Dodaj do ulubionych

No co z Wami?

25.04.04, 14:20
No ponownie coś tu tak jakby klapło...
Ja rozumiem, że wiosna.
Rozumiem tę potrzebę siania, kopania, grabienia, sadzenia, przesadzania...
No, ale bez przesady!
Popatrzcie na siebie... Toż niektórzy z Was wyglądają już niczym
glebogryzarka!
Opamiętajcie się!
Rozprostujcie, choć na chwileczkę ten zgięty w pałąk grzbiet. Rozejrzyjcie
się wokół. Posłuchajcie.
Z tym nosem wsadzonym po dziurki w glebę możecie wiedząc, że jest nie
dostrzec prawdziwej wiosny wokół!
Słyszycie jak mozolnie „wylicza” Was kukułka! Więc może na chwilkę siądźcie w
narożniku by ochłonąć?

I proszę natychmiast donieść mi tu: Czy słowik już zaczął nucić swą
niesamowitą pieśń?
Przypuszczam, że już, lecz ja zaszyty w krzakach tej jednej atrakcji niestety
jestem pozbawion...
Więc proszę choćby krótkim, jednosylabowym „tak” lub „nie” natychmiast mi
donieść!

Najniższe ukłony!
Próbujący potrząsnąć Wami M.J.
Obserwuj wątek
    • piasia Re: No co z Wami? 25.04.04, 18:47
      mjot1 napisał:
      > I proszę natychmiast donieść mi tu: Czy słowik już zaczął nucić swą
      > niesamowitą pieśń?
      > Przypuszczam, że już, lecz ja zaszyty w krzakach tej jednej atrakcji niestety
      > jestem pozbawion...
      > Więc proszę choćby krótkim, jednosylabowym „tak” lub „nieR
      > 21; natychmiast mi
      > donieść!

      Donoszę - coś zaczęło kląskac, ale czy to na sto procent slowik - głowy nie
      dam. Chociaż i tak nikt by nie zweryfikował ;)))))))
      Dziś zimno, mokro, leje i ogólnie do kitu. A piątek był taki cudowny!

      Może mi wyjaśnicie wpływ pogody na zachowanie klientów. Tak się złożyło, że od
      kliku dni sprzedaję tzw.rabatówkę (pelargonie, aksamitki, bratki, stokrotki
      itd.) przy jednym z marketów. W pogodny ciepły dzień (piątek) połowa klientów
      zaczyna rozmowę od słów "łojakiedrogietekwiatkiiiiii"
      albo "łojakielichetepelargonieee". Jeden dialog przytoczę w całości bo mi się
      długo odbijał:

      Klientka: "łojakiedrogietekwiatkiiii"
      Ja: takie same ceny są pod Sezamem (największy ryneczek na osiedlu)
      K: wiem, ale u was zawsze były tańsze!
      Ja: nie mogły byc tańsze, bo tu nigdy nie bylo kwiatków!
      K: ale sztuczne były!
      Ja: ale te nie są sztuczne!
      K: no ja wiem, ja wiem....

      Tak jest w dni pogodne, kiedy natura sączy z nieba samą slodycz i głaszcze nas
      po twarzach i sercach.

      Wczoraj kiedy siąpił obrzydliwie zimny deszcz i wiał przenikliwy wiatr, rozmowy
      były zgoła inne. Podstawowym tekstem klienckim było "jakie pani ma śliczne
      kwiaty! A te pelargonie jakie ładne! Szkoda że tak zimno i pada, bo bym
      posadziła....a zresztą niech mi pani wybierze ze dwie".
      I w deszczowy, ponury dzień, kiedy psa szkoda wygnać, a buty przemoczone i
      jeszcze ciążą siaty z zakupami, ludzie promienieją życzliwością i chęcią
      nabycia czegos kolorowego i tęsknią za wiosną. A ciepła wiosna przyjdzie znów
      za dwa dni i się zacznie "łojakiedrogietekwiatyyyyy"....

      Wyjasni mi to ktoś?
      • mjot1 Do Piasi 30.04.04, 19:31
        „Tak się złożyło, że od kilku dni sprzedaję tzw. rabatówkę (pelargonie,
        aksamitki, bratki, stokrotki itd.)”
        Toż ja teraz dopiero załapałem, że Ty Piasiu najnormalniej w świecie parasz się
        oto handlem żywym towarem!!!!
        Ojeeeej!!!?
        A to przecie mamy XXI wiek!

        Najniższe ukłony!
        Zszokowany z lekka M.J.
    • antares777 Re: No co z Wami? 25.04.04, 19:09
      mjot1 napisał:

      > Popatrzcie na siebie... Toż niektórzy z Was wyglądają już niczym
      > glebogryzarka!

      Oj, popatrzyłem na siebie - i wtedy i teraz :(
      Glebogryzarki żaadną miarą nie przypominam, ale wóz asenizacyjny na pewno :(

      Wbrew uprzednim przewidywaniom, udało mi się urwać przed majem z mojego
      papierowego świata i poszedłem zrobić co najpilniejsze, czyli posprzątać dołek
      w ziemi, nazywany dumnie przez mniej zorientowanych "oczkiem wodnym" -
      bagatelka: trzydzieści kubików czegoś, co się zebrało w ciągu dwóch lat
      niedbania i niezabiegania :(
      Tej skomplikowanej machiny po mnie nie widać, ale za to ten aromacik ciągnie
      się za mną do dziś :(

      > Słyszycie jak mozolnie „wylicza” Was kukułka!

      Cały czas słyszałem w uszach "kuku" (na muniu) i czułem delikatne "pukpuk" (w
      czoło), gdy robiąc co trzeba, zastanawiałem się za Joanną Rawik: "Po co ci to
      było?"

      > I proszę natychmiast donieść mi tu: Czy słowik już zaczął nucić swą
      > niesamowitą pieśń?

      Jeszczem nie słyszał, ale nie jest wykluczone, że jak co roku wkrótce zacznie :)

      Na razie psy i tak wszystko zagłuszają :(

      I takem sobie - siedząc (lepiej: krzątając się) w tej dziurze - kalkulował:

      Jeśli przyjąć, że:
      1/ okoliczne działki mają średnio po 10 arów,
      2/ na jedną działkę przypada (również średnio) jeden pies,
      3/ przeciętny pies szczeka średnio przez 5 minut w ciągu doby,
      4/ głos szczekającego psa słychać (zauważalnie) z odległości 300 metrów,

      to:
      1/ pole powierzchni koła o promieniu 300 metrów wynosi w przybliżeniu 2800 arów,
      2/ w zasięgu "głosu psa" znajduje się 2800 / 10 = 280 działek, czyli 280 psów,
      3/ owe psy szczekają łącznie w ciągu doby przez 280 x 5 = 1400 minut,
      4/ doba ma 24 x 60 = 1440 minut,
      5/ brakujące 1440 - 1400 = 40 minut pozostawiłem na warczenie i wycie :(

      O królowo nauk! Dzięki Tobie dowiedziałem się, dlaczego nie słyszę świergotu,
      popiskiwań, kląskań, ciurlikań, a jedynie krakaniu czasem udaje się przebić :)

      I tak to oświecony, próbuję usprawiedliwić swą (na)ptasią głuchotę. :(

      Ale jeśli słowika usłyszę, to najpierw forum tu zgromadzonemu a mjotowi w
      szczególności, a później wszystkim okolicznym białogłowom o fakcie onem donieść
      czem prędzej przyobiecuję. :)

      Z pomachiwajkami

      Stary Zgred

      Ps. Powyższym rozważaniom matematycznej naury nie podlegają czworonogi należące
      do PiAsi - bo tak dobrze ułożonych stworzeń (jak do niej należące) nie
      spotkałem nawet wśród dziatwy przedszkolnej :)
      • piasia Re: No co z Wami? 25.04.04, 19:27
        antares777 napisał:
        > przeciętny pies szczeka średnio przez 5 minut w ciągu doby,

        Antaresie, zazdroszczę Ci tak cichego sąsiedztwa. Ja mam za oknem wilczura w
        kojcu, który średnio przez 5 minut w ciagu doby NIE szczeka. Kilkanaście razy
        dziennie uciszam psa własnogłośnie, kilka razy próbowałam rozmawiać z
        właścicielem ("on szczeka bo się cieszy że nas widzi"), trzy razy byłam na
        policji (ustawa o zakłocaniu spokoju, paragraf o uporczywym szczekaniu). Jeden
        dzielnicowy zadziałał - przez trzy miesiące bylo lepiej, dwaj kolejni robili
        okrągłe oczy mówiąc "ale pies jest po to żeby szczekał..." i przy okazji
        udowadniając, że ich rodowód wywodzi się od tych milicjantów, którym przy
        sadzeniu drzewek należało powtarzać "zielonym do góry!".

        > Ps. Powyższym rozważaniom matematycznej naury nie podlegają czworonogi
        należące
        > do PiAsi - bo tak dobrze ułożonych stworzeń (jak do niej należące) nie
        > spotkałem nawet wśród dziatwy przedszkolnej :)

        A zwłaszcza wśród dziatwy ;))))))) Niestety, z dwóch psów pozosatł tylko
        Klopotek - Szeryf spoczywa pod kamieniem w Markowicach.
        Pozdrawiam
        Pi
        • antares777 Nie ma czego zazdrościć :( 25.04.04, 21:20
          piasia napisała:

          > antares777 napisał:
          > > przeciętny pies szczeka średnio przez 5 minut w ciągu doby,
          >
          > Antaresie, zazdroszczę Ci tak cichego sąsiedztwa. Ja mam za oknem wilczura w
          > kojcu, który średnio przez 5 minut w ciagu doby NIE szczeka.

          Hmmm... Jak by tu powiedzieć i znowu się nie narazić? :(
          Powiem prawdę: z obawy, że posądzony zostanę o stronniczość, po prostu
          zaniżyłem ten wskaźnik 10-krotnie ;)

          A rzeczywistość jest następująca (wymieniam tylko te, co za moim płotem):
          1/ od zachodu: jeden - miał być "niemiecki", a jest kundlowaty - 35 kg wagi.
          Szczeka na wszystko, co się przed bramą porusza, a więc na: dzieci, listonoszy,
          innych mundurowych, kawki, sroki, śmieci, które wiatr ulicą przegania itede.
          Jedna sesja u niego to co najmniej 35 minut, a sesji bywa i pięć.
          Ale ma i swoją zaletę: serce rośnie, gdy się go widzi biegnącego - "susa"
          niczym kangur :))))
          2/ od północy dwa - razem 60 kg - rzadko je widać i słychać.
          3/ od wschodu dwa - ona pudlowata, 8-letnia dziewica, 30 kg wagi - uwielbia
          rozmowy z tym od zachodu i...
          ona - 8-miesięczna niepewnego rodowodu - już 15 kg - usiłuje przegadać tę
          starszą
          4/ od południa 4: trzy "kaukazy" i jeden "mały pyskacz" - razem ze 150 kg

          > dwaj kolejni robili
          > okrągłe oczy mówiąc "ale pies jest po to żeby szczekał..." i przy okazji
          > udowadniając, że ich rodowód wywodzi się od tych milicjantów(...)

          Oczekiwałaś, że się wyda, że z tym rodowodem to było odwrotnie, co? ;)

          > Niestety, z dwóch psów pozosatł tylko
          > Klopotek - Szeryf spoczywa pod kamieniem w Markowicach.

          Oj, chlipnąłem był sobie cichutko, gdym się o tym dowiedział :(

          Pomachiwajki i życzenia samych słonecznych dni (a wybrednych kupujących tylko w
          słotę) :)))

          Stary Zgred
    • maczek100 Re: No co z Wami? 25.04.04, 20:30
      właśnie wróciłam z działki i fru na forum, a tu taki fajny lust. I na czasie.
      Otóż oigodziłam przyjemne z robotą . Podczas gdy w strugach deszczu robiłam za
      glebogryzarkę, tuż za mną posuwał sie mały czarny z żółtym dziobem ptaszeczek.
      Zawziął się na mnie i w niedzielę. Już jesteśmy skumplowani. Wyjadał robaczki
      które mu odkopywałam - oczywiście przy okazji. Swiergolił przy tym nieludzko i
      chwalił się swoją zdobyczą. Mimo deszczu było super. I jeszcze uratowałam
      bąka . to na tyle . Pozdrawiam z gracką w ręku
    • mjot1 Re: No co z Wami? 26.04.04, 12:53
      No to faktycznie macie przerypane!
      Zwierzak zwierzakiem, ale jak tak pyszczydło drze to faktycznie może obudzić
      najbardziej dzikie instynkta i do ostateczności doprowadzić.
      Dzięki takim wpisom człek uzmysławia sobie jakież to szczęście go spotkało, że
      zamieszkał w krzakach z dala od gatunku ludzkiego od jego przyzwyczajeń,
      latorośli, pupili...
      Nasz junior (pies marki pies) oczywiście potrafi szczekać, lecz czyni to na
      szczęście przy okazji kilku konkretnych okoliczności.
      Okrutnie ujada, gdy przejeżdża jakowyś automobil. Nie znosi samochodów! Czymś
      takim został wywieziony ze swego poprzedniego domu i z czegoś takiego został
      wyrzucony na zbity psi pysk, więc kojarzy to jako ustrojstwo najokropniejsze z
      okropnych. Ma rację.
      Gdy jest cisza lubi też sobie powyć. Lecz czyni to tak subtelnie, cichutko... W
      ten dość oryginalny sposób prowokuje zwierzaki do pogawędki. Bardzo się cieszy,
      gdy jakiś koziołek odpowie mu na to wycie „szczeknięciem”. Poszczekują wówczas
      radośnie obaj czas jakiś.
      Zauważyłem również, że okoliczny leśny zwierzyniec przyzwyczaja się do
      obecności psa i wie, że jest to „ich” pies. Zupełnie inaczej reagują na
      obecnego Juniora czy na poprzednie nasze psiaki w odróżnieniu od „elementów
      napływowych”. Tak jakby je tolerowały, jakby pogodziły się z ich obecnością w
      sąsiedztwie?

      Do Maczka.
      Twój potworny czyn dręczenia Matki Ziemi usprawiedliwia dobry uczynek wobec
      ptaszęcia. Z opisu mniemam, iż jest to pan kos.

      Oj zielenieje, zielenieje w oczach!

      Najniższe ukłony!
      Zadowolony M.J.
      • piasia Re: No co z Wami? 28.04.04, 20:12
        Do Maczka - jesteś na najlepszej drodze do oswojenia kosa! W sympatycznej
        książce "Ptaki w ogrodzie" przeczytałam, że kosa można oswoić spokojnym
        zachowaniem i wykładaniem jedzenia do tego stopnia, że będzie przylattywał na
        zawołanie i jadł z ręki. Ty już prawie to masz! Nawet nie musisz wołać!
        Przlatuje na sam widok gracki i je może nie z ręki ale spod ręki i spod nogi!
        Pozdrawiam
        Potwornie zazdrosna bo zakochana w kosach Pi
    • mjot1 Re: No co z Wami? 30.04.04, 11:11
      Z każdą chwilką bliżej i bliżej do… piątkupopołudniu!
      Przypuszczam, że ruszycie na pierwsze tegoroczne majówki?
      Przypuszczam też, że wielu z Was ryć będzie w ogrodach niczym „stachanowcy”.
      Ja wiem, że czas ten wielki despota na nic nie pozwala, lecz do licha to
      krótkie: Tak już śpiewa! Śpiewa przepięknie! Naprawdę niczego Wam nie ujmie!
      Co z Ptasikiem? Który zawsze jako pierwszy donosił o trelach.
      Czyż jako ekolog wojujący barwy wojennymi (na zielono) wymalowana faktycznie
      tkwi gdzieś na przyczółku wysuniętym?

      Najniższe ukłony!
      Oczekujący donosów dot. słowika M.J.
      • natka00 A słowik śpiewa... 30.04.04, 12:57
        Pięknego popołudnia moje Kochanie wzięło mnie na mały spacer pośród kwitnących
        jabłoni i innych drzew owocowych w sadzie dziadka, pośród łąk i pól w dolinie
        Wisłoki.... i tam słowik śpiewał. Ja to się na ptasich śpiewach nie znam ale
        mojemu Kochanie wierzę :)

        Jeszcze chwilka i piątekpopołudniu będzie....
    • elaos Re: No co z Wami? 30.04.04, 13:01
      Piątekpopołudniuprzedłużony. Moja majówka to Zamek Książ pod Wałbrzychem, gdzie
      odbywa się..... oczywiście, wystawa i kiermasz kwiatów.
      Właśnie nadeszła najpiękniejsza pora, drzewa owocowe obsypane kwieciem i kwitną
      bzy. O ptaków całe mnóstwo, ale ponieważ potrafię jedynie odróżnić bociana od
      wróbla, mogę się napawać trelami bez śwadomości kto zacz.
      Żeby tylko chciało być cały czas ciepło!
    • jerzy.wozniak Re: No co z Wami? 30.04.04, 19:09
      Mjocie, ty strażniku forum, donoszę na twe pytania że: słowiki już drą dzioby,
      Komary już w postaci larw prześlicznych (najładniejsze są poczwarki –
      przypominają diabełka) gęsto zasiedlają stawy i stawki. Czajki maja już jaja,
      które pilnie wysiadują, dudek gulgocze upuppa upuppa, bąki znów nabieram
      dmuchając w butelkę, a one rozdymają sobie płuca aby ze mną współzawodniczyć no
      jednym słowem zaczęła się najładniejsza część wiosny. Więc wyłaźta z domu na
      majówki!!!!!!!
      Jurek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka