effata 25. stafylokokus 02.06.05, 00:31 Hej wszystkim. Spodobalo mi sie bardzo Wasze forum, a w dodatku jak widze niektore z Was sa prawie moimi sasiadkami - ja mieszkam i pracuje w East Grinstead, West Sussex, bardzo blisko Crawley. Nie umialam wymyslic na szybko lepszego nika, wiec mam taki grozny :), ale w rzeczywistosci jestem raczej nieszkodliwym stworzeniem. Nie wiem jak czesto bede mogla cos napisac, bo neta mam tylko w miejskiej bibliotece i czasem nie mam czasu tam isc, kiedy mam w pracy zmiany po 12 godzin. Ale w tym tygodniu mam nocki, to mam czas :). Pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link
effata 26. hammersmith 02.06.05, 00:32 Przywitam sie: Mam na imie Agnieszka i jestem w Anglii od niedawna. Mieszkam w Londynie (Leyton). Wlasnie skonczylam pedagogike (wychowanie przedszkolne) :))) i dolaczam do grona osob, ktore chcialyby tu nostryfikowac dyplom. Przeczytalam, to co napisaliscie i nie pozostaje mi nic innego, jak przystapic do dziela. Na razie mam w planach kurs Montessori i chcialabym znalezc prace w przedszkolu. Troche to banalnie brzmi,ale mam tez wiele innych planow, o ktorych pewnie wam kiedys powiem :) Odpowiedz Link
effata 27. plonaca zyrafa 02.06.05, 02:26 Ja mieszkaam przez rok po maturze we Francji. Dobra praca, studia, przyjaciele a i tak czulam sie nie u siebie do konca, tesknilam mimo ze w Polsce nie byloby mi tak finansowo dobrze... Wrocilam do Polski, tu studiuje, zaczely sie problemy z kasa wiec od 11 czerwca bede tym razem w Londynie. Nie zakladam ze zostane, mimo ze czeka tam na mnie juz ktos wazny... Polska ma swoj klimat. Nie wiem... Nie umiem go okreslic Odpowiedz Link
effata 28. natalia.brzeska 02.06.05, 02:27 Jeszcze jestem w Polsce, jednak juz za 3 tygodnie bede u ukochanego w UK. Teraz ciagle bylam jedna noga tu, druga tam, wiec wreszcie czas na to powazne posuniecie :-) Szczerze powiedziawszy mam wielkiego stracha. Chce bardzo z nim byc, ale nie wiem jak poradze sobie z tesknota za rodzicami, kolezankami, za roznymi polskimi rzeczami. Nie wiem czy przyzwyczaje sie do dwoch kurkow w umywalce, do jezdzenia po lewej stronie, do jego rodziny... Nie wiem tez czy sprawdze sie w roli live-in girlfriend. Wiecie, inaczej jest jak sie jest razem 2 tygodnie, a inaczej jak prowadzi sie zwykle, codzienne zycie... Boje sie tez jak to bedzie z praca. Wiecie, ja kolejna z tych od "edukacji" ;-) Na razie wyglada to calkiem niezle, ale jak bedzie w rzeczywistosci to sie okaze. Mialam juz kilka interviews (napisze w osobnych watkach jak chcecie), sporo juz wiem, ale boje sie ze zagubie sie w tym calym ich systemie edukacji. A najbardziej boje sie tesknoty, ale o tym chyba juz pisalam. Hmm..to na razie wszystko. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
effata 29. not_forget_me 02.06.05, 02:29 Witam Właśnie postawiłam milowy krok na swojej nowej drodze życia, zakupiłam bilet (one way) do Edynburga. Trzy razy się pakowałam i byłam gotowa do drogi ale dopiero szkocja ostatecznie mnie skusiła . Będę pracować w social service jako support worker . Na polskiej ziemi spędziłam 25 lat, +1 w anglii jako au pair+ rok poszukiwania pracy jako mgr .W polsce pozostawiam kota zrozpaczoną mamę , która już zapowiedziała naukę angielskiego . Zastanawiam się nad zabraniem kota ale nie wiem czy mu się tam spodoba, jakolwiek podjął juz próby wystąpienia jako bagaż podręczny. Odpowiedz Link
wielorybek Re: 31. wielorybek 17.06.05, 00:08 czyli kasia :) mieszkam w Leicester z mezem i 17 mesiecznym zbojem. Odpowiedz Link
effata 32. evian5 02.06.05, 02:31 Ok, to moze ja sie przedstwie. Mam na imie Dorota, ze szkolnictwem nie mam nic wspolnego aczkolwiek mieszkam i pracuje z moja dobra kolezanka Polka, ktora jest nauczycielka geografii. Oboje pracujemy w Nursing Home. Tak po prostu bylo latwo tu przyjechac i postawic pierwsze kroki. Jestesmy tu juz od roku. Mieszkam w Oxfordzie, aczkolwiek zamierzam sie wyprowadzic pod koniec sierpnia. Jeszcze nie wiem dokad, to zalezy od mojego meza. Z Magda (zalozycielka tego forum) sie znamy z Polski jeszcze, ale jakos nie bylo czasu i okazji aby sie spotkac w Anglii choc Oxford i Londyn to tylko 1,5 godz. jazdy autobusem. Wiecie jak to jest, kazdy zabiegany, zajety swoimi sprawami.. Magda, kiedys to nadrobimy :)) Odpowiedz Link
effata Re: 33. coolaga1 02.06.05, 11:06 Hej, kilka slow o mnie. Mieszkam w okolicach Newcastle. Pracuje w biurze, ale w Polsce wykonywalam zawod nauczyciela i tutaj tez kiedys bym chciala robic to samo. Tesknie za Polska, ale postanowilam zostac w Anglii Odpowiedz Link
effata 34. gosiaczek533 02.06.05, 02:33 Czyzby tu wszyscy z edukacji?Ale smiesznie!Zalejemy im szkolnictwo,oczywiscie swietna kadra,prawda? Ja jestem z zawodu historykiem ,ponad 10 lat w zawodzie,czyli w szkole,niezla znajomosc angielskiego i nawet jakies tam kursowo-egzaminacyjne uprawnienia do jego nauczania. Do Anglii ciagnie mnie chyba milosc od urodzenia,a urodzilam sie w czasie,kiedy ten jezyk byl u nas calkiem obcy.Wtedy na moja prosbe rodzice wdrozyli mnie juz na sciezke edukacyjna i tak sie zaczelo. Dzis mieszkam czasowo i z koniecznosci niejako poza Polska,ale zamierzam najpozniej za pol roku przeprowadzic sie i...poszukac szczescia w Anglii.Mysle oczywiscie o pracy w szkole,ale zastanawiam sie czy nie lepiej byloby zaczac np.w care home chociazby po to,zeby podszkolic jezyk??? Przedstwcie sie ...Pozdrawiam.Gosia Odpowiedz Link
effata 35. deadeasy 02.06.05, 11:37 Mam 36 lat. Mieszkam od dziewieciu lat w Liverpool, z mezem (Ang.) i dwoma kotami. Lubie dlubac w ogrodzie, fotografie i od czasu do czasu nie za meczace piesze wedrowki. Pracuje w biurze w szkole dla kobiet. :o) Odpowiedz Link
beata.londyn 37.beata.londyn 02.06.05, 13:21 To moj pierwszy post na tym jakze ciekawym forum! Beata, 25 - w Londynie od 3 lat z mezem i 2 latkiem o szybkosci swiatla. Krotka historia: studia w Polsce w Kolegium nauczycielskim, po 3 semestrach dziekanka i wyjazd za ukochanym, po 2 miesiacach ciaza, z powrotu nici, zamiast nauczycielka zostalam "full-time mum" :) Pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link
effata 39. dariazv 02.06.05, 17:26 Witam wszystkich i dziekuje za przyjecie. Forum to odkrylam niedawno. Spodobalo mi sie i postanowilam zostac:-) Mieszkam w Londynie od prawie 2.5 roku i chetnie wyniosla bym sie gdzies, gdzie jest spokojniej, ladniej a zycie toczy sie powoli. Ale to nie takie proste wiec moze w przyszlosci. Pozdrawiam Daria Odpowiedz Link
effata Re: 42. jennifer_e 06.06.05, 01:26 krótko o mnie to będzie tak: Jestem dziewczyna z Mazur, wyjechalam z milości 5 lat temu, mieszkam w Londynie. W kraju bylam dziennikarką i fotografem. Moje zamilowanie do pisania i wyglodzenie do jezyka polskiego widać zwykle po dlugości moich postów ;) W Londynie przez kilka lat pracowalam w dużej agencji wizowej. Odeszlam stamtąd pare miesięcy temu, żeby trochę odpocząć i wreszcie zająć się fotografią. Ostatnio namiętnie zajmuję się garncarstwem i ceramiką. Prawiemąż jest pól Angolem pól Holendrem. Odpowiedz Link
emi54 Re: 43. emi54 06.06.05, 22:50 Witam.Mam na imie Emilia i bardzo dziekuje za przyjecie mnie na to forum.Przyjechalismy do Londynu z mezem okolo 5 lat temu,niestety nie mamy jeszcze dzieci,ale mamy nadzieje,ze to juz niebawem nastapi.Pozdrowienia Odpowiedz Link
pepsi_light Re: 44 pepsi_light 07.06.05, 09:49 Bardzo dziękuję za przyjęcie na forum. Jestem w Anglii 2,5 roku. Mieszkam z mężem w zachodnim Londynie. W GB mamy zamiar zostać na stałe, ale nie w Londynie . Odpowiedz Link
aaiwa Re: 47. aaiwa - takie tam o mnie 07.06.05, 16:07 takie tam o mnie...mam na imie ola (28 lat)i jestem szczesliwa zona, i matka 9- cio miesiecznego Lucasa. Jak tu trafilismy?...Hmm, wiec tak...meza Kube poznalam w Polsce, jest on Polakiem urodzonym w Polsce, ale wychowanym w Anglii. Poznalismy sie przez wspolnych znajomych. Po roku znajomosci, cos miedzy nami zaiskrzylo, dokladnie na sylwestra 2002 (magiczny czas)...troche to trwalo, ale pozniej wszystko potoczylo sie szybko. Miesiac po sylwestrze zareczylismy sie, 9 miesiecy pozniej byl slub. Po tym szczesliwym poczatku naszej wspolnej drogi szara polska rzeczywistosc dala o sobie znac, Kuba stracil prace jak pracowalam na dwa etaty, ale kasy nie bylo. Postanowilismy zaczac wszystko od poczatku...wyjazd do Anglii. Wielkie plany, zachylysniecie sie nowym krajem (Kuba wrocil na stare smieci), wielkie mozliwosci a tu niespodzianka...szykuje nam sie maluszek...Kuba znalazl prace i ja siedzialam w domu z rosnacym brzuszkiem. We wrzesniu urodzil nam sie wspanialy syn Lucas. Dzieki niemu dostalismy mieszanie od council, na razie 1-bedroom, cieszymy sie w nim wolnoscia (slowa) i swobody, wczesniej mieszkalismy z tesciowa.. Teraz nasza pociecha ma 9 miesiecy i zaczyna byc niezlym urwisem. Ja natomiast wybieram sie do pracy do salonu kosmetycznego, na pol etatu. Mam wiele innych planow, ale wszystko pokoleji. Teraz wracam do ludzi, wracam do pracy a pozniej nowe plany, nowe pomysly, moze nowe interesy... Odpowiedz Link
effata 48. annamaria0 07.06.05, 17:14 Dziekuje za przyjecie, widze wiele znajomych nickow. W Anglii mieszkam na stale od ponad roku, wczesniej pomieszkiwalam w Londynie, np. w czasie wakacji w latach studenckich. Do marca tego roku mieszkalam w Londynie, obecnie w Winchester, Hampshire. Moj maz jest Anglikiem, jestem w 9 miesiacu ciazy, mam termin za 9 dni. Odpowiedz Link
effata 49. aga_optymistka 07.06.05, 17:15 Mam na imię Agnieszka i (tylko błagam nie zróbcie teraz miny) siedzę w Krakowie. Od kilku dni, razem z mężem dyskutujemy na temat wyjazdu, dziś o 14 jet umówiony na rozmowe z Brytyjczykami w sprawie pracy, jeśli jego kwalifikacje będą odpowiednie wylądujemy w Bristolu na minimum 2 lata. Tydzień temu na temat życia Polaków w UK wiedziałam tyle co pokazał TVN i jeszcze jakaś telewizja o naszych w Anglii. Obraz straszny. Od roku myśleliśmy o wyjeździe, ale jakoś żadnych bodźców nie było, no i te programy skutecznie ostudzały zapędy. W styczniu mąż stracił prace, nie może znaleźć jej do dnia dzisiejszego, drukarnia z Bristolu dała ogłoszenie w Wyborczej, dziś jest spotkanie, mocno trzymam kciuki, żeby wyszło. Gdyby nie Wasze forum, które odkryłam przypadkowo tydzień temu, raczej byłabym przeciwna, dziś między innymi dzięki Wam chce wyjechać. Nawet nie wiecie ile nadzieji dostałam od Was. Dzięki Uwierzyłam, że nam się może udać, język znamy, jesteśmy młodzi (28 lat) dzieci jeszcze nie mamy, jakieś doświadczenie zawodowe mamy, mąż jest drukarzem, skończył studia związane z marketingiem, ja jestem nauczycielem historii- raczej nie spełnionym, prowadze teraz biuro tłumaczeń, kiedyś na studiach pracowałam w kwiaciarni, więc ta dziedzina nie jest mi obca, barmanką też byłam. Troche byłam wolontariuszką w domu dziecka. Być może nam się uda, jeśli nie to bedzie przygoda. Odpowiedz Link
party5 Re: 49. aga_optymistka 31.07.05, 22:22 hej hej - czy jestescie juz w Bristolu? Ja mieszkam obecnie w Exeter (1,5 godziny od Bristolu) ale poważnie myslimy o przeprowadzce do tego miasta. Odpowiedz Link