palker
26.03.02, 11:04
.....niech was skarze ręka Boska!
Oczywiście, jak zwykle nie wiadomo kogo.
Za to wiadomo, za co.
Dalanowska 35. Pusta, nieogrodzona działka budowlana. Nie wiadomo czyja. Od lat
służy za wizytówkę gminy, jest bowiem dzikim wysypiskien śmieci. Dodaje wielce
urody okolicy, szczególnie w okresach świątecznych, gdy zewsząd zjeżdżają tłumy
ludzi odwiedzających cmentarz.
Skrzyżowanie Borzymowskiej i Św.Wincentego. Bardzo ruchliwe. Gehenna dla
skręcajacych w lewo (z jednej i drugiej ulicy). Powód prosty: jest wąskie jak
kiszka. A skręcają nie tylko samochody osobowe, ale i autobusy. Te ostatnie
skręcając w Borzymowska z upodobaniem taranują samochody oczekujące na skręt w
lewo z Borzymowskiej w Wincentego.
Nie myślcie, że łatwo jest skręcić w prawo z Borzymowskiej.
Jeżeli ktokolwiek skręca w Wincentego w lewo, skutecznie uniemożliwia przejazd
prawoskętom. A wystarczy tylko wyprofilować zakręt i ciut poszerzyć jezdnię
Borzymowskiej w okolicach skrzyżowania. No i wykarczować w końcu wielki pieniek
po ściętym kiedyś drzewie, który sterczy na samym winkielku.
Dalanowska.
Każdy weteran forum praskiego pamięta nasz zwycięski bój o latarnie na
Dalanowskiej, któremu wspaniale sekundowała Gazeta.
Dzisiaj ostatecznie trafił mnie szlag z powodu niedokończonej sprawy tej
uliczki.
Prowadzi tędy jedyny dojazd do osiedla przy Korzona 115, zbudowanego w 1995
roku.
Od Borzymowskiej jest kawałek asfaltu, ale dalej ulica jest ułożona z
prowizorycznych płyt MON-owskich, które za własne pieniadze ułożyli mieszkańcy.
Na czas budowy i na chwilę potem wystarczyć powinno. Ale ulica jest gminna i to
gmina powinna ją w końcu wyremontować.
W czasie deszczu lub w czasie roztopów ulica zamienia się w bajoro. Nie sposób
tędy przejść a przecież nie wszyscy jeżdżą samochodami (na dodatek terenowymi).
Ulica z jednej strony prowadzi do wspomnianego osiedla a z drugiej, skręca w
lewo w kierunku działek.
Od kilku tygodni trwa przy tej części Dalanowskiej budowa (na tyłach drukarni
SEMAFIC). Ciężarówki wywożące ziemię z wykopów skutecznie zamieniły gruntowy
kawałek drogi w bagno. Na dodatek koła ciężarówek przenoszą to błoto na
prowizorycznie wyremontowany kawałek Dalanowskiej i dalej, aż na Borzymowską.
Rozryły też skutecznie pobocza Dalanowskiej.
Żeby było jeszcze zabawniej, hurtownicy gnieżdżący się na terenie dawnej
wytwórni lamp MEOS urzadzili sobie na Dalanowskiej parking dla TIR-ów i punkt
przeładunkowy towarów.
No i zrobił się prawdziwy "Meksyk". Wywrotki, maszyny budowlane, TIR-y, matki
pchające wózki z małymi dziećmi, samochody, tony błota.... Schizofrenia
podręcznikowa.
Na szczęście wyjeżdżam na tydzień żeby wypocząć. Ale na samą myśl o powrocie w
to bagno jestem zmęczony.
PS
Podobno Gmina Targówek niespodziewanie odnalazła jakieś fundusze, dotąd
skrzętnie zakamuflowane i nie uwzglednione w budżecie.
A może by tak część z nich przeznaczyć na zrobienie kilkudziesieciu metrów
Dalanowskiej?
Przypomniało mi się również, że do powinności inwestora należy zapewnienie
dojazdu na plac budowy i sprzątanie bałaganu poczynionego na drogach. Przecież
Gmimna ma instrumenty pozwalajace wyegzekwować od inwestora te powinności.
A poza tym
WESOŁYCH ŚWIĄT!
PS#2
Przez pomyłkę walnąłem wątek na forum warszawskim, zamiast tu.
A jest przecież dedykowany "Naszej Gminie" Targówek z okazji świąt.