asiunia.lux
10.10.05, 00:16
Ambasada prywatna.
Nie zdarzało się dotychczas, żeby organizowano placówkę dla konkretnej osoby.
A tak jest z nowo powstającą Ambasadą RP w Luksemburgu, którą pokieruje
dotychczasowa minister w Kancelarii Prezydenta Barbara Labuda. - Nie mogę się
pozbyć wrażenia, że MSZ występuje w roli pośrednika w znajdowaniu miejsca
pracy dla osób, które odpadają w różnych sytuacjach z Kancelarii Prezydenta
RP - mówi o kandydaturze Labudy poseł Bronisław Komorowski (PO).
Koszt organizacji ambasady w Luksemburgu jest utrzymywany w tajemnicy. Resort
dyplomacji nie ujawnił nam wysokości nakładów przewidywanych na ten cel w
2005 r. Tej informacji nie otrzymali również posłowie z Komisji Spraw
Zagranicznych. Jedyny ślad, jaki znaleźliśmy w ustawie budżetowej, to "zakup
samochodu dla placówki w Luksemburgu", ujęty w pozycji "zakupy inwestycyjne
MSZ - 16,013 mln zł". Nie wiadomo jednak, ile będzie kosztować limuzyna
ambasador Barbary Labudy, bo do worka pod tytułem "zakupy inwestycyjne MSZ"
rząd wrzucił też m.in. zakupy związane z udziałem Polski w misji
stabilizacyjnej w Iraku, nakłady na poprawę stanu technicznego sieci
informatycznej, zabezpieczeń i monitoringu naszych ambasad i konsulatów. A
może właśnie chodziło o to, by te wydatki ukryć.
W placówce w Luksemburgu oprócz ambasadora będzie tylko dwóch dyplomatów:
radca ds. politycznych i konsularnych oraz sekretarz ds. administracyjno-
finansowych i konsularnych. Do tego dochodzą trzy etaty personelu
technicznego (kierowca, sekretarka, kasjerka-sprzątaczka). Budynek ambasady i
rezydencja ambasadora będą wynajmowane. Pytanie - po co nam ta placówka,
skoro dotychczas świetnie się bez niej obywaliśmy? W dodatku bardzo blisko są
dwie ambasady w Brukseli i placówka w Hadze. "Dotychczas świetnie radziły
sobie z obsługą Luksemburga dwie polskie ambasady z sąsiedniej Belgii,
zarówno w wymiarze stosunków bilateralnych, jak i w kwestiach unijnych. (...)
Dostrzegam zupełnie gdzie indziej powody utworzenia tej placówki" - mówił w
Sejmie Bronisław Komorowski (PO).
MSZ przygotowuje ambasadę w Luksemburgu, chociaż dotychczas nie rozwiązało
podstawowych problemów działających od dawna placówek. Polska ambasada w
Tallinie to przecież dwa połączone mieszkania w sąsiedztwie... agencji
towarzyskiej. Według MSZ, instytucja sąsiadująca z ambasadą RP to nie dom
rozpusty, lecz kasyno, co w zasadzie wychodzi na jedno, bo klientela tych
przybytków zwykle jest podobna. "Wali się również misja przy ONZ w Nowym
Jorku. Konsulat w Chicago jest również w złym stanie. W konsulacie we Lwowie,
który mieści się w czteropokojowym mieszkaniu, wydajemy 1200 wiz dziennie.
Tam trzeba zbudować konsulat (...). Na pierwszym piętrze ambasady w Malezji
można chodzić tylko pod ścianami, bo inaczej wpadnie się ambasadorowi na
biurko" - poinformował posłów dyrektor generalny służby zagranicznej
Krzysztof Jakubowski
Willa dla Labudy
Siedziba nowej Ambasady RP w Luksemburgu będzie się znajdować w starej willi
przy rue de Pulvermźhl 2. Trójkondygnacyjny budynek z malowniczą wieżą
pochodzi z XIX wieku. Mieszkańcom Luksemburga kojarzył się dotychczas z
hotelem La Cascade i restauracją L`Espadon/Les Jardins de L`Arpege. Pod tym
samym adresem miała też siedzibę spółka Les Jardins de L`Arpege. Średnia
wysokość czynszu za wynajem metra kwadratowego w dzielnicy Bonnevoie,
niedaleko przyszłej polskiej ambasady, wynosi około 18 euro miesięcznie.