Dodaj do ulubionych

Graj utracony: Riven Effect

15.05.09, 20:16
smile
Obserwuj wątek
    • ribel_pl Re: Graj utracony: Riven Effect 15.05.09, 20:31
      oł jeaaa - super tekst. Bardzo miło się czytało, i choć w kwestii gier wymienionych jako "najlepsze" się raczej nie zgadzamy - pod całym tekstem podpisuję się całkowicie.
    • okoolarnik Re: Graj utracony: Riven Effect 15.05.09, 20:43
      znaczy: brakuje tytułów wybitnych?
      a mi sie jednek wydaje że w swiecie gier wcale nie ma ich mniej niż w swiecie innych popkulturowych mediów.

      ile mieliśmy w ciągu ostatnich dwóch dekad wybitnych, głębokich superprodukcji filmowych?
      no, z komiksami powinno być troche łatwiej bo tam wystarczy żeby sie zeszło razem dwóch świetnych autorów w swoim fachu: scenarzysty i rysownika.
    • martinez-1 Re: Graj utracony: Riven Effect 15.05.09, 20:54
      ja kocham gry typu Ico,SOC,Zelda to są gry z duszą i tam grafika sie nie liczy
    • ghettosoldier Re: Graj utracony: Riven Effect 15.05.09, 21:26
      A co z cyklem felietonów Z uKosa?
    • clover666 Re: Graj utracony: Riven Effect 16.05.09, 07:29
      Tekst jak to zwykle u tego autora - z głębokiej pseudointelektualnej pupy, żeby nie napisać z dupy.
    • adic83 Re: Graj utracony: Riven Effect 16.05.09, 10:37
      "Może, gdybym potrafił przeskoczyć konieczność bezsensownego pompowania XP w jRPG, byłoby ich więcej. Ale nie potrafię."

      Ja "gram" aktualnie w Xenosagę I, tylko coby poznać fabułę o której naczytałem się że "epicka" itp. I używam Gamesharka do kodówsmile I już nie trzeba setek identycznych walk ciągnąć w nieskończoność, ani nabijać poziomówsmile Niestety nie zmienia to faktu że ludki którzy piszą o cudności tej fabuły, delikatnie mówiąc- przesadzają. Postacie czy świat to szczyty absurdu, megainfantylności. A toć to jedne z ważniejszych rzeczy...

      Także nie wiem czy byłoby ich tak dużo więcej...
      Np. ja już nie wiem czy marnować czas na części 2 i 3 xeno. Także tą konkretną jrpg ("j"-ok, ale po co "rpg"?) odradzam.
    • verminaard Re: Graj utracony: Riven Effect 16.05.09, 15:11
      Hello,

      Ehm, wszystko całkiem ładnie, tylko ten Mass Effect nie pasuje. Nudne, bez jaj, z przeciętnym klimatem i z normalnymi dialogami (są w porządku, ale bez zachwytów). Na pewno nie nadaje się jako przykład do porównań. Przedstawiciel modnego ostatnio gatunku prostych strzelanek z fajną grafą i "lekkimi elementami RPG". Jakieś 3 galaktyki z tyłu za KOTOR 1 żeby już zostać w tym samym klimacie. Słabszy od Bioshocka. Obie gry wbrew pozorom reprezentują ten sam gatunek. Dużo słabszy od rodzimego Wieśmina.

      Znęcał się dalej nie będę. Artykuł mi się podoba z tej okazji, że dotyka ważnego tematu - gry wypasione graficznie, przeznaczone na next-geny, prezentują zwykle żałosny poziom intelektualny. Gry z fabułą uciekły na DS, do indie games, trochę na PC. Jest ich całkiem sporo, tyle że funkcjonują poza głównym obiegiem. Rzeczywiście brakuje wersji GTA dla tych, którzy niekoniecznie odnajdują się jako przestępcy.

      Vv

    • oskar.swierad Re: Graj utracony: Riven Effect 16.05.09, 16:10
      Z ostatnim akapitem zgadzałem się jeszcze przed przeczytaniem (bo nie nowa to sprawa, próba pokazania innym swojego hobby) i podpisuję się pod nim obiema rękami.

      O ile o dalszy los branży się nie martwię, wszystko to kwestia czasu i napływu wybitnych osobowości, to martwi mnie ignorancja wobec nowych możliwości.
      Wartościowe, "grube" DLC to właściwie tylko Fallout i Burnout. Tak samo online - chciałbym we 'Fikcji' przejść pewne fragmenty wspólnie, wymienić się z realnymi graczami ekwipunkiem w Mass Effect czy cennymi artefaktami w jRPG, przechodzić wspólnie jakąś "mniej fabularną" część gry z osobą, której postać podąża podobną ścieżką.
      Tymczasem przez Sieć mogę zarżnąć najwyżej masę potworów i ludzi, w grach najróżniejszych gatunków nudzę się tak samo.

      verminaard:
      Jeżeli dojście do jakichkolwiek graficznych standardów wymaga zatrudnienia armii programistów (bo grafików wymagało od czasu PSXa, to naturalne) i zakupu kombajnów typu Unreal Engine, to... nic dziwnego, że ambitne, a niewielke ekipy uciekają na DSa.
      Trzeba czekać na taki przełom, jaki miał miejsce w pakietach do animacji 3D czy obsługi druku. Te z nazych czasów są banalne w obsłudze, a w kompletny zestaw możesz wyposażyć się dwie jego pensje. W darmowych programach powstają krótkie filmy. W branży gier coś jest nie tak w tej kwesti...
    • engarde Re: Graj utracony: Riven Effect 16.05.09, 20:03
      Akurat Riven był wg. mnie najpiękniejszym (dosłownie) przykładem rozrzedzania fabuły. Zawsze wydawało mi się, że poszczególne wątki fabuły gier Mystopodobnych były zbyt symboliczne i zbyt rzadko rozsiane, co sprawiało, że ciężko było śledzić fabułę - wszyscy skupiali się wtedy na pięknie skonstruowanym świecie. I właśnie klasycznie pojmowane piękno to był najlepszy wyróżnik Rivena. Riven za to najbardziej zbliżał się w tamtym momencie do słowa "sztuka" (choć nią nie był). Muszę jednak oddać tej grze, że jej mistrzowska wręcz elegancja przypominała mi pieczołowicie skonstruowaną opowieść. Riven był jednak pięknem niespełnionym, substytutem ilustracji, które dopełniają wspaniałe książki Tolkiena czy Kiplinga (ten od księgi dżungli).

      Pod względem jednak prawdziwych fundamentów, na których opiera się każda powieść - czyli tak zwanej fabuły powstającej z połączenia kwestii konsekwencji wszystkich decyzji bohaterów, całego łańcucha wiarygodnych zdarzeń i wątków następujących jeden po drugim i w końcu wywoływania u odbiorcy pożądanej reakcji emocjonalnej lub artystycznej to droga wiedzie w innym kierunku. Dużo takiego podejścia widziałem bardziej w Grim Fandango niż Rivenie, ale najlepiej wyszło to w grze Fallout.

      W Falloucie nie było stereotypowego bohatera. Wszystko, co działo się na ekranie wynikało nie z jakiegoś widzimisię ani deus-ex machina, ale z czynów i słów postaci. We wszystkich innych grach narzędziem osiągnięcia celu jest jakiś przedmiot, którego trzeba użyć i coś się wtedy stanie - pistolet w First Person Pornolach, gumowy kurczak w przygodówkach, czołg w strategiach... W Fallout to bohater był naszym narzędziem. Nie tworzyłeś - tworzyłeś zestaw pewnych cech, charakterystyk i umiejętności, które jedynie mówiły, w czym jesteś lepszy, a w czym gorszy - w jakich sytuacjach poradzisz sobie tak, a w jakich inaczej... Oryginalność nie-ograniczającego gracza mechaniki Fallouta i nacisk na niejednoznaczność moralną były naturalnym przedłużeniem fabuły.

      Tworzenie bohatera nie było już wybieraniem spośród archetypów. Świat reagował na różne decyzje bohatera. System dialogów był dynamiczny, a problemy, przed którymi się stawało były niejednoznaczne i dlatego niełatwe, nie było moralności per se - tylko mniejsze zło.

      Twórcy mówili: "Nie będziemy zmuszać gracza do pójścia określoną ścieżką moralną. Jeśli gracz chciał robić złe rzeczy, to mu pozwalaliśmy, ale jednocześnie chcieliśmy, że jak najwięcej decyzji przez niego podejmowanych miało konsekwencje".

      Genialnym przykładem były w Falloucie sytuacje konfliktowe - w przeciwieństwie do Fallouta 3, w którym łupieżcy bezmyślnie rzucają Ci się bez słowa i bez powodu (sic!) przed celownik, jakby mieli jakąś wściekliznę. W pierwszych falloutach można było ze swoimi (domniemanymi) wrogami rozmawiać, bo byli ludźmi. Można było próbować wyjaśnić takiej agresywnej postaci kilka rzeczy. Można było WYBIERAĆ, co się chce zrobić w danej sytuacji? Walczyć? Uciekać? A może okłamać? Przemówić do rozsądku? Zagrozić? Przekupić?

      Był taki genialny quest, gdzie trzeba było odszukać dla pewnego osieroconego chłopca psa, który uciekł. Po pewnym czasie odnajdywaliśmy psiaka, ale gdy już go znaleźliśmy okazywało się, że ma wściekliznę i trzeba było go niestety zdjąć. I teraz przychodziła najtrudniejsza część - jak tu teraz wyjaśnić wszystko chłopcu? Czy postać ma na tyle charyzmy, inteligencji i retoryki, że to wyjaśnić dzieciakowi? Kiedy próbujemy wyjaśnić, co się stało, dzieciak nas atakuje. I co teraz? Będziesz z nim walczyć? Uciekniesz? Spróbujesz go obezwładnić jakoś (a owszem, dawało się)? Właśnie taka niejednoznaczność moralna byłą wyznacznikiem wszystkich falloutowych questów.

      Jako gracz bardzo szybko wczuwałeś się wtedy w rolę współautora dynamicznie tworzonej fabuły Fallouta.
    • die_hard_trilogy Re: Graj utracony: Riven Effect 18.05.09, 00:00
      Widzi Pan, Panie Zygmuncie, ma Pan prawo mieć swoje zdanie i je wyrażać. Ba, może nawet ma Pan trochę racji. Problem tylko pozostaje w formie. Ja np. jestem uzależniony od muzyki i też mógłbym napisać felieton o tym, że większość muzyki w grach mnie rozczarowuje, że w sporej części gier mamy tylko prostacki orkiestrowy score. Jednak na pewno nie pisałbym felietonów w takim tonie, wchodzących z buciorami w czyjeś gusta i priorytety. Chyba specjalnie nie odróżnia Pan pojęć "biegłości technicznej" od designu graficznego. A zdziwiłby się Pan - bo ja np. od Heavy Rain mógłbym oczekiwać właśnie świetnie opracowanej warstwy artystycznej z zakresu grafiki (nie ma to nic wspólnego z antyaliasingiem - teraz Pan rozumie?) i dźwięku czy designu lokacji. W którym miejscu to Pana oczekiwanie jest "większe" od mojego? Chciałby Pan dyskutować w ten sposób?
      A ten "trójpodział" to trochę, szczerze mówiąc, lipny. Że niby Conuter-Strike nie angażuje umysłowo? Nie ma w tej grze przypadkiem jakiego elementu taktycznego? Nie mógł Pan grać w C&C z powodu fabuły? W takim razie gratuluję "większych oczekiwań" - o czymś Pan nie zapomniał? "Dla dzieciarni dobre" - gratuluję kultury wyrażania swych opinii. Tak czy inaczej, I'll be watching You. Może za jakiś czas napisze Pan coś dającego do myślenia, a nie prowokującego do przerzucania się, czyja opinia jest "lepsza".

      PS. Mimo wszystko to, co robił Pan w Newsweeku uważam za niewłaściwe i psujące wizerunek gier w oczach nie-graczy.
    • glupota_mnie_drazni Re: Graj utracony: Riven Effect 19.05.09, 16:43
      "a jak przychodzi włączyć konsolę, to osobie, która źle znosi przemoc tak naprawdę nie ma czego pokazać? Ani jednej produkcji, która stałaby na wysokim poziomie technicznym i była pozbawiona jatki. Rozumiem, rynek ma swoje prawa, nie musi ich być wiele. Ale ani jednej? Dziwne."

      prosze Jej wlaczyc ICO albo Shadow of the Colossus. a wczesniej samemu w te gry zagrac.
    • irjoz Re: Graj utracony: Riven Effect 19.05.09, 17:37
      "Bo ragdoll po wybuchu granatu będzie na podstawie sesji motion capture z chińskimi więźniami?"

      Mocne
    • peterus1 Re: Graj utracony: Riven Effect 19.05.09, 23:05
      @die hard trilogy

      Ten "trójpodział" nie ma oznaczać, że są tylko trzy szufladki. Raczej 3 kryteria wartościowania. W CS będzie trochę gry, praktycznie zero fikcji i maksimum rozrywki. W Total War głównie gra, ale i nie mało fikcji (rozumianej jako angażujące gracza losy konkretnej "wersji" historii kraju - a nie samych eventów) oraz rozrywki.
      Etc.

      @autor
      Zgadzam się w większości.

      Myślę, że skończy się na polaryzacji. Właściwie - Hollywoodyzacji. Pierwsza liga z budżetami w dziesiątkach i setkach milionów $ oraz maksymalnym spłaszczeniem i rozciągnięciem (o to chodzi, żeby KAŻDY grę kupił a nie żeby tym co kupią podobała się jak najbardziej - wszystko co może jakąś grupę skłonić do nie kupowania wylatuje). Oraz niszowych grach w stylu dzisiejszego niszowego kina. Czasem coś z jednej strony przebije się na drugą, ale generalnie będą gry A i B.

      Bardzo "inteligentna" gra z doskonałą oprawą raczej dalej będzie rzadkością. Na oprawę trzeba tych milionów, żeby je spłacić trzeba sprzedawać w milionach a nie dać doskonałą zabawę - "tylko" setkom tysięcy.

      Dopiero po upadku "własności intelektualnej" może pojawić się inny model. (zresztą w muzyce i kinie również)

      @Mass Effect
      Mam podobne odczucia. Też grało mi się w to dobrze.
      Jednak schematyczność i przede wszystkim brak głębi w fabule zaczął przebijać i mocno popsuł mi wrażenia. Jakieś dodatkowe konsekwencje, trochę więcej tła z którym są choćby ograniczone interakcje... i mogłoby być o wiele lepiej.
    • dakkon5 Re: Graj utracony: Riven Effect 20.05.09, 02:39
      Bracie! Rozdzielili nas w szpitalu! big_grin Innego wytłumaczenia nie potrafię znaleźć. Tekst zupełnie jak wyciągnięty z mojej głowy, tylko ja mam mniejszy kunszt w posługiwaniu się językiem. (Czyli mogę odrzucić wersję, że jesteś moją drugą, ukrytą osobowością.)

      Z drugiej strony, taki tekst potrafi zdołować. A miałem jutro dać szansę Assasin's Creed. A tu d*pa, ochota przeszła, utopiona w marzeniach o grach z klimatem doskonałym. Ja chcę ME2 i Heavy Rain na PC.
    • 0_legion_0 Re: Graj utracony: Riven Effect 26.05.09, 12:41
      Autor ciekawie pisze, ale głównie o swoich gustach. To nie miejsce na pamiętnik. Po drugie, artykuł jest wtórny i mało odkrywczy. Byłoby miło jeśli autor pprzywołałby tu amerykańskich badaczy, którzy już dawno opisali gry z punktu widzenia zabawy oraz narracji. Polecam artykuł Arona Smutsa "Are Video games an art?" oraz Granta Tevinora "Definition of Videogames". Są w necie. Ciekawe czy autor je czytał i zapomniał o nich wspomnieć...
    • dr_after Re: Graj utracony: Riven Effect 26.05.09, 13:31
      @legion
      A ja się ne zgodę. Teksty publicystyczne zawsze są subiektywne. I świetnie się je czyta, nawet, jeżeli nie zgadza się z autorem. A w branży gier to niemal każdy tekst wymaga publicystyki.

      Bo już pani w szkole uczyła "recenzja przedstawia subiektywne odczucia autora i tylko jego. Przypadkiem może się zdarzyć, że czytelnik się z nimi zgodzi."

      Więc - jak najbardziej jestem "za" dobrą publicystyka. Pobudza dyskusję przynajmniej.

      A co do tematu: myślę, że fabuła w grach będzie coraz lepsza z czasem. To kwestia opanowania narzędzia. Gry, bądź co bądź, to jeszcze młody gatunek. Niektórzy jednak potrafią się w nim już doskonale odnajdywać. Najlepszym przykładem pięknej fabuły była dla mnie The Longest Journey. I bardzo fajny Dreamfall.
    • krwawamiazga Re: Graj utracony: Riven Effect 26.05.09, 13:45
      Ale zaraz zaraz.
      Panie Zbigniewie,
      odwołując się do Pańskiego marzenia o grze z fabułą i wypasionym, wielowątkowym światem...
      ...jest już taka gra i nazywa się ona Dreamfall.
      Absolutna gra-rewolucja pod każdym względem.

      Tylko niestety zaszufladkowany w działce "gier dla dziewczyn" Dreamfall przebija się do świadomości masowego odbiorcy z jabłkiem Adama i zafiksowanego na FPS bardzo powoli - co jest czystą głupotą albo wielkim niedopatrzeniem.

      Pierwsze zetkniecie z Dreamfallem - nawet po zagraniu w Mysta- jest totalnym szokiem poznawczym i przypomina raczej udzial w interaktywnym filmie niż grę. Z wymienionych przez Pana produkcji DF chyba nabardziej przypomina Farenheita skrzyżowanego z Mystem, ale to bardzo krzywdzące porównanie- Farenheit nie dorasta do pięt Dreamfallowi pod względem rozbudowaniem świata i powikłań fabuły. Myst nie dorasta Dreamfallowi do pięt pod względem dynamiki przestrzeni choć oba operują podobną, fantastyczno-futurystyczną estetyką.
      Wreszcie- mało co dorównuje muzyce Dreamfalla, bo są to symfoniczne kompozycje na miarę Johna Williamsa w Gwiezdnych Wojnach i alternatywne utwory rockowe przypominające stylistyką Radiohead. Nawet Mystowy Peter Gabriel się chowa i to GŁĘ-BO-KO.
      A klasyczną reakcją na zakończenie gry jest głębokie przygnębienie - sprawdzone na sobie i znajomych - tak bardzo uzależniający jest świat przedstawiony w DF, i tak bardzo nie chce się go opuszczać.

      Proszę zagrać i dać znać, czy Dreamfall Pana nie zawiódł. Jestem bardzo ciekawa.
    • dziki_inny_niz_wszyscy Re: Graj utracony: Riven Effect 26.05.09, 13:46
      "wierzący, że z jego Iksa wyskoczy w końcu jakieś arcydzieło" - no to moze sie nie doczekac, hehe. W kwestii zupelnie odjechanych, niecodziennych i niesztampowych pomyslow szlaki przecieraja duzo lepiej inne platformy. Nie kazdy okazuje sie hitem, nie jest ich wiele, ale i tak kazdy znudzony gracz znalazlby w nich dla siebie ozywczy powiew swiezosci i odskocznie od codziennej rozrywki. Ostatnimi czasy jest taka mizeria, ze jestem znudzony "dojrzalymi" grami na duze platformy i od jakiegos miesiaca jedyne co odpalalem to popierdolki na DSa i Planete, albo Discovery takze mam combo rozrywka + ciekawa fabula smile
    • mat-ed Re: Graj utracony: Riven Effect 26.05.09, 13:56
      Z tym C&C to faktycznie szanowny autor pojechał. W niemal każdej grze strategicznej, w rozgrywce z kompem można na upartego nabudować czołgów, czy odpowiednio innych mocnych jednostek i puścić je masą. Można w ten sposób wygrać z komputerem w SC, W3, Wh40kbig_grinoW i wielu innych. I co w związku z tym? W grze multi w każdym z tych tytułów utrata jednej jednostki będzie dużym problemem, a kampanie single player są zaprojektowane tak, by nie we wszystkich misjach chodziło o masówkę (np. misje, gdzie nie mamy bazy). A spośród tych gier, jeśli chodzi o fabułę to C&C pozostałym bynajmniej nie ustępuje, choć nie każdy musi lubić taki klimat.

      Równie dobrze można w kwestii TW'ów napisać, że rozgrywka niezbyt to historyczna (psy i świnie w Rome...), bez fabuły, a większość bitew to jeden schemat.
    • 0_legion_0 Re: Graj utracony: Riven Effect 26.05.09, 17:56
      @dr after

      Oczywiście, zgadzam się, że teksty publicystyczne są subiektywne i przez to ciekawe. I na pewno mają być dalekie od naukowego stylu. Sęk w tym, że artykuł pana Miłoszewskiego mało różni się od listów czytelników wyliczających kolejne etapy grania/sprzętu + trochę wspomnień plus osobiste rozmyślania, zamieszczanych w miesięcznikach konsolowych/komputerowych. No i nadal polecam wspomniane już artykuły, które o wiele lepiej analizują kwestię narratywizmu w grach.
    • one_jaromir Re: Graj utracony: Riven Effect 28.05.09, 12:15
      Chciałem powiedzieć, że mi odpowiada i podoba się ten osobisty styl wypowiedzi. Od felietonu nie oczekuję obiektywizmu tylko subiektywnego punktu widzenia autora. Ale też od lat czekam na wypasioną fabułę.
    • irjoz Re: Graj utracony: Riven Effect 31.05.09, 23:59
      Już 1.VI a nowego tekstu nie ma.
      Czyżby przypadek losowy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka