
                              ale dlatego, że świadomie dbał o swoje małżeństwo, więcej dawał niż brał i
                              nigdy nie oczekiwał zapłaty. I wcale nie myślę o pieniądzach. Nie ma długich
                              rozmów przy świecach, czasami brakuje cierpliwości, ale jest doświadczenie i
                              mądrość życiowa i wiedza o tym, co w życiu najważniejsze.
                              • maria73 Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 18:03
                                rzepicho - chę powiedzieć ,ze na tym forum każdy ma prawo do własnego
                                zdania,nie ocenia się innych i nie krytykuje,nie stosuje się słownej agresji,.
                                to,że tobie wyszło tak ,że jak to napisałaś tylko o d.... rozbić to nie powód
                                żeby "dowalać " innym.
                                Mam nadzieję że jeszcze ki8edyś będziesz pogodna kobietą.
                                • rzepicha Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 18:17
                                  maria73 napisała:

                                  > rzepicho - chę powiedzieć ,ze na tym forum każdy ma prawo do własnego
                                  > zdania,nie ocenia się innych i nie krytykuje,nie stosuje się słownej agresji,.
                                  > to,że tobie wyszło tak ,że jak to napisałaś tylko o d.... rozbić to nie powód
                                  > żeby "dowalać " innym.
                                  > Mam nadzieję że jeszcze ki8edyś będziesz pogodna kobietą.


                                  Sorry.... nie zauważyłam wczas Twojego wpisu. Rozumiem, że jesteś tu jakimś
                                  przywódcą skoro mówisz co wolno tu pisać a co nie. ....jesli Ci się nie podobam
                                  to już tu nie wrócę. Chcę tylko zwrócić uwagę, że ja oceniałam tylko prymitywne
                                  dorady maladanki natomiast moje zdrowie psychiczne, moją osobowość oraz to czy
                                  jestem pogodna czy nie oceniały tutaj inne osoby .......
                                  Lubicie doradzać to i ja doradzę.... trzymajcie się tematu a nie rozbierajcie
                                  osobowości rozmówcy.
                                  Życzę dalszych rozkosznych rozmów o kwiatkach, ptaszkach i o tym jakie to
                                  jesteście szczęśliwe..............pa...........
                              • rzepicha Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 18:05
                                Taak ???
                                To mało jeszcze wiesz.
                                Są milliony małżeństw gdzie jedna strona daje z siebie wszystko a druga jest
                                jak kamień, milliony o ile nie większośc. I czym w takich przypadkach są te
                                rady maladanki ?... tylko pustymi słowami.

                                nie mówię tu o sobie.... u mnie każde z nas ma swoją winę w tym, że szczęścia
                                nie ma ale są małżeństwa gdy jedna strona bardzo się stara i postępuje zgodnie
                                z radami maladanki a za to ma zdradę,obojętność, wzgardę .... itd.

                                Nie ma recepty. Nie ma żadnej recepty nie wiem jak byście się tu nie wymądrzały
                                recepty nie ustalicie.
                                To tyle w tym temacie co rzepicha miała do powiedzenia.
                                • maria73 Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 18:15
                                  Amen!!!
                                  Usatysfakcjonowana???
                                  Zaczynasz się gotować w sosie własnym
                                  - przeczytaj po kolei swoje posty.
                                  Dalsze twoje wypowiedzi pozostawię bez odpowiedzi.
                                  Nawet gdybyś sięgnęła szczytu epistolarnej
                                  stylistyki.
                                  Zyczę pogody ducha bo jest ci potrzebna.
                                  • rzepicha Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 18:36
                                    Przeczytaj Ty po kolei moje posty, może zrozumiesz a jeśli nie zrozumiesz to
                                    nie oceniaj mojej osobowości... zastanów się nad swoją, jeśli potrafisz.....


                                    ..... i już mnie nie ma skoro jestem tu uważana za trolla bo zakłócam słodkie
                                    zadowolenie z siebie....
                                    • natla Re: Rzepicho, stwierdziłaś że w twoim zwiazku 01.07.06, 19:12
                                      Rany, co się tu dzieje.....smile
                                      No i tak jest zawsze jak się schodzi na sex, politykę i pożycie małżeńskie. wink
                                      Powiem Wam co jest najlepsze w małżeństwie......nie wychodzić za mąż wink)
                                      Rzepicho, zdumiałaś mnie, ale myślę, że jesteś czymś bardzo rozdrażniona.
                                      Liscik Małejdanki przyjełam jako opis jej małżeństwa, przykład, że można tak
                                      działać (jestem pełna podziwu dla obojga, choć na pewno to cieżko okupili), że
                                      się to czasem udaje. Do głowy mi nie przyszło, że to zdanie jakichś
                                      ilustrowanych tygodników. Może....nie czytuję ich. A juz pouczanie innych? To
                                      na mur nie Maładanka. Znam ją osobiście i wiem. smile Wiesz co? Niedługo chyba
                                      spotkamy sie w Krakowie i bardzo chetnie się z Toba zobaczymy, bo po prostu Cię
                                      polubiłam na Twoim forum. smile
                                      • jana2706 Re: Rzepicho... 01.07.06, 19:37
                                        czytam,czytam,dopiero wpadlam,kocham Was ale polubilam Rzepiche smile
                                        • rzepicha Re: Rzepicho... 01.07.06, 19:54
                                          jana2706 napisała:

                                          > czytam,czytam,dopiero wpadlam,kocham Was ale polubilam Rzepiche smile


                                          O słodkie Niebiosa !!!! ktoś mnie polubił ????????
                                          Nie chce mi się w to wierzyć......... mnie ???
                                          Taką wredną babę ???
                                      • rzepicha Natla 01.07.06, 20:31
                                        Mylisz coś. Nie jestem z Krakowa. Żadne forum nie jest "moje".
                                        Widziałam gdzieś jakąś rzepichę z numerkiem.... to nie ja.
                                        Ja jestem z nikąd, nie mam swojego forum i nie mam ochoty się z Tobą spotykać.


                                        nie znam Cię
                                        • natla :)) 01.07.06, 20:35
                                          No to teraz wszystko zrozumiałam. Twoje zachowanie też. Juz sie wyłączam.
                                        • muraszka1 Rzepicho :) 01.07.06, 20:39
                                          Rzepicho,pobadz troche z nami,Natla jest wyjatkowym Czlowiekiem,przekonasz sie
                                          jeszcze,bo przyjaciol poznajemy wtedy,kiedy nikt inny nam nie
                                          pomoze,zostan,wyluzuj sie,widze,ze potrzebujesz przyjazni,tutaj ja
                                          znajdziesz,to pewne smile
                                          • rzepicha Re: Rzepicho :) 01.07.06, 20:44
                                            Dzięki Muraszko za dobre słowo smile Ciebie troszkę znam.
                                            Czasem zaglądam na forum Słupsk.
                                            • mania1119 Re: Rzepicho :) 01.07.06, 21:08
                                              Zaraz moze od Rzepichy oberwe,ale jak czytalam wszystkie posty w tym temacie to
                                              widze,ze oscyluja( w stosunku do Niej) pomiedzy irytacja a love bombing-
                                              najwyrazniej Rzepicha jest specjalista od wkladania kija w mrowisko.Problem
                                              tylko,czy robi to "dla sztuki",czy ze swoich rzeczywistych emocji.Jesli to
                                              drugie,to-bez wdzieczenia sie z mojej strony-,w ktoryms z postow blizej
                                              poczatku jest tak naprawde fajnie napisane,ze trzeba umiec towarzyszyc w
                                              trudnych sytuacjach,niekoniecznie zaraz je rozwiazywac czy interweniowac.To
                                              czasem bardziej pomaga.
                                              • maria73 Re: Rzepicho :) 02.07.06, 06:30
                                                tylko że to nie opinia Rzepichy.
                            • goskaa.l Re: Rzepicho, jesteś okropna 03.07.06, 07:59
                              Ja się podpisuję obiema rękami pod tym, co pisze Maladanka. Mój związek nie
                              trwa lat 40, a zaledwie 4. Ale żeby się nam, obojgu z przetrąconymi skrzydłami,
                              udało, trzeba było wiele pracy, rozmów i *tolerancji*. I przede wszystkim
                              *chęci* z obu stron. I uwierz (ale nie wierzę, żebyś to uczyniła), że taka
                              włąśnie jest recepta na udany związek. My też mamy lepsze i gorsze dni, mamy
                              upadki i wzloty. Ale podstawą jest stały kontakt z drugą osobą. I tak jak Mala
                              pisała - drobne celebry; nawet herbata czy kawa w lokalu, choć w domu też jest
                              na to miejsce i czas. A jednak w lokalu trzeba zadbać o strój, o nastrój,
                              tworzy się atmosfera święta, uroczystości. My staramy się w miarę naszych
                              skromnych środków świętować w różny sposób każdą drobną uroczystoć, każdy
                              wspólny miesiąc, okrągła liczbę wspólnie spędzonych dni (500, 1500). A kiedy
                              jest źle, siadamy i mówimy o swoich uczuciach i odczuciach.
                              To nie jest wynik czytania pism kobiecych (bo żadne z nas ich nie czyta), a
                              jęsli jest to wynik szczęścia, to szczęściem mogę nazwać fakt, że trafiłam na
                              takiego partnera.
        • arvena64 Re: Tajemnica malzenstwa 02.07.06, 07:52
          Maladanko, a wiec mozna przetrwac...Bardzo madre jest to co napisalas, ja o tym
          wiem, ale moj maz widac nie. Kwestia mojego zwiazku juz jest przesadzona mysle i
          to nie ja chcialam rozstania. Pierwsza zdrada, rozstanie, wiekie "zakochanie"
          meza w mlodszej ( a jakze inaczej! ), powrot meza do domu, przeprosiny, wzajemne
          starania, by nie popelnic tych samych bledow, czas mijal i znow to samo,
          klamstwa, chlod, znikanie z domu...Tym razem kategoryczne slowa meza, ze chce
          wolnosci. Coz, wiec ja ma. Mam teraz doly i gory, jak to w zyciu bywa. I
          najwiekszy klopot to zycie mojej corki jako zony w przyszlosci...
          Gdy widze starszych ludzi trzymajacych sie za rece zastanawiam sie: czy to
          pierwszy maz pierwszej zony? Czy raczej kolejny - kolejnej?
          Widze, ze medale, ktore przyznaja malzenstwom z 50-letnim stazem maja swoje
          uzasadnienie i to wielkie! Gratuluje Tobie i Twojemu mezowi, ze przetrwaliscie
          40 lat razem. Trzeba duzej madrosci zyciowej u obojga i Wy - a na pewno TY - ja
          macie.
          • ellam Re: Tajemnica malzenstwa 02.07.06, 09:14
            Myślę, że niepotrzebnie aż tak bardzo przejmujesz się przyszłościa małżeńską
            Twojej córki. Przecież obserwujesz życie i widzisz,że wokół ciebie są pary z 50-
            letnim stażem. Może to przytrafić sie również Twojej córce. Może trafi na tego
            odpowiedniego? A co do twojego męża.... mam wokół siebie wiele osób z rozbitych
            związków. Ci, winni rozpadowi najczęściej nie potrafią ułożyć sobie
            szczęśliwego życia na nowo.
            • maria73 Re: Tajemnica malzenstwa 02.07.06, 10:52
              Zgadzam się z Ellam w 100%.
              Nie zakładaj ,że twojej córce się nie uda !!!
              To byłoby najgorsze co możesz zrobić.
              Szanuj jej decyzje i po prostu bądż z nią !!
              • del.wa.57 Re: Tajemnica malzenstwa 02.07.06, 14:08
                Arveno,jak juz tu napisano,nie ma recepty na szczęście,szczęsliwe małzeństwo,na
                życie,to loteria,wielka loteria.Miałam 18 lat jak wyszłam za mąż,to małżeństwo
                było pomyłką,co mogłam wiedzieć o życiu bedąc młodą dziewczyną? rodzice nie
                chcieli zebym wychodziła za mąz za /tego osobnika/i mieli rację,ale
                oczywiście,że ich nie słuchałam,musiałam to sama przeżyć,potem,potem moja
                córka,zrobiła dokładnie to co ja,też nie chciałam/tego osobnika/za zięcia,nie
                wiem rodzice /to/ wiedzą,czują podobnie jak moi rodzice,tez czułam,ze moja
                córka nie będzie szczęśliwa,ale zaakceptowałam/tego osobnika/i bardzo
                przeżywałam,że im się nie układa,wróciła do domu po roku z dzieckiem/kocham
                wnuka bardzo,dzisiaj to 18-letni młodzieniec/ ułożyła sobie życie od nowa,jest
                szczęśliwa,ja też ułożyłam sobie życie od nowa i dopiero wiem,ze zyje.
                Co ważne,nigdy nie trułam córce w stylu,zobacz co ja przeżyłam,po co Ci to
                itd,chcesz powtórzyć mój błąd,wiedziałam,że to nic nie da,że musi sama
                wybrać,przeżyć a ja,ja byłam przy niej zawsze,pod ręką i akceptowalam jej
                decyzje.I jak napisała Maria,szanuj jej decyzje i bądż z nią.
                Pozdrawiam.
                • mania1119 Re: Tajemnica malzenstwa-Maria 73 02.07.06, 14:59
                  Tak,tak-wiem ze to nie opinia Rzepichy.Rzepicha dziala zbyt emocjonalnie,co
                  powoduje ze nieustannie zbliza sie i oddala,i ta ambiwalencja wykancza kontakt
                  z Nia.
                  A wracajac do tematu.Mysle,ze generalnie w zyciu sprawdza sie zasada,zeby nie
                  angazowac wszystkich swoich emocji w jednym kierunku.Rodzina,to
                  najwazniejsze,ale warto tez miec cos wlasnego,indywidualnego-
                  przyjaciol,pasje.Latwiej wtedy zachowac rownowage.I w dobrych chwilach i w
                  zlych.
                • tadeuszx Delwo, popatrz niemal całkowicie się zgadzamy 02.07.06, 17:24
                  w kwestii czy mówić, że to i tak bez znaczenia... Więc, cóż, skoro żadna z tu
                  obecnych Dam, nie chce mnie pochwalić... zobię to sam! Metodą chwalipięty:
                  jestem ideałem!!smile))
                  No, i widzicie, że są jednak tacy "poukładani" chłopcy? Rozsądni i
                  odpowiedzialni, jak ten Wasz tadeuszx. Ha, tylko trzeba ich znaleźćwink))
                  • ellam Re: Delwo, popatrz niemal całkowicie się zgadzamy 02.07.06, 22:44
                    Tadeuszu! Wierzę Ci na słowosmile)). Chociaz... czy to nie Ty mówiłeś, że tu, na
                    forum wszyscy kłamią? No, może nie tak dosłownie, ale tak to odczytałam.
                    • maria73 Re: Delwo, popatrz niemal całkowicie się zgadzamy 02.07.06, 23:48
                      Ellam - 1:0 dla ciebie!
                      Brawo wink
                    • tadeuszx Ellam, niedokładnie. Wyrażałem wątpliwości 03.07.06, 11:24
                      w tej kwestii (prawdy forumowej) na podstawie doświadczeń własnych. Nie
                      deklarowałem mówienia prawdy. Chwila Ellam... no dziewczyny? Szok... jak w ogóle
                      można wymagać od faceta, mówienia prawdy??!wink))
                      • ellam Re: Ellam, niedokładnie. Wyrażałem wątpliwości 03.07.06, 11:55
                        Tak, tak. Od faceta nie można niczego wymagać. Najważniejsze, żeby byłsmile)) i
                        wymagał od kobiety. No, czasami jeszcze sie do niej odezwał. Ale jak pokazuje
                        doswiadczenie można oswoic nawet takiego lwa forumowego jakim jesteś Ty,
                        Tadeuszu. Bo jeżeli deklarujesz chęć pogłaskania Rzepichy, bez wymagań z jej
                        strony, to już coś znaczysmile.
                        • tadeuszx Ellam, wbrew pozorom, Wy kobiety, dysponujecie 03.07.06, 12:12
                          tak silna bronią, ze nie ma takiego, ktory by nie uległ. Jezeli tyko
                          zdobedziecie sie na te odrobine odwagi, żeby jej użyćwink Jeśli chodzi o mnie...
                          nie, skąd!? Nigdy nie byłem lwem, nawet forumowym (znak Zodiaku - Koziorożec)
                          zaś mój wizerunek - odpowiednik na forum, to piesek
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28897&w=41805295&a=42623465 i dalej
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28897&w=41805295&a=42623669 , widzisz?
                          Śpiący piesek. A tu, gdy sobie podjadł solidnie:
                          images1.fotosik.pl/79/3bca2b1a4a96501d.jpg
                          • maria73 Re: Ellam, wbrew pozorom, Wy kobiety, dysponujeci 03.07.06, 12:39
                            powiadają :
                            "chcesz mieć przyjaciela ?
                            kup sobie psa !!"
                            Sprawdziłam - wierniejszego nie znajdziesz.
                            • tadeuszx Nie jestem na sprzedaż - odezwał się mały 03.07.06, 18:40
                              forumowy pieseczekwink)
                              • kazia_x Re: Nie jestem na sprzedaż - odezwał się mały 03.07.06, 20:20
                                a co chce cie ktos kupic?
                                • ellam My, kobiety dysponujemy silną bronią 03.07.06, 23:10
                                  i to się zgadza. Tylko, dlaczego wbrew pozorom? Myślę, że każda kobieta jest
                                  świadoma tego, czym dysponuje. Chyba, Tadeuszu, że wiesz coś więcej niż my na
                                  ten temat.
                                  • tadeuszx Wiecie, hmm, pewnie wiecie? 04.07.06, 21:51
                                    Obserwujac zachowanie dziewczat, daje sie zauwazyc zalosna ignorancje w
                                    wykorzystywaniu tejze broni. Albo naduzywaja albo tak oszczedzaja, ze orez staje
                                    sie bezuzyteczny. Zarowno jedno jak i drugie zachowanie, skutecznie zniecheca,
                                    zamiast zwyciestw powoduje kleski, i rozne takie tam kobiece rozpacze?!
                                • tadeuszx Antycypuje ewntualne zamiary. 04.07.06, 21:42
                                  Glupio byloby odmawiac sprzedania sie jakiejs jednej Pani. Wiec Kaziu, tak na
                                  wszelki wypadek, rowniez i Ciebie informuje, ze jestem skory i sklony do pomocy
                                  w rozwiazywaniu problemow seksualnych kazdej forumowej znajomej - gratis!wink)))
                                  • kazia_x Re: Antycypuje ewntualne zamiary. 04.07.06, 21:48
                                    Oj Tadeuszu, Tadeuszu ty masz bardzo powazna wade ktora cie dyskfalifikuje do
                                    rozwiazywania takich problemuw.
                                    • olejowy.bogacz Re: Antycypuje ewntualne zamiary. 04.07.06, 21:53
                                      lody beda sniority
                                      • tadeuszx Bogacz, wlaz na te forum Cuskiego i nie paletaj 04.07.06, 21:57
                                        sie miedzy mna a Damamiwink)) Nie boj, juz jest oki i nikt sie nie przyczepi.
                                    • tadeuszx Nie truj Kazia i nie badz staromodna;)) 04.07.06, 21:54
                                      Zdrada jest gdy partner wie o niej. Bo ten drugi, ktory zdradzil, glupi jest i
                                      sie przyznaje ....hehehehe...
                                      • maria73 Re: Nie truj Kazia i nie badz staromodna;)) 04.07.06, 21:55
                                        a potem mówisz ześ szlachetny wyjątek
                                        i wzór cnót wszelakich...
                                        • tadeuszx hahaha, tak jest! A skad to wiesz Mario? 04.07.06, 21:59
                                          No i patrzcie, adminka mnie wyczailawink))
                                          • maria73 Re: hahaha, tak jest! A skad to wiesz Mario? 04.07.06, 22:32
                                            bo czytam uważnie i pamiętam !!
                                            • ellam Tadeuszu! Zdecyduj się. proszę! 04.07.06, 23:09
                                              Zaczynam myśleć, że czytam posty dwóch Tadeuszów. Jeden pisze o złych wpływach
                                              kosmopolityzmu na wychowanie młodzieży, a drugi o tym, że zdrada to nie
                                              zdradasmile No, cóż... a mówią, że to kobieta zmienną jest.
                                              • kazia_x Re: Tadeuszu! Zdecyduj się. proszę! 04.07.06, 23:15
                                                ellam napisała:

                                                > Zaczynam myśleć, że czytam posty dwóch Tadeuszów. Jeden pisze o złych
                                                wpływach
                                                > kosmopolityzmu na wychowanie młodzieży, a drugi o tym, że zdrada to nie
                                                > zdradasmile No, cóż... a mówią, że to kobieta zmienną jest.


                                                a bo to taki erotoman gdzie strona tam zona gdzie parafia tamdziecko.
                                                • tadeuszx Kaziu! No jak tak można? 04.07.06, 23:25
                                                  Uprasza się o nie insynuowanie Tadeuszowi erotomańskich zdolności, oraz
                                                  posiadania zasadniczego wpływu, na przyrost naturalny Polskismile))
                                                  • maria73 Re: Kaziu! No jak tak można? 04.07.06, 23:46
                                                    z dzieckiem to już pewnie trudniej...
                                                    natomiast że obszerne ma serce
                                                    i chęci nie małe
                                                    tego ukruć się nie da !! wink))))
                                                  • maria73 Re: Kaziu! No jak tak można? 05.07.06, 11:56
                                                    Tadeusz - daruj sobie !
                                                    nie sądziłam ze jesteś facetem
                                                    z kompleksami.
                                                    W przyszłości obsceniczne zdjecia
                                                    wysyłaj gdzie chcesz byle nie do mnie
                                                    bo po pierwsze nie rajcuje mnie to,
                                                    a po drugie nie lubię nieproszonych gosci.
                                                    Wszak nie zapraszałam cię do korespondencji
                                                    prywatnej ze mną.
                                                    Rozumiem zarty ale w dobrym guście.
                                                    Stwierdzam ze czujesz starość.
                                                    Cóż każdy ratuje się jak może.
                                                    Jestem zniesmaczona twoim zachowaniem
                                                    bo mimo wszystko miałam lepsze zdanie o Tobie.
                                              • tadeuszx Nie pros Ellam poniewaz kobiecie prosic nie 04.07.06, 23:21
                                                wypadawink Żądaj! Żądaj od Tadeusza jednoznacznego zajęcia stanowiska! Poważnie
                                                mówiąc Ellam, to: Zapewne wiesz, że innym językiem mówisz np. do dzieci, innym
                                                do męza (gdy np. się złościsz) a jeszcze inaczej do kochanka (na przykład,
                                                teoretycznie). Jednocześnie, w zależności od celów, które chcesz osiągnąc,
                                                ustawiasz system wartości I, dajmy na to dziecko, straszysz Mikołajem, męża
                                                odsyłasz do wszystkich diabłów (czyli do piekła), a z kochankiem jesteś w
                                                siódmym niebie!smile))))))))
                                                Pozdrowink
    • skrzydlate Re: Tajemnica malzenstwa 05.07.06, 21:13
      toć własnie dlatego jestem sama i cholernie mi z tym dobrze smile)))))
      • maria73 Re: Tajemnica malzenstwa 05.07.06, 22:40
        i mnie też wink)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka