Gość: Leszek
IP: 213.155.183.*
16.08.08, 10:18
Najgorsze, że polskie sądy i prokuratura są zupełnie nieprzygotowane i NIE
ZNAJĄ PRAWA w oparciu o które przekazywane są dopłaty. W rezultacie sprawy
kierowane przez ARiMR do organów ścigania kończą się orzeczeniem o braku winy
wyłudzacza. Mimo, że rolnicy próbują wyłudzić pieniądze za kilkaset hektarów -
nie uprawiali ich, a składali wniosek o dopłatę. Składając wniosek podpisuje
się oświadczenie, że zna się zasady przyznawania dopłat i jest się świadomym
konsekwencji składania fałszywych oświadczeń (art 297 KK). Mimo tego, że
dokumenty wskazują na brak użytkowania (wyniki kontroli, zdjęcia), to sąd
uniewinnia wyłudzacza, bo "rolnik mógł się pomylić i nie do końca znał zasady,
więc nie działał w złej wierze". SKANDAL. Tysiące urzędników stara się
przyznać dopłaty zgodnie z przepisami i wychwycić oszustów i nie bójmy się
tego nazwać dosłownie: "złodziei", a ostatni etap złapania złodzieja za rękę -
w wykonaniu sądu, kończy się uniewinnieniem, bo przedstawiciele wymiaru
sprawiedliwości NIE ZNAJĄ PRAWA polskiego i unijnego.