W myśl zadania kłamu wrogiej propagandzie, twierdzącej że Polak jest pierwszy do narzekania a ostatni do dobrego słowa, chciałem raz jeszcze ślicznie podziękować za wszystkie rady, jak nie być totalnym nubem w multi.
Pierońsko przydał się ten wątek:
gamecorner.pl/game_forum/02,3033,110694150,,Battlefield_Bad_Company_2_wielki_poradnik.html?v=2 ale nie chciałem odpowiadać bezpośrednio pod nim, bo to podpada pod nekro. Pomogły też porady w Na Szybko - także merci bien, szczqcz, jabbur i Sławek!
Po paru godzinach gry wczoraj aż mi się wierzyć nie chciało, jak inna ta gra się zrobiła. Pierwsze primo; Rush to zdecydowanie lepszy tryb do potrenowania - zwłaszcza przy nielimitowanym supply w obronie. Takie rzeczy jak spotowanie, czy używanie swojego oddziału do respawnu, nie były takie znowu oczywiste, za to przydatne jak diabli. Punkty, w porównaniu do weekendowego wyniku, od razu skoczyły razy pięć - i już po pierwszej grze odblokowały mi ammo supply (a stąd już prosta droga do nie bycia zupełnie bezużytecznym

).
Sama gra jest nierealnie dobra. Klimat wojny jest gęsty. Widoki, gdy ciężka maszyneria wytacza się z bazy na początku rundy, gdy na spadochronie lądujemy w syberyjskich pejzażach przy akompaniamencie dział Ź-P i błyskach wystrzałów w dole, gdy ostrzał z naszych moździerzy niszczy gniazdo snajpera równając przy okazji ćwierć budynku z ziemią, gdy uliczkami miasta przedzieramy się do stacji M-COM starając się nie wleźć pod wieżyczkę czołgu - to jest coś, czego do tej pory w rozgrywce multi nawet sobie nie wyobrażałem. Ktoś spytał mnie parę dni temu, czy BC2 naprawdę jest takie dobre. Ano naprawdę.
Moje konto steam/ea: Pjotroos, jakby ktoś chciał kiedyś pobawić się razem. Mikrofonem i ventrillo dysponuję ale lojalnie ostrzegam, dalej jestem private (rank 1), który uczy się, którym końcem karabinu się strzela