Dodaj do ulubionych

Uczestnicy forum

01.06.05, 23:46
Poniewaz pojawia sie nas coraz wiecej postanowilam zrobic liste wszystkich
forumowiczow, zaczynajac ode osoby, ktora wpisala sie jako pierwsza czyli Izy
(monia72). Skopiowalam to, co pisaliscie o sobie w innych watkach. Jak
chcecie sie "mocniej" przedstawic, to sie dopisujecie, ale prosze, nie
rozpoczynajcie tu nowych watkow.

Niech to bedzie swoisty sprawdzian tego, czy my Polacy umiemy sie
podporzadkowac wyznaczonym regulom, czy musimy jednak zrobic cos po swojemu :)
Obserwuj wątek
    • effata 1. effata 01.06.05, 23:48
      Mam na imie Magda i troche juz o sobie na tym forum napisalam. Zapraszam do
      lektury :)
      • rozyczko Re: 1. effata 08.09.05, 13:49
        Czesc
        Na imie mam Ewa. Razem z mezem i 7-letnia corka Ola mieszkamy od roku w Bar Hill
        k. Cambridge. Jestem polonistka, ktora dopiero po 12 latach na obczyznie zaczela
        pracowac w swoim zawodzie :) Ucze w sobotniej szkole w Cambridge.

        Serdecznie pozdrawiam

        Ewa
        • myszka2205 Re: 1. effata 28.11.06, 14:18
          Wita,mam na imię Kinga,mam 24 lata i roczną córeczkę Wiktorię,po Nowym Roku
          przeprowadzamy się do męza który jest w Szkocji dokładnie Glasgow.Nie pracuje
          ponieważ wychowuje córkę.pozdrawiam
    • effata 2. monia72 01.06.05, 23:49
      Takze witam. Nie przedstawilam sie jeszcze a dosc wczesnie natrafilam na to
      forum. Czyli wcale nie monia72 (prawde mowiac nie wiem jak wpadlam na tak
      infantylny nick) ale Iza z mezem i maluchem 7 mcy, od 1 kwietnia (Prima
      Aprilis :)) w Bromley pod Londynem (albo jeszcze w Londynie jak kto woli). Maz
      pracuje a ja sie ciezko obijam przy maluchu. Pozdrawiam mamy z mojej okolicy,
      moze jakies tu sa?
    • effata 3. magdalik 01.06.05, 23:51
      Witam, mam na imie Magda, pochodze z Krakowa i jestem w Londynie od kilku
      miesiecy razem z mezem Anglikiem i 8-miesiecznym synkiem. Zastanawialam sie
      nad pomyslem spotkan mam przebywajacych w Londynie, ktore tesknia za
      towarzystwem Polek i chcialyby podzielic sie swoimi wrazeniami na temat zycia
      w Anglii. Myslalam o spotkaniu w parku albo innym niezobowiazujacym miejscu
      (oczywiscie z dziecmi!!). Na poczatek chcialam zapytac czy sa moze na forum
      jakies mamy mieszkajace wokolicach Battersea lub Clapham?? Pozdrawiam
      wszystkich!!

    • effata 4. mabmab 01.06.05, 23:51

    • effata 5. violus22 01.06.05, 23:52
      nasz wyjazd tu byl na wariackich papierach:) takie z nas typy nieplanujace i
      nieprzewidywalne:)
      na ostatnim roku studiow zaszlam w ciaze (studiowalismy razem), robert (jeszcze
      wtedy niemaz) obronil sie w lipcu, ja obrone 'przelozylam' na wrzesien - oprocz
      tego mialam do zaliczenia 2 przeklete egzaminy. pracowalismy oboje, za gdzies
      tak 1000 zl na dwoje:/ mieszkalismy u mnie w jednym (duzym, aczkolwiek jednym)
      pokoju z moja mama, a nie bylo innego wyjsca, bo dom roberta byl w miejscowosci
      oddalonej o 40km wiec nie oplacalo sie dojezdzac:/ nawet nie myslelismy o
      wyjezdzie! szukalismy jakiejs klitki zebysmy mogli sami zamieszkac i nic nam
      nie wychodzilo - jak juz bylo mieszkanko tanie i ladne to zaraz wlasciciel
      sobie przypomnial ze ktos tam przyjezdza do niego i niestety :/ wszystko bylo
      nie tak! az przyszedl pewnien czwartek. robert w godzinnej przerwie miedzy
      dwiema pracami (rano szedl na praktyki bezplatne - zeby miec papierek, a
      pozniej juz do 'normalnej' pracy w agencji finansowej) wpadl do domu i mowi ze
      dostal mailem oferte pracy w uk. oferta byla z agencji posrednictwa pracy w
      naszym miescie (bialystok), praca w fabryce, dojazd za darmo i jak cos nie tak
      to mozna i wrocic za darmo. a zapomnialam dodac ze jak cos to wyjazd we
      wtorek :) hmmm warto pomyslec nie? wiec w pracy poszukal opinii w necie na
      temat agencji, nie bylo niegatywnych, ba juz nawet nie pamietam czy byly
      jakiekolwiek:/. jestem przy czwartku... juz w lozku zaczelismy rozmawiac o tym
      jesliby wyjechal... co z nami? ja przeciez w ciazy? a jesli nie wroci do czasu
      porodu? (a bo oferowali kontrakt na chyba jak dobrze pamietam rok)uznawanie
      dziecka? jakies sady? zaczelismy myslec o slubie:) dalej wszystko potoczylo sie
      szybko. w piatek nie poszedl na praktyki, poszedl do tej agencji, odbyla sie
      jakas pseudo rozmowa kwalifikacyjna, jakis tam test sprawnosciowy polegajacy na
      wkrecaniu srubek. poszlismy tez do urzedu stanu cywilnego i rozmawialismy z
      kierownikiem, ktory wytrzeszczyl oczy jak powiedzielismy ze chcemy wziac slub w
      poniedzialek:) ale nie powiedzial nie, powiedzial zeby przyjsc w poniedzialek o
      8 rano z dokumentami i bedziemy drazyc temat. weekend byl dla nas i czesciowo
      na zalatwianie spraw typu pozyczenie pieniedzy idt. szczerze to sami do konca
      nie wierzylismy w to co sie dzieje:). w poniedzialek o tej 8 rano poszlismy ale
      okazalo sie ze mamy zle, stare akty urodzenia:/ wyszlismy lekko zalamani, ale
      kierownik USC wybiegl za nami i powiedzial ze te akty dostaje sie od reki wiec
      jesli sie wyrobimy to zaprasza o 14.20 ze swiadkami :)
      ani ja ani robert nie urodzilismy sie w bialymstoku:) naszczescie rodzina
      pojechala i wziela te akty. wiecie ze sie wyrobilismy?:) tyle rzeczy ile
      zrobilismy od 8 do 14 to chyba jakis rekord :) obraczki, otwieralismy konto
      walutowe (nie wiem po co?) trzeba bylo pojechac do ginekologa po zaswiadczenie
      ze jestem w ciazy, latanie po miescie, a jeszcze robert po wyplate musial
      jechac i w ogole, ale sie wyrobilismy!!! a swiadek ze swiadkowa byli jeszcze w
      sobote w plocku :) ale zadzwonilam wlasnie w sobote i mowie:' piotrek, wracaj
      bo bedziesz swiadkowal' heheh myslal ze zwariowalam :) ale oni tez wrocili i
      wszystko sie udalo.
      pozniej jeszcze troche zalatwiania i pakowania i wieczorkiem poszlismy ze
      swiadkami na kolacje a nastepnego dnia rano.. pojechal :(
      to bylo straszne:( smutek, pustka...

      na miejscu okazalo sie ze ta praca to mniejsza sciema i postanowl szukac czegos
      na wlasna reke i tez sie udalo
      ja w miedzy czasie pozaliczalam egzaminy a tydzien po obronie(6 miesiac ciazy)
      siedzialam juz w samolocie i znow bylismy i jestesmy razem:)

      nie zaprzecze ze na poczatku tez myslelismy standardowo - zeby jechac
      popracowac i wrocic, ale juz tu na miejscu zadalismny sobie pytanie 'po co?'
      mamy tam rodziny, przyjaciol, psy i regaly z ksiazkami:) ale to sentyment i to
      bardzo wielki a realia sa takie 'jak tam zyc?'. wrocimy po latach i co? znow
      praca za 1000zl? znow oszczedzanie, odmawianie, wybieranie. po co to komu?
      tu jestesmy razem, tu mamy synka, nie odkladamy na dom w polsce, myslimy jak tu
      zyc, jak tu kupic i samochod i mieszkanie, nie tam. chcemy zeby nasz synek mial
      lepiej niz my, moze sie uda.

      a i wiem, ze zeby decyzja i myslenie o wyjezdze roberta trwalo dluzej to w
      zyciu by nie pojechal:) pojawialoby sie coraz wiecej watpliwosci i oczywiscie
      strachu

      wiec ja smialo mowie ze na dzien dzisiejszy nie mamy zamiaru wracac, ale jak
      mowie nie, planuje bo sami widzicie jak los sie uklada:)
    • effata 6. 101krotka 01.06.05, 23:53
    • effata 7. the.independent 01.06.05, 23:53
      Właśnie wpadłam na to forum i cóż ... nie zamierzam do końca życia sprzątać
      u Anglika, ale nie wiem, czy nie będę musiała od tego zacząć :-)
      Otóż tak naprawdę to chciałabym pracować w Anglii w swoim zawodzie tzn. jako
      projektant kuchni. Dodam, ze nie mam wykształcenia w tej dziedzinie, jestem
      samoukiem, ale mam duże doświadczenie. Pracowałam w paru salonach
      sprzedających meble kuchenne i znam trochę rynek i ofertę różnych firm
    • effata 8. violus73 01.06.05, 23:55

      • violus73 Re: 8. violus73 06.06.05, 17:40
        chyba uzupelnie cos o sobie:)
        Mam na imie Viola, lat 32, dzieci- 2 chlopakow i niespodzianka w drodze. W
        Anglii ogolem od 9 lat, ale spedzone w Szkocji, na poludniu w Crawley - tylko 4
        miesiace. Wyladowalam tutaj za przyczyna mojego meza, ktory przybyl do Edynburga
        robic doktorat na uniwersytecie (2 tygodnie po naszym slubie:), ja w tym czasie
        studiowalam chemie na Politechnice Wroclawskiej. Po pol roku zycia osobno
        stwierdzilismy ze trzeba wprowadzic pewne zmiany w naszym zyciu wiec ja
        przyjechalam tutaj. Obecnie nie pracuje zawodowo, jestem full-time mama i jest
        mi z tym calkiem dobrze jak na razie, bo mysle ze kariere zawsze zdaze zrobic:)
        a dzieci sa dziecmi tylko raz.
    • effata 9. diabladko 01.06.05, 23:55
    • effata 10. jagienkaa 01.06.05, 23:56
      • jagienkaa Re: 10. jagienkaa 04.06.05, 21:15
        to ja napiszę szybko o sobie, do ANglii przyjechałam za mężem w '99 zaraz po
        maturze, mieszkaliśmy w Birmingham, potem się pobraliśmy i wyjechaliśmy na 1,5r
        do Warszawy na kontrakt. Od września 2003 mieszkam w okolicach
        Nottingham/Derby. Jestem mamą Dominika i studentką University of Derby (kiepska
        uczelnia, ale 15 min z domu).
    • effata 11. izabelski 01.06.05, 23:56
    • effata 12. mariolka.74 01.06.05, 23:57
    • effata 13. lool 01.06.05, 23:57
    • effata 14. anula36 01.06.05, 23:59
      Matka zalozycielka zobawiazala mnie do krotkiej wypowiedzi na swoj temat wiec
      dygam i zaczynam:
      Kobieta, 32 lata, miejsce urodzenia i zamieszkania : Krakow. Zawod -
      socjolog - obecnie pracuje w takiej malej fundacji- zajmuje sie straszymi
      ludzmi.
      Coraz bardziej kusi mnie wyjazd do Anglii lub Irlandii- nic mnie w sumie w
      Polsce nei trzyma -bezdzietny singiel, rodzice mlodzu i zdrowi a mozliwosci
      zawodowe i finansowe wieksze. Tak mi sie wydaje.
      Bede was podczytywac,czasem moze cos dodam od sibie;)
    • effata 15. edavenpo 02.06.05, 00:20
      .
      • edavenpo Re: 15. edavenpo 02.06.05, 12:10
        Oj Effata, zamiast sie przedstawic od poczatku na forum, ja wyslalam do ciebie
        emaila z moim 'zyciorysem';-) ktory teraz w calosci zalaczam pod spodem...
        _____________________________________________

        Mam na imie Ewa, mam 28 lat, jestem mezatka i mieszkam w Londynie (w Islington)
        od 4 lat. Jeszcze nie mam dzieci ale za to mam malego jamnika Kevina wiec
        czesto przebywam na psim forum ;-)

        Pracuje jako project manager w firmie konsultingowej, lubie moja prace i
        ogolnie jestem tu szczesliwa.

        Tylo o mnie ;-)

        Napotkalam to forum przez przypadek i uwazam ze jest to swietny pomysl.

        Czasami tesknie za moimi polskimi kolezankami i mysle ze dyskusja z dziewczynami
        ktore tu mieszkaja w angielskich realiach bedzie b. interesujaca.
    • effata 16. konradwal 02.06.05, 00:21
      Witaj Effata i wszystkie Panie uczestniczace w tym forum

      Dziekuje za przyjecie na forum. Niestety, ale jestem facetem. Mam nadzieje,
      ze nie bedzie to przeszkoda w milej dyskusji. Nie trafilem tu jednak w celach
      matrymonialnych, ani nawet dlatego zeby troche poflirtowac (jestem wiernym
      mezem). Zainteresowal mnie jeden watek: praca w Anglii jako nauczyciel.
      Jestem bowiem nauczycielem historii i przyznam, ze pomysl powrotu do zawodu
      bardzo mnie zaintrygowal. W UK jestem od 5 lat, ale pracuje w innej branzy. W
      Polsce pracowalem w liceum, a pozniej w Papieskiej Akademii Teologicznej w
      Krakowie, gdzie prowadzilem cwiczenia z historii Kosciola. Mam stopien
      naukowy doktora nauk historycznych i jestem absolwentem KUL-u. I moje
      sakramentalne pytanie: co uczynic, aby byc nauczycielem w UK?

      Pozdrawiam

      Konrad
    • effata 17. sylwia.n 02.06.05, 00:23
      Nazywam sie Sylwia, mam 7 letnia corke Patrcje i meza Tomka.
      Mieszkamy w Hampton Wick KT1 4EA
      A korzenie nasze zostaly w Czestochowie.
      Data przyjazdu 1.12.2002 a powrotu brak

      pozdrawiam wszystkich z forum eDziecko, Londyn, Aktywni i nie tylko
      Sylwia

    • effata 18. tiffany7 02.06.05, 00:23

    • effata 19. jorg38 02.06.05, 00:25
      Na poczatku witam wszystkich forumowiczow serdecznie i dziekuje za przyjecie
      mnie do Waszego grona:)
      Moze cos o sobie, jestem facetem 38latek od 11 msc na wyspach a dokladnie
      Glasgow Szkocja.Jestem tu razem z rodzinka,zona i dwojka dzieci syn 11 lat i
      corka niecale 3 lata.Zamierzamy zostac w szkocji na stale tak wiec szykujemy
      sobie powoli swoje gniazdko do spedzenia tu reszty naszego zycia.Na poczatek
      to moze tyle , mam nadzieje ,iz bede mogl z Wami podzielic sie swoimi
      doswiadczeniami i skorzystac z Waszych :)
      Pozdrawiam
      • jorg38 Re: 19. jorg38 02.06.05, 20:17
        Podaje dla chetnych swoj nr GG 570717 jezeli ma ktos ochote albo pytania
        piszcie smialo :)
        Pozdrawiam
        • jorg38 Re: 19. jorg38 06.06.05, 18:56
          To moze dokoncze swoja prezentacje :)
          Tak jak juz napisalem na imie mam Roman 38 lat, do Szkocji przyjechalismy cala
          rodzina 11 miesiecy temu,i moze to wyda sie Wam dziwne ale bez znajomosci
          jezyka i w ciemno :)Wyjazd do Szkocji byl zwiazany z nadzieja na lepsze jutro
          dla naszych dzieci syn 11 lat i corka 3 latka i kto wie moze jeszcze cos
          bedzie :)Z wyksztalcenia jestem prawnikiem choc nigdy jako prawnik nie
          pracowalem,wiekszosc swojego zycia zawodowego spedzilem na dyrektorskich
          stanowiskach i bawilem sie tam prawem.Tutaj moje prawo na nic sie nie zda
          dlatego szlifuje bardzo ostro jezyk i mam zamiar jezeli bedzie to mozliwe
          troszeczke tutaj sie jeszcze pouczyc :)Moja zona Agnieszka 33 lata ma dwa
          zawody jest po szkole medycznej i jest pielegniarka choc nigdy nie pracowala w
          zawodzie / ale okazalo sie, ze dyplom ten,tutaj jest bardzo przydatny :) /
          Drugi zawod to magister marketingu i biznesu i moze kiedys tutaj uda jej sie
          powalczyc w tym zawodzie dlatego tez szlifuje jezyk.Za to doskonale znamy
          rosyjski, niemiecki, ja hiszpanski a zona francuski :) To chyba na tyle, i tak
          wyszlo to jakos bez ladu i skladu :)
    • effata 20. dido406-76 02.06.05, 00:25
      Witam i ja :-)
      Mam na imie Anna mam dwie Corki 8 lat i 1 roczek i 24 czerwca wyruszamy do
      mojego meza do Taunton ,on pracuje juz od pazdziernika .Starsza corka jeszcze w
      czerwcu idzie do szkoly ,i dzieki forum przestalam sie juz tak martwic , bo
      widze ze dzieci dosc szybko sobie radza to i moze u nas nie bedzie tak zle :-).
      Pozdrawiam
      • a.rokosz Re: 20. dido406-76 02.01.07, 23:37
        Hej
        Mam na imie Anka, 32 lata,mieszkam z mezem i 2,5 roczna Gosia w pd. Walii.
        Chcemy sie przeprowadzic do lub w okolice Taunton,ale nie podjelismy jeszcze
        ostatecznej decyzji. Pisząc do Ciebie mam nadzieje, ze napiszesz mi jak tam się
        zyje? Jaki stosunek do Polakow maja tamtejsi ludzie , jak jest z
        praca,szkolami,nursery,komunikacja, mieszkaniami? Mieszkalismy juz w Kent, w Uk
        od dwoch lat. Twoj adres mam z Polek w Anglii, sama udzielam sie jedynie na
        Matkach Polkach w Uk. Napiszesz?
        Bede bardzo wdzieczna. Moj maz jest elektronikiem ja nauczycielka.

        Pozdroweczki dla Twojej rodzinki
        Ania.
        Moj email:
        anna_rokosz@yahoo.co.uk
        Dzieki serdeczne
    • effata 21. aniek133 02.06.05, 00:27

      • aniek133 Re: 21. aniek133 02.06.05, 14:28
        Witam serdecznie!

        Ciezko mi sie zabrac za pisanie o sobie, ale skoro tylu osobom juz sie udalo to
        dlaczego nie ma sie udac i mnie :))))

        Za 11 dni mam 28 lat :) W Anglii (Southampton) jestem od roku. Przyjechalam tu
        do mojego chlopaka (Polak), z ktorym jestem juz prawie 11 lat.

        Jestem tu rok i nadal nie za bardzo wiem, co ze soba zrobic - bardzo sie tym
        przejmuje, martwi mnie to i doluje zbyt czesto. Niby kraj wielkich perspektyw,
        a w sumie musialabym chyba zaczynac wszystko od poczatku. Mam co chwile nowe
        pomysly zwiazane z planami na przyszlosc (zaczynaja sie na wolontariacie,
        poprzez studiowanie tutaj, zalozenie wlasnego interesu, a koncza na studiach
        podyplomowych albo doktoracie na Slawinistyce), ktorych z pewnoscia nie
        zrealizuje.

        Podobnie jak wielu z Was z wyksztalcenia jestem nauczycielka i na dodatek
        polonistka. W Polsce pracowalam rok jako nauczyciel polskiego i rok jako
        nauczyciel niemieckiego. Rok spedzilam w Niemczech jako au pair. Z niemieckiego
        mam jedynie certyfikat, z polonistyki magistra (i na co mi to?).

        Przyjechalam tutaj bez calkowitej znajomosci anigelskiego, co chyba udalo mi
        sie w ciagu tego roku nadrobic. W kazdym razie komunikatywna juz jestem , ale
        wiem, ze jeszcze dluga droga przede mna :)

        w najblizszym czasie mam zamiar sporobwac zahaczyc sie w szkole jako asystent
        nauczyciela - wolontariusz. Od czegos trzeba zaczac.

        Czuje sie tu bardzo samotna (Slawek pracuje caly dzien i widzimy sie dopiero
        wieczorami), mam zbyt duzo wolnego czasu i niewielu znajomych.

        Jesli ktos z Was ma ochote nawiazac kontakt ze mna, prosze pisac na adres:
        aniek133@gazeta.pl albo gadu-gadu 1788061.

        Pozdrawiam,

        Aniek
    • effata 22. kate128 02.06.05, 00:27

      Witam wszystkich forumowiczów i forumki :)

      W moich poszukiwaniach dotyczących wszystkiego co związane z życiem i pracą
      na wyspach trafiłam na to forum. Za nieco ponad 2 tygodnie wyjeżdżam na
      wakacje do Edynburga z zamiarem znalezienia pracy. Boję się tego wyjazdu
      troszkę, bo nigdy na tak długo nie wyjeżdżałam za granicę. Jedziemy co prawda
      grupą (ja, mój mąż i kolega który był tam rok temu), ale nie mamy załatwionej
      pracy.
      Na razie wyjazd jest planowany na wakacje (jesteśmy studentami), ale może w
      przyszłości na stałe.

      Mam nadzieję dowiedzieć się od weteranów wielu ciekawych rzeczy :)

      Pozdrawiam
      maja
    • effata 23. kasia799 02.06.05, 00:30
      To je tez sie przywitam z opoznieniem
      Mam na imie Kasia, mieszkam z 9 miesiecznym synkiem i chlopakiem w Mitcham
      (wczesniej tooting, croydon i islington)
      Jestem jeszcze na urlopie, ktory juz niedlugo mi sie konczy ale chyba nie wroce
      do pracy.
    • effata 24. marnord 02.06.05, 00:31
      Witam wszystkich i dziekuje za przyjecie do forum.Niestety, nie jestem Polka,
      ale jestem Polakiem w Anglii, mam 41 lat, mieszkam i pracuje w malej
      miejscowosci w Staffordshire.Jestem w Anglii od listopada 2002 i chyba juz tu
      zostane.Mysle,ze to jak szybko mozna poczuc sie swobodnie w obcym kraju,jest
      kwestia indywidualnej decyzji, wyboru i nastawienia.Od samego poczatku
      wiedzialem, ze przyjezdzam tu,aby zostac na dluzej - w zwiazku z czym od
      poczatku ochoczo zaczalem wchodzic w lokalna spolecznosc,wspomagac dzialania
      zwiazkow nieformalnych (parafia, Community Centre, Village Hall) - i teraz juz
      od dawna czuje sie tu jak w domu.Pragne dodac,ze jestem tu jedynym Polakiem, w
      sasiedniej wsi (ok 6 mil) mieszka kolejny samotny Polak (81 letni zazywny
      starszy Pan, emigrant z czasow wojny), a najblizsze skupisko Polakow, to Derby
      (ok. 20 mil ode mnie).Zauwazylem, ze gdziekolwiek mieszkaja wieksze grupy
      Polakow, maja tendencje do otaczania sie murem, budowania "polskiego getta",
      unikania asymilacji. Mysle,ze to niedobre:skoro juz zdecydowales(as) sie byc w
      tym kraju, zyc wsrod tych ludzi, nie unikaj z nimi kontaktu.Oni to docenia -
      choc moze nie okazuja tego w sposob tak wylewny, do jakiego przyzwyczailismy
      sie w Polsce.Warto probowac,naprawde.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka