eballieu
12.01.06, 22:43
Tak, tak ja znowu o jednym.
Dzisiejsze popoludnie. Syn usnal pieknie w wozku na spacerze, a ja nagle
zaczelam miec ochote na cukiernie. Ale nie na miejsce, w ktorym sprzedaja
gnioty z maki, wody, cukru i wlepione w to rodzynki, tylko cukiernie z
prawdziwego zdarzenia.
Wysililam umysl i niestety, najblizsze cukiernie w Londynie i to centralnym.
Ale takie cukiernie z prawdziwego zdarzenia. Czyli np. taka Babeczka na
przeciwko wroclawskiej Opery, albo ta kawiarnia przy Gazecie Wyborczej na
Placu Solnym (tez we Wroclawiu), Blikle.
Takie ciastko dzis chcialam, jakiego w domu raczej sie nie zrobi. Malenkie
arcydzielo. I do tego kawe, w ladnej filizance.
Wrocilam do domu. Kawe zrobilam sobie sama, postawilam na tacy, obok szklanke
wody i malenka pralinke na oddzielnym maciupenkim talerzyku. To sie
obsluzylam. Tylko ja bym chciala tak moc gdzies wejsc na cos takiego. A
przeciez do restauracji na sam deser nie wypada w porze, kiedy stoly nakryte
na obiad.
Macie obok Was jakies cukiernie?
"Kawiarenki, na na na, kawiarenki, na na na"