Dodaj do ulubionych

Mamy szansę ...

26.02.09, 11:10
...jeszcze na płaski brzuch?
Przedwiośnie tuz, tuż, to może chociaż troszkę go zmniejszyć, szansa jest, bo
to i 40 dni postu, tylko kto go przestrzega? A może jednak?
Warto jakoś się "oczyścić".
Obserwuj wątek
    • jaga_22 Re: Mamy szansę ... 26.02.09, 11:24
      Ja już nie mam nadziei,choć ostatnio bardzo się staram.Córka
      mówi...ty byś chciała od razu,a ja się odchudzałam 2 lata.Ma rację,ale primo,ja
      tak nie spalam jak ona,secundo,nie mam tyle czasu,
      tertio.. tyle się nie ruszam.Kiedyś czytałam,że najtrudniej i dopiero ostatni
      tłuszczyk schodzi z brzuszka,a
      w pierwszej kolejności z twarzy.Dlatego nie można przesadzić.
      • anoagata Re: Mamy szansę ... 26.02.09, 11:51
        Jaga piszesz że nie masz czasu ale też że tyle sie nie ruszasz to co porabiasz
        siedząc?????? Pozdrowienia z Mazur.
        • pia.ed Re: Mamy szansę ... 26.02.09, 12:20
          Widocznie dreptanie przy kuchni, co robi kazda gospodyni domowa,
          nie wplywa na figure ...
          A przeciez gdyby policzyc wszystkie kroki, to uzbieraloby sie
          dobrych kilka kilometrow "spaceru" ...
          • jaga_22 Re: Mamy szansę ... 26.02.09, 12:38
            Niestety tak.Co chwilę się zrywam i coś tam robię,ale to
            nie wystarczy.Jeszcze trochę i wykurzy mnie z domu aparat,ale
            to wciąż za mało.Nie mogę jeszcze nic zaplanować na dłużej,bo jednak mam
            obowiązki.Wnuczek jeszcze wraca ze szkoły do nas.Ten starszy już
            nie przychodzi.Ma tyle zajęć i sobie jakoś sam radzi.
            Jakby nie było ,to jeszcze czworo mam na głowie +wnuczek.winksmile)
            • iryska2604 Re: Mamy szansę ... 26.02.09, 18:20
              Zebym miała z kim chodzić -kijki mam ale samej mi sie nie chce...
              • polnaro Re: Mamy szansę ... 26.02.09, 19:13
                To tak jak ja, brak motywacji do samotnych wypraw, bo nudne.
                Tylko od czasu do czasu dojeżdża ktoś chętny, a to za mało.
                • marguyu Re: Mamy szansę ... 26.02.09, 19:57
                  No wiecie co!
                  Irenko, bierz kije, aparat fotograficzny i hajda.
                  Mieszkasz w takiej pieknej okolicy i masz mozliwosci, ktorych kazdy
                  mieszczuch tobie pozazdrosci.
                  • pia.ed Re: Mamy szansę ... marguyu 26.02.09, 20:46
                    Marguye, moze tu mnie PRZECZYTASZ ...
                    Pisalam do Ciebie (w innej sprawie) na poczte Gazety, na ktora
                    zostalam przekierowana z Twojej wizytowki.
                    "Wprosilam sie" smile do Ciebie na kurs zdrowego trybu zycia,
                    i tez nie odpisalas.
                    Moze TU bede miala wiecej szczescia?



                    Re: Gdy pamięć zwalnia obroty
                    Autor: pia.ed 26.02.09, 14:46

                    "Jako pierwsza zapisuje sie na miesieczny kurs u Ciebie,
                    bo na wlasna reke nigdy nie schudne ani nie zaczne
                    zdrowo zyc ... "




                    • marguyu Re: Mamy szansę ... marguyu 27.02.09, 00:04
                      pia,
                      odpisalam tobie dzisiaj, ale nie bardzo wiedzialam o co chodzi, bo
                      link, ktory wkleilas do maila informowal, ze strona nie istnieje.

                      Co do zdrowego trybu zycia, to noie wiem czy moj jest najzdrowszy
                      ale staram sie kazdego dnia przejsc conajmniej 5 kilometrow. Trzy
                      razy w tygodniu robie z kijkami od 7 do 12 kilometrow. W inne dni na
                      domowym rowerze robie od 10 do 20 km. Rower liczy kalorie, km,
                      mierzy puls itp.
                      Mam tu kolezanke po operacji kregoslupa ktorej NordicWalking bardzo
                      pomaga. No i dlatego, snieg czy zawierucha, cala zime ambitnie
                      chodzilysmy 3 razy na tydzien, plus kilka sobotnich wyjazdow z
                      klubem.
                      Jedzenie. No coz, nie ma co ukrywac, za stare jestesmy na glodowki i
                      na to, zeby doglebnie zmienic nienajzdrowsze przyzwyczajenia. Wiec
                      robie co moge. Nigdy nie jadalam sniadan, a to podobno wielki blad.
                      Malo tego, zeby nie chodzic "nadeci" po obiedzie zjedzonym w
                      poludnie zdarzalo nam sie zjadac pierwszy posilek dopiero wieczorem.
                      Paranoja!
                      Na Tahiti z powodu goraca w poludnie jeslismy sandwicz a wlasciwy
                      posilek wieczorem o 18 - 19. Tak jak we Francji. Wrocilismy do tego
                      dobrego obyczaju. Czyli sandwicz z szynka lub serem i ta cholernie
                      droga margaryna Flora; o 16 jogurt albo jablko albo oba; i wieczorem
                      obiad. A ze spac klade sie bardzo pozno, wiec mam prawo do jogurtu i
                      jablka. Zero ciast, ciasteczek i slodyczy. Cukier rano 2 lyzeczki do
                      ricorée. Potem pije zielona herbate albo jakies ziolka itp.
                      Choc pzrestalismy palic, to schudlam bardzo powoli 4 kilo wiec nic
                      mi nie chlapnelo ani nie obwislo w sposob tragicznie widoczny.
                      Jestem juz w normie bo z zjechalam do 63 kg. Chcialabym zjechac do
                      60.
                      Najwazniejsze jest jednak to, ze ruch stal sie nawykiem.
                      Wczoraj wieczorem rozlozylam sie w fotelu ale nie bylo mi wygodnie,
                      bo gryzlo mnie sumienie, ze ani nie bylam pieszo w miescie ( 5 km),
                      ani nie latalam po lesie z kijkami ani nie wsiadlam na rower.
                      I choc bylam w leniwie-wrednawym nastroju to wstalam, siadlam na ten
                      rower, zalozylam na uszy sluchawki z Tadziem Nalepa i przejechalam
                      15 km tracac 400 kalorii. A jak humor mi sie poprail z powodu
                      czystego sumienia smile

                      No to chyba wszystkie moje doswiadczenia.
                      Ach, co do zarelka, to do smazenia tylko olej rzepakowy, do salatek
                      oliwa z oliwek i takze olej rzepakowy. Jajka poszly w odstawke z
                      powodu cholesterolu. Sery pozostaly? Jogurty tez. Duzo salatek,
                      szczegolnie ta z kiszonej kapusty z marchewka, cebula i oliwa z
                      oliwek. Czasami dodaje do niej biala kapuste. No i jem duzo kaszy.
                      Jak mam atak na podzeranie to chrupie marchew.



                      jak sobie cos jeszcze przypomne to napisze.
                      • anoagata Re: Mamy szansę ... marguyu 27.02.09, 00:12
                        To nie do mnie bylo pisane ale przeczytałam i jestem w szoku nie wiem czy zasnę.
                        • marguyu Re: Mamy szansę ... marguyu 27.02.09, 00:55
                          A co ciebie tak zaszokowalo?
                          • polnaro Re: Mamy szansę ... marguyu 27.02.09, 11:57
                            Szczerze powiem, że podziwiam.
                            Pewnie mogłabym prowadzić zdrowszy styl życia, gdybyśmy tylko ja i mąż na
                            gospodarstwie, ale jeszcze młodzież się pałęta, niby też można ich przestawić na
                            jarzyny, ale mięso i serożerni strasznie.
                            Ja bez jajek i mleka nie wyżyję. Piję mleko całe życie i nie "przepadły" u mnie
                            enzymy , które je trawią; albo może, to jakieś geny, że mogę bez ograniczeń.
                            Owoce podobnie.
                            • pia.ed Re: Mamy szansę ... polnaro 27.02.09, 21:49
                              Polnaro, sprawdz czy nie ma w Tobie krwi Wikingow smile

                              Nie tak dawno pisano, ze Szwedzi maja jakis gen, ktory pozwala im
                              pic olbrzymie ilosci mleka; ilosci ktore kazdego innego
                              przyprawilyby o chorobe ...
                              Mleko jest - obok kawy - "narodowym napojem Szwedow"
                              Osobiscie podejrzewam, ze ja tez jestem potomkiem jakiegos Wikinga
                              z czasow potopu szwedzkiego ...

                              O tym genie dowiedziano sie, kiedy odkopano "pra-Szweda" i on
                              wlasnie mial ten sam gen co wspolczesni Szwedzi.


                              polnaro napisała:
                              > Piję mleko całe życie i nie "przepadły" u mnie enzymy, które je
                              trawią; albo może, to jakieś geny, że mogę bez ograniczeń ...

                              • dorka556 Re: Mamy szansę ... polnaro 27.02.09, 22:05
                                To nas ze szwedzka krwią jest więcej. Całe życie piłam mleko nieprzegotowane, prosto z lodówki (synowie też). Teraz od paru lat piję kozie, bo moja gaździna sprzedała krowę. Nigdy z tego powodu nie miałam żadnych sensacji. A bez kawy nie wyobrażam sobie życia. Wstaję z radością, bo wiem, że zaraz napiję się kawy.
                                • anoagata Re: Mamy szansę ... polnaro 27.02.09, 22:16
                                  tak jak dorka i polarno nie wyobrazam sobie życia bez mleka i kawy w oddzielnym
                                  podaniu, tak wstaje rano i już kawa pachnie...a mleko zupa mleczna i jezeli to
                                  owocowa to ....nawet nie koniecznie owocowa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka