Dodaj do ulubionych

ale mam stracha...

06.12.05, 01:10
w sobotę lece samolotem z córeczką do Londynu, a później dalej samochodem do
Preston, wszyscy pytaja czy Julka nie bedzie się bała, a tu się okazuje że ja
mam stracha :-) nawet jak ogladam "te wielkie maszyny" na zdjęciu to przewraca
mi się żołądek, a co dopiero jak pomyslę, że taki wielki samolot unosi się w
powietrzu....nie wiem czy dam radę wsiąść :-) niby to nie jest mój pierwszy
raz samolotem, leciałam jak miałam 6 lat, ale nic nie pamietam z tamtego lotu,
oprócz cukierków w kształcie księżyca, które rozdawali na pokładzie :-) A jak
wyglądał Wasz "pierwszy raz samolotem"? Pamiętacie?
pozdrawiam
Ania
Obserwuj wątek
    • tw52 Re: ale mam stracha... 06.12.05, 02:53
      nic na to nie poradzisz - jest to nowe doswiaczenie i lek jest naturalny.
      przyzyczaisz sie po 5, albo moze dopiero 50 lotach.

      sprobuj powiedziec sobie, ze jest to generalnie bardzo bezpieczny sposob
      podrozowania - oczywiscie zdarzaja sie wypadki, ale zdarzaja sie takze we
      wlasnym domu.
      statystycznie bardziej niebezpieczne jest dojechanie samochodem do lotniska w
      Polsce niz sam lot.
      przy pierwszym razie pewne momenty wydaja sie przerazajace.
      start: sekundy sie dluza do momentu oderwania - tak ma byc, spokojnie.
      turbulencja w powietrzu - zdarza sie, ze zatrzesie solidnie - spokojnie, jest
      sie wysoko.
      ladowanie: tylko jesli nie ma wiatru jest lagodne. przygotuj sie na kilka
      wstrzasow przy dotknieciu kol do pasa i na nagly szum oporu powietrza przy
      hamowaniu.

      na Zachodzie wiekszosc ludzi w obecnych czasach lata od malego i sie nie boi.
      ja Cie rozumiem - pierwszy raz lecialem majac az 20 lat i tez sie balem - moj
      lot zostal w dodatku urozmaicony tym, ze chyba ktos zadzwonil, ze jest bomba na
      pokladzie - w zwiazku z czym po wyladowaniu na Amsterdam-Schiphol pokolowalismy
      bardzo daleko od terminala, na poklad wpadli strazacy, a my zjezdzalismy w
      pospiechu nylonowymi plachtami, bez bagazu recznego.
      przestalem oczekiwac najgorszego dopiero po ok 30-40 lotach.

      mozesz powiedziec stewardessie, ze lecisz pierwszy raz i sie boisz - w
      interesie zalogi jest, zby nikt nie wpadal w panike.
    • jagienkaa Re: ale mam stracha... 06.12.05, 06:59
      Aniu,
      powiem Ci że latam już dość długo, bo od 1998, średnio 3-4 razy do roku, jak
      nie więcej. Jeszcze na początku znajomości z moim mężem nie było tanich linii
      do Polski, trzeba było latać z Lufthansą, Lotem bądź British Airways
      (tymbardziej że latałam albo z Katowic lub Krakowa do Birmingham, Manchesteru a
      bilet kosztował 350 funtów!).
      Powiem Ci, że NIGDY nie miałam kłopotu z samolotem. Kilka razy miałam
      opóźnienia (z powodu pogody czy coś), kilka razy trochę samolotem trzęsło
      (zwykle trzęsie troszeczkę gdy już przelecisz przez Niemcy, Belgię itp i
      będziesz lecieć nad morzem a potem przy lądowaniu, gdy jesteś w chmurach, ale
      to zupełnie naturalne). Ale ogólnie to tylko 2 godziny i szybko to leci.
      Jeśli nie wiesz co masz robić, to zasada jest taka: idź za ludźmi:)
      Tanimi liniami (bo napisałaś na Z Dala od Polski że nimi lecisz)jest trochę
      inaczej, nie ma ponumerowanych miejsc więc 'kto pierwszy ten lepszy' (ale matki
      z dziećmi przepuszczają pierwsze a jak nie to pchaj się ze zmartwioną miną), na
      pokładzie trzeba za wszytko płacić a herbata kosztuje z 10zł jak nie więcej.
      Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
      Od 2,5 roku latam sama z Dominikiem i najlepiej jest wziąc sobie jeden plecak,
      bo im mniej masz tobołków tym lepiej (czasem można zapomnieć z przejęcia),
      paszporty i bilety (jeśli będą) trzymaj gdzieś pod ręką. Weź sobie też na
      wszelki wypadek coś do czytania - nie raz mi Dominik usnął w samolocie i wtedy
      mogłam poczytać. O takich rzeczach jak przekąski i soczki pisałyśmy Ci już na Z
      Dala od Polski.
      Jak masz jeszcze jakieś pytania, to pytaj - na pewno Ci odpowiemy.
    • hooanita Re: ale mam stracha... 06.12.05, 07:43
      Ja tam LUBIE samo....lo...ty........ :))
    • tuti Re: ale mam stracha... 06.12.05, 10:12
      jas nie na temat, jeah, preston
      netimka, sasiadka leci:))
      • tuti Re: ale mam stracha... 06.12.05, 10:13
        ja, nie 'jas';)
        • jagienkaa Re: ale mam stracha... 06.12.05, 11:16
          a na przyszłość to staraj się latać do Manchesteru (SkyEurope), Liverpoolu
          (WizzAir) lub Ryannair do Nottingham - będzie bliżej. Bo z Londynu (i to chyba
          Stansted?) do Preston to będzie z 4-5 godzin autem.
        • netimka Re: ale mam stracha... 07.12.05, 20:26
          no wlasnie czytam... milo milo... i zapraszamy w nasze strony...
    • west69 Re: ale mam stracha... 06.12.05, 11:09
      Ja latam dosc sporo, srednio chyba raz na 7-10 dni, wiec powiedzmy, ze jakies
      tam doswiadczenie mam. Generalnie to bezpieczny sposob podrozowania tylko
      dosyc...upierdliwy. Przede wszystkim ze wzgledu na systemy bezpieczenstwa -
      bramki, sprawdzanie bagazy itp. Po prostu sam czas lotu w Europie zazwyczaj
      jest sporo krotszy od czasu dojazdu na lotnisko i wszystkich formalnosci (check-
      in, kontrola paszportowa (choc na Heathrow czasami bardzo slaba), dojscie do
      gate'u, wejscie do samolotu itd. Dlatego jesli mam byc w Paryzu albo Brukseli
      to prawie zawsze wybieram pociag (choc bramki bezpieczenstwa i kontrole tez sa,
      ale jakos to sprawniej idzie). Na kontynencie to juz total luz - wsiadasz do
      pociagu w Paryzu na minute przed odjazdem i za 1,5 godziny jestes w Brukselii :)

      W samolocie musisz sie nieco przygotowac na zatkane uszy przy schodzeniu do
      ladowania - dla niektorych bywa to bolesne i dzieciaki czasami poplakuja wtedy.
      Odetkac sie mozna na trzy sposoby: ziewajac, ssac cukierki i sposob, ktory mnie
      pomaga: zatykasz nos i starasz sie 'nadac' powietrzem. Ciezko to opisac, ale
      jak juz zalapiesz to odtykasz sie dosc latwo. Nie jest to zbyt zdrowe, ale
      czlowiek przestaje byc gluchy...

      Zasada nr 1 - jesli masz sporo bagazu podrecznego to staraj sie wejsc do
      samolotu na poczatku (jak juz ktos napisal, zalezy od linii, czesc tanich, np.
      Central Wings, tez ma miejsca numerowane), wtedy masz puste przestrzenie
      bagazowe. Przy lotach np BA jest tez szansa na szarpniecie kilku gazet poki
      jeszcze sa.

      A tak generalnie, to latanie jest spoko, po paru lotach robi sie po prostu
      nudne (i tak ma zostac, akurat nie licze na dodatkowe atrakcje w
      powietrzu ;).Ja najczesciej odwalam prasowke i ide spac. Niestety, mam za
      duzego laptopa wiec praca na nim jest prawie niewykonalna - chyba, ze jestem
      czesniej na lotnisku i poprosze o miesjce przy wyjsciu awaryjnym - tam jest
      zawsze nieco wiecej miejsca na nogi). Zazwyczaj budze sie przy ladowaniu (raz
      sie nieco przestraszyle, bo ladowanie bylo takie sobie, dupneli w pas wiec
      pobudka byla taka orzezwiajaca), ale czesto budzi mnie dopiero halas
      otiweranych lukow bagazowych. Jak juz staniecie, to nie zrywaj sie razem ze
      wszytkim tylko sobie siedz spokojnie, bo zazwyczaj potrwa jeszcze jakies 10
      minut nim otworza drzwi. Jak zobaczysz, ze lud sie porusza, to wtedy spokojnie
      wstaniesz i wyjmiesz swoje bagaze.

      Jesli na prawde masz lekkiego stracha, to zwyczajnie wprowadz do organizmu 2
      whiskacze przed i bedzie OK. I koniecznie zajrzyjcie do toalety przed wylotem,
      nie polecam tez piwa przed. Czasem nim wystartuja i zgasza lampki 'zapiac pasy'
      potrafi minac sporo czasu. Acha, jescze jedno - jak siedzisz to miej pas caly
      czas zapiety - gdyby zdarzyla sie wieksza turbulencja, to po prostu nie
      poszybujesz pod sufit. Rzadko tak bywa, ale sie zdarza (podobno). To chyba
      tyle - no i Londyn noca widziany z powietrza zapiera dech w piersiach :)

      Milego latania - jak mawiala matka rosyjskiego pilota mysliwskiego: 'Lataj
      synku nisko i bardzo powoli!'
      • ewmag Re: ale mam stracha... 06.12.05, 11:22
        hehe dwa whiskacze przed lotem z dzieckiem. No tak, dzieckiem sie stwardessy
        zaopiekuja, albo inni pasazerowie;-D Pomijajac, ze wstretne i na sile by mi
        ktos chyba musial wlewac to ja po takiej ilosci bylabym zupelnie pijana...
        • jagienkaa Re: ale mam stracha... 06.12.05, 11:25
          już widzę taki fajny widok: na lotnisku siedzi mama z piersiówką i sobie wali
          łyskacza:)
          ja ostatnio leciałam na kacu i po 5 godzinach snu i to dopiero był koszmar -
          chłopak siedzący koło mnie chyba myślał że bardzo się boję latania:)
          • eni7.08 Re: ale mam stracha... 06.12.05, 13:16
            a powiedzcie ile mam byc wcześniej na lotnisku? samolot mam 10:35 :-)
            dziękuję za dodanie otuchy :-)
            pozdrawiam
            Ania
            • tuti Re: ale mam stracha... 06.12.05, 13:22
              czy ktos napisal juz, zebys sobie jakis aviomarin wziela? (tak na wszelki wypadek?:)
              i wyluzuj:)
              fajnie bedzie
              ja lecac nad chmurami zawsze sobie wyobrazam ze jesem w jakiejs krainie
              wiecznych sniegow, i mam ochote wyskoczyc, jakiegos balwana ulepic.uwielbiam:)
              • eni7.08 Re: ale mam stracha... 06.12.05, 13:31
                po aviomarinie popitym whiskaczem będe totalnie wyluzowana :-)))))))
            • jagienkaa Re: ale mam stracha... 06.12.05, 15:40
              check-in otwierają mniej więcej 2godz przed wylotem, ale najlepiej bądź o 9.
              Będziesz za wcześnie - będzie kolejka. 40min przed odlotem mniej więcej
              zamykają check in.
        • west69 Re: ale mam stracha... 06.12.05, 17:42
          ewmag, ja nie mowile o BUTELKACH, tylko takich malych miareczkach, po 0.25
          ml...:):):)

          Wez dobrego single malta i rozciencz porzadnie woda - polubisz...

          Pozdrowka!
          • ewmag Re: ale mam stracha... 08.12.05, 12:55
            No to ja sie domyslilam, ze nie o butelki chodzi;-) Moze kiedys zrobie jeszcze
            eksperyment i sprobuje, ale ja z alkoholi to lubie slodkie jednak, a teraz i
            tak musze poczekac jeszcze co najmniej kilka miesiecy, jak karmic przestane...
    • lee.loo Re: ale mam stracha... 06.12.05, 13:48
      ta ja się w ogóle nie będę odzywać, bo pierwszy lot byl super, natomiast każdy
      następny przyrawia mnie o bóle żołądkowe. im częsciej latam tym bardziej sie
      boje. Oczywiście tylko przy starcie i lądowaniu, bo jak nie trzęsie, to jest
      nawet ok. Wyobrażam sobie,ze jade pociągiem i nawet popatez sobie na chmurki. w
      słoneczny dzien to sa dopiero widoki!A oprócz tego,zeby zapomniec o wysokości
      zagaduje obok pasażera i ucinamy sobie pogawędki :)
      • effata Re: ale mam stracha... 06.12.05, 13:59
        A ja pierwszy raz w życiu leciałam w wieku 25 lat, do Anglii właśnie i ...
        cieszyłam się jak dziecko. Aż mi głupio było. Wrażenie niesamowite, uwielbiam
        moment startu, szczególnie to rozpędzanie się i oderwanie od ziemi. A potem już
        tylko te malutkie ludziki, samochodziki, domeczki, jak w świecie lalek -
        świetny widok.
        Lądowanie też jest ekstra i lubię jak ludzie klaszczą pilotowi, że nas
        bezpiecznie osadził na ziemi. Ale to tylko w tanich liniach. W innych jest zbyt
        dystyngowanie :))))
        Ostatnio tylko radość lotu psują mi moje rozdarte dzieci,które akurat na czas
        lotu robią się nieznośne i oboje chcą siędzieć u mnie na kolanach, albo się
        przemieszczać :(((( Już jestem w stresie przed świątecznym lotem ...
        --
        Don't guess.
        • lee.loo Re: ale mam stracha... 06.12.05, 14:51
          effata napisała:
          Lądowanie też jest ekstra i lubię jak ludzie klaszczą pilotowi, że nas
          > bezpiecznie osadził na ziemi. Ale to tylko w tanich liniach. W innych jest
          zbyt
          >
          > dystyngowanie :))))

          Najczęsciej ludzie klaszczą w czarterach, ale to nie jest regułą. i w
          brytyjczyku w locie, i dawno temu w sasie pilot dostawał brawa. ogólnie zalezy
          chyba to od spontanicznosći psażerów
          • tw52 Re: ale mam stracha... 07.12.05, 02:12
            z klaskaniem jest tak: czasem warunki pogodowe sa zle i dziekuje sie pilotowi
            za doswiadczenie i bezpieczne wyladowanie.
            nie widze powodu do klaskania w rutynowych warunkach.
            nie wiem dlaczego mialoby to byc czestsze w tanich liniach, ale moze wiecej
            ludzi jest zestresssowanych lotem i witaja ladowanie z ulga.
            (bo niby w obecnych czasach liniami "tradycyjnymi" lata wiekszy odsetek
            czestych, biznesowych fruwaczy).
            ja bylem swiadkiem i uczestnikiem tylko jednego szczerego applauzu: BA,
            Frankfurt-Heathrow. burza, okolo 50 minut krazenia nad Londynem, turbulencja,
            niepokoj. kiedy w koncu pozwolili ladowac - kolejka byla taka, ze kolejne
            samoloty ladowaly co 50-60 sekund. wielka ulga i brawa.
            • tuti Re: ale mam stracha... 07.12.05, 22:01
              a ja nie wiem dlaczego polacy uwazaja ze klaskanie to ich narodowy wymysl:/ (tak
              tak, kiedys z rozdziawiona paszcza az sluchalam jak trabili o tym w teleekspresie)

              pierwszy moj lot samolotem, byl do australi.najpierw do niemiec i stamtad do
              melbourne . w samolocie do niemiec, polacy nie klaskali. natomiast w wielkim
              boeingu z miedzynarodowa 'obsada', klaskanie przy ladowaniu ( miekkim i bardzo
              milym) sie odbylo.

              i ja bardzo lubie jak ludzie klaszcza, i nie sadze ze powinno to sie odbywac
              tylko przy zlych warunkach
              choc sama rzadko klaszcze, ale zawsze sie zamiast tego usmiecham gdy sa oklaski
    • princessjobaggy Re: ale mam stracha... 06.12.05, 15:36
      Pierwszy raz lecialam samolotem na wczasy, juz jako dorosla osoba. Nie balam
      sie, raczej bylam podekscytowana. Szczegolne wrazenie wywarl na mnie moment
      startu, kiedy to samolot musi najpierw osiagnac spora predkosc. Sam lot byl
      dosc krotki (Polska-Kreta), bez zadnych przygod (na szczescie) i bardzo dobrze
      go wspominam.

      Teraz niestety latanie samolotem nie robi na mnie takiego wrazenia. Najczesciej
      sie nudze i nie moge sie doczekac az sie lot skonczy. W pociagach, autobusach
      czy samochodach jest o tyle lepiej, ze mozna sobie poogladac widoki. W
      samolocie wszystko jakby stoi w miejscu i po chwili staje sie nuzace.

      Rzeczywiscie dla niektorych lot samolotem moze nie byc zbyt przyjemny,
      szczegolnie dla tych, ktorzy maja problem z cisnieniem. 'Zatkane uszy' bywaja
      bolesne.
    • mgna Re: ale mam stracha... 06.12.05, 17:00
      Moj pierwszy raz samolotem? Bylam brzdacem malym i bardzo sie cieszylam ze Mama
      urzadzila mi przelot samolotem (zamiast pociagiem). Zawsze lubilam latac, choc
      po 9/11 i po utraceniu kilku znajomych, wstrzas i strach taki mam ze ani ja ani
      maz juz tak ochoczo nie myslimy o lataniu.
      • mgna Re: ale mam stracha... 06.12.05, 17:01
        Choinka jasna! Ja to umiem nabic widelec zanim pomysle! Achhh!!!

        Smialo lataj, jest wiecej szans na wypadek samochodowy niz samolotowy. Podroz
        krociusienka. Na uspokojenie wejs tabletki na uspokojenie. Zycze milego lotu :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka