Dodaj do ulubionych

VAT prosi się o jedną stawkę

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.08, 11:25
Proszę szanownych autorów by nie ośmieszali się nieznajomością
funkcjonowanoa podatku VAT, a swą wiedzę o funkcjonowaniu opierali
na nazwie podatku.
Przedsiębiorca płaci podatek VAT od przychodów pomniejszonych o
zakupy. Ponieważ płace nie są zaliczane do zakupów to praktyczny
efekt jest taki jakby płaca była obciążona VAT-em.
W związku z tym proponowane rozwiązaniem niczego nie poprawia, poza
samopoczuciem autorów takich wypowiedzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: Polak Podatnik VAT prosi się o jedną stawkę IP: *.171.103.162.crowley.pl 03.09.08, 12:29
      Musze przyłączyć się do sugestii kolegi powyżej, by autorzy się nie ośmieszali,
      aczkolwiek z innych przyczyn.

      W większości przypadków stawka 0% jest stawką tzw "konstrukcyjną" i służy
      uwolnieniu od opodatkowani danego rodzaju transakcji, Opodatkowanie tych
      transakcji byłoby niezgodne z prawem wspólnotowym.

      Dodatkowo widać niestety, że efekty społeczne nie były brane pod uwagę przez
      autorów. Nie jesteśmy zbyt bogatym społeczeństwem, może autorzy tak, ale od
      dziennikarza wypada oczekiwać czegoś więcej niż obrony własnych interesów.
      Obniżone stawki dotyczą artykułów codziennej potrzeby, a więc wprowadzenie
      jednolitej stawki będzie (nie bójmy się tego słowa) promować bogatych kosztem
      biednych. by uzyskać te same wpływy trzeba więcej ściągnąć z mąki, ziemniaków,
      marchwi, mleka. - te produkty będą jeszcze droższe a już są droższe niż u
      sąsiadów tak zachodnich jak i wschodnich. Za to samochody, telewizory, i inne
      takie produktu stanieją.

      Czy w tym kierunku powinny iść zmiany w społeczeństwie - według autorów i
      przedsiębiorców (bez wrażliwości społecznej - jak wskazano to 2/3) tak. Według
      większości społeczeństwa - nie (przedsiębiorcy to naprawdę mała grupa społeczna
      w Polsce).

      Więc rzetelność i etyka dziennikarska powinna zobowiązywać autorów do wskazania
      wprost, ze chcą dobra bogatych kosztem biednych, abstrahując od błędów
      merytorycznych i kompletnego braku znajomości zasad jakimi rządzi się podatek VAT.

      Widać, że też nigdy nie rozliczali VAT i nie mają o tym pojęcia. Otóż drodzy
      autorzy jeśli uda wam się zapamiętać tą myśl, to może kiedyś dołączycie do
      elitarnego w Polsce grona dziennikarzy, którzy piszą o tym na czym się znają:
      Proste przepisy to trudne podatki. Wbrew pozorom im więcej przepisów i bardziej
      szczegółowych tym łatwiej wywiązać się z obowiązków podatkowych.
      Nie ma to nic wspólnego z prostotą podatków, chodzi o technikę legislacyjną. Nie
      ma przeszkody (poza wiedzą posłów i urzędników) by wiele przepisów tworzyło
      jasny i zrozumiały podatek. Największe ryzyko przedsiębiorców to prosty przepis,
      z którym potem nie wiadomo co w danej sytuacji zrobić.

      Argumenty typu 2/3 przedsiębiorców powinny uwzględniać również to że 3/4
      społeczeństwa ma trudności ze zrozumieniem wiadomości i dotyczy to też
      przedsiębiorców - tego nie da się naprawić zmieniając ustawy - potrzeba pracy u
      podstaw. Z drugiej strony w podatkach nie ma demokracji więc argumenty ilościowe
      można spokojnie pominąć.

      Śmieszne jest powoływanie się na przytoczone badania. gdyż to nie stawki i nie
      przepisy decydują o trudnościach w realizowaniu obowiązków przez podatników - a
      wiedza, podejście i działania urzędników.

      To tak jakby twierdzić, że skoro UE nakazuje żeby listy dochodziły w ciągu
      jednego dnia to od 2004 r. na poczcie jest lepiej. A wiem obowiązek jest, a
      listy często w ogóle nie dochodzą. to c może UE powinna znieść ten obowiązek i
      poczta będzie już ok. - chyba nie tędy droga.

      Już na marginesie, czytanie takich artykułów utwierdza mnie w przekonaniu, że
      nie tylko z urzędnikami i posłami jest problem, niestety z większością
      dziennikarzy. A gazeta chyba powinna oznaczać tego rodzaju teksty jako lobbing,
      jeśli chce zachować jakąkolwiek obiektywność.
    • Gość: VAT-owiec VAT prosi się o jedną stawkę IP: 62.29.169.* 04.09.08, 09:57
      Trudno nawet mówić o poziomie merytorycznym artykułu - gdyż autorzy
      w co drugim zdaniu starają się udowadniać, że nawet nie potrafiliby
      rozwinąć skrótu VAT.

      Aż trudno uwierzyć, czytając ten tekst, że został opublikowany 3
      września a nie 1 kwietnia.

      A złote usta przyznaje za zdanie:

      "Zarówno jeden, jak i drugi podatek w taki sam sposób zaburzają
      relację cen między czasem wolnym a konsumpcją (dochody w końcu
      uzyskuje się po to, aby móc konsumować), osłabiając bodźce do pracy"

      Pozdrawiam autorów, szczególnie tę ich część która reprezentuje
      jedną z największych frim doradczych.
      • Gość: Rysiunamisiu Dzieki Bogu tacy "eksperci" jak Rzonca sa na oucie IP: *.dip.t-dialin.net 04.09.08, 12:37
        Tzn, po zmianach pozeganl sie z nimi NBP. Te kuriozalne wywody rodem z cwiczen
        ze wstepu do ekonomii to juz przegiecie. A jeszcze dwa lata temu ten gwiazdor
        byl doradca prezesa NBP, czy nawet dyrektorem tamze. Drogi Rzonco i jego
        kolezanko. Zroznicowana stawak VAT wystepuje w prawie wszytskich krajach Europy,
        wlasnie ze wzgledu na chec zrownania opodatkowania opodatkowania. Gospodarstwa
        domowe o niskim dochodzie w sytuacji rownego opodatkowania takich dobr jak
        zywnosc jak dobra przemyslowe, placilyby relatywnie wieksze podatki niz zamozne.
        OCzywiscie mozna to inaczej rozwiazac, ale oznaczaloby to wieksze dotacje
        bezpośrednie dla tych grup, badz pośrednie przez mechanizm podatku dochodowego,
        a tego jakos nie proponujecie w swoim tekscie. Ciekawe czemu? Czyzbyscie byli
        fundacja o nazwie zabierz biednym daj bogatym. Argumenty w stylu mrozenia
        wiekszej ilosci kapitalu w branzacz o wyzszej stawce VAT sa juz calkiem
        chybione. Wlkosc zamrozonego kapitalu zalezy od systemu powsatwania zobowiazania
        podatkowego, stopy zwrotu (w sensie roznicy miedzy kosztami odliczanymi VAT-owo
        i przychodami oraz stawki). Jesli nawet Panstwo preferuje tych o mniejszej i
        wolniej rosnacej produktywnosci, to moze jest w tym jakis sens. Rozumiem, ze Pan
        Rzonca substytuuje bulke telewizorem liniowo. Tj. odda cala bulke jak ma na
        przestrzeni roku za iles tam dodatkowy telewizorow i bedzie ogladal tv nie nie
        jedzac. Kolejne bzdury to ta historia o tym jak wysokiVAT zniecheca do
        specjalizacji i wytwarzania w domu. Caego wytwarzania?? Dziur w scianie
        wiertarka? Tak to prawda, bo po co mialbym zamiawiac wiertacza do dwoch dziur.
        Czy decyzja o tym, ze kazio wywierci mi dwa otwory, za co wezmie 10 pln plus vat
        za godzine pracy plus 50 pln plus vat za dojazd, przy czym ja z duzym
        prawdopodobienstwem bede musial wziac godzine wolnego z pracy (dodatkowy koszt
        50 pln nie liczac utraconych korzysci dla pracodawcy) jest optymalna alokacja
        zasobow? Czy gdyby dla zrownania mojaprace obciazyc VAT - zalozmy, ze nawet od
        50 PLN za godzine mojej pracy to oplacaloby mi sie wziac do dwoch dziur w
        scianie specjaliste. Po prostu koszty transkacyjne korzytsnai ze specjalisty sa
        w takim wypadku haniebnie wysokie i nie VAT tu decyduje, szczegolnie, ze drobne
        uslugi VAT-u nie placa. To jakies bzdury o tym wytwarzaniu w domu i tyle, to czy
        wytwarza ktos we wlasnym zakresie czy zamawia nie zalezy od VAT lecz od kosztu
        utraconych korzysci w trackie tegoz wytwarzania, VAT tu jakos wplywa, ale nie
        kluczowo. Drodzy Panstwo nie osmieszajcie sie wiecej, wasz teskt ocieka
        pseudologika w stylu ten oszczedny kto malo wydaje. Takie zdania byc moze
        prawdziwe przy prowadzeniu domowego nie sa zasada, ktora moze byc uzyta w
        biznesie. Argumentacja, ze klasyfikacja VAT jest kosztowna jest argumentacja
        przeciw nieprecyzyjynym przepisom, a nie przeciw roznym stawkom VAT. Mozna jena
        stawke VAT i nieprecyzyjne przepisy dotyczace tego co mozna odliczyc, a czego
        nie i skutek jest ten sam. To jest logika w stylu, skoro 99% wypadkow
        spowodowali kierowcy prowadzacy w butach, niech kierowcy prowadza boso.

        Niepozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka