Dodaj do ulubionych

NASZE ZWIERZAKI cz. XI

20.05.05, 13:01
Otwieram...
ML
Obserwuj wątek
    • marialudwika Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 21.05.05, 22:33
      Juz wiem!!!!!!!!!!!!
      Kot ,"niejakiego "...W.Koconia...nazywany jest "kotem Sadama"!!!!!!!!!!!
      Najnowszy "bzik" amerykanski!!!
      Jest to krzyzowka servala i kota domowego!!!!!!
      Szkoda,ze nie mam "fotki"!!!!!!!!!!!!
      Jest cudny!!!!!!!!!!!!!!!
      ML
          • fedorczyk4 Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 21.05.05, 23:31
            Żeby nie było niejasności KOCHAM KOTY poza jednym należącym do mojej
            przyjciółki, ale on coś do mnie ma. Włazi mi na łeb zżera włosy, drapie po
            twarzy, zasypia w mojej torbie albo wczepiony w moje buty trwa nieruchomo przez
            godzinę. Moje sie tak w stosunku do gości nie zachowują. Mają swoją godnośc
      • marialudwika kot Savannah 22.05.05, 03:19
        Ow kot,wlasnosc W.Koconia to tzw.odmiana SAVANNAH...jest to krzyzowka kota
        domowego z Servalem,dzikim kotem afrykanskim...zwany jest psem w kociej skorze!
        W USA jest symbolem statusu..sad((....Prawdopodobnie ..nieleganie.
        Uwam to za snobizm i potepiam...
        Ale to nie jest kot Saddana...Popelnilam blad...Brak podzielnejuwagi!!
        ML
            • dan8 Re: kot Savannah 22.05.05, 13:07
              Fascynujaca rasa,dobra dla osob,ktore chcialyby miec psa a z roznych powodow
              nie moga go miec.
              Ta rasa laczy w sobie cechy charakteru kota i psa.
                • lablafox Moje szpaki - porażka 28.05.05, 10:10
                  W gniździe w podsufitce , udało mi się odchować , brałam w tym czynny udział ,
                  odstraszajac kawki i sroki, 2 małe pisklęta .
                  Dorosły na tyle ,że już pokazywały się na belce wiązarowej.
                  Rodzice uwijali się jak mogli z niesieniem pożywienia .
                  Był nawet ptasi strażnik pilnujący maluchów i gniazda.
                  Od wczoraj cisza - nic nie skrzeczy , nic nie podlatuje .
                  Musiały paść łupem , a takie tłusciutkie były.
                  Szkoda mi i przykro mi .
                  • lablafox Ciekawy artykuł - cz I 28.05.05, 10:20
                    Szympans też człowiek



                    Skoro dzięki nauce coraz więcej wiemy o skomplikowanej naturze zwierząt, to
                    może nadeszła już pora, by przyznać im ludzkie prawa?


                    LAURA SPINNEY


                    Guardian Newspapers Limited


                    W nie tak odległej przeszłości, Europejczycy ubierali zwierzęta w ludzkie
                    stroje, stawiali je przed sądem, oskarżając o straszne zbrodnie i dokonywali na
                    nich egzekucji. W ten sposób dawali wyraz swemu przekonaniu, że zwierzęta,
                    podobnie jak ludzie, są w stanie świadomie decydować o swoich czynach i ponosić
                    odpowiedzialność za ich skutki. Od tamtych czasów nasze wyobrażenia o
                    zwierzętach uległy radykalnej zmianie – popadliśmy w drugą skrajność, dochodząc
                    do wniosku, że stworzenia te nie uświadamiają sobie swoich stanów wewnętrznych
                    ani relacji łączących je z innymi, a więc nie potrafią prawdziwie cierpieć, nie
                    mówiąc już o poczuciu winy z powodu zachowań przestępczych. To właśnie z tych
                    przekonań wzięło się przyzwolenie na okrutne eksperymenty dokonywane na
                    zwierzętach oraz hodowanie ich w nieludzkich warunkach.

                    Jednak z najnowszych badań wynika, że zwierzęta obdarzone są dużo bardziej
                    rozwiniętymi zdolnościami poznawczymi i społecznymi, niż sądziliśmy. W ciągu
                    ostatnich kilkudziesięciu lat głównym obiektem badań naukowców były gatunki
                    dziko żyjące, ale teraz wychodzi na jaw, że podobne zjawiska dotyczą zwierząt,
                    które chętnie hodujemy na mięso: świń, owiec, krów i kurcząt.

                    Reakcja Eureka

                    Pod koniec ubiegłego roku Ana da Costa i jej współpracownicy z Babraham
                    Institute w Cambridge stwierdzili, że owce oddzielone od swego stada przeżywają
                    stres przejawiający się przyspieszoną akcją serca, wzrostem poziomu hormonów
                    stresu i beczeniem. Jednak gdy pokazywano im zdjęcia znajomych owiec, stres
                    mierzony za pomocą wszystkich trzech wskaźników się zmniejszał. Takiego
                    rezultatu nie osiągano, pokazując owcom zdjęcia kóz albo rysunki
                    przedstawiające odwrócone trójkąty.

                    Jak mówi Donald Broom, profesor zajmujący się prawami zwierząt na uniwersytecie
                    w Cambridge, również krowy wykazują społeczne reakcje, potrafią rozpoznawać
                    znajome rysy innych członkiń stada, często nawiązują między sobą długotrwałe
                    związki oparte na wzajemnej współpracy. Zaobserwowano też u nich pewien
                    rodzaj euforii, gdy uczą się czegoś nowego. Oto jałówki postawiono przed
                    zadaniem, w którym musiały wcisnąć odpowiednią płytkę, aby otworzyć sobie
                    bramkę i dostać się do paszy. Te, które opanowały tę sztukę, doświadczały
                    gwałtownego przyspieszenia rytmu serca i zaczynały biec szybciej niż jałówki,
                    którym się to nie udało – zjawisko to nazwano „reakcją Eureka”. Inne
                    doświadczenia wykazały, że świnie, mając do wyboru dwa boksy z paszą, nie wejdą
                    do tego, w którym kiedyś je zamknięto po jedzeniu na kilka godzin; kierują się
                    zawsze do tego, z którego szybko były wypuszczane. Kurczęta natomiast,
                    cierpiące z powodu urazów, doskonale rozpoznają karmę z dodatkiem środków
                    przeciwbólowych od karmy zwykłej. A pstrągi tęczowe błyskawicznie uczą się
                    rozpoznawać sygnały zapowiadające nieprzyjemne bodźce i uciekają przed nimi do
                    innej części zbiornika. Żadne z tych odkryć nie dowodzi jeszcze, że zwierzęta
                    odczuwają ból lub radość tak samo jak ludzie – i nie ma sposobu, aby sprawdzić
                    ich subiektywne wrażenia. Jednak zdaniem profesora Brooma fakt, że potrafią
                    uczyć się nowych skojarzeń świadczy o tym, iż zwierzęta mają mózgi pozwalające
                    im korzystać z przeszłych doświadczeń.

                    Rewolucja etyczna

                    Steven Wise, amerykański prawnik zajmujący się prawami zwierząt, dowodzi, że
                    najważniejszym argumentem na rzecz przyznania podstawowych praw obywatelskich
                    ludziom był fakt, że posiadają oni „praktyczną autonomię” – poczucie własnej
                    tożsamości, zdolność pragnienia czegoś i dążenia do zaspokojenia swoich celów.
                    Tymczasem Wise twierdzi, że cechy te można również znaleźć u wielkich małp
                    człekokształtnych, słoni, delfinów, afrykańskich papug szarych (żako), psów i
                    pszczół oraz niektórych zwierząt gospodarskich.
                    • lablafox Re: Ciekawy artykuł - cz II 28.05.05, 10:22
                      ... ciąg dalszy
                      W swej najnowszej książce Wise porównuje obecny status prawny zwierząt ze
                      statusem czarnego niewolnika Jamesa Somerseta, który w roku 1772 przekonał
                      brytyjski sąd, że nie jest on niczyją własnością, ale człowiekiem, któremu
                      należą się takie sama prawa jak innym. Dlatego jednym z elementarnych praw,
                      które należą się zwierzętom, jest zdaniem Wise’a nietykalność cielesna, a to
                      wyklucza zabijanie ich dla pozyskania pożywienia oraz większość doświadczeń
                      laboratoryjnych. Nie jest to argument nowy. Podobna debata miała miejsce w roku
                      1999 w Nowej Zelandii. Naukowcy i prawnicy próbowali przekonać tamtejszy
                      parlament, aby uznał bliskie pokrewieństwo szympansów z ludźmi i na tej
                      podstawie przyznał im szereg „ludzkich” praw. To im się co prawda nie udało,
                      ale w zamian przyznano zwierzętom ochronę prawną przed dokonywaniem na nich
                      eksperymentów.

                      Przeciwnicy zrównywania w prawach szympansów i ludzi argumentowali natomiast,
                      że choć zwierzęta trzeba chronić przed okrutnym traktowaniem, to jednak
                      przyznawanie im praw powinno być częścią pewnej umowy społecznej, która nie ma
                      sensu, jeśli zwierzę, otrzymując pewne prawa, nie bierze na siebie obowiązków
                      i odpowiedzialności.

                      Od roku 1997 europejskie prawo uznaje, że zwierzęta są istotami czującymi.
                      Innymi słowy, mają świadomość, tego co je otacza, zdają sobie sprawę ze swych
                      własnych odczuć fizycznych, w tym bólu, zimna czy głodu. Są też świadome
                      związków, jakie łączą je z innymi istotami, w tym z ludźmi. Czujące zwierzę nie
                      musi być inteligentne, zdolne do nauki czy rozumienia, ale z pewnością potrafi
                      cierpieć. Jak mówi teolog i ekspert w dziedzinie etycznego traktowania
                      zwierząt Andrew Linzey, jeśli chodzi o podejście do zwierząt, żyjemy w czasach
                      rewolucji etycznej. Przechodzimy od traktowania ich jako przedmioty, towary,
                      zasoby, do postrzegania ich jako istoty, którym też przysługują określone prawa.
                      • mammaja Re:Do ML 28.05.05, 11:22
                        Czy moze osoba prywatna zalozyc sobie schronisko dla psow na osiedlu, wsrod
                        zabudowy, jak pisza w artykule "na niewielkiej dzialce" ? Otoz moze jak widac,
                        ale los sasiadow jest potworny! Pewno stad akcja sciagniecia osob "z
                        pierwszych stron gazet" - bo skargi na zycie w poblizu takiej ilosci zwierzakow
                        nieustaja.
                        I badz madry i pisz wiersze .... Zal mi i tych zwierzkow i tych ludzi!
                        Zwierzeta nie zawsze dostatecznie nakarmione.Jest ich coraz wiecej ze wzgledu
                        na znajdujacy sie w okolicy targ zwierzecy,na ktorym psy kradzione sa
                        sprzedawane, a jak sie nie uda podrzucane czy puszczane do lasu. I co maja
                        zrobic "wladze lokalne", do ktorych wplywaja nieustannie skargi na
                        to "schronisko'? Fajnie jest "namawiac do adopcji", ale kilkanascie km dalej
                        jest schronisko dla zwierzat (panstwowe) w Celestynowie - okoliczne gminy placa
                        na to schronisko. Problem jest straszny!
                          • marialudwika :)))) 31.05.05, 14:57
                            psi...
                            Autor: cockerofil
                            Data: 31.05.2005 14:28 + dodaj do ulubionych wątków

                            + odpowiedz cytując + odpowiedz

                            --------------------------------------------------------------------------------
                            - Panie doktorze, dlaczego mój pies, kiedy usłyszy dzwonek, to zaraz
                            siada w kącie?
                            - To normalne. Przecież to bokser.
                            • mammaja Wadliwa Ustawa 07.06.05, 11:16
                              Zwracam sie do was o poparcie, w sprawie zawetowania przez Prezydenta tej
                              fatalnej Ustawy dot. psów, o której kiedys pisałam. Odwlił ja senat, ale sejm
                              ponownie przyjal, nie baczac iz nie rozwiazuje de facto zadnych problemow, jest
                              tylko dzialaniem pozornym, w rezultacie ktorego na ulice i do lasow trafia
                              setki psow, ktorych wlasciciele nie beda chcieli poddac sie kosztownym rygorom.
                              Na ten temat wiecej w dwu materialach do ktorych kolejno zamieszczam linki.
                              Mozna poprzec petycje mailem!
                              www.psy.pl/petycja/
                                                • dan8 Wakacje 17.06.05, 14:36
                                                  Ciekawa jestem czy na wakacje zabieracie swoje pieski a jesli nie to jak
                                                  rozwiazujecie problem opieki nad nimi.
                                                  Dzisiaj zadzwonili przyjaciele,ktorzy mieszkaja ponad 300 km odemnie,maja dwa
                                                  pieski i chca na miesiac wyjechac za granice.
                                                  Uwazaja,ze jestem jedyna osoba z ktora spokojnie mogliby zostawic swoje
                                                  ukochane czworonogi.Odpowiedzialam,ze bardzo chetnie ale pod warunkiem,ze moje
                                                  dwa psy beda zgodne z ich dwojka i zeby to sprawdzic niech przyjada z nimi i
                                                  popatrzymy jak sytuacja, miedzy zwierzatkami ,bedzie wygladac.
                                                  Chyba nie spodziewali sie takiej odpowiedzi i byli jakby zawiedzeni,ze nie bylo
                                                  spontanicznego tak.
                                                  Ale przeciez to dla dobra ich psiakow rasy beagle,wiec niezbyt duzych a moj
                                                  rodezjan jest bardzo duzym psem.
                                                  O zostawieniu psiakow w psim motelu,nawet tym najlepszym nie chca slyszec,bo
                                                  pieski przez czesc dnia bylyby zamkniete w pomieszczeniu.
                                                  • marialudwika Re: Wakacje 17.06.05, 21:02
                                                    Moja sforka jest zawsze ze mna...albo ze swoim pankiem,sa one jak nasze wspolne
                                                    dzieci,gdyz takowych nie mamy...Sunia jest najbardziej uczuciowa.
                                                    Najwspanialsze wakacje swiata nie dalyby mi radosci- tesknilabym za
                                                    zwierzakami...to oczywiscie teoria ?nie mam na nie srodkow..platniczych/,ale
                                                    gdyby nawt to NIE,dziekuje!!
                                                    ML
                                                  • dan8 Re: Wakacje 18.06.05, 06:07
                                                    Wiem ML jak mozna tesknic,poprzedniego psiunie zostawilismy na 10 dni w bardzo
                                                    dobrym psim motelu i pamietam jak smiala sie ze mnie rodzina,gdy kazdego dnia
                                                    wieczorem mowilam,no o nastepny dzien blizej do spotkania z Bysiem.
                                                    Prawda jest taka,ze wyjezdza sie na iles tam dni ale przez pozostale dni roku
                                                    ma sie przy sobie tego najwierniejszego,najukochanszego przyjaciela przy sobie.

                                                    Poniewaz znajomi mieszkaja daleko od nas,wiec nasze psy nie znaja sie.Ich psy
                                                    maja po kilka lat a moje 15 m-cy,dlatego,zeby zdecydowac o ich pobycie,trzeba
                                                    sprawdzic jakie relacje uloza sie miedzy nimi.
                                                  • lablafox Re: Wakacje 18.06.05, 09:15
                                                    U nas podział był taki - mąż z dziećmi wyjeżdżał na wakacje , ja z psem
                                                    zostawałam w domu.
                                                    Tak sie podzielilismy po kilku wspólnych wyjazdach z nim , podczas których ja
                                                    byłam na drugim końcu smyczy.
                                                    Każdy miał wolne , a ja z powodu wysokiego poczucia obowiązku i
                                                    odpowiedzialności hasałam z nim po lasach , górach i morzu.Z psem prawie na
                                                    głowie wjeżdżałam na Gubałówkę - bo zmieściłam się do drugiego wagonika itp.
                                                    itd.Powiedziałam kiedyś dosyć i aż do jego śmierci wakacje spędzaliśmy we dwoje
                                                    w domu.
                                                  • dan8 Re: Wakacje 18.06.05, 14:55
                                                    Lablafox,twoj piesek mial bardzo dobre zycie przy Tobie.
                                                    Takie wakacje podczas ktorych mial swoja pania tylko dla siebie musialy byc dla
                                                    niego wspaniale.
                                                  • jej_maz Re: Wakacje 18.06.05, 18:15
                                                    dan8 napisała:

                                                    > Poniewaz znajomi mieszkaja daleko od nas,wiec nasze psy nie znaja sie.Ich psy
                                                    > maja po kilka lat a moje 15 m-cy,dlatego,zeby zdecydowac o ich pobycie,trzeba
                                                    > sprawdzic jakie relacje uloza sie miedzy nimi.


                                                    Jak najbardziej i wlasnie dlatego nie rozumiem ich rozczarowania Twoja reakcja.
                                                  • mammaja Re: Wakacje 18.06.05, 21:42
                                                    Dawniej wyjezdzalismy z psem. Teraz i tak ktos musi zostac w domu, wiec
                                                    zwierzeta zostaja. Ciekawa jestem jak ten problem rozwiaze moja coreczka, ktora
                                                    ma takiego wielkiego psa smile
                                                  • rzepicha5 Re: Wakacje 18.06.05, 21:53
                                                    sukę staram się zabierać, ale ostatnio postarzała się i źle znosi podróże.
                                                    Wakacje są mi niezbędne, bo i dziecko i cięzka praca przez cały rok...w gre
                                                    wchodzi tylko ktoś, kogo Ona dobrze zna i lubi, jest wrazliwa i myślę, że
                                                    inaczej czułaby się porzucona. Z kotką tez nie jest łatwo, bo nie lubi zmieniać
                                                    miejsca, a ma juz 16lat i wymaga dobrej opieki. Już podjęłam negocjacje z
                                                    rodzicami, może się uda
                              • mammaja Re: Wadliwa Ustawa 28.06.05, 20:43
                                mammaja napisała:

                                > Zwracam sie do was o poparcie, w sprawie zawetowania przez Prezydenta tej
                                > fatalnej Ustawy dot. psów, o której kiedys pisałam. Odwlił ja senat, ale sejm
                                > ponownie przyjal, nie baczac iz nie rozwiazuje de facto zadnych problemow,
                                jest
                                >
                                > tylko dzialaniem pozornym, w rezultacie ktorego na ulice i do lasow trafia
                                > setki psow, ktorych wlasciciele nie beda chcieli poddac sie kosztownym
                                rygorom.
                                > Na ten temat wiecej w dwu materialach do ktorych kolejno zamieszczam linki.
                                > Mozna poprzec petycje mailem!
                                > www.psy.pl/petycja/
                                Z radoscia informuje, ze pan prezydent nie podpisal ustawy o ktorej
                                oprotestowanie prosilam. Mam nadzieje, ze nastepna jej tresc bedzie
                                konsultowana z fachowcami i nie bedzie takim bzdetem. Dziekuje wszystkim,
                                ktorzy dolaczyli do protestu!
    • jej_maz TRAGEDIA!!! 18.06.05, 21:46
      Przed sekunda cora przyprowadzila naszego psa ze "spa". Poza normalnym servisem
      jak pazurki, kompliel, uszka i inne pierdoly, pani miala jej przyciac siersc o
      jakis centymetr dla tylko dla wyrownania. Ma juz prawie 11 miesiecy, jeszcze
      jej nie bcinalismy i tak po prawdzie to wygladala juz jak czarna kula wlosow,
      gdzie trudno bylo odroznic gdzie jest nos a gdzie ogon. To co z niej zrobili to
      az przykro patrzec! Obcieta do skory! I nagle zamiast kulki wlosow, mam w domu
      cos chudego, na dlugich (relatywnie) cieniutkich nozkach! Juz glosno i wyraznie
      powiedzialem, ze z czyms takim to ja na Chiny Ludowe nie wyjde na spacer! Pani
      wyjasnila, ze nie miala wyjscia, bo miala wlosy bardzo skoltunione, co moze
      jest i prawde, bo ta mala cholera nie lubi sie szczotkowac i nie da sobie tego
      zrobic porzadnie. Tak czy inaczej; TRAGEDIA nie pies!!!
    • ewelina10 Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 18.06.05, 22:15
      z publicą mam podobnie, po fryzjerze trudno ją rozpoznać z kulki robi się
      cieniu szczurek ... ogon jak pędzel, na łapach jakieś pompy a na głowie czapka.
      i tak nie jest źle ... na zdjęciach sprzed kilku lat pudle jeszcze bardziej
      dziwacznie strzyżono.

      sierść mojej suni jest bardzo cieżka do utrzymania ... jest koloru piaskowego
      (afro) i tworzy coś w rodzaju puchu, który łatwo się splątuje.
      • marialudwika Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 18.06.05, 22:27
        Moje psy,wiodace raczej sportowo-wloczegowskie zycie sa 3 razy w roku
        ostrzyzone na "lyzwa" smile)),koltunkow nie ma,widac ewentualne kleszcze ,schna
        szybko..same plusy!!Oczywiscie ,w ich rasie, obowiazuje inny model
        strzyzenia..ale w koncu nie sa wystawowe...a wylacznie do kochania..choc z
        rodowodem..
        ML
          • felinecaline Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 19.06.05, 09:14
            Ta "gadzina" mnie wykonczy: wczoraj na najlepszej drodze byl Dinguy "Wariatek",
            slusznie tak zwany pies MMZa - urzadzilismy sobie piknik nad Loara a dla niego
            moje pojawienie sie gdziekolwiek jest haslem do wyglupow: byly gonitwy,
            rzycanie kamyka, patyka, przeciaganie warkiocza - jego legalna "pancia"
            przygladala sie temu z politowaniem. Wrociwszy do domu iodrobiwszy zalegla
            @korespondencje joz poznawa noca postanowilam spac do "rozpuku". Alisci,
            nieszczesna - nie wzielam poprawki na stan ostrego niedopieszczenia Pitki,
            ktorej nalegajace mrh-mrh dziala na mnie zawsze podobnie jak alarm
            kardiomonitora i nakazuje natychmiast zaczynac "masazyk sercuszka" - moja
            kociczka rozwala sie na lozku obok mnie lapami na 4 strony swiata a ja mam ja
            mietosic +- tak, jak robi sie ow masaz ludzkiemu noworodkowi. Jestem w tym tak
            wycwiczona, ze w przypadku, gdybuym sie przeniosla na neonatologie powinni mi
            natychmiast przyznac najwyzsza stawke. Potem, kiedy kocicy sie znudzilo i
            zgodnie lepek w leb zasnelysmy zbudzily sie turkawki, ktore wlasnie "amoruja"
            sobie na boim balkonie ze szczytnym zamiarem produkcji potomstwa. No i tyle z
            mojego "wysypiania sie do rozpuku".
          • jej_maz Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 19.06.05, 16:08
            smile Zle sie wyrazilem; nie odwoluje (przysylajcie, prosze) ale ja sie wycofuje.
            Naprawde plakac sie chce - jakby na to nie popatrzec, jest to bardzo droga i
            rzadka rasa i caly jej urok polega wlasnie na jedwabnej siersci (nawet druga
            nazwa jest "Silk Dog" www.dogbreedinfo.com/havanese.htm
            Teraz zostala obcieta "do skory". Moja wina - nigdy nie wysyla sie dzieci aby
            zalatwialy takie sprawy, nawet, jak sa to juz szesnastoletnie dzieci. Corka
            zaznaczyla zeby podciac tylko jeden cm. Groomer powiedzial ze sie postara, ale
            sa kudelki i moze bedzie musial podciac wiecej... no i upierdulil do zera...
            Jedyna nadzieja, ze siersc szybko odrosnie sad((
            • comma Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 19.06.05, 16:54
              Ojojoj, no to rzeczywicie krzywda jej sie stala. Takiego psiuncia to trzeba
              regularnie szczotkowac, wyczesywac itp. Moja bestyja, choc od "dziecka" uczona
              grzecznosci przy szczotkowaniu, buntuje sie i próbuje rozmaitych sztuczek. Ale
              ja w tym przypadku jestem twarda i konsekwentna, bo inaczej dready by miala jak
              sp. Bob Marley. Juz nie wspomne o tym, ze innym narzedziem wyczesuje grzbiet i
              boki, a innym lapy, uszy, ogon, i "porteczki". Jest troche zabawy, ale potem
              jak milo na nia patrzec smile)))))
    • bacik6 Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 19.06.05, 20:45
      Moge wtracic swoje trzy grosze o swoim zwierzaku? I tak to zrobię. To
      najukochańsza, dziesięcioletnia sunia owczarka coli. Przeurocze stworzenie o
      ogromnej inteligencji. Wdzięk nastolatki i powaga wiekowej damy w jednym.
      Czy można być zakochanym we własnym psie? Nasza rodzina jest. Z wzajemnością.
      A jeśli chodzi o czesanie, to ona to wprost uwielbia. Na widok szczotki kładzie
      się na boczku i podnosi łapki, potem przekręca się na drugi bok i nadstawia
      grzbiet.
      • lablafox Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 19.06.05, 21:24
        Bardzo dawno temu , na początku forum , opisywałam historię naszego ukochanego
        psa , przybłędy , który miał tak sfilcowaną sierść ,że musiałam go ostrzyc na
        łyso.
        Robiłam to nożyczkami od paznokci ,bo między filcem , a skórą było tylko 1/2 cm
        włosa.
        Pies był szczęśliwy.Szybko odrastało mu to futerko , ale szczotkować trzeba
        było go często , aby nie dopuścić do powtórnego sfilcowania.
        Apel do "nowych uczestników" - wyślijce fotki swoich ulubieńców jej_mezowi ,
        aby je umieścił na naszej stronce www, oczywiście jesli będziecie mieli na to
        ochotę.
          • jej_maz Re: 20.06.05, 00:34
            Dziekuje i jednoczesnie zapraszam wszystkich do przypomnienia sobie naszego
            zwierzynca pod www.40plus.ca/RoznosciZwierzeta.htm lub z menu; Roznosci-
            My z forum-Nasze zwierzeta
            • marialudwika uweaga 21.06.05, 14:26
              UWAGA TRUCIZNA!!!
              Autor: orvokki
              Data: 21.06.2005 13:42 + dodaj do ulubionych wątków

              + odpowiedz cytując + odpowiedz

              --------------------------------------------------------------------------------
              Bardzo niebezpieczną trucizną dla psów jest wysypywana na działkach trutka
              "ślimax", wyglądająca podobnie jak granulki suchej karmy. Nie ma na to odrutki,

              ML
                      • dan8 Re: Zwierzęta mądre, rozumne i skromne. 04.07.05, 13:33
                        Czy wasze pieski pozwalaja sobie czyscic uszy i obcinac paznokcie?
                        Ja mojego rodezjana uczylam od szczeniaczka,zeby pozwolil sobie dac obciac
                        paznokcie i czyscic uszy,jednak z tej nauki niewiele wyszlo,bo owszem moge jemu
                        zajrzec w ucho oraz wziasc lape,obejrzec,rozczapierzyc pazurki,ale niech tylko
                        wezme wacik do czyszczenia ucha lub cazki do paznokci natychmiast panikuje.
                        Nie mial tez nigdy zadnych przykrych zdarzen z tym zwiazanych.
                        Od dwoch dni ma problem z jednym uchem,cale zaczerwienione i trzepie czesto
                        glowa,wet stwierdzil,ze zaczerwienienie spowodowala bakteria a powodem jest
                        prawdopodobne uczulenie na jakas rosline w ogrodzie.
                        Dostal kortyzon w tabletkach.
                          • fan-j23 Re: Zwierzęta mądre, rozumne i skromne. 14.07.05, 08:19
                            Obserwuje od jakiegoś czasu kotkę i jej maleństwo.Mieszkają
                            w piwnicy sąsiedniego bloku i od czasu do czasu,przy sprzyjających
                            warunkach, wylegują się na słońcu.Nie macie pojęcia jak ta mama
                            pilnuje malucha i jak bacznie obserwuje wszystko co dzieje
                            się dookoła.Sama miłość!
                            Kiedy widzę tę kotkę myślę o naszej ML....
                            • dan8 Do Moni w sprawie kota 17.07.05, 13:14
                              Moniu,koty maja to do siebie,ze czasami wybieraja sobie dom.
                              Przez siedem lat mieszkala u nas kotka,ktora nalezala do sasiadki.
                              Byla przez nia dobrze karmiona i pieszczona.Pewnego dnia przyszla do nas na
                              werande i zamieszkala na niej.
                              Nie przeszkadzal jej w tym nasz pies i dwa koty.Nie karmilam jej ,nie glaskalam
                              poniewaz nie chcialam jej przyzwyczajac do tego miejsca.
                              W rezultacie kotka zaczela gubic siersc,miala takie place zupelnie pozbawione
                              siersci.
                              Weterynarz orzekl,ze to z powodu stresu.Zaczelam wiec ja karmic i
                              glaskac,poniewaz nie chciala wchodzic do mieszkania,postawilismy jej na
                              werandzie domek,ktory uwielbiala.Jak sasiadka przychodzila ja odwiedzac to nie
                              pozwalala jej brac sie na rece,lub wrecz uciekala przed nia.
                              Jak zamieszkala u nas miala siedem lat,byla z nami nastepne siedem lat i w snie
                              spokojnie odeszla.
                              Nigdy nie poszla na swoje dawne miejsce zamieszkania.
                              • mammaja Re:o jamniczce 20.07.05, 20:31
                                Pisalam,ze przybyla nam do opieki jamniczka siostry meza. Stara, ma 14 lat jak
                                sie okazalo, ale w swietnej formie. Ma na imie Sara, ale juz zostala
                                przechrzczona na Stara. Otoz Stara zakochala sie w Nundzie, czyli kotce mojej
                                corki. Znacie tego grimlinsa ze zdjec w albumie, teraz robi sie coraz
                                ladniejsza. Sara nie spuszcza z niej oczu, ani na chwile,bezbrzeznie pragnie
                                bawic sie z mala kotka.Nunda znosi te zaloty, walac Stara po pysku miekka lapka
                                bez pazurow.Kiedy za bardzo rozrabiaja, wkracza Truszka, robiac porzadek z
                                oboma. Nunda nie boi sie niczego, jest kotem walecznym, Stara odszczekuje sie
                                pokazujac male, drapiezna zabki.Poprostu kino i telewizja w jednym,na spacerach
                                Truszka przeskakuje przez jamniczke wzdluz "))) piszac to i tak mysle wiecie o
                                kim....
                                • dan8 Re:o jamniczce 21.07.05, 05:51
                                  Mamajko,wyobrazam sobie jak to wyglada,na zabawy zwierzatek mozna patrzec
                                  godzinami.
                                  Moja kakadu czesto w ciagu dnia siedzi na swoim stojaku w mieszkaniu i jak
                                  dostanie jakis smakolyk to moj rodezjan jest zaraz zainteresowany,siedzi pod
                                  stojakiem wpatrzony w papuge wyczekujac momentu gdy smakolyk wypadnie jej z
                                  lapy.
                                  Jak dlugo nic sie nie dzieje to zniecierpliwiony glosno szczeknie a papudze
                                  smakolyk natychmiast wypada z lapy i w locie zostaje zlapany przez psiunie.

                                  Trudno nie myslec o ML gdy pisze sie o zwierzatkach.
                              • monia.i Re: Do Moni w sprawie kota 21.07.05, 10:55
                                Witaj, Dan - nie wiem, czy mnie pocieszyłaś, czy też wręcz przeciwnie smile
                                Nijak jest mi wyganiać zwierzaczka, nijak jest mi mieć drzwi balkonowe
                                zabarykadowane. A Filip...przychodzi nadal. Czasem kilka razy w ciągu dnia,
                                czasem co 2-3 dni. Chodzi za nami krok w krok, z bokiem przyklejonym do idącej
                                łydkismile No i pcha mi sie na kolana jak szalony, a z kolan - do szyi - ogonem
                                miziając mnie po oczach i uszach.
                                • mammaja Re: Do Moni w sprawie kota 21.07.05, 22:27
                                  moniu, przeciez to sama rodosc takie dowody uczuc ze strony kota! I bardzo
                                  zdrowo- kot podobno ma wiele uleczajacych dzialan!
                                  A my przezylismy z corka chwile nerwowki - Truszka przyniosla z ogrodu kawal
                                  indyczego skrzydla - nie z piorami, tylko takie "ze sklepu". Czyli ktos to
                                  wrzucil do ogrodu! I po co? Znajomym jakis czas temu otruto dwa sznaucery we
                                  wlasnym ogrodzie, wiec corka wpadla w panike. Wet kazal obserwowac psa, dac mu
                                  wegiel, w razie czego przyjechac.No ale nic sie nie dzialo do wieczora,
                                  naszczescie poza tym pies nie jest lakomy i zdobycz przyniosl do domu lekko
                                  nadgryziona. Ale po co i dlaczego ten indyk? Nie wiemy !
                                      • bacik6 Narośl u psa i królika 21.07.05, 23:15
                                        Mojej psince też urosło cos w pachwinie. A że psina leciwa i chorowita, w domu
                                        była od razu panika. Ale pan doktor powiedział, że to moga byc nie złośliwe
                                        włókniaki, no i że trzeba z tym żyć. Operacja ze względu na wiek i konieczność
                                        bardzo rozległej ingerencji, nie wchodzi w rachube.
                                        A oprócz psa mamy także leciwego królika, któremu urosło coś pod mordką, troche
                                        z boku. I pomału, ale ciągle rośnie. W dotyku mozna wyczuć coś w środku jakby
                                        grubą kaszę. Pan wet długo badał nasze przestraszone stworzonko, po czym
                                        uczciwie orzekł, iż nie wie co to jest. I że to bardzo nietypowa zmiana jak na
                                        królika. Na koniec usłyszeliśmy, że mamy dwa starzejące sie zwierzęta i musimy
                                        sie przygotować na to, że może im cos dolegać. Za badanie obu zwierzaków i
                                        kilka słów pociechy portfel schudł mi o pięć dych, ale uspokojeni wróciliśmy do
                                        domu.
                                        Mam zdjęcia naszej suni i naszej króliczki( bo to też dziewczynka) razem,
                                        leżące zgodnie na jednym kocyku. Gdy obie były młodsze, to królik zaczepiał
                                        śpiącą psinę tupiąc łapką obok niej tak długo, aż psiak się obudził. I wtedy
                                        zaczynało sie szaleństwo w mieszkaniu. Nie wiadomo było kto kogo goni. W każdym
                                        razie, w tym duecie zawsze decydujący glos miał królik.
                                        A te zdjęcia, o których wspomniałam, są zwykłe, ale może uda mi się je gdzieś
                                        zeskanować.
                                        • mammaja Re: Narośl u psa i królika 21.07.05, 23:18
                                          Koniecznie zeskanuj, Baciku! A nasz bulka miala taka jakas gule na boku, wet
                                          tez nie wiedzial co to jest, a przy okazji leczenia czego innego antybiotykami
                                          gula zniknela calkiem! Dziwne, ale jestesmy zadowolenismile
      • fedorczyk4 Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 13.08.05, 22:20
        Byfauch nie rób nam tego, przecież tu już wszyscy "krajowi" są psinami i kotami
        porośnięci i żebyś widział że serce się od tego kroi człowiekowi, ale są
        granice naszych możliwości. A w każdym razie moich. A ten link, jako kolejny
        pozostawił mi okropne wyrzuty sumienia.
        • byfauch Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 13.08.05, 22:32
          Gdybym mieszkał w Gdańsku to bym ją wziął.
          Tym bardziej, że (dokładnie rzecz biorąc w Rumii (nigdy nie napiszę w Rumi)
          przed wyjazdem do Niemiec mieszkałem w domu jednorodzinnym z dużym ogrodem.
          Mnie też ta historia poruszyła.
            • fedorczyk4 Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 13.08.05, 22:52
              Moja Mać jest już ubrana w cztery koty i psa, ale pogadam z nią. Niestety moja
              suka drugiej w domu by nie zniosła. Zjadła by. że nie wspomnę o le mężu który
              nie chciał mięc zwirząt wdomu a ma po za mną, dwa koty psa i do nie tak dawna
              szczura. Zjadł by, ale pewnie mnie, juz o mało sie ze mną nie rozwiódł przez
              Krowisię.
              • lablafox Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 14.08.05, 07:45
                Ja jestem nie tyle wzburzona tym artykułem , co oburzona postawą marynarzy ,75
                osób przez 8 lat na jednym pokładzie z Azą i co ? mają sumienie zostawić
                towarzysza niedoli, członka załogi? Przecież oni są dla Azy rodziną i nie ma 1
                z 75 osób , która by ją zabrała do siebie?
                Łatwo przystosowywała sie do nowej załogi - to może inna załoga by ją
                przygarnęła?
                To przeciez pies , od urodzenia , morski i statkowy.Może kapitan poszukałby dla
                niej innego kapitana , przeciez ma takie możliwości i znajomości.
                    • bacik6 Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 15.08.05, 17:03
                      Może trochę, ale nie do końca. Mój pies ma prawie 11 lat i dawno już
                      postanowiłam, że gdy przyjdzie ta chwila, to weterynarz przyjedzie do nas, do
                      domu i psisko odejdzie sobie w spokoju, czując się bezpiecznie na własnej
                      kanapie. A pomysł z dodatkowym stopniem jest dobry, chyba go zaadoptuję. Moja
                      sunia ma już kłopoty z wchodzeniem na trochę za wysoki dla niej mebel. A skoro
                      całe swoje psie życie spała na kanapie w dużym pokoju, to nie mogę jej tego
                      odbierać na starość.
                      • dan8 Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 16.08.05, 15:21
                        Tylko osoby,ktorych wierni przyjaciele odeszli za teczowy most sa w stanie
                        zrozumiec co czuje sie w takim momencie.
                        Baciku dwa lata temu zmuszona zostalam do podjecia decyzji,moj wspanialy
                        siedmioletni pies mial raka szczeki.Gdy przyszedl moment pozegnania,weterynarz
                        przyjechal do domu.
                        Do tej pory gdy mysle o tym wspanialym stworzeniu,lzy kreca sie w oczach.
                        • bacik6 Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 16.08.05, 19:34
                          Dan, z przerażeniem myślę, że kiedyś będziemy musieli pożegnać naszą ukochaną
                          sunię. Wiem, że tak jest i nie można tego zmienić. Przeraża mnie myśl o tej
                          pustce w domu, gdy wiernego psiaka zabraknie. Póki co jest jeszcze w całkiem
                          niezłej kondycji jak na swój wiek i różne choróbska, które przeszła. Oby tak
                          było jak najdłużej.
                          • dan8 Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 17.08.05, 15:27
                            Bacik,po odejsciu psiuni pustka jest przerazajaca,nie slychac tupotania i
                            pazurkow na podlodze,najgorsze sa powroty do domu,okropna cisza,brak radosnego
                            poszczekiwania,zagladania w oczy,przytulania.
                            Wytrzymalismy tylko kilka miesiecy,sama mysl o tym,ze wezmiemy szczeniaczka
                            pomogla.
                            Maluch ma juz 16-scie miesiecy,jest tez rodezjanem.Nie zajal miejsca
                            poprzedniego w naszych sercach ale ma tez specjalne wlasne miejsce.
                            Jest bardzo kochana rozrabiaka,pelna energii i pomyslow do zabawy.
                            Dom odzyl wraz z jego przybyciem.
                            • bafra Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 18.08.05, 09:41
                              ML założyła wątek o "zwierkach".Była wielką miłośniczką wszystkich
                              czworonogów.Znacie z pewnością Jej sforkę cockerków Tasie,Dropsa i Toffika.Z
                              ostatnich doniesien wiem ,że sforka jest razem i pewnie pozostanie ze swoim
                              pankiem! Mąż ML dzielnie sobie radzi z piesutkami choc one z pewnością
                              odczuwają brak Pani.Pozdrawiam bf
                                    • bacik6 Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 24.08.05, 23:03
                                      Oj, czesania to faktycznie sporo, ale ona to uwielbia. Tak średnio co drugi
                                      dzień " z grubsza", a raz w tygodniu solidnie i wtedy jest przy tym naprawdę
                                      świetna zabawa. Sama podnosi łapki w górę, przekręca się na drugi bok,
                                      nadstawia kark, jedynie w okolicach ogona po prostu toleruje czesanie.
                                      A to jest już babcia, ma prawie 11 lat, a weterynarz powiedział mi kiedyś, że
                                      coli żyją średnio 12 - 13 lat. Zresztą widać juz po niej ten wiek. Straszna
                                      matrona sie zrobiła. Ale dalej jest wesołym i milusińskim (dla nas) psiakiem.
                                        • lablafox Boom na polskie koty 12.09.05, 21:37
                                          Polskie koty eksportowe
                                          Polsat 17:52

                                          U nas niemile widziane i przeganiane z piwnic, za naszą zachodnią granicą są
                                          wręcz pożądane. Polskie "dachowce" są wywożone do Niemiec, by tam walczyły z
                                          plagą myszy. Prowadzona od lat w Niemczech polityka sterylizacji dzikich kotów
                                          spowodowała prawdziwy "niż demograficzny". I boom na polskie koty.
                                          • lablafox Re: Boom na polskie koty 15.09.05, 17:24
                                            Czyżby do tego były potrzebne polskie koty? Albo do produkcji nowych kotów ,
                                            przeznaczonych na ten cel.
                                            Czyżby jednak Niemiec...ech , nie dokończę.


                                            Biodiesel z kota?

                                            Niemiecki wynalazca, produkujący na swoje potrzeby biopaliwo, wzbudził
                                            oburzenie obrońców praw zwierząt. Wynalazca ten wykorzystuje do jego produkcji
                                            również zdechłe koty.

                                            55-letni Christian Koch z Saksonii powiedział gazecie "Bild", że jego
                                            organiczne paliwo do dieslowskiego silnika, uzyskane z domowej mieszanki
                                            śmieci, przejechanych na drodze kotów i innych składników, jest sprawdzoną
                                            alternatywą dla normalnego paliwa.

                                            "Jeżdżę moim samochodem z dieslowskim silnikiem napędzanym taką miksturą -
                                            twierdzi Koch. - Przejechałem 170 tys. km bez żadnego problemu".

                                            Na internetowej stronie firmy Kocha, "Alphakat GmbH", można przeczytać, że jego
                                            opatentowana maszyna "KDV 500" może wyprodukować "bio-dieslowskie" paliwo za
                                            około 0,23 euro, co stanowi około jednej piątej ceny litra benzyny na stacjach
                                            paliw.

                                            Koch powiedział, że dodanie około 20 zdechłych kotów do mieszanki pomaga
                                            uzyskać dość paliwa, aby napełnić 50-litrowy bak.

                                            Jednak szef niemieckiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Wolfgang Apel uważa, że
                                            wykorzystywanie zdechłych kotów do paliwa jest działaniem nielegalnym.

                                            "Nie ma niebezpieczeństwa dla kotów i psów w Niemczech, taka praktyka jest w
                                            Niemczech zabroniona" - powiedział Apel w środę gazecie "Bild", która pisze o
                                            tym w artykule pt. "Czy naprawdę można uzyskać paliwo z kotów?".

                                            Na wszelki wypadek Apel deklaruje: "Będziemy mieć na to oko".
    • terem Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI Problem z psem 13.09.05, 19:10
      A mój piesek łysieje. Nie śmiejcie się, tak jest.Jak co roku, linieje,
      pracowicie, przez całe lato, po czym osiąga optymalny poziom sierści, wkrótce
      obrasta znowu futrem, które wystarcza mu na następne pół roku.Ale tym razem
      jest inaczej: wydrapał sobie , właściwie do pełnej łysiny, jeden bok. Insektów
      nie ma . Nie wiem, co o tym myśleć.Udam się z nim, oczywiście do wet.a, ale
      jestem zaniepokojona. Psinka ma 13 lat.Ktoś miał podobne problemy z pieskiem?
    • terem Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI Bodzio 13.09.05, 19:49
      Dzięki, Bodziu, za szybką reakcję. Masz dużo racji; nasza psina jest naszym
      stróżem od tych -nastu lat, wciąż odpowiedzialna za nas, naszczekująca. Mało co
      śpi to zwierzę, tak nam stróżuje... A poza tym wiek...jednak widać po nim upływ
      czasu.Zwierzak nabrał po prostu różnych, dziwnych, starczych, psich obyczajów.
      Ale nie dotyczy to tego drapania, myślę, że ma kłopot dermatologiczny, zajmę
      się tym jutro.O rany, tak go obserwuję i myślę, co mnie los lub Bóg zada na
      starość...
      • antyproton Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI Bodzio 13.09.05, 19:55
        Widzialem podbny przypadek u psa znajomych .
        Tez ma ok. 12 lat co jak na psa (duza rasa)to chyba ok. naszej 80-tki .
        Juz bidula ledwo wlokl lapami , nie mogl wejsc po schodach i tak jak twoj
        stracil lub wydrapal cale owlosienie na boku .
        Weterynarz stwierdzil o ile pamietam zatrucie , dostal serie zastrzykow .
        Siers odrosla mu po 2-3 dniach , wyraznie poprawila sie motoria .
        Pewnie , biegac i skakac to juz nie bedzie ale jeszcze sobie troche dluzej
        pozyje .
        • terem Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI Antyproton 13.09.05, 20:28
          Anty-p, dzięki, twój post dodał mi otuchy. Moje obawy i lęki opisałam w
          poprzednim poście. Niedawno uświadomiłam sobie, jak dużym problemem może być
          odchodzenie naszych "braci mniejszych". To nie jest łatwe. Nie chciałabym
          decydować o tym...Nie po to naście lat temu przyniosłam za pazuchą kurtki
          dżinsowej trzęsącego sie ze strachu i emocji szczeniaczka, żeby kiedyś...
          Nieee...Nie chcę tak...
    • terem Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 13.09.05, 20:20
      Bodziu, ale to się samo narzuca: to psisko jest z nami od zawsze... A z
      pewnością, przez całe , świadome,dotychczasowe życie naszego syna, który go
      wybrał spośród innych szczeniąt. I wiesz, naprawdę, nie mogę się oprzeć
      wrażeniu, że starzenie się psa to jednak coś na kształt przyspieszonej starości
      człowieka.Tak to widzę... uwielbiam to psisko, ale jednocześnie widzę, jak
      traci siły i boję się pomyśleć, co będzie dalej...
      Chciałabym, żeby żył tyle lat, co my (nie krócej i nie dłużej).
      I kompletnie nie wyobrażam sobie momentu, w którym miałabym zadecydować o jego
      odejściu...Teraz to nas nie dotyczy, ale , gdyby kiedyś.... Aż mi skóra
      cierpnie, nie wyobrażam sobie swoich emocji, no boję się tego, nawet moja
      wyobrażnia sprawia, że na chwilę przestaję oddychać...Bo jak mogłabym po raz
      ostatni spojrzeć mu w oczy...? No nie, już przestaję, to ponad moje siły.
      Pewnie psiak pożyje jeszcze "dziesiąt" psich lat, ja tu panikuję...
      • bodzio49 Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 13.09.05, 20:42
        Niestety tak już jest w naturze i tak zawsze było. To naturalne.
        Niedawno też myslałem w podobnym kontekście o moich przygarażowych kotach. Czy
        to, że żyjąc na wolności nie dożywają sędziwego wieku tylko giną gdzieś w walce
        albo szybko na jakąś chorobę to dobrze czy zle? Chyba dla nich dobrze. Jedna
        chwila i wszystko się kończy. Nie męczą się, nie cierpią przez lata całe. I ja
        nie wiem jak zniósłbym takie męki u swojego zwierzaka.
      • ewelina10 Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI 13.09.05, 20:50
        Terem chyba za wcześnie na taki frasunek smile

        psica wprawdzie już niemłoda, ale wygląda mi to na wstrętne choróbsko skórne,
        prawdopodobnie nużycę. mój czworonóg kiedyś na to chorował i to w młodym wieku.
        w 100 % został wyleczony. wszystkie te przypadłości dermatologiczne mają to do
        siebie, że są upierdliwe, ale przy odpowiedniej diecie i zaleceniach veta da
        się z tym jakoś żyć zwierzakowi.

        odnośnie roztania ze swoim pupilem nie będę się tutaj wypowiadać, bo ból jest
        jeszcze zbyt świeży.
    • terem Re: NASZE ZWIERZAKI cz. XI, Ewelina 13.09.05, 21:05
      Dzięki za wsparcie. Też mi to wygląda na nużycę, zajmę się tym jutro. Ale, co
      sobie przy tzw. okazji pomyślałam i powyobrażałam, to moje...
      Ale tak, czy owak, problem jest, przynajmniej w mojej imaginacji (którą mam
      dość bujną i niesforną).
      Dziękuję wszystkim; dobrze, że można na was liczyć smile
      • fan-j23 Psia chuć 14.09.05, 08:44
        Mój pies,a jakże rasowy-chociaż minaturka- w wieku 3 lat i 9 miesiecy poczuł po
        raz pierwszy psią chuć-tylko czy takowa jest?Chuć to chuć i bastasmile.
        Kiedyś w programie dr Sumińskiej usłyszałam,że pies staje się facetem kiedy
        zaczyna podnosić nogę przy wiadomo jakiej czynności.Ja jednak czekałam z
        niecierpliwośią aż ten mój przyłaczy sie do osiedlowej grupy
        samców,wąchających,wyjących i zachowujących sie bardzo nerwowo,kiedy osiedlowe
        suczki mają swoje dni.No i w końcu się doczekałam.Jestem dumnawink).
        • dan8 Re: Psia chuć 15.09.05, 04:13
          Kitka,czy nie lepiej byloby gdyby te osiedlowe psiunie bylyby wykastrowane,moze
          schroniska mialyby mniej niechcianych psow a na osiedlowych podworkach byloby
          spokojniej.
          Wykastrowane psy sa z reguly spokojniejsze a taki zabieg tez sluzy dla ich
          zdrowia.
          Czasami przyczyna drapania i lysienia psow jest uczulenie na pokarm lub na
          jakas rosline.
          • fan-j23 Re: Psia chuć 15.09.05, 12:15

            dan8 napisała:

            > Kitka,czy nie lepiej byloby gdyby te osiedlowe psiunie bylyby
            wykastrowane,moze
            >
            > schroniska mialyby mniej niechcianych psow a na osiedlowych podworkach byloby
            > spokojniej.
            > Wykastrowane psy sa z reguly spokojniejsze a taki zabieg tez sluzy dla ich
            > zdrowia.
            Czy to forum musi mi każdą,nawet najmiejszą, przyjemnosć zawsze zepsuć?wink))
            • dan8 Re: Psia chuć 15.09.05, 13:28
              Kitka,w moim charakterze nie lezy psucie komukolwiek humoru.
              Ja tez cieszylam sie jak moj pies po raz pierwszy podniosl lape do gory i
              obsikal krzaczek a nie przysiadal jak suczka.
              Jednakze wypuszczanie suczek w okresie rui na osiedle stwarza roznego rodzaju
              problemy dla psow,problemy,ktorych mozna uniknac.
    • no_no Re: NASZE ZWIERZAKI - żmijki, węże, diabły;-) 15.09.05, 16:32
      i inne tam takie fauny i florysmile

      JAsmile- no_no - w wątku dobranocnym napisałem:

      "Z poświatą i aureoląsmile nad głową mówię
      no_no - dobranoc Polsko"
      -----
      Sądziłem, że wszyscy inteligentni forumowicze odbiorą moje słowa właściwie,
      to znaczy z życzliwością, a jeśli nawet nie, to chociaż z przymrużeniem oka.
      Aureolę zawiesiłem sobie na "dobranoc" nad głową z uśmieszkiemsmile Miało to
      oznaczać ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że chciałbym by świat i ludzie go
      zamieszkujący (w tym jasmile byli dobrzy dla siebie, wyrozumiali, tolerancyjni dla
      wszystkich stworzeń, nie tylko dla siebie, piesków i kotkówsmile By zbliżyli się do
      do ideału...by raj zapanował już tu, na tej ziemi, naszej ziemi - jak określił
      to przyszły święty KK - Karol Wojtyła z Wadowic (dla niezorientowanychwink
      podpowiadam, że to ten od rurek z krememsmile

      Chciałbym, ale wiem doskonale, że nie jest to takie proste, o ile w ogóle
      możliwe? Chyba nie, bo zdaje się że większa część ludzkości czeka na Raj, Niebo,
      Nirwanę, czy Krainę Wiecznych Łowówsmile, nie szukając go TU, na ziemi, naszej
      ziemi, ale gdzieś tamwink, w zaświatach... "Czekaj tatka latka" - chciałoby się
      powiedzieć.
      Wiem, że sam nie jestem doskonały, ani święty, stąd mój uśmiech przy aureoli.
      "Życzliwi" mi odebrali moje przesłanie tak:

      felinecaline napisała:

      > Alez, Kamforko! Kazda proba dostrzezenia ewntualnej aureoli nad wlasna glowa
      > musi sie nieuchronnie skonczyc kreczem karku (albo definitywnym jego
      > skreceniem) wiec ktoby sie narazal na taka przykrowc wink
      -------
      bodzio49 napisał:

      > A ja nieustannie jestem za ćwiczeniami.
      > Takie ćwiczenia karku (maksymalne odchylanie, krążenie we wszystkie strony)
      > nie tylko jest bardzo korzystne dla górnej części kręgosłupa ale może też
      > pozwolić stwierdzić, że tej aureolki wcale tam nie ma. Jeśli kark nie
      > zesztywniał nam jeszcze zbyt mocno, ma się rozumieć smile
      -----
      kamfora podsumowała:
      > Co jest złego w aureolce? Jeśli wisi nad głową - i można głowę podnosząc ją
      > zobaczyć - znaczy, że autentyczna i tylko się cieszyć wink

      (no, chyba że zamiast wisieć - wypucowana na wysoki połysk opiera się na
      różkach, to wtedy rozumiem wink
      -----
      ..."to wtedy rozumiem wink" napisała Kamfora.
      Czy aby na pewno rozumieszsmile?

      Bodzio49 napisał: "A ja nieustannie jestem za ćwiczeniami."
      Ja też, tyle że większy nacisksmile położyłbym na ćwiczenia umysłowesmile

      no_no - Ro kitawink

      ----
      • ewelina10 Re: NASZE ZWIERZAKI - żmijki, węże, diabły;-) 15.09.05, 18:05
        no_no napisał:
        > Sądziłem, że wszyscy inteligentni forumowicze odbiorą moje słowa właściwie,
        > to znaczy z życzliwością, a jeśli nawet nie, to chociaż z przymrużeniem oka.
        > Aureolę zawiesiłem sobie na "dobranoc" nad głową z uśmieszkiemsmile Miało to
        > oznaczać ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że chciałbym by świat i ludzie go
        > zamieszkujący (w tym jasmile byli dobrzy dla siebie, wyrozumiali, tolerancyjni
        dla /.../

        tiiia ... aureolka zwłaszcza zawieszona może przybrać kształt zera. a niunase
        nierówności - czy liczyć od zera czy jedynki - a któż by zwracał uwagę na takie
        drobnostki.

        u pana Rysia po "uniesieniach" z Joasią wink
        "Jakaś żyłka w mózgu, czy serce alkoholowe nie wytrzymało. /.../
        Myślenie nie było moją najmocniejszą stroną, więc poszedłem się załatwić. Nawet
        nie wiecie, jak niewygodnie sra się ze skrzydłami. Odpiąłem je w cholerę i
        postawiłem obok. Gdy spuszczałem wodę, zdarzyło się nieszczęście. Schyliłem się
        żeby zobaczyć czy czysto zostawiłem, i Aureola mi do klopa wpadła. Kurwa mać!
        Poszedłem po jakiś przyrząd do wyłowienia, znalazłem wieszak od sukien i po
        chwili już suszyłem aureole w ręczniku Mariana. Co tu robić?"

        co robić gdy cię bierze ? wink
        --
        Ew.
        • no_no Re: NASZE ZWIERZAKI - żmijki, węże, diabły;-) 15.09.05, 18:23
          ewelina10 napisała:

          > co robić gdy cię bierze ? wink
          > --
          > Ew.
          -----
          Co robię gdy mnie bierze? Aureolę odkładam na bok, a dopiero w następnej
          kolejności ściągam gaciesmile)
          No niewink ale znowu zeszliśmy na du pęsmile ?

          no_no - gdzie nie spojrzeć, wszędzie d..a i do tego jeszcze bladasmile
      • kamfora o matko...:-( 15.09.05, 19:38
        I kto mi teraz uwierzy, że ja (aż do przed chwilą) nie czytałam Twojego wpisu w
        "dobranocnym wątku"? sad
        Może powinnam czytać wszystko, ale wczoraj zwyczajnie nie starczyło czasu ...
        Co nie znaczy, że przeznaczyłam go na jakieś mądre rzeczy (np zalecane przez
        Ciebie "ćwiczenia umysłowe"wink - nie, po prostu jakoś minął...Tu zajrzałam ze
        względu na fajny tytuł postu...

        Może powiem wprost: nie należy wszystkiego brać do siebie ani doszukiwać się we
        wszystkim ukrytych aluzji (czy "karkołomnych sugestii" - to do Ewypf)

        Pozdrawiam
        smile)
        Ba.
          • bodzio49 Re: 15.09.05, 22:59
            He, he. I ja żartowałem na temat aureolki nie czytając wpisu w dobranockach.
            Ale nie będę rozpaczał jeśli ktoś nie uwierzy. Tak to niewinne żarty mogą stać
            się przez nieporozumienie powodem niepotrzebnej frustracji.
            Szkoda, że poczucie humoru takie kapryśne bywa smile
            • skynews Zwierzęcy obóz koncentracyjny w schronisku 18.12.05, 17:29

              Psy katowane przez sadystycznych pracowników na śmierć. Zwierzęta wyją z głodu, bo karmi się je śmierdzącą breją, której nie są w stanie przełknąć. Przez całą dobę stoją w cuchnącym błocie albo marzną w wilgotnych, nieogrzewanych klatkach.Słabsze osobniki wrzuca się do kojców z niebezpiecznymi mieszańcami, które w kilka sekund rozszarpują je na strzępy - w ten sposób oszczędza się na zastrzykach usypiających.
              • lablafox Re: Zwierzęcy obóz koncentracyjny w schronisku 18.12.05, 18:07
                Niestety są to częste przypadki takiego traktowania zwierzat.
                Nawet upublicznianie takich informacji nie powstrzyma takiego pracownika od
                znecania sie , ale jest on w sytuacji komfortowej - psy i koty nie mówią
                ludzkim głosem więc nie stanowią zagrozenia.
                Jakoś tak zawsze myslałam ,że człowiek jest najwiekszą bestią wśród ssaków.
                Przykre to .Tragiczne.
                Sky - jakie znaleźć rozwiązanie?
                • skynews Re: Zwierzęcy obóz koncentracyjny w schronisku 18.12.05, 18:36

                  Lx,
                  jak we wszystkich innych sprawach: bezwzgledne przestrzeganie prawa !
                  Jest cos takiego jak "Ustawa o Ochronie Zwierząt", sa tez odpowiednie
                  unijne regulacje prawne.

                  Pisalem juz kiedys: suczka sasiada przywiazana na krotkim i ciezkim lancuchu wyje calymi nocami z glodu, zimna i chorob nie dajac nikomu spac.
                  Kiedy dzwonie na policje odbieram zdziwienie: "przeciez to tylko zwierze,...
                  rozmawialismy juz z pana sasiadem i powiedzial ze przeciez nie zadrutuje psu
                  pyska, wiecej nie mozna zrobic" !!!
                  "Wynegocjowalem" wiec z sasiadami ze mozemy suczke na swoj koszt dokarniac i pozwolil nam laskawie zaplacic za weterynarza i drogie zastrzykki na reumatyzm.

                  Przerazajace sa te stwierdzenia "to tylko zwierze".

                  Na calym swiecie trafiaja sie zboczency i psychopaci, ale
                  stosunek do ludzi niepelno-sprawnych, starych, bezdomnych i rowniez zwierzat
                  swiadczy o kulturze spoleczenstwa a z ta u nas wiadomo jak jest.
                  • lablafox Re: Zwierzęcy obóz koncentracyjny w schronisku 18.12.05, 19:24
                    Jak to więcej nie można zrobić ?
                    Sam powołujesz sie na Ustawy i unijne regulacje.
                    Egzekwuj więc je , ale może to spowodować reakcję nieoczekiwaną - sąsiad psa
                    zabije i juz.
                    Ja interweniowałam wczoraj u sąsiadów - efekt odwiazali psa od palika.Pani
                    przyszła z wyjaśnieniami i okazało sie ,ze sa to ludzie , którzy zwierząt miec
                    nie powinni.Przywiazywali ja do slupka jak sie zaczynała ślinić , "bo potem jej
                    przechodziło" , a że wczoraj było zimno to nie ważne.
                    Udzieliłam kilu rad na temat psychiki psów i tego co normalne i nienormalne u
                    psów .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka