Dodaj do ulubionych

Frustracja powodem przechodzenia na Linuksa

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 16:40
W domu mam linuxa, ma wady przyznaje ale zalet ma zdecydowanie wiecej niz
wad. Ostatnio zaproponowalem u siebie w firmie przejscie na linuxa i chyba
sie uda , na razie testowo na 1 komputerze a potem zobaczymy. Polecam. Warto
sprobowac.
Obserwuj wątek
        • nikkou Re: Frustracja powodem przechodzenia na Linuksa 11.08.05, 17:48
          Co do specjalistycznego oprogramowania, to robia to firmy i biora pieniadze i
          uwazam, ze to jest ok. Ale podstawowe aplikacje powinny byc "Free" (as in
          freedom) czyli w zasadzie free (as free beer :) ).
          A ja sie na Linuxa przerzucilem bo przy Windowsie dostawalem epilepsji i czulem
          sie jak w wiezieniu. :]
        • praptak Kura i jajo :) 11.08.05, 17:55
          > Tylko, ze wiekszosc firm pracuje nie tylko na Open Office, a specjalistycznego
          > oprogramowania brak ;(

          To niestety problem kury i jaja - mało firm używa Linuksa, więc mało kto pisze
          specjalistyczne oprogramowanie pod ten system. Mam szczerą nadzieję, że to się
          zmieni - nie lubię być zmuszany do kupowania czegoś tylko po to, żeby być
          "zgodnym z innymi".
          Mam nadzieję, że przynajmniej opłacane z naszych podatków urzędy przestaną
          zmuszać nas do kupna MS Office. Publikacja czegokolwiek przez urząd państwowy
          jedynie w formatach MS Office to kryminał. Gdyby ten sam urząd zastrzegł w
          warunkach przetargu, że oferent ma otynkować urząd korzystając z urządzeń firmy
          X, to poległby z kretesem, a przecież publikując pliki MSWordowe urząd zmusza
          mnie do kupna konkretnego produktu konkretnej firmy. Nie mówię już o żenujących
          tłumaczeniach w sprawie Płatnika.
            • praptak Częściowo masz rację, ale... 11.08.05, 19:04
              > przykro mi to stwierdzić ale grubo się mylisz (ja też jestem zwolenikiem
              > OpenSource), jest coś takiego jak Micosoft Reader "coś tam" (Word) i one są
              > dostępne za darmo

              ... ale działają tylko pod Windows, które już nie są za darmo. Z uruchamianiem
              tego pod WINE są, o ile pamiętam, problemy.
                • praptak Problemy 12.08.05, 13:34
                  > >Z uruchamianiem
                  > > tego pod WINE są, o ile pamiętam, problemy.
                  >
                  > Ale to chyba znaczy, że to z Wine są problemy, prawda?

                  Z Wine zawsze będą większe lub mniejsze problemy, gdyż jest to przedsięwzięcie
                  trochę wariackie. Ale co z tego? Sedno sprawy pozostaje takie samo. Pliki Worda
                  w 100% poprawnie otwierają się tylko pod systemem, za który muszę zapłacić
                  Microsoftowi, gdzie indziej mogę je sobie oglądać z dużymi problemami.
                  Moim zdaniem to wyklucza taki plik jako format informacji publikowanej za
                  pieniądze podatników.
                  • Gość: Dlaczego Re: Problemy IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 13:45
                    W tym konkretnym przypaku przyznaję Ci rację. Urzędy publiczne powinny
                    publikowac dokumenty w standardach łatwych do czytania. Ale to, że publikują w
                    DOCach to nie jest kwestia plityki tylko głupoty i bezmyślności a na pewno
                    ograniczenia dyrektorów i kierowników administracji państwowej.

                    Przyznasz, że procentowo ilość użytkowników Linuxa (wyłącznie linuxa) w domach
                    jest znikoma z ogółu posiadających komputery. Taki urzędnik/decydent wyższego
                    szczebla nawet nie ma pojęcia co to linux.

                    Pozdrawiam
          • Gość: Dlaczego Re: Kura i jajo :) IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 12:17
            >..MSWordowe urząd zmusza mnie do kupna konkretnego produktu konkretnej firmy.
            >Nie mówię już o żenujących tłumaczeniach w sprawie Płatnika.

            Następny ograniczony umysłowo miłośnik linuxowych śmieci.
            Istnieją czytniki do dokumentów w formacie Worda i wyobraź sobie, że znajdziesz
            je ZA DARMO na stronach Microsoftu. Ignorant !
            • praptak Re: Kura i jajo :) 12.08.05, 13:40
              > >..MSWordowe urząd zmusza mnie do kupna konkretnego produktu konkretnej fir
              > my.
              > >Nie mówię już o żenujących tłumaczeniach w sprawie Płatnika.
              >
              > Następny ograniczony umysłowo miłośnik linuxowych śmieci.
              > Istnieją czytniki do dokumentów w formacie Worda i wyobraź sobie, że znajdziesz
              >
              > je ZA DARMO na stronach Microsoftu. Ignorant !

              1. Daruj sobie wyzwiska.
              2. Wiem o istnieniu w/w programów. Czy Microsoft udostępnia także darmową wersję
              Windows, pod którą mógłbym uruchomić te programy? Jeśli tak, to rzeczywiście
              jestem ignorantem, bo nie wiem nic o takiej wersji.

              • Gość: Dlaczego Re: Kura i jajo :) IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 13:51
                Odpisałem ci w poprzednim wątku. Sprawa znikomej ilości osób nie posiadajacych
                systemu Windows w domu jest oczywista. A okreslenie "ignorant " otrzymałeś
                zasłużenie, za dziecinne sformułowanie problemu. Nie jest wyzwisko, jeśli
                chciałbyś wiedzieć. Wyzwisk rzadko używam w określeniu do osób, których nie
                znam.
                A wracając do sprawy miej pretensje do ograniczonych urzędników (i to tych na
                stanowiskach kierowniczych) a nie do MS. Mogli opublikować dokument w RTF, ale
                widocznie zabrakło wyobraźni.
                • praptak Re: Kura i jajo :) 12.08.05, 15:53
                  Gość portalu: Dlaczego napisał(a):

                  > Odpisałem ci w poprzednim wątku. Sprawa znikomej ilości osób nie posiadajacych
                  > systemu Windows w domu jest oczywista.

                  O tym poniżej, odpisuję zbiorczo.

                  > A okreslenie "ignorant " otrzymałeś
                  > zasłużenie, za dziecinne sformułowanie problemu. Nie jest wyzwisko, jeśli
                  > chciałbyś wiedzieć. Wyzwisk rzadko używam w określeniu do osób, których nie
                  > znam.

                  Chodziło mi raczej o "ograniczonego umysłowo miłośnika linuxowego badziewia"
                  (cyt. z pamięci) :-) Ale co mi tam, zgodzę się że był to tylko argument ad
                  personam, a nie wyzwisko.

                  > A wracając do sprawy miej pretensje do ograniczonych urzędników (i to tych na
                  > stanowiskach kierowniczych) a nie do MS. Mogli opublikować dokument w RTF, ale
                  > widocznie zabrakło wyobraźni.

                  Nigdzie nie wyraziłem pretensji do MS, oczywiście wszystkie moje pretensje były
                  pod adresem urzędników. Co zaś do znikomej liczby użytkowników Linuksa - tu nie
                  chodzi o liczbę, nie chodzi nawet o Linuksa. Zamnkięte formaty utrudniają
                  wejście na rynek jakiemukolwiek innemu systemowi operacyjnemu i państwo nie
                  powinno się do tego przyczyniać.
                  • Gość: Dlaczego Re: Kura i jajo :) IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 23:38
                    To ja może jeszcze parę słów tytułem uzupełnienia.

                    >Zamnkięte formaty utrudniają
                    > wejście na rynek jakiemukolwiek innemu systemowi operacyjnemu

                    Przydałoby się, żeby nasz rząd miał jakiś pomysł na informatyzację
                    administracji państwowej. Postulujesz otwarte formaty. OK. Problem polega tylko
                    na tym, że otwarty format jest niczyj. Ponieważ zysk jest motorem rozwoju, to
                    nikt nie mogąc zarobić nie będzie inwestował pieniędzy w przystosowanie
                    otwartego standardu do zmieniających się realiów rynku. Weźmy taki RTF
                    (otwarty): ograniczone możliwości tekstowe(np. przypisy,odnośniki), problem z
                    załączaniem grafiki, jednym słowem zupełnie odstaje od dzisiejszych potrzeb.
                    Weźmy taki PDF(własność Adobe): doskonałe możliwości publikowania treści,
                    producent zapewnia oprogramowanie do odczytu na wszystkich znanych platformach,
                    ale trzeba płacić i to słono za licencję. Adobe za to dba o możliwości i
                    wprowadza nowiniki.

                    > państwo nie powinno się do tego przyczyniać.

                    Rynek sprawił, że PeCet to komputer z systemem MS i pakietem Office - tak było
                    na początku(za wyjątkiem Office), tak się przyjęło i tak jest widziany. System
                    jest tylko częścią komputera, nie stanowi tworu sam w sobie, nikt się więc nim
                    nie przejmuje. Do takiej sytuacji doprowadzili sami użytkownicy i producenci
                    komputerów, nie ma teraz co płakać nad rozlanym mlekiem. Dopóki linux nie
                    skomercjonalizuje się na poważnie, to dalej historię PC będzie pisał wyłącznie
                    MS.
        • user0001 Re: Nie wszędzie się da to zrobić... 11.08.05, 18:09
          Nie zgadzam się!

          Nie może być sytuacji w której obowiązującym standardem jest program jednego
          producenta, to tworzy monopol i uzależnienie od dostawcy; nawet w przypadku Open
          Source.

          Sensownym rozwiązaniem jest ustanowienie otwartego standardu dokumentów
          (OpenDocument) który jest implementowany przez różnych twórców oprogramowania.
          Tylko poprzez wprowadzenie otwartych standardów i rygorystyczne przestrzeganie
          zgodności ze standardami, administracja ma szanse uwolnić się od uzależnienia od
          Amerykańskich firm.
          • pe1 Re: Nie wszędzie się da to zrobić... 11.08.05, 18:29
            > Nie może być sytuacji w której obowiązującym standardem jest program jednego
            > producenta, to tworzy monopol i uzależnienie od dostawcy; nawet w przypadku Open
            Source.

            a jaki to "monopolistyczny producent" jest dostawcą OpenOffice?
            Zastanów się co oznacza Open Source i zrozumiesz, że to co napisałeś jest bez sensu

            > Sensownym rozwiązaniem jest ustanowienie otwartego standardu dokumentów
            > (OpenDocument) który jest implementowany przez różnych twórców oprogramowania.
            > Tylko poprzez wprowadzenie otwartych standardów i rygorystyczne przestrzeganie
            > zgodności ze standardami, administracja ma szanse uwolnić się od uzależnienia
            od Amerykańskich firm

            a jakie formaty plików obsługuje OpenOffice?
            jak myślisz, gdzie są właśnie opracowywane takie otwarte formaty dokumentów?

            wypisujesz straszne komunały i na dodatek nie zdajesz sobie sprawę, że twoje
            zarzuty są kompletnie źle zaadresowane
            • user0001 Re: Nie wszędzie się da to zrobić... 11.08.05, 23:09
              Moje "zarzuty" mają skłonić do pomyślenia kilka osób które wcześniej wypisywały
              bzdury.

              Dominacje jednego pakietu, chcą zastąpić "monokulturą" złożoną z innego pakietu.
              Proponuję zauważyć, że OOo wersja 2, jest w znacznie większym stopniu niż
              jedynka zależny od Javy (produktu komercyjnego, obecnie rozprowadzanego za
              darmo, nie mającego otwartego, w pełni funkcjonalnego odpowiednika).

              Odgórne zastąpienie zamkniętego programu, otwartym, rodzi sprzeciw firm
              produkujących zamknięte oprogramowanie. Zostają one automatycznie odcięte od
              rynku. W sytuacji w której zostaje wybrany otwarty format, a każdy ma prawo
              dystrybuować własną implementację oprogramowania, można mówić co najwyżej o
              wyrównaniu pola gry.
            • nimod Re: Nie wszędzie się da to zrobić... 12.08.05, 15:18
              > a jaki to "monopolistyczny producent" jest dostawcą OpenOffice?
              > Zastanów się co oznacza Open Source i zrozumiesz, że to co napisałeś jest bez s
              > ensu

              Sun. Pomimo protestów użytkowników, OpenOffice jest w coraz większym stopniu
              zależny od jego javowych wynalazków. Mimo wszystko jerst dużo lepszy od
              MsOffice, bo używa otwartych formatów dokumentów.
            • nikkou Re: Nie wszędzie się da to zrobić... 11.08.05, 18:40
              Zeby nie bylo niedomowiem, RTF tez jest takiem formatem.
              Ostatnio min. teleinf. wydalo stosowny papier. Poza ttym NOrwegia juz wydala
              rozporzadzenie, ze wszystkie dokumenty rzadowe maja byc udostepnianie w
              formatach o dosttepnej specyfikacji. Moze i kiedys u nas zmadrzeja. OpenOffice
              uzywa swojego formatu "sxw", ktory jest wlasnie otwarty.
              • Gość: Dlaczego Re: Nie wszędzie się da to zrobić... IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 12:43
                RTF jest cieniutki i niedopasowany do obecnych realiów.
                Dlaczego uwielbiany przez was Open Office nie używa RTF?
                Dlaczego OpenOffice używa następnego własnego formatu czyniąc nieczytelnym
                dokument dla osoby nieposiadajacej OpenOffice? Te same metody. Open Office
                byłby płatny, gdyby pozycja MS nie była tak silna.
                Naiwne dzieci! Nic nie ma za darmo.
                • nimod Re: Nie wszędzie się da to zrobić... 12.08.05, 15:40
                  > Dlaczego OpenOffice używa następnego własnego formatu czyniąc nieczytelnym
                  > dokument dla osoby nieposiadajacej OpenOffice?

                  OpenOffice Writer 1 - otwarty format .sxw, oparty na XML
                  OpenOffice Writer 2 - otwarty, ustandaryzowany format .odt, oparty na XML
                  MS Word - zamknięty, binarny, trudny w obsłudze format .doc
                  • Gość: Dlaczego Re: Nie wszędzie się da to zrobić... IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 23:46
                    > OpenOffice Writer 1 - otwarty format .sxw, oparty na XML
                    > OpenOffice Writer 2 - otwarty, ustandaryzowany format .odt, oparty na XML
                    > MS Word - zamknięty, binarny, trudny w obsłudze format .doc

                    Moje kontrargumenty:
                    1.format DOC był opracowany znacznie wcześniej niż pozostałe i po pierwsze
                    korzysta z efektu skali, po drugie musi być zgodny w dół

                    2.nie mając OpenOffice nie przeczytam ani .sxw, ani .odt
                    To że coś jest oparte na XML wcale niczego nie rozwiązuje. Jeszcze trzeba mieć
                    coś, co potrafi czytać znaczniki i je właściwie interpretować -jakiś reader
                    może?
                    To ja poproszę cosik jak -nazwijmy go- OpenReader pod Win, OSX i na Palma i
                    będę ukontentowany.
                    • user0001 Re: Nie wszędzie się da to zrobić... 13.08.05, 09:54
                      > 1.format DOC był (...) po drugie musi być zgodny w dół

                      Zgodność w dół formatu .doc jest hmm... iluzoryczna. Teoretycznie pliki
                      wyprodukowane przez Office 2000 i Office XP są zgodne z Office 97, praktyka
                      wykazuje, że Office 97 nie radzi sobie z niektórymi plikami stworzonymi przez
                      młodsze rodzeństwo.

                      > 2.nie mając OpenOffice nie przeczytam ani .sxw, ani .odt

                      Koffice serii 1.4.x obsługuje już standard OpenDocument. Wersje beta AbiWorda i
                      TextMakera też mogą korzystać z .odt
    • user0001 Re: Frustracja powodem przechodzenia na Linuksa 11.08.05, 18:05
      Spodziewałem się trochę innego artykułu, kładącego nacisk na inne frustracje
      powstjące przy używaniu systemów z Redmond.

      Opiszę jeden autentyczny przypadek udanego przejścia na GNU/Linuksa.

      Kolega który używa komputera głownie do celów rozrywkowych (filmy, muzyka,
      czasem jakaś gierka), na początku czerwca postanowił podłączyć się do sieci
      (wcześniej nie miał nawet modemu). Telekomunikacja widząc, że ten użytkownik nie
      przynosi dochodu z tytułu modemu, nie zwlekała i na początku lipca kumpel już
      był on-line. Tego samego dnia jego komputer (pod kontrolą Windowsa 98) stał się
      powolny i niechętny do współpracy. Następnego dnia sytuacja była tak tragiczna,
      że kumpel zadzwonił do mnie z prośbą o pomoc.

      Po chwili wiedziałem już co się stało. Atak wirusów i robaków rozłożył system na
      łopatki. Zanim zdążyłem wytłumaczyć istotę problemu i zaproponować rozwiązanie,
      kolega zapytał, czy mogę zainstalować takie same okienka jakich używam
      (GNU/Linux, dystrybucja Ubuntu, oparta na Debianie, z GNOME jako GUI), a które
      on widział u mnie przy piwie i filmie. Przyniosłem mój dysk, wykonałem dokładną
      kopię systemu, podmieniłem sterownik karty graficznej i po 30 minutach pracy
      miałem już działającego, aktualnego pingwina.

      Tamtego dnia, nie zdążyłem zainstalować Windowsa. Minął miesiąc, a 20 gigowa
      partycja przeznaczona na wrzucenie Windowsa nadal leży odłogiem (Cedega to fajny
      program, wtajemniczeni wiedzą).
      • Gość: Kreet Wtajemniczeni... IP: 213.17.228.* 11.08.05, 18:11
        Wtajemniczeni - w tym dokladnie okresleniu, konczącym poprzedni list, kryje się
        problem z dominacją Microsoftu i słabą wciąż popularnością Linuxa. Bo trzeba
        być wtajemniczonym, żeby z niego korzystać...
        Nawet, jeśli wtajemniczenie może być procesem łatwym, to mało kto o tym wie.
        Dlatego Linux pozostaje domeną informatyków.
        POzdrawiam,
        Kreet
        • nikkou Re: Wtajemniczeni... 11.08.05, 18:23
          To nie do konca jest prawda. Znam osoby, ktore nie maja pojecia o uzywaniu
          komputera i radza sobie dobrze pod Linuxem. Po prostu kewstia wychowania. Co
          wiecej, dobrze skonfigurowany linux (przez kogos) moze byc bardzo dobry dla
          takiej osoby, bo nie moze ona kompletnie nic zepsuc.
              • Gość: ArekPL Re: Wtajemniczeni... IP: *.mm.msk.pl 11.08.05, 23:22
                Koleżanki i koledzy, windowsa XP również można tak skonfigurować że dostępne będzie tylko to na co admin pozwoli. Trzeba wiedzieć tylko jak. Można ustawiać quoty, ograniczyć dostęp do użądzeń, programów etc etc. Graficzne modyfikacje windy ?? też możliwe, wiele rzeczy w windzie można zmieniać ale trzeba wiedzieć gdzie - tak samo jak w linuxie też trzeba wiedzieć gdzie grzebać.
                Linux nie jest ani lepszy ani gorszy od Windowsów, i jedno i drugie ma swoje wady i zalety. Jeśli to ma być tania maszyna do pisania to Linux jest ok, ale niestety porządnych systemów ERP na lina brak, brak systemów zarządzania przedsiębiorstwami produkcyjnnymi. brak wielu innych, no i fatalny sposób instalowania, zawsze inaczej zawsze kombinacje bez sensu... instalacja sprzetu ??? a moze oslawione many i faq ??
                z tego co zauważyłem to na winde wypada pluć mimo że większość tego używa, mimo że uzywa nie czytając książek ani faq ani manów i robiąc dziwne dziwne rzeczy bez odrobiny wiedzy,
                linux za to jest swietny (taka moda) ale wszędzie praktycznie pisza ze przed instalacja to poczytaj to to i tamto.
                Jesli mierzyc te systemy to taką samą miarą..
                • Gość: jasiu Re: Wtajemniczeni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 01:21
                  > no i fatalny sposób instalowania, zawsze inaczej zawsze kombinacje bez sensu...

                  polecam Debiana, a na biurko Ubuntu. Korzystając z Apt/Synaptic masz dostęp do
                  ogromnych zasobów softu które instalujesz jednm klikiem. Pięknie to wszystko działa.

                  > instalacja sprzetu ???

                  z podstawowymi komponentami (grafika, dźwięk etc) nie ma problemów, gorzej z
                  jakimiś wynalazkami firm typu krzak, warto przed zakupem wygooglować czy sprzęt
                  jest dobrze obsługiwany w linuksie. Dobry i popularny w nowych dystrybucjach
                  jest wykrywany zazwyczaj bez dotyku.

                • Gość: jarek Niechcaca dodam. IP: *.ip.fastwebnet.it 12.08.05, 04:33
                  Z twoim wkladem sie calkowicie zgadzam.
                  Mam w domu jeden komputer z Suse 9,2 i jeszcze nie potrafilem Skype
                  zainstalowaci do komunikacji z PLC sie calkowicie nie nadaje, poniewaz, prawie
                  zadna firma kommunikacyjnych programow dla Linuxa, do swoich produktow nie
                  zalacza,( wezmy tez pod uwage telefony komorkowe, tak z rzecz komsuncyjnych).
                  Dwa miesiace temu kupilem Gericom Laptop z Mandrake za 599 Euro, poniewaz mialem
                  trudnosci z PLC komunikowac, system operacyjny na Windows XP wymienilem, jeden z
                  naszych klientow ten komputer widzial i sobie taki sam z juz Windows XP Home
                  kupil za 649 Euro, oprocz Windows ma tez Works 7 i troche innych programow, co
                  mu calkowicie w jego pracy wystarcza - moral jest Windows jego tylko 50 Euro
                  wiecej koszkowal i problemow nie ma, kazdy jego pracownik potrafi go uzywac.
                  Suse 9.2 kupilem za 99 Euro....
                • Gość: domin Re: Wtajemniczeni... IP: *.pai.net.pl 12.08.05, 10:10
                  U siebie w biurze mam komputer ze starą kartą graficzną 700 mhz procesorem i 128
                  RAM. Mam też dostęp do Internetu. Wyobraź sobie teraz na tym Win XP + chodzący
                  cały czas antyvir. Godzinami musiałbym czekać, żeby zrobić cokolwiek. Tymczasem
                  w linuksie mogę wybrać środowisko graficzne które nie obciąża zbytnio zasobów
                  (używam blackboksa) i moc obliczeniowa + pamięć idzie prawie w całości na
                  działanie aplikacji, a nie systemu operacyjnego. Wyłączenie wszystkich "bajerów"
                  w XP nie dało by takiego efektu. Oczywiście dla małego przedsiębiorcy ważne są
                  również koszty licencji - za linuksa 0 zł.
        • Gość: bob&scott Re: Wtajemniczeni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 18:48
          Zgadzam się, sam około dwóch godzin szukałem po różnych forach opisu instalacji
          neostrady pod linuxem (obok windowsa xp mam mandrivelinux le 2005). Wszędzie
          różne mądre opisy instalacji (konsolowe), zastanawiam się po jaką cholerę są
          środowiska graficzne. Dopiero po długich poszukiwaniach trafiłem na właściwą
          stronę gdzie wyłożono kawę na ławę jak zainstalować neostradę w mandrivalinux -
          3 minuty pracy w środowisku graficznym. Linux nie będzie nigdy popularny jeśli
          za każdą pierdołą trzeba będzie latać godzinami po internecie.
        • Gość: mic. Re: Wtajemniczeni... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 12.08.05, 10:53
          własnie... jak nowicjusz ma jakis problem i zapyta stare "pingiwny" to albo
          odpowiedza z poczuciem wyzszosci albo wysmieją.
          i tu, ja widze pewnien problem, ze niby linux jest free ale wiekszosci zjadaczy
          chleba ma z nim problemy przy instalacji, bo ich tak naprawde mało to obchodzi
          jaki jądro i inne pierdoły.
          system ma po prostu działać...
          i dlatego dla wszystkich któzy chcieli by spróbować a nie chcą zbytnio
          kombinować polecam:

          www.mandrivalinux.pl/produkty/move/
          a stąd mozna legalnie pobrac:
          www.linuxiso.org/download.php/568/Mandrakelinux-Move.i586.iso
          a jak sie spodoba to sciągnąć wersje instalacyjną :)
    • Gość: pymcio a ja mam win i jest OK :P IP: *.chello.pl 11.08.05, 18:45
      pare razy instalowałem u siebie linuxa, próbując różne dystrybucje. ale Win XP do zastosowań domowych jest the best:)
      a wirusy, trojany? dawno u siebie nie widziałem. jak ktoś chodzi po stronach XXX i klika we wszystko co mu sie wyswietli to nie ma sie co dziwić...
    • Gość: nnowy Re: Frustracja powodem przechodzenia na Linuksa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 22:45
      Co z tego, że dofinansowują tłumaczenie Open Office 2, skoro i tak jest do
      bani? Kilka razy probowalem przesiąść się z MS Office na Open Office i ani razu
      nie sprostał moim wymaganiom. Postanowiłem sobie kiedyś, że zrezygnuję z
      pakietu Office na rzecz darmowego softu, ale MS Office jest po prostu lepszy i
      nie znalazłem nic, co by mu chociaż w połowie dorównało - płatnego czy nie.
      • Gość: Oki Priorytety IP: *.nyc.res.rr.com 12.08.05, 04:08
        Na poczatku musze stwierdzic ze jestem wielkim zwolennikiem open softu bo on
        nie kosztuje. Rozmawialem kiedys z przyjaciolmi, ile mozna by calosciowo kasy
        zaoszczedzic, gdyby np. urzedy w Polsce (a wiemy ze jest tego nie malo i to MY
        za to placimy) musialy uzywac open softu, a gadac miedzy soba obowiazkowo, a z
        petentami opcjopnalnie (jako ze nie wszyscy maja dostep do netu) przez np.
        Skypa. Sadze, ze byly by to naprawde wielkie oszczednosci. Sam z kolei zajmuje
        sie cyfrowa obrobka obrazu video i dzwieku, i niestety, wszystkie najlepsze
        programy stworzone do tego celu sa tylko i wylacznie pod Wina i Maca. Tak wiec
        wniosek chyba jest taki, ze jezeli ktos uzywa kompa do pisania, gadania przez
        Skypa, grzebania w necie, ogladania filmow i wysylania maili moze sobie
        spokojnie siedziec na Linuxie. Jesli ma zamiar robic rzeczy komercyjne (i nie
        chodzi mi tu tylko o ukladanie stron www) bez Wina lub Maca nic nie zrobi. I tu
        mozna zakonczyc dotychczasowa historie open softu.
      • Gość: pawle Re: Frustracja powodem przechodzenia na Linuksa IP: *.optix.pl 12.08.05, 13:15
        tak sobie czytam i mysle, kilkakrotnie juz mialem zabrac glos, ale... co i tam,
        kazdy ma swoje zdanie. A co to wypowiedzi przedmowcy: zdaje sie "przyjacielu" za
        wiesz nic przez duze n. Kiedy sie cos pisze to w pelni ponosi sie
        odpowiedzialnosc za swoje zdanie [w praktyce - posiadanie informacji]. Jak jest
        u Ciebie? Cos wiesz na ten temat czy tylko popisujesz sie przed kolegami?
    • Gość: sojomail XP może być dobry IP: *.stk.net.pl 12.08.05, 07:37
      Windows XP, SP2, zainstalowany kerio, czy norton internet security, explorera w firewallu odłączyć od netu, do tego używać opery czy firefoxa, dodatkowo jakiś pestpatrol czy adaware i działa wszystko jak należy, a jak już powyłączamy wszystkie wybuchowe bajery w stylu "cieniowanie okienek, przywracanie systemu, i inne pierdoły" to XP może być jak burza. Trzeba go tylko dobrze skonfigurować i zabezpieczyć. Jeśli chodzi o Linuxa - nie wiem, nigdy nie miałem, ale na pewno spróbuję - z jednej przyczyny: Windowsa używam prywatnie, gdzie mogę sobie (zgodnie z moim sumieniem) pozwolić na nielegalną kopię oprogramowania Billa, a w nowo otwieranej firmie - gdzie za każdy program będzie trzeba wyłożyć $$$ - już nie. I dlatego spróbuje Pingwina - dla redukcji kosztów. Pozdrawiam !
      • Gość: pan zenek Re: XP może być dobry IP: *.isinfo.pl 12.08.05, 13:05
        A swoim nowym samochodem "dla redukcji kosztow" tez bedziesz jezdzil tankowac
        na jakas podejrzana stacje "u pana zenka" ??? Moze nawet nie doleja tam wiecej
        niz 10% wody i 20% rozpuszczalnika i jakos auto pojedzie.

        Pomysl o tym. A moze lepiej nie - wyprobuj na wlasnej skorze, bo to ciezko
        sobie wyobrazic.
      • Gość: Dlaczego Re: XP może być dobry IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 13:15
        >Windowsa używam prywatnie, gdzie mogę sobie (zgodnie z moim sumieniem)
        >pozwolić na nielegalną kopię

        Złodziej! Jak kupujesz gry, to też na bazarze od ruskich, albo filmy też z
        bazaru? Przecież nie masz kina, a gry grasz w domu? To Twoje sumienie akceptuje.


        PS. Idę sprawdzić czy mam dobrze zabezpieczony samochód. Złodziei w koło cała
        masa...
      • habrys Re: XP może być dobry 12.08.05, 18:38
        Jasne, ze XP moze byc dobry. Trzeba tylko trzymac sie paru zlotych zasad.

        1. Program antywirusowy to koniecznosc. Polecam avast! - jest darmowy i dobry.
        2. Firewall tez. Polecam ZoneAlarm - tez darmowy.
        3. Do kompletu jeszcze jakis anty-spyware - np. AdAware SE.
        4. Dla zony skonfigurowac konto bez uprawnien admina. To bardzo wazne! :-)
        5. Samemu tez mozna sie ograniczyc - korzystac z admina tylko jak trzeba.
        6. Wywalic IE oraz Outlooka, zainstalowac Firefox-a i Thunderbird.
        7. Windows Update jak najczesciej! (to wlasciwie na pierwszym miejscu).
        8. Raz na 1-2 tygodnie robic kompletny image partycji systemowej. Jak padnie, to
        odtworzenie kosztuje 15-30 minut. Tu niestety nie moge polecic darmowego
        programu. Acronis True Image jest bardzo dobry, ale dosc drogi.

        Jedyny problem, to koszt zakupu samego Windows XP. Mozna ovzywiscie sciagnac za
        darmo z eMule'a albo kupic na gieldzie w zgodzie z sumieniem, albo bez zgody.
        Jest tylko jeden maly problem techniczny z takim systemem. Nikt nie gwarantuje,
        ze jest czysty. Co z tego, ze antywirus i firewall chodzi, skoro sam Windows z
        podejrzanego zrodla moze byc trefny? Nie wiem czy Windows Update jest w stanie
        cos takiego wykryc i poprawic...

        A swoja droga, to chyba sobie zainstaluje obok XP jakiegos Linux-a - tak dla
        zabawy. Dawno juz tego nie robilem. Wywalenie XP na dobre i zastapienie go
        Linux-em odpada w moim przypadku z powodu gier. Raczej nie ma szans na World of
        Warcraft pod Linux-a :-(
      • Gość: G Re: XP może być dobry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 22:23
        Kerio, Norton, Pestpatrol, IE wyłączyć i zainstalować Operę... Chłopie, czy to
        na pewno Linux jest skomplikowany?
        Zapomnij o redukcji kosztów, chyba że twój czas jest bezwartościowy. Linuksa
        instaluje się, bo jest lepszy, a nie że tańszy. Istnieją podstawowe różnice w
        działniu tych systemów i "przesiadka" jest dużą zmianą - szczególnie
        instalowanie programów spoza dystrybucji, ale też i gospodarka dyskiem.
    • Gość: Lech Taczka GW publikuje bzdury i jakoś jej redaktorzy nie... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 12.08.05, 09:02
      ...odczuwają frustracji z tego powodu. Czy nad tym ktoś ma jakąś kontrolę? Ktoś
      to czyta przed wrzuceniem na strony?
      "Korzystając na przykład z Windows, firma, chcąc wprowadzić w nim jakieś zmiany
      musiałaby prosić o pozwolenie producenta, nie mając nawet pewności czy taką
      zgodę uzyska." Ale o jakie konkretnie zmiany chodzi? Jakieś bliżej
      niezidentyfikowane zmiany?
      Co to znaczy "z Windows"? Windows to nazwa handlowa rodziny systemów
      operacyjnych. Nie ma jednego Windows, tak jak nie ma jednego Linuxa.
      Są darmowe dystrybucje Linuxa i są dytrybucje komercyjne. Czy zdaniem autora
      notki nie są one objęte rozmaitymi prawami?
      Każda instalacja Linuksa jest wyłącznie powodem do zadowolenia, a użytkowanie
      stopniem przyjemności bliskie jest wakacjom na Hawajach. Ten system odporny
      jest na wszelkie wirusy i całkowicie pozbawiony błędów. Na dodatek darmowy, bo
      tworza go nawiedzeni z misją. Obsługą zaś zajmują się wolontariusze pracujący
      za trzy trójkąciki pizzy i butelkę coli dziennie.
      • nimod Re: GW publikuje bzdury i jakoś jej redaktorzy ni 12.08.05, 15:54
        > Co to znaczy "z Windows"? Windows to nazwa handlowa rodziny systemów
        > operacyjnych. Nie ma jednego Windows, tak jak nie ma jednego Linuxa.
        > Są darmowe dystrybucje Linuxa i są dytrybucje komercyjne. Czy zdaniem autora
        > notki nie są one objęte rozmaitymi prawami?

        Wszystkie systemy z rodziny Windows stanowią własność jednej firmy, która
        prowadzi nieprzyjemną dla klientów i programistów politykę licencyjną. Dotarło?
    • Gość: janjanek system operacyjny jest czescia komputera IP: *.alpha.krakow.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 09:28
      tak jak np. w telewizorze system wybierania programow ,albp wyswietlania
      kolorow .czy ktos interesuje sie czy w legalnie zakupionym telewizorze
      ma "legalny" pal, secam albo ntsci ? a tutaj-w komputerze jest to jeszcze
      bardziej zespolone bo ponad 90 procent komputerow ma windowsy. mozna stwierdzic
      ze pecet to komputer chodzacy na windowsach.a jesli uznac ze winodowsy sa
      czescia tego urzadzenia to powinny podlegac ochronie prawem patentowym a nie
      autorskim i licencje powinni wykupywac producenci tych urzadzen a nie
      uzytkownicy (tak jest we wszystkich innych urzadzeniach technicznych. zreszta
      sam microsoft to sugeruje twierdzac w licencji ze 1 program na 1 komputer.
      • Gość: Dlaczego Re: system operacyjny jest czescia komputera IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 13:25
        >licencje powinni wykupywac producenci tych urzadzen a nie uzytkownicy

        I właśnie tak przecież jest. To producent sprzętu kupje lincencję na Windows.
        Licencja OEM obowiązuje producenta, jest bowiem licencją dystrybucyjną. Dlatego
        klient płaci znacznie mniej za system niż zapłaciłby kupując go oddzielnie w
        sklepie. Prawdę mówiąc kupując komputer klient płaci za dystrybucję wyposażenia
        zwanego systemem operacyjnym. Nie kupuje systemu, jak w przypadku kupna kopii
        systemu w pudełku - wtedy jest inna licencja (kosztuje to o wiele więcej).
      • nimod Re: system operacyjny jest czescia komputera 12.08.05, 16:01
        Zauważ, że w przeciwieństwie do telewizora, komputer jest w założeniu
        urządzeniem uniwersalnym. Zadaniem telewizora jest odbiór jak największej ilości
        kanałów w różnych systemach kodowania, a zadaniem komputera jest uruchamianie
        różnego rodzaju oprogramowania, w tym także różnych systemów operacyjnych, jeśli
        użytkownik będzie miał taki kaprys.
        • Gość: Dlaczego Re: system operacyjny jest czescia komputera IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 23:58
          >Zauważ, że w przeciwieństwie do telewizora, komputer jest w założeniu
          >urządzeniem uniwersalnym (...)

          Co za bzdura! Gdzie tak jest napisane? To twoje założenie to po prostu nowe
          wersje oprogramowania. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kupić model
          telewizora z wbudowanymi grami, klientem e-mail, przeglądarką www oraz DVD/Divx.
          To po prostu produkt i nie dorabiaj do tego jakiejś filozofii. Jeśli mam taki
          kaprys, to komputer będzie mi służył za przycisk do papieru na biurku, a
          kuchenka mikrofalowa za taboret i co z tego?

          >zadaniem komputera jest uruchamianie różnego rodzaju oprogramowania, w tym
          >także różnych systemów operacyjnych, jeśli użytkownik będzie miał taki kaprys.

          Oczywiście, że możesz, jeśli tylko system jest przeznaczony na Twój komputer
          (czego nie zagwarantuje Ci żaden producent) i masz stosowną licencję. Czym
          czujesz się skrępowany, bo nie rozumiem.
      • Gość: Dlaczego Re: polecam Debiana IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 12:35
        A ja mam Windows XP - kupiony, żeby nie było aluzji i zarzutów.
        Do tego kupiłem sprzętowy firewall + pomajstrowałem przy konfiguracji i również
        nie mam żadnych problemów. Poza tym widziałem linuxy instalowane przez
        domorosłych speców i z internetu wchodziło się w nie jak w masło. Standardowa
        instalacja linuxa pod względem bezpieczeństwa wcale nie różni się od
        standardowej instalacji WindowsXP.
        Co ma Debian do wiatraka?

        Linuxowcy- zwłaszcza szczeniaki i studenciaki przypominają mi "tjunikofców"
        samochodów, którzy wymienią sobie światełka, nalepią kilka nalepek, nasadzą
        obudowę od termosu na wydech i myślą, że maja brykę.
        • Gość: maximus_1 do młodzieńca IP: *.pl / *.leczna.enterpol.pl 12.08.05, 14:56
          mam syna w twoim wieku zatem nie należę do kategorii wiekowej do której mnie
          próbowałeś sklasyfikować ,na pokładzie mam też nie pierwszego już "Windowsa"
          obecnie XP - jednak cenię sobie prywatność - a tą w sieci w wyższym stopniu
          gwarantuje w zasadzie tylko Unix i Linux .Nie jestem z wykształcenia
          informatykiem - zatem jeżeli laik potrafi poradzić sobie z instalacją Debiana
          to zespół pracujący nad dystrybucją spełnił swoje zadanie....Staram się
          zasugerować instalację którejś z dystrybucji linuksowych w celu poprawienia
          bezpiecaeństwa w sieci a nie rozpatrywać problem w kategoriach - stać mnie czy
          nie stać na XP.
          Z najlepszymi zabezpieczeniami twój XP zostanie zhakowany w dwie godziny - mój
          linux w sześć miesięcy - i to chciałem powiedzieć...pozdro
          • Gość: Dlaczego Re: do młodzieńca IP: *.acn.waw.pl 13.08.05, 00:21
            >mam syna w twoim wieku
            Trochę już siedzę "w biznesie" i nie wiedziałem, że wiek widać przez internet-
            widac już mnie zhakowałeś, ale Twój sukces jest tak jakby niezbyt pełny.
            Jeśli to jednak prawda, to musiałbyś być od baaaardzo dawna na emeryturze, a w
            takim wypadku nie wyobrażam sobie śledzenia przez Ciebie ewolucji procesu
            implementacji usług sieciowych i ich zabezpieczeń w systemach operacyjnych.

            >gwarantuje w zasadzie tylko Unix i Linux
            rozczaruję Cię - żaden z nich tego nie gwarantuje

            >Nie jestem z wykształcenia informatykiem - zatem jeżeli laik potrafi poradzić
            >sobie z instalacją Debiana to zespół pracujący nad dystrybucją spełnił swoje
            >zadanie....
            No jeszcze by tego brakowało, żeby instalacja systemu była przeprowadzana przez
            osobę z wykształceniem informatycznym, może jeszcze jesteś z siebie dumny?
            To może coś z (bardzo) odległej przesżłości: slackware w wersji 2.1 instalowało
            się bez porównania trudniej. Człowieka, który tego nie był w stanie zrobić po
            przeczytaniu manuala pisanego w "common english" nazywałem debilem.

            >Z najlepszymi zabezpieczeniami twój XP zostanie zhakowany w dwie godziny
            No,no! Widzę, że jednak jesteś niezły!

            >mój linux w sześć miesięcy
            Eeee nie! Przepraszam, pomyliłem się - nie jesteś niezły.

        • Gość: as Re: polecam Debiana IP: 157.25.166.* 12.08.05, 15:12
          brawo :) ... jednak profesjonalista a domorosły "informatyk" z koziej wólki to
          drastyczna różnica, niestety tych drugich jest więcej produkowanych przez
          Wyższe Szkoły Informatyki i Ekologii... coż życie weryfikuje marzenia prędzej
          czy później...
    • Gość: wa MacOS X i Linux IP: *.chello.pl 12.08.05, 11:30
      Sądze że w przeciągu 10 lat jesli MS nie zmieni swej polityki na rynku zostaną
      jedynie MacOS (dla zwykłych ludzi) i Linux. Oba systemy są pokrewne i nie wymaga
      trudnosci tworzenie soft. na obie platformy, zwlaszcza jak Apple przejdzie na
      procki intela. Linux nie nadaje sie w obecnej formie do domu. Jest trudny
      skomplikowany. Instalacja sprzętu, sterowników czy nawet zwyklego oprogramowania
      to katorga dla prostego czlowieka ktory umie obslugiwac wylacznie worda, sapera
      i menu start.
      • Gość: xzxz Re: MacOS X i Linux IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 11:52
        No jeżeli w obecnej formie dystrybucje Linuxa są za trudne to co powiedzieć o
        produkcie Microsoftu.Jeżeli przeciętny użytkownik MS jest w stanie samodzielnie
        zainstalować Windows plus potrzebne mu oprogramowanie to tym łatwiej
        zainstaluje którąś z popularnych dystrybucji Linuxa ( w większości z nich w
        dystrybucji jest już duża ilość programów użytkowych które instaluja się
        samodzielnie jak openoffice, przeglądarki , programy do odtwarzania muzyki itp,
        nie potrzeba instalować zadnych driverów typu 4 in 1 czy usb, odpada problem z
        antywirusami firewallami i innymi tego typu wynalazkami które nie dosyc że
        kosztują, pracuja w tle zabierając zasoby komputera to jeszcze nie do końca są
        skuteczne ).Problemy mogą oczywiście występować w każdym systemie i czasami
        trzeba sie troche namęczyć ale twierdzenie że instalacja w Linuxie sprzętu czy
        oprogramowania to katorga to lekka przesada....
      • Gość: Dlaczego Re: MacOS X i Linux IP: *.acn.waw.pl 12.08.05, 12:28
        >MacOS (dla zwykłych ludzi) i Linux. Oba systemy są pokrewne

        I proszę następny buc, któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy. One są
        tak samo pokrewne jak człowiek i szympans, tylko co z tego?

        >i nie wymaga trudnosci tworzenie soft. na obie platformy
        Nie jest wcale tak różowo ze względów jak powyżej. Najpierw trzeba napisac
        program tak, żeby dało się go przenieść, a i tak przenosić dają się tylko
        programy Xfree86.

        >zwlaszcza jak Apple przejdzie na procki intela
        To co się stanie? Czy programwy między Windows, Linuxem i OS/2 są przenośne
        tylko dlatego, że systemy działają na intelu? Poza tym czy słyszałeś o czymś
        takim jak DRM?

        Idź, dalej czytaj fachwoców z Chipa i PCWorlda.
    • Gość: developer Re: Frustracja powodem przechodzenia na Linuksa IP: *.mentorg.com 12.08.05, 12:11
      Witam,

      Linux to dobry system, ale w swoich zastosowaniach. Wciskanie go na sile
      zwyklym userom zrobi im wiecej szkod niz pozytku! To tak jak z samochodami - sa
      takie marki i modele, ktore docenia i potrafia wykorzystac ich mozliwosci tylko
      spece i milosnicy motoryzacji. Dobry woz w rekach Kowalskiego to smierc, a w
      najlepszym razie wypadek. Argument o tym, ze mozna sobie samemu cos w systemie
      zmienic to czysty populizm i glupota. To ja proponuje open-source'owe
      samochody, sprzety AGD itd itp - niech kazdy sobie sam majsterkuje w aucie czy
      sprzecie jak mu sie nie podoba albo cos nie dziala. Efektem bylyby miliony
      wypadkow na drodze i w domu. Ludzie przeciez zeby cos zmieniac w systemie
      operacyjnym to trzeba wiedziec co sie robi i przede wszystkim byc programista!
      Kazdy kto pracowal nad duzym oprogramowaniem, ktorego nie znal wie jak duzo
      czasu trzeba, zeby "wejsc w kod", poznac zaleznosci, zrozumiec mechanizmy
      dzialania. Na to trzeba duzo czasu. A tu takie gadanie, ze jakis uzytkownik
      sobie zmienia system, bo mu sie tam cos w nim nie podoba to zwykle (przepraszam
      za okreslenie) pier* pod publiczke. Ale to jest tak - wszyscy maja swoje zdanie
      na temat leczenia (wiec po co lekarze?) tak samo teraz bedziemy mieli sytuacje,
      ze wszyscy maja swoje poglady na temat zrodel kernela (wiec po co programisci?)
      hehe. Cenie systemy Unixowe i samego Linux'a, ale bardzo nie podoba mi sie to
      co rozne oszolomy z nim robia. Tak naprawde Linux coraz bardziej sie
      komercjalizuje, a to mu dobrze nie sluzy. I caly ten medialny szal wokol niego
      przypomina mi sekciarstwo albo jakichs nawiedzonych kaznodziejow.

      pozdrawiam,
      • Gość: KoRnElo Re: Frustracja powodem przechodzenia na Linuksa IP: 80.244.132.* 12.08.05, 12:46
        Zgadzam się całkowicie z poprzednią opinią developera
        Windows ma swoją specyfikę i musze przyznać, że
        Microsoftowi nawet udał się ten produkt - podobnie
        jak środowisko VisualStudio i wiele innych produktów.
        Takie właśnie perdo...ie że dziury, niemodyfikowalny
        czy coś to właśnie czysty populizm. I co najgorsze -
        wypowiadają się ludzie - politycy, dziennikarze -
        którzy nie mają zielonego pojęcia o tym, czym jest
        linux, a czym windows - i jeszcze szereg innych
        systemów operacyjnych. Niech ktoś dopuści do głosu
        ludzi kompetentnych. Moje zdanie jest takie:
        nic nie trzeba robić na siłę. Microsoft wraz
        z systemem w firmie, czy instytucji publicznej
        dostarcza pomoc techniczną. Z produktem open-source
        pomocy technicznej nie otrzymamy, chyba, że
        zainwestujemy w komercyjną wersję, co przecież wydatków
        nie zmniejsza. Nie mówiąc już szeregu informatyków
        (nie-lamerów) których będziemy musieli zatrudnić
        chocażby do konfiguracji tego systemu - a i tak
        nie będziemy mieć pewności, czy zrobią to dobrze.