Gość: Europejczyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.09, 18:47 A dlaczego nie postawiono zarzutów Zarządowi Katowickiego Holdingu Weglowego od którego Eurofaktor nabył tą działkę za śmieszne pieniądze? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: gwożdzik Byli prezes i przedstawiciel zarządu giełdowej ... IP: *.gdynia.mm.pl 25.06.09, 19:25 Są bosami wiec mieli prawo sprzedac wedlug ich wyceny! A ABW nie powinno sie ich czepiać! Odpowiedz Link Zgłoś
ivrp Re: Byli prezes i przedstawiciel zarządu giełdowe 25.06.09, 21:50 Na szczęście jest jeszcze CBA, choć układ kontratakuje, co widać w nadzwyczajnej komisji sejmowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z Re: Byli prezes i przedstawiciel zarządu giełdowe IP: 217.98.20.* 26.06.09, 09:26 A odkąd to CBA ma prawo wtrącać się do prywatnych spółek, misiu- pysiu? Właśnie TK wyraźnie postawił szlaban na wtykanie nosa w prywatne sprawy i prywatne firmy. Jeśli naprawdę narazili firmę na straty, to od tego jest walne zgromadzenie wspólników, żeby postawić im zarzuty i skierować sprawę do prokuratora. W biznesie czasami trzeba wykonywać różne "dziwne" posunięcia i niekoniecznie jest to korupcja, naiwny pisiorku. A CBA niech zajmie się firmami, które mają dostęp do publicznych pieniędzy - tak jak to orzekł TK. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gwoździk Byli prezes i przedstawiciel zarządu giełdowe IP: *.gdynia.mm.pl 26.06.09, 10:46 ivrp napisał: > Na szczęście jest jeszcze CBA, choć układ kontratakuje, co widać w > nadzwyczajnej komisji sejmowej. Bzdura! Czasami lepiej sprzedac taniej i szybciej, po to aby miec pieniadze w reku, i je Natychmiast zainwestowac aby produkowaly na dłuzsza mete o wiele wiecej niz sie "traci" na sprzedarzy ! Jakim prawem CBA interweniuje w sprawy o ktorych NIC nie wie, nie zna sie i nie jest ekspertem. STRATY NIE ZAWSZE SĄ STRATAMI! Innymi słowami CBA precz od Free Enterprise. Tylko INWESTORZY, albo nowy zarząd spółki po wykryciu nieprawidłosci finansowych a nie CBA maja prawo aby wytoczyć spółce sprawę sądową o poniesione straty finansowe! Odpowiedz Link Zgłoś
ivrp gościu i gwoździku, 29.06.09, 21:45 Macie poważne problemy ze zrozumieniem czytanego tekstu. Po pierwsze spólka kupiła działkę od skarbu państwa, która wkrótce okazała się warta znacznie więcej, bez dokonanych inwestycji. Po drugie inne podmioty oferowały 2 razy więcej za odkupienie tej ziemi. Może jesteście jakieś naiwniaki, które nie wierzą w nieformalne powiązania, trudno. Ale przynajmnie wiedzcie, że nawet w USA zarządy prywatnych firm są przedmiotem śledztw państwowych służb, gdy naruszają prawo, niezależnie od decyzji inwestorów. Odpowiedz Link Zgłoś
georgeb Byli prezes i przedstawiciel zarządu giełdowej ... 25.06.09, 22:40 Do pierdla z nimi. Jak będącw...owani, to zaraz przypomi im się kodeks prawidłowego zarządzania spółką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gtpress Byli prezes i przedstawiciel zarządu giełdowej .. IP: *.cable.mindspring.com 26.06.09, 03:26 dlaczego Spolka SP sprzedala tanio, a Oni chcieli opylic drogo ? niby normalne, a jednak ....... wiecej "moralnego kapitalizmu" jak glosi niejaki Sarkozy ...... Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Byli prezes i przedstawiciel zarządu giełdowej ... 26.06.09, 04:05 Bo gront powinni sprzedać katabasom. Z 90% upustem. A pod stolikiem wziąć kasę za to. Wtedy by nie siedzieli. Wtedy by byli świntymi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kzb Tracisz pracę? Zwolnij szefa! IP: *.chello.pl 26.06.09, 08:49 To, co jeszcze niedawno można było odnieść do objętych kryzysem gospodarek państw rozwijających, dziś dotyczy całego świata. Z argentyńskich rozwiązań korzystają pracownicy z Ameryki Północnej i z Europy, w tym z Polski. W 2004 roku nakręciliśmy film dokumentalny „The Take” opowiadający o firmach prowadzonych przez pracowników w Argentynie. Natychmiast po gwałtownym załamaniu gospodarczym, do którego doszło w tym kraju w 2001 roku, tysiące robotników weszły do zamkniętych fabryk i ponownie je uruchomiły, zakładając spółdzielnie pracownicze. Porzuceni przez szefów i polityków, odzyskali nie tylko swoje niezapłacone pensje i odprawy, ale także miejsca pracy. Kiedy przemierzaliśmy z naszym filmem Europę i Amerykę Północną, nieustannie narzucało się jedno pytanie: to rozwiązanie świetnie się sprawdziło w Argentynie, ale czy kiedyś można by je zastosować także gdzie indziej? W sytuacji, gdy kondycja gospodarki światowej bardzo przypomina obecnie stan gospodarki argentyńskiej z 2001 roku (do tego w znacznej mierze z podobnych przyczyn), wezbrała nowa fala działań bezpośrednich stanowiących alternatywę wobec dalszych zwolnień, tym razem wśród pracowników z państw bogatych. Robotnicy w Stanach Zjednoczonych i Europie zaczynają stawiać sobie te same pytania co swego czasu ich koledzy z Ameryki Łacińskiej. Dlaczego musimy być zwalniani? Dlaczego nie możemy sami zwolnić szefa? Dlaczego dopuszczono do tego, że naszą firmą zarządza bank, otrzymując jednocześnie tysiące milionów dolarów naszych pieniędzy? 15 maja w Cooper Union w Nowym Jorku wzięliśmy udział w panelu zatytułowanym „Zwalniamy szefa: jak pracownicy mogą przejąć kontrolę od Buenos Aires po Chicago”. Przyłączyli się do nas przedstawiciele ruchu argentyńskiego oraz walczący robotnicy z firmy Republic Windows and Doors w Chicago. Mieliśmy wspaniałą okazję, by usłyszeć z ich własnych ust, że starają się odbudować gospodarkę od podstaw i że potrzebują znacznego wsparcia ze strony społeczeństwa oraz polityków wszystkich szczebli. Dla tych, którzy nie mogli tam się stawić, przedstawiamy krótkie streszczenie najnowszych wydarzeń na świecie, stanowiących przykład przejęcia kontroli przez pracowników. ARGENTYNA W Argentynie, która stanowiła bezpośrednią inspirację dla wielu obecnych działań pracowniczych, w ciągu ostatnich 4 miesięcy podjęto ich więcej niż w poprzednich 4 latach. Oto przykład: Arrufat, producent czekolady o 70-letniej historii, został nagle zamknięty w styczniu przez swych właścicieli. Trzydziestu pracowników rozpoczęło okupację fabryki i mimo ogromnego zadłużenia pozostawionego przez poprzednich właścicieli do tej pory produkują w ciągu dnia czekoladę korzystając z generatorów. Dzięki pożyczce wynoszącej niecałe 5 tys. dolarów od The Working World (theworkingworld.org), funduszu kapitałowego i pozarządowej organizacji założonej przez wielbiciela „The Take”, byli w stanie wyprodukować ponad 10 tys. jajek na Wielkanoc – był to dla nich najbardziej produktywny weekend w tym roku. Osiągnęli zysk wysokości 75 tys., wypłacili sobie po tysiącu, a pozostałe pieniądze zachowali na potrzeby przyszłej produkcji. WIELKA BRYTANIA Visteon to producent części do samochodów. Został oddzielony od Forda w 2000 roku. W jednej z fabryk setki pracowników uprzedzono o zamknięciu zakładu na 6 minut przed nastąpieniem tego faktu. Dwustu pracowników w Belfaście zorganizowało strajk siedzący na dachu swojej fabryki, a następnego dnia kolejnych 200 poszło za ich przykładem w Enfield. W ciągu kolejnych tygodni Visteon 10-krotnie zwiększył proponowaną pierwotnie wysokość odprawy, ale odmawia przelania tej sumy na konta bankowe pracowników, dopóki nie opuszczą fabryk, oni zaś twierdzą, że nie wyjdą, dopóki nie zobaczą tych pieniędzy. IRLANDIA Na początku tego roku zakład produkujący legendarne kryształy Waterford był okupowany przez siedem tygodni, gdy firma-matka Wateford Wedgewood oddała się w zarząd administracyjny po nabyciu jej przez amerykańską firmę hipoteczną. Firma ze Stanów Zjednoczonych przekazała jak dotąd do funduszu likwidacyjnego 10 mln euro i trwają negocjacje na temat utrzymania niektórych etatów. KANADA Wobec upadku trzech wielkich producentów samochodów członkowie związku zawodowego Canadian Auto Workers przystąpili do okupacji co najmniej czterech fabryk i biur czterech regionalnych parlamentarzystów. W każdym z tych przypadków zakłady miano zamknąć i pracownicy nie dostali zaległego wynagrodzenia. Zajęli fabryki, by nie zabrano stamtąd maszyn, zmuszając w ten sposób przedsiębiorstwa do ponownego podjęcia negocjacji – była to dokładnie ta sama taktyka, jaką zastosowali robotnicy argentyńscy. FRANCJA We Francji nastąpiła w tym roku nowa fala „porwań szefów”. Rozwścieczeni pracownicy więzili swoich przełożonych w fabrykach, które miały zostać zamknięte. W takiej sytuacji były firmy Caterpillar, 3M, Sony i Hewlett Packard. Szef 3M podczas trwającego jedną noc więzienia dostał do jedzenia małże i frytki. Tej wiosny przebojem była we Francji komedia „Louise-Michel”, opowiadająca o tym, jak grupa pracowników wynajmuje zamachowca, by zabił ich szefa, który zamknął im bez uprzedzenia fabrykę. Francuski przedstawiciel związkowy powiedział w marcu: – Ci, którzy sieją biedę, zbierają gniew. Przemocy dopuszczają się ci, którzy likwidują miejsca pracy, a nie ci, którzy próbują ich bronić. W zeszłym miesiącu tysiąc francuskich i belgijskich pracowników zakładów metalurgicznych wdarł się na doroczne zgromadzenie akcjonariuszy ArcelorMittal, największego na świecie producenta stali. Dostali się co głównego biura firmy w Luksemburgu, forsując bramy, wybijając szyby i walcząc z policją. POLSKA Również w ubiegłym miesiącu w największych zakładach koksowych Europy, znajdujących się na południu Polski, tysiące pracowników zamurowało cegłami wejście do głównego biura firmy, protestując przeciwko redukcji płac. STANY ZJEDNOCZONE W grudniu ubiegłego roku 260 pracowników Republic Windows and Doors przez sześć dni, które wstrząsnęły światem, okupowało zakłady w Chicago. Dzięki zręcznej kampanii skierowanej przeciwko największemu wierzycielowi firmy, Bank of America („Was wykupiono, nas sprzedano!”) i ogromnej solidarności międzynarodowej otrzymali należne im odprawy. Zakłady ruszają pod nowym kierownictwem. Będą produkować energooszczędne okna. Wszyscy pracownicy zostali ponownie zatrudnieni z dotychczasowymi pensjami. Chicago wyznacza cały trend. Hartmarx to istniejąca od 122 lat firma produkująca garnitury. Uszyła między innymi ten granatowy, który Barack Obama miał na sobie w wieczór wyborczy oraz jego smoking i płaszcz na inaugurację. Hartmarx bankrutuje. Jego największym wierzycielem jest Wells Fargo, który otrzymał 25 mln dolarów z funduszy publicznych przeznaczonych na wsparcie firmy. Chociaż złożono dwie oferty kupna przedsiębiorstwa przy utrzymaniu jego działalności, Wells Fargo chce je zamknąć. 650 pracowników opowiedziało się w głosowaniu za okupowaniem fabryki w Chicago, jeśli bank postawi ją w stan likwidacji. Barack Obama wygrał wybory obiecując naprawę od dołu do góry, nie zaś od góry do dołu. Testem na to, czy spełnia obietnicę, będzie miejsce, w którym kupi swój kolejny garnitur. Avi Lewis i Naomi Klein Tekst pochodzi z gazety "The New York Times" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Byli prezes i przedstawiciel zarządu giełdowej ... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.06.09, 10:17 Gdyby w Polsce istniała sprawiedliwość faktyczna a nie na papierze Sąd powinien natychmiast unieważnić taką tranzakcję. Ale w Polsce żadnej sprawiedliwośći nie ma dlatego powołali CBA aby takie tranzakcje uprawomacniać. Odpowiedz Link Zgłoś