rzepicha 01.07.06, 18:47 hehe... na koniec mego pobytu na tym forum trafił mi się taki fajny numerek.. Nie wycinaj założycielko.... proszę ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
natla 6001 mój ;)) 01.07.06, 19:15 Rzepciu, a mój też niezły....ale chyba jesteśmy zbyt zachłanne.....włazimy na cudze forum i odbieramy takie ładne cyferki.... Ale to naprawdę niechcący...jak bum cyk, cyk. ) Odpowiedz Link
tadeuszx Jaki koniec? Dlaczego? 01.07.06, 22:38 Rzepicho, może cos rozjaśnisz? I ta dziwna prośba: nie wycinaj ...? Czyżbyś sugerowała, że tak neutralny wątek może być wycięty? Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Jaki koniec? Dlaczego? 02.07.06, 14:23 Rzepicha pożegnała się z nami,wyprowadziła się gdzie indziej poprostu,ale napewno wróci tu jeszcze,bez paniki. Odpowiedz Link
tadeuszx Jest w stresie, spowodowanym własnymi 02.07.06, 17:32 problemami. Wydaje mi się, że trzeba by z rzepichą łagodniej. Ci, którym się układa, powinni zrozumieć osobę ciężko sfrustrowaną i wziąć to pod uwagę przy polemikach z nią. Nie chcę i nie czuję się kompetentny w dociekaniu przyczyn i kobiecego widzenia problemow małżeńskich. Zawsze jest to widzenie odmienne, chociażby biorąc pod uwagę kwestie macieżyństwa, dzieci. Odpowiedz Link
ellam Re: Jest w stresie, spowodowanym własnymi 02.07.06, 22:39 Bardzo podoba mi się, że to dostrzegłeś. Rzadko zajmuję głos na forum, ale jestem częstym podglądaczem. I myślę, jestem pewna, że ta kobieta ma poważny problem, a zachowanie niektórych forumowiczek przypomina mi zachowanie dzieci, które widząc rudowłosą i piegowatą dziewczynkę, mówią "nie podobasz nam się, nie chcemy się z tobą bawić. Jesteś inna, nie pasujesz do nas". Odpowiedz Link
tadeuszx Dziękuję. Dokładnie tak. 02.07.06, 22:58 Ale widzisz, jednocześnie jestem przeciwny, roztrząsaniu problemów życiowych kogokolwiek, w wątku na zupełnie inny temat (np. o psychotropach??!) Dyskusje w taki sposób to luźne bałaki. Albo rozmawiamy n temat postawiony w wątku, albo robimy pyskówki, jak w przysłowiowym maglu? Ponadto, z dużą ostrożnością podchodzę do tzw. "trudnych problemów życiowych" opisywanych na forach, w dodatku przez osoby totalnie nie identyfikowalne. Znam zjawisko tzw. "bytów", czyli urojeń stworzonych dla potrzeb forów. I nigdy nie można być pewnym, czy poruszany problem jest rzeczywisty, czy wyimaginowany doraźnie czy też jest problemem "byta". Urojenia "kompleksowego", drugiego ja, będący np. efektem rozdwojenia jaźni?. Odpowiedz Link
ellam Re: Dziękuję. Dokładnie tak. 02.07.06, 23:24 To prawda. Na forum takiemu człowiekowi pomóc sie nie da. Ważne jest, aby miał bliską osobe, która go rozumie. A jeśli takiej osoby nie ma, to pozwólmy mu /jej/ wygadać się, nawet jesli nam sie cos nie podoba lub zbagatelizować. Nie zawsze można wyczuc czy ktoś mówi prawdę czy nie, ale zawsze smutno mi, jak ktoś cierpi i nie ma szansy na zrozumienie. Ta prawda, że jestem tu od niedawna i może to moje niedoświadczenie wywołuje współczucie, ale wolę okazać się naiwną niż miałabym kogoś zranić. Odpowiedz Link
maria73 Re: Dziękuję. Dokładnie tak. 02.07.06, 23:57 Ja jestem bardziej radykalna. Uważam że największe nawet cierpienie nie usprawiedliwia ranienia innych i rozdawania ciosów dokoła. Wiem ,osaczone zwierzątko atakuje na prawo i lewo ,z różnym zresztą skutkiem. "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe" - dobrze jest o tym pamiętać. Nie potrafię nienawidzić , może dlatego jest mi czasem łatwiej w trudnych momentach? Zgadzam się w krańcowych stanach ludziom potrzebna jest pomoc psychologa.Tylko o nią też trzeba umieć poprosić. Czy na prawdę uważacie ,że jeżelim ktoś ma klopoty to wszystko mu wolno???? Odpowiedz Link
tadeuszx Powiem tak: mądra kobieta, potrafi z mężczyzną 03.07.06, 11:36 zrobić "cuda". Dziewczyny, jeszcze niedawno, na Seniorum, byłem baaaardzo agresywny ...a teraz?? Wiem, widzę, czuję się: bezbronny, słabiutki, wyrozumiały, miły, czuły... ech Tadzieńku, gdzież się podziały te dawne, dobre czasy? Zamiast męskiego charakteru, jakieś poezje, pieśni... chodząca dobroć... nawet mógłbym pogłaskać kota!?)) Odpowiedz Link
tadeuszx ...kota i rzepichę... zapomniałem dodać. 03.07.06, 11:40 ...albo coś z tym pisaniem? Rozkojarzenia jakieś, czy co?) Odpowiedz Link
maria73 Re: ...kota i rzepichę... zapomniałem dodać. 03.07.06, 12:36 no i zapraszałeś panie na prawo i lewo deklarując "osobistą"pomoc !! A teraz się okazuje że wzorem cnót wszelakich jesteś! Oj tadeusz,tadeusz..... ) Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Jest w stresie, spowodowanym własnymi 02.07.06, 23:19 Ale Ona nie chce zadnej pomocy od nas,nie daje sobie pomóc,może chciała sie tylko wyżalić,nie smieję się z niej,ale naprawde to nie wiem o co jej chodzi. Odpowiedz Link
olejowy.bogacz Re: Jest w stresie, spowodowanym własnymi 04.07.06, 22:20 sztos 600 sztosow Odpowiedz Link
kazia_x Re: Jest w stresie, spowodowanym własnymi 04.07.06, 22:24 olejowy.bogacz napisał: > sztos 600 sztosow puknij sie w nos to bedzie dopiero SZTOS Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: 6500 postów :))))) 21.07.06, 18:04 Czy to Ty Malwinko ustrzeliłaś taki fajny numerek? Moje gratulacje))) Odpowiedz Link