basia313
17.11.06, 12:09
to, co teraz napisze. A pisze to, bo juz tyle razy chcialam to powiedziec
wielu osobom, jako rade. Staram sie nie dawac rad jesli mnie o nie sie nie
pyta, ale to moze komus sie przyda. To co napisze to wlasnie moje
przemyslenia po latach spedzonych w UK. Kto nie chce niech nie czyta, ale
moze komus sie to przyda.
Bariery jezyko wielu z nas przez nie przechodzi. Czesto jest tak, ze czegos
do konca nie rozumiemy. Czasem nawet jedno slowko zmienia calkowicie czyjas
wypowiedz. KIedy czegos nie do konca rozumiemy, to staramy sie to jakos i tak
zrozumiec i w efekcie dopowiadamy sobie historie i to czesto blednie. Prosze
zauwazyc ze pisze w pierwszej osobie, bo mimo ze w Anglii mieszkam juz sporo
lat i zasadniczo nie mam problemow z mowieniem, czytaniem, rozumieniem, to
jednak i ja czasem lapie sie na tym, ze czegos tam nie zrozumialam.
Zauwazylam w zwiazku z tym, ze jesli ktos rozumie jeszcze mniej, albo bardzo
malo, to takich interpretacji, dokonuje bardzo czesto. Potem slyszy sie "A w
Anglii to to, to tamto." Czesto mnie to denerwuje, bo wiem ze sytuacja jest
zupelnie inna. Ta osoba po prostu nie zdaje sobie sprawy, ze wszystko jest na
miejscu, tylko trzeba to znalezc. " W Anglii nie ma zadnego jedzenia dla
niemowlakow, bo wybor jest szalenie maly, brakuje np Hippow czy ionnego tam
jedzenia czy picia." Ktos inny z kolei zostal zignorowany przez lekarza, czy
na pogotowiu, no ale ta sama osoba nie potrafila sie dogadac albo nie
zrozumiala co ten lekarz mowil. JEdna mama, ktora znam chodzi do lekarza z
dziecmi. NIestety slabo mowi po angielsku, ale jakos tam probuje. Zawsze
wraca z jakas skomplikowana diagnoza, a chodzi bez tlumacza. Zawsze mnie to
dziwi, skad ona bierze te diagnozy. Albo : co to za opieka na matka ciezarna,
skoro tylko polozna sie nie zajmuje!(oczywiscie te osoby nie wiedza, ze
angielskie polozne sa inaczej, lepiej wyszkolone niz polskie polozne, bo
wlasnie wiele obowiazkow, ktore w Polsce wykonuje lekarz, one tu w Anglii je
wykonuja).Przykladow moglabym mnozyc, ale nie o to tu idzie. IDzie mi po
prostu o to, ze latwo cos zle zinterpretowac, jesli nie zna sie dobrze
realiow zycia w Anglii, nie zna sie bardzo dobrze angielskiego. Prosze nie
odbierzcie tego postu jako wymadrzanie sie. To sa moje przemyslenia po latach
mieszkania tutaj. PO latach narzekania przeze mnie sama na ten kraj i po
wielu odkryciach ze wszystko tu jest, mimo, ze myslalam ze nie. WIele razy
sie pomylilam, nieslusznie narzekalam, blednie interpretowalam. i pewnie
nadal to robie, choc juz teraz coraz zadziej.