pożarcie

02.05.10, 15:21
Wpierw kosiarka obługiwana przez A pożarła porzeczkę krwistą, dwie
budleje, dzisiaj zauważyłam brak 3 Ligustrów- żółtych.
Pożarłam sie z A- jak mozna w krotką chwilkę kosząc zaledwie kilka
metrów trawy wyciać aż 6 krzaczków?:(:(
To ja tymi patyczakowatymi rękami użeram się z wielką kosiarą na
skarpach, nie wyrządzajac żadnej roślince krzywdy- choćby byla
mniejsza od trawy, a on nie widzi 30cm krzaczków?

Buuuu, zrobiło się mi smutno:(
    • ls48 Re: pożarcie 02.05.10, 15:32
      Ale facet ostro zabrał sie do roboty.
      • lellapolella Re: pożarcie 02.05.10, 15:44
        bei, jedyne wyjście to pozaznaczać małe rośliny, patyczkami, chorągiewkami, ja
        wiem? A większość chyba odbije, zagęszczą się...:)
        • andziaos Re: pożarcie 02.05.10, 16:39
          oj Bei, nie dziwię, się że się zdenerwowałaś.
          Ja ostatnio powsadzałam w ogródku pomarańczowe słomki do napojów -
          zaznaczam tak małe roślinki jakie wsadzam w ogródku. Bo mój
          współogrodnik to odmiana "dziabacza" - chodzi z gracką i dziabie
          zielsko. I jak ostatnio wydziabał mi tymianek i malutkie sadzonki
          kwiatków dopiero co zakupionych i wsadzonych to teraz słomki
          ostrzegają "idź precz" :) A na krzaczkach to może jakąś wstążeczkę
          powiesić ?
          • dar61 Cóż rzec 02.05.10, 17:06
            Rozmawiać jednak warto, ciche dni zakończyć, a nierozumność płci
            uspodniowanej leczyć głodem.

            Mojego seniora doinformowywuję, zaznaczam sezonowo kamyczkami nowo
            posadzone/ posiane włości, a co cenniejsze fragmenty ogradzam na
            stałe borderami - ożeż ty anglosasizmie - tj. obrzeżami z folii
            falistej, palisadką z robiniowych niekorowańców, ściółkuję i zasypką
            żwiru wypełniam.
            Info kamienne najlepiej działa.

            W innych rejonach niech Senior dziabie, hakuje, motyczy i gracuje -
            niechaj plewi i odchwaszcza a piele.
            Ale co ciekawego niefachowo robi samopas mój Senior w koronkach
            drzewek, to nie sklawiaturuję, bo znów spać nie będę mógł ... :)
    • leloop Re: pożarcie 02.05.10, 20:03
      duży (1metr) kij albo z zawiązaną szmatka w "ostrym" kolorze albo psiknięty
      odblaskowym sprayem. innej rady nie ma, a najlepiej pogonić do sadzenia
      "młodzieży", dziwnie działa to na spostrzegawczość - sprawdzone, działa ;)
      ja zabijam jednym ciosem ...
      • bei Re: pożarcie 02.05.10, 20:11
        Będę sama kosić:)- krzaczki w 10cm trawie były dobrze widoczne, tym
        bardziej, ze w szpalerze, monotematycznie nudnie, cyklicznie co 80
        cm posadzone, ze wokoł kazdego wygracowana ziemia- by miały czym
        oddychac a nie korzenie pod darnią trzymać.

        Kosiarka szwankuje, a ja sknera chcę w tym sezonie jeszcze pomęczyć
        sie nią, więc lepiej jej z oka nie spuszczać:)

        W ogole to ZASTANAWIAJĄCE jest to, ze z rzezi ligustra (3 krzaczki)
        to ślady zbrodni usunięte i ani kawałeczka korzenia ani łodygi w
        ziemi nie zostało.
        • lellapolella Re: pożarcie 03.05.10, 15:51
          bei napisała:
          Będę sama kosić:)
          Pozwolę sobie strawestować cytat z "Dnia świra"
          Męża trzeba nauczyć pływać, a nie rzucać mu koło ratunkowe.Męża trzeba wychowywać:)
          jesteś pewna, że za każdym razem, gdy "patykowatymi rękami" będziesz pchać
          kosiarę, nie obudzą się w Tobie mordercze uczucia do męża? Zła krew nie będzie
          się burzyć, aby potem eksplodować przy byle okazji?
          Praktyka czyni mistrza:)
          Jeśli usunął ślady rzezi, to znaczy, że są dla niego widoki na przyszłość.
          Zamyślił się może, a nic go po oczach odblaskowego nie uderzyło?
          • bei Re: pożarcie 03.05.10, 16:42
            Bo to ja koszę:)
            Wpierw, jak nie bylo roślin a ja byłam w ciąży kosił On:)
            Niemowlak i zaraz po nim niemowlacze rośliny i przychodził pan do
            koszenia.
            Pan zaniemógł (kręgosłup), bezrobocie też najwyraźniej spadło i
            ciężko było we wsi kogoś znaleźć (poleconego na tyle, bym nie bała
            się wpuścic na posesję:)
            Spróbowałam, ciężko bo ciezko, ale wprawiłam sie szybko i radzę
            sobie.
            Kosiarka 26 kg a ja ważę 20 kg więcej:)
            Najgorzej na skarpach- ale jestem uparta:)
            Po moich zmaganiach nikt mi nie dogodzi- paski w określone strony,
            nieraz na prostszym trawniku wzorek, wokol drzewek, krzewow- gdy nie
            mozna kosiarką- to ręcznie nozycami docięte.
            Przez to atakuje mnie ciągle tvn- chcą sceny do W11, Detektywów albo
            innych Majek kręcić:)
            Umęczenie umęczeniem, ale to taka moja siłownia:)
            Stan zdrowia kosiarki zbiegł sie z pogorszeniem mojego:)- A chciał
            sprawdzic, czy rzeczywiście kosiarka wymaga lekarza z serwisu (jak
            dobrze, ze moją diagnozę potwierdziła sama kosiarka i A więcej
            krzewów nie zdołał wyciąć:)
            • leloop Re: pożarcie 03.05.10, 21:02
              bei napisała:
              Bo to ja koszę:)


              z reguły ja tez koszę tam gdzie trzeba uważać i, co gorsza, bardzo to lubię ;)
              ale ja mam kosiarę z napędem wiec nie muszę pchać. tzn. miałam bo od roku stoi
              "na warstacie" i czeka na transplantacje czegoś co po francusku zwie się "volant
              magnétique" a po polsku (tlumaczenie gugli) koło zamachowe vel
              PRĄDNICO-ISKROWNIK (cokolwiek to by miało znaczyć :?). nowy kosztuje pół
              kosiarki a nasza stara wiec się nie opłaca, a z odzysku jakoś nie ma :/ dlatego
              maz kosi traktorkiem ale pod moim czujnym okiem :>
          • se_nka0 Re: pożarcie 03.05.10, 16:42
            Może sąsiadka grządki plewiła ;)
            • bei Re: pożarcie 04.05.10, 07:16
              Moja kosiarka też z napędem- skarpy są strome, chyba 30 stopni ma
              najłagodniejsza- więc kosiarce trzeba solidnie pomagac:)
            • tu_lucy Re: pożarcie 18.05.10, 13:02
              nie sąsiadka, a mojego ślubnego babcia
              nie podobały jej się moje nasadzenia, bo: 1.za gęsto, 2.siatkę zasłoni, 3.to
              brzydkie będzie, 4.kto to sadzi... i motyczką dziab dziab

              teraz już rękoczynów nie stosuje (awantura mojego m), tylko "pokazuje i
              radzi"... jednym wpuszczam, drugim wypuszczam i sadzę gdzie chcę

              a na mojego m koszenie działa chodzenie za nim i palcopokazywanie
              inaczej orientuje się za późno (np po zapachu skoszonego kopru), że ww szkodę wlazł
Pełna wersja