Dodaj do ulubionych

ratunku!!! Mszyce

26.06.10, 15:22
na papryce w tunelu!!! Już dwa razy pryskałam karate ale one w nosie mnie maja
i żyją sobie sielsko dalej! Już kupiłam Decis i M potraktuje je z wieczorka.
Mam nadzieje że tym razem się uda. Próbowałam ekologicznie- a jakże- straciłam
czas! Ich chęć życia chyba jest większa niż moja chęć zabijania (choć jeśli o
nie chodzi to jest ogromna) :)
Obserwuj wątek
    • bei Re: ratunku!!! Mszyce 26.06.10, 19:28
      A aj wyprobowała sposób Ewuni z Nastrojowego Ogrodu-

      DZIAŁA!!

      1/4 lub 1/5 łyżeczki sodym litr wody, odrobina oleju- w spryskiwaczu
      potrząsasz co moment- by olej jakos łączył sie z wodą.
      Co 2 tygodnie trzeba powtarzać.
      • edziakrys Re: ratunku!!! Mszyce 26.06.10, 21:25
        Tego przepisu nie znałam! Teraz mój szanowny biega z opryskiwaczem i jak juz to
        nie zadziała to wypróbuję sody:) Dzięki bardzo:)
        • alfika Re: ratunku!!! Mszyce 27.06.10, 04:33
          z róż skutecznie pozbywałam się "ludwikiem" - sposób zapodany przez
          listonoszkę :)
          rozcieńczyć w spryskiwaczu jak do zmywania i hajda

          ale nie jadałam tych róż, więc nie wiem, jak ze smakiem papryczki
          będzie po
          :)
          • lellapolella Re: ratunku!!! Mszyce 27.06.10, 10:50
            z moich obserwacji wynika, że mszyce są rozmaite:)Te na różach dość łatwo
            ustępują przed sodką, bobowe niekoniecznie. Paprykowe zawsze były u mnie jednymi
            z trudniejszych, zdarzało mi się nawet myć rośliny ręcznie i nie zawsze to
            przeżywały:( Problem rozwiązał się sam- mam w folii pomidory razem z papryką, te
            pierwsze a siłą rzeczy i te drugie, raz w tygodniu pryskam mlekiem. Na roślinach
            zostaje taki ekran ochronny i mszyce chyba go nie trawią, bo od dwóch- trzech
            lat po prostu ich nie ma.
            Ostatnio czytałam, że dobra do zwalczania jest serwatka- może moje mleko się
            kwasi i mordowanie mszyc jest produktem ubocznym przy tej metodzie?
            • wadera3 Re: ratunku!!! Mszyce 27.06.10, 19:21
              Mlekiem pryskałam pomidory, i mszyc nie ma, za to w pobliżu rosną nagietki i
              rumianki, które mszyce obsiadły, aż czarno:(
              Szpinak zjedzony do cna, mleko, soda, i inne roślinnodomowe opryski, nie zadziałały.
              • dar61 Metody i metodyka 27.06.10, 22:22
                {Wadera}:

                ...Szpinak zjedzony do cna, mleko, soda, i inne roślinnodomowe
                opryski, nie zadziałały...


                Jest różne mleko. I kumys.
                To z "uszami" to na pewno już mlekiem nie zwałbym.

                Chwilami dziękuję, że mam zapas 20-letniego pir*moru w proszku,
                stosowanego tam_i_tu po troszku...
                Szpinaku nie opryskiwałbym.
                Z zemsty [dzięcięcej :) :)].
                • wadera3 Re: Metody i metodyka 27.06.10, 22:49
                  Ja(niestety) do przedszkola nie chodziłam i szpinak kocham.
                  Kupiłam dziś w zemście jakiś specyfik na mszyce, trudno, nie daruję bestiom.
                  • dar61 Metody i Metodyczka 28.06.10, 10:08
                    Jakby tu oględnie dać do zrozumienia {Waderze}, że jak ona kocha, to
                    niekoniecznie jej dzieci ziele muszą kochać?

                    Mnie to ziele nie skarmiano w p-szkolu, a w domu ;)
                    Mazi paćkowatej talerzowej w smutnym kolorze dziecięcej kupki nie
                    umiem do dziś zjeść.
                    Ale jako nadzienie w pierożkach, odpowiednio zamaskowane
                    przyprawami, to już nam smakuje, że palce obgryzać...

                    ---

                    - Nie wstaniesz od obiadu, dopóki talerz nie będzie pusty!
                    - Ależ Mamooooo...

                    :(
                    • lellapolella Re: Metody i Metodyczka 28.06.10, 11:24
                      mnie też karmiono szpinakiem ale był tak niepodobny do siebie (do niczego!!!),
                      że kompletnie mnie to nie zraziło. Widać z mamy dar(a)61 kucharka była przednia
                      a paćka nie tak paćkowata:)
                      Ja zupełnie zaniechałam wiosennego siania szpinaku, skupiając się na późno
                      letnim. Wiosną sieję gartenmelde, ta zasuwa tak szybko, że mszyce nie nadążają:)
                      Trochę mnie wadera załamała tymi nagietkami ale nie przerywam eksperymentu a
                      nawet przenoszę go na róże(mleko jest też dobrym środkiem przeciwko
                      mączniakowi)Zobaczymy.
                      • edziakrys Re: Metody i Metodyczka 28.06.10, 12:56
                        Poza tym ciężko opryskać mlekiem mszyce na spodniej stronie liści:(
                        Donoszę iż po zastosowaniu Decisu mój wróg nr1 nadal żyje i ma się dobrze....
                        Dzisiaj im poprawię, dam końską dawkę. Albo one, albo ja!!!
                        • dar61 Metody i metodologia 28.06.10, 13:32
                          Sztuczny jad chemiczny 'pirimor', układowo działając, struwa mszyce
                          sokiem przez roślinę. Zwilży liść od góry, mszycę u dołu liść ssącą
                          kopnie. Inne - decisy itp. działają kontaktowo. Muszą mszycę zwilżyć.
                          Pierwsze - kumulują się w tkance roślinnej, drugie mniej. Oba
                          wymagaja karencji, prewencji i odczekania ze spożyciem czy to mszyc,
                          czy roślin "odmszyconych".
                          Wybór trudny.*

                          {Edziakrys'a}:

                          ...ciężko opryskać mlekiem mszyce na spodniej stronie liści...

                          Forumianka jedna, z brat... z siostrzanej stronki, zachwalała
                          opryskiwanie poprzez zamgławianie. Zamiast opryskiwacza - pistolet
                          malarski, taki elektryczny.
                          Minimalizuje on zużycie środka i maksymalizuje szanse
                          owionięcia
                          spodniej strony liści, Szanowna {Edziakryso}. Proszę
                          spróbować [pożyczyć pistolet i długi przedłużacz elektryczny].
                          Ja próbowałem, potwierdzam ;)

                          ---

                          */ Lubię mleko. I Jogurt.
                          Pić.
                          • bei dla nielubiacych szpinaku 28.06.10, 15:18
                            młode listki szpinaku + truskawki+ odrobina octu balsamiko= SAŁATKA:)
                            zmiksowany szpinak plus ciasto naleśnikowe- z małą iloscia mąki= naleśniki.

                            Szpinak duszony na maśle plus przyprawy ( w tym czosnek) i już w niczym
                            nie przypomina tego przedszkolnego:)
                            • hesperia1 Re: dla nielubiacych szpinaku 28.06.10, 20:18
                              Szpinak duszony na maśle+czosnek+pomidory=pyszny sos na makaron
                              • dar61 Dla niegustujących w szpinaku i mszycy [panów] 03.07.10, 20:19
                                {Hesperia} namawia a kusi:

                                ...Szpinak duszony na maśle+czosnek+pomidory=pyszny sos na
                                makaron...


                                Dlaczego panie lubują się w diecie szpinakowej - to łatwo zrozumieć,
                                ale dlaczego serwują go płci brzydszej - już nie.

                                Mój [niezaplanowany] odwet za szpinkodietę jest wart opisania.
                                Otóż dzieckiem będąc zauważałem tym szybciej pływającą wśród
                                jarzynek w zupie mszycę, im lepiej taka zupka była zabielana.
                                Rodzice brali okulary i ze zgrozą potwierdzali me znaleziska.

                                Z początku mszczono się na mnie pozostawiając mi obowiązek płukania
                                i siekania koperku - a potem natki pietruszki :(
                                Koperek stopniowo znikł spośród zupnych dodatków na rzecz natki, a
                                ja dostałem zakaz opowiadania przy stole, co widzę w zupie, a czego
                                nie widzę ;)

                                Dziś siekanie natki czyni nam zręczny-ręczny malakser na korbkę.
                                A mszyca?
                                Cóż, też stworzenie boże. I pono słodkie.
                                Jak widzę o pół metra za oknem, kiedy z drzewa wiśniowego nam
                                sikory tę mszycę zeskubują aż im się skrzydła z radochy trzęsą, to
                                człek zaczyna w tę słodkość wierzyć :)

                                ---

                                Gwóźdź wbity w jabłko!
                                • leloop Re: Dla niegustujących w szpinaku i mszycy [panów 07.07.10, 08:56
                                  dar61 napisał:
                                  Dlaczego panie lubują się w diecie szpinakowej - to łatwo zrozumieć, ale
                                  dlaczego serwują go płci brzydszej - już nie.


                                  Darze, widocznie Ci ten szpinak źle przyprawiano. jak już zauważono tu
                                  wcześniej, szpinak kocha czosnek i zarówno tez gałkę muszkatołowa. dodanie
                                  pokruszonej fety, jajka i wylanie tego na kruche bądź francuskie ciasto czyni z
                                  tego przepyszna tarte. pół łososia zapieczone pod warstwa szpinaku, mozarelli i
                                  pomidorków koktajlowych, nawet moi nieletni wtrząchają aż im się uszy trzęsą.
                                  poza tym szpinak nie powinien być haftogenna papka tylko liście powinny być
                                  gotowane w całości ew. pokrojone.
                                  a jeżeli chodzi o zupy i ich zawartość to w dzieciństwie byłam mistrzynią
                                  wyciągania z niej składników "niejadalnych", po posiłku mój talerz miał kolorowa
                                  obwódkę ze składników podejrzanych, do dzisiejszego dnia, a mam już sporo na
                                  liczniku, grochówki np. nie wezmę do paszczy, podobnie było i ma się z kiełbasą
                                  np. choć mięsożerna jestem ;)
                                  • dar61 Dla niejadków 07.07.10, 16:22
                                    Szpinak ów był z gatunku śród-styczniowego, trudno było wtedy o
                                    inny, niż z zamrożonej papki.

                                    {Leloopowy} opis przepisu wskazuje, że szpinak jest w tarcie
                                    przyprawą.
                                    To tak, gdyby rzec, że zjadamy pomidor, kiedy właściwie jest on ...
                                    keczupem :)

                                    Nie, żebym nie miał śladu smakowych kubków, ale w czasie
                                    przyszykowywania wykwintnego posiłku, 3 razy pieczonego,
                                    podsmażanego i blanszowanego - to 3 razy po drodze zjadłbym już jego
                                    podskładniki.
                                    Szanuję czas kucharzy i podkuchennnych!..
                                    Umiem nawet upiec sernik w 7, no niech
                                    będzie - w 10 minut :)

                                    Grochówka to żolnierski wikt, {Leloop'o} :)
                                    Ale z niej też wyciągam te więznące w ubytkach zębów kawałki
                                    patyczków, dziwiąc się - po co one [patyczki] komu tam?

                                    Móżdżku po
                                    polsku
                                    nadal nie zjadłbym.
                                    Widziałem go u źródła...
                                    • leloop Re: Dla niejadków 07.07.10, 23:44
                                      dar61 napisał:
                                      Szpinak ów był z gatunku śród-styczniowego, trudno było wtedy o inny, niż z
                                      zamrożonej papki.

                                      Francuzi mrożą liście w całości ew posiekane, nigdy nie zmiksowane na breje.
                                      Grochówka to żolnierski wikt, {Leloop'o} :) Ale z niej też wyciągam te
                                      więznące w ubytkach zębów kawałki patyczków, dziwiąc się - po co one [patyczki]
                                      komu tam?

                                      W czasach przedszkolnych, przedszkole wojskowe Mar.Woj., zwalam grochówkę "zupa
                                      patykowa", coś jest na rzeczy ;)
                                      • dar61 Dla niejadków w wojsku ... 08.07.10, 00:13
                                        ...nie ma innnych diet.
                                        Właśnie tam człek zjadł pierwszą w swym żywocie michę z flakami, na
                                        którą mnie w domu nie mogli namówić ;)
                                        A jak ona smakowała!
                                        Dziś bliżsi jednak laktoowo-, a szczególnie frutarianie.
                                        Uwielbiam też suchą kiełbaskę własnej produkcji. Ostatnio wykryłem
                                        takiej jedną niedobitkę, ze 3-letnią, zachomikowaną głęboko.
                                        Pemmikan, prawdziwy pemmikan!

                                        Ale się rozgadałem..
                                        Pewnie to pokłosie mody niejadania po godz. 18.

                                        Niech mnie tylko Szanowna {L.} nie namawia na śródziemnomorską modę
                                        na karczochy/kapary z wody pod beszamelem.
                                        Niech choć śnię zwykłe swe koszmary potem...
    • hesperia1 Re: ratunku!!! Mszyce 29.06.10, 14:06
      20g łusek cebuli zalać 1lwody,odstawić na 4-5 dni.Po tym czasie opryskiwać.Ja
      już połaziłam po warzywniakach i mam łuski.Zobaczymy czy zadziała.
      • edziakrys Re: ratunku!!! Mszyce 29.06.10, 16:09
        Daj cynk jak poszło:)
        • ewa9717 Re: ratunku!!! Mszyce 03.07.10, 18:55
          Dziś, płynąc wzdłuż brzegu jeziora, zauważyłam, że nawet trzciny są
          omszycowane!
          • lellapolella Re: ratunku!!! Mszyce 03.07.10, 20:13
            kąpiemy się na dzikim kąpielisku z przejściem wyrąbanym własnoręcznie w
            trzcinach i potwierdzam- mszyc od groma:)
            • effi007 Re: ratunku!!! Mszyce 03.07.10, 20:52
              strach pomyśleć co będzie w tej papryce po tych wszystkich chemiach.
              a swoją drogą do konsumpcji edziakrys hoduje czy na sprzedaż?
              • hesperia1 Re: ratunku!!! Mszyce 06.07.10, 20:15
                Chciałam zameldować że "zalewa"cebulowa nie zadziałała na moje mszyce.Za to
                wytępiłam je wodą z płynem do naczyń.:)
                • ewa9717 Re: ratunku!!! Mszyce 06.07.10, 20:18
                  O, a podaj proporcje mieszaniny.
                  Marka płynu dowolna czy jakiś działa szczególnie skutecznie?
                  • hesperia1 Re: ratunku!!! Mszyce 07.07.10, 08:03
                    Ja miałam Pur,więc nie znam skuteczności innych płynów,ale myślę że pewnie też podziałają.Wlałam do spryskiwacza dość sporo,ale lałam na oko,wiec nie mogę podać proporcji.Mszyce padły:)
                    • leloop Re: ratunku!!! Mszyce 07.07.10, 08:58
                      hesperia1 napisała:
                      Ja miałam Pur,więc nie znam skuteczności innych płynów,ale myślę że pewnie też
                      podziałają.Wlałam do spryskiwacza dość sporo,ale lałam na oko,wiec nie mogę
                      podać proporcji.Mszyce padły:)


                      a może najlepiej byłoby używać do tego rozgotowane szare mydło, zdrowiej będzie :)
                      • hesperia1 Re: ratunku!!! Mszyce 07.07.10, 09:34
                        Nie wpadłam na to.Fakt,mydło szare pewnie zdrowsze;).Ja na szczęście nie po
                        warzywkach,tylko po kwiatkach,których nie jemy:)
                        • ewa9717 Re: ratunku!!! Mszyce 07.07.10, 14:57
                          No to jutro moje mszyce będą bańki puszczać ;)
                          • dar61 Ratunku!!! Ludzie idą! 07.07.10, 16:44
                            Warto może wspomnieć, że mszyca swój rozum ma - zmyta wodą znów
                            nadejdzie, a na miejsce strutych nadleci znów nowa.
                            Bo
                            ona uskrzydlona była
                            , mówił Bista, Linda - czy może Maurer...

                            Przy stoliku pod śliwką, latem, nie przykleić się do "spadziowego"
                            blatu?
                            Immpossible!
                    • smutas13 Re: ratunku!!! Mszyce 07.07.10, 18:33
                      hesperia1 napisała:

                      > Ja miałam Pur,Wlałam do spryskiwacza dość sporo,ale lałam na
                      oko,wiec nie mogę pod
                      > ać proporcji.Mszyce padły:)

                      Jutro, wykąpię w roztworze z mydła szarego moje lubczyki.
                      Mszyce przelatują - prawdopodobnie - z brzozy rosnącej pod balkonem.
                      :-(

                      • dar61 Re: ratunku!!! Mszyce 07.07.10, 19:55
                        {Smutas13}:

                        ...Mszyce przelatują - prawdopodobnie - z brzozy...

                        Wiele gatunków mszyc ma bardzo wyspecjalizowaną dietę i jej nie
                        zmienia od tysiącleci.
                        Nie zdziwi więc, że ta z lubczyku i ta z brzozy nie znają się nawet!

    • jestemeco dwa rodzaje mszyc? 08.07.10, 10:40
      Czy to możliwe, aby na jednej działce były dwa rodzaje
      tego paskudztwa?
      Na śliwce mam zielone, a na czereśni i słonecznikach
      czarne

      Na słonecznikach zadziałała chemia,
      a na śliwce dwa opryski nie przyniosły
      spektakularnych wyników.

      Dodam tylko, że drzewa te znajdują się
      na dwóch przeciwległych krańcach działki,
      a w środku posadowiony jest budynek.

      I jeszcze jedno pytanie:
      czy na jesieni lub wczesną wiosną
      można opryskać drzewa czymś co nie pozwoli
      na "hodowlę" mszyc?

      B. dziękuję za każdą pomoc.
      • dar61 Milti kulti 08.07.10, 13:30
        {Jestemeco}:

        > Czy to możliwe, aby na jednej działce były dwa rodzaje
        > tego paskudztwa?

        Tak, to typowe. Dwa rodzaje, dwa gatunki - to mało! Jeśli zauważymy,
        że mszycami [to pluskwiaki] żywią się inne
        pluskwiaki "
        czołgokształtne
        ", że bawełnica, taki kłębek wosku, też się da znaleźć
        gdzieś w kąciku, to będzie ich i węcej.

        > Na słonecznikach zadziałała chemia,
        > a na śliwce dwa opryski nie przyniosły
        > spektakularnych wyników.

        Niektóre mszyce mają grubszą skórkę, zabieg u nich powtarzamy. Śliwa
        też ma grubszą skórkę=korę, czego brak na słoneczniku [a preparaty
        niektóre mają nie tyle spryskać mszycę, ile wniknąć w roślinę i być
        przez mszycę niedaleko zassane ==> *].
        Może były też powiewy wiatru w czas bryzgania chemią?

        > czy na jesieni lub wczesną wiosną
        > można opryskać drzewa czymś co nie pozwoli
        > na "hodowlę" mszyc?

        Jeśli są preparaty mszycobójcze pyretroidowe[*], jeśli też skopiować
        metody zwalczania kasztanowcowiaczka - zwalczanego preparatem
        zadawanym drzewu na wzór kroplówki, na cały sezon wegetacyjny - to
        znalazłaby się metoda.
        Ale nie każda chemia dziś dopuszczalna do zastosowań przemysłowych
        działałaby tak długo. Mogłaby też kumulować się i człowieka-
        konsumenta nasycać, aż zaświeci :)

        W razie czego, kiedy wdroży {Jestemeco} ten eco-pomysł w życie, to
        ja się zgłoszę po tantiemy ;)
        • jestemeco Re: Milti kulti 10.07.10, 21:21
          dar61 napisał:


          >
          > W razie czego, kiedy wdroży {Jestemeco} ten eco-pomysł w życie, to
          > ja się zgłoszę po tantiemy ;)


          chyba nic nie będzie z tantiem bo właśnie dzisiaj
          wszystkie, no prawie wszystkie, zaatakowane przez
          mszyce liście obcięłam sekatorem i spaliłam.
          Za to podziwiam Twoją wiedzę bo
          bawełnę! znalazłam
          na jednej z gałęzi.

          aaaa i czarne mszyce zaczęły mi zajadać dalie,
          ale ukatrupiłam ręcznie z pomocą wody, o o o

          To są bestie nie do zdarcia.
          • dar61 Re: Multi kulti 10.07.10, 23:40
            Cytując {Horpynę}:
            To nie wiedza, to doświadczenie ;)

            Jak mi kiedyś łaził
            kąsek biały
            po gałązce, to nie mogłem nie wziąć lupy i nie sprawdzić,
            czemu się porusza. Albo jak latał taki biały_mały_motylek, o
            skrzydełkach złożonych z samych śnieżnych żyłek, jak widmo. No, cudo!

            Podobnie - nie wierzę, by {Jestemeco} nie zainteresował np.
            tarcznik
            , ten co siedzi, ssie i myśli, że go nikt nie zauważy - nikt,
            komu nie tylko sport w kapciach [Braaaawo Niemcy!!!KLAP-KLAP-KLAP!]
            do życia jest potrzebny...

            ---

            A to ścinanie listków nie było najlepszą metodą.
            Można było palpacyjnie
            owad zgnieść,
            zmiażdżyć,
            ścisnąć za szyjkę,
            skopać,
            wdeptać,
            zakatrupić,
            ręka noga, splot głowowy na ścianie, limfa tryska z pyska... QUE
            VIVA Fußball...
            [BUM!]
            - ałaaa...
            [FIUUU, spalony, offsajd, Darze!]

            [KLIK!]
            ;)
            • jestemeco Re: Multi kulti 11.07.10, 20:51
              dar61 napisał:

              > Cytując {Horpynę}:
              > To nie wiedza, to doświadczenie ;)

              którym dzielisz się z innymi,
              a ja b. Ci dziękuję bom dopiero ogrodnik
              w powijakach.

              >
              > Jak mi kiedyś łaził
              > kąsek biały
              >
              po gałązce, to nie mogłem nie wziąć lupy i nie sprawdzić,
              > czemu się porusza. Albo jak latał taki biały_mały_motylek, o
              > skrzydełkach złożonych z samych śnieżnych żyłek, jak widmo. No, cudo!


              jeszcze nie dojrzałam na moich roślinkach takiej
              paskudy jednej czy drugiej.
              Jutro wybiegam na ogród z lupą choć słońce świeci
              jak nie wiem co. Mam nadzieję, że z tej gorliwości
              ja i lupa nie spowodujemy pożaru.

              >
              > Podobnie - nie wierzę, by {Jestemeco} nie zainteresował np.
              > tarcznik
              >
              , ten co siedzi, ssie i myśli, że go nikt nie zauważy -


              o o o, chyba coś takiego mam na różach.
              Idę do wujka googla, aby coś znaleźć na tego
              nieproszonego gościa. Chyba, że dalej podzielisz się
              ze mną swoją wiedzą.


              nikt,
              > komu nie tylko sport w kapciach [Braaaawo Niemcy!!!KLAP-KLAP-KLAP!]
              > do życia jest potrzebny...
              >
              > ---
              >
              > A to ścinanie listków nie było najlepszą metodą.


              Śliweczka mi za to dziękuje.
              Pozwoliła mi dzisiaj posiedzieć pod swoim liściem,
              na którym nie było przedmiotu rozmowy.


              > Można było palpacyjnie
              > owad zgnieść,
              > zmiażdżyć,
              > ścisnąć za szyjkę,
              > skopać,
              > wdeptać,
              > zakatrupić,
              > ręka noga, splot głowowy na ścianie, limfa tryska z pyska...


              tak zrobiłam na kwiatkach, m.in. różach.
              Z całą przyjemnością za pomocą paluszków
              i wody pousuwałam to co jest be.
              • dar61 Ad multi wiedza 12.07.10, 09:52
                {Jestemeco}:

                ...jeszcze nie dojrzałam...

                Warto się rozglądać profilaktycznie, bo można wypatrzeć różne złoża
                jaj, oprzędy zeszłoroczne zimujących owadów i
                inne cudaki
                . I pozbyć sie [powodu] alergii.

                ...lup[ą] nie spowodujemy pożaru...

                O tej lupie to post-bierutowski mit i metoda na naganianie do
                odzysku szkła z butelek [w lesie] :)

                ... o o o, chyba coś takiego mam na różach...

                Jeśli róże nieduże, to można metodą mojego taty. Swego czasu on
                takie tarczniki na naszych winoroślach ręcznie zniszczył uważnym
                przeglądaniem załomkow kory, dusił je zręcznie ręcznie coś dwa lata.
                Dziś mamy z tarcznikami spokój. A Tata ma dziś ciągle za słabe
                okulary i
                chodzą słuchy, że flirtuje z kimś zza 1. katarakty.

                "A to ścinanie listków nie było najlepszą metodą" - argumentowałem
                tak, bo nasza śliwa ma pod 6-7 m wysokości, ma mszyce właściwie na
                całej koronie - jakbym jej uszczykiwał wsio, co zamszyczone,
                toby zmarła ;) A jak chce, to i tak rodzi kilka wiader węgierek!

                A poważnie mówiąc, jeśli drzewo młode - chroniłbym wszelkimi
                sposobami - starsze sobie same poradzą.
                Występowanie mszyc na dolnych, przycienionych [słabszych] gałęziach
                dorosłego drzewa to normalne.
                W naturze tak owadzim sposobem drzewom się podkrzesują dolne partie
                koron bez używania narzędzi, od milionleci!.
                Dalej - są odmiany i gatunki b. lubiane przez mszyce - np. odmiany
                wcześnie, na mszycznym przednówku, otwierające pąki. Te kuszą
                mszyce.

                U nas tak dzieje się, że nowe przyrosty gałązek niedawno posadzonej
                czereśni są zabijane przez mszyce, schną potem i korona naszej
                młódki-czereśni się źle rozwija.
                Tylko tam spryskuję jadem te mszyce, a niższe drzewka i krzewy, tam,
                gdzie można sięgnąć, przeglądam skoro w k. kwietnia i na pocz. maja,
                by ręcznie zgnieść mini-zgrupowania przeciwnika.

                Spłukiwanie go jest nieskuteczne, jeśli wróg per_pedesuje z
                powrotem, a też i wtedy, kiedy pojawiają się 2. i następne pokolenia
                mszyc, generacje już uskrzydlone.
                Bo wtedy

                ogrodniczka jedna
                ściga każdy pojaw tych owadów, a sąsiad
                bimba sobie i rozplenia zarazę :)

                ...Śliweczka (...) Pozwoliła mi dzisiaj posiedzieć pod
                swoim liściem, na którym nie było przedmiotu rozmowy...


                Widzę, że kończy się moda na sadzenie drzewek niskopiennych :)

                Powodzenia w
                ściganiu
                i
                nieściganiu
                !

                [na zawijas miejsca zbrakło]
                Dar61
    • koralinkaa Re: ratunku!!! Mszyce 09.07.10, 09:57
      znalazłam w internecie tekst o biologicznym zwalczaniu szkodników roślin. zobacz, może któraś metoda uratuje Twoje papryki :) Biologiczna walka ze szkodnikami
      • edziakrys Re: ratunku!!! Mszyce 10.07.10, 22:22
        Po wielu próbach z rożnymi biologicznymi środkami sięgnęłam po Mospilan, psiknął
        M szanowny i czekam na efekt. Aha, jeszcze zredukowałam masę liściową, aby
        łatwiej było (mnie a nie bestiom);)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka